poniedziałek, 23 marca 2015

Konfrontacja z przeszłością


Półmrok
Anna Stuczeń


Data premiery: marzec/kwiecień
Liczba stron: 182
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 3-/6









      Od czasu do czasu czytam książki z gatunku paranormal romance, zwłaszcza o tematyce wampirycznej. Dlatego z ogromną ciekawością zabrałam się  za ''Półmrok'' Anny Stuczeń. Jednak w miarę upływu czasu i stron, rosło moje rozczarowanie. Dlaczego? Zanim do tego dojdziemy, kilka słów o fabule.

Kara jest nastolatką bynajmniej nie zwyczajną. To pół wampir, pół człowiek. Nikt o tym nie wie, poza jej najlepszą przyjaciółką. Matka dziewczyny umarła, dlatego mieszka z ciocią i z kuzynką, która nie darzy ją zbytnią sympatią. Pewnego dnia w szkole pojawia się nowy uczeń- Will, przystojny, tajemniczy chłopak. Kara zauważa, że w przeciwieństwie do innych ludzi, nie potrafi wyczuć jego emocji ani myśli. Jednak nie zamierza zaprzątać sobie nim głowy, gdyż inne sprawy bardziej absorbują jej uwagę. Podświadomie czuje, że jej przeszłość owiana jest tajemnicą. Zatem pewnego dnia postanawia wkraść się do biura cioci i znaleźć coś, co ma związek z jej matką. Niespodziewanie odnajduje stare listy, z których wynika, że jej matka żyje, ma się dobrze, lecz pała żądzą nienawiści do swojej córki. To cios w samo serce. Zszokowana i zrozpaczona nastolatka ucieka z domu. Dlaczego matka Kary wyparła się swojej córki? Kim jest Will i jak dalej ułożą się jego stosunki z Karą?

Bardzo lubię odkrywać współczesnych polskich pisarzy, gdyż to właśnie nasza rodzima literatura w dużej mierze stanowi centrum moich zainteresowań czytelniczych. Wszak nawet u nas zdarzają się prawdziwe perełki. Czego niestety nie mogę powiedzieć o niniejszej pozycji. Poza magnetyzującą okładką, nie znalazłam w niej nic, co mogłoby mnie zachwycić. Z żalem stwierdzam, że fabuła jest banalna, a jej wykonanie słabe i nijakie. Mamy nastoletnią dhampirkę, której całe życie było zbudowane na kłamstwie. Okazuje się, że jej mama tak naprawdę nie umarła, na dodatek uważa Karę za swojego największego wroga, którego zamierza kiedyś unicestwić. W zaistniałej sytuacji dziewczyna szuka ratunku u nowo poznanych sprzymierzeńców. Do tego grona należy także Will, który zna ją od dawna i skrycie się w niej podkochuje. Zapewne domyślcie się, kim on jest. Jednak zaskoczą Was okoliczności ich pierwszego spotkania. Historia miała potencjał, lecz została przez autorkę niestety mocno spłycona. Praktycznie można przez nią ''przejść'' bez konieczności analizowania i zaangażowania emocjonalnego. Brak pobocznych wątków i staranniejszego dopracowania niektórych detali. Większość zdań to zdania proste, bez rozwinięcia. Opisy miejsc, sytuacji i osób były przedstawione w skondensowanej formie. Akcja pędzi na łeb na szyję, ale nie ma w tym suspensu, niepokojącej atmosfery, ani jednego elementu, dzięki któremu mogłabym powiedzieć: rewelacja!

Bohaterowie są nudni, miałcy i jednowymiarowi, bez polotu czy jakiegokolwiek konkretnego rysu psychologicznego. Mówią i zachowują się sztucznie i drętwo. Jako przykład podam, kiedy Will wyznaje Karze swoją miłość, ona, choć praktycznie go nie zna, od razu rzuca mu się na szyję i odwzajemnia wyznanie. Dlatego w moim odczuciu wątek miłosny jest zupełnie bezbarwny. To wszystko działo się zbyt szybko i na tym polega problem. Plusem na pewno jest nieprzewidywalne zakończenie, z otwartą furtką dla ewentualnej kontynuacji. jednakże nie jestem pewna, czy się skuszę na drugi tom. Czas pokaże.

Podsumowując. To bardzo przeciętny romans paranormal dla niewymagającego czytelnika. Przed Anną Stuczeń jeszcze bardzo długa droga i skomplikowany proces twórczy, który, mam nadzieję może kiedyś zaowocuje sukcesem. Trzymam mocno kciuki. Tymczasem zapraszam wszystkich zainteresowanych do niniejszej lektury, aczkolwiek na własną odpowiedzialność.



***
Wydawnictwo Novae Res

51 komentarzy:

  1. Szkoda, że ostatecznie książka wyszła tak słabo. A wydawała się bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że ta pozycja okazała się taka nijaka. Dawno nie czytałam nic z tego gatunku, czasem mam ochotę na taką odskocznię, jednak nie z tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja ocena mnie poraziła! A jak przeczytałam, że to paranormal romance, to nawet nie chciało mi się czytać recenzji. Przepraszam, ale ufam Twym ocenom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocena byłaby nawet jeszcze niższa, ale z tego względu, że to debiut to nie chciałam być aż tak krytyczna.

      Usuń
  4. Sam pomysł wciągający, choć widziałam pewne podobieństwa ze Zmierzchem (czytanie w myślach?), szkoda w takim razie, że wykonanie leży. Raczej nie planuję bliższego spotkania z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Paranormal romans to akurat nie jest mój ulubiony gatunek, choć fantastykę lubię. Tematyka wampirów dawno mi się znudziła, tu widzę, że dodatkowo słabo to wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie dla mnie! Ale okładka jest całkiem ładna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż, książka nie dla mnie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Paranormal romance i wampiry? Nieeeee... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię czasami wrócić do paranormal, ale widzę że po Półmrok sięgać nie warto :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę mnie zasmuciłaś, bo miałam wobec niej wysokie oczekiwania. Nawet zapisałam sobie tą książkę na listę obowiązkową. Ale teraz pasuję, zdecydowanie widzę, że nie dałabym się wciągnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także miałam wielkie oczekiwania wobec tej książki, ale niestety, zawiodłam się na niej bardzo, dlatego raczej nie polecam.

      Usuń
  11. Paranormal romance to ostatni gatunek po jaki sięgnęłabym z własnej woli ;) Widzę, że książka słaba więc tym bardziej nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej się nie skuszę.. Wydaje się być sporo innych, lepszych, książek tego typu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dawno tak nie skrytykowałaś książki:) Ja i tak pewnie bym po nią nie sięgnęła, bo nie przepadam za tym gatunkiem, ale teraz to nawet córkę ostrzegę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Niestety książka nie przypadła mi do gustu, więc nie mogłam wbrew sobie pisać pochwał.

      Usuń
  14. Dawno nie czytałam żadnego paranormal romance, jednak ten na pewno sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaczęłam odpuszczać sobie taką tematykę więc pewnie nie wrócę do niej łatwo, bo mam dość. Chociaż okładka bardzo fajnie się zapowiadała... Ale twoja niska ocena wiele wyjaśnia

    Zapraszam do siebie,
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi książka strasznie się nie podobała. Taka mdła i nie warta czasu, który spędziłam na jej czytaniu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dawno już nie widziałam u Ciebie tak niskiej oceny, więc na lekturę się nie skuszę, nawet gdyby fabuła była w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam okazję recenzować tą książkę, jednak w ostatniej chwili się rozmyśliłam. Teraz już wiem, że nie muszę żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, spodziewałam się lepszej lektury

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko na nie z wyjątkiem okładki, która mnie również zauroczyła. Dziękuję za opinię - będę omijać ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dawno nie widziałam u Ciebie tak niskiej oceny... To daje mi pewność, że książka nie trafi w moje gusta.

    OdpowiedzUsuń
  23. Może tym razem sobie daruję lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Z pewnością nie przeczytam, już zarys fabuły mnie rozśmieszył taki banalny i ogólnie bez wyrazu ;D nie, nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda, że bohaterowie są tacy nijacy. Wielka szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda, że pod magnetyzującą okładką kryją się takie postacie. Nie przeczytam .

    OdpowiedzUsuń
  27. Ostatnio jakoś nie czytam paranormal, tylko cały czas jakieś dystopie albo fantastykę. Jednak szkoda, że książka tak słabo wypadła :((

    OdpowiedzUsuń
  28. Faktycznie okładka przyciąga wzrok. Szkoda że to jedyna zaleta powieści.

    OdpowiedzUsuń
  29. Na pewno nie sięgnę... Ostatnimi czasy przez moją półkę przewija się wiele nieudanych debiutów, aż serce boli, bo te historie są ciekawe, ale wykonanie... No woła o pomstę do nieba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także ostatnio spotkałam na swojej drodze kilka marnych debiutów, ale nie poddaje się i dalej szukam ciekawych, literackich talentów :)

      Usuń
  30. Okładka mi się podoba, ale tematyka raczej nie dla mnie. :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Czasami i przeciętnej książki potrzebuje człowiek :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie przepadam za paranormal romance, a tematyka wampirów już trochę mnie zmęczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie dla mnie :( Szkoda, że książka słaba, ufam Twoim ocenom.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie czytam takich książek, paranormal romance gości na mojej półce bardzo, bardzo rzadko. Tym bardziej na taką słabą lekturę nie mam ochoty, współczuję, że musiałaś się z nią mierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  35. Szkoda, ostatnimi czasy mam ochotę na fajną książkę o wampirach, ale trafiam na straszne gnioty, choć w tym gatunku nie mam bardzo dużych wymagań.

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam PR, ale niestety ciężko w nim o coś godnego uwagi. Skoro Tobie się nie podobało, to wierzę na słowo i nie będę się za nią zabierać. Ale okładka ma coś w sobie, masz racje :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Kiedyś miałam fazę na wampiry, ale teraz coraz rzadziej sięgam po tego typu pozycje, chociaż wcale ich nie wykluczam, bo czasami i na taką książkę mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Tym razem zdecydowanie nie, jakoś już się przejadłam.

    OdpowiedzUsuń
  39. oj... niepotrzebnie czytałam tę recenzję, mam nadzieję,że do momentu lektury pozbędę się uprzedzeń. Książka ma tak piękną okładkę, że choćby za to ma ode mnie mały plusik ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Tym razem zdecydowanie mówię NIE! Z prostej przyczyny- po paranormal romance sięgam stosunkowo rzadko po ostatnim niewypale i nie chcę aby powyższa pozycja na dobre odsunęła mnie od romansów paranormalnych. Bo jakby nie było chcę dać szansę temu gatunkowi.

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie. Już jak czytałam opis coś we mnie krzyczało "NIE CHCEMY TEGO CZYTAĆ, NIE CHCEMY!", także nie mam zamiaru się zmuszać. Fabuła brzmi jak każda inna z paranormal-romance, a skoro jest tak przewidywalna i jeszcze bohaterowie są tak słabo wykreowani, to ja podziękuje. Nie mam nerwów, by tracić cierpliwość na tego typu lekturę.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...