"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

sobota, 1 czerwca 2013

Na tropie oszustów.


Misiek i fałszerze czekolady 
 Anna Gras

wydawnictwo: Grodkowskie
data wydania: 2008
liczba stron: 123

ocena: 5+/6







 
      Anna Gras przez wiele lat pisała "do szuflady", ale przyszedł czas, kiedy jej twórczość wreszcie ujrzała światło dzienne. Aktualnie autorka ma na swoim koncie kilka książek m.in. ,,Misiek i fałszerze czekolady’’, ,,Filip Engel i błękitny smok’’(wyróżniona nominacją do literackiej nagrody IBby), ,,Misiek i świąteczne obżarstwo’’, zaś w niedługim czasie (w czerwcu) ukaże się ,,Perfumeria Złamanych Serc, tom I: Konwalie’’. Jej powieści kierowane są w dużej mierze do dzieci i młodzieży, jednakże osoba dorosła również odnajdzie tutaj coś dla siebie. Osobiście postanowiłam rozpocząć przygodę z tą pisarką od jej słodkiego debiutu, czyli ,,Misiek i fałszerze czekolady’’. Jak przebiegło owe spotkanie? Zaraz się o tym przekonamy, tymczasem parę słów o fabule.

Misiek (Michał), to jedenastoletni chłopak z lekką nadwagą, który uwielbia delektować się jedzeniem. Jego kubki smakowe wyczulone są na wszelkie produkty gorszej jakości. Dzięki swojemu talentowi zyskał nawet uznanie w oczach uczniów, kiedy pewnego dnia odkrył, że w szkolnej stołówce jakoś jedzenia znaczne się popsuła.

Nauczyciele postanowili wykorzystać nieprzecięte zdolności swojego ucznia zgłaszając go do międzyszkolnego turnieju w konkurencji ,,szkolny smakosz’’, w której należy rozpoznać potrawy kierując się jedynie smakiem i zapachem. Początkowo Miśkowi szło rewelacyjnie, lecz nieoczekiwanie w finale nie potrafił rozpoznać czekolady ,,Mleczne siódme niebo", w związku z czym poniósł klęskę. Poirytowany zaistniałą sytuacją Misiek uważa, że czekolada była podrobiona. Nikt nie wierzy w jego zapewnienia twierdząc, że nie potrafi z honorem przegrywać. Aby obronić swoje dobre imię, chłopiec na własną rękę rozpoczyna prywatne śledztwo, które doprowadza go do zaskakujących odkryć. Czy faktycznie czekolada była fałszowana? Przekonajcie się o tym sami.

Literatura dziecięca nie leży w mojej ulubionej sferze zainteresowań, ale mimo to postanowiłam przełamać swoje opory i ,,skosztować’’ odrobinę nieznanych przygód jedenastoletniego bohatera. Muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek czytałam tak pozytywnie zakręconą, zabawną i błyskotliwą książeczkę dla dzieci. Nietuzinkowy pomysł na fabułę, wartka, dynamiczna akcja, swobodne, naturalne dialogi oraz duża dawka dobrego humoru. Czego chcieć więcej? Jestem pod wrażeniem. Anna Gras stworzyła niebanalną detektywistyczną powieść, która trzyma w napięciu już od samego początku. Pierwsze skrzypce gra tutaj oczywiście niezawodny Misiek. Od razu zyskał moją sympatię i myślę, że każdy młody czytelnik również będzie nim zachwycony. Jest to niezwykle bystry, inteligentny, dowcipny i jednocześnie rozbrajający chłopiec. ,,Taki już jestem Misiek-oznajmił. Nic nie mogę robić normalnie’’. Czatując na fałszerzy czekolady, wykazał się wielką brawurą, odwagą, sprytem, ale i lekkomyślnością, co uważam za plus, ponieważ jego zachowanie jest jednocześnie przestrogą dla innych młodych ludzi działających pod wpływem impulsu. W starciu z dorosłymi nie w każdej sytuacji dzieci powinny wykazywać inicjatywę.

Uważam, że z tej książki byłby znakomity film familijny adresowany dla całej rodziny. To bardzo interesująca, rozrywkowa historia, która jednocześnie bawi i uczy. Rzadko można spotkać takie literackie perełki. Docenili ją nawet autorzy pracujący nad publikacjami szkolnymi wykorzystując kilka jej obszernych fragmentów w podręczniku do języka polskiego klasy V. Podczas czytania radzę również zaopatrzyć się w jakieś małe co nieco, gdyż miłość Miśka do słodyczy może udzielić się również wam. Serdecznie zatem polecam wszystkim dzieciom w wieku szkolnym, młodzieży a nawet osobom dorosłym do zapoznania się perypetiami tego uroczego jedenastolatka. Na pewno nie będziecie zawiedzeni, gdyż ta lektura jest jak czekolada- poprawia nastrój i samopoczucie. Zapraszam.


***

Wydawnictwo Grodkowskie.
Blog Anny Gras:  KLIK.


45 komentarzy:

  1. Hmm, nie wiem czy bym mogła przeczytać, bo podczas czytania nieustannie miałabym napad na czekoladę:D:D Już po samej okładce mi się chce^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś dam tej książkę szanse, ale chyba nie jestem targetem tej powieści. Niby historia dla całej rodziny, ale na razie spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sympatyczna się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety mnie nie zaciekawiła

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna książka, którą będę musiała przeczytać. Strasznie mnie ciekawi co odkryje Misiek w trakcie śledztwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrząc na okładkę mam ochotę na czekoladę. :D
    A co do książki, to mogłaby być ciekawą pozycją. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka inna niż wszystkie! Zaciekawiłaś mnie, jeszcze się nie spotkałam z podobną fabułą, może być fajnie!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Patryczek dostał tę książeczkę od mojej siostry i też mu się podobała:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lektura wymarzona dla mojej córki , jestem pewna, że będzie zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam recenzji, gdyż sama mam książkę na półce i niedługo zacznę ją czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Całkiem przyjemna książeczka :-) Podziwiam autorów, którzy nie boją się pisać dla dzieci i jeszcze robią to dobrze. To jest naprawdę trudna rzecz. Przekonałam się o tym pisząc baśń do naszego projektu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie zapomniałam o ,,waszym'' projekcie. Kiedy wasze dzieło ujrzy światło dzienne?

      Usuń
    2. A mogę tu nie odpowiadać? Chciałabym, żeby to była niespodzianka :-) Pogadamy o tym na FB, ok? :-)

      Usuń
  12. Rzeczywiście, na początku byłam sceptyczna, ale zaciekawiłaś mnie. To ta czekolada była sfałszowana, czy nie? :) A swoją drogą... niezła umiejętność. Jak dobrze, że ja takiej nie mam :P Boczki by były znacznie większe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takich zagadkach Nesbo może się schować :P
      Jest dreszczyk :D

      Usuń
    2. Co prawda, to prawda ;-) Tyle tutaj się działo, że chyba Nesbo może się ,,schować'' ;-)))
      A tak na poważnie, to śmiało mogę napisać, iż Sherlock Holmes i filmowy Kevin ma tutaj godną konkurencje ;-))

      Usuń
  13. Dużo słyszałam o książce i bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja o książce nie słyszałam jeszcze ani słowa, a właśnie szukam czegoś dla dwóch młodych czytelniczek. Muszę się rozejrzeć. Właściwie myślałam o "Przygodach Martynki" czy czymś podobnym, ale w sumie skoro polecasz...

    OdpowiedzUsuń
  15. Tytuł jest genialny! :P Fabuła zapowiada się przednio. Chętnie więc poczytam, co tam u Miśka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To brzmi po prostu tak... Genialnie i rozbrajająco! Po samej twojej recenzji zapałałam do Miśka sympatią. Tzn. ogółem mam słabość do dzieci, więc tym większy plus dla książki. Oryginalny, zakręcony pomysł na fabułę, świetny główny bohater, a tytuł sam przywołuje uśmiech na twarz, czegóż chcieć więcej?
    Mi także wygląda to na świetny materiał na film.
    I jak widać, przełączyłam się na google +

    Leanika :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam, Misiek mnie urzekł, jest świetny :) Oby więcej takich książek dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ponieważ jestem wielką fanką czekolady to książkę chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie interesują mnie takie książki. Zapraszam do mnie http://muzyka-ksiazki.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  20. O proszę, nie spodziewałam się, że ta książka może być tak ciekawa! Czuję się naprawdę zachęcona i chcę się dowiedzieć, czy czekolada była podrobiona :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo, czytałam niedawno. :) Bardzo mi się podobała ta książeczka. :) Niebawem moja recenzja z przygód Miśka. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Smacznie się zapowiada, no i ja uwielbiam literaturę dziecięcą ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawa propozycja. A autorce gratuluję nominacji do nagrody :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja również polecam Miśka. Lektura dl dzieci i dorosłych, świetny styl autorki i oczywiście czekolada :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ojj, nie moja bajka, niestety :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  26. Właśnie wrąbałem tabliczkę czekolady więc wiem o czym mowa :)
    Poważnie milke :)
    Bardzo fajna książeczka ale ostatnio dużo czytam literatury dziecięcej i młodzieżowej i właściwie wszystkim się zachwycam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Literatura dziecięca niestety do mnie nie przemawia zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. To musi być przeurocza książka!

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak zwykle bardzo ciekawa recenzja! Raczej przeczytanie przygód Miśka z braku czasu daruję sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Czasami można sobie odpuścić bycie dorosłym i poczytać książeczki dla dzieci. Co prawda, ja nie przeczytam jej, ale myślę, że niejeden młody czytelnik, odnajdzie w tej książce coś zabawnego. ;)

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  31. Literatura dla dzieci z okazji dnia dziecka, to świetny pomysł :) Może się skuszę jeśli się na nią natknę :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Brzmi całkiem uroczo i zabawnie, chętnie spróbuję tej czekolady:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem zainteresowana literaturą dziecięcą z e względu na moich synów :) Chętnie podsunę książkę mojej starszej pociesze :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam przed chwilką recenzję tej książki u Książkówki, a po przeczytaniu Twojej i tak nie jestem do tej powieści przekonana. Zresztą teraz zbliża się sesja, więc i tak mało czasu mam na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Całkiem ciekawie się zapowiada, może kiedyś przeczytam. : )

    OdpowiedzUsuń
  36. Aż mnie naszła ochota na czekoladę:)

    Dobrze, ze powstają takie familijne książki, bo mam wrażenie że ostatnio coraz trudniej o coś odpowiedniego dla młodszych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  37. smakowicie się zapowiada :) okładka trochę niedopracowana, ale historia wygląda obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  38. Muszę koniecznie przeczytać:) Nie słyszałam wcześniej o tej książce:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Dziękuje za recenzje! Wszystkie komentarze czytam uważnie i z pokora. Coraz więcej czytelników podkreśla, ze podczas czytania przydałoby się "małe co nieco". Trzeba coś z tym zrobić. Może na początek poproszę wydawce o umieszczenie na okładce ostrzeżenia przed napadem głodu w czasie czytania;)
    Jeden z komentatorów - Simon określił Miska jako ksiazkę familijną. Dziekuje!
    Anna Jaroszewska dostrzegła nawet walory filmowe!

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...