wtorek, 8 sierpnia 2017

WYNIKI KONKURSU:Widzę cię, obserwuję cię!

Moi Drodzy,
 
 Czas ogłosić wyniki konkursu, w którym można było wygrać thriller psychologiczny:  ''Obserwator'' D. B. Thorne'a.

    Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w konkursie. Miałam nie lada orzech do zgryzienia, gdyż wszystkie Wasze zgłoszenia naprawdę zasługują na uznanie. Niektóre z nich aż mrożą krew w żyłach.

Oto piątka wybranych przeze mnie szczęśliwców:

Anna Jędrzejewska


Naatttka


Agata Balij


 Elżbieta B
 
 Uważam, że nadmierny ekshibicjonizm w sieci jest bardzo niebezpieczny. Przedstawię Wam historię pewnej rodziny aby Was przed tym przestrzec.

Rodzina Kowalskich to model idealnej rodziny: młodzi, piękni i bogaci. Na każdym kroku i w każdej sytuacji starają się to pokazywać. Co roku jeżdżą na zagraniczne wakacje, mają ogromny dom z basenem i ubierają się w najdroższe ciuchy. Mają dwoje dzieci w wieku pięciu lat: chłopca i dziewczynkę. Małżeństwo prowadzi własną firmę. Pani Kowalska zajmuje się domem i większość czasu spędza w internecie. Codziennie dodaje na portale społecznościowe po kilkanaście zdjęć przedstawiających życie swojej rodziny. Każdy może dowiedzieć się na ich temat wszystkiego... 

W ubiegłym roku postanowili spędzić wakacje w Grecji. Pani K. Oczywiście miesiąc wcześniej poinformowała o tym na swoim profilu w najmniejszych szczegółach. Spędzili tam cudowne dwa tygodnie. Małżeństwo ma wspólny profil, codziennie zdawali relację ze swoich wakacji. Nie zastanawiając się nad konsekwencjami dodawali tam również zdjęcia swoich dzieci, także rozebranych na plaży i przy basenie...

Po powrocie do domu okazało się, że mieli włamanie. Złodzieje zabrali wszystkie wartościowe rzeczy i wyczyścili im konto nie zostawiając żadnych śladów. Mieli dużo czasu żeby się przygotować. Kowalscy nigdy nie dowiedzieli się kto to zrobił. Policji nie udało się tego ustalić. Udało im się za to coś znacznie gorszego....Znaleziono zdjęcia dzieci Kowalskich przechwycone w nielegalnych wiadomościach przesyłanych przez pedofili. Nie miało to związku z kradzieżą ale zwyrodnialec na szczęście trafił do więzienia. 

Rodzina Kowalskich zapłaciła ogromną cenę za swoją głupotę. Rzeczy materialne i pieniądze to nic w porównaniu z tym, jak zostały wykorzystane zdjęcia ich dzieci. A jak wiadomo, co trafi raz do sieci zostaje w niej już na zawsze i kasowanie niestety tu nie pomoże. Od tego wydarzenia małżeństwo nie upublicznia na portalach żadnych swoich prywatnych informacji i zdjęć.
Mam nadzieję, że moją historią udało mi się przestrzec każdego przed nadmiernym ekshibicjonizmem w sieci. Uważam, że życie prywatne powinniśmy zachować dla siebie.



Jagoda G

Mam na imię Anita. Jeszcze niedawno mogłam powiedzieć, że jestem szczęśliwą żoną i matką. No właśnie…. Mogłam….

Przez moją głupotę moje dziecko, mój Dawidek, stracił życie. Rozpadła się moja rodzina. Mąż odszedł ode mnie, ponieważ uważał, że to ja przyczyniłam się do śmierci naszego dziecka… Może i słusznie….

Opowiem Wam swoją historię abyście nie popełnili mojego błędu i uważali na to co wrzucacie do sieci. Ja za ten błąd zapłaciłam najwyższą cenę – życie mojego dziecka…

A zaczęło się całkiem niewinnie. Za namową koleżanki z pracy założyłam konto na portalu społecznościowym. Jak głosi obiegowa opinia: „nie masz konta na fb- nie istniejesz”. A ja chciałam zaistnieć i to bardzo, chciałam być popularna, szanowana… 

Na początku wrzuciłam jedno zdjęcie mojego Dawidka. Potem kolejne. Znajomi lajkowali, komentowali, chwalili moje dziecko. Ale mi było mało. Chciałam być jak inne matki, mające po tysiąc polubień pod zdjęciami swoich pociech. Zaczęłam przyjmować zaproszenia od kompletnie nieznanych mi osób. Byle tylko pochwalić się coraz większą liczbą wirtualnych znajomych. Wrzucałam głównie zdjęcia Dawidka, tego co robi, jak sobie radzi w przedszkolu, jak wygląda nasz plan dnia, gdzie jedziemy na wakacje…. Dzień bez wrzucenia na swoją tablicę przynajmniej jednego postu uważałam za stracony. 

Zdominowały mnie lajki. Całe życie podporządkowałam im, spędzałam coraz więcej czasu na portalu społecznościowym, obserwowałam życie innych osób i sama dzieliłam się coraz większą liczbą informacji na temat siebie, swoich bliskich i swojego życia. 

A potem nadszedł ten najgorszy dzień w moim życiu. Dawidek został porwany. Następne dni wspominam jak przez mgłę. Byłam na silnych środkach uspokajających. Wszyscy, policja i znajomi, szukali Dawidka. Gdy go w końcu znaleziono było już za późno… 

Okazało się, że to lokalny morderca porwał moje dziecko. Torturował je, gwałcił a na końcu zabił. A ja tego zwyrodnialca miałam w gronie swoich znajomych, mimo że go kompletnie nie znałam. Zemściło się na mnie przyjmowanie wszystkich zaproszeń jak leci. On za to miał doskonały dostęp do mojego życia. Dzięki udostępnianym przeze mnie informacjom wiedział dokładnie gdzie jesteśmy, co robimy… Śledził wirtualnie mnie i moją rodzinę, jednym słowem wiedział o nas wszystko…. I to dzięki mnie, bo tak ochoczo dzieliłam się swoim życiem….

Pamiętajcie drodzy użytkownicy sieci. W Internecie nie jesteście anonimowi. Każda wrzucona przez Was informacja dotycząca Waszego życia może być przez kogoś wykorzystana. Wrzucając masę zdjęć i informacji sami milcząco przyzwalacie by śledzili Was tak naprawdę obcy ludzie. A już szczególnie niebezpieczne jest wrzucanie do sieci zdjęć waszych pociech. 

Przestrzegam przed nadmiernym ekshibicjonizmem w sieci - jest to bardzo groźnie i niebezpieczne. Nie wiecie bowiem kto znajduje się po drugiej stronie i czy upublicznianych przez Was informacji nie wykorzysta w złym celu. Swoje życie prywatne zostawcie dla siebie, nie wrzucajcie go do sieci. 



Wszystkim laureatom serdecznie gratuluję i proszę o kontakt mailowy (kryniame@wp.pl)

11 komentarzy:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...