poniedziałek, 27 lutego 2017

''Księżyc jest kobietą'' Joanna Gawrych-Skrzypczak [PATRONAT]

Księżyc jest kobietą 
Joanna Gawrych-Skrzypczak
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 392
Ocena: 5+/6
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI


  Mięty przed wojną należały do pradziadków Anny, lecz okupacja pozbawiła rodzinę majątku. Anna, mimo przeciwności losu, zrealizowała swoje marzenie – w odzyskanym dworku prowadzi pensjonat i stajnię. Niezależna, lecz samotna, musi dokonać wyboru między Łukaszem, który zatrudnia się w Miętach, by uciec przed przeszłością, a Geraldem – intrygującym i zakochanym w niej finansiście z Jersey.

Anna niespodziewanie przekona się, że przeszłość skrywała przed nią wielką tajemnicę. Czy przewrotny los, który gnał bohaterów po świecie, może wpłynąć również na życie Anny? 
  Joanna Gawrych-Skrzypczak. Przez wiele lat była dziennikarką, później przez kilka – bizneswoman. Pierwsze, jak twierdzi, to jej ukochany zawód i praca, drugie – zmora. Dzisiaj mieszka na wsi, gdzie z mężem Robertem Skrzypczakiem trenują konie oraz prowadzą niewielki pensjonat. Towarzyszą im więc konie, ale też psy i – w roli niemych świadków – ponad stuletnie dęby. I historie, kiedyś wymyślane dla własnej przyjemności, teraz przelane na papier. Jest w nich sporo tego, co w życiu autorki wydarzyło się naprawdę lub mogło się wydarzyć, lub nigdy nawet nie było prawdopodobne. „Opowiadam, bo wiem i doświadczyłam tego, że w życiu może zdarzyć się wszystko, nie wolno tylko sądzić, że coś jest niemożliwe, i w związku z tym najprościej nic nie robić. Nigdy nie mów nigdy!”.

  Jaka fascynująca lektura! Totalnie mnie oczarowała. Autorka z rozmachem kreśli wielopokoleniową sagę rodzinną, ukazując splątane losy bohaterów i ich potomków na tle zmieniających się realiów. Podczas czytania wzruszenie niejednokrotnie chwytało mnie za gardło. Nie przypuszczałam, że będę to tak mocno przeżywać. Tego nie da się opisać słowami. Trzeba samemu rozsmakować się w treści i poddać wyjątkowemu klimatowi, który zewsząd emanuje, otacza i wciąga.

  Wielowątkowa fabuła, rozpięta na przestrzeni kilkudziesięciu lat, naprzemiennie opisuje perypetie kilku osób. Na pierwszy plan wysuwają się dwa wątki. Pierwszy z nich dotyczy czterdziestoczteroletniej Anny Choyno. Kobieta zamieszkuje w Miętach, w odzyskanym dworku swoich dziadków, gdzie prowadzi pensjonat i stajnię. Równolegle poznajmy Karola Lewickiego. Mężczyzna zostaje aresztowany w przypadkowej łapance i wywieziony na wyspę Jersey. Na szczęście z pomocą starego farmera udaje mu się uciec zniewoli, ale z powodu nieprzewidzianych okoliczności, nie może wrócić do Polski. Dwie pozornie odrębne historie, ostatecznie składają się na jedną całość, jeden obraz, który zadziwia, budzi współczucie i szokuje ekstremalnym realizmem.

  Wyjątkowa proza. Każdy rozdział niesie ze sobą niezwykłą mozaikę ludzkich twarzy, emocji i ścieżek, często trudnych, złożonych, niepozbawionych błędów i porażek. Każda historia przenosi nas w inny czas i miejsce po to, aby pokazać, że życie bywa bardzo przewrotne, a rzeczy nie zawsze są takimi, jakimi je widzimy. A jednocześnie uzmysłowić, że nic nie dzieje się bez powodu, wszystko, co nas spotyka, ma jakiś sens, nawet jeśli nie zawsze go pojmujemy.

 Ta powieść upaja niczym dobre wino. Duża w tym zasługa niezwykle barwnej plejady bohaterów. Zostali nakreśleni tak wyraziście, jakby istnieli naprawdę. Nawet drugoplanowe postacie wiele wnoszą do rozgrywających się wydarzeń. Wspólnie z nimi przeżywa się ich codzienne rozterki, zmartwienia, radości, dramaty i tęsknoty. Osobiście najbardziej zżyłam się z Karolem. W imię większego dobra postanowił poświęcić samego siebie. Tylko jakim kosztem? Niemal czułam jego rozpacz i nostalgię za ojczyzną. Aż się serce kraje.

  Polubiłam również Annę. To silna, niezależna i wykształcona indywidualistka. Twardo stąpa po ziemi, nie pozwala sobie na jakąkolwiek słabość. Ale to tylko fasada. Za nią kryje się wrażliwa dusza, pragnąca ciepła, bliskości i zrozumienia. Podoba mi się sposób, w jaki autorka rozwinęła wątek miłosny między Anią a Łukaszem i Geraldem. Mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z kolejnym, banalnym trójkątem, a jednak pani Joannie udało się uciec od sztampy i zapewnić czytelnikowi bezpretensjonalną opowieść o potędze przeznaczenia przeplatającego się z prawdą o nierozerwalnych więziach, które łączą ludzi.

 Kawał dobrej literatury. Misternie przemyślana w wielu warstwach, doskonale napisana, spójna i zamknięta na ostatni guzik. Bez zbędnych ozdobników, dygresji i innych ulepszaczy, podtrzymuje zainteresowanie do ostatniej strony. Praktycznie cały czas coś się dzieje. Chwile radości i szczęścia przeplatają się z niespodziewanymi doświadczeniami, które wymagają pewnych kompromisów i ograniczeń, zaś urozmaicona licznymi retrospekcjami narracja wraz z rozwojem akcji daje odpowiedzi na pojawiające się pytania. Jedynie zakończenie budzi mój niedosyt, albowiem spodziewałam się innego rozwiązania w kwestii uczuciowej główniej bohaterki. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Według mnie wszystko jest tak, jak być powinno. 

 Podsumowując:
   ''Księżyc jest kobietą'' to porywająca, epicka opowieść o miłości, przyjaźni, ludzkiej doli i niedoli, poszukiwaniu własnej drogi i sile rodzinnych powiązań, które rzutują na kolejne pokolenia. Z właściwą sobie subtelnością i wdziękiem uświadamia, że przeszłość nie zawsze jest tylko wspomnieniem. Czasami przenika do teraźniejszości i staje się nieodłącznym składnikiem bieżących zdarzeń. Zdecydowanie polecam.

26 komentarzy:

  1. Jak na sagę to dosyć mała objętościowo ☺ Mam ją w planach od czasu zapowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie wielopokoleniowe historie. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka piękna okładka. I fabuła bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie nie mam w planach tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękna okładka, która bardzo zachęca do sięgnięcia po lekturę :) Mam nadzieję, że w niedługim czasie i ja do niej zasiądę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po takiej recenzji i zachęcie, koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś przeczytam, na chwilę obecną mam za dużo do nadrobienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię sagi rodzinne i konie, więc... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękna okładka. Sagi rodzinne lubię, więc kto wie, może i tę kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś bardzo lubiłam sagi rodzinne, ale ostatnio ich unikam. Może na wiosnę znowu najdzie mnie na nie ochota. Będę miała wtedy tę powieść na uwadze. A poza tym ma przepiękną okładkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w planach, ale coraz mniej mam na nią ochotę. Sama nie wiem dlaczego ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. To piękna, wciągająca powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Recenzja mnie przekonała a do tej pory się wahałam

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo chcę ją przeczytać ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię, kiedy echa przeszłości kształtują bieżące wydarzenia w powieści, takie wielopokoleniowe historie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe, czy autorka nad czymś pracuje, bo niewątpliwie ma potencjał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie możliwość, aby się tego dowiedzieć, bo już jutro zapraszam do zadawania pytań autorce :)

      Usuń
  17. Raczej nie moje klimaty, ale jaka urocza okładka! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Recenzja bardzo zachęcająca- będę mieć ten tytuł na uwadze

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękny tytuł, urokliwa okładka i przekonująca, smaczna recenzja :) Lubię takie powieści, dlatego chętnie kiedyś sięgnę po tę powieść:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie czekam na swój egzemplarz :) recenzja piękna oraz bardzo zachęcająca i mam nadzieję że książka też mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...