środa, 28 lutego 2018

''Szósty po latach'' Agnieszka Lingas-Łoniewska

Szósty po latach
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 380
Data premiery: 6 lutego
Ocena: 9+/10
Przeszłość zawsze nas dopada. Bo tak naprawdę nigdy nas nie opuszcza. 

  Po latach od pierwszego wydania ulubionego przez czytelników kryminału Agnieszki Lingas-Łoniewskiej książka o seryjnym mordercy ponownie trafia do Czytelników – w wersji poprawionej i rozszerzonej o dodatkowe, trzymające w napięciu, zakończenie. Nowe postaci, nowe wątki i godny uwielbianej autorki suspens.

"[…] gdy ujrzała ten wzrok, zadrżała. Bo wszystko wróciło z podwójną mocą, cała okrutna i drastyczna przeszłość. Od dawna wiedziała, że chwila ponownego spotkania jej koszmaru sprzed lat nadchodzi, dlatego nie zdziwiła się, gdy po wyjściu ze swojego małego mieszkanka na Krzykach ujrzała jego wysoką postać. Nie próbował jej siłą wrzucać do swojego samochodu, po prostu pokazał jej zdjęcie syna. To wystarczyło. Posłusznie sama z nim pojechała. Musiała. Nie mogła ponownie stracić dziecka."

Gdy w grę wchodzi miłość, żadna siła nie jest w stanie powstrzymać inspektora Marcina Langera przed nadludzkim wysiłkiem i odnalezieniem oprawcy zielonookich blondynek, do których zalicza się jego ukochana. Gdy gra toczy się o zbawienie – psychopatyczny zabójca nie respektuje żadnych granic. Nawet jeśli zbawienie jest wyimaginowane, a motorem działania – obłęd. A może zwłaszcza wtedy.

  Agnieszka Lingas-Łoniewska - wrocławska pisarka tworząca powieści łączące sensację i kryminał z romansem, zwana przez swoich czytelników „Dilerką Emocji”. Autorka ponad dwudziestu powieści i współautorka kilku antologii. Założycielka projektów „Czytajmy Polskich Autorów” oraz „Pisarka czyta”. Wspiera fundacje prozwierzęce i schroniska, zbierając na licznych spotkaniach autorskich karmę w akcji „Karma zamiast kwiatka”. Posiada fanklub czytelniczy, zwany „Sektą Agnes”.

  Nie ukrywam, że bardzo lubię literaturę z dreszczykiem, a już szczególnie uwielbiam połączenie sensacji, kryminału i romansu. Taka mieszanka gatunkowa idealnie trafia w mój czytelniczy gust. Dlatego też z wielką ekscytacją zabrałam się za lekturę ,,Szósty o latach'' - nowe, poprawione i rozszerzone wydanie, w zmienionej szacie graficznej. Co prawda miałam już okazję poznać pierwotną wersję tej historii, niemniej jednak byłam ciekawa, jakie dodatkowe pomysły autorka przelała na papier. Czy przypadkiem nie przedobrzyła w drugą stronę, uzyskując efekt odwrotny od zamierzonego? Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności i napiszę, że jest satysfakcja przez duże S. 

  Fabuła już od pierwszych scen poraża sporą dawką adrenaliny. Poznajemy inspektora Marcina Langera - szefa elitarnej Śląskiej Grupy Śledczej, która specjalizuje się w śledztwach dotyczących najcięższych przestępstw, popełnianych przez recydywistów. Mężczyzna zajmuje się wyjątkowo trudną sprawą seryjnego mordercy, który porywa swoje ofiary, gwałci je, a następnie po sześciu dniach zabija. Z pomocą przychodzi mu bystra, atrakcyjna Alicja – specjalistka od tworzenia portretów psychologicznych. Niestety brak jakichkolwiek dowodów, choćby najmniejszych poszlak mogących pomóc w zidentyfikowaniu tożsamości sprawcy. Tymczasem szalony psychopata poczyna sobie coraz odważniej. Następuje żywiołowy wyścig z czasem, w którym liczy się każda godzina, każda minuta i każda sekunda...

  Agnieszka Lingas-Łoniewska zaprasza nas do świata pierwotnych pragnień, przerażających zbrodni, nierozwikłanych tajemnic z przeszłości i gorących uczuć. Z właściwym sobie pazurem lawiruje między życiowymi problemami, a zawodową determinacją organów śledczych podążających tropem zabójcy. Początkowo wydaje się, że te dwie płaszczyzny nic ze sobą nie łączy, jednak w miarę odkrywania kolejnych informacji, na jaw wychodzą głęboko ukryte zależności, będące zapalnikiem do wybuchu chorej zemsty. Autorka całkiem sprawnie zapętliła intrygę kryminalną, dodając coraz to nowe szczegóły, torując tym samym drogę do poznania prawdy, która pozwala zrozumieć motywy postępowania seryjnego zwyrodnialca. Okazuje się, że bagatelizowanie niepokojących sygnałów może po latach urosnąć do rangi wielkiego dramatu. Przekonajcie się sami. 

  Nie sposób nie wspomnieć o dopracowanych sylwetkach osobowościowych bohaterów. Równie wyraziści co niejednoznaczni, ciągnący za sobą bagaż trudnych doświadczeń i bolesnych wspomnień. Prym bezsprzecznie wiedzie Marcin i Alicja. On to prawdziwy tytan pracy. Bardzo poważnie podchodzi do swojego zawodu i obowiązków, daje z siebie 100 procent tego, co jest w stanie, często nie bacząc na swoje zdrowie. Prywatnie związany jest z Angelą, córką jednego z potentatów finansowych, właściciela sieci banków w Polsce i za granicą. Ona jest wykwalifikowaną profilerką. Na podstawie dostarczonych przez śledczych informacji potrafi określić prawdopodobny wiek przestępcy, jego stan społeczny, pochodzenie, tryb życia bądź przejawy jego zachowań. Niestety jej sukces zawodowy nie idzie w parze ze szczęściem w życiu osobistym. Podczas powrotu z podróży poślubnej jej świeżo upieczony mąż uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu, a niedługo potem zmarł. Od tamtego czasu dziewczyna zamknęła się w sobie jak ślimak w skorupie. Czy jeszcze kiedyś wzejdzie w niej słońce? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w niniejszej lekturze. 

  Na osobny akapit zasługuje portret krzywdziciela zielonookich blondynek. Doskonale pokazano jego ponadprzeciętnie inteligentny, acz jednocześnie chory umysł, zakrzywione poczucie sprawiedliwości, niebywałą zdolność manipulacji oraz budowanie własnej religii opartej na kulcie samouwielbienia, władzy i wszechmocy.

,,W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę. W szóstym dniu… odbiorę Ci życie, bo ja jestem twoim bogiem…''

  Na początku widzimy jedynie bestię w ludzkiej skórze, która epatuje swym okrucieństwem i wyrachowaniem. Ale im mocniej zagłębiamy się w jego życiorys, tym łatwiej przychodzi nam zrozumieć jego działania i nadać im głębszy, większy cel. Ten aspekt prowokuje do pewnych konkluzji, że  przemoc rodzi przemoc. Często wynika z bezsilności człowieka wobec okrutnych, nieludzkich czynów, a zarazem jest najpowszechniejszą formą zwrócenia uwagi na własne cierpienie.

  W książce pojawia się także wątek miłosny przełamany subtelną nutą ezoteryki. Zastanawialiście się kiedyś czy istnieje coś takiego jak przeznaczenie? A może to tylko zwyczajne dzieło przypadku? Można snuć różne teorie na ten temat, poddawać w wątpliwość w realność nadprzyrodzonych zjawisk, co nie zmienia faktu, że są na tym świecie rzeczy, które nie jesteśmy w stanie ogarnąć rozumem.

,,I wiedziała, że to nie jest tylko pożądanie, pragnienie, że nie chodzi tylko o to niesamowite napięcie, jakie jest pomiędzy nią a Marcinem. To coś o wiele więcej. Jakaś nic porozumienia, wzajemnej zależności, która nawiązała się pomiędzy niemi w tych niesamowitych okolicznościach, sześć lat temu, kiedy to okrutny los postanowił spleść ich linie życia.''

  Styl pisania autorki pozostał niezmiennie lekki, miejscami dosadny i błyskotliwy. Opisy są wyważone i plastyczne, a dialogi dynamiczne i nieprzegadane. Plusem jest także tempo akcji – toczy się wartko, obfitując w zaskakujące sceny i punkty zwrotne – co w połączeniu z umiejętnie stopniowanym napięciem, daje duże pole do kreowania atmosfery grozy i niepewności. Zasadniczo nie mam się do czego przyczepić. Jedyny mankament to nazbyt przesadna egzaltacja inspektora Langera w stosunku do obiektu swych westchnień. Dobrze, że jest wrażliwy, uczuciowy i romantyczny, niemniej jednak przydałoby się w tej materii warto zachować nieco większą równowagę. Ale generalne całokształt stoi na niezłym poziomie. Oby tak dalej!

Podsumowując:
  Agnieszka Lingas-Łoniewska po raz kolejny udowadnia, że zasługuje na miano jednej z najlepszych współczesnych pisarek. Niczym wytrawny wirtuoz gra na naszych emocjach, serwując niezwykle przejmujący romans okraszony subtelną nutką mistycyzmu oraz niebezpieczną, niezapomnianą rozgrywkę, w której kartą przetargową jest życie wielu niewinnych osób, a wygrany może być tylko jeden. Przygotujcie się na coś silnego, potężnego, cudownego i przerażającego!

wtorek, 27 lutego 2018

ZAPOWIEDŹ: ''Wieża z piasku'' Agata Marzec # pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,Wieża z piasku'' Agaty Marzec.
Nina Ciesielska od wielu lat prowadzi nudne i przewidywalne życie, kontrolowane przez nadopiekuńczą matkę oraz wścibskie koleżanki z biura. Żyje samotnie, porzuciwszy dawne zainteresowania artystyczne. Jej codzienność wypełnia praca księgowej na dwóch etatach. Rutyna drażni ją i uspokaja jednocześnie. Pewnego dnia odbiera telefon od Jerzego. Ten ceniony lokalnie przedsiębiorca obiecuje jej rewolucyjną zmianę. Nina musi wybrać: albo przystanie na jego warunki i zrealizuje marzenia o lepszym życiu albo pozostanie wierna swojej bezpiecznej rutynie. Szybko odkrywa, że transfer do „Glinianej Oazy” to przekroczenie granic nie tylko jej świata.  Chcąc wywalczyć szczęście dla siebie, stanie się katem dla innych. Tymczasem Jerzy Dębski dzień po dniu będzie budował swój rzymski architektoniczny porządek, wyznając dawne ideały. I gdy Nina ucieszy się, że podbiła na arenie gladiatora, ten szybko wyprowadzi ją z błędu, doprowadzając do obłędu. Mimo to kobieta nie ustanie w trudzie leczenia go z choroby, na którą, nieświadomie, sama cierpi. Jerzy znajdzie nietypowego patrona dla swojej firmy, która stała się jego drugim domem. A Nina będzie ciągle zmagać się z szykanami „kobiety doskonałej”.

Premiera: 13.03.2018



  Skusicie się?

''PRAGNIENIA ELŻBIETY'' ANETA KRASIŃSKA # FRAGMENT 2

Dziś jest premiera ,,Pragnienia Elżbiety'' Anety Krasińskiej . Z tej okazji mam dla Was drugi fragment powieści.
Lena

Spojrzała na stojące na biurku zdjęcie, na którym stała obok ojca, gdy po raz pierwszy przyjechał ją odwiedzić w Warszawie. Obejmo­wali się, uśmiechając się do siebie. Miała wtedy dziesięć lat. W tle widać było fragment szarej budowli, którą doskonale zapamiętała od pierw­szej chwili, gdy przybyła do stolicy z Otwocka. Wtedy Pałac Kultury przerażał ją swą wielko­ścią; dzisiaj jakby zmalał, a może po prostu przyzwyczaiła się do jego widoku. Lecz choć minęły cztery lata, odkąd zabrano ją od rodzi­ców, wciąż za nimi tęskniła i wierzyła, że kiedyś znowu wróci do Otwocka.

Gdy usłyszała, że obiad jest gotowy, podnio­sła się z łóżka i poszła do kuchni. Pozostałe dzieci, które mieszkały razem z nią w rodzinie zastępczej, właśnie wróciły z półkolonii, organi­zowanych przez jedną z pobliskich szkół, i roze­mocjonowane opowiadały o dzisiejszej wyprawie na basen. Lena zdawała się nie słuchać ich pa­planiny. Przyzwyczaiła się do hałasu, który po­jawiał się wraz z ich powrotem do domu, dlatego tym bardziej doceniała chwile, gdy zostawała sama i mogła wsłuchać się w ciszę.

– Lenko, może w czwartek przyjdziesz do mnie do pracy i razem pojedziemy do ośrodka na pierwszą rehabilitację? – zaproponowała Halina, nakładając na swój talerz sałatkę z pomidorów.

Lena kiwnęła głowa, nie podnosząc wzroku znad talerza. Nabijała na widelec ziemniaki na zmianę z kotletem.

– Jak spędziłaś dzień? – włączył się do roz­mowy Jacek, oblizując wąsy. Od niedawna był ich dumnym posiadaczem.

– Trochę ćwiczyłam – odparła Lena bez entu­zjazmu, mając nadzieję, że w końcu przestaną skupiać na niej uwagę.

Z pomocą przyszły jej młodsze dzieci, które po chwili zdominowały rozmowę.

Kiedy skończyli jeść, Lena pomogła przy sprzątaniu ze stołu, a następnie wróciła do swo­jego pokoju. Położyła się na łóżku i spróbowała skupić na czytaniu, jednak nie była w stanie. Jej wzrok znowu spoczął na zdjęciu ojca. Tak bardzo chciałaby się teraz do niego przytulić i usłyszeć, że wszytko będzie dobrze. Takie mia­ła wyobrażenie prawdziwej rodziny, tyle że nie jej. Nerwowo zacisnęła pięści i na nowo rozpro­stowała palce, jakby zbierała się w sobie, prze­konując się do pomysłu, który nagle jej zaświtał.

Pospiesznie złapała telefon i wybrała numer.

– Halo – odezwał się ojciec zaspanym głosem.

– Cześć, tato – zaczęła, uśmiechając się do siebie. – Dawno nie dzwoniłeś.

– Tak? – spytał zaskoczony. – Wydawało mi się, że dopiero co rozmawialiśmy.

– W ubiegłym tygodniu – przypomniała, choć nie chciała robić mu wyrzutów z tego powodu, dlatego zmieniła temat: – Jak się czujesz?

– Raz lepiej, raz gorzej, ale dramatu nie ma – oświadczył, jakby chciał ją uspokoić.

– Dawno się nie widzieliśmy. – Lena nie potrafi­ła ukryć smutku. – Może mógłbyś mnie odwiedzić?

– Tylko jak mam się dostać do Warszawy? – gderał. – Na wózku trudno mi się poruszać po mieście, a bez niego sobie nie poradzę.

Doskonale znała tę wymówkę i za każdym razem podsuwała to samo rozwiązanie.

– Mogłabym poprosić pana Jacka, żeby po cie­bie pojechał – zaproponowała, nerwowo skubiąc rozdwojone końcówki ufarbowanych włosów.

– Nie będę robił problemu obcym ludziom – oburzył się ojciec, jakby zaproponowała mu wyprawę na księżyc. – Wystarczy, że muszą się tobą zajmować.

Na chwilę zmilkła, usiłując zrozumieć, co miał na myśli. Zrobiło jej się przykro, że w tym, co mówił, zabrakło wdzięczności dla ludzi, któ­rzy starali się zapewnić jej opiekę i normalne życie, a przynajmniej jego namiastkę. Wiedzia­ła, że nigdy nie będzie mówić o normalności, dopóki nie będzie miała prawdziwej rodziny.

Nie miała na to szans w domu, który zapamię­tała z dzieciństwa.

Do dzisiaj pamiętała, jak matka wysłała ją na zakupy. Miała wtedy nie więcej niż sześć lat, a na długiej liście sprawunków znalazły się pa­pierosy. Sklepowa doskonale wiedziała, że to dla matki, ale uparła się i nie chciała sprzedać. Kie­dy Lena wróciła do domu, matka natychmiast spytała o papierosy. Lena pamiętała jej niena­wistny wzrok, który mógłby przestraszyć nie­jednego dorosłego, i wściekłość, gdy wyzywała ją od nieudaczników. Dziewczynka schowała się pod stołem w kuchni i z całych sił przycisnęła dłonie do uszu, ale krzyk matki i tak przenikał do jej umysłu. Drżała nawet wtedy, gdy ojciec wrócił do domu i wyciągnął ją spod stołu. Nie była wówczas w stanie wydusić z siebie ani jed­nego słowa. Bała się cokolwiek zrobić czy powie­dzieć, by nie narazić się na gniew matki. Stała przed ojcem ze spuszczonym wzrokiem, a tuż za nim sterczała rozjuszona matka, skarżąc się na nią i nie przebierając w słowach. Do Leny do­cierało głównie jedno słowo: nieudacznik… Tak bardzo wierzyła wtedy matce, że wreszcie sama zaczęła tak o sobie myśleć.

Wreszcie zebrała się w sobie i udając, że nie słyszała poprzednich słów ojca, powiedziała:

– Niedługo zaczyna się szkoła i nie będziemy mieli okazji się spotkać aż do świąt…

– Przecież to szybko zleci i nawet się nie obej­rzysz, kiedy do mnie przyjedziesz – oświadczył, a Lena natychmiast wyczuła w jego głosie igno­rancję, której tak bardzo nienawidziła.

Wstała i zaczęła kuśtykać po pokoju. Usiło­wała znaleźć argumenty, które mogłyby skłonić ojca do zmiany decyzji, jednak podświadomie zdawała sobie sprawę, że to nierealne.

Ojciec od dawna był więźniem we własnym domu. Zamiast wyjść, porozmawiać z sąsiada­mi, iść na spacer, zasiadał przed telewizorem i całe dnie oglądał coraz bardziej ogłupiające programy telewizyjne. Odkąd zaczęła do niego przychodzić pracownica z ośrodka pomocy spo­łecznej i robić mu zakupy, nie wyściubił nosa z domu. Wyjątkiem były wizyty u lekarza, choć ostatnio wspominał, że i z tym sobie poradził, zamawiając wizyty do domu.

W jaki sposób miała go przekonać, by przy­jechał? Powinna powiedzieć, że czuje się samot­na, że oddałaby wszystko, by móc zamieszkać z nim w Otwocku? Być może zrozumiałby, jak bardzo za nim tęskni, gdyby zobaczył swoje zdjęcie, które stało na jej biurku? Może gdyby się przyznała, że jakiś mężczyzna ją prześladu­je i nęka telefonami, ojciec przestałby być taki nieprzejednany?

Przegrała.

Straciła nadzieję.

Samotność była jej przeznaczeniem.





Jesteście zaintrygowani? Niebawem zapodam kolejny fragment, a jeszcze dziś zapraszam na mój fanpage, gdzie będzie konkurs z tą książką.

poniedziałek, 26 lutego 2018

"Wszystkie pory uczuć. Zima" - Magdalena Majcher

Wszystkie pory uczuć. Zima
Magdalena Majcher
Wydawnictwo Pascal
Premiera: 17.01.2018
Ocena: 7/10
Do czego była zdolna Róża, by ochronić najbliższych?

  Róża poświęciła całe życie swoim wychowankom z domu dziecka i niepełnosprawnej intelektualnie siostrze. Jednak w końcu zrozumiała, że ma już dość samotności i karania siebie za nieszczęśliwe w skutkach zdarzenie z przeszłości, na które nie miała żadnego wpływu.

  Róża i Tadeusz biorą ślub, rozpoczynają wspólne życie, lecz na drodze do ich szczęścia i spokoju stają… rodzinne tajemnice i obietnica złożona matce…

  Czy uda się pokonać demony przeszłości i w jej życiu zagości szczęście?

Magdalena Majcher – pisarka, blogerka, freelancerka. Pisać książki zaczęła na urlopie macierzyńskim. Zrezygnowała z pracy na etacie i postanowiła zacząć spełniać swoje marzenia. Udało się – jest autorką poczytnych i lubianych przez czytelniczki powieści, m.in. Stanu nie! błogosławionego i Matki mojej córki. Więcej na:www.magdalenamajcher.pl 

 „Zima” to druga z czterech powieści obyczajowych, ukazujących się w cyklu „Wszystkie pory uczuć”. Każda z nich podejmuje ważne tematy społeczne, obyczajowe, emocjonalne. Każda z nich jest oddzielną historią, opowiadającą losy bohaterów, których znamy z poprzednich części. Kolejny tom ,,Wiosna'' ukaże się już 14 marca. 

  Bardzo cenię sobie twórczość autorki, ponieważ widać, że wkłada w swoje dzieła nie tylko słowa, ale i serce. Każda kolejna jej powieść to kwintesencja kunsztu literackiego oplątanego nie tylko ważną problematyką, ale przede wszystkim różnorodnymi emocjami: rozpacz, ból, gniew, przyjaźń, miłość, nadzieja wiara, życie etc. Dlatego też bez wahania zabrałam się za lekturę „Wszystkie pory uczuć. Zima''. Czy i tym razem moje oczekiwania zostały w 100% spełnione? Będę brutalnie szczera. W moim subiektywnym odczuciu to najsłabsza książka w dorobku Magdaleny Majcher. Zabrakło tej emocjonującej petardy, która zniszczyłaby mój spokój ducha, wręcz rozwaliłaby mnie psychicznie. Nie zmienia to jednak faktu, że całość prezentuje bardzo wysoki poziom, nie można mieć żadnych zastrzeżeń do jakości wykonania. 

  Fabuła jest wyrazista, dobrze przemyślana i tchnie niezwykłym realizmem. Poznajemy Różę Dobrowolską – niespełna sześćdziesięcioletnią kobietę, która całe swoje życie poświęciła wychowankom z domu dziecka oraz opiece nad swoją niepełnosprawną intelektualnie młodszą siostrą Ludmiłą. W końcu, po wielu latach samotności Róża decyduje się przyjąć oświadczy Tadeusza – bliskiego znajomego z pracy. Mogłoby się wydawać, że teraz czeka ją pełnia szczęścia. Niestety pewien mroczny sekret z przeszłości nie pozwala jej  ruszyć do przodu, z czystą kartą. Z jakimi ''demonami'' walczy? Czy odważy się wyznać mężowi bolesną prawdę? A może już za późno, aby rozliczyć się z dawnych błędów i niewłaściwych decyzji?

  To przejmująco prawdziwa powieść naznaczona piętnem osobistej tragedii. Bez patosu, z właściwą sobie bezpretensjonalnością - opowiada o miłości nacechowanej wyrachowaniem, słabościach i ułomnościach ludzkiej kondycji oraz niszczycielskiej sile niewłaściwych wyborów. W zatrważający sposób  uświadamia nam, że ,,Czasem jedna, pozornie mało ważna decyzja potrafi zaważyć na całym naszym życiu.'' I zanim dostrzeżemy, że była błędem, często jest już za późno. Jak zatem trwać w tym nieustannym wewnętrznym rozdarciu między przeszłością a teraźniejszością? Jak udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy w środku szaleje chaos?  A może czas faktycznie leczy rany? Przekonajcie się sami. 

  Książka podzielona jest na trzy części: teraźniejszość - przeszłość - teraźniejszość. Początkowo jesteśmy świadkami ceremonii ślubnej Róży i Tadeusza oraz ich podróży poślubnej do Zakopanego. Następnie przenosimy się do okresu PRL-u, gdzie poznajemy dzieciństwo i wczesną młodość Dobrowolskiej, dochodząc tym samym do tragicznej w sutkach zimy, która odwróciła losy wielu osób. Potem następuje powrót do obecnej sytuacji, a co za tym idzie - czeka nas konfrontacja z niewygodną prawdą. Autorka zaskakuje czytelnika bardzo wiarygodnym wątkiem kryminalnym, który odsłania ciemną stronę ludzkiej natury, gdzie czają się wszystkie złe instynkty, czekając tylko na odpowiednią okazję, by wypłynąć na powierzchnię. Wynika z tego bardzo ważna konkluzja: czasem warto zaufać intuicji i reagować na niepokojące sygnały, zapowiadające możliwe kłopoty. Przyznam szczerze, że przeczuwałam, jak to wszystko się skończy. To było wręcz do przewidzenia. Niemniej jednak miałam nadzieję, że finał tej historii będzie zupełnie inny niż ten, który Magdalena Majcher nam zaprezentowała. Odczuwam duży niedosyt.

  Duży plus należy się za świetną kreację charakterologiczną i psychologiczną głównej bohaterki. Nader pieczołowicie ukazano jej myśli, pragnienia, obawy i motywy postępowania. Nie da się jej nie lubić.  To taka spokojna, życzliwa i empatyczna dusza. Od momentu narodzin swojej siostry musiała pożegnać się z beztroską i swawolą, żeby praktycznie każdą wolną chwilę spędzać z Ludmiłą, ratując ją z licznych opresji i biorąc na siebie próbę wyplenienia z niej egoizmu i roszczeniowego podejścia do świata. Nie przypuszczała jednak, że cena, jaką przyjdzie jej zapłacić za swoje poświęcenie, okaże się aż tak wysoka. Równie wyrazistą i ciekawą postacią jest Ludmiła. Z jednej strony niby lekko upośledzona umysłowo, a z drugiej – dokonała kombinatorka, która owija sobie wszystkich wokół palca. Rewelacyjnie ukazano toksyczną relację, jak łączy obie siostry. Nic tu nie jest przerysowane, przesadzone czy wyolbrzymione. Odkrywamy kulisy współuzależnienia, które jest pułapką powodującą coraz większe zaburzenie więzi, co w efekcie przyczynia się do destrukcyjnych zachowań. Trudno ze spokojem obserwować to wszystko.  

  Bezsprzeczną zaletą niniejszej publikacji jest wiernie odmalowane tło społeczno-obyczajowe epoki socjalizmu. Autorka bardzo rzetelnie i sugestywnie nakreśliła okres Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gdzie ludzie mogli jedynie pomarzyć o jakichkolwiek luksusach czy wygodach (w sklepach brakowało nawet papieru toaletowego), zaś władza skutecznie zwalczała każdy przejaw indywidualności. Niekiedy miałam wrażenie, jakby to wszystko działo się ''tu i teraz''. Jakbym znów miała kilka lat, kiedy to kupowało się jedzenie na kartki, w radiu grał legendarny zespół Abba, a w domach królowała niezawodna pralka Frania. I chociaż brakowało swobody demokratycznej, to jednak z sentymentem wracam do tych wspomnień. 

  Całość napisana jest prostym, ale też pięknym i potoczystym językiem. Opisy są plastyczne i bogate w szczegóły, zaś dialogi przypominają naturalną rozmowę. Mam jednak zastrzeżenia do tempa akcji – według mnie płynie zbyt leniwie - trudno o suspens czy choćby kilka dynamiczniejszych scen. Ubolewam również nad tym, że po macoszemu potraktowano byłego chłopaka Róży oraz jej aktualnego męża. Ich role ograniczono do minimum. Do gustu nie przypadło mi także zakończenie, gdyż spodziewałam się kompletnie innego rozwiązania sprawy. Ale generalnie i tak uważam, że to kawał dobrej, a przede wszystkim wartościowej prozy, godnej polecenia. 

  „Wszystkie pory uczuć. Zima'' to dojrzały i niebanalny obraz poświęcenia, manipulacji i pozorach, które mają większą siłę rażenia niż można byłoby przypuszczać. Porusza, wstrząsa, prowokuje do refleksji nad  nad strukturą człowieka, nad dwoistością jego bytu, jak również otwarcie daje do zrozumienia, że nie da się złych wspomnień potraktować wybielaczem. Można jedynie zmienić przyszłość postępując zgodnie z własnym sumieniem. Serdecznie polecam!

 https://www.facebook.com/magdalenamajcherautorka/?fref=ts

niedziela, 25 lutego 2018

ZAPOWIEDŹ: ''MAGIA UKRYTA W KAMIENIU'' Katarzyna Grabowska - pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,MAGIA UKRYTA W KAMIENIU'' Katarzyny Grabowskiej.

Czasem pozory mylą... Julia za sprawą magii zostaje przeniesiona ze współczesnej polskiej wsi wprost do tajemniczej krainy zatopionej, zdawałoby się, w mrokach średniowiecza. Dzielni rycerze, piękne damy, rytualne uczty, łowy na skrzydlaki, wielka tajemnica i miłość, która pojawia się niespodziewanie i skutecznie może skomplikować życie. Trudne wybory, walka z własnym sumieniem i odwieczny dylemat pomiędzy tym, co słuszne, a tym, czego pragnie serce. Jak Julia odnajdzie się wśród tak odmiennych dla siebie realiów? Czy zdoła powrócić do domu? Czy odkryje sekret Mateo, którego imię wszyscy wypowiadają z lękiem?

Moja rekomendacja:


Premiera: 14.03.2018


  Skusicie się? 
Osobiście gorąco polecam. 
Ta powieść jest naprawdę fantastyczna. 💙💚💛💜

KONKURS - poznaj mnie lepiej: Hanna Dikta

Ukończyłam filologię polską na Uniwersytecie Śląskim, a także studium podyplomowe z historii na Uniwersytecie Opolskim. Jestem laureatką kilkudziesięciu konkursów poetyckich. Publikuję w ogólnopolskiej prasie literackiej, m.in. w „Odrze”, „Toposie”, „Migotaniach” i „Arkadii”. Debiutowałam książką poetycką „Stop – klatka“ („Zeszyty Poetyckie”, Gniezno 2012), dobrze przyjętą przez krytykę.  15 lutego 2016 roku, nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka ukazała się moja pierwsza powieść - "We troje", a 26 lutego 2018, na światło dzienne wyszła moja druga powieść pt. „To nie może być prawda”.  Mieszkam z mężem i trojgiem dzieci w Piekarach Śląskich, gdzie pracuję jako nauczycielka języka polskiego i historii.

  Dziś macie okazję poznać bliżej panią Hannę Diktę. Przez najbliższe kilka dni można zadawać autorowi swoje pytania (1 - maksymalnie 2). Na wszystkie pytania autorka odpowie w osobnym poście, w formie wywiadu.

 Jedna osoba, która zdaniem autorki zada najciekawsze pytanie otrzyma nagrodę w postaci książki ,,To nie może być prawda'' [recenzja - KLIK]

  Proszę nie powielać pytań ani nie stosować plagiatów. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane/ukradzione pytanie zostanie zignorowane.



Do dzieła kochani!!!



 Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Zysk i S-ka. 
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zadanie pytań (1 - maks. 2) pani Hannie Dikcie na temat jej twórczości, zainteresowań itp.
4. Konkurs trwa od 25 lutego 2018 roku do 1 marca 2018 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 8 marca 2018 roku.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz powieści ,,To nie może być prawda'' Hanny Dikty.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem. Adresu mailowego nie wymagam, ale jeśli ktoś chce podać, to bardzo proszę. Będę miała łatwiejszy kontakt z Wami w razie wygranej.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową, o ile zapoda do siebie namiary. W przeciwnym razie laureat proszony jest skontaktowanie się z organizatorką konkursu. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

sobota, 24 lutego 2018

ZAPOWIEDŹ: ''Dwa zwykłe słowa'' Ashley Rhodes-Courter # pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,Dwa zwykłe słowa'' Ashley Rhodes-Courter.
<< Słoneczko, jesteś moim dzieckiem, a ja jestem twoją matką. Musisz szanować osobę, która się tobą zajmuje, ale pamiętaj, że to nie jest twoja mama. >>

Ashley Rhodes-Courter spędziła dziewięć lat swojego życia w czternastu różnych domach zastępczych, żyjąc dla tych słów. Nawet gdy jej matka kompletnie się zatraciła, Ashley nie porzuciła wiary w ich nieprzewidywalną, rozpadającą się relację, cały czas coraz bardziej i bardziej pogrążając się w system opieki społecznej.

Bolesne wspomnienia tego, jak została zabrana z domu, szybko zostają pożarte przez koszmary jej nowego życia, gdzie Ashley przerzucana jest pomiędzy pracownikami społecznymi, przenoszona ze szkoły do szkoły, i gdzie musi przetrwać manipulacje i upokorzenia ze strony bardzo przemocowej rodziny zastępczej. W tym inspirującym, niezapomnianym pamiętniku Ashley znajduje odwagę, by osiągnąć cel – a jednocześnie odkryć siłę własnego głosu.

Premiera: 13.03.2018



  Skusicie się?

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie!

Moi Drodzy

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę ,,Mówiłeś'' w wykonaniu Marty Bijan.

Marta Bijan to finalistka czwartej edycji ‚X Factor’

.
Mówiłeś ,,Będę tuż o krok, zaufaj mi”
Mówiłeś ,,Nie puszczę Twoich rąk, nie bój się”
Mówiłeś ,,Będę o was dbał bardziej niż On sam”
Ale wtedy On odwrócił wzrok

Ref. I nie wiesz jak tu jest bez Ciebie
I nigdy nie uwierzę, że tak musiało być
I nie wiesz jak ciężko się oddycha
Jak bardzo się potykam
I modlę, by nie upaść tak jak Ty

Mówiłeś ,,Miej dziś piękne sny” przy łóżku mym
Mówiłeś ,,Świat nie jest taki zły”, wierzyłam Ci
Mówiłeś ,,Nie zostawię was, będę światłem wam”
Wtedy nadszedł mrok, zapadła noc

Ref. I nie wiesz jak tu jest bez Ciebie
I nigdy nie uwierzę, że tak musiało być
I nie wiesz jak ciężko się oddycha
Jak bardzo się potykam
I modlę, by nie upaść tak jak Ty

piątek, 23 lutego 2018

ZAPOWIEDŹ: "WSZYSTKIE PORY UCZUĆ. WIOSNA" - MAGDALENA MAJCHER

14 marca 2018 roku swoją premierę będzie miała powieść "Wszystkie pory uczuć. Wiosna" autorstwa Magdaleny Majcher znanej z takich powieści jak "Stan (nie) błogosławiony!", "Matka mojej córki" czy ,,Wszystkie pory uczuć. Jesień'', ,,Wszystkie pory uczuć. Zima''. 

🌅💙💙💙🌅

Opis wydawcy:

Ewelina pragnie tylko jednego - zostać matką. Niestety, los nie daje jej takiej możliwości. Razem z mężem decydują się na adopcję. Jednak kiedy na ich drodze pojawia się dziewięcioletni Piotruś - szczęście przysłania obawa. Chłopiec cierpi na FAS - alkoholowy zespół płodowy. Kiedy się urodził, miał ponad promil alkoholu we krwi. Chłopiec całe dzieciństwo spędził w domu dziecka.

Czy teraz znajdzie dom, którego tak potrzebuje?

Czy pragnienie miłości okaże się silniejsze niż strach?


W kraju, w którym jedna na sześć kobiet wciąż uważa, że niewielka ilość alkoholu nie ma żadnego wpływu na rozwijający się płód, w kraju, w którym rodzi się więcej dzieci z alkoholowym zespołem płodowym niż z zespołem Downa, ważne jest, żeby autorzy literatury rozrywkowej pisali o tym zjawisku. To powieść o życiu dziecka z FAS i o szansie, jaką otrzymuje, trafiając do nowej rodziny.

Premiera 14 marca, ale już teraz ruszyła przedsprzedaż:




Jesteście zaintrygowani?

KONKURS: Ustrzel książkę

KOCHANI

Zapraszam na kolejny ''strzelecki konkurs''. Do wygrania ,,Miłość w kolorze bieli'' Magdaleny Trubowicz.

 PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 366 666 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ,,Miłość w kolorze bieli''.

AKTUALIZACJA:

Tym razem aż trzy osoby ''ustrzeliły właściwą liczbę. W tym przypadku o zwycięstwie decyduje zasada: kto pierwszy ten lepszy. Zatem najszybsza okazała się Aneta Adamczuk:


Gratuluję!



AKTUALIZACJA#2:

Niestety tym razem nikomu nie udało się ustrzelić właściwej liczby. Zatem bawimy się dalej.

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 388 888 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ,,Panna z Monidła'' Iwony Czarkowskiej.

AKTUALIZACJA#3:

Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Gosi:
Gratuluję i zapraszam niebawem do kolejnego ''strzeleckiego'' konkursu :)



Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!



   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Czwarta Strona.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie  z licznikiem 2 366 666 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 27 lutego 2018 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki ''Miłość w kolorze bieli'' Magdaleny Trubowicz.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

''PRAGNIENIA ELŻBIETY'' ANETA KRASIŃSKA # FRAGMENT

27 lutego ukaże się najnowsza powieść Anety Krasińskiej ,,Pragnienia Elżbiety''. Z tej okazji mam dla Was mały fragment na zachętę.

Elżbieta

Nie wiedziała, ile czasu minęło, odkąd oby­dwaj lekarze wyszli, ale nagle drzwi znowu się otworzyły i tym razem usłyszała znajome kroki.

Tuż nad nią nachyliła się Olga i pocałowa­ła ciotkę w policzek. Elżbieta o tym wiedziała, ale nie czuła dotyku. Pamiętała jednak zapach jej perfum; jaśmin z nutą kardamonu.

– Cześć, ciociu. – Elżbieta usłyszała łagodny głos Olgi. Bratanica przysunęła sobie krzesło.

„Cześć, skarbie”, odpowiedziała jej w my­ślach. „Dobrze, że jesteś, potwornie się nudzę, nikt nie chce ze mną pogadać”, pożaliła się. „Nie to, żebym nagle polubiła rozmowy, ale może dzięki temu szybciej zleciałby mi czas i przestałabym się przejmować tym, że wciąż nie mogę wstać. To mnie najbardziej irytuje, oględnie mówiąc”.

– Ładnie dzisiaj wyglądasz. – Olga wzięła do ręki grzebień i zaczęła czesać długie włosy cho­rej, które zdążyły stracić blask.

„Nie musisz kłamać”, westchnęła Elżbieta. „Myślisz, że nie wiem, jak wyglądam? Ale kto by się tym przejmował?”

– Wygodnie ci? – spytała Olga, układając świeżo zapleciony warkocz na poduszce.

„Żartujesz”, obruszyła się Elżbieta. „Jest mi dokładnie wszystko jedno, na czym leżę i czym jestem przykryta, bo – jeśli nie pamiętasz – ni­czego nie czuję!”

– Poprawię ci poduszkę – nalegała bratanica, jakby od tego zależało życie Elżbiety.

„Daj już spokój”, zdenerwowała się Elżbieta.

– Teraz lepiej, prawda? – Młoda kobieta usiadła i obciągnęła sięgającą kolan obcisłą spódnicę. – Może powinnam przynieść ze sobą jakąś książkę? – zastanowiła się na głos.

„Halo. Ja nie mogę czytać”.

– Mogłabym ci poczytać. Może usłyszałabyś jakieś słowa…

„Ja doskonale słyszę, tylko nikt o tym nie wie”.

Olga zamilkła i przez moment głaskała chłodną dłoń Elżbiety leżącą na kocu obleczonym w białą poszewkę. Zastanawiała się, co jeszcze mogłaby zrobić, by pomóc ciotce. Udało jej się skontaktować z wybitnym neurologiem, który po przejrzeniu badań Elżbiety zdecydował się przyjechać na konsultację, ale póki co wciąż trwały wakacje, dlatego jego wizyta została wyznaczona na trzeciego września.

Niespodziewanie do sali wszedł doktor Koch. Olga wstała i przywitała się z niskim mężczyzną, który nie wyglądał na więcej niż czterdzieści lat, ale wzbudzał szacunek wśród personelu fachowo­ścią i nieustępliwością w kwestiach medycznych.

– Witam, panie doktorze – odezwała się pierwsza.

– Dzień dobry. Właśnie skończyłem kon­sultację z profesorem Wierzbickim w sprawie pani Elżbiety. Doszliśmy do wniosku, że zro­bimy badanie EEG – powiedział Koch, nie kry­jąc zadowolenia.

– I co to da, panie doktorze?

– Dowiemy się, czy pacjentka jest świadoma tego, co się wokół niej dzieje. Podczas badania umieścimy na jej głowie małe elektrody, które rejestrują aktywność elektryczną mózgu.

– Będziemy wiedzieli, czy ciocia słyszy? – spytała Olga, nie kryjąc podniecenia.

– Dokładnie. Dzięki temu uda nam się okre­ślić, czy czuje dotyk albo czy próbuje wykony­wać ruchy, nawet jeśli jej ciało się nie porusza.

– To naprawdę możliwe?

– Proszę być dobrej myśli. – Lekarz poklepał ją po ramieniu.

„Ja na pewno jestem”, pomyślała Elżbieta.

Kiedy zostały same, Olga opadła na krze­sło i przez chwilę wycierała cieknące jej po policzkach łzy. W końcu jakiś przełom. Potrze­bowała go tak bardzo. Za każdym razem, gdy przychodziła do szpitala, patrzyła, jak ciało jej ciotki traci witalność. Miała wrażenie, że kobie­ta jest coraz chudsza, jej twarz staje się bardziej pomarszczona, a cera matowa.

– Gdyby tylko ta kretynka była bardziej uważ­na, nie leżałabyś tutaj – powiedziała, odgarnia­jąc niewielki kosmyk włosów z twarzy Elżbiety.

„Leżałabym, leżała…”

– Nawet się nie rozejrzała – utyskiwała Olga, troskliwie gładząc twarz chorej.

„Gdyby to nie była ona, byłby ktoś inny”, po­myślała Elżbieta.

– I to teraz, gdy wszystko zaczynało się do­brze układać.

„Nic się dobrze nie układało. Zawiodłam się na kimś, kto przez wiele lat był dla mnie naj­ważniejszy w życiu, choć nie chciałam się do tego przyznać. Drwił z miłości. Nie mam pojęcia, dlaczego pozwoliłam mu zostać w sercu po tym, jak zmusił mnie do rozstania z dzieckiem…”

– Obrazy wreszcie zostały dostrzeżone przez krytyków, a klienci zaczęli pukać do twoich drzwi – ciągnęła Olga.

„To pięknie brzmi. Mów jeszcze. Sztuka jest dla mnie tym, czego nie znalazłam wśród lu­dzi. To jest świat, który jest mi naprawdę bliski, w którym mogę być sobą i bezkarnie wyobrażać sobie własną przyszłość”.

– Za kilka lat na pewno twoje prace wisia­łyby w niejednej galerii. – Olga spojrzała czule na Elżbietę.

„Moje prace i tak zostaną, nawet wtedy, gdy mnie już nie będzie. Terapeutka radziła, żebym zaczęła pisać pamiętnik, ale ja wolałam w inny sposób opowiedzieć o swoim życiu. Nie znałam słów, które wyraziłyby mój ból po stracie dziec­ka. Nie umiałabym opisać uczuć, które towarzy­szyły mi, gdy samotnie kładłam się na kozetce w nędznej suterenie, przerobionej na gabinet lekarski, a po zejściu z niej czułam się oszoło­miona i całkowicie samotna. Potem jeszcze dłu­go próbowałam zrozumieć, dlaczego wybrałam mężczyznę, zamiast własnego dziecka”.

– Musisz do nas wrócić. Nie możesz się pod­dać – poprosiła Olga, nachylając się nad Elżbietą.

„Jestem tu i nigdzie się nie wybieram”.






Jesteście zaintrygowani? Niebawem zapodam kolejny fragment powieści :)