czwartek, 6 lutego 2014

Pół żartem pół serio


Kota lubi szanuje
Michalina Kłosińska-Moeda


Wydawnictwo: Replika

PREMIERA: 18 LUTY
Liczba stron: 212
Ocena: 5-/6








    
     W dzisiejszych czasach wykształcenie wyższe nie jest niczym wyjątkowym, dlatego wielu absolwentom ciężko jest znaleźć wymarzoną, satysfakcjonującą pracę. Przed takim dylematem stoi również Hanka Lewicka, główna bohaterka powieści ,,Kota lubi szanuje’’ Michaliny Kłosińskiej-Moedy. Hanka to dwudziestoczteroletnia, świeżo upieczona absolwentka dwóch fakultetów (magister filozofii i licencjat socjologii). Dotychczas mieszkała w niewielkim Rymanowie, ale dzięki spadkowi po nieżyjącej ciotce otrzymuje mieszkanie przy ulicy Ząbkowskiej, w starej kamienicy w Warszawie do którego ochoczo wprowadza się wraz z dwoma żarłocznymi kotami. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie jeden szczegół. Otóż na tym samym piętrze po sąsiedzku istnieje tzw. ,,salon masażu’’, czyli agencja towarzyska najgorszej kategorii. Alek, właściciel przybytku rozkoszy na wszelkie możliwe sposoby próbuje pozbyć się niewygodnej lokatorki, aby dzięki temu powiększyć swój biznes. Na szczęście wstawia się za nią sympatyczny Rysiu, ochroniarz burdelu. Tymczasem Hania bezskutecznie poszukuje pracy rozsyłając swoje CV po licznych korporacjach. W końcu los się do niech uśmiecha. Zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do pewnej agencji reklamowej. Na miejscu okazuje się jednak, że przez swoją nieuwagę złożyła podanie na stanowisko … sprzątaczki. Jak Lewicka wybrnie z tej niezręcznej sytuacji? A może przyjmie proponowaną posadę? Żadna praca wszak nie hańbi. I co dalej z kłopotliwymi sąsiadami, którzy ,,pracują’’ nieco hałaśliwie 24 godziny na dobę? Czy Hanka znajdzie w nowym miejscu upragnioną stabilizacje, miłość i szczęście?

Twórczość Michaliny Kłosińskiej-Moedy miałam już okazje poznać dzięki debiutanckiej powieści ,,Miłosne kolizje’’, która wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie, dlatego z wielkim zainteresowaniem zaczęłam czytać bieżącą pozycje. Czy spełniła moje oczekiwania? Z lekką nutką żalu stwierdzam, że poprzednia książka autorki znacznie bardziej mi się podobała. Co prawda „Kota lubi szanuje” także jest przyjemną, całkiem ciekawą powieścią romantyczną, lecz czegoś mi w niej brakowało. Może więcej ikry i energii w relacjach międzyludzkich oraz bardziej dynamicznej akcji. Fabuła jest ciekawa i wciąga bezgranicznie w wir wydarzeń, aczkolwiek jej wykonanie mogłoby być nieco bardziej dopracowane. Wiele wątków aż się prosi o rozwinięcie. Również niektórzy bohaterowie przedstawieni byli zbyt pobieżnie, by ich "poczuć". Wyjątek stanowiła Hanka, chociaż i jej dałabym więcej barw i emocji. Podoba mi się za to lekki, pogodny styl okraszony masą dowcipnych dialogów. Z kolei akcja z niebywałą łatwością mknie wartko do przodu niczym nawałnica. Na pewno nie grozi nam nuda i monotonia. Będziemy świadkami kilku zabawnych, wzruszających i podnoszących na duchu sytuacji. Zakończenie jest przewidywalne, ale nie umniejsza uroku całej powieści. Wspomnę jeszcze o rozbrajających scenach związanych z kocim monologiem oraz transformacją niektórych sławnych filmów, osób czy programów telewizyjnych np. ,,Przepis na tycie’’, ,,Klon’’, Piotr Abramczyk, Magda Weksel lub ,,Taniec z gwizdami’’. Nadaje to taki fajny smaczek.

Spędziłam bardzo miłe chwile przy lekturze tej książki. To ciekawa, lekko żartobliwa opowieść o rozkwitającej miłości, realizowaniu własnych celów życiowych i pogoni za szczęściem. Gdzieś między wierszami autorka uświadamia, że czasem pozory mylą a ludzie zawodzą. Bynajmniej nie wolno zapominać, że nasza wyobraźnia nieraz może nas ponieść i błędnie zinterpretować daną sytuację, dlatego każdy zasługuje na drugą szansę.

Szukasz odprężającej i optymistycznej komedii romantycznej? Zatem polecam „Kota lubi szanuje”. Nie jest to wprawdzie literatura wysokich lotów, ale warto dać się jej pochłonąć. To idealna propozycja na każdą porę roku. Bawi, rozśmiesza, wzrusza i pobudza do refleksji. Zapraszam miłośników literatury obyczajowej, romansów i wszystkich zainteresowanych.

***
Wydawnictwo Replika.

58 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako miłośniczka kotów już za sam tytuł książka ma u mnie wiele sympatii. Przyznam, że nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji jak bohaterka, szczególnie jeśli chodzi o miejsce zamieszkania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nikt nie chciałby mieszkać obok ,,takich'' sąsiadów :))
      Co do samej książki, serdecznie polecam.

      Usuń
  3. Kolejna interesująca książka od wyd. Replika :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł jest bardzo oryginalny, ale to i tak chyba nie dla mnie :)
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama gra słów w tytule już zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmm może, temat agencji jako sąsiada dość nietypowy, tylko szkoda że brak książce odrobiny iskry ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam na nią ochoty, ale mnie przekonałaś

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasami też lubię sięgnąć po takie lżejsze książki, odprężyć się przy nich i pośmiać, więc pewnie kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli będę miała ochotę na coś lekkiego to może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam, że ani okładka, ani opis specjalnie mnie nie nęcą, ale jeśli będę miała ochotę na komedię romantyczną to się rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nada się na "posesyjny odstresowywacz" :D Ciekawe czy znajdę ją u siebie w bibliotece... :) Mam nadzieję, że tak :P
    Pozdrawiam!
    biblioteka-ell.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Tytuł tej książki jest bardzo ciekawy, ale jej fabuła jest zdecydowanie niższych lotów. I gdzie jest ten kot?!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo iż nie zachwyciła Cię do końca, to chciałabym ją przeczytać. Każda z nas lubi romanse :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już ze względu na tego kota na okładce muszę ją mieć!
    Takie książki niewysokich lotów też czasem lubię poczytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak myślę sobie, że książki polskich autorów nie przemawiają do mnie i rzadko po nie sięgam. Wyjątkiem jest współczesna Grochola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wstyd się przyznać, ale od bardzo dawna nie czytałam nic Grocholi, gdyż wolę ,,odkrywać'' nowe literackie talenty.

      Usuń
  16. Jakoś średnio rozbawiła mnie ta transformacja tytułów, ale kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  17. To chyba coś dla mnie, lubię komedie romantyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od czasu do czasu lubię przeczytać taką książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaczyna się ciekawie! Aplikacja na sprzątaczkę... oj bardzom ciekawa, jak bohaterka z tego wybrnęła. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią: żadna praca nie hańbi, dlatego zdradzę tylko, że kariera zawodowa Hanki potoczyła się w zupełnie innym kierunku niż pierwotnie zakładała.
      Polecam się o tym przekonać :)

      Usuń
  20. Będę mieć tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny tytuł, zdecydowanie przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdybym ja miał taką babkę lub ciotkę, która podaruje mi dom w spadku... :) Z chęcią przeczytam, bo lubię takie powieści. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jędruś i ja o tym marzę :) Myślę, że nawet przebolałabym te nietypowe sąsiedztwo :))
      Tymczasem w dniu premiery zapraszam do powyższej lektury.

      Usuń
  23. Kusząca pozycja :) przydałabym mi się taka lektura z odrobiną dowcipu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeśli bohaterka ma romans z właścicielem agencji to podziękuję :P Chyba, że jej obiektem jest uczuć jest ktoś inny, żeby historia nie była tak przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uspokoję cię, taka sytuacja nigdy się nie zdarzy. Właściciel agencji stanowi zaledwie blade tło w całej tej historii. Natomiast o obiekcie westchnień główniej bohaterki nawet nie wspominałam w recenzji, żeby nie zdradzić za dużo :)

      Usuń
    2. A to w porządku, w takim razie od razu łaskawszym okiem patrzę na tę książkę :)

      Usuń
  25. hahaha uśmiełam się już przy czytaniu fabuły :D Narobiłaś mi tzw. "samka" na książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie się bardzo podobają okładki Repliki. Z treścią książek i korektą, to już różnie bywa, ale grafikę mają niesamowitą, jak dla mnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie Replika ostatnio przykłada dużą uwagę do odpowiedniej szaty graficznej dla danej książki, co mnie ogromni cieszy, gdyż uważam, że piękna okładka stanowi doskonałą wizytówkę odzwierciedlającą ,,zawartość wnętrza'' . Mam nadzieję, ze wiesz, o co mi chodzi :)

      Usuń
  27. Fajna, bardzo chciałabym ją przeczytać. Spodobała mi się bardzo okładka <3.
    ♥blog-klik♥

    OdpowiedzUsuń
  28. Nawet premiery nie było, a o tej książce słyszałam już tak wiele. Mimo to, gdy będę chciała przeczytać coś tej autorki, to tak jak wspomniałaś, raczej sięgnę po "Miłosne kolizje" :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Możliwe, że uda mi się przeczytać tę książkę, ciekawe, czy mi się spodoba:) Replika ma ostatnio coraz ładniejsze okładki:)

    OdpowiedzUsuń
  30. "Miłosne kolizje" nie przypadły mi do gustu i szczerze, nie mam przekonania i do tej książki. Chyba stawiam za wysoko poprzeczkę takim powieściom i stąd moje rozczarowania.
    Może mi się wydaje, ale ostatnio mam wrażenie, że kot jest wszędzie, jak nie na okładce, to w tytule :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli "Miłosne kolizje" nie przypadły Ci do gustu to raczej odradzam powyższą pozycje, gdyż w moim mniemaniu jest nieco słabsza od poprzedniczki. Takie jest moje zdanie.
      Co do kotów, to faktycznie jakaś mała inwazja nam się trafiła :))

      Usuń
  31. Właściwie to słyszałam o tej książce wiele rzeczy. Tytuł mnie zachęca do sięgnięcia. Historia też nie jest jakaś najgorsza. Może poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie będę jej specjalnie wyczekiwać, lecz myślę, że się kiedyś skuszę na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobra powieść, jeśli ktoś chce się zrelaksować;) Tylko te koty...naprawdę za nimi nie przepadam;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Słabo się poruszam wśród młodych rodzimych autorkach. Wiem...wiem, czas to zmienić :)
    monweg

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam właśnie ochotę na tak klimatyczną książkę. Z chęcią poznam główną bohaterkę.

    OdpowiedzUsuń
  36. myślałam o niej, ale w sumie zdecydowałam się i czekam na Wrzosowisko...ta nie do końca fabułą mi pod pasowała, a co literatury romantycznej - Norę Roberts lubisz??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja natomiast zrezygnowałam z ,,Wrzosowiska'' na rzecz powyższej książki, gdyż akurat miałam ochotę na komedię romantyczną.
      Co do Nory Roberts, uwielbiam jej twórczość. Idealnie wpasowuje się w mój czytelniczy gust.

      Usuń
  37. Po opisie od razu można stwierdzić, że podczas czytania ksiazki niejednokrotnie się uśmiechniesz, myślę, że pozycja jest dobra na doła, więc kiedy tylko będzie taka potrzeba, na pewno się za nią rozejrzę:D

    OdpowiedzUsuń
  38. O:)) To lektura dla mnie, lubię takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Fajny pomysł na fabułę:) A jeśli koty znajdują się w tle książki, to zapowiada się naprawdę fajna propozycja . Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że są koty. Wprawdzie przemykają się sporadycznie, ale swoje ,,trzy gorsze'' od czasu do czasu wtrącają do życia główniej bohaterki :)

      Usuń
  40. Nie słyszałam o niej, a ciekawie się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  41. Tytuł od razu przyciąga uwagę ;)
    Lubię komedie romantyczne, więc jestem raczej na tak i się rozejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. W sumie jestem na tak: zabawne, wzruszające i podnoszące na duchu książki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Już sam tytuł mnie zachęca do lektury tej książki. Lubię koty, ale niestety nie mam :P Zapowiada się ciekawa historia :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Pierwsze zdanie Twojej recenzji idealnie odzwierciedla moją obecną sytuację, nad czym bardzo ubolewam... Może wkrótce będę miała okazję przeczytać tę książkę, pocieszyć się, poprawić sobie humor... Zobaczymy ;).

    OdpowiedzUsuń
  45. Już dawno nie czytałam książki w tym temacie, chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...