"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

niedziela, 29 marca 2015

Wieczny chłopiec


Maminsynek
Natasza Socha

 
Wydawnictwo Filia
ilość stron: 384
data premiery: 04.03.2015
Ocena: 4+/6









    Maminsynek negatywnie określa dorosłego mężczyznę, który utrzymuje uzależniającą więź z własną matką. Czy z takim wiecznym chłopcem można stworzyć udany związek? A może to bezcelowa walka z wiatrakami? Spróbujemy się tego dowiedzieć na przykładzie perypetii głównych bohaterów ''Maminsynka'' Nataszy Socha.

  Niespełna czterdziestoletni Leander jest miłym, czarującym, szarmanckim, zabawnym, przystojnym facetem. Po prostu chodzący ideał, gdyby nie fakt, że nadal mieszka ze swoją mamusią, którą uważa za ósmy cud świata. To ona jest NAJlepsza pod każdym względem. Traktuje ją jak wyrocznię, liczy się ze wszystkimi jej uwagami i jest na każde jej zawołanie. W zaistniałej sytuacji żadna dotychczasowych dziewczyn Leandra nie miała szans w starciu z  perfekcyjną rodzicielką. Aż pewnego dnia pojawia się urocza Amelia, która niemal od razu rozkochuje w sobie maminsynka. Co z tego dalej wyniknie? Czy uda się Amelii uwolnić ukochanego spod toksycznego wpływu jego matki? A może to raczej niemożliwe?

  Natasza Socha jest dziennikarką, felietonistką, pisarką. Autorka "Macochy", "Ketchupa","Zbuków" i ''Naszej klasy''. Urodziła się w Poznaniu. Ukończyła Nauki Polityczne i Dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Przez kilka lat była dziennikarką tygodnika ''Wprost''. Pisała również do miesięcznika ''Glamour'' oraz ''Twój Styl''. Pisze, ilustruje bajki dla dzieci, maluje akwarele i trochę jeździ konno. W wolnym czasie wspólnie z Moniką Paluszkiewicz prowadzi bloga chilifiga.pl, gdzie w sposób humorystyczny łączy gotowanie z opisywaniem codziennego życia.

  Twórczość pisarki miałam okazję poznać podczas lektury ''Macochy'', która została przez mnie bardzo dobrze przyjęta. Dlatego ochoczo zabrałam się za niniejszą pozycję. Niestety, z wielkim żalem stwierdzam, jestem nieco rozczarowana. Liczyłam na błyskotliwą, zabawną, okraszoną solidną dawką humoru zarówno słownego, jak i sytuacyjnego, powieść. W rzeczywistości dostałam dobrą, mądrą życiową literaturę obyczajową, choć bez dowcipnej finezji. Mimo mojego częściowego zawodu, uważam, że książka jest warta przeczytania, ponieważ doskonale portretuje specyficzną relację między matką a synem. Autorka bada symptomy i objawy tej emocjonalnej więzi rozkładając ją na czynniki pierwsze. Aż trudno uwierzyć, że tacy ludzie naprawdę istnieją. Leander to największy skarb swojej mamusi, otoczony dusznym kokonem napastliwej czułości. Nie będę analizować wszystkich przykładów, przytoczę jedynie incydent, który wywołał we mnie największe wzburzenie. Otóż, pewnej nocy w namiocie, podczas inicjacji seksualnej Leandra, mamusia koczowała w pobliżu, aby być przy synku w tak ważnym dla niego momencie. Totalny idiotyzm! Mnóstwo jest takich absurdów. Dlatego nie dziwię się, że potencjalne kandydatki na żonę maminsynka, uciekały gdzie pieprz rośnie. Natomiast te odważniejsze i zdeterminowane, nie spełniały określonych wymogów wybrednej ''teściowej''. Jak w takim przypadku poradzi sobie Amelia, nowa wybranka serca naszego bohatera? Tego musicie dowiedzieć się sami.

  Książka podzielona jest na dwie części – pierwsza przedstawia historię Leandra, opowiedzianą z jego perspektywy. Dzięki temu możemy lepiej poznać jego dzieciństwo, młodość, początek kariery zawodowej, wszelkie nieudane związki z kobietami, a przede wszystkim jego wzmożone uwielbienie dla mamusi. W drugiej części poznajemy punkt widzenia Amelii. To pewna siebie dziewczyna, która wie czego chce od życia i nie boi się po to sięgać. Od pierwszej chwili jest zafascynowana Leandrem, zatem postanawia go ''usidlić''. Z jakim to wyjdzie rezultatem? Nic nie zdradzę. 

  Autorka ma lekkie pióro, pisze sprawnie i przystępnie. Akcja płynie miarowo i spokojnie, ale nie nudzi. Bohaterowie są niezwykle barwni, wyraziści i wiarygodni w swoim zachowaniu. Jednakże nie przypadli mi do gustu. Przez znaczną część lektury byli zwyczajnie irytujący. Zresztą, czego można oczekiwać od krytycznej, zaborczej i kontrolującej matki, Leandera- Piotrusia Pana, który nie chce dorosnąć oraz Amelii, która ślepo brnie w szkodliwy ''trójkąt''? Także zakończenie pozostawia lekki niedosyt. Liczyłam na bardziej ''buntowniczy'' finał. Podoba mi się za to okładka, jest dopracowana i zachęcająca.

   Chcesz zobaczyć, jak wyglądają dysfunkcjonalne stosunki matki z synem i do czego mogą prowadzić? Polecam "Maminsynka". Ta lektura zaniepokoi, zmusi do refleksji i otworzy ci oczy na wiele spraw, jakich nie dostrzegałeś wcześniej. 


***
Wydawnictwo FILIA.

55 komentarzy:

  1. Książka zapowiada się ciekawie :) Fabuła wydaje się dość zabawna. Może po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, jak ja nie trawię maminsynków...Brrr...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pewnością sięgnę, lubię irytujących bohaterów... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zabawna, ale.. nie mój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam, aby książka była zabawna. Ja przez całą lekturę, ani razu się nie uśmiechnęłam. Przeciwnie. Byłam przerażona chorą, emocjonalną więzią Leandera i jego matki.

      Usuń
  5. Czytałam już kilka recenzji tej książki. Mam ją w planach. I przyznam szczerze, ze troche mnie zaskoczyła Twa ocena, no ale to twoja subiektywna ocena. ja też bym wolała BUM na końcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, w sieci są niemal samie pochlebne recenzje ''Maminsynka''. Mnie jednak książka nie do końca usatysfakcjonowała, dlatego nie potrafiłam wystawić jej ''laurki''.

      Usuń
  6. Paulinie też bardzo podobała się ,,Macocha", jednak ,,Maminsynek" nie do końca przypadł jej do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już o tej książce, ale tematycznie mnie nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fabuła kompletnie do mnie nie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam, że znacznie bardziej kusi mnie poprzednia książka autorki. Niemniej jednak i z tą pewnie się zapoznam,kiedy tylko wpadnie w moje ręce podczas przemierzania bibliotecznych półek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Macochę'' gorąco polecam. Ja przy tej lekturze ubawiłam się przednio. Natomiast powyższa pozycja jest dobra, ale bez większych zachwytów. Wybór należy do ciebie.

      Usuń
  10. Nie lubię mamisynków i niedojrzałych facetów ;) wystarczająco dużo spotykam takich w prawdziwym życiu, żebym teraz jeszcze miała o nich czytać ;) więc jestem na nie jeśli chodzi o tę książkę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie spotkałam w swoim życiu żadnego maminsynka i Boże uchowaj mnie od takich ''znajomości'', bo chyba bym nerwowo nie wytrzymała :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  11. O, bardzo ciekawy temat! W ogóle to relacja matka - syn jest tak intrygująca, że z niezwykłą przyjemnością przeczytam tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślałam, że ten mój jest maminsynkiem, ale widzę, że jednak nie. Ma dziwaczne podejście do rodzicielki, ale nie aż tak chore ;)

    Zaskoczyłaś mnie, że książka ta nie jest zabawna. Nie wiem dlaczego, ale też byłam przekonana, że temat zostanie ujęty z humorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to szczęście, że mój ślubny liczy się z moim zdaniem, a nie swojej mamusi. Jednak ogólnie teściową mam super, więc nie narzekam.

      Odnośnie ''Maminsynka'' uważam, że nie jest zabawny, choć większość blogerów jest innego zdania, więc może z moim poczuciem humoru jest coś nie tak?

      Usuń
    2. O, widzisz! Nie czytałam żadnej innej recenzji, więc nawet nie wiedziałam, że inni odbierają tę powieść inaczej. Cóż, znając moje spaczone poczucie humoru i to, że mogę Ci tylko pozazdrościć zdrowej sytuacji życiowej, obawiałabym się, że i ja nie będę dobrze się bawić podczas lektury ;)

      Usuń
  13. Muszę ją kiedyś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po odwiedzinach Twojego bloga, zawsze wracam z "pełna pożądania..."

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety nie czytałam "Macochy", a "Maminsynek" był pierwszą książką autorki którą przeczytałam. Mnie akurat książka bardzo się podobała, ale przecież każdy ma inny gust :). Uważam że warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, ilu czytelników tyle opinii :)
      Mimo wszystko również uważam, że warto przeczytać ''Maminsynka''.

      Usuń
  16. Jakoś jak przeczytałam o tej scence z namiotem, nie mam ochoty na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Specyficzna relacja matki i syna, ona kontrolująca, on uzależniony od niej- temat intrygujący, układ nie do końca normalny, ale pewnie trudno z niego się rozwikłać. Zastanowię się nad lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam wielką ochotę na tę książkę :) Mam nadzieję, że wpadnie w moje ręce :)

    Zapraszam do mnie na www.maialis.pl - niby ten sam blog, ale całkiem nowy i przede wszystkim do śledzenia mnie na bloglovin, żeby nie umknęły Ci żadne nowe posty skoro jestem już na WordPress :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie. Z przyjemnością z niego skorzystam :)

      Usuń
  19. Tematyka oryginalna i na czasie, chętnie przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. przekonałaś mnie
    pozdrawiam ;)
    razemzksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Fatalna sprawa kiedy trafi się na takiego mężczyznę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. W zasadzie co tu czytać, jak tyle maminsynków w koło :) Chociaż sięgnęłabym chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobrze, że nigdy na swojej drodze nie spotkałam maminsynka :d co do samej książki, to myślałam, że będzie nieco zabawna, ale... i tak mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie zapoznam się z tym maminsynkiem. Na szczęście tylko w wersji drukowanej, w wersji na żywo takiego spotkania mogłabym nie przeżyć:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Maminsynek... hm, to chyba nie dla mnie. Może kiedyś przeczytam, ale póki co nie mam ochoty na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  26. słyszałam o tej książce i kusi mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Spodziewałam się dużej dawki humoru, więc jestem trochę zaskoczona. Książkę przeczytam i wiedząc czego się spodziewać, może nie będę czuła tego niedosytu, co Ty. Ale przyznam, że po przeczytaniu recenzji, nieco spadł poziom mojego entuzjazmu do "Maminsynka" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także spodziewałam się dużej dawki humoru, tym bardziej, że ''Macocha'' utrzymana była w fajnym, żartobliwym akcencie. Niestety, moje oczekiwania nie zostały spełnione, stąd ten zawód :( Ale mimo wszystko książkę polecam, gdyż jej kontrowersyjna tematyka jest naprawdę godna poznania.

      Usuń
  28. Sporo słyszałam o tym tytule, jestem bardzo ciekawa jak autorka wykreowała Leonarda, swoją drogą bardzo ciekawy temat poruszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Słyszałam o niej wieeele dobrego i czuję się zachęcona, ale trochę mnie teraz, po twojej recenzji zaczyna dołować ten fakt wystąpienia "trójkącika". :/ Aż mnie coś mdli, jak pomyślę, co mogę napotkać w środku, zwłaszcza po podanym przez ciebie przykładzie. I ci irytujący bohaterowie... Sama nie wiem. Znaczy nadal chętnie książkę bym poznała, ale teraz powiedzmy mam do niej inne nastawienie.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz się martwić o ''niestrawne'' momenty, gdyż jest ich bardzo mało i podane są w całkiem subtelnej formie. Ja w każdym razie dałam radę przeboleć dziwne zachowanie bohaterów, więc i Tobie się to zapewne uda. Dlatego zachęcam do lektury.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  30. To przerażające, jak niektórzy mężczyźni przywiązują się do swoich matek. To na pewno lektura wzbudzająca refleksje.

    OdpowiedzUsuń
  31. mam ją w planach;) choć sama maminsynków omijam szerooookim łukiem

    OdpowiedzUsuń
  32. Koniecznie muszę przeczytać, znam dwie powieści Nataszy Sochy i jestem ciekawa czy "Maminsynek" utrzymany jest w podobnym, miejscami przesadnym krzywym zwierciadle.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nawet bym dała się zaniepokoić tą lekturą :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ahaha! Rozbawiłaś mnie tą sytuację z namiotem. To musiało być hmm... zaskakujące ;)
    Książką mimo wszystko jestem zainteresowana. Co prawda nie stanowi ona dla mnie jakiegoś priorytetu, ale jako lżejsza lektura na leniwą niedzielę powinna się nadać.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciężka sprawa takie uzależnienie od mamusi ...

    OdpowiedzUsuń
  36. Choć książka nie wzbudziła Twoich achów i ochów, to oceniłaś ją pozytywnie więc i ja chętnie ją poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. A ja patrząc na tę książkę i pod względem okładki, i treści nie spodziewałabym się zabawnej treści. Może wynika to z tego, że kiedyś miałam do czynienia z mamisynkiem i pewnych absurdów również doświadczyłam. Książki jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar. Bardzo intryguje mnie zakończenie powieści.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jednym słowem padłaś ofiarą pomyłki, mówiłam, że to nie jest zabawna historyjka do śmiechu, a całkiem poważna obyczajowa literatura, z mądrym przesłaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jestem strasznie ciekawa tej powieści od momentu, gdy tylko ją zobaczyłam w zapowiedziach! :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...