poniedziałek, 5 listopada 2018

''Zagubione życie'' Piotr Podgórski # PATRONAT MEDIALNY

Zagubione życie
Piotr Podgórski
Wydawnictwo: Lucky
data wydania: 21 września 2018
liczba stron: 336
Ocena: 8/10
Patronat medialny:
  Jolanta wiodła ciche, komfortowe życie u boku męża, który zapewniał jej poczucie bezpieczeństwa. Pewnego dnia otrzymuje zaskakującą wiadomość, która burzy jej wewnętrzny spokój; pierwszy mąż, wiele lat temu uznany za zaginionego, najprawdopodobniej się odnalazł. Ale to nie koniec niespodzianek, bo kobieta przeżywa kolejny szok, przypadkiem dowiaduje się o niewierności obecnego męża. Kiedy postanawia rozwieść się z Szymonem, bieg zdarzeń nagle przyjmuje nieoczekiwany obrót.

  Jolanta będzie musiała się zmierzyć z nową, brutalną rzeczywistością, w której szybko okaże się, że nikt z jej najbliższego otoczenia nie jest tym, kim się wydawał. [opis wydawcy]

  Piotr Podgórski vel Piter Murphy to pseudonim pisarza, który urodził się i wychował na Podkarpaciu. Jest nie tylko autorem powieści i opowiadań, ale znanym w świecie czytelników blogerem, prowadzącym blog Pisany inaczej. Interesuje się literaturą, filmem i psychologią, a ponad to kocha zwierzęta, przyrodę i piesze wycieczki.

  Już wcześniej miałam okazję poznać twórczość autora. Zarówno ''Trzy'', jak i Anathema" wspominam niezwykle pozytywnie. Dlatego też kiedy nadarzyła się okazja przeczytania kolejnej publikacji Piotra – bez wahania postanowiłam sprawdzić, czy od momentu wydania ostatnich dzieł zrobił jakieś postępy w swoim warsztacie pisarskim. I muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Widać naprawdę spory progres pod względem stylistycznym, kompozycyjnym, i co nie mniej istotne – kompozycyjnym.  W efekcie otrzymujemy kawał dobrej obyczajówki, która intryguje, wstrząsa i skłania do wielu refleksji. Jestem naprawdę usatysfakcjonowana. 

 Poznajemy czterdziestosiedmioletnią Jolantę, która po powtórnym zamążpójściu wiedzie spokojne, szczęśliwe życie. Ma przystojnego ukochanego, wspaniałą willę na Saskiej Kępie, serdeczną przyjaciółkę i zdolnego syna (z pierwszego małżeństwa), studenta prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Słowem - istna bajka. Niestety do czasu. Pewnego dnia niespodziewanie otrzymuje telefon od agencji detektywistycznej z informacją, że jej pierwszy małżonek, zaginiony sprzed piętnastu lat – najwidoczniej żyje.

<<–Kolejne lata poszukiwań nie naprowadziły na żaden konkretny ślad. Kilka dni temu otrzymaliśmy zlecenie. Śledząc kilka osób, natknęliśmy się na mężczyznę łudząco podobnego do pani męża. Mało tego. Informacje o tym człowieku są niejasne.>>

  Ta wiadomość spada na nią jak grom z jasnego nieba.  A jakby tego było mało, Jolanta odkrywa, że obecny mąż ma kochankę. Czy w zaistniałej sytuacji zostawi wiarołomnego mężczyznę i wróci do poprzedniego partnera?  A może sprawy potoczą się zupełnie inaczej? Pewna jest tylko niepewność.

  Nie spodziewałam się, że ta niby mało prawdopodobna fabuła – jest bardzo mocno powiązana z ówczesnymi realiami i kryje w sobie tak wiele problemów społecznych. Zostajemy wciągnięci w (z pozoru) rodzinną sielankę, gdzie każdy zakłada kilkanaście masek na specjalne okazje, które przywdziewa zgodnie z potrzebami. Lecz jak mówi staropolskie przysłowie - "kłamstwo ma krótkie nogi", zaś sprawiedliwość dopada w końcu każdego. Na jaw wychodzą szokujące fakty, które kładą się długim cieniem na perypetiach wielu osób. Piotr Podgórski z właściwą sobie przenikliwością dotyka niezwykle istotnych kwestii, takich jak śmierć, zło, cierpienie, zdrada, choroba, molestowanie, czy przestępstwa natury moralno-etycznej. Mądrze uświadamia, że nie da się poznać do końca drugiego człowieka, choćbyśmy z nim zjedli niejedną beczkę soli. Niektórzy ludzie są rzeczywiście otwarci, prostolinijni i szczerzy, ale zdarzają się też wyrachowani, bezwzględni i dwulicowi degeneraci nastawieni na własne korzyści. Dlatego czasami warto mieć się na baczności i nie bagatelizować sygnałów, jakie wysyła nam nasz intuicja. W przeciwnym razie może dojść do niespodziewanej… tragedii.

  Na kartach książki przewija się barwna galeria postaci, z których każda ma własny styl bycia i charakter, jak również własną tajemnicę. Najwięcej uwagi poświęcono oczywiście Jolancie, która błądzi w labiryncie własnej tożsamości, zdając się nie dostrzegać otaczającego ją kręgu hipokryzji i zakłamania. W rezultacie wpada w sam środek jakieś koszmarnej, kryminalnej afery. Równie ciekawą osobowością jest jej przyjaciółka Grażyna, która nie wiedzieć czemu, ciągle narzuca jej swoje zdanie i karze robić jak ona chce.

<<Coraz częściej miała jej dosyć. Zaczynała rozumieć, że znajomość z Grażyną stanowiła ograniczenie, że koleżanka steruje jej decyzjami i ma znaczący wpływ na jej poczynania.>>

  Także pozostałe osoby w mniejszym bądź większym stopniu, wnoszą do książki  mnóstwo kolorytu i pazura. Aczkolwiek według mnie mogłoby być nieco więcej wątków z udziałem syna Grażyny i jej pierwszego męża. Liczyłam na jakąś wstrząsającą konfrontację i wyjaśnienie sobie pewnych faktów. Tymczasem wiele spraw zostało zamiecionych pod dywan - nad czym ogromnie ubolewam.

  Całość napisana jest lekkim, potoczystym językiem, bez zbędnych ozdobników czy górnolotnego patosu. Plastyczne opisy łatwo pobudzają wyobraźnię, zaś akcja  jest nieprzewidywalna i ciągle gna do przodu. Praktycznie cały czas coś się dzieje: nieoczekiwane samobójstwa, wypadki, porażające odkrycia, knowania, machinacje oraz  romantyczne momenty kiełkującej miłości. Wprost nie sposób się oderwać od lektury. Jedynie mam zastrzeżenia do dialogów, które momentami pobrzmiewają nieco infantylnie np. zwracanie się Grażyny do niedawno poznanego sąsiada pieszczotliwym zdrobnieniem: Kubuniu. Niby nic wielkiego, ale jakoś mi to nie przypasowało, gdyż taki zwrot przeznaczony powinien być do bardziej zażyłych relacji. Są to jednak drobnostki, które aż tak bardzo nie zaważyły na ogólnym odbiorze powieści.

  Podsumowując: ''Zagubione życie'' to ciepła i mądra opowieść o przewrotności losu, odkrywaniu rodzinnych sekretów i dwoistości ludzkiej natury. Subtelnie i z wdziękiem pokazuje, że przechodząc przez piekło, wcale nie trzeba stoczyć się na samo dno. Przeciwnie. Nawet z najbardziej bolesnego upadku można podnieść się, wziąć się w garść i wygrać. Wystarczy odważnie stawić czoła wszelkim trudnościom i iść naprzód z ufnością wypatrując lepszego jutra. Tylko wtedy mamy szansę osiągnąć odpowiedni poziom szczęścia i wewnętrznego spokoju. Zapraszam wszystkich zainteresowanych. Z całą pewnością się nie zawiedziecie.

<<Wyszłam z pułapki wiary w pieniądze i status społeczny. Liczy się to, co nosimy w sercu. Jesteśmy bogaci, kiedy potrafimy wybaczać.>>

14 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że będzie mi dane przeczytać tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję patronatu, ciekaw jestem tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zainteresowana, zwłaszcza, że autorem jest mężczyzna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa historia, chętnie się z nią zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję patronatu! Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję patronatu :) A książkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny ciekawy patronat! Gratulacje:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję niezwykle interesujacego patronatu, zapraszając w swoje strony serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się ciekawie, może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...