sobota, 28 marca 2015

Odcienie namiętności


Barwy miłości
Kathryn Taylor

Tłumaczenie: Urban Miłosz
tytuł oryginału: Colours of Love
wydawnictwo: Akurat
data premiery: 8 kwietnia 2015
liczba stron: 352
ocena: 5+/6
    Miłość dodaje skrzydeł, a jednocześnie żąda od nas odwagi i niesie z sobą ryzyko. Możecie się o tym osobiście przekonać sięgając po ''Barwy miłości'' Kathryn Taylor.

   Grace Lawson to dwudziestodwuletnia studentka ekonomii. Pewnego dnia wyjeżdża z rodzinnego Chicago do Londynu na 3 miesięczny staż w prestiżowej firmie "Huntigton Ventures" należącej do charyzmatycznego arystokraty-Jonathana Huntingtona. Pierwsze spotkanie z szefem okazuje się totalnym nieporozumieniem. Mimo to rodzi się między nimi wzajemna fascynacja. Wkrótce dziewczyna zostaje jego osobistą asystentką i … kochanką. Początkowo zgadza się na seks bez żadnych emocji, uczuć i zobowiązań, ale z czasem zaczyna pragnąć czegoś więcej. Niestety, nie jest to możliwe.

''Wiem, że powinnam się odwrócić i odejść.
Bo on nie jest dla mnie.
Bo mogę zagubić się w ciemności, która go otacza’''.

  Czy młoda studentka posłucha głosu rozsądku, który nakazuje powstrzymać kontynuowanie znajomości z Jonathanem? A może doszła do punktu, z którego nie ma już odwrotu?

   Kathryn Taylor urodziła się w Kanadzie, w Nowej Fundlandii. Zaczęła pisać już jako dziecko – pierwszą historię opublikowała w wieku jedenastu lat. Już wtedy wiedziała, że w przyszłości chce żyć z pisania. Po kilku latach zawodowych eksperymentów i osobistym happy endzie spełniła swoje marzenie: ''Barwy miłości'' to jej pierwsza powieść, która okazała się bestsellerem w Niemczech i Stanach Zjednoczonych, w wielu recenzjach dziennikarzy i opiniach czytelniczek powieść stawiana była w tym sam rzędzie co książki Sylvii Day i seria ''50 twarzy Greya''.

   Wiązałam ogromne nadzieje z tą książką, ale przerosła moje wszelkie oczekiwania. Jest niesamowita! Pełna emocji, tajemnic, miłości i namiętności. Na dodatek świetnie napisana i podana w ładnej formie. Czego chcieć więcej? Konstrukcja fabularna stanowi poniekąd duplikat słynnej trylogii E.L. James, jednakże pod względem merytorycznym, jak i językowym, jest o niebo lepiej. Mamy młodą, niewinną studentkę oraz bogatego, przystojnego i apodyktycznego biznesmena szlacheckiego pochodzenia. Ich światy tak różne, że zdają się nie pasować do siebie. A jednak Grace, wbrew wszelkim ostrzeżeniom i wbrew zdrowemu rozsądkowi, nie potrafi trzymać się od Jonathana z daleka.

''Zakochałam się w osobie, którą obiecałam zostawić w spokoju. Jonathan jest poza moim zasięgiem. Zbyt doświadczony, zbyt bogaty, zbyt brytyjski, zbyt… generalnie, jest dla mnie zbyt wszystko''.


'''
  To interesująca historia zanurzona w skrywanych uczuciach i tajemnicach. Początkowo jest bardzo spokojnie, a kolejne wątki wprowadzane są bez pośpiechu. Dopiero na półmetku akcja zaczyna nabierać tempa i rumieńców. Tak ważny element, jak chemia między Grace a Jonathanem jest świetnie pokazana. Również opisy seksualnych zbliżeń są bardzo sugestywne, zmysłowe, różnorodne, pozbawione wulgarności i nachalności. Idealnie wkomponowują się w całość i dodają powieści charakteru i klimatu.  Duży plus należy się pisarce za kreacje głównych postaci (drugoplanowi bohaterowie też są ciekawi i barwni). To całkiem wyraziste i oryginalne jednostki, które dość łatwo zyskują sympatię. Szczególnie intryguje Jonathan, który skrywa jakąś wielką tajemnicę, otacza się grubym murem i nikogo do siebie nie dopuszcza. Nie interesują go żadne związki, nie pozwala na bliskość emocjonalną. Jednak Lawson, nie bacząc na nic pragnie przedrzeć się przez skorupę swojego szefa, złamać opór i dotrzeć do jego wnętrza. 

''Powinnaś bardzo uważać, czego sobie życzysz, Grace. Bo twoje życzenie może się spełni. A wtedy może być zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażasz''.

   Z mieszaniną niepokoju, ekscytacji i wyczekiwania obserwowałam relacje tych dwojga. Na pozór łączył ich tylko niezobowiązujący seks, a jednak z czasem coraz bardziej zaczynają się angażować we wzajemny kontakt. Niestety, na drodze kiełkującego uczucia stają pewne przeszkody. Jakie? Tego musicie dowiedzieć się sami.

   Książka napisana jest płynnie, żywym, obrazowym stylem. Nie brak też błyskotliwych dialogów i żwawej akcji. Wspomnę jeszcze o klimatycznej okładce. Jest naprawdę piękna i w jakimś małym procencie nawiązuje do treści. W skrócie, jestem usatysfakcjonowana. Liczyłam na ciekawy, wciągający erotyk, i takowy dostałam. Dlatego z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

  Moim zdaniem to znakomity debiut, jeden z lepszych w swoim gatunku. Czyta się go z wielkim zaangażowaniem i przejęciem. Opowiada o trudnej miłości, która próbuje odrzucać wszelkie ograniczenia eksperymentując z własnym ''ja'', nawet za cenę autodestrukcji. Serdecznie polecam miłośnikom literatury erotycznej i wszystkim zainteresowanym.




***
Fan Page książki na Facebooku: klik
Wydawnictwo Akurat.

55 komentarzy:

  1. ha przeczytałam właśnie u niej u Gąski i mnie zaciekawiła:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej książki :d Gdy tylko ją ujrzałam, wiedziałam, że muszę ją zdobyć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Była magia, były wampiry, przyszedł czas na erotykę, jestem niesamowicie ciekawa co będzie następne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie co chwila mamy szał na jakiś trend :)

      Usuń
  4. Jak wiesz nie przepadam za powieściami erotycznymi, więc raczej sobie daruję ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Erotyk powiadasz... a myślałam, ze to romans lub obyczajówka. Narobiłaś apetytu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej romans z nutą pikanterii, bo dopiero w drugiej połowie powieści pojawiają się sceny erotyczne.

      Usuń
  6. Ooo aż chcę!
    Na razie jedyne co znam z erotyków to "Piękny Drań" - a wiadomo, że lepiej mieć kilka pozycji znanych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam ''Pięknego drania'', ale niestety nie przypadł mi do gustu. Za to ''Barwy miłości'' szalenie mi się podobały, dlatego gorąco je polecam.

      Usuń
  7. Moje zdanie już znasz:) Jeszcze tylko wtrącę słów kilka na temat okładki... dla mnie jest taka sobie, jeszcze ta maska rodem z którejś części Greya.......... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka rzeczywiście nawiązuje do drugiego tomu Greya. Mimo to i tak mi się podoba.
      A Twoja recenzja jest fenomenalna! Taka ironiczna i zabawna :)

      Usuń
  8. Nie jestem fanką erotyków, ale czasem je czytuje. Pozycje będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moją opinię już poznałaś. Ale swoją drogą to fascynujące, że jedna książka może wzbudzić tak różne emocje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mnie też to zadziwia, jak jedna książka może wzbudzić skrajne opinie. Jak widać, ilu czytelników tyle opinii.

      Usuń
  10. Kolejna recenzja, która pobudziła mój czytelniczy apetyt

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak! :) Chociaż okładka rzeczywiście za bardzo inspirowana Greyem ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. a do mnie moja ksiazka jeszcze nie dotarla :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno na dniach i ty będziesz miała swój egzemplarz. Cierpliwości... :)

      Usuń
  13. Cyrysiu, bardzo cieszy mnie Twoja opinia. Mnie też ta książka powinna się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Strasznie chcę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Może niekoniecznie sięgnę, to nie moje klimaty, ale czuję, że książka zrobi furorę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię wątki erotyczne, miłosne pełne tajemniczości i tej "toksyczności" :) Zapiszę sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fanką erotyków nie jestem, ale polecę siostrze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię wyszukiwać perełki wśród erotyków (co wcale nie jest łatwe), więc jestem na tak

    OdpowiedzUsuń
  19. No, to już wiem, czego nie szukać w księgarni. Zdecydowanie nie moje klimaty bo nie cierpię erotyków

    Zapraszam do siebie,
    to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaciekawiłaś mnie strasznie swoją recenzją. Na prawdę książka zapowiada się interesująco i jak znam siebie, jak tylko będzie dostępna w księgarniach, to na pewno szybko polecę do empiku i ją kupie :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Te człowieku! Nie wstyd Ci posiłkować się czyjąś recenzją i podpisywaniem się pod nią jako twoim dziełem"? Wiesz o tym, ze to jest karalne?! Mam nadzieję, że ktoś Cię zgłosi w odpowiednie miejsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czytam recenzje ami, dlatego wiem, że ten tekst nie jest twój!
      Brak słów,

      Usuń
    2. Nie zgadzam się z twoim oszczerstwem. Poza jednym wspólnie przytoczonym cytatem i ogólnym pozytywnym wydźwiękiem recenzji nie ma w niej żadnego plagiatu. Każdy może to sobie sprawdzić i porównać.

      Usuń
    3. Czy ludzi już powaliło do reszty? Czytałam obie recenzję i to, że blogerki mają Podobne Zdanie o książce nie znaczy, że ktoś popełnił plagiat. Cyrysia jest jedną z moich ulubionych i wiem, że każda recenzję pisze sama, indywidualne i opisuje swoje odczucia. Prędzej można oskarżyć autorkę Barw Miłości, że to plagiat Greya... Po co robić taki kwas ludziom, którzy kochają czytać? Blogerki powinny się wspierać, a nie wzajemne oskarżać...

      Usuń
    4. Także nie widzę podobieństwa. Nie ma żadnego plagiatu. Ponadto Cyrysi recka jest o wiele lepsza pod względem stylistycznym. Cyrysia rób swoje i nie przejmuj się dziwnymi komentarzami :)

      Basia

      Usuń
    5. O Panie! Zarzucić Cyrysi kopiowanie cudzego tekstu, to jak zarzucić matce, że jedno z bliźniaków jest jej a drugie kogoś innego.
      Polecam przeczytać obie recenzje raz jeszcze i jeśli to nie pomoże, puknąć się w czoło :)

      Usuń
  22. Jestem ciekawy tej książki, bo zapowiada się całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie dawno czytałam zapowiedź tej książki i już widzę ją u Ciebie :) Chociaż nie jestem jakąś wielką fanką erotyków, to myślę, że w przyszłości zapoznam się z tym debiutem, brzmi niezwykle ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż nie jesteś fanką erotyków, to jednak śmiem przypuszczać, że ''Barwy miłości'' przypadną ci do gustu, gdyż w sumie to raczej romans z odpowiednią dawką pikanterii.

      Usuń
  24. Widziałam ją w zapowiedziach, ale nie wiem czy przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja wiem na pewno ,że tę ksiązkę sobie odpuszczę :) nie mój gatunek

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytając opis już miałam się poddać i nie zagłębiać w dalszą recenzję, bo od razu ta książka skojarzyła mi się z Greyam, ale kto wie może jednak kiedyś po nią sięgnę. Tym bardziej, że twoja ocena jest tak wysoka :D
    recenzje-starlight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konstrukcja fabularna rzeczywiście przypomina słynnego Greya, ale jest znacznie lepiej zaprezentowana, stąd moja wysoka ocena.

      Usuń
  27. Słyszę o niej same pozytywne, pochwalne słowa, także jestem bardzo chętna, by poznać ten tytuł. :) Tylko obawiam się, że w najbliższym czasie nie będę miała takiej możliwości. :( Fabuła brzmi mało oryginalnie, ale nie zniechęcam się, bo skoro ty i inni czytelnicy się nie zawiedli, to ja też nie powinnam. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  28. Widzisz maskę i już od razu wiadomo, że natknęłaś się na erotyk :)
    Książką szalenie mnie zaciekawiłaś. Co prawda na półce czekają na mnie już trzy erotyki, ale mimo to powyższa pozycja w najbliższym czasie musi znaleźć się w moich łapkach. Oj, musi ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Też jestem już po lekturze i bardzo mi się podobała ta książka (a na co dzień nie czytuję romansów ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Może być naprawdę ciekawie i taka wysoko ocena, koniecznie muszę ją poznać!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. W tej chwili nie mam ochoty na erotyki więc pasuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cieszę się, że Ty czujesz się usatysfakcjonowana lekturą :P

      Usuń
  32. Jak dobrze wiesz to książka nie dla mnie :) Cieszę się, że Tobie przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie masz pojęcia jak cieszy mnie Twoja pozytywna recenzja! Dzisiaj właśnie mam zamiar zacząć czytać "Barwy miłości" i Twoja recenzja rozwiała moje obawy.:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Niestety, ale mnie książka rozczarowała, o czym możesz poczytać na moim blogu. Marna kopia Greya... Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajny artykuł ale pobierz sobie program antyplagiatowy ze strony www.antyplagiat.net bo widziałem że ktoś kopiuje twoje teksty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy masz może na myśli jakąś konkretną recenzję? Bo szukać poszczególne splagiatowane teksty to jak szukać igły w stogu siana :)

      Usuń
  36. Fajny artykuł ale pobierz sobie program antyplagiatowy ze strony www.antyplagiat.net bo widziałem że ktoś kopiuje twoje teksty

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...