niedziela, 6 sierpnia 2017

''Kiedy ciebie straciłam'' Kelly Rimmer [PATRONAT MEDIALNY]

Kiedy ciebie straciłam
Kelly Rimmer
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz, Julia Wolin
Wydawnictwo: Amber
tytuł oryginału: When I Lost You
Ilość stron: 368
Ocena: 7+/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI 

 

  Każda z nas choć raz pragnęła znów spotkać ukochanego po raz pierwszy i zacząć wszystko od nowa.
 
Czy trzeba kogoś stracić, żeby odzyskać jego i miłość?

 
   Kiedy Molly i Leo się pobrali, wierzyli, że są niezwyciężeni. Że razem mogą podbić świat.

   Teraz ona siedzi przy jego łóżku w szpitalu. Leo, korespondent wojenny, zawsze żył na granicy ryzyka. I zapłacił wysoką cenę: jest sparaliżowany, stracił pamięć. Molly robi wszystko, by pomóc mu wrócić do zdrowia, odzyskać wspomnienia. Nie odstępuje go na krok. Są razem, na dobre i na złe. Tak jak kiedyś...

   Lecz Molly nie mówi mężowi wszystkiego. Że ich małżeństwo zaczęło się rozpadać na długo przed wypadkiem. A teraz uczucie odradza się ze zdwojoną siłą. I powraca strach. Czy kiedy Leo wyzdrowieje, znów wyjedzie na wojnę, a Molly znów straci mężczyznę, którego pokochała po raz drugi? Czy oboje zdołają sobie wybaczyć, naprawić błędy i zapomnieć, że na chwilę zgubili gdzieś wiarę w miłość? 

  Kelly Rimmer to australijska gwiazda powieści obyczajowych wydawanych w 16 krajach. Jej książki, tłumaczone na ponad 20 języków, zajmują najwyższe miejsca wśród bestsellerów Amazonu i „USA Today”. Wzruszające, szczere i bezpretensjonalne, mówią o tragedii, bólu i prawdziwej, niełatwej miłości. Trafiają do serc milionów czytelniczek, które stawiają je obok powieści Nicholasa Sparksa i Jojo Moyes. W październiku 2017 polskie wydanie następnej powieści Kelly Rimmer – ''Milczenie matki''.

   Jestem niepoprawną romantyczką i głęboko wierzę w bratnie dusze i miłość, która nigdy się nie kończy. Dlatego uwielbiam czytać wszelkie historie o sile uczuć i ich wpływie na życie człowieka. Tym razem mój wybór padł na książkę ,,Kiedy ciebie straciłam, która porównywana jest do dzieł Nicholasa Sparksa i Jojo Moyes. Według mnie całkiem trafna analogia. Otrzymałam swoisty literacki wstrząs, który wyzwala całą plejadę różnorodnych emocji, poruszając przy tym najczulsze struny ludzkiej duszy. Bez wątpienia pozycja godna uwagi.

   Fabuła intryguje już od pierwszych stron. Poznajemy Leo – korespondenta wojennego, który żyjąc na granicy ryzyka, ulega wypadkowi i traci pamięć. Zrozpaczona Molly troskliwie czuwa przy mężu, choć jednocześnie gdzieś w głębi duszy ma nadzieję, że amnezja nigdy nie ustąpi. W przeciwnym razie wyjdą na jaw pewne nieprzyjemne sprawy, które mogą całkowicie przekreślić ich dalszą, wspólną przyszłość. Jaki sekret skrywa? Czy rekonwalescent odkryje prawdę? Już wkrótce oboje przekonają się, że czasami warto być przygotowanym na każdą ewentualność, także na najgorszy możliwy scenariusz.

   To niezwykle poruszająca historia, która w sposób przystępny dotyka ważnych problemów i skłania do wielu refleksji. Opowiada między innymi o sądzeniu i ocenianiu po pozorach, obsesyjnym spełnianiem siebie, braku wzajemnego zaufania i odpowiedniej komunikacji czy próbach udowodnienia swojej wartości. Zarazem mądrze pokazuje, jak dzielić sprawy na naprawdę ważne i takie, które można ograniczyć lub pominąć, co pozwala zdystansować się do swoich obowiązków i szybko ustalić ważne dla siebie priorytety.

  Bez wątpienia najmocniejszym elementem książki są złożone relacje między małżonkami. Czas teraźniejszy przeplatany jest retrospekcjami, w których poznajemy początki najważniejszych wydarzeń ze wspólnej przeszłości Molly i Leo.

''Wędrówka drogą wspomnień jest dla mnie bardzo bolesna, a przypomina sobie wszystko w takim tempie, że wiem, że chwile bliskości wkrótce się skończą. Ale nagle dziękuję losowi nawet za te chwile. Chciwie chwytam każdy moment taki jak teraz. Będę pielęgnowała te wspominania jeszcze długo po tym, gdy znowu go stracę.''

   Początkowo jesteśmy świadkami stopniowo rozwijającego się uczucia, które z biegiem czasu dojrzewa i nabiera siły. Jednak w pewnym momencie dochodzi do punktu zwrotnego i pogorszenia ich relacji. Z jakich przyczyn nastąpiło ochłodzenie więzi między małżonkami? Czy sytuacja, w jakiej obecnie się znajdują, będzie dla nich szansą na przeżycie wszystkiego od nowa – tym razem ze świadomością pułapek, w które nie warto wpadać? Tego musicie dowiedzieć się sami.

   Autorce udało się nakreślić bardzo rzetelne portrety bohaterów. Łatwo ich sobie wyobrazić, wniknąć w ich psychikę oraz zrozumieć motywy ich działań, demaskując to, co najbardziej istotne. Szczególnie mocno zżyłam się z Molly. Współczułam jej i kibicowałam. Poświęciła bardzo wiele w imię miłości i niestety nie została należycie doceniona. Przeciwnie. Spotkała się z niezrozumieniem bliskiego otoczenia, poczuciem krzywdy i odrzucenia, a także z egoizmem. Z kolei Leo pierwotnie dał się poznać jako czarujący, odpowiedzialny i opiekuńczy mężczyzna. Niestety jego ślepe zapatrzenie na pewną kwestie sprawiło, iż sporo stracił w moich oczach. Czy mimo różnych przeciwności odnajdą spokój, dumę, szacunek, ciepło i otwartość? Czy nauczą się jako para, jako rodzina iść ramię w ramię, pokonując wszelkie przeciwności losu? Sprawdźcie osobiście.

  Niniejsza lektura zawiera też tzw. sygnał ostrzegawczy dla tych, którzy sądzą, że praca jest kluczowym elementem naszej egzystencji. Pisarka na przykładzie Leo pokazuje przekleństwo wojennego korespondenta. To skrajnie niebezpieczny i ryzykowny rodzaj dziennikarstwa. Wymaga czegoś więcej niż tylko wypełniania obowiązków zawodowych. Żąda odwagi, poświęcenia i zaangażowania, co przekłada się na częste wyjazdy, lęk przed śmiercią, nałogi, problemy rodzinne itp.  
 
,,– nigdy nigdzie nie byliśmy tak naprawdę, w stu procentach. W domu nasze oczy kierowały się na wielki świat, szukaliśmy kolejnej dawki adrenaliny. Na polu bitwy ciągle myśleliśmy o domu i o tym, że nasze prawdziwe życie to istny dar od losu. Po pewnym czasie czuliśmy się nieswojo i tu, i tu, bo ani w domu, ani na polu bitwy nie byliśmy w pełni u siebie.

   Ten zawód z pewnością budzi podziw i szacunek, ale druga strona tego medalu jest taka, że reporterzy podobnie jak żołnierze, ponoszą ogromne koszty bycia świadkami ludzkiego cierpienia. Okrucieństwa wojny nie tylko odciskają trwałe piętno na ich psychice, ale także negatywnie oddziałują na ich najbliższych. Aż ciężko jest mi myśleć o tym wszystkim…

   Styl pisania autorki oceniam na duży plus. Świetnie operuje słowem, tworząc sugestywne obrazy, żywe dialogi i realistyczne postacie, jak również umiejętnie podtrzymuje napięcie, bazujące na atmosferze strachu i niepewności. Zadbano także o odpowiednie tempo akcji - ani na ułamek sekundy nic nie wymyka się spod kontroli. Poza tym podoba mi się zakończenie. Tchnie optymizmem i pozwala na własne przemyślenia. Generalnie nie mam się do czego przyczepić. Może jedynie za bardzo zepchnięto na boczny tor napięte stosunki między Leo, a rodzicami Molly. Liczyłam na bardziej szczegółowe ukazanie rozdźwięku między nimi. Nie zmienia to jednak faktu, że polubiłam twórczość Kelly Rimmer i chętnie zapoznam się z jej kolejną prozą zatytułowaną ,,Milczenie matki'', która najprawdopodobniej ukaże się już w październiku tego roku.

Podsumowując:
  Niezwykle piękna i cudownie przejmująca opowieść o sile wiary i miłości, o walce o własne szczęście i drugich szansach. Porusza duszę, rozgrzewa serce i ani przez chwilę nie przestaje zaskakiwać. Przekonaj się już dziś, że zawsze warto być blisko tych, których się kocha, bez względu na okoliczności.

,, …taka jest miłość. Możesz ją zadręczyć, ostudzić, zdusić nienawiścią albo ze wszystkich sił starać się ją unicestwić, ale jeśli raz zapłonęła, żar zostanie na zawsze.'' 
http://www.wydawnictwoamber.pl/

18 komentarzy:

  1. Ile Ty masz tych patronatów :o A co do książki, to mam na nią dużą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro twórczość autorki porównywana jest do Sparksa to polecę tę powieść siostrze. Powinna jej się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłabym przeczytać w letni wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka, jak widzę porusza ważne tematy. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł sobie zapisuję, jak zawsze kusisz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda bardzo interesująco :) gratuluję patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że mogłaby mi się spodobać ta opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam twórczość Sparksa. A skoro ta książka i wgl twórczość tej autorki jest porównywana m.in do jego twórczości to myślę że mi się spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka wydaje się być bardzo ciekawa. Czasami pokazanie prawdy innym ludziom, może kosztować daną osobę życie i chętnie poznam wątek przedstawiony w tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję kolejnego patronatu :) A co do samej książki, to jak najbardziej trafia ona w moje gusta, więc z chęcią sięgnęłabym po jej lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję i książka zapowiada się cudownie. Świetna recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojeju wydaje się być naprawdę cudowną książką. Musze się na nią skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z pewnością bardzo wymagający emocjonalnie jest zawód korespondenta wojennego. Jestem ciekawa prozy pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Musze ją poznać. Gratuluję już następnego patronatu :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...