sobota, 12 lipca 2014

Wywiad z Wiolettą Sawicką

nieidentyczna
1. Czym jest dla Pani pisanie?


Pisanie jest dla mnie przede wszystkim ogromną potrzebą. To niesamowite uczucie kiedy siadam do komputera i moi bohaterowie robią ze mną co chcą. Pisanie to również moja terapia, którą zafundowałam sama sobie po doświadczeniach emigracji. Teraz, po dwóch latach  odkąd jestem w Polsce, mogę powiedzieć, że owo pisanie mnie wyzwoliło i chyba pomogło znaleźć nową drogę w życiu.

2. Jakie książki czytuje Pani najchętniej? Czym kieruje się Pani w ich doborze? Może mogłaby Pani zdradzić ulubione tytuły lub autorów.


 Bardzo lubię powieści obyczajowe i sensacyjne. Chętnie sięgam po polskich autorów. A wybór lektury w dużej mierze zależy od mojego nastroju i sytuacji. Kiedy jest mi źle, wybieram coś optymistycznego . Dobrze się bawię czytając „dawną” jeśli mogę tak powiedzieć Szwaję. Z polskich autorów moją faworytką jest Maria Nurowska. Jej „Nakarmić wilki” połknęłam jednym tchem. A jeśli chodzi o zagranicznych twórców, to prym wiodą pisarze ze Szwecji:  H. Mankell, C. Lackberg. S. Larsson.  Lubię też powieści K. Hosseiniego. „Tysiąc wspaniałych słońc” i „Chłopiec z latawcem” skradły mi serce.

3. Proszę dokończyć zdanie: "Dobry pisarz to..."

…to taki pisarz, od którego książki nie można się oderwać, którą się pamięta i do której wraca.

Karolina
1. Czy wyjazd do Szwecji i życie tam w jakikolwiek sposób wpłynęło na książkę, którą Pani napisała?


Moje życie w Szwecji nie było udane. Nie mam tu na myśli jego strony ekonomicznej, a moją wewnętrzną. Pod względem bytowym, przez pięć lat żyłam jak w bombonierce, ale też przez pięć lat nie było chyba dnia, którego bym nie przepłakała. Z tęsknoty, poczucia wyobcowania, utraty pracy która była moją pasją w Polsce, przyjaciół, części rodziny.   Swoją emigrację okupiłam depresją. Kiedy zdecydowałam się na powrót do Polski,  byłam na emocjonalnym dnie. Właśnie w takim najgorszym momencie życia spotkałam moją koleżankę Kasię Enerlich. To ona poradziła mi „Pisz książkę, zacznij już dziś”. Tak zrobiłam. Z każdym napisanym rozdziałem, wracała moja chęć do życia, a ja stawałam się kimś innym. Dlatego śmiało mogę  powiedzieć, że to czego doświadczyłam w Szwecji, co przeżyłam spowodowało, że zaczęłam pisać. 

2. Czy to jakie książki Pani czyta wpłynęło na Pani twórczość?

W jakimś sensie tak. Ktoś mi kiedyś powiedział, że każda napisana książka jest sumą książek przeczytanych. Może to i racja. Jednak w przypadku „Wyjdziesz za mnie kotku?”,  była to bardziej moja potrzeba. Ale tak na marginesie, nie nazwałabym tego twórczością, tylko pierwszą książką którą napisałam.

3. Czy pomysł na książkę kiełkował w Pani głowie już w Szwecji, czy powrót do Polski tak na Panią podziałał? :)
 
Ta potrzeba pisania tkwiła gdzieś we mnie od dawna. Marzyłam, że kiedyś będę pisać książki, ale brakowało mi właściwego impulsu.  Widocznie musiałam przeżyć to co przeżyłam, aby przyszedł ten moment że zaczęłam pisać. Coś  w tym jest, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Może ta moja emigracja była właśnie po to, abym odkryła swoją nową drogę i trochę też nową siebie. To zupełnie tak, jakbym narodziła się na nowo.

Outagetme
1.  W "Wyjdziesz za mnie, kotku?" bohaterka odrzuca zaręczyny, bo nie jest gotowa na małżeństwo z tym konkretnym mężczyzną? Czym dla pani jest to sakramentalne "tak" i czy człowiek kiedykolwiek jest na nie gotowy?


Anna, moja bohaterka, odrzuca pierwsze oświadczyny, bo chce się upewnić, czy u boku takiego mężczyzny znajdzie swoje szczęście. Myślę że jest to odwaga z jej strony i siła charakteru. Dla mnie sakramentalne „tak” jest decyzją na całe życie. Oczywiście nigdy nie wiadomo, co owo „tak” nam przyniesie. Inaczej patrzy się na związek jak się ma dwadzieścia lat, a inaczej jak czterdzieści. Ja swoje „tak” powiedziałam dwadzieścia pięć lat temu i nie żałuję. Choć wiem, że nie byłam na to gotowa. Miałam dziewiętnaście lat, a mój przyszły mąż dwadzieścia jeden. Widocznie  byliśmy sobie pisani, bo przetrwaliśmy różne kryzysy, zakręty losu, ale z każdego oboje wychodziliśmy silniejsi. Nie wymienialiśmy się na lepsze modele. Naprawialiśmy to, co było do naprawienia. Teraz oprócz miłości, łączy nas prawdziwa przyjaźń i zaufanie. Dla mnie to podstawa związku.

2. Czy ma już Pani pomysł na kolejną powieść? A może już się pisze? :)

Właśnie kończę pisać drugą część „Wyjdziesz za mnie, kotku?”, bo pierwsza nie jest  zamknięta. Anna chce przecież odnaleźć ojca. Trochę namieszałam w życiu moich bohaterów. A może nie ja, tylko złośliwy los i sieć kłamstw które osaczyły moją bohaterkę? Jeszcze dwa rozdziały i koniec. Potem część trzecia, bo tyle zaplanowałam, prowadząc moich bohaterów przez meandry życia. Kolejne powieść? Mam pomysł na kilka.

3. Pani powrót z emigracji okazał się bardzo owocny, mowa oczywiście o książce. Jednak nie żałuje Pani czasem tej decyzji?

Nie wiem, czy okazał się bardzo owocny, bo nie mam pojęcia czy moja książka spodoba się na tyle czytelniczkom, żeby chciały po nią sięgnąć. Czy nie żałuję? Czasem tak, czasem nie. To nie była łatwa decyzja, zwłaszcza, że mój mąż wciąż mieszka w Szwecji i widujemy się co jakiś czas.   Życie na emigracji nie jest łatwe. Po pierwszym szale lepszej ekonomii i standardzie życia, przychodzą rozczarowania. Owszem niektórzy radzą sobie z tym nieźle i nie wracają, ale ja widocznie mam inną wrażliwość. To mąż powiedział mi, że woli abym była szczęśliwa w Polsce, niż załamana w Szwecji. Ale myślę , że zawsze już pozostanę w rozkroku między Szwecją a Polską. Spędziłam tam pięć lat, które w jakiś sposób wywarły wpływ na moje życie. Wróciłam, bo tu w Polsce mimo że biedniej to o wszystkim mogę powiedzieć, że jest moje.

Anne18
1. Ma Pani do czynienia z dziennikarstwem radiowym, prasowym, a przez moment nawet telewizyjnym. Proszę krótko opisać różnice między poszczególnymi rodzajami dziennikarstwa z Pani perspektywy.


Najbliższe jest mi dziennikarstwo radiowe, bo poświęciłam mu piętnaście lat. Jest najszybszym, jeśli mogę tak powiedzieć, rodzajem dziennikarstwa. Newsy błyskawicznie docierają do słuchaczy. Inaczej niż w gazecie, gdzie są drukowane następnego dnia, czy telewizji, która potrzebuje obrazu. Dziennikarstwo prasowe pochłania nieco mniej pracy, bo nie trzeba wybierać obrazków z taśmy jak w telewizyjnym, czy dźwięków jak w radiowym. W radiu czy w telewizji nad krótkim ( 2 – 3 minutowym) materiałem który pojawia się w wiadomościach trzeba czasem pracować cały dzień. Pojechać na jakiś temat, nagrać, wrócić przesłuchać, zająć stół montażowy w redakcji, wybrać najważniejsze fragmenty, potem to zmontować, czyli opowiedzieć o czymś obrazem albo dźwiękiem. Poza tym dziennikarstwo radiowe, bardziej pobudza wyobraźnię niż telewizyjne. Co innego usłyszeć o czymś, a co innego usłyszeć i zobaczyć.  Podobnie jest w dziennikarstwie prasowym. Słowo zastępuje nam dźwięk i obraz. Jednak wszystkie odmiany dziennikarstwa łączy jedno. Skrót. Ponieważ dziennikarstwo jest sztuką skrótu.

2. Czym się Pani kieruje przy wyborze książki dla siebie?


Już odpowiedziałam na podobne pytanie, zadane przez Nieidentyczną. Przy wyborze książki dla siebie kieruję się nastrojem w jakim akurat jestem. Czasem mam ochotę (jak szef mnie wkurzy) na krwisty  kryminał, a czasem na romantyczną powieść o miłości.

3. Jak Wioletta Sawicka ocenia "pracę" internetowych recenzentów czyli bloggerów książkowych?

Ta rola jest bezcenna. I nie ma w tym krzty przesady. Ludzie z pasją czytania książek, parający się dodatkowo pisaniem recenzji, organizowaniem konkursów czy wywiadów jak np. Cyrysia, dla mnie nikomu nieznanej debiutantki, to najlepsi PR-owcy. Najlepsi, bo oceniający bezstronnie, nie znając autora tylko jego książkę.

Katarzyna K
1. Jakie uczucia towarzyszyły Pani, kiedy trzymała Pani w rękach swoją wydaną książkę?


Bardzo dziwne uczucie. Musiałam chwilę ochłonąć w księgarni, żeby uwierzyć, że to prawda. Najbardziej  zaskoczyło mnie, że napisałam coś tak grubego. W komputerze objętość tekstu wyglądała inaczej.

2. Komu ze współczesnych ludzi pióra, sztuki, polityki podarowałaby Pani swoją książkę w dowód sympatii? I dlaczego?

Jestem dziennikarzem z krwi i kości. Mam zakodowane aby nigdy nie dawać żadnych prezentów politykom, ani niczego od nich nie przyjmować. Ludziom pióra nie śmiałabym podarować swojej książki. Ludziom sztuki chyba tym bardziej. Cóż ja maluczka przy nich znaczę?
 Swoją pierwszą książkę podarowałem szerokiemu gronu czytelników – zaprzyjaźnionej bibliotece.

3. Gdyby Pani życie było książką, to jaki byłby jej tytuł?

''Co cię nie zabije, to cię wzmocni'', banalne ale prawdziwe. Gdyby moje życie było książką, właśnie taki miałaby tytuł.

mam namyszy
1. Moja miłość do słodkości jest doprawdy nierozerwalna. Gdy się złoszczę- sięgam po słodycze, jestem szczęśliwy- sięgam po słodycze, nudzi mi się- sięgam po słodycze, czytając książkę. A gdyby dziwnym trafem zamieniła się Pani w "coś słodkiego" (przyjmijmy, że zostałaby Pani trafiona różdżką czarownicy Zochy Straszliwej III ), w co by się Pani zmieniła i jaką miała masę/ nadzienie? Jaki byłby przepis, żeby Panią upiec?


Najchętniej zamieniłabym się w zwykłą krówkę, ale nie ciągutkę, tylko taką kruchą. Uwielbiam. Druga opcja, to śliwka w czekoladzie. Za ciastami nie przepadam, więc z przepisem na mnie będzie problemu. No może sernik uratuje sytuację, bo czasem go jem, więc wystarczy mnie przekręcić przez maszynkę ze dwa razy jak twaróg. Jestem nie skomplikowana w obsłudze.

2. Ludzie robią sobie tatuaże, żeby coś upamiętnić. Jedni tatuują sobie wizerunki rodziny, drudzy zaś wolą mieć na skórze coś abstrakcyjnego. Jaki tatuaż i gdzie umieściłaby Pani na swoim ciele? Miałby dla Pani jakieś sentymentalne znaczenie?

Nie mam tatuażu i chyba się nie skuszę. Jednak gdyby coś mi się odwidziało żeby go zrobić, byłaby to czarna róża na ramieniu bądź nad kostką. Nie miałaby jednak żadnego znaczenia sentymentalnego, jedynie ozdobne. Podoba mi się taki trochę mroczny motyw.

3. Złościmy się, cieszymy, gniewamy, zazdrościmy- nasze życie to wielka gra emocji. Co znaczą dla Pani emocje?


Prywatnie cała składam się z emocji. Właściwie mogę powiedzieć, że emocje to ja. Zawodowo, trzymam je na wodzy i staram się nad nimi panować. Nie zdarzyło mi się , aby podczas jakiegoś wywiadu czy nagrania puściły mi nerwy. Prywatnie nie zawsze mi się to udaje. Najrzadziej wybucham gniewem, raczej tłamszę wszystko w sobie. Częściej pojawia się śmiech a czasami i zazdrość. Tak, tak, przyznaję się, że czasem okazuję taką nieprzyjemną słabostkę. Jednak to taka zazdrość motywująca mnie do działania, żeby zrobić coś lepiej niż ten drugi.

Mała Pisareczka
1. Jakie ma pani jeszcze cele w życiu?


Mam całe mnóstwo celów przed sobą. Życie bez celu jest zaledwie przetrwaniem, a na to szkoda je marnować. Wymienię kilka najważniejszych dotyczących tylko mnie, bo te matczyne są oczywiste: zostać znaną pisarką, mieć dom gdzieś na absolutnym odludziu, nauczyć się paru języków obcych,  i pojechać na Syberię.

2. Jakie doświadczenia życiowe szczególnie chętnie przenosi pani na swoje powieści?

Napisałam zaledwie pierwszą powieść, więc trudno mi się na ten temat wypowiadać. Zawarłam w niej  trochę swoich doświadczeń, ale bardziej zawodowych. W jakimś sensie, Anna, jest trochę mną. Myślę, że każdy pisarz w mniejszym lub w większym stopniu oddaje  w książkach swoje doświadczenia. Zarówno te dobre jak i złe. Wtedy książka jest prawdziwsza i bardziej działa na nasze emocje. Tak to czuję.

makomt
1. To ja może tak trochę przewrotnie. Skoro przeprowadza Pani wywiady z ciekawymi osobami, nie może Pani ominąć siebie. W związku z tym pytanie: jakie pytanie chciałaby Pani usłyszeć, a którego do tej pory nikt nie zadał?


To rzeczywiście przewrotne pytanie. Jako dziennikarz to ja zadaję pytania,  a nie na odwrót. To jest chyba mój pierwszy wywiad, kiedy jestem po drugiej stronie. Dla mnie każde z tych pytań na które teraz odpowiadam jest absolutną nowością.

2. Jakie jest najbardziej odludne miejsce w jakie dane było Pani trafić oraz jakie emocje wywołało?


Zupełnie nieodległe od Olsztyna, lasy łańskie. Zaszyłam się w samych ich środku, nad niewielkim jeziorkiem. Wokół żywego ducha, tylko ja i niemal niezmącona przyroda. Doznałam niesamowitego wyciszenia. Niemal słyszałam swoje myśli. Lubię wracać w to miejsce, które ładuje mi akumulatory.
 
Sylwka S.
1. Skąd pomysł na pisanie książek? Czy było to chwilowe natchnienie, czy pisanie do szuflady od najmłodszych lat?


Od dziecka coś tam sobie pisałam. Jakieś wierszyki drukowane w szkolnej gazetce, jakieś opowiadanka pisane dla siebie. Bardzo to lubiłam. Wychowałam się w czasach, gdzie w telewizji były dwa programy i nic więcej, a o komputerach można było pomarzyć. Dlatego zamiast w świat wirtualny, uciekałam w świat wyobraźni, coś tam sobie gryzmoląc w zeszycie.  Do napisania książki dojrzewałam wiele lat, choć wiedziałam że kiedyś to zrobię.

2. Z czym kojarzy się dla Pani dom rodzinny?

Powinnam odpowiedzieć, że z bezpieczeństwem, rodziną  przy stole, tak jak powinno być. U mnie było inaczej. Mój dom rodzinny kojarzy mi się z samotnością.  Jestem jedynaczką, miałam tylko mamę i babcię. Mama dużo pracowała, a ja byłam zazwyczaj  z babcią. Strasznie zazdrościłam moim koleżankom, że mają rodzeństwo, oboje rodziców, chodzą razem na spacery, gdzieś wyjeżdżają. Ja byłam tego pozbawiona. W tym też sensie moja bohaterka jest trochę do mnie podobna. Samotność i tęsknota, te dwa uczucia są dominujące jeśli chodzi o mój dom rodzinny.

3. Każdy ma w życiu sytuacje, z których jest dumny lub odwrotnie. Co najbardziej szalonego zrobiła Pani w swoim życiu, a co chciałaby zrobić?
Pozdrawiam Sylwia


Jestem dumna ze swojej wytrwałości.  Przerwałam studia na pierwszym roku, aby zająć się dzieckiem. Mój mąż wciąż studiował. Syn miał cztery lata, kiedy zaczęłam pracę w publicznym radiu. Moim celem był etat w radiu. Do tego potrzebne były studia magisterskie. Ukończyłam pięcioletnie studia w trzy i pół roku. Bywały takie dni kiedy po całonocnej nauce szłam na poranny dyżur do radia. Zajmowałam się też domem jak każda kobieta. No i osiągnęłam swój cel, tak jak chciałam. Zrobiłam też kilka głupot w życiu, jako młoda dziewczyna, co mogło się skończyć fatalnie. Kiedyś jeszcze w liceum, urwałyśmy się z koleżanką ze szkolnej wycieczki na dyskotekę z Arabami w Krakowie. My dwie ich chyba z sześciu. Miałyśmy więcej szczęścia niż rozumu, bo prócz nagany od dyrektora szkoły nic złego nam się nie stało. Z szalonych rzeczy, które chciałabym zrobić, to pojechać absolutnie sama na Syberię, tylko nie wiem czy się odważę, ale strasznie mnie to kręci.

kwiatusia
1. Przeprowadziła Pani wiele wywiadów z ciekawymi ludźmi. Który ma dla Pani szczególe znaczenie? Czy któryś był inspiracją, a może „pomocą” w Pani twórczości pisarskiej? O wywiadzie z kim Pani marzy?


Niedługo po tym jak zaczęłam pisać książkę, miałam wywiad w Giżycku z Katarzyną Grocholą. Opowiadała mi o genezie powstania swojej pierwszej powieści. Pisała ją będąc na życiowym dnie. Podobnie jak ja. Przegadałyśmy wtedy dużo więcej czasu niż potrzebowałam do wywiadu. To było niezapomniane spotkanie, które dało mi dodatkową inspirację do pisania. Podczas innego wywiadu – również z pisarzem – Pawłem Jaszczukiem dowiedziałam się, czasami trzeba nawet spalić pierwszą napisaną przez siebie książkę, by napisać tę właściwą. To dało mi dużo do myślenia.
Nie marzę o wywiadzie z nikim konkretnym. Dla dziennikarza wywiady leżą w strefie mniejszych bądź większych starań, ale nie w marzeniach.

2. Czy po wydaniu powieści ''Wyjdziesz za mnie kotku?'' Pani życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia autorką?

Prócz tego, że żyję w jeszcze większym stresie, czy moja książka się spodoba absolutnie nic nie zmieniło się w moim życiu. Plus to ten, że książka wyszła na świat, a ja wciąż mam mus pisania. Minusów na razie nie potrafię wskazać.

2. Czym jest dla Pana pasja i czy wyobraża Pan sobie życie bez niej?
Pozdrawiam serdecznie.


Nie wyobrażam sobie życia bez pasji. Bez niej żyjemy jakby nie w pełni. Moją pasją, prócz czytania książek, jest pisanie. Uwielbiam przelewać myśli na papier, obojętnie czy piszę powieść, czy reportaż, bo tym zajmuję się w gazecie.

Malineczka74
1. Co czuje pisarka, gdy od wydawcy otrzymuje papierowy egzemplarz wydanej książki? Jakie uczucia zawładnęły w takiej chwili Panią?


Jeszcze  nie pisarka dopiero autorka. Ekscytacja, radość, wzruszenie, że  że to już stoi na półkach. No i obawę, czy ktoś to kupi.

2. Czy pisanie zmieniło w istotny sposób Pani życie prywatne?

Pisanie nie zmieniło mojego życia. Nie rozdaję autografów na prawo i lewo. Nie jestem rozchwytywana w wywiadach. Prawie nikt mnie nie zna.  Nie przemykam ulicami w ciemnych okularach i czapce z daszkiem, żeby ktoś broń Boże mnie nie rozpoznał. Pisanie zmieniło mnie. Uporałam się z depresją, odkryłam nowy cel w życiu  i to jest najcenniejsza wartość.  Prócz tego, że poznaję nowych ludzi, co prawda w bardzo wirtualny sposób, ale to niezwykłe doświadczenie.

3. Co jest według Pani trudniejsze napisać powieść czy wymyślić jej tytuł? Czy uważa Pani, że tytuł jest istotny dla książki czy raczej ważniejsza jest treść?


Zdecydowanie trudniej napisać książkę. Nie umniejszam rangi tytułu. Jest on pierwszym magnesem zachęcającym bądź nie czytelnika do lektury. Często jednak za banalnym, niezbyt trafnym tytułem kryje się świetna książka. Tak samo jak za chwytliwym tytułem może kryć się gniot. Moim zdaniem nie należy oceniać książki po okładce czy tytule, tylko po jej treści.

iza.81
1. Pani rodzinne miasto to Olsztyn. Tak się składa, że mieszkam niedaleko Olsztyna. Co najbardziej podoba się Pani w tym mieście i Warmii?


Dla mnie Olsztyn jest miastem niezwykłym, bo moim. Wyrosłam w nim i żywię do niego niekłamany sentyment, żeby nie powiedzieć lokalny patriotyzm. Podoba mi się jego wielokulturowość, ciekawa historia dawnego niemieckiego miasta. Masa zieleni, otaczające Olsztyn z każdej strony jeziora i bujne lasy. Tak samo jak pofałdowane krajobrazy Warmii. W tych polach i łąkach naprawdę można się zakochać.
          
2. Jak Pani ocenia pozycję pisarza w całej tej machinie wydawniczej?

Trudne pytanie. Mam zbyt małe doświadczenie, aby na nie odpowiedzieć. Osobiście byłam przeszczęśliwa, że takie wydawnictwo jak Prószyński z masy nadsyłanych propozycji debiutów, wybrało właśnie mój. Długo nie mogłam uwierzyć, że to prawda. Moja książka została wydana właściwie bez zmian i skrótów. Nikt niczego nie kazał mi zmieniać, ani dopisywać.  Jestem raczkującą autorką, dlatego zbyt wcześnie na taką ocenę.

3. Reporter i reportażysta - w tekstach, zwłaszcza w swobodnych wypowiedziach potocznych często mylone są ze sobą słowa te podobne formalnie, ale mające odmienne znaczenia. Czy często się Pani z tym spotyka? Czy to Panią drażni?

Rzeczywiście spotykam się z tym często. Jednak akurat to nie powoduje jakiegoś specjalnego rozdrażnienia. Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczęłam od bycia reporterem. Bardziej irytuje mnie, jak ktoś nie potrafi rozróżnić reportażu od zwykłego artykułu. Być może dlatego że piszę reportaże i jestem na to wyczulona.

JaneS
1. Oglądając pewien film, zauważyłam na ścianie restauracji jednego z głównych bohaterów tekst: „Nigdy nie pozwól, by strach przed działaniem wykluczył Cię z gry”. Zgadza się Pani z tą myślą? Gdy postanowiła Pani napisać, a następnie wydać swoją książkę, to dosięgły Panią w którymś momencie wątpliwości typu: „książka się nie przyjmie”, „skrytykują ją” itp.?


Ależ ja cały czas mam takie wątpliwości. Nie mówiąc już o tym jak wysłałam książkę do wydawnictwa. Przeżywałam jak nie wiem co, że napisałam gniota, którego  każdy wyśmieje. Słowo, nie ma w tym żadnego czarowania. Nawet teraz nie opuszcza mnie strach, jak książka się przyjmie, czy nie spłonę ze wstydu pod ogniem krytyki. Jasne, że się boję. To ludzkie uczucie. Czasem jestem tak tym  sparaliżowana, że mam myśli zawiązane na supełek. Ale to prawda, że strach nie może wykluczyć mnie z gry. Raczej mobilizuje do dalszej.  Dlatego piszę część drugą, nie wiedząc czy będzie na nią zapotrzebowanie. Piszę, bo mam taką potrzebę. 

2. Jak Pani uważa, dlaczego ludzie coraz rzadziej mówią swojej przysłowiowej drugiej połówce „Kocham Cię”?


Może w tych trochę zwariowanych, trudnych czasach przestaliśmy umieć rozmawiać o uczuciach?  Może trochę z zabiegania, z problemów które mamy? Bardziej skupiamy się na tym żeby mieć, niż być, a to nie służy uczuciom .
A szkoda. Choć z drugiej strony, słowa wypowiadane non stop, przestają mieć swoje magiczne znaczenie. Przecież miłość wyraża się nie tylko w słowach. Jednak czasem dobrze je usłyszeć, zwłaszcza po wielu latach związku.

3. Co jest dla Pani ważniejsze- iść czy dojść? Co czuła Pani w chwili pisania kolejnych stron książki? Jakie uczucia (być może ze sobą sprzeczne) Pani towarzyszyły, gdy ją Pani skończyła?
  
Zdecydowanie iść. Wolę gonić króliczka niż go złapać. Cel który osiągnę, momentalnie przestaje mnie cieszyć i od razu szukam następnego. Nie potrafię tylko odcinać od niego kuponów. Z każdą  napisaną stroną książki czułam się lepiej. Rosła we mnie jakaś ekscytacja. Czasem miałam  wrażenie, że ona pisała się sama. Jak tylko przebierałam palcami po klawiaturze. A kiedy skończyłam poczułam smutek. Bardzo było mi żal rozstawać się z moimi bohaterami, bo ich polubiłam. Tak się we mnie rozpanoszyli a ich życie stało się moim życiem, że dalej poruszają moimi palcami po klawiaturze. 

Monika Piotrowska-Wegner
1. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, to jaką książkę chciałaby Pani mieć ze sobą i dlaczego akurat tę?


Zabrałabym tę, którą akurat bym pisała. Bezludna wyspa, to coś o czym marzę. Do pisania potrzebuję świętego spokoju, i zaszycia przed światem, a takie miejsce pasowałoby idealnie.

2. Ciekawi mnie jak wypadła Polska w zderzeniu z rzeczywistością szwedzką? Gdzie lepiej tu czy tam?


Szwecja jest bardziej uporządkowana. Pod każdym względem. Bez wątpienia ma lepszą ekonomię i ludziom żyje się lepiej. Przez to są mniej zestresowani i radośniejsi. U nich tak samo liczy się każdy obywatel, niezależnie od tego czy jest hydraulikiem czy ministrem. Panuje absolutna równość. Do tego stopnia, że każdy zawraca siebie po imieniu. Pacjent do lekarza, uczeń do nauczyciela a petent do urzędnika. Nie epatuje się nikogo swoim bogactwem, bo to nie leży w dobrym tonie. Nie spotyka się chamskich zachowań na ulicach, awantur w miejscach publicznych. Szwedzi słyną z opanowania i niechęci do konfliktów. My na ich tle wypadamy niestety szalenie blado. Mimo wszystkich atutów Szwecji, ja i tak wolę Polskę.


3. Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?

''Witaj w domu dziecko. Czekałem na ciebie'', właśnie to chciałbym usłyszeć.

aaagusiek
1. A co Pani odpowiedziałaby, gdyby ukochany oświadczył się Pani słowami: "Wyjdziesz za mnie kotku?"


Ja byłam śmiertelnie zakochana. Nie miałam żadnych wątpliwości. Widziałam, że to facet na całe życie, dlatego bez wahania powiedziałabym TAK!!!

2. Skoro jest Pani mężatką, czy mogłaby Pani opowiedzieć nam coś o oświadczynach męża, czy woli Pani pozostawić to tajemnicą?

Żadna tajemnica. To ja się oświadczyłam swojemu obecnemu mężowi. To był bardzo krótki i mało romantyczny moment. Pamiętam nawet naszą rozmowę:

''Ja: Może jakiś ślub byśmy wzięli?
On: Myślałem o tym.
Ja: To ja powiem mamie''.

No i tak to wyglądało. Nawet pierścionka zaręczynowego do tej pory nie dostałam, choć przy każdej rocznicy obiecuje mi go kupić. Jesteśmy razem dwadzieścia pięć lat i dobrze nam ze sobą.  Widocznie do szczęścia nie są potrzebne ani wydumane oświadczyny, ani pierścionek z brylantem.

3. Ktoś powiedział kiedyś, że w każdym człowieku tkwi materiał na jedną powieść, wystarczy tylko go odnaleźć. Jak Pani myśli, czy pisanie ma się w genach i to wystarczy, czy liczy się przede wszystkim ćwiczenie warsztatu?

Myślę że w wielu z nas tkwią uśpione talenty, o których nie mamy pojęcia. Musi przyjść ten właściwy moment, żeby je w sobie odkryć. A nie odkryjemy ich jeżeli  nie spróbujemy. Być może pisanie zakodowane jest w genach, ale przede wszystkim trzeba mieć potrzebę pisania. Bez niej praca nie daje ani satysfakcji, ani spodziewanych efektów. I nawet najlepszy warsztat nie pomoże, jeżeli pisanie będzie nas męczyć. Mus pisania i warsztat, to moim zdaniem niezbędne czynniki w pracy pisarza.

Edyta Chmura
1. Trzeba odwagi, aby wygrzebać z dna szuflady swoje teksty i pokazać je światu. Czy obawia się Pani krytyki debiutanckiej powieści? Czy zwyczajem Rejenta Milczka powtarza Pani: "Niech się dzieje wola Nieba, Z nią się zawsze zgadzać trzeba"? ;)

 
Ciągle obawiam się krytyki. Jednak konstruktywna krytyka, lepiej sprawdza się w pracy nad kolejnym tekstem. Przecież nikt nie jest nieomylny. Zwłaszcza początkujący  autor jak ja, ma prawo do błędów. Mam dużą pokorę do ocen czytelników, przecież chcę pisać właśnie dla nich. Pisarz bez czytelników nie istnieje, podobnie jak aktor bez widzów. Dlatego z pochylonym czołem będę przyjmować  wszystkie opinie. Zarówno dobre jak i złe.

2. W Szwecji nie byłam (przynajmniej na jawie ;)), ale wiem o tym kraju jedno...kręcą tam rewelacyjne filmy - mądre, zabawne i do tego, nie pochłaniające gigantycznych pieniędzy! Na pewno jest coś, za co Pani kocha ten kraj...co to takiego?
To prawda, w jakimś sensie Szwecja jest mi bliska. W końcu spędziłam  niej kilka lat. Poszerzyła moje horyzonty, urzekła dziką przyrodą, spokojem, kulturą panującą między ludźmi. A co do filmów? Zgadzam się całkowicie  - są super realistyczne, oddają charakter Szwecji i jej mieszkańców.

3. Osoby niewidome mają wyostrzone inne zmysły, dzięki czemu potrafią doskonale dostosować się do swojej sytuacji. Czy u pisarza również następuje wyostrzenie słuchu, wzroku czy innego zmysłu, umożliwiające wyłapywanie z otoczenia ciekawych rozmów, zdarzeń bądź cech u nieznajomych, które po zapamiętaniu zostają wykorzystane w książce? Czy umysł autora może odpocząć od pracy, kiedy na każdym kroku czyha...inspiracja? :)

Mój umysł nieustannie rejestruje to, co wokół mnie się aktualnie dzieje. Banalna rozmowa  bywa dla mnie inspiracją do wykorzystania jej w jakimś wątku książki, tej czy przyszłych. Gdybym nie miała „wyostrzonych zmysłów” moja powieść by nie powstała.

martucha180
1. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest Wena?


Cóż – rzeczywistość. Jest barwna, nieprzewidywalna, pełna uczuć i emocji. Czasem jest kapryśna i nie zawsze chce mi towarzyszyć. Ale na szczęście zdarza się to niezwykle rzadko. Aha, jeszcze jedno, najczęściej nawiedza mnie w nocy.

2. Czym jest dla Pani SŁOWO?


Słowo? Droższe od pieniędzy. Dla mnie ma ono szczególne znaczenie, ponieważ jest, było i będzie podstawą mojej pracy.

3. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie? 

Moja polonistka z liceum wypchnęła mnie na polonistykę. Rzeczywiście – w szkole lubiłam pisanie wypracowań i nie miałam z tym żadnych problemów. Czy dostrzegali talent? Nie wiem, nic mi o tym nie mówili.

Zjadam Skarpety
1.  "Najważniejsze we wspomnieniach jest to, żeby mieć się gdzie zatrzymać i tam je wspominać." - taka złota myśl padła w jednej z książek mojego ulubionego autora, Terry'ego Pratchetta, więc i w związku z nią wiąże się moje pytanie. Czy przywiązuje Pani wagę do zdarzeń umiejscowionych w przeszłości? Należy Pani do osób, które lubią powracać do tego, co się zdarzyło dawniej? Może ma Pani swoje ulubione miejsce, z którymi wiążą się specjalne wspomnienia, zarezerwowane tylko dla Pani bądź zaufanych osób?


Chętnie wracam do wspomnień. One mnie wzbogacają, są częścią mojego życia, lubię po nie sięgać. Są związane z moim dzieciństwem, młodością, przyjaciółmi, smakami, zapachami. Jednym z takich miejsc jest niewątpliwie olsztyński zamek. Tam chodziłam na spacery ze swoją przyjaciółką, tam poznałam swojego męża i słuchałam poezji śpiewanej pod zamkową lipą. Pielęgnuję te wspomnienia jak relikwię.

2. "Mowa jest srebrem, milczenie złotem" - należy Pani do osób, które są ciche i spokojne, niewyróżniające się w tłumie innych, ponieważ wolą nie zwracać na siebie uwagi, czy może można zaliczyć Panią jako kobietę rozgadaną, mającą zawsze coś do powiedzenia, z którą na każdy temat można porozmawiać bez skrępowania, a cisza w Pani towarzystwie to coś, co rzadko istnieje?

To zdecydowanie zależy od sytuacji. Z natury jestem milczkiem i wolę słuchać. W bardzo wąskim gronie przyjaciół jestem swobodna i rozmowna.  Podobnie w pracy – podczas spotkań z moimi rozmówcami staram się więcej słuchać niż mówić. Zdecydowanie nie jestem typem kobiety, która na wszystkim zna się najlepiej. Najlepiej mi się milczy podczas długich spacerów po warmińskich lasach, gdzie często wędruję z moimi przyjaciółmi.

3. Skoro Pani powieść zawiera w sobie dominujący wątek miłości, to wnioskuję, że jest Pani romantyczką. Jakie cechy powinna zawierać w sobie osoba, by zyskać w Pani oczach miano ideału? Czy w Pani książce bohaterowie tacy są? A może jest Pani zdania, że ideały nie istnieją, więc i nie ma sensu kreowanie ich?

Nie ma idealnych ludzi. Staram się w każdym człowieku znajdować to , co w nim najlepsze. Moi bohaterowie też nie są idealni, mają mocne i słabe strony. Jednak dążenie do ideału czy w życiu, czy w książce nie jest niczym nagannym. Uważam, że warto kreować w literaturze dobre wzorce, po to, by w realnym życiu starać się do  nich dążyć. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam ciepło!

ulvang
1. Z jakim pisarzem pojechałaby Pani na wycieczkę rowerową do lasu i już nigdy nie wróciła do cywilizowanego świata? (mam nadzieje, że Pani mąż nie będzie zazdrosny)


Zdecydowanie z Henrikiem Mankellem. Gdyby żył – również ze Stigiem Larssonem. Moi faworyci. A mąż nie byłby zazdrosny bo sam ich uwielbia i pewnie chciałby się przyłączyć do wycieczki.

2. O Szwedach mówią, że to prostolinijni, zimni ludzie mający swoje zasady. Czy zgadza się Pani z tą opinią?

Tak, jeśli dotyczy to pierwszego kontaktu. Przy bliższym poznaniu jeśli się zdobędzie  zaufanie Szweda – można na nim polegać bardziej, niż na akcie notarialnym. Wbrew pozorom, to bardzo pogodni i życzliwi ludzie,  świadczy o tym na przykład to, że gdy widzisz ich pierwszy raz pozdrawiają cię od razu „Hej, hej”- takie nasze ciepłe cześć.

3. Czy z ręką na sercu poleciłaby Pani swoją książkę męskiemu gronu czytelników?

Pisałam tę książkę głównie dla kobiet, to był mój target czytelniczy. Jednak wbrew pozorom mężczyźni wcale nie są wyprani z uczuć. Świadczą o tym moi męscy bohaterowie.
Tak, poleciłabym swoją książkę męskiemu gronu czytelników, ponieważ większość mężczyzn jest  w jakichś związkach. Każdy z panów kocha lub chce być kochany. Płeć chyba nie ma większego znaczenia jeśli chodzi o potrzebę doznania ciepła, miłości i bliskości drugiego człowieka. Wiem, że panowie czytają książki dla pań, choć nie zawsze się do tego przyznają.

Zosia Samosia :)
1. Do dziś pamiętam zapach ... ?


Kubańskich pomarańczy po które w głębokiej komunie tkwiłam w kolejkach przed świętami.

2. Lubi pani pisać, zapewne jest to Pani pasja, czy ma Pani jeszcze jakąś pasję, hobby?

Jestem człowiekiem dwóch pasji – pisania i czytania. Prócz tego mam kilka upodobań: jazda samochodem w nieznane, wypady rowerowe i piesze wędrówki po lasach.

3. Gdyby wiedziała Pani, że ma przed sobą tylko jeden dzień życia, jakby go Pani spędziła i co by robiła w tych ostatnich minutach?

Z pewnością chciałabym spędzić ten dzień z mężem i z dziećmi. Pewnie umierałabym ze strachu. I chyba nawet nie byłabym zbyt ciekawa czy i co jest po drugiej stornie. Teraz o tym nie myślę, choć wiem że przecież kiedyś przyjdzie ten moment. Jedyna sprawiedliwość na świecie, która dosięga wszystkich bez wyjątku.

***

Bardzo dziękuję za zadane pytania. Wszystkie były interesujące, także w trudem przychodzi mi wskazać zwycięzców. Ale ponieważ wybory są koniecznością, to z żalem że mnie mogę wyróżnić wszystkich, wskazuję tylko trzy czytelniczki, zwyciężczynie konkursu.

Anne18
Karolina 
JaneS

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Również dziękuję gorąco Wioletcie Sawickiej za poświęcenie swojego cennego czasu i udzielenie niezwykle interesującego wywiadu i życzę wielu pomysłów, natchnienia i spokoju w tworzeniu kolejnych znakomitych powieści.

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. ♥

Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!!
Cyrysia

23 komentarze:

  1. Jak zawsze wyszedł świetny wywiad. Dziękuję za odpowiedzi i za docenienie moich pytań. Dane już wysłałam. Gratuluję również pozostałym nagrodzonym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze ciekawe pytania i równie ciekawe odpowiedzi. Też bardzo lubię tych szwedzkich pisarzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, i kolejny ciekawy wywiad. Super!
    I gratulację dla zwycięzców :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny wywiad, ciekawych rzeczy dowiedziałam się o autorce:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytało się długo ale przyjemnie. Ciekawy wyszedł ten wywiad :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dane też już wysłane. Niezmiernie się cieszę :) I ciekawy wywiad nam z tego wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też Wena zwykle nawiedz(ła) w nocy, bo ostatnio coś długo jej u mnie nie było.
    Gratuluję nam wywiadu, a laureatkom zwycięstwa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna, ciekawa autorka, której twórczość z chęcią poznam. Wspaniały wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie akurat Nurowska i jej wilki kompletnie nie podeszły, ale z typami zagranicznymi zgadzam się w 100%. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję świetnego wywiadu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wywiad i gratuluję zwycięzcom :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeden z ciekawszych wywiadów czytanych przeze mnie ostatnio :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mega pytania, szczególnie to o wrażenia po zobaczeniu swojej książki oraz to o dokończeniu zdania o pisarzu. Zgadzam się!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zwykle świetny wywiad.
    Gratuluję zwycięzcom :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zawsze - rewelacyjny wywiad. Już nie zliczę, ilu autorów poznałam dzięki Tobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z przyjemnością przeczytałam kolejny wywiad;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo interesujący wywiad, przyjemnie się czytało. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny wywiad. I przyznam się, że poznając bliżej Autorkę od razu mam ochotę poznać Jej książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię wywiady z autorami, zawsze można się dowiedzieć czegoś ciekawego. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Otrzymanie odpowiedzi na nurtujace pytania- bezcenne :)
    Dziękuję za wyróżnienie i gratuluję pozostałym zwyciezcom.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...