"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

niedziela, 14 października 2018

"Zanim zniknę" - Anna Dąbrowska

 Zanim zniknę
 Anna Dąbrowska
Data wydania: 12 września 2018 r.
Liczba stron: 349
Wydawnictwo: Lira
Ocena: 9/10
Ta historia udowadnia, że kochać powinno się sercem, a nie oczami!

  Osiemnastoletnia Wiktoria po śmierci ojca musi całkowicie zmienić swoje życie – przeprowadza się do innego miasta, gdzie czekają na nią nowa szkoła i nowi przyjaciele… Ale to dopiero początek zmian, jakie zaplanował dla niej los. 
Na drodze Wiktorii staje dwóch  chłopaków, obydwoje wydają się coś ukrywać. Serce dziewczyny zaczyna wyrywać się do jednego z nich… Jak wyrzucić z siebie miłość do kogoś, kto codziennie udowadnia, że marzenia spełniają się zawsze, a motyle potrafią tańczyć nawet podczas zimnego wiatru? Czy można kochać chłopaka, który spadł z gwiazd? [opis wydawcy]

  Anna Dąbrowska – urodzona w Inowrocławiu, pełnoetatowa mama i żona, właścicielka najbardziej leniwego kota na świecie. Od zawsze marzyła, żeby pisać. Lubi zaskakiwać zakończeniami swoich powieści. Jej autorskie motto brzmi: zawsze stawiam na emocje, co doceniły czytelniczki jej poprzednich powieści. „Zanim zniknę” to kolejny, po „Nauczycielu tańca”, tytuł Autorki, wydany nakładem wydawnictwa Lira.

  Bardzo lubię i jednocześnie cenię sobie twórczość autorki, ponieważ oprócz znakomicie opanowanego warsztatu pisarskiego posiada także niezwykły dar do kreowania otaczającej nas rzeczywistości, ubierając ją nie tylko w piękne słowa, ale i w żywe emocje. Każda kolejna jej książka jest niczym obłędnie pyszny deser, którego wyrafinowany smak na długo pozostaje w pamięci. A ponieważ jestem wielkim ''łasuchem'', czym prędzej zabrałam się za lekturę ''Zanim zniknę''. I muszę przyznać, że znów otrzymam niezapomnianą ucztę dla umysłu i duszy. Coś wspaniałego!

  Fabuła na pierwszy rzut oka nie wydaje się zbytnio oryginalna, lecz im głębiej w nią wnikamy, tym bardziej zaczyna zaskakiwać, szokować, przerażać i wzruszać. Poznajemy osiemnastoletnią Wiktorię Braun, która wraz z mamą i jej partnerem przeprowadza się z Krakowa do Gdańska. Dziewczyna nie potrafi pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Ma wielki żal do swojej rodzicielki, przez którą ukochany ojciec popełnił samobójstwo. Postanawia zatem porzucić swoją dotychczasową pasję, jaką jest gra na pianinie i z posłusznej, dobrej córeczki przeistoczyć się w pewną siebie buntowniczkę. 

<<Mam dosyć zadowalania innych własnym kosztem. Teraz chcę zacząć żyć po swojemu.>>

  Tymczasem na jej drodze pojawia się Maks i Syriusz, którzy różnią się od siebie jak czerń i biel, jak ogień i woda, jak dobro i zło. Każdy z nich na swój sposób próbuje zdobyć jej myśli i serce. Którego z chłopców wybierze? A może da się "mieć ciastko i zjeść ciastko"?

  Dostałam w swoje ręce niesztampowe New Adult z elementami paranormal romance, który dotyka najczulszych strun naszej wrażliwości, wywołując prawdziwy pożar uczuć: począwszy od żalu, smutku, bezsilności, cierpienia, przez złość i nienawiść, a skończywszy na chwilach ulotnej radości i nadziei. Autorka  subtelnie i bezpretensjonalnie opowiada o śmierci, nieradzeniu sobie z żałobą, niełatwym dorastaniu, konfliktach międzypokoleniowych, skrywanych sekretach i pierwszej młodzieńczej namiętności. Mądrze uświadamia nam, że prawdziwe życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy sobie życzyli. Często niesie ze sobą niespodzianki, niekiedy trudne do zaakceptowania. Najważniejsze, by nie zamykać się na zmieniające się okoliczności. Słuchać siebie i otaczającego nas świata oraz podejmować decyzje, które wypływają z wnętrza,  nawet jeśli  nie mamy pewności co do ich słuszności. Ważne jest jednak, by przy ich podejmowaniu brać pod uwagę dobro wspólne nie tylko swoje własne. Z całą pewnością to cenna lekcja dla każdego. 

  Największą siłą tej powieści są wyraziście wykreowani bohaterowie i wiarygodne interakcje pomiędzy nimi. Są praktycznie tacy, jak my. Mają wady i słabości, błądzą i upadają  zanim po omacku, dojdą do najoczywistszych faktów, co sprawia, że łatwiej nam się z nim identyfikować. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Wiktoria, którą los rzucił na głęboką wodę, nie sprawdzając wcale, czy umie pływać. Po stracie ukochanego ojca  dopadło ją poczucie kompletnej pustki i zagubienia, a co za tym idzie – decyduje się na prowokatorskie zachowanie wobec swojej rodzicielki.

<<Mama zadała potężny cios tacie, odchodząc od niego. Później domagała się szybkiego rozwodu, by móc oficjalnie być z Piotrem. Zraniła ojca, więc ja zranię ich. Dla taty.>>

  Co z tego wyniknie? Czy nastolatka osiągnie zamierzony efekt? A może sprawy nabiorą zupełnie innego obrotu? Przygotujcie się na szokującą prawdę, która rzuci zupełnie nowe światło na napięte relacje między zainteresowanymi stronami.

  Równie intrygującą postacią jest Syriusz, z którego emanuje aura tajemniczości i niedopowiedzenia. Ten chłopak to chodząca dobroć i wyrozumiałość. Ma w sobie niezwykłe ciepło i mądrość. Ale skrywa również pewien sekret, który powoduje w nim silne przekonanie, że powinien trzymać wszystkich na dystans. Z kolei Maks zniewala swoim magnetyzmem i luzackim sposobem bycia. Jednocześnie cierpi na wahania nastrojów i ciężko go rozgryźć. Przychodzi jednak taki moment, kiedy pokazuje swoją prawdziwą osobowość w pełnej krasie i następuje wielkie BUM! Generalnie każda z postaci wnosi coś od siebie i uzupełnia pozostałe.

  Warto zwrócić także uwagę na doskonale poprowadzony wątek miłosny okraszony bogatą symboliką nawiązującą do motyli, gwiazd i "Małego Księcia". Wiktoria dotychczas nie interesowała się płcią przeciwną, ponieważ każdy wolny czas oddawała muzyce klasycznej, grając na fortepianie. Niespodziewanie jednak spotyka dwóch charyzmatycznych młodzieńców, którzy skutecznie wprowadzają mętlik i zamęt w jej głowie.

<<Maks był przystojnym chłopakiem, ale i dziwnym. Każdego dnia wysyłał mi masę sprzecznych sygnałów. Raz traktował mnie jak powietrze, innym razem rzucał pożądliwe spojrzenia. Proponował wspólną imprezę, obejmował i bez słowa zostawiał. Nie wiedziałam, dlaczego pogrywał ze mną w skomplikowaną zabawę przyciąganie-odpychanie.>> Natomiast… <<Syriusz nosił w sobie ciepło i dobro, które mnie urzekało. Był tak odmienny od Maksa, bezpośredniego do bólu. Obydwaj byli mi potrzebni, choć każdy z  nich łatał inną dziurę w mojej pokaleczonej duszy.>>

  Pisarka w iście magiczny sposób prowadzi nas przez meandry pragnień, oczekiwań, lęków i tęsknot, serwując słodko-gorzkie love story, dalekie od banalności i sztampy. Przenosi czytelnika w zupełnie inny wymiar, gdzie każde słowo, każdy gest i każde wydarzenie nabiera zupełnie nowego znaczenia, a przede wszystkim - zyskuje głęboki sens. Okazuje się, że bycie z drugim człowiekiem nie zawsze gwarantuje poczucie szczęścia. Czasami miłość stawia wysokie wymagania. Często wymaga troski i poświęcenia a niekiedy rezygnacji z egoizmu. To jednak stanowi o jej wartości. Wszak podobno wszystko, co piękne rodzi się w bólu.

  Bardzo lubię styl pisania Anny Dąbrowskiej, ponieważ, jak mało kto potrafi wciągnąć odbiorcę w wykreowany przez siebie świat. Język jest żywy i potoczysty, opisy wyważone i plastyczne, a dialogi przypominają naturalną rozmowę. Na plus oceniam także tempo akcji, które choć jest spokojne, to jednak cały czas trzyma w ryzach nasze zaangażowanie. Spodobał mi się również nienachalnie pobrzmiewający akcent fantastyczny, dzięki któremu całość nabiera iście baśniowego charakteru. W tej jednak beczce miodu znalazła się dla mnie łyżka dziegciu, a mianowicie zakończenie, które niestety mnie rozczarowało. Spodziewałam się czegoś więcej, jakiegoś bardziej optymistycznego wydźwięku zamiast wszechobecnej nostalgii. Nie zmienia to faktu, że powieść została dopracowana w każdym szczególe. 

  
  Podsumowując: ''Zanim zniknę'' to niezwykła, wielowymiarowa opowieść o szybkim dojrzewaniu, poszukiwaniu i poznawaniu samego siebie, konfrontacji z przykrymi wspomnieniami, pragnieniu wolności i konsekwencjach własnych wyborów oraz o tym, że nic nie jest trwałe, jak się pozornie wydaje. Nieustannie porusza, szokuje, zmusza do refleksji i pomaga spojrzeć na dobrze znaną nam codzienność z innej perspektywy, opierając się na sentencji: ,,naprawdę widzi się tylko sercem. To, co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.'' (Antoine de Saint-Exupéry) Krótko mówiąc –  GORĄCO POLECAM!

17 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa tego wątku miłosnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Ta książka jest wspaniała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli autorka potrafi wiarygodnie opisywać emocje to biorę w ciemno:-) Niestety teraz niewiele autorów ma tą umiejętność, a nie wystarczy sam pomysł, żeby książka na dłużej zapadła w pamięć:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie polecę mojej siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już o tej książce dobrą opinię, mam w planie ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie do końca do mnie przemawia, ale nie mówię nie :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam, ale może za jakiś czas to zmienię. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie o niej piszesz. Na pewno nie odmówię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. New Adult to nie jest mój ulubiony gatunek literacki - może kiedyś się do niego przekonam...fabuła wydaje się lekko zakręcona...ciekawe...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczęłam jedną książkę tej autorki, ale nie doszłam do końca bo była taka płaska i nudna, że odłożyłam na inny czas. Ta nawet brzmi ciekawie, Twoja recenzja zachęca, więc pewnie jak będzie okazja to przeczytam. Bardzo jednak odstręcza mnie okładka. Sztuczna, wystylizowana, nie podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na razie czytam albo dla dorosłych, albo dla dzieci i młodszej młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakaś nowa autorka pojawiła się na polskim rynku, może dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...