wtorek, 18 kwietnia 2017

''Wszystkie moje zmartwychwstania'' Iwona Żytkowiak [PATRONAT]

Wszystkie moje zmartwychwstania
Iwona Żytkowiak
Wydawnictwo: Replika
Data premiery: 25 kwietnia
Ocena: 5/6

  Po samotnym dzieciństwie i nieudanym małżeństwie Magda ponownie wychodzi za mąż. Drugi mąż, jej były szef, zapewnia jej wszystko. Małżeństwo stanowi dla obojga spokojną przystań; bez zbytniej namiętności.

  Kiedy pojawia się dziecko, bohaterka nieświadomie, a zarazem trochę pod dyktando męża wycofuje się z życia. Żyje z dnia na dzień. Czasami pojawia się tęsknota do wielkiej miłości, szaleństwa, ale Magda łatwo radzi sobie z emocjami. Gdzieś w podświadomości tkwi w niej piekło, przeżyte za sprawą pierwszego męża i smutek dzieciństwa.

   Któregoś dnia okazuje się, że córka jest narkomanką…

  Iwona Żytkowiak (ur. 1963) – absolwentka polonistyki i studiów filozoficzno-etycznych na Uniwersytecie Szczecińskim. Członek Związku Literatów Polskich. Od urodzenia mieszka i pracuje w Barlinku. Czas dzieli w miarę na równe części – rodzinę, pracę i pasję (kolejność nie jest przypadkowa). Matka czterech synów. W wolnych chwilach uwielbia długie spacery po Bieszczadach i grę na pianinie z najmłodszym synem. Autorka powieści „Tonia” ( 2011) i „Spotkania przy lustrze” (2012) i "Kobiety z sąsiedztwa" (2013).

  Ciężko ubrać w słowa to, co czuję po lekturze ,,Wszystkie moje zmartwychwstania''. Jest to niełatwa książka, wymagająca dużej dawki skupienia i uwagi. Porusza wiele istotnych problemów, zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad zagrożeniami współczesnego świata, jednocześnie pokazuje sieć wzajemnych powiązań, które kruszeją w obliczu zawirowań losu. Wszystko to tworzy nostalgiczną i intymną atmosferę, pełną dramatycznego napięcia i oczekiwania.

  Powieść zdecydowanie odbiega od tradycyjnych wzorców literatury obyczajowej. Ale w tym właśnie tkwi jej wyjątkowy urok i unikatowość. Poznajemy czterdziestokilkuletnią ko­bietę, która na pierwszy rzut oka ma wszystko: kochającego męża, piękną, dorastającą córkę, dobrą pracę oraz nowy dom prawie na ukończeniu. Tymczasem rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana, pełna odcieni szarości, niejednoznaczności i skrajnych zachowań.

,,Troje ludzi w jednym domu. Każde z nas miało swoją nazwę – rolę wyznaczoną przez odwieczne prawa – mat­ka, ojciec, córka. Mąż i żona. Co z tego wynikło dla nas?''

  To niebanalna proza, w której nic nie jest proste i oczywiste: ani myśli, ani uczucia, ani ukształtowane idee. Autorka daje nam ciekawą perspektywę spojrzenia na instytucję małżeństwa zdominowaną przez obojętność, rutynę, brak czułości i zrozumienia. Wiele par po kilku latach małżeństwa zaczyna funkcjonować na zasadzie sublokatorstwa i realizowania zadań domowych. Wolą nudną, chłodną stabilizację, aniżeli skłonić drugą połówkę do większego zaangażowania się.

,,Nauczyłam się żyć bez szaleństwa i emocji. Takie klasyczne „odtąd – dotąd”, wszystko w ramach, w normie.''

  Ten wątek pobudza do wielu rozważań, otwiera oczy i uświadamia, że nie warto rezygnować z siebie i własnych potrzeb. Nie warto tłumić w sobie ból, gniew, poczucie bycia niekochanym, i udawać, że wszystko jest w porządku. Czasami lepiej płynąć pod prąd, stawić czoła samemu sobie, swojej samotności, bezradności i obrać w życiu nowy kierunek. Tylko wtedy nasza egzystencja nabierze prawdziwego sensu.

  Niniejsza publikacja dotyka także kwestii narkomanii. Ku zaskoczeniu Magdy i jej męża okazuje się, że ich córka Marta od dwóch lat regularnie zażywa narkotyki. Na nic zdają się ich błagania, tłumaczenia i groźby. Nastolatka wręcz poraża swoim prowokacyjnym, wyrachowanym i wulgarnym zachowaniem. Czy rodzicom uda się wydostać ją z bagna, w którym ugrzęzła?

,, Cały czas otoczona byłaś ludźmi p r a w y m i – ja, twój ojciec, Stefa. Obwarowana wartościami, wyposażona w arsenał szablonów zachowania na wszelkie okoliczno­ści. Nie miałaś żadnych powodów do dewiacji z kursu, więc może to tylko chwilowe odchylenie?''

  Niestety coraz częściej młodzież sięga po różnego rodzaju używki. I nie ma znaczenia czy żyją w dobrych warunkach czy w biedzie, czy mają pełną rodzinę czy pochodzą z tzw. rozbitych rodzin. Powodów może być mnóstwo np. czują się nieszczęśliwi, nikomu niepotrzebni, lub dręczą ich jakieś zmartwienia i chcieliby o nich zapomnieć. Dlatego za pomocą środków odurzających, pragną choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości i odreagować wszelkie napięcia. Jak można temu zaradzić? Iwona Żytkowiak nie podaje cudownego antidotum na nasze słabości, wewnętrzną pustkę i życiowe niespełnienie. Jedynie taktownie sygnalizuje, że zamykanie się we własnej skorupie – nie jest właściwym rozwiązaniem. W takich sytuacjach bardzo ważne jest wsparcie, miłość i akceptacja ze strony najbliższych, a także pomocna dłoń wykwalifikowanych i jednocześnie doświadczonych w kwestii leczenia uzależnień, specjalistów, którzy wejdą z butami w prywatność narkomana i pomogą mu odnaleźć właściwy kurs.

  Najmocniejszą stroną książki jest wiarygodny portret psychologiczny główniej bohaterki. Początkowo jawi się jako opanowana, pedantyczna perfekcjonistka, dbająca bardziej o zewnętrzne pozory niż wyższe wartości. Jednak za tą fasadą kryje się wrażliwa dusza, pragnąca ciepła, miłości i szczęścia. Myślę, że większość kobiet znajdzie w niej cząstkę siebie i może znów odważy się marzyć? Jedynie ubolewam, że zabrakło dokładniejszej analizy zachowania Marty, ze szczególnym uwzględnieniem jej potrzeb i oczekiwań. To z pewnością dodałoby całości mocniejszego wyrazu i kolorytu.

  Autorka zręcznie posługuje się kwiecistym językiem, nie waha się bawić słowem i tworzyć barwne, sugestywne opisy. Dużym zaskoczeniem jest dla mnie zastosowanie narracji (prawdopodobnie) drugoosobowej. Z taką formą jeszcze się nie spotkałam. Nieco specyficzna, acz z drugiej strony pozwala na lepszą identyfikację czytelnika z opisywaną postacią. Tempo wydarzeń również bez zarzutu. Choć nie znajdziemy tu nagłych, ekwilibrystycznych zwrotów akcji, to jednak nie można narzekać na nudę i monotonię. Podoba mi się także wprowadzenie powściągliwego, wręcz symbolicznego wątku miłosnego, który nadaje całości niespotykany klimat. W rezultacie otrzymałam satysfakcjonującą ucztę literacką, której długo nie zapomnę.

Podsumowując:
  ,,Wszystkie moje zmartwychwstania'' to lektura niezwykle refleksyjna, wielopłaszczyznowa i pełna głębokich uczuć. Z właściwą sobie wnikliwością opowiada o piekle uzależnienia od narkotyków, odsłania pęknięte relacje rodzicielskie i małżeńskie oraz zmusza do spojrzenia w głąb siebie, zweryfikowania swoich pragnień i lepszego poznania własnego ,,Ja''. Dzięki tej książce zrozumiałam, że wbrew wszelkim przeciwnościom, niekiedy wbrew nam samym - warto żyć z całych sił, a nie tylko oddychać, warto działać, a nie tylko marzyć… Polecam z całego serca!
Iwony Żytkowiak

24 komentarze:

  1. Ciekawa propozycja. Z Twojej recenzji wynika, iż książka jest dość wymagająca. Jednak na pewno po nią sięgnę, ponieważ porusza wiele trudnych tematów. A to lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś skuszę się na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo iż nie ma nagłych zwrotów akcji, to zauważam sporo interesujących tematów. Jestem ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przeczytam tę książkę, zapowiada się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaskoczyła mnie Twoja recenzja. Początkowo myślałam, że będzie to jakieś romansidło o znudzonej pani domu, której zachciewa się szaleństwa, a tymczasem to dużo głębsza, dużo bardziej złożona i dużo oryginalniejsza historia. Poruszenie tematu narkomanii - super! Bardzo rzadko stykam się w literaturze z taką tematyką, więc ciekawa jestem, jak została tutaj potraktowana.

    Dzięki za podrzucenie ciekawego tytułu. I oczywiście gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba też nie spotkałam się jeszcze z narracją drugoosobową. Książka zapowiada się ciekawie, więc może się na nią skuszę w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać, że autorka porusza także bardzo ważny temat, co z pewnością wpływa na większą wartość książki. Chętnie przeczytam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie książki, które nie są oczywiste i wymagają od czytelnika pełnej uwagi. Zapisuję tytuł.
    Zapraszam na konkurs.

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dobre się czyta Twoje recenzje

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajnie napisane, aż chce się sięgać od razu po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo fajny tytuł i pomysł na książkę

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na egzemplarz i od razu siadam do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że lektura naprawdę warta przeczytania. Będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z recenzji wynika, że to książka o wielkim dramacie, bo o dziecku uzależnionym od narkotyków... Zapewne Autorka przeniosła na karty powieści doświadczenia bądź swoje, bądź bliskich osób, przyjaciół... bo nie wyobrażam sobie, by w tym temacie wymyślać fabułę, nie opierając się na prawdziwym życiu. Z pewnością jest to wartościowa książka.
    s-a

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapowiada się interesująco, będę miała książkę na uwadze. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy tytuł, ale chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję patronatu.
    Zainteresowałaś mnie tą książkę, chyba najbardziej przekonuje mnie wymykanie się poza schemat, do tego emocje, konieczność skupienia? Tak, to jest to.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem zainteresowana- taka życiowa lektura, ilu z nas odgrywa narzucone role i pozornie nie widać w ułożonym życiu problemów.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydaje się być w moim guście, lubię tego typu powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka zdecydowanie trafia na listę do przeczytania, ale to mnie nie dziwi, bo jeśli chodzi o Twoje recenzje i polecenia to zawsze jest to strzał w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pewno się skuszę na tę lekturę. Świetna recenzja. Gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...