środa, 19 lutego 2014

Bridżyt Dżons jakiej nie znacie



Lucyna w opałach
Abowicz Ela 

 
Ilość stron: 248
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 2014

Premiera: 19 luty
Ocena: 5/6







       Chyba wszyscy marzymy i czasem uciekamy do swojego prywatnego, dostępnego tylko dla nas świata. Tytułowa bohaterka powieści ,,Lucyna w opałach’’ Eli Abowicz również często fantazjuje o lepszym życiu. Niestety rzeczywistość jawi się w miej kolorowych barwach. Lucyna właśnie skończyła trzydzieści dziewięć lat, samotnie wychowuje nastoletniego Patryka i wylewa siódme poty, jako szefowa działu kultury tygodnika ,,Wzdłuż’’. Wydawać by się mogło, że nie jest najgorzej, jednak przewrotny los lubi zaskakiwać. Z dnia na dzień zostaje zwolniona z pracy, popada w niebotyczne długi, zaś syn rzuca szkołę. Nie pozostaje nic innego, jak popaść w czarną rozpacz. Nieoczekiwanie na horyzoncie pojawia się przystojny, tajemniczy, zielonooki mężczyzna. Kim jest i czy będzie doskonałym antidotum na całe zło, jakie spadło na Lucynę? Już wkrótce nasza bohaterka przekona się o tym osobiście.

,,Lucyna w opałach’’ to nieustannie tykająca bomba, która eksplozją swojego śmiechu rozbraja nawet najgroźniejszego przeciwnika. Nie da rady podejść do niej na chłodno i z dystansem. Tutaj niemal każde słowo nasączone jest prześmiewczymi metaforami i porównaniami. Autorka ma specyficzne poczucie humoru, które bardzo przypadło mi do gustu. Dawno się tak nie uśmiałam, jak podczas tej lektury. Ela Abowicz jest dziennikarką ukrywającą się pod pseudonimem i przysięga, że nie wyssała sobie tej historii z palca. Czy faktycznie fabuła utworu zaczerpnięta została z autentycznych wydarzeń? Co do tego trochę mam wątpliwości, co nie zmienia faktu, że śledziłam ją z żywym zainteresowaniem i przejęciem. Na szczególne uznanie zasługuje postać główniej bohaterki. Ewidentnie gra tutaj pierwsze skrzypce. Słodko-gorzki charakterek idealnie podkreśla jej osobowość. Bezsprzecznie przebija oryginalną Bridget Jones. Jej życie nie jest usłane różami. Mieszka po sąsiedzku z nadopiekuńczą matką, wychowuje niesfornego nastolatka, któremu tylko pornosy w głowie i zmaga się z okropną szefową, przy której Meryl Streep z ,,Diabeł ubiera się u Prady’’ jest zaledwie cieniem cienia, podróbą podróby. Czy może być jeszcze gorzej? Okazuje się, że tak. Widocznie Lucynę pech lubi prześladować, gdyż wystarczy tylko jeden niefortunny ruch, by kostki domina zaczęły się sypać. Tymczasem na jej drodze pojawia się tajemniczy mężczyzna. Czy wybawi ją z tarapatów.  A może wręcz przeciwnie, pociągnie na dno? Zdradzę tylko, będziecie zaskoczeni finałem tej historii.

,,Odkręcam butelkę żołądkowej gorzkiej, choć lepsza byłaby sercowa gorzka, i rzucam się do sterty ulubionych płyt. Jak odreagować to kulturalnie, przy muzyce.
Najlepszego!
Sława Przybylska. ,,Pamiętasz była jesień…’’ Nie pamiętasz. Nie możesz pamiętać, bo żadnej jesieni nie było. A gdy przyjdzie, będę siedziała we Wronkach lub na Rakowieckiej.
Chlup!
,,Nie czekaj mnie w Argentyyynieee…’’, śpiewa Sośnicka. Nigdzie mnie nie czekaj, rozumiesz? Nie potrzebuje takich naciągaczy, weekendowych dżentelmenów, którzy potem znikają jak jakiś Harry Potter!’’.


Serdecznie polecam ,,Lucynę w opałach’’. To znakomite lekarstwo na wszelkie smutki, troski i problemy dnia codziennego. Śmieszy i bawi do łez. Znajdziesz tu nie tylko dużo humoru, lecz także gigantyczne afery i szaloną miłość. Ponadto z całkiem innej perspektywy spojrzysz na kolorowe magazyny, wychowywanie dzieci i tajemniczych przystojniaków. Przekonasz się również, że bez względu na każdą przeciwność losu, życie bywa … cudowne! Zapraszam do lektury.


***
Wydawnictwo Feeria.

54 komentarze:

  1. Bardzo lubię humor w książkach :) Mam ochotę zapoznać się z ta lekturą tylko obawiam się czy nie jest przesadzona - najpierw same nieszczęścia a potem ciach i nagle wszystko staje się rózowe ?
    ps. fragment zabawny
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie wcale nie będzie różowo ;) Nawet zakończenie, chociaż humorystyczne napawa grozą :)

      Usuń
  2. No proszę... książka zapowiada się ekstra. Muszę zapamiętać ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Bridżyt", he he :-P Rzadko kiedy czytuje takie lekkie, humorystyczne opowieści, a może powinienem zacząć, nie byłbym wtedy takim ponurakiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha świetna książka. Sercowa gorzka mnie rozwaliła :))

    OdpowiedzUsuń
  5. A propos Bridget (tej o nazwisku Jones) - mam w planach trzecią część jej przygód, która niebawem się ukaże. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Książka zapowiada się super. Lekka, przyjemna, humorystyczna.
    I sama też chcę wierzyć i staram sobie non stop powtarzać, że życie jest cudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podsumowanie Twojej recenzji bardzo mi się spodobało. Mam nadzieję, że kiedyś się z nią zapoznam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przydałoby mi się teraz właśnie coś lekkiego i zabawnego:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już początek Twojej opinii zapowiedział mi, że to świetna lektura będzie.

    Chętnie po nią sięgnę, lubię książki z poczuciem humoru :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Za książką się rozejrzę. Widzę cyrysiu, że u Ciebie zaskoczyło. Zobaczymy jak u mnie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę polecam.
      Co do problemów z blogerem, nie do końca zaskoczyło, gdyż ciągle istnieją komplikacje np. na stronie główniej wyświetla się tylko 1 post , zamiast 7. Natomiast, co do aktualizacji posta to nadal są trudności, lecz pokombinowałam jak mogłam i jakoś się udało :)

      Usuń
    2. Cyrysiu, musimy chyba wysłać mejla do anglojęzycznej obsługi bloggera. Tak dalej naprawdę być nie może :/

      Usuń
    3. PS. U mnie nadal problemy z aktualizacją :/

      Usuń
    4. Wiem, ale niestety nigdzie nie można znaleźć do nich adresu :(

      Usuń
    5. Jesteśmy zdani sami na siebie w takim wypadku :/

      Usuń
  11. Wczoraj zaczęłam czytać, ale syn głównej bohaterki bardzo mnie irytuje. Jak to możliwe żeby 15-letni chłopak, który jest synem polonistki nie znał zasad gramatyki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią-, szewc w dziurawych butach chodzi'' :)

      Usuń
  12. I bez tej książki wie, że życie jest cudne :D
    trzeba się tylko dookoła rozejrzeć, a nie mieć klapki na oczach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie należę do fanek Bridget Jones, więc jeśli ta książka mam podobny humor i... bohaterkę to ja pasuje, nie wybijam się w takie nastroje, ale że mało kiedy skreślam lektury, to być może, jak mnie dopadnie deprecha, zaserwują sobie tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ,,Lucyna w opałach'' ma zupełnie inny humor niż oryginalna Bridget znacznie bardziej dziwaczny i pokręcony, ale mi się akurat spodobał. Nie wiem, czy w twoim przypadku będzie podobnie, niemniej jednak polecam spróbować.

      Usuń
    2. Zobaczymy jak to będzie. Nie mam sumienia z góry przekreślać książek, więc jak będzie okazja, to przejrzę to wydanie i dopiero zdecyduje czy zabrać je do domu :-)

      Usuń
  14. Ciekawi mnie ten specyficzny humor, o którym piszesz Cyrysiu. Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie mnie namówiłaś dzięki tej recenzji na zapoznanie się z książką. Od czasu do czasu taka powieść się przyda, tym bardziej iż przygody Bridget Jones wspominam znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że książka Ci się podobała, bo czeka na mnie na półeczce. I fajnie, ze jest humor, bo to miłe wytchnienia od moich kryminałów, po których mózg mi się gotuje ;d

    OdpowiedzUsuń
  17. To książka raczej nie dla mnie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, nie - zdecydowanie nie jest to książka dla mnie. Mam wrażenie, że powieści o tej fabule napisano już setki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fantazje o lepszym życiu - kto ich nie ma...;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bridget Jones czytałam chyba jak miałam lat 13- 14 (wtedy czytałam wszystko, co wpadło mi w ręce) Kiedyś próbowałam do niej jeszcze raz wrócić, ale jakoś się nie złożyło. Twoja recezachęciła mnie do poszukania "Lucyny w opałach"- pewnie przez ten cytat o żołądkowej gorzkiej ;d

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie no super! już bym przeczytała, lubię książki gdzie można się pośmiać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wydaje się być całkiem ciekawa, dobre podsumowanie :)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  23. Przydałaby mi się taka zabawna lektura, więc rozejrzę się za nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na poprawę humory by mi się przydała

    OdpowiedzUsuń
  25. Koniecznie muszę przeczytać. Zapowiada sie świetna, poprawiająca humor lektura.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapowiada się świetnie! uwielbiam książki wydawnictwa feeria :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny blog .. obserwuje liczę na rewanż ..

    OdpowiedzUsuń
  28. Ajć, ja czytam i powiem jedno, tego było mi trzeba :D

    OdpowiedzUsuń
  29. A dla rozluźnienia, jak spotkam to się skuszę, tytuł kojarzy mi się z kuzynką :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak będzie okazja, chociaż specjalnie jej szukać nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Porównanie na okładce do Briget mi nie pasuje, raczej jest ona na swój sposób jedyna i nie trzeba polskich książek wzorować na zagranicznych, a ta sama może sobie zrobić dobrą opinię :)

      Usuń
    2. To prawda, że Bridget jest na swój sposób jedyna i niepowtarzalna. Widocznie chodziło tutaj o tzw. chwyt marketingowy, aby zachęcić czytelników do poznania ,,Lucyny'', tym bardziej, że mam wrażenie, iż niewielu czytelników sięga po nasze rodzime powieści a szkoda, bo są świetne.

      Usuń
  31. Zapowiada się ciekawie, ale na silę szukać jej nie będę ;) Jak w padnie w łapki to przeczytam :P

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawie się zapowiada, a że ostatnio staram się nadrabiać braki w znajomości polskich autorek, to jeżeli wpadnie mi w ręce to na pewno przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zapowiada się całkiem niezle, a i okładka niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Twoje komentarze nie znikają, tylko mnie tak jakoś zawsze nie po drodze, żeby je opublikować (wstyd ;d) przepraszam i dziękuję za odwiedziny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I już wszystko jasne :) W każdym razie cieszę się, że moje komentarze nigdzie nie wyparowały :)

      Usuń
  35. Lucyna jako nowa Bridżyt Dżons to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Już nie pamiętam, kiedy śmiałam się podczas lektury, nie tak lekkim uśmiechem, ale na głos. Jakoś nie trafiam na zabawne książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Przekonałaś mnie zdaniem "Śmieszy i bawi do łez" - lubię takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Cenię w powieściach humor, lubię, jak mnie rozśmieszają. Skoro tak zachęcasz, to na pewno przeczytam :) I bardzo podoba mi się okładka! :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...