piątek, 9 czerwca 2017

Wywiad z Moniką Magoską-Suchar oraz Sylwią Dubielecką.

Monika
Karolajna
Co myśli Pani o słynnym powiedzeniu Scarlett O'Hary ''Pomyślę o tym jutro''?


Zacznę od tego, że kocham „Przeminęło z wiatrem”. Zarówno książkę, jak i film, choć przyznam, że po powieść sięgnęłam dopiero po obejrzeniu jako dziecko cudownej ekranizacji. Poniekąd właśnie tej pozycji „Klątwa przeznaczenia” zawdzięcza swój finał, który wciska w fotel i każe czytelnikowi przeżywać treść jeszcze długo po zakończeniu lektury. Co do stwierdzenia Scarlett, to chciałabym podchodzić do życia tak jak ona. Niestety jestem niecierpliwa i chcę wszystko mieć na już. Nienawidzę czekać. Nie odkładam nic na później, staram się zrobić wszystko na bieżąco, a jak mi nie wychodzi czuję frustrację, dlatego daleko mi do tej bohaterki pod tym względem.

silwana
Co według Pań jest najlepsze w byciu pisarzem?
  
Pisanie to oderwanie się od szarej rzeczywistości, możliwość pozostawiania za sobą trosk i zmartwień, podróż w nieznane, wcielanie się w role, których w normalnym życiu nie dane jest nam pełnić. Dla mnie jednak nie ma nic cenniejszego ponad zainteresowanie naszym dziełem czytelników. Dobre oceny tekstu, ciepłe przyjęcie ze strony odbiorców, konstruktywne recenzje, pomoc w promocji ze strony obcych osób i wynikająca z tych relacji przyjaźń to coś bezcennego, coś, czego nie da się oddać słowami, jeśli się tego nie doświadczy.

KINGA18
Czy wyobrażały Panie sobie, pisanie książek zamieniając się rolami?


Ależ my tak właśnie piszemy. Zamieniam się postaciami w zależności od potrzeb sceny i naszego natchnienia. Wyjątek stanowią główni bohaterowie. Sylwia prowadzi Arienne, ja zaś Lwa. Nigdy nie ingerujemy w postać drugiej współautorki. Każda z nas ma swoją i to jest niezmienne. Najlepiej czujemy ich charaktery, gdyż w pewnym sensie są odzwierciedleniem naszych własnych. Ja jestem wybuchowa, lubię działać nim przemyślę konsekwencje swojego zachowania, natomiast Sylwia wierzy w dobro i ludzi, jak wybranka Severa i jest uosobieniem spokoju i wyważenia.

Just yśka
Jak to jest pisać książkę i dzielić czas na dzieci?


Nie jest to łatwe. Bycie mamą, w dodatku trójki maluchów, to praca na cały etat, a nawet więcej- to całodobowe zajęcie. Podobnie jest z książką. Przed jej wydaniem, w chwilach gdy nie pisałyśmy, nawet zajmując się dziećmi myślałyśmy o akcji i losach bohaterów. Teraz, gdy nasza powieść jest już na rynku, dodatkowo poświęcamy się jej promowaniu, co z kolei wiąże się z rezygnacją z czasu dla samej siebie. Osobiście nie mam chwili wytchnienia, wciąż działam. Jestem cały czas online, udzielam się na portalach społecznościowych, walczę o uwagę coraz szerszego kręgu odbiorców i o spotkania autorskie, niewątpliwie często robię to wszystko zaniedbując inne obowiązki. Kiedyś byłam pedantką, wydanie Klątwy zmodyfikowało mój pogląd na kwestie bałaganu. Staram się sobie tłumaczyć, że porządek w domu mają tylko ludzie bez pasji.

Dorotka Czyżycka
Co czuły Panie trzymając w dłoniach swoją pierwszą książkę?


Obie mamy po trójce pociech, a Klątwa to czwarte dziecko dla każdej z nas. To nasz czas, nasze pomysły, nasz świat, nasza pasja i bolączka w jednym. Wiążą się z nią skrajne uczucia. Śmiałyśmy się nad nią i płakałyśmy. Nad tworzeniem książki i dopieszczaniem do ostatecznej formy spędziłyśmy całe lata, gdyż przygody Severa i jego wybranki tworzymy od czasów liceum. Nie powinien zatem dziwić fakt, że ujrzenie naszego dzieła wywołało u nas euforię. To niesamowite zobaczyć efekt tylu lat literackiej zabawy w wersji namacalnej, jako gotowy produkt. Radości jednak towarzyszył niepokój. Co teraz? Czy ktoś sięgnie po naszą pozycję i z jakim odbiorem się ona spotka? Było też niedowierzanie, że to już, że wreszcie dopięłyśmy swego. Materialna książka to ukoronowanie naszej pracy, ale i przyjaźni.

mariola163
Czy spodziewały się Panie tak dużego zainteresowania tą pozycją, czy raczej były Panie pozytywnie zaskoczone, albo spodziewały się jeszcze większego zainteresowania?


Wydając powieść nie miałyśmy pojęcia co się z tym wiąże. Po prostu marzyłyśmy o tym, by ktoś więcej niż tylko osoby z naszego środowiska to przeczytał i ocenił. Skrycie marzyłyśmy o tym, by nasza pozycja przypadła czytelnikom do gustu. Jesteśmy zachwycone faktem, że tyle osób sięgnęło po Klątwę i wystawiło jej tak wysokie noty, ale nie osiadamy na laurach. Piszemy ciąg dalszy czując presję, jakiej nie było przy tworzeniu pierwszej części naszej sagi. Musimy sprostać wymaganiom czytelników, a te są niemałe i jednocześnie poprowadzić akcję tak, by była ona zaskoczeniem dla odbiorców, którzy już czynią różne założenia co do kontynuacji.

Sabina
Do jakiej przeczytanej książki lubi Pani powracać?


Chyba noszę w sobie wciąż małą dziewczynkę. „Pierścień i róża” Thackeray’a to książka mojego dzieciństwa. Uwielbiam wydanie tłumaczone przez Michała Ronikiera. Wiersze z tej książki znam na pamięć. Nic dziwnego, skoro przekładał je na polski sam mistrz Słomczyński. Dlatego gdy jest mi źle, sięgam po tę pozycję, nawet chociażby po to, by pooglądać cudowne ilustracje samego autora.

Izabela Dembna
Która z Pań wymyśliła tytuł i skąd pomysł?

Pomysł na tytuł zrodził się po napisaniu całości. Do jego powstania przyczyniłyśmy się wspólnie. Jak wszystko w naszej powieści, także i on został przez nas dokładnie omówiony i jednogłośnie zaakceptowany. Oba jego człony nawiązują do tekstu i ściśle się z nim łączą, jako czynniki determinujące działania naszych bohaterów.

Sylwia Kobylińska
Myślała Pani, żeby w trakcie pisania się poddać i zostawić to do dokończenia komuś innemu? Może jakieś chwile zwątpienia?


Jestem niczym Severo. Nie poddaję się nigdy, walczę do końca, przeciwności mi nie straszne. A poważnie: gdy postawię sobie jakiś cel, muszę go osiągnąć, nawet jeśli wiąże się to dla mnie z obciążeniem, emocjami i użeraniem się z całym światem. Czuję się zmobilizowana do działania i daję z siebie wszystko, by to osiągnąć. Tak było w przypadku walki o zdrowie i tak jest teraz, jeśli chodzi o książkę. W życiu nie oddałabym jej komuś innemu. To moje dzieło i Sylwii. Mimo braku czasu i malutkich dzieci w domu, zaparłyśmy się i napisałyśmy Klątwę. Robiłyśmy to po nocach i jak widać dałyśmy radę. Teraz podobnie walczymy z promocją, by pokazać nasz produkt szerszemu odbiorcy, a jednocześnie staramy się tworzyć kontynuację naszego dzieła i nie poddawać się, mimo niewyspania i skrajnych emocji, jakie wiążą się z wydaniem książki.

KINGA18
Jaka była najdroższa książka, którą Pani sobie kupiła i jaki był to gatunek literacki?


Najdroższą pozycją w mojej bibliotece są… komiksy Milo Manary. Kocham kreskę tego wybitnego twórcy, nie mogłam więc sobie odmówić zakupu jego wersji historii rodu Borgiów. Mimo więc, że trudno dostępne i nietanie, musiały stanąć na półce w moim domu.

Sylwia

martucha180
Czym dla Pani jest SŁOWO?


Sposobem wyrażenia siebie- swoich myśli, uczuć, wyobrażeń. Gdy piszę, jest bronią, którą walczę, muzyką, którą pobudzam zmysły i żartem wywołującym uśmiech na twarzy. Ponieważ doceniam siłę działania słów, unikam nadużywania ich, gdy targają mną emocje. Starannie też dobieram słowa, gdy tworzę.

W jaki sposób przebiega podział pracy nad książką w przypadku dwóch autorek? Która za co odpowiada? Której głos jest ważniejszy i ostateczny?

Jedyny podział pracy dotyczy przypisania sobie głównych bohaterów. Monika kreuje Severa, a ja Arienne i w ich przypadku nigdy nie wymieniamy się rolami. O całej reszcie decydujemy wspólnie- zarówno o akcji, miejscu, czasie jak i pozostałych bohaterach. Omawiamy zarys sceny, rozwinięcie wątku, a potem piszemy- naprzemiennie, odsyłając sobie plik albo po jednej kwestii postaci w dialogu, albo z dłuższą partią tekstu. Nie wytyczamy sobie granic, każda pisze, ile chce, a później czytając odpowiedź współautorki, poprawiamy siebie nawzajem. Nie można powiedzieć, że głos którejś jest ważniejszy. Musi się nam obu podobać w takim samym stopniu.

Inaczej wygląda podział ról przy promocji książki - Monika zajmuje się prowadzeniem fanpage’a i kontaktowaniem z odbiorcami, ja zaś piszę artykuły, wywiady i robię grafiki.

Just yśka
Co sprawiło Ci największą przyjemność w pisaniu?


Najciekawsze zawsze jest szukanie rozwiązań do konkretnych problemów. Najprzyjemniejsze wymyślanie i wyobrażanie sobie danych scen oraz czytanie odpowiedzi współautorki, na które niekiedy czeka się naprawdę z niecierpliwością. Najgorsze zdecydowanie poprawianie tekstu już któryś raz z rzędu pod kątem stylu, interpunkcji, zgodności i spójności.

Karolajna
Czy niepoprawny romantyzm może być wadą?

Myślę, że tak. Wierząc w miłość romantyczną, od pierwszego wejrzenia, można się łatwo zawieść. Tak się dzieje właśnie w przypadku głównej bohaterki naszej powieści. Arienne, spotykając Severa, wyobraża sobie go jako rycerza, a jak się okazuje dalej, jego zachowanie względem niej do rycerskich nie należy. Dziewczyna przeżywa ogromne rozczarowanie i boleśnie doświadcza na własnej skórze, że nie zawsze można do końca wierzyć i polegać tylko na sobie.

Beata G.
Co by Pani powiedziała, o co spytały swoją bohaterkę Arienne, gdyby dziś ją spotkała?


Chciałabym się dowiedzieć, czy znając dokładnie Przeznaczenie i wiedząc, co ją spotka w Czarnej Twierdzy, Arienne również zdecydowałaby się tam udać.

Angel Oscuro
Pisanie w duecie scala przyjaźń, czy wręcz przeciwnie, wystawia ją na próbę?


Naszą scaliło. Były momenty w naszym życiu, kiedy mniej odzywałyśmy się do siebie, nie widywałyśmy się prawie wcale. Gdy mieszkałam przez rok w Anglii, nie tworzyłyśmy w ogóle. Po pojawieniu się pierwszych dzieci, również zarzuciłyśmy na trochę pisanie. Był taki moment, kiedy sądziłyśmy, że pewnie nie wrócimy do wspólnego tworzenia, ale pasja zwyciężyła. Dzięki temu powstała „Klątwa Przeznaczenia”.

Za co chciały Panie się "mordować" w trakcie pisania, a może panowała zgoda od pierwszej do ostatniej litery?

Raczej ciężko doprowadzić mnie do stanu, w którym chciałabym kogoś „mordować”- patrzę na świat z pewnym przymrużeniem oka, wykazuję zrozumienie dla poglądów innych (choć nie zawsze są zgodne z moimi). Nie czuję tez potrzeby forsowania swoich pomysłów i przekonywania kogokolwiek do swoich racji. Dlatego ciężko mówić o większych kłótniach podczas pisania. Na ogół po prostu rozmawiałyśmy, pisząc „Klątwę”. Czasami trudno było mi pogodzić się z tym, że usuwamy dłuższe partie tekstu, bo moja przyjaciółka chciała coś napisać inaczej, ale wiedząc, że proponowane zmiany są korzystne, trudno było się nie zgodzić.

Nela Radoń
Myślisz, że na podstawie Waszych książek mogła by powstać gra komputera lub zostać nakręcony film? Jeśli tak, to jak sobie to wyobrażasz?


W gry komputerowe nie grywam, ale sądzę, że może nie sama akcja powieści, ale pewne wątki, miejsca i bohaterowie mogliby posłużyć za bazę do stworzenia gry. Nawet potrafię sobie wyobrazić fabułę, w której główni bohaterowie muszą pokonać wiele przeszkód, wrogów, aby dotrzeć do wspólnego celu. Taka gra dla dwojga mogłaby być czymś naprawdę interesującym.

Jeśli zaś chodzi o film to najlepszy byłby w formie serialu i to nakręconego za granicą, z odpowiedniej jakości efektami specjalnymi. I najlepiej by było, gdybyśmy jeszcze mogły się wypowiedzieć, o ile w ogóle nie same napisać scenariusz do niego.

mariola163
Co Panie zyskały od strony emocjonalnej (duchowej) ze wspólnej pracy nad książką, a może jednak coś utraciły? 

Wspólna praca inspiruje. Zdarzają się każdemu jakieś gorsze momenty w życiu, które odbierają natchnienie na cokolwiek, a wtedy gdzieś po drugiej stronie jest współautorka- przyjaciółka, która pocieszy i skutecznie mobilizując do pisania, odciągnie myśli od życia codziennego i problemów.

Sylwia Kobylińska
Czy będąc małym dzieckiem myślała Pani, że kiedykolwiek zostanie pisarką? Miała już może Pani jakieś pomysły, które wykorzystała później?


Zdecydowanie nie. Jako małe dziecko bawiłam się i nie snułam planów zawodowych na przyszłość. Gdy byłam nieco starsza- tym bardziej nie przypuszczałabym, że zostanę pisarką- pisanie było dla mnie katorgą, wiecznie nieodrobionym wypracowaniem, które zamiast mnie w końcu pisała moja mama. Dopiero później, w wieku kilkunastu lat odkryłam przyjemność tworzenia, choć zawsze była to bardziej forma zabawy, nie myślałam o pisaniu pod kątem kariery.



W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Monice Magoskiej-Suchar oraz Sylwii Dubieleckiej za niezwykle interesujący wywiad. 
 
Nagrodę w postaci książki ,,Klątwa przeznaczenia'' otrzymuje  Karolajna, a nagroda pocieszenia wędruje do  Beaty G.
      
Gratuluję i pozdrawiam,
Cyrysia

12 komentarzy:

  1. Rewelacyjny pomysł na wywiad ;) aż żałuje ze nie wzięłam udziału chętnie sama zadbałabym pare pytań. Może następnym razem
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ta książka i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze zastanawiałam się jak to jest w duetach czy osoby się właśnie zamieniają czy jedna pisze o jednym druga o drugim. Proszę teraz się wyjaśniło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę uwielbiam :) Wywiad przeczytałam z przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny podział pracy. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze mnie zastanawia, jak od strony technicznej wygląda pisanie w duecie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo interesujacy wywiad dzieki pytaniom czytelniczek :D Teraz bardziej ejstem skuszona by rpzeczytac ksiazke :D Gruba ale czemu by nie? :D Super Ci to wyszlo! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy wywiad, a książkę mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna niespodzianka, dziękuję bardzo! Wywiad bardzo ciekawy, zaspokoiłam swoją ciekawość. ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...