niedziela, 6 stycznia 2019

''Lato utkane z marzeń'' Gabriela Gargaś # PATRONAT MEDIALNY

Lato utkane z marzeń
Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 368
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
Gabriela Gargaś – czarodziejka kobiecych uczuć – zaprasza do urokliwego pensjonatu w Bieszczadach, gdzie wszystko może się zdarzyć…

  W małym bieszczadzkim miasteczku czas płynie leniwie. W ogrodzie przy Różanym Pensjonacie rozkwitają róże, a serce Michaliny tęskni za mężczyzną, którego pokochała pewnego zimowego wieczoru. Jej wybranek jednak odwiedza ją zdecydowanie zbyt rzadko, przez co ich miłość zostaje wystawiona na próbę.
Sielską atmosferę zburzy przybycie tajemniczego Przemka, który spróbuje oczarować Michalinę i skraść jej serce. Czy uda mu się sprawić, że dziewczyna zapomni o ukochanym?

  W malowniczej scenerii goście pensjonatu przeżyją niezapomniane chwile, a ich los się odmieni i dostaną od życia drugą szansę. [opis wydawcy]

  Gabriela Gargaś z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej. Z zamiłowania – bibliofilką, a także niepoprawną optymistką. Mama, żona, przyjaciółka, kobieta z krwi i kości. Lubi pierogi i czarną kawę, bardziej wschody od zachodów słońca, konwalie i bez. W bohaterkach książek takich, jak „W plątaninie uczuć”, „Jutra może nie być”, „Namaluj mi słońce”, „Pośród żółtych płatków róż”, „Droga do domu” czy  „Taka jak Ty” każda czytelniczka może znaleźć cząstkę siebie.

  Twórczość autorki znam nie od dziś i bardzo ją sobie cenię, ponieważ każda powieść, która wychodzi spod jej pióra urzeka swoją prostotą, niesamowitą atmosferą i siłą przekazu. Nie inaczej jest w przypadku "Lato utkane z marzeń". Ta książka właściwie już od pierwszych stron rozgrzała moje czytelnicze serce i dostarczyła mnóstwa emocji i tematów do przemyśleń. Dla niewtajemniczonych dodam, że jest to kontynuacja „Wieczoru takiego jak ten'', a co za tym idzie - proponuję sięgnąć najpierw po pierwszy tom, aby mieć lepsze rozeznanie w fabule.

  Ponownie wracamy do perypetii dwudziestokilkuletniej Michaliny, która prowadzi ''Różany pensjonat'' i wspólnie z babcią wychowuje młodszego brata – Bartka. Jej mama zmarła, gdy miała osiemnaście lata, zaś ojciec błąka się gdzieś po świecie, nie poczuwając się do żadnej odpowiedzialności rodzicielskiej. Mimo to dziewczyna nie poddaje się zwątpieniu i rozpaczy, lecz wychodzi naprzeciw wszelkim codziennym problemom. Tymczasem do malowniczego Złotkowa przyjeżdża córka Jadwigi – Amelia, która jako nastolatka uciekła z domu i przez wiele lat słuch o niej zaginął. Obie bohaterki nieoczekiwanie stają przed kilkoma trudnymi wyzwaniami. Jak sobie z nimi poradzą? Czy odnajdą upragnione szczęście i miłość? A może happy end nie jest im jednak pisany?

  Po raz kolejny autorka raczy nas wielowątkową, poruszającą różne płaszczyzny ludzkiego życia opowieść, obok której nie sposób przejść obojętnie. Bez niepotrzebnego patosu czy moralizatorskiego zacięcia opowiada o niełatwych relacjach rodzinnych, damsko-męskich, rodzicielsko-dziecięcych, odbudowywaniu zerwanych więzi, rasizmie, niepoczuwaniu się do ojcowskich obowiązków, młodzieńczym buncie, nieprzepracowanych emocjach, megalomańskich ambicjach, wybaczaniu, wyborach i ich konsekwencjach oraz sile marzeń i drzemiącej w nas mocy do ich spełniania. Tym samym mądrze uświadamia, że życie nie zawsze układa się tak, jak chcemy. Czasem przynosi wiele radości i satysfakcji, a niekiedy mocno daje w kość. Grunt to się nie poddawać. Czerpać przyjemność z małych rzeczy i wyciągać lekcje z poniesionych porażek.

  W książce przewija się cała plejada różnorodnych postaci, nakreślonych całkiem wyraziście i autentycznie. Aczkolwiek ich konstrukcja psychologiczna mogłoby być nieco bardziej pogłębiona, ponieważ miałam wrażenie, że ich charaktery zlewają się ze sobą. Zabrakło tzw. mocniejszego podkreślenia indywidualności danej osoby. Nie zmienia to jednak faktu, że z dużym zaangażowaniem śledziłam losy poszczególnych jednostek. Największą sympatią zapałałam do Amelii, która bardzo się pogubiła gdzieś po drodze ku dorosłości. Teraz szuka ukojenia w rodzinnych stronach, próbując jednocześnie naprawić utracony kontakt z najbliższymi. Z jakim to wyjdzie skutkiem? Ten wątek jest swoistą przestrogą zarówno dla dorastających dzieci, jak i rodziców. Uświadamia bowiem, że brak wzajemnej komunikacji i lekceważenie potrzeb drugiej osoby, może doprowadzić nie tylko do konfliktu, ale także do negatywnych konsekwencji psychologicznych, które rzutują na całe późniejsze życie dla obu stron.

  Natomiast jeśli chodzi o Michalinę to tym razem nie bardzo potrafiłam się z nią zżyć. Nadal wprawdzie podziwiałam jej zaradność i determinację, ale z drugiej strony irytowała mnie jej tęsknota za mężczyzną, który wbrew wcześniejszym obietnicom, zaczął spychać ją na dalszy plan. Ale jak to mówią: miłość jest ślepa. Czy przyjdzie kiedyś opamiętanie? Autorka serwuje nam różne uczuciowe zawirowania, aby uświadomić nam, jak łatwo popaść w pułapkę fantazji i dążenia do czegoś, co niekoniecznie musi być zgodne z naszymi pragnieniami. Spleceni w uścisku zauroczenia wierzymy, że wszelkie kryzysy ominą nas szerokim łukiem. Tymczasem szara codzienność weryfikuje nasze marzenia, przynosząc niekiedy mocne rozczarowanie. Dlatego czasem warto sobie odpuścić, a wszystko nagle stanie się prostsze.

  Całość napisana jest potoczystym, obrazowym językiem, bez zbędnego wodolejstwa i przynudzania. Narracja prowadzona jest z kilku punktów widzenia, co pozwala nam spojrzeć z szerszej perspektywy na toczące się wydarzenia. Umiejętnie pokazano również wyjątkowy klimat Bieszczad, gdzie czas płynie wolniej, a ludzie są jakby bardziej życzliwi. Mam jednak zastrzeżenia co do mnogości wątków i motywów pobocznych. Według mnie ilość przerosła jakość, co niestety odbiło się na spłyceniu kilku ważnych tematów, takich jak chociażby problem nietolerancyjni wobec osób o odmiennym kolorze skóry. To naprawdę groźne zjawisko społeczne, nad którym trzeba się bardziej pochylić, żeby uświadomić społeczeństwu, że nikt  nie może być obiektem represyjnych działań tylko dlatego, że jest członkiem jakiejś innej narodowości, rasy czy wyznania. Szkoda, że tę właśnie kwestię potraktowano po ''macoszemu''. Pomijając wspomniane uwagi, jestem zadowolona z lektury, ponieważ zapewniła mi kilka godzin przyjemnego relaksu, co uważam za duży plus.

  Podsumowując: "Lato utkane z marzeń" to otulająca wewnętrzną energią opowieść o wzlotach i upadkach, straconych złudzeniach, rozstaniach i nowych początkach, a także o przyjaźni i potrzebie bliskości. Wciąga, porusza wiele wrażliwych strun i błyskotliwie uzmysławia, że bez względu na wszystko nie wolno tracić wiary w lepsze jutro, nawet wówczas, gdy wiatr wieje w oczy i brakuje tchu. Bo prędzej czy później dostaniemy to, czego szukamy. Przekonajcie się sami. Polecam zainteresowanym.



18 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tę książkę również na pewno znajdę czas. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już trzy tomy, ale i tak pierwszy najbardziej skradł moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twórczość G.Gargaś jeszcze przede mną. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję patronatu, u mnie minus siedem stopni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym się przeniosła literacko w moje rodzinne strony. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię twórczość autorki i na ten tytuł również przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tego co czytam, ciekawe, życiowe wątki, poszukam książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam okazji nic jeszcze czytać od tej autorki :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo miło wspominam tą powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię powieści tej autorki. Potrafi wywołać u mnie ogrom emocji, a więc tę powieść mam na liście do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie sięgam po takie życiowe powieści. Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę w końcu sięgnąć po książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...