"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 6 maja 2014

Wolny strzelec


Lewis Winter musi umrzeć
Malcolm Mackay

 
Tłumaczenie: Miłosz Urban
tytuł oryginału: The Necessary Death of Lewis Winter
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 5 marca 2014
liczba stron: 368
ocena: 4/6







,,Zabić człowieka to nic skomplikowanego. Trudno za to zabić go dobrze. Ludzie, którzy potrafią zrobić to dobrze, są tego świadomi. Tych, którzy robią to źle, czeka bardzo bolesna lekcja’’.

Calum MacLean jest płatnym mordercą, (wolnym strzelcem) najlepszym w swoim fachu. Zlecenia bierze sporadycznie, najpierw rozważa wszelkie korzyści i straty, dopiero po dogłębnej analizie decyduje się na dalsze kroki. Każde podjęte zadanie wykonuje z iście mistrzowską precyzją. Tym razem otrzymuje nakaz zlikwidowania Lewisa Wintera, zwykłej narkotykowej płotki, praktycznie nic nieznaczącej przestępczym półświatku. Calum staranie przygotowuje się do wykonania wyroku nie pozostawiając niczego przypadkowi. Nadchodzi decydujący moment. Wszystko przebiega zgodnie z planem, bez najdrobniejszych zakłóceń. Niespodziewanie okazuje się, że ofiara miała jednak pewnych wysoko postawionych sojuszników. Wkrótce płatny zabójca będzie musiał zmierzyć się z czyhającymi na niego niebezpieczeństwami. Czy wyjdzie z tego bez szwanku? A może tym razem szczęście go opuści?

"Lewis Winter musi umrzeć’’ Malcolma Mackay’a, to pierwsza część TRYLOGII GLASGOW, jedna z najciekawszych serii powieści kryminalnych, jakie w ostatnich latach opublikowano w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie jest to debiut literacki szkockiego autora entuzjastycznie przyjęty przez krytyków i czytelników. W obliczu wspomnianych pochlebstw z ogromnym zainteresowaniem zabrałam się za bieżącą lekturę, tym bardziej, że lubię czytać historie o życiu w świecie przestępczości zorganizowanej, gdzie molarność nie istnieje. Z żalem jednak stwierdzam, że moje wielkie oczekiwania rozpłynęły się w powietrzu. Fabuła nie trąci żadnym oryginalnym, nowatorskim pomysłem. Tytułowy bohater nadepnął komuś na odcisk, więc musiał zostać zlikwidowany. W tym celu do akcji wkracza spec od brudnej roboty, który perfekcyjnie wykonuje swoje zadanie. Sprawy przybierają jednak nieoczekiwany obrót i w ciągu kilku dni  drapieżnik staje się ofiarą. Jak MacLean poradzi sobie w nietypowej dla niego roli? Niestety nie będzie wielkich ,,fajerwerków’’ ani ekstremalnych scen. Autor skupił się przede wszystkim na opisywaniu zasad i wartości, jakie rządzą w gangsterskim kręgu. Uświadamia, jak należy tu funkcjonować, by przetrwać każdy kolejny dzień. Na przykładzie płatnego zabójcy pokazuje również, co trzeba robić, czego unikać i z kim wchodzić w interesy, żeby być ,,kimś’’ w swoich fachu.

“Musisz wiedzieć, kto jest kim w tym biznesie i kto się czym zajmuje, bo nigdy nie masz pewności, czyją drogę przetniesz.”.

Ponadto przedstawia metody działania i sposoby śledzenia konkurencji, by w razie czego wiedzieć, kiedy zainterweniować. Nie zabraknie też ciekawych szczegółów dotyczących współpracy z tzw. "cynglami" oraz ze skorumpowanymi policjantami. Z zaskoczeniem obserwowałam przekupnych śledczych, którzy podczas prowadzenia danej sprawy umiejętnie ,,umywali ręce’ czerpiąc dla siebie korzyści. W tym przypadku uczciwy gliniarz, chociaż domyśla się, kto jest przestępcą, jest bezsilny z braku zeznań naocznych świadków i jednoznacznych dowodów. Jak widać temat niby ciekawy, ale w moim mniemaniu przedstawiony w zbyt ugrzecznionej formie. Liczyłam na więcej przemocy, brutalności, cynizmu, okrucieństwa i bezwzględnych działań.

Styl pisania, którym posługuje się autor, jest stosunkowo dobry. Wszystkie wydarzenia przedstawione są z perspektywy handlarzy narkotyków, płatnego zabójcy, ofiary, świadków morderstwa, policji oraz z punktu widzenia poszczególnych osób z marginesu społecznego. Dzięki temu lepiej możemy zrozumieć ich specyficzną osobowość oraz reguły postępowania w danej sytuacji. Akcja toczy się spokojnie, bez jakiś spektakularnych atrakcji. Osobiście jestem zawiedziona, ponieważ liczyłam na emocjonującą sensacje rodem z kultowego filmu "Ojciec Chrzestny". Lubię adrenalinę i dreszcz ekscytacji, dlatego niezwykle irytował mnie spokojny klimat, jaki został tu wprowadzony. Także bohaterowie nie zyskali wiele w moich oczach. To nijakie, bezosobowe postacie, jak z teatru lalek. Polubiłam jedynie Caluma MacLeana. Podobało mi się jego fachowe i kompetentne podejście do swojego zawodu. Wiedział, jak w danych okolicznościach należy się zachować, aby utrzymać się na ,,powierzchni’’ i nie dać się złapać. Każde przyjęte zlecenie wykonywał niezwykle kompleksowo i rzetelnie, bez niepotrzebnego ryzyka. Wyróżniał się niebywałą inteligencją oraz sumieniem, która pozwalała mu na jasne sądy. Krótko mówiąc, wyjątkowo ciekawa, kontrowersyjna osobowość.

Zakończenie przebiegło spokojnie bez większych rewelacji. Niebawem ukaże się kontynuacja tej części serii, zatytułowana ,,Pożegnanie gangstera’’, którą uznano za najlepszą szkocką powieścią kryminalną 2013 roku. Szczerze powiedziawszy wątpię, czy zdecyduje się ją przeczytać. Tymczasem Wam proponuje zapoznać się z powyższą pozycją. Nie jest to ambitny kryminał z wyższej półki, ale czyta się go w miarę szybko, sprawnie i z zainteresowaniem. Zapraszam chętnych.

***

Wydawnictwo Akurat.

41 komentarzy:

  1. Szkoda, że postacie są takie nijakie. To przecież bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem cały klucz do sukcesu tkwi właśnie w wyrazistych, barwnych bohaterach, a tutaj niestety tego nie ma.

      Usuń
  2. Chyba jednak zrezygnuję na razie z jej czytania.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie słyszałam o tym autorze i o tym wydawnictwie i jakoś mnie nie ciągnie do poznania tak jednego, jak drugiego

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie do końca mnie ta książka przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie, ale szkoda, że nie jest to ambitny kryminał z wyższej półki, jak napisałaś w końcówce recenzji. Sama wiesz jak lubię kryminały i raczej wolę czytać te dobre niż te słabe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę czytać te dobre kryminały, a nie jakieś przeciętniaki, dlatego odradzam powyższą powieść, ponieważ daleko jej do pełnej świetności.

      Usuń
  6. Przestępczość zorganizowana jako temat w książce mnie mało ciekawi, więc nie sądzę, by sięgnęła po ten kryminał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo lubię czytać o przestępczości zorganizowanej, dlatego wiązałam ogromne nadzieję z powyższą książką. Niestety rozczarowałam się nad czym bardzo boleje.

      Usuń
  7. Lubię kryminały dlatego z chęcią i ten poznam i sama się przekonam jak mi się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem przyzwoity kryminał powinien charakteryzować się doskonale zarysowanymi bohaterami, ponieważ to nie krew i flaki, a meandry ludzkiej psychiki są najbardziej interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że wyraziści bohaterowie to podstawa każdej książki, dlatego jestem zawiedziona, bowiem w "Lewis Winter musi umrzeć’’ niestety autor nie zadbał o ten jakże istotny szczegół.

      Usuń
  9. Już sam tytuł zachęca do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię nijakich bohaterów, więc chyba jednak się nie skuszę..

    OdpowiedzUsuń
  11. Skoro twierdzisz, że powieść jest kontrowersyjna i ciekawa, to może się skuszę. Ale ta różowa okładka mnie skutecznie odstrasza! Brrr!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka nie jest różowa tylko czerwona, to tylko efekt mojej przeróbki zdjęcia :)) Drugie zdjęcie obok ostatniego akapitu lepiej oddaje kolorystykę szaty graficznej tej książki.

      Usuń
  12. To co, że nie jest to ambitny kryminał, dla mnie w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ją, ale wydałam, czułam, że nie do końca mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam mieszane uczucia. Może gdybym miała szansę wziąć książkę do ręki i tak sobie pomacać i poczytać fragmenty... Hm... Nie wiem, nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy w sieci są gdzieś fragmenty ,,Lewisa...''? Ale jeśli jesteś zainteresowana to poszukaj. A nóż, widelec przypadnie ci ta książka do gustu.

      Usuń
  15. Kryminały nie powinny mieć różowych okładek. :D
    A cykl chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powyższy kryminał nie ma różowej okładki, tylko czerwoną!
      Może to wina źle zrobionego zdjęcia, bo w sieci faktycznie widnieje kilka różowych i czerwonych okładek ,,Lewisa...'' i można się pomylić, ale zaręczam cię, że w rzeczywistości jest to czerwona okładka.

      Usuń
    2. Powyższy kryminał nie ma czerwonej okładki, tylko różową! No sorry, właśnie na nią patrzę, to stanowczo nie jest czerwony kolor, tylko ciemnoróżowy. :)
      Jak dla mnie to słaba książka i dziwię się, że dałaś mimo tych wszystkich wad aż 4/6. Ani styl ciekawy, tylko miałki, nudny, zaczyna irytować, teoretyczne wywody nie mają końca i tylko zawieszają akcję - przewidywalną zresztą, tak naprawdę bardzo podobała mi się tutaj tylko dziewczyna Wintera. Postacie męskie można wrzucić do jednego wora. Bardzo przeciętne czytadło. Słabe wręcz.

      Usuń
    3. Nie będę się sprzeczać, bo przecież kolor okładki nie jest aż tak bardzo istotny. :)
      Co do samej książki może i oceniłam ją aż nazbyt dobrze, ale to dlatego, że postać Caluma MacLeana przypadła mi do gustu i podobało mi się jego niekonwencjonalne podejście do wielu spraw.
      Co do dziewczyny Wintera, mnie akurat nie ujęła. To taka wredna kocica, która tylko myśli jak tu spaść na cztery łapy. W każdym razie ja ją tak odbierałam.
      Ogólnie potencjał książka miała, lecz przez te teoretyczne wywody spadła jej jakość, a szkoda.

      Usuń
  16. Czytałam tę książkę, jest dość specyficzna, na jej korzyść wpływa nietypowe ujęcie tematu, ale rzeczywiście trudno będzie sięgnąć po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, na plus tylko wpływa nietypowe ujęcie tematu, ale niestety całość została przedstawiona w tak spokojny i monotonny sposób, że ja już nie mam ochoty na kontumacje.

      Usuń
  17. Kiedy będę potrzebować ot, takiego tam kryminału bez rewelacji na pewno skuszę się na ten. Usilnie szukać go jednak nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakoś mnie do niej nie ciągnie. Za dużo tu nijakości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz, że lubię kryminały, ale tego nie mam ochoty czytać.
    Chyba, że kiedyś przypadkowo trafiłby w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kryminały uwielbiam, jednak ten mnie nie zainteresował.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdecydowanie od kryminału oczekuję właśnie oryginalności i tego, że podniesie mi poziom adrenaliny, skoro Tobie tego zabrakło, to nie będę go szukać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrenaliny raczej tu nie doświadczysz, no chyba żebyś bardzo, ale to bardzo usilnie chciała:))

      Usuń
  22. Za typowymi kryminałami nie przepadam, właśnie dlatego że zazwyczaj żadne cuda z nich, i najczęściej zabijam się ziewaniem, więc nie przewiduje czytania tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kryminały należą do moich najulubieńszych książek, więc myślę, że kiedyś sięgnę po tą książkę. Póki co muszę nadrobić swoje książkowe zaległości.
    Jeżeli lubisz kryminały mogę Ci polecić Cobena, Childa, Kavę oraz Slaughter, o ile założymy, że nie czytałaś jeszcze nic tych autorów/-ek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie coś ostatnio przestały fascynować kryminały, ponieważ kilka razy z rzędu dostałam bardzo przeciętne, można wręcz powiedzieć nudne kryminaliki, dlatego wolę już thrillery.
      Co do wymienionych przez ciebie pisarzy, to czytałam jedynie Kavę i Childa i mimo iż wspominam ich książki całkiem pozytywnie to jakoś wielkiego szału nie było. Mam też Cobena na półce, więc muszę się za niego zabrać, żeby sprawdzić, czym mnie zaskoczy. Natomiast Slaughtera w ogóle nie kojarzę...

      Usuń
  24. Chyba jednak lektura nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie lubię kryminałów więc pewnie po tą książkę nie sięgnę ale bardzo fajna recenzja :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie wiem, czy sięgnę po tę książkę, skoro to przeciętny kryminał. Mam sporo innych zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeszcze się zastanowię, może przeczytam, ale nie obiecuję, bo mam natłok innych bardziej mnie interesujących książek :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...