piątek, 31 sierpnia 2018

KONKURS: SIŁA REKLAMY👍

Moi Drodzy,

Przychodzę do Was z konkursem, w którym można wygrać pakiet książek: ''To nie ja, kochanie'' oraz Uleczę Twe serce'' Tillie Cole.

 Aby wygrać nagrodę należy podesłać do mnie na maila zdjęcie dowolnej książki z wydawnictwa Editio Red (jak ktoś nie ma, może wypożyczyć z biblioteki) i zareklamować w taki sposób, żeby inni chcieli ją przeczytać.

Wygrywa najciekawsza (według mnie) książkowa reklama.

Zdjęcia proszę przysyłać na maila: kryniame@wp.pl wraz z dopiskiem:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu tj. podanie mojego imienia, nazwiska w przypadku wygranej.

_____


Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego 
bloga 
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- udostępnisz informacje o moim konkursie


Do dzieła!!! Naprawdę warto!


   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród są wydawnictwo Editio Red.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy podesłać do organizatora konkursu zdjęcie dowolnej książki z wydawnictwa Editio Red i skutecznie ją zareklamować, żeby inni chcieli ją przeczytać.
4. Konkurs trwa od 31 sierpnia 2018 roku do 7 września 2018 roku do godz. 16.00
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 10 września 2018 roku.
6. Nagrodą jest pakiet książek:''To nie ja, kochanie'' oraz Uleczę Twe serce'' Tillie Cole.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. 
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
11. Udział w konkursie jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na nieodpłatne upowszechnianie, publikację prac w dowolnej formie (wraz z danymi osobowymi autorów).

czwartek, 30 sierpnia 2018

''Płatki wspomnień'' Augusta Docher # PATRONAT MEDIALNY

Płatki wspomnień
Augusta Docher
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 8/10
Data premiery: 30.08.2018
Patronat medialny:
  Liu traci dach nad głową w najgorszym dla siebie momencie. Wie, że nawet jeśli zechciałaby wrócić do ciasnego, brudnego mieszkania w Queens, u własnych rodziców nie ma czego szukać. Właśnie zakończyła związek z Niną, swoją pierwszą i jedyną kochanką, i chce spróbować ułożyć sobie życie z mężczyzną. Ale tych, których spotyka na swojej drodze, powinna raczej unikać, niż się w nich zakochiwać… Czy kiedy w końcu pozna kogoś naprawdę wartościowego, będzie w stanie mu zaufać? Czy uczucie może być silniejsze od podziałów, statusu społecznego i różnic kulturowych? Czy to możliwe, by zapomnieć o przeszłości i pozbyć się złych wspomnień? [opis wydawcy]
   
  Augusta Docher znana też jako Beata Majewska, zadebiutowała w 2015 roku powieścią pt. "Eperu"– I tomem trylogii o Wędrowcach. W 2016 roku ukazał się tom II cyklu pt. Habbatum. Opublikowała także powieść obyczajowo-erotyczną "Anatomia uległości", komedię romantyczną: "Konkurs na żonę" i "Bilet do szczęścia" oraz romans ''Kryształowe serca''. Mama i żona, mieszka w urokliwej miejscowości na południu Polski. Kocha podróże, spotkania z czytelnikami i dobrą lekturę.

  Lubię twórczość autorki, ponieważ nie zamyka się w ciasnych ramach jednego gatunku, lecz umiejętnie bazuje na konwencji New Adul, fantasty, erotyki bądź romansu. Dowodzi to, że ma wielką odwagę, talent, wyobraźnię i wielowymiarowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Jak do tej pory moim numerem jeden jest ''Kryształowe serce'', będące połączeniem elementów grozy, dramatu, sensacji i odważnej pikanterii. Jestem ciekawa, czy jakaś inna, czytana kiedyś w przyszłości książka z dorobku Augusty, będzie w stanie ją przebić. Na razie się na to nie zanosi. ''Płatki wspomnień'', choć są naprawdę świetną lekturą – nie wzbudziły we mnie aż tak wielkiego entuzjazmu. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem pozytywnie zaskoczona całą otoczką tej historii. Z całą pewnością nie ma mowy o żadnym tanim naśladownictwie, żadnym kopiowaniu czy powielaniu schematów. Widać tu oryginalność, świeżość i kreatywność, i to się ceni.

  Fabuła na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się w żaden szczególny sposób, ale im głębiej w nią wnikamy, tym więcej odkrywa przed nami swoje bogate wnętrze. Poznajemy Liuliu (Liu) Xiaoyun – przeciętnej urody Chinkę, która jest w homoseksualnym związku z Niną. Pewnego dnia dziewczyna dochodzi do wniosku, że pociągają ją także mężczyźni, dlatego decyduje się zakończyć intymną relację ze swoją partnerką i trafia do mieszkania Ashtona Sandersa – niedawno poznanego fotografa. Niestety szybko okazuje się, że to zdeprawowany, okrutny, z wybuchowym temperamentem człowiek. Na szczęście los wyciąga do Liu pomocną dłoń, stawiając na jej drodze Roberta Plummera, wielkiego bogacza, właściciela firmy reklamowej. Tylko czy u jego boku faktycznie odnajdzie spokój, szczęście i poczucie bezpieczeństwa? A może spadnie z deszczu pod rynnę, bez szans na lepsze jutro?

  W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że na kartach tak obszernego tomiszcza znajdę coś więcej niż tylko płomienne uczucie okraszone wzlotami i upadkami. Pisarka porusza wiele ważnych, a niekiedy wręcz kontrowersyjnych tematów, takich jak: miłość, przyjaźń, więzy rodzinne, samotność, zasady posłuszeństwa wobec autorytetu, homoseksualizm, BDSM, skaryfikacja, a także (nieznane mi wcześniej) pięć powinności, czyli podstawowe zasady konfucjańskie regulujące życie społeczne, wytyczające rządzące nim hierarchiczne zależności. Są to: <<Powinność syna wobec ojca, poddanego wobec władcy, w tym pracownika wobec pracodawcy, żony wobec męża, młodszego brata wobec starszego i przyjaciół wobec siebie wzajemnie.>> Jednocześnie odkrywa przed nami socjologiczny portret człowieka owładniętego wizjonerskim obłędem i chorą obsesją wymierzenia sprawiedliwości oraz miksuje europejski styl życia z azjatyckim myśleniem i wychowaniem. Wszystko to czyni tę lekturę szczególnie wartościową – i tym samym godną polecenia.

  Sedno sukcesu niniejszej publikacji tkwi niewątpliwe w jej bohaterach. To pełnokrwiste i realistyczne postacie, obarczone różnorodnym bagażem doświadczeń i wspomnień. Prym bezsprzecznie wiedzie spokojna, nieśmiała i uległa Liu. Z jednej strony irytuje swoją służalczą postawą i głębokim przeświadczeniem, że jest nic nie wartą osobą. Z drugiej strony budzi współczucie i zrozumienie, wszak jej charakter został utkany przez jej własną kulturę, gdzie sporą wagę przykłada się do szeroko pojętego szacunku. W dodatku dotychczas trafiała na mało życzliwych ludzi – przez co przestała wierzyć w ludzką dobroć i bezinteresowność, co w dużej mierze wpłynęło na jej niską samoocenę. Nie mniej interesującą jednostką jest Robert – kulturalny, elegancki dżentelmen, zarazem wyjątkowo uparty i zdeterminowany w swoich działaniach facet. Pytanie tylko – czy faktycznie jest bez skazy? A może skrywa w sobie drugą naturę? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Zafascynował mnie również tzw. czarny charakter, a raczej kwestia pobudek, jakie nim kierowały. Jest to tak wstrząsające, że aż brakuje słów.

  Nie sposób nie docenić subtelny i stopniowo rozwijający się wątek romantyczny nasączony dramatem oraz makabryczną farsą. Ona i On. Dwoje osób wywodzących się z różnych krajów, środowisk, warstw społecznych i materialnych. Czy taki związek ponad podziałami i ponad uprzedzeniami ma szansę przetrwać? Augusta Docher wiarygodnie i z wyczuciem opisuje nie zawsze łatwe relacje i zależności między kobietą a mężczyzną. Mądrze uświadamia, że podstawą udanej relacji jest bliskość, namiętność, otwartość, wzajemna troska i zaufanie oraz szczera komunikacja. Jednocześnie przestrzega, że droga prowadząca do szczęścia czasami bywa wyjątkowo kręta i pełna bolesnych upadków. Mimo to warto z pełną determinacją ciągle iść do przodu i wierzyć, że będzie dobrze. Bo kto nie ryzykuje, ten nic nie ma. Przygotujcie się na niezapomniane doznania.

  Warto także docenić styl pisania autorki. Z dużą swobodą posługuje się barwnym, potoczystym językiem, w sposób przejrzysty i zwięzły przedstawia różnorodne zagadnienia oraz kapitalnie tworzy plastyczne opisy i rzetelne dialogi. Ciekawym zabiegiem jest umiejscowienie na początku każdego rozdziału aforyzmu Konfucjusza - chińskiego filozofa i tradycjonalisty oraz wplecenie gdzieniegdzie w tekst krótkich fragmentów z notatnika oprawcy.

<<Notatka z godziny 23.55
Euforia rośnie. Tempo rozgrywki zadowalające. Gracze nie zawodzą.>>

  Jedyne, co nie przypadło mi do gustu, to nierówne tempo akcji. Przez pierwszą połowę książki praktycznie nic szczególnego się nie działo. Dopiero pod koniec wydarzenia nabrały upragnionego rozpędu i rumieńców. Dzięki temu moje początkowe niezadowolenie poszło w niepamięć. Patrząc na całokształt, to kawał dobrze przemyślanej i zrealizowanej prozy, która niemal na każdym kroku zaskakuje, niekiedy wzrusza i rozczula, a momentami bulwersuje i skłania do dłuższej chwili refleksji. Z całą pewnością nikogo nie pozostawi obojętnym.

  Podsumowując: To niepokojąco mroczna, skomplikowana, chwytająca za serce i gardło powieść. Autorka z właściwą sobie finezją i głębią zaprasza nas do niebezpiecznej gry w kotka i myszkę, w której stawką jest ludzkie życie. Podjęłam to wyzwanie i nie żałuję. Teraz kolej na Ciebie.

<<Nasze wspomnienia są jak płatki kwiatów. Czasami spadają na ziemię, rozkładają się w niej i znikają, dając pożywkę nowym roślinom. Niektóre porywa wiatr, unosi ze sobą, a płatki wirują wokół naszej głowy, potem się oddalają, coraz bardziej i bardziej, aż w końcu odlatują tak daleko, że już ich nie widzimy. Są też takie, które wkładamy między kartki książki, i choć tracą swój kolor i zapach, zawsze możemy ich dotknąć. Możemy dotknąć martwych wspomnień. Są namacalne, ale martwe. Nie takie piękne jak za życia.>>

KONKURS: ➳ Ustrzel książkę 📚

KOCHANI

Zapraszam na ''strzelecki konkurs''. 😊

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 677 777 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ,,Z nicości'' Martyny Senator.

AKTUALIZACJA

Niestety tym razem nikomu nie udało się ustrzelić właściwej liczby. Zatem bawimy się dalej.

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 688 888 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ,,Z nicości'' Martyny Senator.

AKTUALIZACJA 2:

Tym razem dwie osoby ''ustrzeliły'' właściwą liczbę. W tym przypadku o zwycięstwie decyduje zasada: kto pierwszy ten lepszy. Zatem najszybsza okazała: Bożena K.

Gratuluję! I już niebawem zapraszam kolejny strzelecki konkurs :)
  



 Zgłoszenia proszę przesyłać tylko i wyłącznie na maila wraz z dopiskiem:


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu tj. podanie mojego imienia, nazwiska w przypadku wygranej.




Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!



   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Czwarta Strona.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie  z licznikiem 2 688 888 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 7 września 2018 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki ''Z nicości'' Martyny Senator.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

wtorek, 28 sierpnia 2018

''Z nicości'' Martyna Senator # PATRONAT MEDIALNY

Z nicości
Martyna Senator
Seria: Z popiołów #3
Wydawnictwo: Czwarta strona
Premiera: 18.07.2018 r.
Liczba stron: 368
Ocena: 9/10
Patronat medialny:
  Elza ucieka z domu i zostawia za sobą całe dotychczasowe życie. Wbrew tragicznej przeszłości chce zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Kiedy poznaje Kubę, uroczego tatuatora, zaczyna wierzyć, że jej los wreszcie się odmieni. Czy nowa, skomplikowana miłość pomoże im zmierzyć się z problemami, które nadejdą? [opis wydawcy]

  Martyna Senator ukończyła informatykę i ekonometrię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Na co dzień jest jednym z trybików w międzynarodowej korporacji. Pisze niezależnie od pory dnia i nocy, a zamiast kwiatów woli dostawać długopisy. Kocha górskie wycieczki, a w wolnych chwilach najczęściej gra na gitarze i pisze piosenki. Jest zodiakalnym lwem, ale wie, co to pokora. Ceni szczerość i konstruktywną krytykę. Autorka książek: „Kiedy wolność mówi szeptem” (2015r.), „Zanim zgasną gwiazdy” (2016r.) oraz „Ósmy kolor tęczy” (2016r.). Obecnie pracuje nad serią New Adult, którą rozpoczyna powieść „Z popiołów”

  Twórczość autorki znam nie od dzisiaj i bardzo ją sobie cenię, ponieważ zawiera coś więcej niż tylko banalne, lukrowate historyjki o miłości ponad wszystko. Każda jej powieść niesie ze sobą ważne wartości, głębokie przesłanie, zaskakujący bagaż emocjonalny oraz wiele ciekawych refleksji i mądrości życiowych. Nie inaczej jest tym razem. ''Z nicości'' już od pierwszych stron wgryzł się w moją duszę, poruszając jej najczulsze struny. A im dalej zagłębiałam się w kolejne rozdziały, tym bardziej rosło napięcie.

Dla niewtajemniczonych dodam, że choć jest to trzeci tom bestsellerowej serii New Adult, to można go czytać bez znajomości poprzednich części, gdyż każda z książek opowiada losy innej pary bohaterów. Aczkolwiek zachęcam do sięgnięcia po cały cykl, bo moim zdaniem naprawdę warto.
  Tym razem fabuła oscyluje wokół perypetii Kuby, kolegi Michała – popularnego tatuatora, który pewnego dnia w dość nietypowych okolicznościach, spotyka Elzę – tajemniczą dziewczynę szukającą pracy i mieszkania. Mężczyzna postanawia przygarnąć ją pod swój dach i wspierać w trudnej sytuacji. Między nimi szybko nawiązuje się nić sympatii, która przeradza się w coś więcej. Niestety nic, co dobre, nie trwa wiecznie. Przeszłość upomina się o Elzę i to w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Na jaw wychodzi druzgocąca prawda, która zmienia wszystko. Czy mimo przeciwnych wiatrów i zawirowań losu będą razem? A może happy end nie jest im jednak pisany?

''Kiedy zostaję sama z Kubą, spada na mnie lawina sprzecznych emocji. Cieszę się, że go widzę. Ale obok radości pojawiają się wyrzuty sumienia, wstyd i gniew. Nie mogę uwierzyć, że byłam taka głupia! Co ja sobie, u diabła, myślałam?! Że jak powiem mu o wszystkim, to nie poczuje się oszukany?! Idiotka… Wiem, że powinnam go przeprosić i spróbować wszystko wytłumaczyć, ale to nie jest dobry moment. Poza tym nie mam pewności, czy w ogóle zechce słuchać moich wyjaśnień… Do moich oczu napływają łzy. Tak bardzo chciałabym znaleźć się w jego ramionach i zapomnieć o ostatnich dwudziestu czterech godzinach. Poczuć, jak szczęście rozgrzewa serce, a przyszłość wydaje się jaśniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.''

  Trzecia odsłona serii bezsprzecznie trzyma poziom poprzedniczek, a nawet trochę ją przewyższa. Martyna Senator po raz kolejny udowadnia, że jak mało kto potrafi pisać o różnych zawiłościach życiowych, złożonych relacjach międzyludzkich, nie zawsze przyjemnych decyzjach, poplątanych emocjach, a także o pasji oraz marzeniach i ich konfrontacji z niełatwą rzeczywistością.  W przejmujący sposób pokazuje, że życie nie zawsze układa się kolorowo i zgodnie  naszymi oczekiwaniami. Czasami jest jak piękne, gorące słońce, które rozświetla swoimi promieniami ten cudowny, kolorowy świat. A niekiedy niczym potężny sztorm na morzu, zgarnia wszystko, co nam na chwilę dane, i zostawia na brzegu tylko poszarpane szczątki. Najważniejsze jednak, żeby w codziennym biegu umieć cieszyć się z małych rzeczy, walczyć za każdym razem, gdy przychodzą ciężkie chwile i mieć odwagę podążać za swoim sercem i intuicją.

  Bezsprzeczną siłą powieści jest para głównych bohaterów. Z dużym zaangażowaniem przeżywałam ich przygody, troski, smutki i radości. Są tacy jak każdy z nas: mają swoje wady, zalety, lęki i myśli, które często nie pozwalają im spać. Dzięki temu łatwiej im współczuć i utożsamić się z nimi. Nie ukrywam, że największą sympatią zapałałam do Kuby. Na pozór jawi się jako twardy facet o ujmującym stylu bycia, jednak przy bliższym poznaniu widać, że pod tą maską kryje się niezwykły wrażliwiec, którego los nigdy nie rozpieszczał. W dodatku w dalszym ciągu boryka się z konfliktami i kryzysami rodzinnymi. Czy zostaną kiedyś zażegnane? Przekonajcie się o tym sami.

''Można przyzwyczaić się do bycia niewystarczającym. Ale to nigdy nie przestanie boleć.''

  Polubiłam także Elzę i mocno jej kibicowałam, by odnalazła spokój ducha u boku kochających ludzi. Początkowo nie rozumiałam, dlaczego postanowiła wyjechać do innego miasta, oddzielając  grubą kreską to, co było. Wydawało mi się, że nadmiernie wyolbrzymia skalę problemu, które napotkała na swej drodze. Lecz kiedy poszczególne elementy układanki, dotąd rozsypane jak puzzle, wskoczyły na swoje miejsce – zrozumiałam, że nie wszystko jest takie proste, jak się wydaje. Czasem ucieczka to jedyna sensowna broń. Przyznam, że do nadal nie mogę się otrząsnąć po odkryciu wszystkich sekretów. Nie przypuszczałam, że tak młoda dziewczyna doznała tylu krzywd. Przygotujcie się na niezły wstrząs.

  Do gustu przypadł mi również subtelnie poprowadzony wątek romantyczny.  Nie ma tu  niepotrzebnego kombinowania, przesadnego efekciarstwa czy też błahych i wydumanych dramatów. Wszystko toczy się swoim rytmem; uczucie między Kubą a Elzą rodzi się powoli i naturalnie, oznacza bardziej troskę niż uczuciowe fajerwerki i niesamowite uniesienia. Ale chociaż ciągnie ich do siebie – dziewczyna ma obawy przed wejściem w ten związek.

''Już w zeszłą niedzielę dał mi do zrozumienia, że chce czegoś więcej. Ale w moim przypadku to zabawa z ogniem. Jeśli podejdę zbyt blisko, spłonę. Jeśli jednak za bardzo się odsunę, zacznę dygotać z zimna. Wiem, że powinnam powiedzieć mu prawdę. Odsłonić cały obraz i pokazać mroczne barwy, które szpecą płótno. Jednak egoizm sznuruje mi usta.''

Autorka z właściwym sobie wdziękiem prowadzi nas przez meandry ludzkich uczuć i trudnych egzystencjalnych wyborów. Dobitnie uświadamia nam, iż miłość nie jest ani wygodna, ani łatwa. Częstokroć jest jak róża – piękna i delikatna, ale posiada także kolce, które potrafią czynić głębokie rany. Mimo to zawsze warto o nią walczyć. Ponieważ ''Wiele tracimy wskutek tego, że przedwcześnie uznajemy coś za stracone.'' [Johann Wolfgang Goethe]. Nastawcie się na niezapomniane przeżycia.

  Książka nie skupia się tylko i wyłącznie na samej przyjaźni i miłości, ale dotyka także wielu innych, równie istotnych spraw. Opowiada między innymi o braku tolerancji i akceptacji dla cudzych poglądów, pasji i zainteresowań; trudnej sztuce przebaczania i drugich szansach, otwieraniu się na drugiego człowieka, próbach radzenia sobie z nałogiem, czy też przemocy fizycznej i psychicznej. Tak duża różnorodność sprawia, że każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. 

  Nie sposób nie docenić coraz lepszego stylu pisania autorki. Wszystko jest przemyślane i zrealizowane w najdrobniejszych szczegółach – potoczysty język, żywa – naprzemienna narracja pierwszoosobowa, (raz z punktu widzenia Kuby, a raz z perspektywy Elzy) bogate opisy, dopracowane dialogi oraz dobre, rytmiczne tempo akcji obfitujące w szereg niespodziewanych zdarzeń, gdzie radość miesza się ze smutkiem, rozgoryczenie z euforią, a rozpacz z nadzieją na lepsze jutro. Z całą pewnością na nudę nie można narzekać. Podoba mi się również zakończenie, które napawa pozytywną energią i pozwala uwierzyć, że po każdej burzy wzejdzie słońce. Generalnie jestem zachwycona tą pozycją. Według mnie jest idealna zarówno dla młodych dorosłych, jak i dla każdego czytelnika ceniącego  inteligentną, wartościową literaturę.


   Podsumowując: ''Z nicości'' to słodko-gorzka powieść o  szukaniu wewnętrznej siły, walce o swoje ideały i własne szczęście, a także o przeznaczeniu, które pisze najbardziej zaskakujące i nieprzewidywalne scenariusze. Ta książka nie tylko wzrusza, rozczula, ale również prowokuje do przemyśleń i nakłania do  działania, podejmowania ryzyka czy zmiany dotychczasowego bytu. Bo najważniejsze, to znaleźć własne miejsce na Ziemi. Miejsce, w którym ''miłość nie jest jedynie nierealnym pragnieniem, a przyjaźń zakwita znienacka, jak przebiśniegi po srogiej zimie.'' Gorąco polecam! Satysfakcja gwarantowana.

https://www.facebook.com/magdalenamajcherautorka/?fref=ts

niedziela, 26 sierpnia 2018

ZAPOWIEDŹ:"Listy (nie)miłosne" - Natalia Sońska # pod patronatem medialnym LŚC


Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,Listy (nie)miłosne'' Natalii Sońskiej. 
Jak można wyrazić słowami coś więcej niż wdzięczność?

Była z nim naprawdę szczęśliwa. Planowali wspólnie przyszłość, mieli nawet spisaną listę rzeczy, które chcą zrobić razem.

Jednak on odszedł, zostawiając tylko list. I rozpacz, którą ona jeszcze długo będzie nosić w sercu.

Czy ktoś, kto od zawsze na nią czeka i jest gotów zrobić dla niej wszystko, dostanie swoją szansę?

Premiera: 05.09.2018 r.

 


  Skusicie się?

sobota, 25 sierpnia 2018

WYNIKI KONKURSU: Ale to było show!

Moi Drodzy,

Podaję wyniki konkursu, w którym można było wygrać 1 egzemplarz książki  ''Show'' Vi Keeland.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w konkursie. Pojawiło się kilka ciekawych komentarzy. Miałam nie lada problem z wyłonieniem zwycięzcy, ale ostatecznie postanowiłam nagrodzić wypowiedź Ewy C., ponieważ ogromnie się wzruszyłam niecodzienną sytuacją, której była świadkiem.

💑

To było niezapomniane widowisko! Po wielu latach ćwiczeń i prób moja znajoma Paulina wstała z wózka inwalidzkiego. Jej chłopak zaprosił rodzinę i znajomych na oświadczyny. Wszyscy zebraliśmy się w ogrodzie i nagle Paweł uklęknął przed wózkiem Pauliny zadając pytanie "Czy zostaniesz moją żoną?". Więc czekaliśmy na odpowiedź a ku naszemu zdziwieniu ona wstała (choć wcześniej tego nie robiła) i rzuciła się mu w ramiona, szepcząc do ucha " tak". Wszyscy byli ogromnie wzruszeni. Do dziś trwa zacięta walka o każdy kolejny krok mojej znajomej, ale tamten dzień to był przełom, od tego się zaczęło. Nigdy nie zapomnę tego dnia i towarzyszących mu emocji. Ależ to było widowisko!!!

źródło zdjęcia
Gratuluję i proszę o kontakt mailowy.

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę "Miłość na wybiegu" w wykonaniu Karoliny Kozak - klip w reżyserii Jakuba Brożka (twórca "To nie tak jak myślisz" Edyty Górniak, czy "Pokaż mi niebo" Feel). Klip promuje film o tym samym tytule.


Codziennie marzę by
pójść całkiem inną drogą
Prześladują mnie moje sny
Chcę wiedzieć więcej i
choć nie będę z Tobą
to, co znam nie wystarcza już mi
Nie zrozumiałam Cię
Wszystkie Twoje znaki odczytałam w całości źle
Dzisiaj ucieknę tam,
gdzie nic mi nie przypomni,
że to Ty kiedyś wybrałeś mnie

Ref.
Czasem z dnia na dzień
zmienia się wszystko
choć brakuje tchu
Nie szukałam Cię
Nie wierzyłam, że szczęscie
spotkam właśnie tu
Z dnia na dzień zmienia się wszystko
możesz być kim chcesz
Nigdy nie wiesz gdzie
miłość i na wybiegu znajdzie Cię

Teraz gdy jestem tu
wśród tylu nowych ludzi
Zamiast więcej rozumiem mniej
Nic nie jest proste już
A to co się układa
całej reszcie odbiera dziś sens
Zbyt wiele padło słów
Zbyt wiele się zdarzyło
Znów ogarnął mnie cichy żal
Jak to się mogło stać
Jak mogłeś im uwierzyć
że na kłamstwach tak dobrze się znam

Ref.
Czasem z dnia na dzień
zmienia się wszystko
choć brakuje tchu
Nie szukałam Cię
Nie wierzyłam, że szczęscie
spotkam właśnie tu
Z dnia na dzień zmienia się wszystko
możesz być kim chcesz
Nigdy nie wiesz gdzie
miłość i na wybiegu znajdzie Cię

piątek, 24 sierpnia 2018

Wywiad z Magdą Milą

Sabina
Czy sceny erotyczne i pornograficzne opisane w Pani powieści, to Pani wyobraźnia czy pewne elementy doświadczenia?

Sama wyobraźnia w pisaniu erotyki i pornografii moim zdaniem nie wystarcza. Bazując tylko na niej bardzo łatwo pisać po prostu bzdury. Dlatego opisuję tylko to, co sama przeżyłam, co miałam okazję widzieć, albo czym podzieliły się ze mną osoby, które znam.

Czym zajmuje się Pani na co dzień?

Pracuję ze słowem i obrazem – niestety nic więcej i konkretniej nie mogę napisać.

Kamila Jałmużna
Czy przejmuje się Pani, gdy ktoś napisze niepochlebną recenzję, czy raczej traktuje to jako motywację do napisania kolejnej powieści?

Przejmuję się konstruktywnymi recenzjami – kiedy ktoś wytyka faktyczne błędy czy niedociągnięcia. Czytam je uważnie i staram się wyciągać wnioski. Inne negatywne opinie po prostu ignoruję.

martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO?

Słowa to puzzle, z których staram się ułożyć obraz w głowie czytelnika.

Jakich doznań Pani nie kolekcjonuje i dlaczego?

Jestem bardzo otwarta i chyba z góry nie wykluczam żadnych potencjalnych doświadczeń. Nawet te złe doznania zasługują na miejsce w mojej pamięci – pewnie głównie po to, by uniknąć podobnych w przyszłości.

Jola Jola
Gdyby Pani miała zamienić się w kwiat,to w pięknie pachnący, zachwycający wyglądem, ale krótkotrwałym, czy w wytrwały, odporny, ale nie budzący tyle zachwytów np. kaktus?

Jestem typem wojowniczki i długodystansowca, więc na pewno więcej sympatii wzbudza we mnie kaktus. Zdecydowanie wolę siłę i trwałość zamiast ulotnego i szybko przemijającego piękna.

Monika Piotrowska-Wegner
Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?

Pewnie tak jak większość ludzi, chciałabym usłyszeć „Zasłużyłaś” – oczywiście przy założeniu, że ten Raj byłby czymś, o co rzeczywiście warto się starać.

Gosia
Jakie życiowe doświadczenie zapadło Pani w pamięć najbardziej?

To było bardzo dramatyczne wydarzenie, które wywróciło moje życie do góry nogami i sprawiło, że podążyłam w zupełnie nowym kierunku. Dowiedziałam się wtedy i nauczyłam bardzo dużo – o sobie, ale i o innych. Niestety szczegółami nie mogę się podzielić, tym bardziej, że to nie tylko moja historia.

Marzenia są po to aby je spełniać. Do spełnienia jakiego marzenia dąży Pani najbardziej?

Od jakiegoś czasu najważniejsze jest zamieszkanie w pewnym wymarzonym miejscu – choć w zasadzie to już nie marzenie, a bardzo precyzyjny plan :-)

Teana
Czy wczuwanie się w męskie postacie jest trudne?

Tak, choć myślę, że generalnie „wczuwanie się” w bohaterów niepodobnych do nas jest trudne – wymaga większego wysiłku, skupienia, czasem konsultowania np. dialogów z innymi. Mam podobno dość „męski” umysł, więc chyba czasem bardziej muszę się namęczyć przy niektórych bohaterkach, niż przy mężczyznach.

Czy też ma Pani listę planów/zamiarów?

Uważam, że dobrze mieć taką listę i co jakiś czas na nią zerkać – otwiera niektóre samodomykające się szufladki w mózgu i pomaga wrócić na właściwe tory jeśli zbłądzimy. I oczywiście mam własną listę, choć nie jest zbyt długa i dość często się zmienia.

silwana
Czy rodzina wspierała Panią podczas pisania książki czy może jednak próbowała Panią od tego odwieść?

Najbliższa bardzo wspierała i nadal wspiera, dalsza chyba wciąż o moim pisaniu nie wie ;-)

Widziałam, że promuje Pani swoją książkę poprzez wysyłanie fragmentów książki dla subskrybentów. Skąd taki dosyć nietypowy pomysł na promocję? Przyznam szczerze, że bardzo taki sposób mi się spodobał.

Sama lubię takie subskrypcje – to bardzo wygodne, bo nie muszę śledzić profilu czy konta na Instagramie, żeby dowiedzieć się o czymś nowym. Dlatego postanowiłam spróbować tej formy kontaktu z osobami, które są zainteresowane tym, co piszę. Ostatnio niestety trochę zaniedbałam wysyłki, ale od września obiecuję zdecydowaną poprawę :-)

Mateusz Wąsik
Jak opublikowanie pierwszej książki zmieniło Pani proces pisania?

Pierwszą książkę pisałam „na żywioł” – bez konkretnego planu, co niestety przysporzyło mi dużo pracy później, przy poprawkach. Z drugą zaczęłam już inaczej – najpierw wszystko zaplanowałam, dzięki czemu samo pisanie było dużo bardziej uporządkowane. Plan pomaga mi też utrzymać dyscyplinę, która jest konieczna jeśli mam skończyć książkę w ustalonym terminie. Zaczęłam też korzystać z „pisarskiego” oprogramowania, co bardzo ułatwiło mi pracę.

JoAnna Polska
Czy pamięta Pani pierwszą opowieść (opowiadanie), jakie Pani napisała?

Wypracowanie w szkole podstawowej pt. „Wspomnienie z wakacji” – wyszła z tego kilkudziesięciostronnicowa opowieść z silnym wątkiem kryminalno-historycznym. Co ciekawe, większość wydarzeń była oparta na tym, co rzeczywiście spotkało mnie podczas obozu na Mazurach :-)

Od kiedy chciała Pani zajmować się profesjonalnie pisaniem?

Banalnie to zabrzmi, ale chyba od zawsze. Bo zawsze pisanie przychodziło mi z dużą łatwością i dość naturalne było, że w mniejszym lub większym zakresie będzie elementem mojego życia zawodowego.

Ania J
Co było tą główną motywacją przez którą postanowiła Pani napisać swoja pierwszą książkę?

O samej książce myślałam kilka lat, traktowałam to trochę jak wyzwanie, bo byłam ciekawa, czy jestem w stanie ją napisać. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja i miałam trochę więcej wolnego czasu, spróbowałam i okazało się, że nie tylko dałam radę, ale jeszcze bardzo mi się to spodobało.

Co czuje Pani kiedy przychodzi czas zakończenia historii? Trzeba napisać epilog i pożegnać się z bohaterami z którymi spędziła Pani tyle czasu.

Uwielbiam swoich bohaterów (w większości ;-)) i nawet długo po zakończeniu pisania wracam do nich myślami. Nie mam poczucia, że żegnam się z nimi, tym bardziej, że na razie wszystkie książki, które piszę łączą się w cykle, a niektóre osoby powracają w kolejnych częściach.

Ewa C.
Co jest najtrudniejsze, a co najłatwiejsze w pisaniu scen erotycznych i pornograficznych?

W pornografii na pewno dużo trudności sprawia ubóstwo naszego języka jeśli chodzi o nazewnictwo narządów płciowych, szczególnie kobiecych. Lubię dosłowność, nie jestem zwolenniczką muszelek, brzoskwinek, czy taranów, nawet w subtelniejszej erotyce – dlatego czasem muszę się nieźle namęczyć, żeby dobrze opisać jakąś scenę. A najłatwiejsze jest chyba układanie fabuły takiej sceny.

Co sprawia Pani przyjemność? (poza pisaniem)

Seks i erotyka oczywiście. Poza tym lubię czytać, pływać, grać w siatkówkę albo w planszówki, robić zdjęcia, oglądać seriale na Netflixie… Generalnie mam dużo pasji i zainteresowań, dzięki czemu nigdy nie mam problemu z przyjemnym spędzaniem czasu – pod warunkiem, że go mam.

Izabela Wyszomirska - NAGRODA
Czy trudno było pisać tak gorące sceny, pełne uczuć, namiętności, a potem zostawić bohatera i wrócić do rzeczywistości, nie tęsknić?

Chyba nigdy nie zostawiam swoich bohaterów, zawsze są gdzieś tam w moich myślach. Zresztą pewnie dlatego wracają – kolejne części cyklu nie są bezpośrednią kontynuacją poprzednich, ale można w nich spotkać znane już osoby.

Gdzie według Pani przebiega granica pomiędzy erotyką a porno?

Jeszcze nikomu nie udało się precyzyjnie wyznaczyć takiej granicy. Ja najbardziej skłaniam się ku bardzo subiektywnym rozróżnieniom. Według mnie erotyka jest związana z emocjami, które wywołuje – to może być zachwyt, ale też na przykład przerażenie. A pornografia ma po prostu podniecać. Nie jest to jednak uniwersalne rozróżnienie, bo każdą osobę może poruszać lub ekscytować coś innego. Sfilmowany akt seksualny, nawet ze zbliżeniami genitaliów, może być dla jednego odbiorcy absolutnie niepodniecający, ale wizualnie piękny, a dla innego – tylko pobudzający fizycznie.

Czy trudno zachować umiar, wyważenie w takich wątkach?

Nie, piszę „mocną” erotykę (a zdaniem niektórych pornografię) i nie stawiam sobie granic – poza oczywiście tymi wyznaczonymi przez prawo. Wychodzę z założenia, że po moje powieści sięgają czytelnicy, którzy wiedzą, czego chcą i lubią właśnie takie książki – dlatego między innymi uczulam wydawnictwo, żeby kontrolowali, czy w księgarniach książki nie są prezentowane na przykład w dziale „literatura obyczajowa”.

Księgozbiór Kasiny
Gdyby miała pojawić się ekranizacja Pani książek - kogo widziałaby Pani w roli męskiej, a kogo kobiecej?

Mam swoje typy, jednak nie chcę się nimi dzielić. Sama nie lubię, kiedy wizja danej postaci zostaje mi w jakiś sposób „narzucona” – zresztą dlatego zawsze najpierw czytam książkę, a dopiero potem ewentualnie oglądam ekranizację.

Jaki jest Pani ideał mężczyzny? czy w ogóle taki istnieje i możemy go spotkać w rzeczywistości?

To człowiek, który może być moim najlepszym przyjacielem, a dodatkowo pociąga mnie seksualnie. Na pewno musi być odpowiedzialny – za siebie i innych, szczery – przede wszystkim emocjonalnie, dominujący w pewnych sferach, ale jednocześnie uznający absolutne partnerstwo w innych... Mój ideał istnieje i miałam szczęście go spotkać :-)

Maite B
Czy próbowała Pani tańczyć lub tańczyła Pani kiedyś z ogniem, żywym ogniem?

Kiedyś bardzo dużo tańczyłam, ale nigdy z prawdziwym ogniem. Kto wie, może jeszcze kiedyś? 

Gdyby można było przenosić się w czasie lub być w dwóch światach/miejscach naraz, to czy skorzystałaby Pani z takiej możliwości?

Na pewno chętnie na chwilę przeskoczyłabym w czasie – np. do dziewiętnastowiecznej Anglii. Bardzo lubię romanse historyczne, szczególnie te, których akcja dzieje się właśnie w tym czasie.

Judyta Szostak
Jakiego gatunku książki nigdy by Pani nie napisała?

„Nigdy nie mów nigdy”, ale w tym przypadku chyba mogę – fantastyki. Czasem czytam ten gatunek, ale na pewno nie podjęłabym się napisania takiej książki. Może zbyt twardo stąpam po ziemi? ;-)

Z którą postacią książkową Pani się utożsamia?

Z żadną konkretną, ale uwielbiam silne kobiety – takie, które nawet jeśli ulegają mężczyznom, to tylko na chwilę i na własnych warunkach.
W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Magdzie Mili za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatce zwycięskiego pytania serdecznie gratuluję i czekam na maila.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia