wtorek, 22 stycznia 2019

''Nowe jutro'' Agata Polte # PATRONAT MEDIALNY

Nowe jutro
Agata Polte
Wydawca:Zysk i S-ka
Ilość stron: 288
Data premiery: 28 stycznia
Ocena: 8/10
Patronat medialny:

  Gdyby tego dnia Oliwia nie spóźniła się na autobus, nie zadzwoniłaby do taty. Gdyby tata jechał po nią sam, być może nie doszłoby do wypadku. Gdyby się nie odwrócił…

  Można by mnożyć te „gdyby”.

  Po trzech latach od wypadku Oliwia próbuje żyć normalnie, jak każda nastolatka, chociaż nie jest jej łatwo. Swój czas dzieli między szkołę, spotkania z przyjaciółką i wolontariat w przedszkolu. Podczas pracy charytatywnej poznaje Mikołaja, swojego rówieśnika. Chłopak odpracowuje karę za zniszczenie mienia. Początkowa nieufność zmienia się w sympatię. I kiedy wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku, los znowu okazuje się przewrotny.

  Co przyniesie jutro…

  Agata Polte to dwudziestodwuletnia fanka siatkówki i skoków narciarskich. Przyjaciele wiedzą, że sarkazm jest jej sposobem na życie, i już nawet nie próbują z tym polemizować. Oprócz studiowania i pisania zajmuje się także recenzowaniem książek na blogu. W maju zadebiutowała książką pt. „To, czego nie widać”, która uzyskała całkiem pozytywny rozgłos.  Autorka postanowiła więc iść za ciosem i napisała kolejną powieść zatytułowaną ''Nowe jutro''.

  Moje pierwsze spotkanie z twórczością Agaty Polte okazało się nadzwyczaj udane. Początkowo byłam przekonana, że czeka mnie jedynie przyjemny literacki przerywnik, nic więcejTymczasem otrzymałam głęboko poruszający zapis zmagań z rozpaczą po śmierci bliskiej osoby, który pokazuje, jak przezwyciężyć ten wyjątkowo trudny okres, pogodzić się z utratą i dostosować się do nowej rzeczywistości. Tematyka niełatwa – o czym wiadomo nie od dziś, ale jakże ważna i potrzebna. Dlatego bardzo się cieszę, że mogłam spojrzeć na nią z różnych perspektyw.

  Poznajemy Oliwię Pawlik - zaradną, sympatyczną maturzystkę, uczącą się w klasie o profilu dziennikarskim. Dziewczyna w weekendy pracuje jako hostessa, a we wtorki i w piątki  udziela się jako wolontariuszka w przedszkolu. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie... rodzina. Trzy lata temu jej ojciec miał wypadek samochodowy, w wyniku którego zginęła siedmioletnia Majka – siostra Oliwii. Od tamtej pory nic już nie jest takie samo. Każdy z domowników tkwi w swoim kokonie poczucia winy.

<<Kochałam Majkę całym sercem, zalewałam się łzami, gdy odeszła, do dziś, gdy ją wspominałam, miałam łzy w oczach i wiedziałam, że nigdy nie pozbędę się tego kłującego uczucia w środku, tej pustki po siostrze, tego poczucia winy, jednak starałam się jakoś żyć dalej. Było mi trudno, ale wstawałam rano, szłam do szkoły lub do pracy i jakoś udawało mi się przetrwać dzień. Tata tego nie potrafił. Gdy przeszedł rehabilitację i wrócił do domu, zaczął pić. Mama mówiła, że kiedyś miał już problemy z alkoholem, ale poszedł na terapię, poradził sobie. Jednak gdy już raz się napił, nie potrafił przestać. Wyrzucono go z pracy za to, że był ciągle pijany, więc zaczął się staczać coraz bardziej i bardziej. A później jeszcze stał się agresywny.>>

  Co z tego dalej wyniknie? Czy uda im się w końcu wrócić do normalności? A może żadne "opamiętanie" nie przyjdzie i cierpienie nadal będzie się pogłębiać?

  Dostałam w swoje ręce trudną, bolesną powieść, obok której nie sposób przejść obojętnie. Autorka wykazując się niezwykłą wrażliwością i zmysłem obserwacji dotyka wielu ważnych tematów, poczynając od utraty bliskiej osoby, nieradzenia sobie z żałobą, przez popadanie w toksyczną zależność i sięganie po wszelkiego rodzaju używki, po próbę wskazania kierunku – co robić, żeby wyrwać się z otchłani piekła rodzinnego, przy okazji poprawiając wzajemne relacje. To wszystko składa się na niesztampową, wstrząsającą lekturę, z której można wyłuskać dużo mądrości.

  Osobny akapit chciałabym poświęcić na wątek dotyczący nieprzepracowanego smutku po stracie ukochanej osoby. Okazuje się, iż nie jest prawdą, że czas leczy rany. Każdy z nas inaczej przeżywa żałobę. Jedni uciekają się w wir obowiązków, inni zamykają się w sobie, a jeszcze inni popadają w depresję i nałogi. Ojciec Oliwii wybrał najgorszy z możliwych wariantów. Zamiast próbować wyjść z emocjonalnego dołka, wybrał alkohol, który błyskawicznie uśmierzał powracające, niemiłe wspomnienia. Nie jest to jednak dobre antidotum na chorobę duszy.

<<Straciliśmy Majkę, ale teraz z każdym dniem traciliśmy siebie nawzajem. I chociaż późno, to w końcu byłam gotowa na to, żeby coś z tym zrobić. Zbyt długo bezczynnie przyglądałam się tragedii, która każdego dnia rozgrywała się na moich oczach.>>

  Autorka nie narzuca nikomu swojego stanowiska, nie poucza i nie umoralnia. Daje nam jedynie do zrozumienia, że gdy znajdziemy się w trudnej sytuacji, warto otoczyć się zaufanymi osobami, których bliskość będzie nieodzownym wsparciem. Jednocześnie rezolutnie uświadamia, że czasami należy podjąć radykalne kroki, by przerwać gehennę, która jątrzy i sączy swój jad. Ponieważ prawdziwa odwaga polega na zmierzeniu się ze swoim bólem i przezwyciężeniu go. Tylko tak możemy niczym feniks odradzający się z popiołów na nowo odzyskać sens istnienia.

  Na uznanie zasługuje także umiejętnie poprowadzony wątek miłosny, pozbawiony ckliwości i patetycznych wyznań. Wszystko toczy się swoim naturalnym rytmem, okraszonym niewielką szczyptą sarkazmu i drobnych konfliktów. Pewnego dnia na drodze Oliwii staje irytujący i arogancki Mikołaj Adamski z III e. Chłopak co rusz wymyśla kolejne sposoby, by doprowadzić ją do szału.

<<Spojrzałam na niego i otworzyłam szeroko oczy w rozbawieniu, pomieszanym ze zdumieniem i konsternacją. Czy on kiedyś przestanie mnie zadziwiać swoimi tekstami? Gdy spostrzegł moją minę, zaśmiał się głośno.
— Słyszałem, że to popularne, no co. Nie chciałabyś ślubu w Vegas?
— Kolego, my nawet nie byliśmy na randce, nie zapędzaj się tak.
Puścił mi oczko. Stanęliśmy właśnie na skrzyżowaniu, więc musiał odwrócić wzrok, ale i tak widziałam, że z jego
ust nie schodzi uśmiech.
— Kto wie, jak bardzo się zakochasz po tej randce.
Uniosłam brwi i spytałam z kpiną:
— Hej, nie myślałeś nad kupnem większego samochodu?
Twoje ego do tego się już nie mieści.>>

  Wkrótce nieoczekiwanie, między nimi nawiązuje się bliska więź, która przeradza się w coś więcej. Niestety Adamski pochodzi z bogatej, dobrze usytuowanej rodziny, a co za tym idzie – jego matce nie podoba się wybranka syna. Jak to się dalej potoczy? Przygotujcie się na nieczyste zagrywki, spore rozczarowania i wiążące decyzje.

  Duży plus należy się również na kreację bohaterów. Są tacy jak myposiadają wady, popełniają błędy, walczą o swoje plany i marzenia. Największą sympatią zapalałam do Oliwii, która mimo niełatwej sytuacji rodzinnej z całych sił starała się pomóc swojej rodzicielce. Ujęła mnie także jej troska o dobro koleżanki, która wpakowała się w niemałe bagno. Z kolei Mikołaj urzekł mnie swoim wdziękiem, optymizmem oraz dystansem do siebie. Zawsze służy wsparciem i pomocą, można na nim polegać jak na nikim innym. Polubiłam także Tamarę – zwariowaną przyjaciółkę Oliwii. Jej luzacki sposób bycia dodaje powieści wiele ożywczego kolorytu. Zabrakło mi natomiast pana Pawlika. Był, ale tak jakby go nie było. Wielka szkoda, ponieważ to główne na nim opiera się problematyka książki.

  Całość napisana jest bardzo prostym, przystępnym językiem, adekwatnym do młodego odbiorcy. Pierwszoosobowa narracja pozwala znakomicie wczuć się w pozycję kluczowej postaci, a plastyczne opisy należycie przemawiają do wyobraźni. Również tempo rozwoju wydarzeń trzyma odpowiednio wysoki poziom. Nie ma żadnej dłużyzny, bezsensownego rozciągania fabuły. Generalnie każdy element idealnie ze sobą współgra. Aczkolwiek życzyłabym sobie większej głębi przeżyć, ekspresji oraz mocniejszego zaakcentowania złożonych relacji psychologicznych postaci. Kładę to jednak na karb młodego wieku Agaty Polte. Jestem pewna, że jej kolejne powieści będą o wiele bardziej dojrzalsze. 

  Podsumowując: ''Nowe jutro'' to nie żadna banalna  młodzieżówka, którą szybko się czyta i równie szybko zapomina. To przejmująco prawdziwa historia o przyjaźni, miłości,  trudnej sztuce dojrzewania, a przede wszystkim o stracie bliskiej osoby i próbie radzenia sobie z nową sytuacją. Wciąga od pierwszej strony, porusza najczulsze struny serca, a zarazem niesie pokrzepienie i przekonanie, że mimo wszelkich cierpień i przeciwności zawsze trzeba mieć nadzieję, walczyć i nie poddawać się. Krótko mówiąc: kawał dobrej, inspirującej lektury dla każdego. Szczerze polecam!


13 komentarzy:

  1. Gratuluję patronatu Krysiu. Książka nad wyraz ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że książka nie jest banalna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książka. W tym tygodniu będę publikować także swoją recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję tak ciekawego patronatu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję patronatu. Właśnie czekam na swój egzemplarz od wydawnictwa. :) pozdrawiam :) www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję kolejnego patronatu! ;) Być może i ja kiedyś poznam tę książkę, ale jak na ten moment mam stosiki do przeczytania, więc sobie daruję...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie się zapowiada. Gratuluję patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dialogi mi się spodobał. Widzę iskrę!
    Gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopisuję sobie do listy :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się super książka, chętnie ją przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka, która daje wiele do przemyślenia...

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...