piątek, 11 stycznia 2019

''Biegiem po miłość'' Marta Radomska # PATRONAT MEDIALNY

Biegiem po miłość
Marta Radomska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 360
Ocena: 6+/10
Patronat medialny:

   Zazdrosny narzeczony, wtrącająca się do wszystkiego mama i interweniująca policja? Nie tak miał wyglądać ślub idealny!

  Przygotowania do wesela Oli i Łukasza są już na ostatniej prostej. Fryzura, makijaż, sukienka – wszystko gotowe. Tylko jakim cudem w pudełku z butami zamiast ślicznych szpilek znalazły się białe adidasy i karteczka „Ucieknij ze mną”?

  Czy ceremonia w ogóle się odbędzie, skoro Łukasz zaczyna wątpić w wierność Oli? W dodatku ktoś próbuje w niewybredny sposób pozbyć się konsultantki przygotowującej uroczystość. Czy dzień, który miał być wyjątkowy, jeszcze może mieć szczęśliwy finał?

Do ślubu, gotowi, START! [opis wydawcy]

  Marta Radomska, z wykształcenia filolog polski, prywatnie serce oddała zwierzętom wszelakiej maści, szczególnie kotom i chętnie powierza im rolę ważnych bohaterów swoich książek. Patronat honorowy nad jej twórczością sprawuje siedmioletni dachowiec Atton, współtwórca niespodziewanych (nawet dla autorki) zwrotów akcji, będących wynikiem pożarcia lub upchnięcia za kanapą skradzionych fragmentów tekstów.

  "Biegiem po miłość" to trzeci tom cyklu o niecodziennych perypetiach Aleksandry: trenerki personalnej w fitness klubie, która ma niebywały talent do popadania w tarapaty. Debiut autorki, czyli ''Maraton do szczęścia'' bezapelacyjnie skradł moje serce i dostarczył mi mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Natomiast druga odsłona serii ''Sprintem do marzeń'' - pozostawiła po sobie spory niedosyt. A jak wygląda sytuacja w przypadku niniejszej historii? Napiszę szczerze:  moim skromnym zdaniem to najsłabsza część z całej trylogii. Kompletnie nie wiem, co się stało. Czyżby zabrakło czasu lub pomysłu, by nadać fabule odpowiednich rumieńców? Szkoda, bo zamiast spektakularnej komedii romantycznej z wątkiem kryminalnym, otrzymałam przyzwoicie napisaną powieść, ale bez większych skoków ciśnienia i bez upragnionego efektu ''wow''. Nie zmienia to jednak faktu, że mimo wszystko warto ją poznać, aby dowiedzieć się, jaki będzie jej finał.

  Co w fabule piszczy? Otóż wielkimi krokami zbliża się uroczystość zaślubin Aleksandry i Łukasza. Co rusz dochodzi do jakiś zgrzytów, tarć, napięć i wyładowań. A to suknia nie taka, jak być powinna. A to za małe czółenka. A to apodyktyczna matka, która we wszystko się wtrąca. Czy może być jeszcze gorzej? Okazuje się, że tak. Nieoczekiwanie tuż przed ceremonią dziewczyna w obecności narzeczonego znajduje w pudełku, w którym powinny być jej ślubne buty – białe adidasy.  Nie byłoby w tym nic aż tak strasznego, gdyby nie to, że do obuwia dołączono karteczkę z notatką: ''Ucieknij ze mną. On nie jest Ciebie wart.'' Przyszli Państwo Młodzi nie kryją zaskoczenia. Ola nie ma zielonego pojęcia, skąd to tu się wzięło, zaś Łukasz zaczyna powątpiewać w wierność swojej ukochanej. Co z tego dalej wyniknie? Czy prawda ujrzy światło dzienne? A może cała sprawa jeszcze bardziej się skomplikuje?

  Dostałam w swoje ręce powieść pełną niespodzianek, absurdalnych incydentów, niezwykłych zdarzeń ale i celnych obserwacji obyczajowych. Autorka z właściwym sobie przewrotnym wdziękiem opowiada o przyjaźni, lojalności, braku wzajemnego zaufania, wygórowanych ambicjach rodziców wobec własnych dzieci, trudnych relacji partnerskich,  dążeniu do odkupienia win oraz wytrwałości w zdobywaniu szczęścia. Tym samym pokazuje nam, jak łatwo jest wysuwać oskarżenia i ferować wyroki, zaś o wiele trudniej należycie ocenić i przeanalizować całą sprawę. Podobnie jest z perfekcjonizmem. Każdy z nas chce się samodoskonalić, by być coraz lepszą osobą, ale trzeba umieć zachować umiar. Rządzenie przez narzucanie innym swojej woli (rzekomo w imię jego własnego dobra) – nie prowadzi do niczego dobrego. Przeciwnie. Wywołuje często  gorycz i ból emocjonalny. Przekonajcie się sami.

  Dużym plusem książki jest bardzo udana kreacja bohaterów. Są nie tylko wyraziści i barwni, ale także  niezwykle zróżnicowani i charakterystyczni. Z łatwością możemy ich sobie wyobrazić, a nawet utożsamić się z nimi. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Ola, którą ewidentnie prześladuje jakiś pech, co przekłada się na szereg zaskakujących epizodów. Równie ciekawą jednostką jest jej kuzynka Laura, która szybciej działa niż myśli, przez co popada w różnego rodzaju tarapaty. Ponownie ubolewam jednak na tym, że za mało uwagi poświęcono Łukaszowi. Został praktycznie zepchnięty na dalszy plan. Również inne postacie drugoplanowe według mnie za mało się udzielają. Śmiało można było na większą skalę dopuścić ich do głosu, co nadałoby całości mocniejszego kolorytu.  

  Przez karty niniejszej publikacji przewija się także pozytywnie zakręcony wątek kryminalny. Nie wiedzieć czemu, ktoś czyha na konsultantkę ślubną, Celinę. Niewiele brakowało, a wylądowałaby w worku na zwłoki. Policja wszczyna dochodzenie, próbując znaleźć winnego. W tym samym czasie Ola rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Tylko czy to aby dobry pomysł? Pisarka raczy nas zakręconą intrygą, w której cała sprawa wydaje się być ogromnie poplątana. Niby wszyscy obecni na ceremonii weselnej są niewinni, a jednak o mały włos doszłoby do tragedii. Nie ukrywam, że cała ta przestępcza maskarada stanowi najsłabsze ogniwo powieści. Nagromadzenie niesamowitych przypadków,  korowód tajemniczych zbiegów okoliczności, naciągany motyw, nieścisłości i niedopowiedzenia – to wszystko miało być zabawne, ale według mnie coś nie wyszło. Widocznie moje poczucie humoru gdzieś się ulotniło.

  Całość napisana jest prostym, potoczystym językiem, bez popadania w manieryzm. Opisy są plastyczne, a dialogi żywe. Mam jednak zastrzeżenia do tempa akcji i kilku niepotrzebnych epizodów, które spowalniają  główny wątek. W porównaniu do wcześniejszych tomów narracja wydaje się za bardzo przegadana. Brakowało mi kilku konkretnych epizodów, większej ilości spektakularnych gaf oraz stopniowo narastającego napięcia, które odpowiednio trzymałoby moją uwagę w ryzach. Generalnie jednak tragedii nie ma, dlatego z wielką przyjemnością zapoznam się z najnowszą publikacją Marty Radomskiej, która ukaże się już 30 stycznia i będzie nosić tytuł ,,Tego kwiatu jest pół światu''.

  Podsumowując: ''Biegiem po miłość'' to emanująca pozytywną energią powieść obyczajowa z elementami subtelnego komizmu. Czasami bawi, niekiedy skłania do pewnych przemyśleń nad istotą zaufania w relacjach międzyludzkich, ale przede wszystkim błyskotliwie pokazuje, że nawet po największej burzy zawsze wychodzi słońce. Krótko mówiąc - zapraszam do lektury.

10 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze poprzednich tomów serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda trochę, że naciągane te zbiegi okoliczności, ale celne obserwacje obyczajowe lubię, więc poszukam książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozytywnej energii ostatnio mi brakuje. Chętnie więc zapoznam się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintresowałaś mnie tą serią :D
    ~Pola

    OdpowiedzUsuń
  5. Bie znam jeszcze tej serii. Gratulują patronatu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeci tom... Ups.
    Gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...