"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Wywiad z Magdaleną Walą

Aleksandra Wójcik













Paulina Hoppe
Skąd wzięła się pani miłość do historii?

Moją inspiracją stała się książka, ale to chyba nikogo nie dziwi. W szkole podstawowej przeczytałam książkę „Bogowie, groby i uczeni” Cerama. I wtedy stało się, zakochałam się na amen w tajemnicach, które skrywa nasza przeszłość, a moja wielka miłość trwa do dzisiaj. Potem czytałam następne książki, kolejnych autorów i tak do dzisiaj.

martucha180
Podróże i zabytki (przez moją siostrę pieszczotliwie zwane "kamyczkami") to również mój krąg zainteresowań. Gdzie znajduje się Pani zabytek "must have" i co nim jest?

To zależy od tego czego się szuka w zabytkach. Jedni odnajdują się w we wnętrzach pałaców, innych pociągają zamczyska i lochy, jeszcze inni uwielbiają strzeliste gotyckie katedry. Mnie najbardziej fascynują pozostałości kultur niechrześcijańskich. Moja lista „must have” jest bardzo długa i życia mi nie starczy żeby wszystko zobaczyć. Pozwolę sobie wymienić trzy najważniejsze. Pałac Gyeongbokgung w Seulu – zachwyca mnie historia Korei, bardzo wiele czytam na ten temat i pomimo tego, że pałac w większości to rekonstrukcja (oryginalny został częściowo zniszczony przez Japończyków po inwazji 1915 roku) chciałabym bardzo powłóczyć się po jego pawilonach. Angkor Wat w Kambodży – świątynia ukryta w dżungli. Przykład na to w jaki sposób natura odbiera ludziom ich budowle. I w końcu Tulum w Meksyku – ruiny miasta Majów przepięknie położone przy błękitnym Morzu Karaibskim.

W książkach historycznych najbardziej interesuje mnie, jak dawniej żyli ludzie i jak radzili sobie ze zwykłymi, codziennymi czynnościami, bo to dla mnie jest świadectwo "historyczności" powieści. A co według Pani jest najważniejsze w powieści historycznej?

Dokładnie to samo. Nie wielkie daty, bitwy, traktaty, ale codzienność. Zwyczajne, a dla nas nadzwyczajne, czasem cudaczne obyczaje, które panowały we wcześniejszych stuleciach. W jaki sposób jedzono, co jedzono w różnych okresach roku, w jaki sposób przechowywano żywność. Jak się ubierano, w jakie materiały, w jaki sposób były one czyszczone. Jak podróżowano, jakimi środkami komunikacji. Jakie meble, sprzęty były nieodzowne w domach, w jaki sposób ich używano i czemu służyły. Jakie panowały zwyczaje, co należało do dobrego zachowania, a co tępiono. I można by było tak wymieniać w nieskończoność.

Cottonara
Czy praca nauczyciela zmienia człowieka? na lepsze czy na gorsze? i jak to wpływa na Pani pisarstwo?

Myślę, że nie tyle zmienia, co uwidacznia jeszcze bardziej cechy jego charakteru. Jeśli człowiek jest pozytywnie nastawiony do ludzi, otwarty na nowości, komunikatywny to praca z młodzieżą pomaga mu się doskonalić. Poza tym my nauczyciele stale przebywając z młodymi, pełnymi pomysłów umysłami sami w jakimś stopniu stajemy się młodsi. Musimy tacy być, żeby zrozumieć potrzeby i problemy naszych uczniów.

Czy praca nauczyciela wpływa na moje pisarstwo - hmm w jakimś stopniu tak, bo kiedy obserwuję młodzież, to czasami wpadają mi do głowy świetne pomysły, które mogę wykorzystać w swoich książkach. Poza tym wielokrotnie przekonywałam moich uczniów, że należy walczyć o swoje marzenia. I myślę, że był to jeden z czynników, który dał mi siłę, abym mogła próbować wydać moją książkę, aż do szczęśliwego dla mnie finału.

Edyta Monikiasz
Książki z wątkiem historycznym to dla mnie najlepsza lekcja historii.
Czy napisanie książki z historycznym tłem miało jakiś zamierzony cel. Jeśli tak to jaki ? A jeśli nie to skąd taki temat?

Raczej nie. Ja po prostu lubię historię i chciałam napisać taką książkę. Co do tematu to pozwolę sobie przytoczyć fragment posłowia z Marianny. „Inspirację do napisania tej książki stanowiło poszukiwanie materiałów do lekcji na temat powstania listopadowego. Kiedy szukałam źródeł, które mogłyby urozmaicić moją pracę, natrafiłam na wątek udziału kobiet w powstaniu. Pań innych niż rozsławiona przez Mickiewicza Emilia Plater. Motyw ten uznałam za bardzo wartościowy, jako że temat uczestnictwa kobiet w walkach narodowowyzwoleńczych jest pomijany. Sporo pań walczyło oficjalnie, ale również zdarzały się takie, które robiły to w ukryciu, w męskim stroju. Natomiast w I połowie XIX wieku były to nadal sytuacje wyjątkowe. Wtedy też stwierdziłam, że moja bohaterka mogłaby być takim byłym powstańcem. I jak w epoce represji popowstaniowych potoczyłyby się jej losy, gdy wprost z armii trafiłaby już do typowo kobiecej rzeczywistości – gdzie kobiety były traktowane jak ozdoba, a nie partner do dyskusji.”

Gdyby nie mogła być Pani ani nauczycielką ani pisarką to jaką drogę obrałaby Pani celem wtłaczania do głów wiedzy o przeszłości.

Pracę muzealnika :) Pewnie prowadziłabym lekcje muzealne z zakresu historii sztuki lub historii materialnej. Albo zostałabym archeologiem – moje niespełnione marzenie :D

Izabela Szymańska
Czy napisana przez Panią książka została w jakikolwiek sposób zaczerpnięta z życia realnego, może ktoś przeżył to co jest ukazane w powieści?

Powieść jest fikcja literacką – ale wojenne losy Marianny wzorowałam na losach dwóch kobiet. Antoniny Tomaszewskiej – podporucznika jazdy żmudzkiej, która walczyła w powstaniu listopadowym, oraz Joanny Żubr, która przebrana za mężczyznę brała udział w wojnie z Austrią w 1809 roku i jako pierwsza kobieta otrzymała Order Virtuti Militari od księcia Józefa Poniatowskiego. Jednak powojenne losy obu pań potoczyły się inaczej niż mojej bohaterki.

W jakim odstępie czasowym zajęło napisanie Pani tego dzieła, czy w tym momencie odkryła i doceniła Pani swój talent pisarza?:)

Książkę pisałam ponad pół roku, natomiast wcześniej przez parę miesięcy gromadziłam do niej materiały. Czytałam pamiętniki, zagłębiałam się w księgi metrykalne, oglądałam stare zdjęcia, studiowałam zawiłości XIX wiecznego prawa kanonicznego. Nie można w moim wypadku mówić o talencie pisarza. Piszę bo lubię i nic nie cieszy mnie bardziej, niż kiedy ludzie czytają moje teksty i je doceniają. Talent może być tu kwestia sporną. Mam po prostu wybujałą wyobraźnię i bawi mnie przenoszenie moich pomysłów na karty książki. To wszystko. Przede mną jeszcze daleka droga i wiele pracy.

Jola
Dwie książki, dwie różne epoki, ale jedno na pewno je łączy-to miłość. Proszę o odpowiedź czy łatwiej jest pisać takie historii, gdy są osadzone w naszych czasach, czasach które dobrze znamy. Czy może lepiej i łatwiej pisało się jednak Pani o czasach minionych, jak np "Marianna"

Zdecydowanie powieść współczesna była łatwiejsza. Przede wszystkim nie trzeba w celu jej napisania przeprowadzać żadnych badań. Jak ma się konieczną wiedzę, a podczas pisania Przypadków pewnej desperatki tak było, po prostu siada się i pisze. Inaczej jest, kiedy tworzy się książkę, której akcja dzieje się w innych realiach. Mogą to być kwestie związane z inną kulturą, religią no i oczywiście różnym czasem akcji książki. Wtedy nieskończenie łatwiej popełnić błąd – użyć jakiegoś niefortunnego określenia, w niewłaściwy sposób opisać jakiś drobiazg, który okazuje się na tyle istotny, że waży na odbiorze książki przez czytelnika. I wtedy blamaż gotowy. Nawet po przeprowadzonych badaniach, skończonych studiach historycznych oraz wiedzy, którą nabyłam, podczas pisania wielokrotnie wracałam do książek i sprawdzałam szczegóły. To oczywiście wydłużało pracę. Ale mam nadzieję, że efekt końcowy był tego warty.

Co lub kto pomógł Pani w wyborze tej drogi i powiedział: dziewczyno jesteś mądra, lotna, pięknie piszesz to zacznij pisać dla innych i zostań pisarką!

W zasadzie nikt mi czegoś takiego nie powiedział przed napisaniem Przypadków pewnej desperatki. Książkę dałam do przeczytania mojej siostrze i to ona miedzy innymi wspierała mnie kiedy poszukiwałam wydawcy. Wiedziała, kiedy mnie pochwalić, a kiedy skrytykować, a była bardziej bezlitosna niż najbardziej krytyczny recenzent. Wyszło mi to jedynie na dobre. Teraz, gdy czyta moje teksty, to nie po to by chwalić, ale po to by znajdować fabularne dziury, jakieś nieścisłości czy idiotyzmy, które mi się przydarzają w tekście i pomóc mi uczynić go jeszcze lepszym.

toskaniau 
Czy ma Pani wpływ na wygląd okładki? Ta jest rewelacyjna.
  
Żadnego i czekałam na nią z utęsknieniem. Na szczęście okładki Czwartej Strony bardzo mi się podobają więc byłam dość spokojna o jej wygląd :)

Amanda
Tytułowa Marianna to kobieta, która zdaje się niczego nie bać. Ani wojny, ani poświęcenia się dla rodziny. Czy Pani też byłaby zdolna do takich poświęceń? Czy walczyłaby Pani za kraj, a potem za rodzinę, przypłacając to swoim zdrowiem lub nawet życiem?

Prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia, ale chciałabym wierzyć, że tak. Dla bezpieczeństwa moich najbliższych byłabym w stanie zrobić naprawdę wiele. Mam jednak nadzieję, że nigdy o tym się nie przekonam i będziemy cieszyć się pokojem, bo nie ma nic gorszego niż wojna. Nie bez przyczyny istnieje przekleństwo „Obyś, żył w ciekawych czasach”. Jako historyk doskonale zdaję sobie sprawę, jak tragiczne w skutkach mogą być walki wywołane nietolerancją strachem, fanatyzmem lub czyjąś misją zmiany świata według jego pomysłu. Bez oglądania się, na życzenia innych. Bo najwyższą cenę zawsze płacą ci niewinni. W związku z tym wraz z moją rodziną chcę żyć w nudnych czasach.

anetadiurczak123
Najpiękniejsze miejsce na świecie według Pani, Pani oaza spokoju, miejsce gdzie rodzą się Pani pomysły na powieść?

Wieś, pola pachnące rzepakiem podczas wiosny lub latem szemrzące kłosami zbóż. Albo nasłoneczniony taras przed domem. Nic więcej mojej wyobraźni nie jest potrzebne.

izabela81
Marianna to kobieta o silnym charakterze, wykazująca się niezwykłą odwagą i upartością, do tego nie pozwala sobą pomiatać. W recenzjach można przeczytać, że przedstawiła Pani obraz kobiety, która w czasie wojny nie bała się walczyć i na równi z mężczyznami chwytała za broń narażając tym samym swoje życie. Zauważyłam, że w historii jest to pomijane na rzecz tysiąca dat i suchych faktów. A ja pragnę właśnie takiego podejścia do historii, jakie Pani proponuje nam, czytelnikom. Można było to zauważyć już przy "Przypadkach pewnej desperatki" - pokazała wówczas Pani, że historia wcale nie musi być nudna (mam nadzieję, że podobnie jest z "Marianną"). Czy uważa Pani, że dzięki takim książkom, jakie Pani tworzy, można tę historię podać w sposób bardziej przystępny, zrozumiały, ciekawszy?

Zdecydowanie tak. Historia ma nie tylko bawić ale jednocześnie uczyć, jakich zachowań powinniśmy unikać a jakie powielać, aby żyć szczęśliwie. Moje książki właśnie takie są. Mają bawić, uczyć i wzbudzać zainteresowanie naszymi dziejami. Specjalnie używam takiego, a nie innego języka, skupiam się na ciekawostkach z życia codziennego, aby tą ciekawość historii wzbudzić.

Perus
Czy gdyby miała Pani do dyspozycji wehikuł czasu i mogła przenieść się w dziewiętnasty wiek oraz żyć tak jak Marianna, skorzystałaby Pani z takiej możliwości? A jeśli nie, to co by Panią zniechęciło? Fakt, że kobiety miały wtedy mniej praw niż teraz i były podporządkowane swoim mężom? Brak możliwości zrobienia kariery zawodowej? A może konieczność noszenia gorsetu?

Zdecydowanie nie. O tych czasach tylko świetnie się czyta, natomiast żyć wśród tych wszystkich ograniczeń? Nie ma mowy. Co by mnie zniechęciło? Wszystko po trochu. Ale przede wszystkim cenię sobie wygodę w użyciu współczesnych wynalazków. Myślę, że życie jako chłopka pańszczyźniana, mieszczanka czy szlachcianka miało by wiele minusów. Przede wszystkim niekończąca się praca praktycznie od świtu do zmierzchu, bez możliwości urlopu, bez ograniczenia do ośmiu godzin dziennie, bez ubezpieczenia wypadkowego, rentowego czy emerytalnego. Zdecydowanie preferuję nasze czasy. Życie w nich jest po prostu dużo łatwiejsze. Co mi się jednak podoba? Panowie byli zdecydowanie bardziej szarmanccy i opiekuńczy w stosunku do nas kobiet. Mam wrażenie, że teraz za dobrze sobie radzimy. Trochę tego takiego staroświeckiego podejścia brakuje, choć pewnie feministki mogły by być oburzone moimi słowami:)

Katarzyna K
Zwiedziła Pani wiele ciekawych i tajemniczych miejsc. Jaki kraj, jaką miejscowość poleciłaby Pani zwiedzić świeżo upieczonym małżonkom?

Zależy co małżonkowie lubią. Jeśli piękne plaże i relaks to polecałabym którąś z greckich wysp. Jeśli plaże i malownicze miasteczka to zdecydowanie Czarnogóra. Jeśli monumentalne zamki, pałace i katedry – Francja. Wspaniałe katedry i dzieła sztuki – Włochy – i zahaczyć o plaże też idzie. Cudowne widoki i góry to Norwegia. Kraj oddychający bogatą historią i różnorodny w krajobrazy i zabytki Hiszpania. Fantastycznie położone zamki i ruiny – Szkocja. Na miesiąc miodowy jednak poleciłabym… Rumunię. Różnorodne krajobrazy, góry, morze, stare miasta, warowne kościoły, malowniczo położone cerkiewki, wspaniałe zamczyska i mili, gościnni Rumuni. I stosunkowo tanio, co też może być istotne.

Izabela Raszka
Dlaczego właśnie "Marianna", a nie np Izabela, Maria, Luiza?

Dwa powody. To imię było bardzo popularne w I połowie XIX wieku i co najważniejsze bardzo mi się podoba J

Jak w jednym zdaniu zachęciłaby mnie Pani do przeczytania "Marianny"?

Książka dla cieszących się wyśmienitym poczuciem humoru wielbicieli zadziornych bohaterek, historycznych smaczków, mrocznych tajemnic i wielkich uczuć.

Ewka Z.
Czy uczniowie zdradzają się z tym, że czytali Pani książkę? ;)

Tak. Podpisałam nawet parę egzemplarzy.

Iwona Pietrucha
Pani Magdaleno:) Piękny ma Pani cel, jak czytam w prezentacji: "wtłoczenie do głów młodego pokolenia możliwie największej wiedzy o przeszłości naszej ojczyzny i otaczającego ją świata". Również jestem nauczycielka i moją wielką pasja jest zarażanie moich małych podopiecznych miłością do książek:) Stąd pytanie: Czy ma Pani w zanadrzu jakiś ciekawy sposób na to? Jak rozwijać u dzieci zainteresowanie słowem pisanym? jak jest Pani ukochana lektura z dzieciństwa i dlaczego właśnie ta?:)

Ukochana lektura to „Akademia pana Kleksa” Jana Brzechwy :) Dlaczego nie mam pojęcia, chyba kwestia gustu, bo do dzisiaj lubię fantastykę, a w dzieciństwie zaczytywałam się w bajkach.

Jeśli chodzi o zainteresowanie młodzieży czytaniem. Oj ciężko, bardzo ciężko. W czasach komórek, gier komputerowych, Internetu i telewizji oni przestają czytać. Co można zrobić? Zainteresować jakimś tematem, nie podać wszystkich informacji tylko rzucić tytuł książki dobrej, ciekawej książki w której zjawisko/wydarzenie jest opisane. Część z ciekawości może sięgnąć. Ewentualnie napisać książkę – niektórzy uczniowie postanowili przeczytać z ciekawości i ze względu na osobę nauczycielki.

Wero Nika
Główna bohaterka - Marianna - odważna, bystra, inteligentna, zdecydowana walczyć o swoją ojczyznę. Myśli Pani, że ludziom we współczesnych czasach, czasach internetu, nowoczesnej technologi, ewolucji, równouprawnienia, gdzie wszystko jest pod dostatkiem, nie ma miejsca na patriotyzm? Jest pani zdania, że bohaterka może stać się wzorem do naśladowania dla ludzi?

Myślę, że ważny jest taki nasz codzienny patriotyzm. Nie wywoływanie kłótni i sztucznych podziałów w naszym różnorodnym społeczeństwie. Kupowanie polskich produktów, przez co budujemy dobrobyt w naszym kraju i wpływamy na tworzenie się nowych miejsc pracy. Wyciąganie wniosków z naszej burzliwej historii i pamięć o tych, którzy umierali byśmy dzisiaj mogli cieszyć się pokojem, znajomość naszych Symboli Narodowych, obchodzenie świat ważnych dla Polaków itp. Czy Marianna może być wzorem? Takich wzorów w naszej historii i literaturze istnieje nieskończenie wiele. Marianna na wojnę poszła nie tylko dlatego, że była patriotką. Zrobiła to dla swojej rodziny i głęboko wierzyła w słuszność swojego postępowania. Myślę, że tego należy uczyć następne pokolenia.

Joanna
Dlaczego akurat ten przedział czasowy? Skąd inspiracja i z jakiego powodu jest on dla Pani ważny? 

Chciałam napisać powieść historyczną, która rozgrywa się w Polsce. Chciałam stworzyć nietuzinkową bohaterkę w trudnych, ale ważnych dla nas Polaków czasach. XIX wiek był oczywistym rozwiązaniem również ze względu na dużą liczbę opracowań naukowych, bogata bazę źródeł historycznych i dużą ilość zabytków kultury materialnej, która przetrwała. XIX wiek jest stosunkowo łatwy do opisania, jeśli się do tego odpowiednio przyłożyć. Poza tym język drastycznie nie zmienił się przez ostatnie 200 lat, więc mogłam z czystym sumieniem zrezygnować ze stylizacji, żeby powieść dobrze się czytało.

Bogdan N
Uwielbiam czytać, ale gdy porównuję siebie z moją żoną, to wychodzi na to, że moja żona czyta i więcej, i szybciej ;) Co Pani na to, aby wprowadzono w Polsce Dzień Kobiet Czytających?

Jeśli kobiety w pakiecie dostaną dzień wolny od wszelkiej – także domowej – pracy, to jestem zdecydowanie za.

Uwielbiam piec, oczywiście głównie dla Mojej Żony :) Ostatnio specjalizuję się w ciastkach owsianych z różnymi dodatkami, np. rodzynki, orzechy, suszona żurawina. Wspólnie z Żoną kochamy serniki. A jakimi ciastkami/ciasteczkami Pani najchętniej się delektuje? Sama Pani piecze?

Ciastami upieczonymi przez szwagra. Po prostu palce lizać. Mnie samej wychodzi wyłącznie zakalec :)

Kasia Zalecka
Którą ze swoich podróży traktuje Pani z największym sentymentem. Może taką, która pozostawiła po sobie smak odkrytej legendy, a może tak, w trakcie której otarła się Pani o coś dziwnego, niewytłumaczalnego, wręcz mistycznego?

Tą, która odbyłam w dość dużej grupie przyjaciół. Cieszyły nas krajobrazy i zabytki, ale najbardziej cieszyliśmy się swoim towarzystwem i dzieliliśmy na bieżąco wszystkimi wrażeniami. Wszystko staje się piękniejsze i warte wspomniana jeśli dzielimy to z bliskimi nam ludźmi.

Paula
Chciałabym zapytać, nad czym autorka teraz pracuje i jakie ma dalsze plany literackie, czego możemy się spodziewać w przyszłości?

Zamierzam opisać historię Rozalii, młodszej siostry Marianny. Ją też czekają przygody i tajemniczy mężczyzna :) - fabuła obmyślona, nic tylko siąść i pisać jak przestanę zbierać materiały. W międzyczasie natomiast mogą się ukazać dwie moje inne książki. Jedna to kolejna powieść historyczna – ale uwaga – akcja dzieję się znacznie wcześniej niż w XIX wieku i powieść współczesna – komedia z romansem i tajemnicą w roli głównej.

wearesohappypeople
Pani Magdaleno, która epokę historyczną Pani lubi najbardziej i dlaczego?

Średniowiecze i starożytność. Szczególny sentyment mam do starożytnego Egiptu i jego bogatej historii. Jako młoda dziewczyna marzyłam o pozostaniu archeologiem – egiptologiem. Natomiast jeśli chodzi o średniowiecze – zamki, odziani w stal rycerze walczący w szrankach o chusteczkę damy… działa na wyobraźnię. Oczywiście w wyobraźni pomijam liczne niewygody związane z epoką :)

Aleksandra Wójcik.

Megami R.
Jeśli miałaby Pani wpływ na zmianę szkolnego kanonu lektur, jakie książki by Pani zaproponowała uczniom, z jakich by zrezygnowała? Może podzieli się Pani osobistą listą ukochanych książek? :)
 
Problem w tym, że nie mam pojęcia, co obecnie się znajduje w kanonie lektur, mam wrażenie, że poloniści cześć dobierają według własnego uznania.

Natomiast co ja bym w niej widziała? W zasadzie wszystko, co chcieliby czytać, byleby tylko czytali książki, a nie streszczenia. Moje uczennice są na przykład zauroczone książką „Gwiazd naszych wina” John’a Green’a. jeśli tego typu książki do nich przemawiają pozwólmy im je czytać jako lektury. Książki, które opisują problemy nastolatków, są na pewno dla nich łatwiejsze do omówienia niż „Krzyżacy” Sienkiewicza (przy całym moim uwielbieniu dla tego autora). Z kolei książki i autorzy, których ja czytuję mogą być dla nich za trudne, zbyt poważne lub niezrozumiałe. Albo też nie nadają się dla młodzieży z powodu brutalnego języka lub świata w nich przedstawionego. Nastolatki rzadko chcą czytać o problemach dorosłych, chcą jak najwięcej wiedzieć o ludziach w ich wieku. Młodych.

Podobnie jak Pani, kocham podróżować i czasami zdarza mi się „zboczyć ze szlaku” i zawędrować w niewiarygodnie piękne zakątki. Czy kiedykolwiek zdarzyło się Pani zabłądzić (np. z ukochanym psem u boku) i przez przypadek „odkryć” miejsce warte zobaczenia? Jeśli tak, jakie? A może jest takie miejsce, które w jakiś sposób Panią inspiruje?

Raczej nie. Jestem na to za bardzo zorganizowana i praktycznie nigdy nie zbaczam ze szlaku. Przed wyjazdem wyszukuję wszelkie możliwe informację o ewentualnych miejscach do odwiedzenia więc niespodzianki przytrafiają mi się rzadko. Czasem jednak błąkam się po najbliżej okolicy, siadam w malowniczym zagajniku pod brzózkami położonym wśród pól i tam wyśmienicie mi się myśli.

Joanna Barbara
Zacznę od słów J. Piłsudskiego: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Jak Pani, jako nauczyciel, ocenia poziom wiedzy z zakresu historii, tradycji... naszej dzisiejszej młodzieży, zwłaszcza teraz, kiedy odgraniczono nauczanie historii poprzez stworzenie klas profilowanych? Czy należy alarmować, czy może nie jest aż tak tragicznie jak twierdzą niektórzy... 

W tym momencie ściera się we mnie pragmatyczka z pasjonatką. Pragmatyczka myśli, że większość dorosłych kojarzy tylko kilka faktów z historii Polski, więc po co męczyć młodych zakurzoną historią. Pasjonatka uważa, że najważniejsza dla poczucia więzi z Narodem jest znajomość języka ojczystego, literatury oraz historii Polski. Że znajomość historii własnego kraju oraz wyciąganie wniosków z własnych dziejów jest czymś niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania Narodu. I jego przyszłości. Nie musimy się uczyć na własnych błędach, wystarczy poczytać o potknięciach tych, którzy żyli przed nami. I ich nie popełniać.

Niestety pozom wiedzy historycznej nie jest zbyt dobry. Dlatego trzeba robić wszystko by ją popularyzować.

Mówi Pani o sobie humorystycznie - "o wściubianiu nosa wszędzie... gdzie jest ciekawie, zabytkowo, historycznie...". Gdzie się opłaciło to zrobić, gdzie było naprawdę warto, gdzie było najciekawiej, bo np. to miejsce było najbardziej najeżone historią, przeszłością, ciekawostkami, tradycją... Jaką???

Tu nie ma znaczenie gdzie się opłaciło, ponieważ każdy kraj jest na swój niepowtarzalny sposób cudowny. Wszystkie miejsca, które odwiedziłam były tego warte, wszystkie oddychały przeszłością, a ludzie z dumą prezentowali swoją kulturę, historię, tradycje, kulinaria. Właściwie należałoby zapytać, w którym kraju wojny toczone w XX wieku najbardziej oszczędziły zabytki. Będą to bez wątpienia kraje Europy Zachodniej. Mnie jednak bardziej podobały się kraje leżące na Bałkanach Chorwacja i Macedonia. Z trudną historią, ale bardzo bogatą kulturą i tradycją, której nie zdołały stłumić lata niewoli. Mam też duży sentyment do Rumunii, która jest pięknym i niedocenianym krajem.

Wei rdo
Jako mantrę powzięła sobie Pani wpoić nam- młodemu pokoleniu historię naszego kraju, ale jaka wiedza, którą musimy przyswoić sprawi, że osiągniemy według Pani uznanie wobec starszego patriotycznego grona ludzi, którzy długo żyją i wiele wiedzą? Czy to w ogóle możliwe abyśmy kiedyś stanęli z Nimi na równym poziomie twarzą w twarz w szczerej rozmowie, zasypując się nawzajem faktami, które będą zgodne? Bo jak wiadomo historia opisana w książkach różni się od tej opowiadanej przez dziadków. A przecież to oni żyli dłużej, widzieli to na własne oczy, niektóra wiedza wędrowała do nich pokoleniami. Co Pani na ten temat uważa?

Problem tkwi w tym, że starsi ludzie nie pamiętają całości dziejów, ale ten wycinek, który dotyczy ich osobiście. Na przykład mój dziadek mógł opowiedzieć, co się z nim działo podczas okupacji, ale nie mógł wspomnieć o wielu innych wydarzeniach, które w tym samym czasie miały miejsce i na które on nie miał najmniejszego wpływu. Nasze odczucia dotyczące przeżyć, są bardzo subiektywne i oceniamy je przez pryzmat naszych dobrych albo złych doświadczeń. Często też tak oceniamy innych ludzi. Dopiero gdybyśmy spisali doświadczenia tysięcy ludzi, którzy w tym samym czasie pełnili różne role i przebywali w różnych miejscach mielibyśmy pełniejszy obraz jakiegoś przeszłego wydarzenia. Ale nigdy nie całkowity, ponieważ ludzie mają to do siebie, że chcą przedstawić przeszłe wydarzenia w korzystniejszym dla siebie świetle, a nawet się wybielić. Dlatego historyk analizując jakiekolwiek źródło historyczne nie może bezkrytycznie przyjmować tego co powiedziano lub zapisano. Trzeba analizę przeprowadzić o wiedzę, na temat okoliczności danego wydarzenia, człowieka, który był źródłem itd. Historia spisana w książkach też nie zawsze jest wiarygodna. Podczas wojen i klęsk żywiołowych wiele źródeł zostało bezpowrotnie utraconych, a wraz z nimi kolejne elementy historycznych puzzli, Być może te, które zmieniły, by całkowicie obraz jakiegoś wydarzenia. Czasami to, co w szkole jest podawane za pewnik, tak naprawdę jest jedynie domniemaniem, teorią jakiegoś historyka. Prócz tego funkcjonuje też powiedzenie „Historię piszą zwycięzcy” A oni wydarzenia zawsze przedstawiają w korzystny dla siebie sposób, który mogą prowadzić do dalszych zafałszowań obrazu, który mamy obecnie. Historia tak naprawdę to więcej zagadek niż oczywistości. I dlatego jest taka fascynująca – zawsze można odnaleźć nowe źródło, które zmieni nasze postrzeganie przeszłości.

Book Monster
Szczęście to pojęcie względne. Dla jednych to duża suma pieniędzy na koncie, dla innych zdrowie bliskich... A czym dla Pani jest szczęście? Czymś konkretnym, czy zlepkiem wielu niepowtarzalnych momentów? 

Każdym kolejnym przeżytym dniem. Bliskością innych ludzi. Brakiem złych wiadomości. Dobrą książką do przeczytania. Miłym uśmiechem wymienionym na ulicy. Można powiedzieć, że dla mnie szczęście to codzienność. 

Gdyby nagle świat miał się skończyć i ludzkości zostałby tydzień życia, jak spędziłaby Pani ten czas?
 
Na plaży nad ciepłym, błękitnym morzem, interesującym zamczyskiem na skarpie, najbliższymi w pobliżu i dobrą książką. 
 
Sylwka S.
Myślę, że każdy z nas ma w życiu swoje pasje, dla których poświęca swój czas i w których odnajduje ucieczkę i szczęście. Jaka pasja oprócz pisania pochłania Panią w całości, aż zapomina Pani o otaczającym świecie? 

Historia oczywiście :) W rozmaitych jej odsłonach. 

Do dziś pamiętam zapach ... ? 

Kwitnących bzów…

Księgarnia wspomnień
Historia to w dużej mierze siła wspomnień. Jakie wspomnienia są dla Pani najważniejsze? Co chciałaby Pani przekazać kolejnym pokoleniom? Siła wspomnień, uczuć płynie z...?

Związane z codziennością. Z tym wszystkim, co czyni nas takimi ludźmi jakimi jesteśmy obecnie. Drobnymi kawałkami układanki, małym radościami i smutkami, które składają się na obraz, którym jest czyjeś życie.

Szczęśliwa Mama
Często słyszę, że ulubionym zwierzęciem domowym Pisarzy jest kot. "Podobno mruczenie kotów może sprawić, że zrosną się nawet pogruchotane na miazgę kości albo czyjaś dusza ozdrowieje. Jednak kiedy tak się stanie, koty odchodzą, nie oglądając się nawet za siebie. Miłość kota pozbawiona jest nieśmiałości. Nie stawia warunków, ale też nie składa obietnic"- ja również kocham koty i uważam, że to właśnie koty wybierają swoich właścicieli. Co Pani o tym sądzi? Czy również posiada Pani kota?
 
Tutaj rozczaruję, ponieważ lubię koty, ale uwielbiam psy. Sama posiadam jednego, który w tym momencie wiernie mi towarzyszy licząc na odrobinę mojej uwagi. Koty chodzą swoimi ścieżkami, psy pozostają przy człowieku. Chyba jestem bardziej zwierzęciem stadnym niż indywidualistą. Ale faktycznie bardzo lubię mruczenie kota.

Bieganie, sport... Dla niektórych to jak wyprawa w kosmos. Jeszcze do niedawna sama należałam do osób, które poczynania sportowe/fizyczne podziwiały jedynie przed ekranem telewizora, ale odkąd sama zaczęłam biegać, to bardziej wierzyć w siebie i po takim wysiłku łatwiej mi potem podejmować kolejne życiowe wyzwania, Do biegania motywują mnie słowa Marca Buhla: "Biegacz to nie ten, kto szybko biega. To ten, który nie ustaje w walce". Kocham bieganie :) A jak sport jest Pani ulubionym? Który dodaje Pani siły i chęci do działania? Może fitness? 
 
Przykro mi, należę do osób które uprawiają sport go oglądając. No chyba, że jest lato, jestem nad jeziorem albo nad morzem. Wtedy żadna siła mnie nie powstrzyma przed wejściem do wody i pływaniem.

SyLwiA
Jaka jest Pani ukochana książka? 

„Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa.

Czy jest rodzaj literacki/pisarz/gatunek, do którego nigdy Pani nie sięgnie?

Krwawe horrory. Nie cierpię się bać. 

Gosia Pawlaczyk
Kocham czytać bajki. Obawiam się, że nigdy nie wyrosnę z tego. Zawsze dziadek mi czytał, potem czytałam sama i teraz nie wyobrażam sobie, żebym moim dzieciom nie czytała. Moje dzieci i ja kochamy bajki braci Grimm. Czy lubi Pani czytać bajki? Jakie by nam Pani poleciła? 

Kiedyś czytałam wiele bajek – miedzy innymi braci Grimm, Baśnie z tysiąca i jednej nocy. Obecnie czytam sporo fantastyki czyli tak naprawdę baśnie dla dorosłych. Natomiast co bym poleciła dzieciom? Jeśli są małe można połączyć przyjemne z pożytecznym i czytać dzieciom na przykład bajki logopedyczne. Albo czytać legendy polskie czy baśnie z różnych stron świata.

Anna Nawrocka
Czym jest dla Pani przyjaźń? Z którym bohaterem książkowym najbardziej chciałaby Pani się zaprzyjaźnić i dlaczego akurat z tym? Czym takim wyróżniałby się ten przyjaciel? 

Prawdziwa przyjaźń to trwanie przy drugiej osobie w dobitych i złych chwilach, dzielenie się sobą. Przyjaźń można określić miłością w miniaturze. Z przyjacielem równie dobrze się rozmawia, co milczy. Z którym z bohaterów chciałabym się zaprzyjaźnić? Myślę, że byłaby to czarodziejka Polgara z książek Davida Eddingsa, jednego z moich ukochanych autorów. Postać mądra, silna i opiekuńcza. Z którym moim bohaterem chciałabym się zaprzyjaźnić, trudne pytanie, bo sporo ich się namnożyło. Dobrą przyjaciółką mogłaby być teściowa Marianny - Elżbieta. Osoba rzeczowa, konkretna, opoka swojej rodziny. Można na niej polegać. Są to cechy, które szczególnie cenię.

Lubimy grać. Popularną grą w Polsce jest toto-lotek. Dziś wygrywa Pani horrendalną sumę pieniędzy. I co wtedy? Zakłada Pani swoje wydawnictwo? Może kupi Pani bezludna wyspę i w spokoju będzie tam Pani tworzyła kolejne dzieła? A może zbuduje Pani super nowoczesny szpital i ludzie będą tam leczenie bez kolejek i bezpłatnie? Co zrobi Pani z tą sumą pieniędzy? 

Żeby wygrać trzeba grać, a ja nie gram. Szanse, że wygram są niewyobrażalnie małe. No, ale powiedzmy, że raz wypełniam kupon i zgarniam całą pulę. I pewnie nic się nie zmieni w moim życiu, poza tym, że będę w stanie pomóc tym, którzy tego potrzebują. Nie mam pojęcia jaki to byłby cel. Część pieniędzy podarowałabym najbliższym, na spełnienie ich marzeń. Na pewno dalej chodziłabym do pracy – bo ją lubię i w wolnych chwilach pisała.

Ania Wolniak
Często zdarza mi się, że kupuję książkę dzięki rekomendacji znanej osobistości: aktorki, dziennikarki czy innej pisarki. Przyznam, że jeszcze nigdy nie zawiodłam się i dzięki temu nasza domowa biblioteczka rozrasta się w błyskawicznym tempie. Czyje rekomendacje na stronie tytułowej Pani książek byłyby dla Pani satysfakcjonujące? 

Mam długą listę polskich pisarzy, których książki po prostu pochłaniam. Gdyby Mariannę zarekomendowała Elżbieta Cherezińska, to byłby prawdziwy zaszczyt.

Gdyby żyła Pani w ubiegłym stuleciu, to którą ze znanych osób chciałaby Pani być i dlaczego? 

W zasadzie żadną, bo nawet te bardzo pozytywne postaci przeżyły tragedie. A pozostałe źle mi się kojarzą. Poza tym dobrze mi we własnej skórze w XXI wieku.

Teresa K
Wspominając dzieciństwo nasuwa mi się obraz moich dziadków, którzy siedzą przed kominkiem, dziadek pali fajkę, w całym domu unosi się zapach wanilii, a babcia robi na drutach ciepły sweter dla kolejnego wnuka. W kominku pali się ogień, w domu jest ciepło i przyjemnie, a dziadek zaczyna gawędzić o czasach wojennych (mój dziadek przeżył I i II wojną światową). Czasem babcia coś dopowie i tak za każdym razem moja wiedza o tych czasach się pogłębia. Na lekcjach historii w szkole bardzo często wykorzystywałam te wiadomości, co bardzo podobało się moim nauczycielom. Oczywiście również dużo czytam książek o tematyce historycznej, wojennej. Czy i Pani czerpała też wiadomości od dziadków, a potem wykorzystała w swoich powieściach? Czy może dzięki rozmowom z dziadkami czy też innymi członkami rodziny naszły Panią konkretne pomysły do wykorzystania w książce? Jak bardzo Pani życie czy też życie kogoś z rodziny wpisuje się na karty Pani książek? Czy wydarzenia jakie Panią dotąd spotkały stają się inspiracją dla losów bohaterów? A jeśli tak, to jakie?

Owszem ja również rozmawiałam z moimi dziadkami o tym, jak im żyło się w przeszłości. Ale nie, nie wykorzystałam w moich książkach ich opowieści. Na razie poruszałam się w czasach na tyle dawnych, że było to niemożliwe. Natomiast jeśli chodzi o moje życie – w części wykorzystałam swoje doświadczenie jako nauczyciela w Przypadkach pewnej desperatki - Julia, moja bohaterka jest nauczycielką. W ten sposób było mi łatwiej wykreować moją pierwszą bohaterkę i nie popełnić przy tym zbyt wielu błędów. Jakiś odsetek wydarzeń, które opisywałam miał swoje odbicie w rzeczywistości. Nie wszystkie przydarzyły się mi osobiście – kilka poznałam z opowieści moich przyjaciółek, również nauczycielek historii i za ich zgodą wykorzystałam.

W Polsce rynek wydawniczy jest bardzo pokaźny. Mamy to szczęście, że jest dużo wydawnictw, ale jak tworzyć w Polsce i nie zwariować, a przy tym jeszcze zarobić na życie, czynsz i opłaty? Czy jest szansa wydać książkę, zwłaszcza debiut, bez protekcji, sponsoringu i tzw. „pleców”? Jakich rad udzieliłaby Pani początkującym pisarzom, zwłaszcza tym, którzy się boją, że zostaną odrzuceni przez wydawcę?

Dobre pytania. W Polsce jest zaledwie kilku – być może kilkunastu pisarzy, którzy potrafią utrzymać się z pisania. Pozostali, w tym ja, żeby przeżyć potrzebują stałej pracy. A piszą w wolnych chwilach. Taką mamy rzeczywistość. Pomimo to wciąż pojawiają się nowe książki – dlatego, że ludzie lubią pisać i jeszcze bardziej dzielić się owocami swojej twórczości nie łudząc się, że na tym zarobią. Na dodatek praktycznie wszyscy zmagają się z plagą piractwa, które znacząco uszczupla i tak marne dochody. Co więcej, jeśli książka jest nierentowna – czyli więcej osób przeczytało ją korzystając z nielegalnych źródeł, może się okazać, że wydawca nie będzie chciał kontynuować współpracy z pisarzem, lub kontynuować jakiejś serii wydawniczej. Piraci szkodzą więc nie tylko sobie, wydawcy i autorowi, ale także tym czytelnikom, którzy książki kupują i czekają na następną powieść danego autora.

Co do debiutu, to jestem chyba dobrym przykładem na to, że żeby wydać książkę nie jest niezbędna protekcja i plecy. Ja takiej zdecydowanie nie miałam i może dlatego długo czekałam na debiut. Fakt, że z wydaniem pierwszej książki było ciężko, kolejna przychodzi zdecydowanie łatwiej. Co do odrzucenie przez wydawcę to się na pewno zdarzy i to wielokrotnie. Chyba, że będzie to książka, która powali redaktora na kolana :) Zazwyczaj wysyła się tekst i nie dostaje odpowiedzi zwrotnej i to tyle. Należy być upartym i próbować do skutku. Jeśli tekst jest dobry, to jakieś wydawnictwo na pewno się nim zainteresuje, jeśli nie – potrzebna jest praktyka, trzeba napisać następny tekst i kolejny, i jeśli człowiek będzie wytrwały i pracowity to może się udać. Choć gwarancji na sukces nie ma, niestety.

Ewelina Poc
Pisanie na pewno wciąga i uzależnia. Spróbowało się raz i chce się jeszcze, więcej. Jakie są więc Pani dalsze plany pisarskie? Czy myślała Pani o pisaniu książek dla dzieci i młodzieży? Czy pozostanie Pani w kręgu powieści dla dorosłych?

Na razie moje plany uwzględniają wyłącznie książki dla dorosłych, ale kto wie co mi się urodzi w przyszłości. Może zdecyduję się napisać jakaś książkę dla nastolatków.

"– Jeanno, kobiety potrafią kochać o wiele mądrzej niż my! One nie kochają mężczyzny dla jego wyglądu. Nawet jeśli on się im bardzo podoba. – Joaquin westchnął błogo. – Kobiety kochają cię przez wzgląd na twój charakter. Twoją siłę. Twoją mądrość. Albo dlatego, że potrafisz zaopiekować się dzieckiem. Bo jesteś dobrym człowiekiem, masz honor i godność. One kochają cię inaczej niż mężczyzna kobietę. Nie z powodu kształtnych łydek ani nie dlatego, że w swoim garniturze budzisz zazdrość u jej koleżanek z pracy. Owszem, istnieją też takie kobiety, ale są tylko jak zły przykład dla innych" (Nina George "Lawendowy pokój").  

Co sądzi Pani o tym cytacie? Czy uważa Pani, że kobiety i mężczyźni inaczej kochają? Co dla kobiet jest ważne w miłości, w wyborze Tego Jedynego?

Zgadzam się z tym cytatem. Kobiety i mężczyźni różnią się nie tylko pod względem anatomii, intensywności działania rozmaitych ośrodków w mózgu, ale również pod chyba ważniejszym psychologii. Bez wpływu nie pozostaje wychowanie, które odbieramy w dzieciństwie i role które determinują jakim dorosłymi się staniemy.

Mężczyźni i kobiety kochają inaczej na początku, lecz gdy u obu płci zakochanie przeradza się w miłość dojrzałą te różnice zanikają. Miłość „za coś” – za charakter, siłę, przeradza się „miłość pomimo” - pomimo jakiś wad, które z biegiem czasu coraz wyraźniej zauważamy u naszych partnerów. Kiedy Kobieta się zakochuje, chyba wtedy gdy partner ma to nieuchwytne „coś” czego podświadomie szuka kobieta, a jego wygląd (też jest istotny, ale nie najważniejszy), zachowanie i słowa o tym świadczą.

Aneta Pachurka
Co czuje pisarz, gdy odnosi sukcesy? Gdy jego książki zbierają pozytywne opinie, gdy wszyscy zachwycają się pomysłem, polecają książki innym? Jakie emocje towarzyszyły Pani, gdy Pani książki się podobają?

Głównie niedowierzanie. Zastanawiam się jakim cudem po latach prób, książki, które piszę podobają się tak bardzo. Ulga, że nie posypały się gromy na moją głowę i zjadliwe recenzje. Potem pojawia się radość, że to wypieszczone i wypielęgnowane „dziecko” odnosi sukcesy. Ostatni jest przymus napisania, kolejnej, jeszcze lepszej książki.

Czy myślała Pani o ekranizacji Pani książki? Które Pani dzieło powinno być przeniesione na duży ekran jako pierwsze? Kto powinien zagrać główne role?

Tak daleko nie posunęłam się myślami. Już samo wydanie książek i w większości pozytywne opinie jakie otrzymują jest dla mnie dużym sukcesem.

Joanna Trociuk
Jak wiemy, jest Pani nieuleczalną książkoholiczką i fanką podróży. Jaką książkę zabrałaby Pani ze sobą na bezludną wyspę?

Już kiedyś pisałam, że najprawdopodobniej byłby to wypełniony po brzegi czytnik ebooków wraz z dodatkowymi źródłami energii. Wtedy nie musiałabym się ograniczać z ilością książek. Zabrałabym ze sobą wszystkie. 

Kto jest Pani największym autorytetem? Czy jest to postać historyczna, a może ktoś z czasów współczesnych?

Nie mam tylko jednego autorytetu. Każdy z nas ma swoje wady i zalety. Staram się czerpać z wzorców postępowania wielu ludzi, lecz takim szczególnym dla mnie autorytetem jest moja mama.

Anna Marecka
Czy będąc młodym uczniem ma Pani w pamięci jakąś szczególną wyprawę lub wycieczkę, taką, która zapadła Pani na bardzo długo w pamięci, aż do dziś ? A może wręcz nakierowała na to, że jest Pani właśnie tym kim jest ?:)

W zasadzie nie. Zaczęłam podróżować już jako osoba dorosła.

Gab riela
Gdyby miałaby Pani możliwość otrzymania dowolnej książki, nawet takiej, która pochodzi z XVIII wieku, z dedykacją i autografem autora, jaka książka by to była i dlaczego?
 
Karol Darwin „O powstawianiu gatunków” – ponieważ jest to dzieło przełomowe nie tylko dla nauk przyrodniczych, ale dla historyków, jako że dopuszcza istnienie innych wcześniejszych i bardziej prymitywnych gatunków człowieka. I ich ewolucję.

Zapewne nie wszystkim spodobała się Pani twórczość, bo nawet przy najlepszej książce zawsze znajdą się takie osoby, którym ona nie przypadnie do gustu. Jak często spotyka się Pani z negatywnymi opiniami i w jaki sposób je Pani odbiera? Czy dają do myślenia, a może je Pani zbywa i zbytnio się nimi nie przejmuje?
 
Faktycznie nie wszystkim i byłabym zdumiona gdyby tak było. Na szczęście na świecie istnieje różnorodność gustów, co mi się podoba. Tych negatywnych opinii jednak nie ma wiele. Jak je odbieram? To zależy. Jeżeli ktoś pisze, krótko „co za chłam”, albo „szkoda czasu” nie biorę tego za bardzo do siebie. Wiadomo, że gusta są różne, a takiej zdawkowej opinii nie mogę w żadnym stopniu wykorzystać. Inaczej jest, gdy ktoś zada sobie trud napisania dłuższej wypowiedzi w której pojawią się konkretne zarzuty. Taka recenzję, pomimo tego, że nie jest dla mnie pochlebna, bardzo sobie cenię i szczegółowo analizuję. A następnie staram się wykorzystać uwagi krytyczne w moich kolejnych książkach i nie popełniać tych samych błędów po raz wtóry. Oczywiście być może pojawia się inne, ale dzięki rzetelnej krytyce moje następne książki mają szansę stać się coraz lepsze.

Aleksandra Wójcik.

  
 Dziękuję wszystkim za pytania. Miałam odpowiedzieć na ograniczoną ich ilość, ale nie umiałam zdecydować, które miały by to być. Wszystkie wydawały mi się interesujące i warte odpowiedzi. Ponieważ jednak niektóre powtarzały się odpowiedziałam na nie w grupach. Z wyborem dwóch najciekawszych pytań miałam ogromny problem ponieważ znalazłam co najmniej sześć, które chciałabym nagrodzić. Jednak nie mogę tego zrobić więc po długich rozważaniach wybrałam pytania zadane przez Wei rdo i Jolę.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za udział w zabawie.


~~ * ~~

W imieniu swoim i czytelników mojego bloga dziękuję Pani Magdalenie Wali za niezwykle obszerny i interesujący wywiad.
 
  Pozdrawiam,
Cyrysia


14 komentarzy:

  1. Dziękuję bardzo za to wyróżnienie, gratuluję Joli i pozostałym biorącym udział, pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy, piękny wywiad. Mądre spostrzeżenia o pamięci starszych ludzi, wzruszająca odpowiedź, że mama jest największym autorytetem. Mój uśmiech wywołała informacja, że Autorce podobają się kraje leżące na Bałkanach - Chorwacja, Macedonia, że Rumunia również...
    Dziękuję za interesujący, wyczerpujący wywiad i trud, jaki zadała sobie Autorka, by odpowiedzieć na tak dużą liczbę pytań.
    sarajewianka

    OdpowiedzUsuń
  3. Imię Marianna także mi się podoba. Bardzo interesujący wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję. Ciekawy wywiad i fajne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wciąż przede mną, ale z ogromną radością przeczytałam wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie. ;) Bardzo ciekawy wywiad, miło mi się go czytało! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczny wywiad :) długi, pełen ważnych pytań i wykańczających odpowiedzi. Bardzo miło mi się czytało!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne pytania i odpowiedzi! :) Spodobało mi się to, o nauczycielach :)
    Zapiszę sobie też tytuł „Bogowie, groby i uczeni” Cerama

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo interesujący wywiad. Takie wszechstronne pytania. Odpowiedź o uwydatnianiu cech charakteru podczas pracy nauczycielskiej to mądre słowa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj
    bardzo fajny wywiad, więcej takich proszę
    Podziękowanie za wykorzystanie mojego pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy wywiad, nie znałam tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajny wywiad :) Mam ogromną ochotę na książkę autorki, ale musi troszkę poczekać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie:)
    Wiadomość o planowanej powieści o siostrze Marianny ucieszyła mnie bardzo, już się nie mogę doczekać:) Zresztą pozostałych również:)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...