Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Gdy nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód. [M.L.King] ❤

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

''Maraton do szczęścia'' Marta Radomska [PATRONAT MEDIALNY]

Maraton do szczęścia
Marta Radomska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 450
Data premiery: 2 sierpnia
Ocena: 9/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI


Co mają wspólnego rybki akwariowe, niesforny, gustujący w pożeraniu ubrań amstaff, tajemniczy dręczyciel i pocięte opony? Tu nie ma mowy o przypadku!

   Aleksandrze przyjdzie stawić czoła niecodziennym sytuacjom, które sprawią, że zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach codzienność zacznie przypominać kryminalny film z romansem w tle. Choć już wielokrotnie zawiodła się na związkach, lekceważy ostrzeżenia Dariusza przed zbyt bliską znajomością z jego bratem, Łukaszem, mieszkającym w kraju zaledwie od kilku tygodni. Tylko czy oni na pewno są braćmi?

   Jak wielki chaos w pozornie uporządkowanym życiu trzydziestoletniej instruktorki fitness wprowadzi pojawienie się tajemniczego mężczyzny?

   Marta Radomska, z wykształcenia filolog polski, prywatnie serce oddała zwierzętom wszelakiej maści, szczególnie kotom i chętnie powierza im rolę ważnych bohaterów swoich książek. Patronat honorowy nad jej twórczością sprawuje siedmioletni dachowiec Atton, współtwórca niespodziewanych (nawet dla autorki) zwrotów akcji, będących wynikiem pożarcia lub upchnięcia za kanapą skradzionych fragmentów tekstów.

   Zawsze chętnie odkrywam polskie debiuty, bo wśród nich czasem można znaleźć prawdziwe literackie perełki. Dlatego też cieszę się niezmiernie, że miałam okazję poznać ,,Maraton do szczęścia'', ponieważ ta powieść jest najlepszym dowodem na to, że mamy do czynienia z niezwykle utalentowaną osobą, w której drzemie ogromny twórczy potencjał, w dodatku całkiem sprawnie wykorzystany. Oby tak dalej!

   Rozbudowana fabuła stanowi znakomity misz-masz łączący konwencję komedii romantycznej z kryminałem. Poznajemy Aleksandrę - trenerkę personalną w fitness klubie, która od jakiegoś czasu przeżywa kryzys w związku. Skutkiem tego każdą wolną chwilę poświęca Darkowi i Beatce – swoim najbliższym przyjaciołom, przyszłym nowożeńcom. Nieoczekiwanie dziewczyna pada ofiarą dziwnych incydentów: pocięte opony w samochodzie, wybite okno w sypialni, głuche telefony, zdjęcia zrobione z ukrycia itp. Ktoś ewidentnie za nią nie przepada. Komu i czym naraziła się Ola? Czy uda się dopaść sprawcę zanim zrobi krok dalej?

   Otrzymałam intrygująco fascynującą historię z przymrużeniem oka i dramatyczną nutą  grozy, która dostarczyła mi mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w pędzącą akcję, pełną napięcia, zaskakujących zwrotów, rodzinnych tajemnic, śmiesznych komplikacji i szokujących odkryć. A im bliżej finału, tym robi się goręcej i coraz bardziej niebezpiecznie. Wszystko w ciekawy sposób wplata się w wątek główny, podnosząc tym samym jego atrakcyjność, a co za tym idzie – wyższą wartość poznawczą i emocjonalną. Z całą pewnością na nudę nie można narzekać.

   Struktura powieści przypomina puzzle, gdzie poszczególne elementy układanki trzeba dopasować w taki sposób, by stanowiły spójną całość. Autorka zgrabnie prowadzi czytelnika przez sieć intryg, powiązań, i sekretów z przeszłości. Sprytnie pokazuje mylne tropy, dawkuje informacje, by na koniec zaserwować wstrząsającą niespodziankę. Przyznam, że do samego końca nie potrafiłam odgadnąć, kto i dlaczego obrał sobie za cel Bogu ducha winną Aleksandrę. Snułam różne hipotezy i szukałam winowajcy wśród kilku osób, mimo to zostałam wyprowadzona na manowce, co odbieram w tym przypadku jako zaletę.

   Duży plus należy się również za niezwykle udaną, realistyczną i sugestywnie wyrażoną osobowość Aleksandry. Bez trudu można ją sobie wyobrazić, jako sympatyczną, inteligentną kobietę, odznaczającą się wyjątkową empatią i sarkastycznym poczuciem humoru. W jej zachowaniu nie znalazłam żadnej fałszywej nuty. Jak każdy człowiek posiada wady, zalety, ulega impulsom, podejmuje pochopne decyzje. Ale dzięki temu wydaje się bardziej ludzka i autentyczna w tym, co robi. Szczególnie zyskała w moich oczach po aferze z bezpańskim psem, którego uratowała przed bezmyślną interwencją straży miejskiej. Na uwagę zasługują także bohaterowie drugiego planu. Każdy z nich ma swoją historię, motywacje, cele i dążenia oraz specyficzny sposób bycia. Wszyscy wzajemnie się uzupełniają i wspólnie rzucają światło na rozwój wydarzeń.

   W książce nie mogło oczywiście zabraknąć wątku miłosnego, który dodaje subtelnej pikanterii i swoistego kolorytu złowrogiej rozgrywce zaaranżowanej przez nieznanego osobnika. Aleksandra ma już dosyć swojego chłopaka, który na każdym kroku pokazuje, jak mało dla niego znaczy. Tymczasem na horyzoncie pojawia się Łukasz - brat Darka, który od kilku lat przebywał za granicą, a teraz powrócił do kraju. Mężczyzna zdaje się być całkowitym przeciwieństwem wybranka Oli. Lecz, ku jej wielkiemu zdziwieniu, najbliżsi przyjaciele odradzają jej jakąkolwiek bliższą znajomość z tym przystojniakiem. Dlaczego? Nie zdradzę nic więcej! Pewnie sami już się domyślacie, jak to się skończy. Jednak nie obawiajcie się - przewidywalność w żadnym stopniu nie odbierze Wam przyjemności śledzenia licznych perturbacji kluczowej postaci. Będzie wesoło, romantycznie i niepokojąco.

,,Jak zacząć żyć dla siebie i z wyrachowaniem dokonywać selekcji niewłaściwych lub wybrakowanych egzemplarzy płci męskiej, opierając się na silnym poczuciu własnej wartości, zamiast lęku, że samej jest się egzemplarzem nieco uszkodzonym i pechowym?''

  Do gustu przypadł mi także styl pisania pani Marty. Posługuje się prostym, błyskotliwym językiem, kreśli barwne i szczegółowe opisy oraz dba o odpowiednie tempo i dynamikę nadchodzących zdarzeń. Szczególnie w końcowej fazie pojawia się spory zastrzyk adrenaliny wywołany przez sceny rodem z filmu sensacyjnego. Generalnie nie mam się do czego przyczepić, może jedynie napomknę o słabej kreacji Beatki. W porównaniu do innych epizodycznych osób wypada blado i nijako. Szkoda, że autorka nie popracowała nad jej wizerunkiem. Cała reszta bez zarzutu.
 
 Podsumowując:
  ,,Maraton do szczęścia'' to zabawna, optymistyczna opowieść o pozornie zwyczajnej codzienności, okraszonej szerokim wachlarzem nietuzinkowych przygód. Rozśmiesza do łez, ale jednocześnie odsłania najciemniejsze zakątki ludzkiej natury i zmusza do chwil refleksji. Zdecydowanie polecam. Satysfakcja gwarantowana.
 
 https://www.facebook.com/magdalenamajcherautorka/?fref=ts

18 komentarzy:

  1. Coś pełnego optymizmu by się przydało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś dla mnie historia z przymrużeniem oka i dreszczykiem grozy w tle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła z przymrużeniem oka i dreszczykiem - ciekawie się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Niebawem zabieram się za czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim maratonie to i ja wezmę udział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej polecę siostrze. Powinna jej się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zabawna i optymistyczna - to mnie przekonuje. Ostatnio często po takie książki sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piszę to już dzisiaj drugi raz - kupiła mnie okładka. Po wczytaniu się w recenzję historia zdecydowanie też :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To moj najbardziej ulubiony rodzaj książki, na pewno po nią siegne. Idealna na wypoczynek!

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka jest świetna-tytuł książki i recenzja przekonująca.

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie literackie misz-masze uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W sumie mogłam się zdecydować na tę książkę. No ale nic, może nadrobię:)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...