Obudź się i zacznij doceniać to wszystko, co spotyka cię każdego dnia... Czerp radość z każdej chwili życia, zamiast czekać na jakiś moment w przyszłości, w którym pozwolisz sobie na relaks. Udane życie, to życie pełne radości ze wszystkiego czego doświadczamy... Nie ma drogi do szczęścia, droga jest szczęściem... [Wayne W. Dyer] ❤

wtorek, 7 maja 2019

Wywiad z Kamilą Cudnik

Anne18
Czy jest taka historia której z jakiegoś powodu by Pani nigdy w swojej książce nie opisała i dlaczego?

Nie jestem w stanie patrzeć na cierpienie zwierząt i tego chyba nie byłabym w stanie opisać. Potrafię patrzeć na najbardziej brutalne sceny filmowe, dopóki ktoś nie męczy psa, kota, konia, obojętnie jakiego zwierzęcia.

Jak Pani zdaniem wygląda sytuacja pisarzy w Polsce? Jeśli uważa Pani, że nie do końca dobrze to co powinno ulec zmianie?

Myślę, że sytuacja pisarzy w naszym kraju nie jest najlepsza i chyba wynika to przede wszystkim z faktu, że w Polsce mało się czyta. Nakłady książek są niewielkie, a przecież gdyby był popyt na książki, wydawcy drukowaliby ich więcej. To jest biznes i ja to rozumiem. Mówi się, że wydawcy mało płacą autorom, ale ja nie wyobrażam sobie, żebym miała po napisaniu książki zająć się korektą, okładką, promowaniem, sprzedawaniem i tak dalej, prawda więc pewnie leży gdzieś pośrodku. Ponadto mam za sobą zaledwie debiut i nadmiarem doświadczeń nie mogę się poszczycić.

Magdalena F
Czy w książce są może zamieszczone momenty z życia, a może jest opisane jakieś Pani ukryte marzenie? Pisanie ...kiedy narodził się pomysł... będę pisać książki?

Pomysł, żeby pisać książki narodził się w dzieciństwie, ale kompletnie nie pamiętam kiedy. Na pewno byłam dość mała, pewnie koło dziesiątego roku życia. Nie znaczy to jednak, że już wtedy pisałam. W szkole średniej trochę pisałam, ale coś w rodzaju pamiętnika i raczej nieregularnie. Z tego, co pamiętam, chodziło mi o to, żeby się w pisaniu wprawić. Próbowałam też poezji, ale była to niestety grafomania i na szczęście nic się nie zachowało. Po szkole myślałam o studiowaniu psychologii, żeby nauczyć się realistycznie tworzyć postaci. Był też pomysł studiowania na filologii polskiej, a ostatecznie skończyłam prawo. Pisać zaczęłam dopiero koło trzydziestego roku życia. Zrobiłam to z premedytacją, ponieważ uważam, że zbyt młodzi autorzy nie mają wiele do powiedzenia. Mogę się natomiast pochwalić bardzo długą i bogatą karierą czytelnika. Większość klasyki zaliczyłam zanim skończyłam na dobre szkołę podstawową.

Jeśli chodzi o momenty z życia, to owszem opisuję w swojej książce przede wszystkim miejsca, w których byłam lub które widziałam. W Egipcie spędziłam dwukrotnie spokojne i przyjemne wakacje rodzinne. Widziałam grobowce faraonów, natomiast nie widziałam ani jednego terrorysty, są oni wytworem mojej wyobraźni, lekko inspirowanym historią przeczytaną gdzieś w Internecie. Opis hotelu jest autentyczny, marmurowe kolumny istnieją naprawdę, podobnie jak żołnierz z karabinem przy wejściu.

Istnieją wszystkie opisane toruńskie kawiarnie i restauracje, kamienica, w której mieszkała Sara, apartamentowiec, w którym znajduje się mieszkanie Sary i Tomka, kamienica, w której ma kancelarię Tomek. Mam też turkusowy wazon ze złotymi przebłyskami, który sama zrobiłam. Generalnie wiele sytuacji, których byłam świadkiem, lub które mi się przytrafiły, zainspirowały mnie, ale praktycznie zawsze zostały wykorzystane tylko w części lub w zupełnie innej postaci. Zdarzało mi się wyjąć czyjeś zdanie z kontekstu i umieścić w książce, ale żadna scena nie była w rzeczywistości dokładnie taka, jak ta opisana.

Karolina Ludmiła
Czy w Historiach miłosnych Czytelniczki odnajdą toruńskie pierniki pełne afrodyzjaków oraz inne wątki z legendarnej historii tego pięknego miasta?

„Historie miłosne”, to opowieść z Toruniem w tle, ale pierników tu nie ma i nawet nie umiem powiedzieć dlaczego. Uwielbiam pierniki, głównie te o smaku marcepana, ale jakoś nie trafiły na karty powieści. Natomiast, jeśli chodzi o wątki historii, to myślę, że nie było na nie miejsca. Jest po prostu Toruń, współczesny i piękny.

martucha180
Czym dla Pani jest SŁOWO?

Dużo mówię, piszę i czytam, więc pewnie słowo jest dla mnie bardzo istotne. Trzeba mówić, żeby porozumieć się z drugim człowiekiem, tak uważam.

Gdyby Pani miała możliwość, to w jakie czasy by się Pani przeniosła?

Z jednej strony pociąga mnie wiek dziewiętnasty, ze względu na stroje, ponieważ uwielbiam długie suknie i tę niezwykłą dbałość o detale. Oczywiście mam tu na myśli pozycję hrabiny, a nie chłopki. Dziewiętnasty wiek był już bliski współczesności, a jednak wciąż tkwił w feudalizmie i było w tym coś pociągającego, coś co utraciliśmy bezpowrotnie wraz z wybuchem drugiej wojny światowej.

Z drugiej strony moją ulubioną epoką jest średniowiecze, o wiele bardziej postępowe niż się powszechnie sądzi. Tak naprawdę to prawo rzymskie stawiało kobietę w roli podrzędnej, więc zanim do nas nie powróciło w epoce renesansu, mieliśmy obfitość mądrych kobiet, cesarzowych, przeorysz klasztorów, myślicielek i królowych. Dopiero koniec średniowiecza przyniósł dominację mężczyzn i procesy czarownic, a potem było już tylko gorzej. Oczywiście w ostatnim zdaniu przesadzam. Historycznie mężczyzna miał zdecydowanie mocniejszą pozycję, ale to nie średniowiecze było epoką dla kobiet najgorszą, wtedy miały pewną swobodę.

Dorota Falęcka
W zawód prawnika wpisane jest dochowywanie tajemnicy zawodowej. Ale w życiu prywatnym bywa różnie... Czy uważa Pani, że tajemnice są potrzebne w związku, w rodzinie, czy też powinno się zawsze stawiać na szczerość?

Przede wszystkim uważam, że należy dochowywać tajemnic powierzonych. Nie ma prawa wyjść z moich ust informacja, którą ktoś przekazał mi w tajemnicy. Natomiast jeśli chodzi o tajemnice w związku, to wydaje mi się, że ich nie powinno być. Oczywiście nie mam na myśli zwierzania się partnerowi z każdej myśli, bo to byłoby męczące, natomiast zdrada, nawet zatajona, na pewno zniszczy związek. Poza tym trzeba pamiętać, że w emocjach możemy swoją tajemnicę wykrzyczeć, więc lepiej ich nie mieć. Żyje się wtedy spokojniej.
Natomiast w rodzinie … no cóż. Zależy od rodziny. Myślę, że w wieku dorosłym najważniejszy jest partner i dzieci i ich dobro powinno determinować nasz stosunek do reszty rodziny.
Przysłowie mówi, że od miłości do nienawiści jeden krok... Czy uważa Pani, że z miłością i obsesją może być podobnie?

Nie wiem. Zdrada pewnie może powodować, że kogoś znienawidzimy, ale moim zdaniem częściej powoduje uczucie zawodu i rozżalenia. Natomiast obsesja jest moim zdaniem związana z chorą, wypaczoną miłością. Może dotyczyć ludzi skrzywdzonych, odrzuconych, nie umiejących zaufać.

Sabina
Czy pracuje Pani w swoim wyuczonym zawodzie?

Nie jestem prokuratorem, sędzią, adwokatem ani radcą prawnym. Rok po skończeniu studiów próbowałam się dostać na aplikację adwokacką, ale mi się nie udało. W tym sensie nie jestem prawnikiem, natomiast jestem magistrem prawa. Robiłam różne rzeczy, mniej lub bardziej związane z zawodem prawniczym, ale nigdy nie czułam, że jest to moje powołanie. Zawód prawnika, do którego mam zresztą ogromny szacunek, pozostawiam innym ludziom, którzy mają większe ode mnie predyspozycje.

Jest Pani posiadaczką trzech psów i trzech kotów- jak się zachowują pod jednym dachem?

Moje psy mieszkają na dworze i świetnie się ze sobą dogadują, z kotami również. Jeden pies jest już piętnastoletnim emerytem o wyglądzie białego wilka, drugi, jego następca, to owczarek podhalański, a trzeci to mała suczka kundelka, mam więc dość oryginalne stado.
Natomiast koty mieszkają gdzie chcą, Bywają w domu, ale też często chodzą po dworze, nie tylko po podwórku, ale i po okolicznym lesie. Jeden nawet okresowo wyprowadza się do sąsiadki, gdy ta przyjeżdża do swojego letniskowego domu na działkę obok.

Henryka Bieranowska
Czytając opis Pani książki natrafiłam na takie zdanie: "Od miłości do zdrady, od zdrady do nowego początku." Czy Pani zdaniem jest coś co usprawiedliwia zdradę? Czy zdrada jest czarno-biała, czy jednak składa się na nią cała paleta barw?

Myślę, że każdy człowiek ma prawo do własnych uczuć, osądów i decyzji. Jeśli ktoś doświadczy zdrady, to sam musi podjąć decyzję, co to dla niego oznacza. Niektórzy próbują utrzymać związek, inni odchodzą i moim zdaniem, mają do tego prawo. Nie można osądzić czyjejś zdrady, nie da się powiedzieć, że jest czarno-biała, albo wielokolorowa. Jest przeżyciem traumatycznym, komuś zawala się cały jego świat i on musi go poukładać na nowo. To on podejmie decyzję, co dalej i to on sam będzie płakał w poduszkę, Nikt inny tego za niego nie zrobi.

Z drugiej strony należy pamiętać, że zdrada jednego z małżonków nie powoduje, że to strona zdradzająca jest winna rozpadowi związku. Sąd wysłucha obu stron, ponieważ może być tak, że związek już nie istniał, a ktoś, kto formalnie zdradził współmałżonka, w rzeczywistości był nim już tylko na papierze.
Gosia
Mogąc zaplanować swoje życie na nowo czy coś by Pani zmieniła, czy zdecydowała się na podążanie tą samą drogą?

Pewnie coś bym zmieniła, może postarałabym się być bardziej odważna. Łatwo ocenia się różne rzeczy z perspektywy czasu, ale trzeba pamiętać, że gdybym cofnęła się do chwili, gdy podejmowałam taką czy inną decyzję, byłabym sobą z tamtego momentu, więc prawdopodobnie postąpiłabym tak samo.

Czy ma Pani gatunek literatury, po który sięga najchętniej, czy może jest to zależne od dnia i nastroju?

Zdecydowanie zależy to od dnia. Nie za bardzo lubię kryminały, bo przeważnie wiem, kto jest mordercą już na samym początku. Jakoś tak mam, a ponieważ w tym gatunku najważniejsza jest zagadka kryminalna, a poza tym niewiele się dzieje, to tracę przyjemność. Nie lubię też kiepskich romansów, harlequinów nie czytam, bo nie jestem w stanie. Natomiast uwielbiam od czasu do czasu pochłonąć książkę opisującą życie w szczegółach typu: ile świec zużywano w pałacach podczas urządzania balu, ile zjadano na co dzień drobiu i tak dalej. W zasadzie nie wykluczam żadnego gatunku.

,,W zawód prawnika wpisane jest dochowywanie tajemnicy zawodowej. Ale w życiu prywatnym bywa różnie... Czy uważa Pani, że tajemnice są potrzebne w związku, w rodzinie, czy też powinno się zawsze stawiać na szczerość?'' – to pytanie ucieszyło mnie najbardziej. Dlatego też nagroda wędruję do Doroty Falęckiej.
W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Kamili Cudnik za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatce zwycięskiego pytania serdecznie gratuluję i czekam na maila wraz z danymi do wysyłki nagrody.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wywiad, które jeszcze bardziej zachęcił mnie do sięgnięcia po książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam z niecierpliwością na kuriera by w końcu zabrać się za tą książkę, ciekawy wywiad ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje!
    PS Mnie też ciągnie do średniowiecza, w końcu zamek krzyżacki we wsi do czegoś zobowiązuje.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...