sobota, 30 listopada 2013

Mikołajkowy KONKURS

Ho, ho, ho! Czy są tu jakieś grzeczne dzieci?
Jestem święcie przekonana, że tak :)
Mam w związku z tym dobrą wiadomość.

Był u mnie Św. Mikołaj i zostawił dla was prezent pod postacią książki ,,Alex'' Pierre Lemaitre. 

Aby ją otrzymać należy spełnić jeden warunek: napisać w komentarzu odpowiedź na pytanie: jaki prezent od Świętego Mikołaja wspominasz najlepiej, a o którym chciałbyś zapomnieć?

Osoba, której uzasadnienie najbardziej przypadnie mi do gustu otrzyma powyższą nagrodę, ufundowaną przez wydawnictwo MUZA. 

Do dzieła kochani, gdyż nagroda fantastyczna! Nie wierzycie? Przeczytajcie recenzje: klik 


Regulamin:
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Świat książek i ja...
2.Sponsorem nagrody jest : wydawnictwo MUZA
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest napisanie w komentarzu odpowiedzi na pytanie: jaki prezent od Świętego Mikołaja wspominasz najlepiej, a o którym chciałbyś zapomnieć?
4. Konkurs trwa od 30 listopada 2013 roku do 5 grudnia 2013 roku do godz. 23.59
5. Wyniki odbędą się w mikołajki, czyli 6 grudnia 2013 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz książki: ,,Alex'' Pierre Lemaitre
7. Tym razem w konkursie mogą brać udział tylko osoby posiadające blogi. To taki mały ukłon w waszą stronę za liczne odwiedziny i komentarze. Anonimowi nie martwcie się, będzie jeszcze konkursowa okazja i dla was ;)
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Jedna osoba może tylko raz zgłosić swój udział w konkursie.
10. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

banerek dla zainteresowanych 

czwartek, 28 listopada 2013

Inwazja martwych


Przywróceni
Jason Mott 

 
tłumaczenie: Barbara Budrecka
tytuł oryginału: The Returned
wydawnictwo: Mira
data wydania: 20 listopada 2013
liczba stron: 400
ocena: 4/6







       Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Takie jest przeznaczenie każdego człowieka i mimo wielu różnic nas dzielących, wszystkich czeka nieuchronna śmierć. Wyobraźcie sobie jednak, że w cudowny, nadprzyrodzony sposób martwi powracają do życia. Wreszcie ponownie możemy być z ukochaną osobą i cieszyć się jej obecnością. Wspaniała wizja, czyż nieprawda? Jason Mott, mieszkaniec południowo-wschodniej Karoliny Północnej, autor debiutanckiej książki ,,Przywróceni’’ uraczył nas właśnie taką fantazją. Postanowił zmierzyć się z ważnymi pytaniami o ludzką śmiertelność. Z jakim to wyszło rezultatem. Zanim się tego dowiemy przedstawię pokrótce konstrukcje fabuły.

15 sierpnia 1966 roku, Arcadia, małe spokojne miasteczko na amerykańskim Południu. Ten dzień na zawsze zapisał się w życiu Harolda i Lucille Hargrave'ów.  Początkowo nic nie zapowiadało tragedii. Ich jedyny syn Jacob w dniu swoich ósmych urodzin bawił się znakomicie ze wszystkim gośćmi. Niestety po południu niezauważony przez opiekunów chłopiec wymknął się do sosnowego zagajnika, gdzie utonął w pobliskiej rzece. Osieroceni rodzice bardzo boleśnie przeżyli stratę ukochanego dziecka. Nawet upływający czas nie był w stanie wymazać z pamięci bolesnych wspomnień i zaleczyć rany. Nagle po pięćdziesięciu latach na progu ich domu pojawia się agent Martin Bellamy z Międzynarodowego Biura do spraw Przywróconych wraz z żywym Jacobem. Chłopiec wygląda i zachowuje się niemal identycznie, jak w dniu, kiedy widzieli go po raz ostatni. To nie koniec zaskakujących nowin. Okazuje się, że na całym świecie zmarli powracają na ziemię. Nikt nie potrafi racjonalnie wyjaśnić, dlaczego się tak dzieje i jak to się skończy. Reakcje "prawdziwie żyjących" są bardzo różnorodne. Jedni witają swoich bliskich z radością i euforią, drudzy są nieufni, zaś jeszcze inni odnoszą się wrogo wobec nowo przybyłych. W Arcadii zaczyna narastać atmosfera napięcia i chaosu. Liczba przywróconych rośnie w zastraszającym tempie. Co z tego dalej wyniknie? Czy to niewiarygodny cud a może zapowiedź zbliżającego się końca świata?

Powieść Jasona Motta na długo przed premierą wzbudziła gorące emocje wśród wielu krytyków. Aukcja, w której można było wygrać prawa do ekranizacji książki, była dość widowiskowa. Ostatecznie wygrała ją firma producencka Brada Pitta, Plan B, zaś stacja ABC Studios znana między innymi z takich hitów jak ,,Zagubieni’’ czy ,,Chirurdzy" zapowiedziała emisję serialu, który ukaże pod tytułem "Resurrection". W zaistniałej sytuacji oczekiwałam od lektury ,,Przywróconych’’ wielkich rewelacji, bynajmniej poczułam lekkie rozczarowanie. Na pewno na uznanie zasługuje niezwykle świeży, niekonwencjonalny pomysł na fabułę. Także jego sposób przedstawienia wypadł całkiem dobrze. Wiele osób cierpi z powodu straty bliskiej osoby marząc o tym, by znów ją zobaczyć. Autor stwarza taki scenariusz w swojej debiutanckiej powieści. Martwi ludzie wracają do życia, lecz nie w stylu zombie. Są zupełnie nietknięci przez mijający czas i zachowują się stosunkowo normalnie. Chcą wrócić do swojej ziemskiej egzystencji i dalej bez przeszkód funkcjonować w społeczeństwie. Niestety nie wszyscy entuzjastycznie reagują na ich widok. W rzeczywistości ludzi ogarnia niepokój. Czują się niepewnie. Nie wiedzą, co jest prawdą a co zwykłą ułudą. Przecież śmierć jest nieodwracalną częścią naszego życia, więc jak to możliwe, że można dostać drugą szansę? Świat stanął do góry nogami. Autor pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, aby umożliwić czytelnikowi otwartą interpretację i kontemplacje na temat ludzkości, sensu życia, wiary, moralności, miłości czy odpowiedzialności.

,,Przywróceni’’ czyta się bardzo dobrze, choć osobiście nie zapałałam do nich sympatią. Liczyłam na znacznie drastyczniejszy rozwój wydarzeń i bardziej efektowniejszą konfrontację pomiędzy Przywróconymi a Prawdziwie Żyjącymi. Również czuje niedosyt z powodu braku wyjaśnienia, skąd wróciły nieżyjące osoby i jak to się stało, że mimo upływu lat pozostali w swojej nienaruszonej cielesnej powłoce. Reszta jest bez zarzutu. Akcja płynnie brnie do przodu, niekiedy zaskakuje. Pod względem stylistycznym też ogólnie bardzo dobrze. Bohaterowie z perspektywy socjologicznej i psychologicznej zostali stworzeni naturalnie i wiarygodnie. Całość przeplata się z szeregiem mini opowieści, które odnoszą się do innych osób z kręgu Przywróconych, dzięki czemu historia nabiera tajemniczego wydźwięku. Z kolei zakończenie przynosi dramat, patos, radość oraz odkupienie.

Szukasz czegoś więcej niż przeciętny science fiction? W takim razie polecam interesującą powieść obyczajową z domieszką thrillera psychologicznego autorstwa Jasona Motta, dzięki której poznasz ogólne kwestie religijne dotyczące możliwego życia po śmierci oraz bardziej prozaiczne sprawy, jak wpływ zasobów związanych z prawdziwą eksplozją demograficzną. Ta książka roi się pytań, które jeszcze długo będziesz pamiętać po zakończeniu lektury. Zainteresowanych zapraszam do czytania.

***

Wydawnictwo Harlequin / Mira.

Zwiastun ,,Przywróconych'': klik

wtorek, 26 listopada 2013

Śmiertelna randka z Mikołajem


Święta ze śmiercią
J.D. Robb 

 
tytuł oryginału: Holiday in Death
seria/cykl wydawniczy: In Death tom 7
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 30 listopada 2013
ocean: 5/6 







 
       J.D. Robb (Eleanor Marie Robertson, Eleonor Wilder) znana również, jako Nora Roberts to amerykańska pisarka kryminałów i thrillerów, autorka ponad 150 bestsellerów (o łącznym nakładzie 280 milionów egzemplarzy), w tym 18 powieści kryminalnych z serii o detektyw Eve Dallas. Osobiście jestem wielką miłośniczką twórczości tej pani, dlatego nie mogłam odmówić sobie okazji do poznania jej kolejnej powieści zatytułowanej „Święta ze śmiercią”. Jest to siódma część cyklu „In Death” wydana wcześniej, jako „Randka ze śmiercią”. Nie znam poprzednich części tej serii, ale postanowiłam zaryzykować. Czy warto było? Oczywiście, lecz najpierw tak pokrótce przedstawię zarys fabuły.

Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie. Eve Dallas, porucznik z Wydziału Zabójstw po urlopie chorobowym wraca ponownie do pracy. Już pierwszego dnia rozpoczyna śledztwo w sprawie tajemniczego morderstwa, które zatacza coraz szersze kręgi. Ktoś w przebraniu świętego Mikołaja pod pretekstem dostarczania prezentów odwiedza samotne kobiety, następnie je gwałci, dusi, maluje, naznacza tatuażem oraz owija bożonarodzeniowym łańcuchem. To niewątpliwie bardzo dziwne, szokujące zbrodnie. Pani porucznik wspólne ze swoimi asystentami Peabody i McNab próbuje znaleźć jakiś wspólny mianownik łączący te sprawy. W końcu dokonuje przełomowego odkrycia. Wszystkie dotychczasowe ofiary Mikołaja były zarejestrowane w bazie słynnego biura matrymonialnego. Co to wszystko oznacza? Dlaczego morderca poluje na osoby z agencji kojarzenia par? Czy uda się Dallas powstrzymać go przed kolejnymi atakami?

Z radością przyznaje, że kolejny raz nie zawiodłam się na twórczości J.D. Robb. Początkowo obawiałam się, że nieznajomość poprzednich tomów będzie utrudniać mi zrozumienie rozwoju wydarzeń w obecnej powieści. Na szczęście okazało się, że „Święta ze śmiercią” można śmiało czytać, jako odrębną książkę. Fabuła jest wciągająca i ciekawie skonstruowana. Lekkie, naturalne pióro autorki, żywe, spontaniczne dialogi oraz nieustanne napięcie sprawiają, że całość czyta się z ogromnym zainteresowaniem niemal na jednym wdechu. Akcja toczy się dość wartko, zaś wszelkie wydarzenia połączono w logiczne ciągi. Także intryga jest sensownie zaplątana. Prawie do samego końca nie wiadomo, kto w przebraniu Mikołaja zabija niewinne osoby. Nie brakuje też scen erotycznych z udziałem Eve i jej męża. Na szczęście są tylko dodatkiem, a nie wątkiem głównym. Bohaterowie wykreowani są bardzo dobrze, bez problemu można ich poznać i polubić. Zwłaszcza pani porucznik zyskała moją niekłamaną sympatię. Do każdego śledztwa pochodziła z pełnym zaangażowaniem. Ofiary nie były dla niej jedynie nazwiskami i numerami w sprawie, lecz ludźmi. Krótko mówiąc to kobieta o silnej wrażliwości emocjonalnej i nadmiernym poczuciu odpowiedzialności za innych. Z kolei zakończenie było bardzo emocjonujące, wzruszające i widowiskowe.

„Święta ze śmiercią” to idealna pozycja nie tylko na długie, zimowe wieczory, lecz na każdą porę roku. Stanowi intrygujące połączenie sensacji, romansu, dramatu i kryminału. W prosty sposób uświadamia, że sami jesteśmy kowalami własnego losu. Jedynie nasze decyzje, na których opiera się wszelka odpowiedzialność  nie zawsze idą w parze z planowanym życiem. Co tu dużo pisać, J.D. Robb jak zwykle trzyma fason. Polecam!

***



poniedziałek, 25 listopada 2013

Kat & ofiara


Alex
Pierre Lemaitre

 
tłumaczenie: Joanna Polachowska
seria/cykl wydawniczy: Platforma strachu
wydawnictwo: Muza S.A.
data wydania: 13 listopada 2013
liczba stron: 352
ocena: 6/6






    
      Pierre Lemaitre jest francuskim powieściopisarzem, autorem scenariuszy filmowych, mistrzem kryminału. Debiutował w 2006 roku. W Polsce nakładem wydawnictwa Muza dotychczas ukazały się dwie jego powieści: ,,Suknia ślubna’’, za którą otrzymał nagrodę czytelników Goutte de Sang d’encre oraz ,,Zakładnik’’, który zyskał status europejskiego kryminału roku 2010- Prix du polar europeen 2010. Obecnie możemy poznać najnowszą prozę pisarza zatytułowaną ,,Alex’’, nagrodzoną CWA International Dagger 2013. Czy tak wielkie wyróżnienie jest w pełni zasłużone? Zanim odpowiem na to pytanie, klika słów o fabule.

Alex Prevost jest piękną, atrakcyjną, świadomą swoich atutów trzydziestolatką. Kiedy pewnego dnia dziewczyna zauważa śledzącego ją mężczyznę bagatelizuje zagrożenie. Nagle podglądacz uprowadza Alex i wywozi do opuszczonego magazynu na przedmieściach Paryża. Tam zaczyna się prawdziwe piekło. Oprawca umieszcza nagą kobietę w małej klatce z wygłodniałymi szczurami skazując tym samym na powolną śmierć w niesamowitych męczarniach.

,,Alex weszła do skrzyni, zgięła plecy, skuliła się. Mężczyzna nałożył wieko, przykręcił śruby, po czym cofnął się z podziwem oceniając swoje dzieło. (…)
-Co pan zamierza zrobić?
-Cóż… zamierzam patrzeć, jak zdychasz szmato’’.


Tymczasem Inspektor Camille Verhoeven z Wydziału Kryminalnego na polecenie swojego szefa przejmuje śledztwo w sprawie porwania. Kiedyś sam przeżył podobną gehennę. Ktoś uprowadził i zabił jego ciężarną żonę, dlatego tym razem zrobi wszystko, aby odnaleźć pannę Prevost. W końcu śledczy trafiają na pewien trop. Niestety w wyniku policyjnego pościgu sprawca popełnia samobójstwo, zaś w miejscu gdzie była uwięziona dziewczyna, nikogo już nie ma. To nie koniec problemów. Okazuje się, że Alex jest odpowiedzialna za śmierć trzech mężczyzn, których zlikwidowała za pomocą kwasu siarkowego. O co w tym wszystkim chodzi? Kto tak naprawdę jest katem, a kto ofiarą?

Po przeczytaniu ,,Alex’’ na usta ciśnie mi się autentyczne wielkie wow! Dawno nie czytałam tak znakomitego thrillera pełnego grozy, zagadek i niedomówień. Fabuła to istny majstersztyk. Każdy jej element dopracowany jest z niezwykłą starannością i precyzją. Lekkie pióro autora w połączeniu z zawrotnym tempem akcji nie daje nawet chwili wytchnienia. Sam wątek kryminalny jest świetny, niektóre sceny niemal mrożą krew w żyłach. Trzecioosobowa narracja personalna prowadzona jest naprzemiennie zasadniczo z dwóch punktów widzenia: Alex i Camille, dzięki czemu w równym stopniu śledzimy tragiczne losy uwięzionej kobiety i wnikliwe, żmudne śledztwo inspektora podążającego tropem za sprawczynią całego zamieszania. Bohaterowie są zbudowani nader wyraziście i wiarygodnie. Bez przeszkód można sobie ich wyobrazić. Verhoeven to bardzo dobry policjant, ale nie bez wad. W pracy stara się być profesjonalistą w każdym calu, lecz prywatnie zmaga się demonami przeszłości i nienawiścią do matki, dlatego nieustannie tkwi w martwym punkcie i nie chce ruszyć z miejsca. Dopiero sprawa porwania jednocześnie powoduje przełom w jego osobistym życiu. Z kolei Alex to niezwykle inteligenta, pamiętliwa osoba. Niczego nie wybacza i nikogo nie zapomina. Najpierw będziemy obserwować ją w roli ofiary, która w agonalnym stanie walczy o przetrwanie. Potem z przerażeniem prześledzimy jej irracjonalne morderstwa popełniane z zimną krwią. Dlaczego dziewczyna z premedytacją i bez skrupułów likwiduje poszczególne osoby? W tej kwestii możemy snuć wiele domysłów, jednak kulminacyjny moment ukazania prawdy zaskoczy każdego bez wyjątku.

Obok tej książki nie sposób przejść obojętnie. Non stop trzyma w napięciu, szokuje, bulwersuje, napawa grozą oraz zmusza do refleksji nad uniwersalnym charakterem przestępczości. Lemaitre do mistrzostwa opanował sztukę suspensu. Doskonale wie, w jaki sposób zmienić tempo akcji lub też stworzyć fałszywy obraz wprowadzając w niego różne wątki i postacie pozornie niezwiązane z główną bohaterką. Nie zabrakło również umiejętnie zbudowanej atmosfery ogólnego strachu. Natomiast zakończenie z psychologicznego punktu widzenia to prawdziwa wisienka na torcie. Pokazuje nasze okrutne realia i daje do myślenia.

 „Piszę tylko takie książki, które chciałby sfilmować Hitchcock”. Tak uważa Pierre Lemaitre i ja osobiście podpisuje się pod jego słowami. Autor stworzył szalenie porażający dreszczowiec z niezwykle bogatym studium psychologicznym, w którym pokazuje, jak łatwo można zniszczyć ludzką osobowość i doprowadzić do utraty człowieczeństwa. Przemoc, ból, nienawiść i szaleństwo to zaledwie preludium do mrocznej historii kata i ofiary. Krótko mówiąc, ,,Alex’’ jest najlepszym przykładem tego, jak powinien wyglądać dobry thriller. Dla wielbicieli gatunku pozycja obowiązkowa. Naprawdę warto przeczytać!

***

Wydawnictwo Muza.


niedziela, 24 listopada 2013

Konkurs z Katarzyną Gubała

Katarzyna Gubała- (ur. 1978 r.) redaktorka, dziennikarka i fotograf, prowadzi bloga porywyserca.pl
Fan page Katarzyny na Facebooku: klik

Pisze o sobie:
Najlepsze pomysły przychodzą mi, gdy stoję na głowie lub leżę na dentystycznym fotelu. Jestem pasjonatką ogrodów małych i dużych oraz właścicielką warzywnej działki prowadzonej artystyczną ręką i z sielskim klimatem. Nie ma nic lepszego od moich chlebów wypiekanych na zakwasie i maślanych bułek z żurawiną. Urodziłam się zwierzęciem twórczym, nie znoszę nudy i bałaganu. Porządek – to moje drugie imię. Ćwiczę jogę, urlopy spędzam na Węgrzech lub Toskanii. Jestem wielką fanką miłości w nieprzypadkowym wydaniu.

Moja pierwsza książka: ,,Faceci z sieci'' (recenzja: klik) powstała z potrzeby serca. Poznałam wiele samotnych kobiet, które rozpaczliwie poszukiwały miłości. Swoją książką postanowiłam dodać im otuchy i wskazać drogę. Zebrałam ich doświadczenia, opowieści i dramatyczne historie. I tak przy życzliwości i wsparciu samotnych dam powstała zabawna książka oparta na faktach, która ma pomóc ludziom odnaleźć miłość życia. Kiedy poznałam panie, którym się udało znaleźć męża przez Internet dostrzegłam w tym pewien wzór warty odtworzenia i opisania. Klucz do znalezienia „drugiej połówki pomarańczy” okazał się prosty. Wtedy postanowiłam napisać parapodręcznik dla samotnych, którzy wierzą, że prawdziwa miłość jeszcze przed nimi. Stworzyłam postać Szarlotki – dziewczyny, która za rozsądną cenę chce odnaleźć w Internecie męża niezbyt idealnego, acz dobrego.

  Dziś zbieram pytania do Katarzyny Gubała. Przez najbliższe kilka dni będzie można na moim blogu, w komentarzu zadawać swoje pytania (1-maksymalnie 3) do autorki. Następnie wraz z odpowiedziami zbiorę w formę wywiadu i umieszczę w odpowiednim poście.

Jedna osoba, która według autorki wykaże się najciekawszym pomysłem na pytanie, otrzyma nagrodę, w postaci powieści ,,Faceci z sieci'' ufundowaną przez wydawnictwo Czarna Owca.


Bardzo proszę również o uważne czytanie cudzych komentarzy, żeby wasze pytania do autorki nie pokrywały się z innymi. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane pytanie zostanie zignorowane. Do dzieła kochani!!!

Regulamin:
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Świat książek i ja...
2.Sponsorem nagród jest : wydawnictwo Czarna Owca.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest napisanie w komentarzu pytania (1- maksymalnie 3) do Katarzyny Gubała na temat jej twórczości i nie tylko.
4. Konkurs trwa od 25 listopada 2013 roku do 30 listopada 2013 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi  ok. 5 grudnia 2013 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz książki: ,,Faceci z sieci''
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                               banerek dla zainteresowanych


piątek, 22 listopada 2013

Bajkowa rzeczywistość


Był sobie książę
Rachel Hauck 

 
tłumaczenie: Iwona Janiak
tytuł oryginału: Once Upon a Prince
wydawnictwo: Święty Wojciech
data wydania: 9 października 2013
liczba stron: 436
ocena: 5+/6





        Prawdziwe życie to nie bajka. Szczęśliwe zakończenia zdarzają się bardzo rzadko. Czy należy wobec tego przestać wierzyć w ideały, których po prostu nie ma? Nie! Marzenia pomagają nam przetrwać najtrudniejsze porażki życiowe, dodają skrzydeł, są celem i sensem naszej egzystencji, dlatego choćby nie wiem co, nie wolno z nich rezygnować…

Wyspa St. Simons, Georgia, Stany zjednoczone Ameryki Północnej. To tutaj mieszka Susanna Truitt, główna bohaterka książki ,,Był sobie książę’’ Rachel Hauck. Dziewczyna od dwunastu lat jest w stałym związku z Adamem Petersem, przystojnym kapitanem piechoty morskiej. Skrycie liczy na oświadczyny ukochanego i ma już w głowie gotowy plan związany z ich wspólną przyszłością. Przewrotny los lubi jednak płatać figle. Adam nieoczekiwanie informuje Suz, że zakochał się w kimś innym:

 „Znalazłem właściwy pierścionek, ale niewłaściwą dziewczynę”.

Te słowa niczym miecz przebijają serce zszokowanej dziewczynie. Cała dotychczas misterne ułożona przez nią koncepcja w jednej chwili legnie w gruzach, bynajmniej trzeba zaufać Bogu i iść do przodu. W niedługim czasie w pewnych okolicznościach Susanna spotyka na swej drodze Nate'a, czarującego dżentelmena, który ratują ją z opresji przed nachalnym oprychem. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że jej wybawca pochodzi z Anglii z Brighton i przyjechał do domku wakacyjnego swojej rodziny, aby załatwić interesy ojca, przy okazji odpocząć od dotychczasowych trosk. Między nimi nawiązuje się nić sympatii i porozumienia a wzajemna fascynacja sprawia, że coraz częściej myślą o sobie. Istnieje jednak jeden poważny problem.  Nate tak naprawdę jest Księciem Nathanielem Henrym Kennethem Markiem Strattonem z Dynastii Straton i w niedługim czasie zostanie królem. Ten fakt stanowi dużą przeszkodę dla nich obojga, ponieważ wedle Ustawy Małżeńskiej żaden członek rodziny królewskiej nie może poślubić nikogo spoza Brighton. Jak dalej potoczą się losy Suz i Nate? Kogo wybierze książę, miłość czy swoje królestwo? Czy w tej pozornie patowej sytuacji istnieje jakiś kompromis?

Rachel Hauck według Canadian Booksellers Association jest jedną z pięciu najpopularniejszych amerykańskich powieściopisarek w kategorii powieść rodzinna. Na swoim koncie posiada ponad piętnaście powieści. W Polsce oprócz obecnie rekomendowanej pozycji ukazała się jeszcze ,,Ślubna suknia’’. To moje pierwsze spotkanie z prozą tej autorki i uważam je za nadzwyczaj udane. Lubię historię Kopciuszka w każdej niemal wersji, dlatego z wielką przyjemnością zagłębiłam się w fabułę ,,Był sobie książę’’. To przepiękna, romantyczna, współczesna bajka dla każdego, kto marzy o czystej, szczerej i wyjątkowej miłości. Uległam jej bez reszty. On, cudowny, szarmancki, wrażliwy książę o czystym sercu. Chodzący ideał. Ona, zwyczajna, sympatyczna, samotna dziewczyna bez żadnych perspektyw na przyszłość. Dwa zupełnie różne światy. A jednak ich drogi życiowe nagle się przecinają. Widać jak na dłoni, że są dla siebie stworzeni. Pozornie dzieli ich wszystko, w rzeczywistości łączy miłość, wiara i nadzieja w Boga oraz w jego opatrzność. Niestety niejasna sytuacja polityczna i zobowiązania wobec rodziny i kraju powodują, że Nate musi wybierać pomiędzy uczuciem do ukochanej kobiety a lojalnością do swoich poddanych. Jaka będzie jego decyzja?

Jestem zauroczona pięknym wnętrzem tej książki. Autorka ma niezwykle lekkie pióro, jednocześnie subtelne w przekazie i wyrażeniu uczuć. Natomiast barwne, plastyczne, sugestywne opisy bez przeszkód wprowadzają nas w swoisty klimat i atmosferę baśni. Z ogromną ciekawością poznawałam panujące w królestwie Brighton wszelkie sztywne tradycje, zasady, konwenanse, dyplomacje, etykiety itp. Jest to niezwykły, zniewalający świat z określonymi zasadami i z silnie wbudowanym kodeksem etycznym. Fabuła sama w sobie wydaje się lekko banalna i ckliwa niemniej jednak nie razi nadmierną słodyczą. Bohaterowie od razu zyskują sympatię. To ludzie z krwi i kości ze wszystkimi rozterkami egzystencjalnymi, nie jakieś tam papierowe marionetki. Akcja płynie na fali zaskakujących  wydarzeń, zaś zgrabnie wpleciona intryga umiejętnie podnosi napięcie. Zakończenie wprawdzie jest przewidywalne, lecz w żaden sposób nie odbiera przyjemności czytania. Jedynie odrobinę przeszkadzały mi zbyt częste odniesienia do Boga i modlitwy, które w moim mniemaniu niekiedy brzmiały nieco sztucznie. Na koniec, jako ciekawostkę dodam, że inspiracje do napisania tej książki autorka czerpała z romantycznego związku księcia Williama i jego wybranki serca, Kate Middleton. (Przeczytaj historię ich związku: klik)

Chcesz przez chwilę poczuć się tak bajkowo i magicznie, jak Kopciuszek na balu ze swoim Księciem? Nie wahaj się więc sięgnąć po najnowszą książkę Rachel Hauck. Tylko tutaj marzenia stają się rzeczywistością. To niepowtarzalny, pełen ciepła, optymizmu i delikatnego humoru klasyczny romans w najlepszym wydaniu. Pozwala uwierzyć w to, że w życiu wszystko jest możliwe. Innymi słowy, daj się ponieść wyobraźni i poczuj dotyk królewskiego świata wszystkimi zmysłami. Gorąco polecam!


***
Wydawnictwo Święty Wojciech.

zwiastun książki

Za więziennym murem


Echo kluczy
Marta Maciaszek

wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 2013
liczba stron: 244
ocena: 5-/6









,,Na końcu każdej ciemności znajdziesz jakiś blask.
Podążaj za nim. On wskaże ci drogę’’.


26 lipca 1955 rok. Marceli Kłosiński, piętnastoletni Polak mieszkający z rodzicami w Londynie popełnia przypadkową zbrodnię, za którą zostaje skazany na dziesięć lat więzienia. W tym samym czasie dziesięcioletnia Emilie Gordon traci matkę w katastrofie lotniczej.

Czas w niewoli płynie, jak leniwa rzeka. Marceli zatraca się w rzeczywistości żyjąc złudzeniami. Niekiedy na ceglanej ścianie celi niczym z ekranu wyświetlającego film widuje twarz pewnej kobiety. Z czasem towarzyszy jej mała dziewczynka. Co to wszystko oznacza? Czy to zwykłe urojenia, czy może wizja przyszłości? Jakiego przestępstwa dopuścił się nastolatek? Czy ma to jakiś związek z tragiczną śmiercią mamy Emilie?

Po przeczytaniu ,,Echa kluczy’’ mam w głowie totalną pustkę. Nie potrafię uzewnętrznić moich myśli, uczuć i emocji. Doznałam blokady umysłu. Właściwie nie wiem, czego spodziewałam się po lekturze tej książki. Muszę jednak przyznać, że Marta Maciaszek zaskoczyła mnie totalnie. Fabuła oscyluje wyłącznie wokół dramatycznych perypetii głównego bohatera. Marceli dopuścił się niewyobrażalnej zbrodni. Teraz w zakładzie karnym przez dekadę musi odpokutować swoje grzechy. Ten wątek autorka okryła zasłoną tajemnicy. Możemy jedynie snuć własne domysły i spekulacje. Kolejnym znaczącym elementem są niezwykle autentyczne wizje, sny, jakie nawiedzają nastolatka. Przegląda fragmenty z życia małej Emilie i poznaje ją z każdym dniem coraz lepiej. W jakiś niezrozumiały sposób oboje zostają ze sobą powiązani. Dlaczego tak się dzieje? Przekonajcie się sami.

Nie jest to pierwsza książka Marty Maciaszek. Autorka na swoim koncie posiada jeszcze literaturę dziecięcą: ,,Pewien Franek’’. Tym razem najnowsza proza pisarki skierowana jest do starszych odbiorców. Pokazuje nostalgiczne obrazy z życia więziennej społeczności. Nierzadko łzy same napływały do moich oczu, kiedy byłam światkiem bestialskiego zachowania jednego ze strażników na Marcelu. Pomiatał nim gorzej niż szmatą do podłogi, ale chłopak tak łatwo nie poddawał się narzuconemu reżimowi. Nieraz kosztem własnego zdrowia bronił swojej godności. Nie od dziś wiadomo, że więzienie to nie luksusowy hotel, ale każdy człowiek wymaga humanitarnego traktowania. Na szczęście nie wszyscy byli bezdusznymi istotami. Zwłaszcza Nick, nadzorca więzienny traktował Marcelego niemal, jak własnego syna. Między nimi nawiązała się nić skrywanej sympatii, dzięki czemu egzystencja za kratami była bardziej znośna. Solidarność i zażyłość pokazał również inny więzień, Józef oddając Kłosińskiego to, co miał najcenniejszego. Takie epizody pokazują, że serdeczność i oddanie może przyjść nagle, z każdej strony, o każdym czasie i w każdym miejscu.

Książka przykuwa uwagę skromną, mroczną kolorystyką. Jest bardzo starannie i profesjonalnie wydana, zaopatrzona w porządną twardą oprawę, z przyjemnością bierze się ją do ręki. Jej zawartość wprawdzie nie powala na kolana, ale również nie rozczarowuje. Ogólnie zastrzeżeń nie mam, jednak zabrakło mi pewnego urozmaicenia i elementu zaskoczenia. Reszta w moim odczuciu jest bez zarzutu. Narracja prowadzona jest przy użyciu prostego języka. Akcja płynie dosyć leniwie i spokojnie, ale nie nuży. Z kolei wątek metafizyczny wzbudza ciekawość i lekki niepokój. Reasumując, ta książka ma w sobie coś takiego, co nie pozwala mi o niej zapomnieć.

Najnowsza proza Marty Maciaszek jest interesującą powieścią obyczajową z domieszką dramatu i elementów realizmu magicznego. Opowiada o samotności, zadośćuczynieniu, nadziei, przyjaźni i przeznaczeniu. Jesteś pewien, że w pełni decydujesz o swoim życiu? Po lekturze ,,Echa kluczy’’ przekonasz się, że nic nie jest takie oczywiste, jakby się mogło wydawać.

***

Wydawnictwo Novae Res.



czwartek, 21 listopada 2013

Konkurs z Renatą L. Górską

Renata L. Górska – polska autorka literatury obyczajowej. Urodzona w drugiej połowie minionego wieku na Śląsku. Wykształcenie /ekonomiczne/ nie znalazło odzwierciedlenia w jej aktywności zawodowej. Pracowała w księgarniach, antykwariacie, galeriach sztuki, udzielała się również jako wolontariuszka, np. w przedszkolu. Przez kilka lat regularnie współpracowała z dwutygodnikiem polonijnym „Samo życie”. Publikowała też felietony i opowiadania w Internecie. Na polskim rynku wydawniczym zadebiutowała w 2007 roku powieścią „Cztery pory lata” (wyd. II – 2011). W 2010 roku ukazała się jej druga powieść – „Za plecami anioła”. Następnie wyszły ,,Błędne siostry'' oraz ,,Przyciąganie niebieskie''. Jest mężatką (i muzą swego męża – malarza) oraz matką syna, również artysty. Lubi zabawę słowem, dzieci i koty. Jej dewizą jest „wszystko móc, nic nie musieć”.
Autorka o swoim pisaniu: „Kluczem pojedynczej idei otwieram inne światy i przez wiele miesięcy przemykam się do nich. Wcielam się w ich mieszkańców, uczestniczę w ich radościach i smutkach, myślę ich myślami. Rozwijam te historie, lecz one też mnie przemieniają, dlatego kończąc powieść jestem trochę inna niż na jej początku. W moich książkach wszystko jest fikcją, mam wtedy największą satysfakcję tworzenia. Dokumentację naszej rzeczywistości pozostawiam już innym. Piszę, ponieważ jednego życia mi mało? Możliwe. Renata oznacza bowiem „odrodzona”, „urodzona na nowo”… „
Jej najnowsza książka to „Historia kotem się toczy”


Oficjalna strona Renaty L. Górskiej: klik
Fan Page autorki na Facebooku: klik

Recenzja najnowszej książki ,,Historia kotem się toczy'': klik

Tym razem zbieram pytania do Renaty L. Górskiej. Przez najbliższe kilka dni będzie można na moim blogu, w komentarzu zadawać swoje pytania (1-maksymalnie 3) do autorki. Następnie wraz z odpowiedziami zbiorę w formę wywiadu i umieszczę w odpowiednim poście.

Dwie osoby, które według autorki wykażą się najciekawszym pomysłem na pytanie, otrzymają nagrodę, w postaci najnowszej powieści ,,Historia kotem się toczy'' ufundowaną przez wydawnictwo Replika.


Bardzo proszę również o uważne czytanie cudzych komentarzy, żeby wasze pytania do autorki nie pokrywały się z innymi. Jeśli coś takiego będzie miało miejsce, zdublowane pytanie zostanie zignorowane. Do dzieła kochani!!!

Regulamin:
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Świat książek i ja...
2.Sponsorem nagród jest : wydawnictwo Replika.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest napisanie w komentarzu pytania (1- maksymalnie 3) do Renaty L. Górskiej na temat jej twórczości i nie tylko.
4. Konkurs trwa od 21 listopada 2013 roku do 26 listopada 2013 roku do godz. 23.59
5. Wywiad oraz ogłoszenie zwycięzcy nastąpi  ok. 3 grudnia 2013 roku.
6. Nagrodą są 2 egzemplarze książki: ,,Historia kotem się toczy''
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                               banerek dla zainteresowanych


wtorek, 19 listopada 2013

Podniebny lot


Odlot
Jennifer Echols

 
wydawnictwo: Jaguar
data wydania: październik 2013
ilość stron: 360
ocena: 6-/6









        Jennifer Echols, była redaktor gazety i nauczycielka uniwersytecka, jest jedną z najpopularniejszych współczesnych, amerykańskich pisarek powieści młodzieżowych. Na swoim koncie posiada wiele romansów obyczajowych oraz komedii romantycznych. Osobiście miałam okazje poznać twórczość autorki podczas lektury ,,Love story’’, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego nie mogłam oprzeć się pokusie, aby poznać najnowszą powieść Echols zatytułowaną ,,Odlot’’. Czy lektura tej książki faktycznie zapewniła mi nieziemskie uniesienie? Zapraszam do czytania.

Osiemnastoletnia Lea jest córką bezrobotnej kelnerki, z którą mieszka w obskurnej przyczepie tuż obok lotniska. W wieku czternastu lat zatrudniła się w Firmie Lotniczej HALL, prowadzonej przez seniora i jego dwóch synów bliźniaków Aleca i Graysona. To właśnie wtedy narodziła się jej miłość do samolotów i latania. W sekrecie przed rozrywkową matką, dla której głównie liczą się mężczyźni niż własna córka, oszczędza pieniądze na kurs pilotażu. Wreszcie marzenie Lea spełnia się. Pod okiem właściciela uczy się pilotować niewielkie samoloty ciągnące za sobą banery reklamowe. Niestety po trzech latach sielanki pan Hall nagle umiera zostawiając swój biznes w rękach dwóch synów. Posada dziewczyny staje zatem pod znakiem zapytania. Nieoczekiwanie jeden z braci, przystojny Grayson chce, aby pracowała dla nich dalej, lecz na pewnych warunkach: musi rozkochać w sobie Aleca. Jak Lea zareaguje na tę nietypową propozycje i dlatego młodemu właścicielowi tak bardzo zależy na tym, żeby jego brat związał się z atrakcyjną pilotką?

Kolejny raz nie zawiodłam się na twórczości Jennifer Echols. Liczyłam na piękną, mądrą i przejmującą powieść i takową dostałam. Ich dwóch, ona jedna. Wydawać by się mogło, że historia totalnie oklepana. Nic bardziej mylnego. Uczuciowe relacje między głównymi bohaterami są zasłoną dymną przed prawdziwymi problemami, jakie ich otaczają. Grayson i Alec, mimo iż są bliźniakami posiadają różne charaktery. Alec to spokojny, opanowany, pogodny młody mężczyzna. Z kolei Grayson jest antytezą brata. Zazwyczaj nie potrafi utrzymać swoich emocji na wodzy, chociaż w gruncie rzeczy to naprawdę bardzo dobry chłopak, który kocha swoją rodzinę ponad wszystko. Właśnie dla dobra brata zaszantażował swoją pracownicę. Początkowo ciężko zrozumieć jego nieuczciwe żądania, ale z czasem wszystko staje się nagle jasne i zrozumiałe. Z kolei Lea nie wie, co to prawdziwy dom. Od zawsze mieszkała w przyczepie. Nigdy też nie miała okazji poznać własnego ojca. Często zdana sama na siebie, ale nigdy nie narzeka. W przeciwieństwie do swojej beztroskiej matki myśli o przyszłości i za wszelką cenę pragnie zrealizować swoje marzenia o byciu profesjonalnym pilotem. Latanie to jej pasja. Poświęca temu mnóstwo czasu czerpiąc z tego przyjemność i satysfakcję. Czy w takim razie dziewczyna zgodzi się na nietypowy układ zaproponowany przez jednego z młodych właścicieli Firmy Lotniczej HALL? Nic nie zdradzę!

Autorka bardzo zgrabnie wplotła w fabułę wszelkie informacje z dziedziny lotnictwa. Nie zanudza nas niepotrzebnymi szczegółami ani skomplikowaną procedurą mechanizmu działania samolotów, wręcz przeciwnie. W prosty i przejrzysty sposób pokazuje wszelkie uroki i zagrożenia związane z lataniem w przestworzach. To bardzo ciekawy wątek. Śledziłam go z ogromnym zainteresowaniem. Czasami zazdrościłam główniej bohaterce tak odważnej pasji. Również chciałabym wsiąść do takiego stalowego ptaka i poszybować w nieznane. To zapewne niezapomniane doznania.

Dzięki tej książce przeżyłam odlot dosłownie i w przenośni. Wszystko mi się w niej podobało. Język jest prosty, barwny i prawdziwy, z nutką cynizmu i sarkazmu. Dialogi są naturalne, błyskotliwe, spontaniczne, niekiedy pełne humoru. Świetna, wartka akcja praktycznie cały czas trzyma w napięciu. Na pewno nie będziemy narzekać na nudę. Bohaterowie to młodzi ludzie z krwi i kości, doznający rozterek lub prawdziwego szczęścia. Stają przed niełatwymi wyborami, które mają decydujący wpływ na całą ich przyszłość. Natomiast zakończenie jest takie jak lubię, romantyczne, ale nie ckliwe.

,,Odlot’’ jest naprawdę niezwykłą, wartościową  pozycją kierowaną zarówno do młodzieży, jak i nieco starszych odbiorców. Opowiada o uczuciach, emocjach, pragnieniach, podejmowaniu trudnych decyzji, skomplikowanych relacjach rodzinnych, zmaganiach z samym sobą i własnymi słabościami oraz o przełamywaniu barier między ludźmi dotkniętymi tragedią. Polecam wszystkim fanom twórczości Jennifer Echols, romantykom, osobom szukającym przygód oraz każdemu, kto chce zaznać chwil relaksu i odpoczynku. Życzę miłej lektury i niezapomnianych wrażeń!

***
Wydawnictwo Jaguar.


poniedziałek, 18 listopada 2013

W szponach toksycznego związku


Żona psychopaty
Teresa Ewa Opoka


wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 7 listopada 2013
ISBN: 9788378396499
liczba stron: 376
ocena: 4+/6






      Psychopata powszechnie kojarzy nam się z okrutnym, brutalnym i bezwzględnym człowiekiem, ktoś w rodzaju Hannibala Lectera z filmu "Milczenie owiec". Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że równie dobrze psychopatami mogą być szanowani obywatele. Coś na ten temat wie Majka, główna bohaterka ,,Żona psychopaty’’ Teresy Ewy Opoki.

Majka to młoda, pełna życia studentka. Jak każda dziewczyna marzy o tym, by kochać i być kochaną. Kiedy na jej drodze staje Edward, dziewczyna tonie w morzu jego czułych słów, spojrzeń i gestów. Wkrótce biorą ślub i pojawia się dziecko. Nagle wszystko zmienia się na gorsze. Bajkowa sielanka przekształca się w piekło. Delikatny i czarujący mąż zrzuca maskę i pokazuje żonie swoją prawdziwą, bezduszną twarz psychopaty. Nikt z ich otoczenia nie podejrzewa Edwarda o socjopatyczne skłonności, ponieważ w towarzystwie innych osób jest ideałem w każdym calu. Mijają lata a Majka w dalszym ciągu cierpliwie znosi tyranizowanie swojego męża. W końcu decyduje się jednak na rozwód. Jak przebiegnie jej walka o własną godność, spokój i niezależność? Czy Edward tak łatwo zrezygnuje z małżonki? Jedno tylko zdradzę, to będzie długa i ciężka droga w trudnych warunkach.

Bardzo cenię sobie prawdziwe, życiowe historie, które pokazują inną perspektywę widzenia różnych problemów, dlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po najnowsze dzieło Teresy Ewy Opoki, polskiej poetki, prozaiczki, dramatopisarki. Autorka zadebiutowała tomikiem wierszy „Przypadki”. Na swoim koncie posiada także kilka powieści: „Abecadło kobiety tamtych lat”, „Kocie oczy”, „Umrzesz dopiero się zacznie”, „Wszystko o Edycie”, „Wyspa kobiet”, zbioru opowiadań „Miłość nad życie” oraz książek dla dzieci. Wróćmy jednak do fabuły najnowszej prozy pisarki. Jak to się dzieje, że z czułego amanta mężczyzna potrafi przeistoczyć się nagle w drapieżnego potwora? Czy wcześniej nie było żadnych symptomów zwiastujących niekonwencjonalne zachowanie Edwarda? Otóż w pewnym momencie pojawiła się czerwona lampka ostrzegawcza, którą Majka zignorowała, gdyż była przekonana, że dziwne zachowanie jej ukochanego to tylko stan przejściowy. Niestety po ślubie wszystko zmieniło się o 180 stopni. Edward na każdym kroku poniżał, dręczył i szykanował żonę. Wprawdzie nigdy nie podniósł na nią ręki niemniej jednak psychiczny terror bywa często gorszą gehenną niż cielesne znęcanie się. Dlaczego więc Majka znosiła wszelkie wyzwiska, przykrości, upokorzenia? Początkowo wbrew logice, faktom i zdrowemu rozsądkowi uważała całą tę sytuacje za efemeryzm. Dopiero później uświadomiła sobie, że jej mąż tak naprawdę nigdy się nie zmieni.


Hannibal Lecter
,, – Psychopata nie jest zdolny do uczuć wyższych. Nie jest zdolny do miłości, empatii, nie odczuwa wyrzutów sumienia. Największą przyjemność sprawia mu dręczenie psychiczne drugiego człowieka. Nie potrafi odróżnić dobra od zła’’ 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że psychopaci rewelacyjnie potrafią się maskować oszukując napotkanych przez siebie ludzi. Często są dowcipni, elokwentni, sympatyczni, umieją doskonale zaprezentować się w dobrym świetle. Krótko mówiąc są mistrzami kamuflażu. Należy wobec tego pamiętać, że osoby o tego typu zaburzeniach to nie tylko maniakalni zabójcy, lecz również partnerzy władający życiem bliskich osób w sposób absolutny.

,,Żona psychopaty’’ wywołuje wiele różnych emocji. Autorka w sposób bardzo sugestywny przedstawiła portret kobiety uwikłanej w domowy terror psychiczny, która po wielu latach znęcania wreszcie próbuje walczyć ze swoim koszmarnym losem. Z jakim to wyjdzie rezultatem? Nie będzie lekko i różowo, wręcz przeciwnie. W miarę upływu czasu doznane krzywdy wcale nie ulegają zapomnieniu. Czy istnieje zatem jakieś lekarstwo na wyjście z tej traumy? Dowiedziecie się tego z powyższej lektury.

Książkę oceniam całkiem pozytywnie, aczkolwiek liczyłam na coś znacznie więcej. Zabrakło mi większej dramaturgii w odkrywaniu sadystycznego oblicza głównego bohatera. Również losy pokrzywdzonej nie wzbudziły u mnie aż tak wielkiej empatii, jak powinny. Może dlatego, że autorka zastosowała trzecioosobową narrację, która nie pozwoliła mi odpowiednio wczuć się w tragedię ciemiężonej kobiety. Na plus, na pewno przemawia język, który jest prosty, zrozumiały, pozbawiony wyszukanych słów. Także analiza myśli, uczuć i zachowań kluczowej postaci zaprezentowana jest szczegółowo, dzięki czemu jej portret psychologiczny zyskuje na wiarygodności. Z kolei akcja rozgrywa się płynnie i miarowo, jak w zegarku. Reasumując, to dobrze napisana powieść, lecz bez większych rewelacji.

Polecam ,,Żonę psychopaty’’ każdemu, kto chce poznać realistyczny wizerunek kobiety dręczonej przez bezdusznego męża. To poruszająca historia pełna osobistych ludzkich dramatów i niełatwych możliwości. Pokazuje, jak walczyć o niezależność i własne szczęście oraz zmusza do głębokiej refleksji nad wyborami dokonywanymi pod wpływem chwilowych emocji lub mało nieprzemyślanych decyzji. Zainteresowanych zapraszam do lektury.

***

Wydawnictwo Prószyński i S-ka.


niedziela, 17 listopada 2013

Wyniki włoskiego konkursu

 ***

Nadszedł decydujący moment- ogłoszenie wyników włoskiego konkursu, w którym nagrodą jest książka ,,Spokojny chaos''.

Na wstępie pragnę wszystkim uczestnikom zabawy bardzo serdecznie podziękować. Nie spodziewałam się tak wielkiego zaangażowania z waszej strony. Dziękuję!!!

Wybór zwycięzcy był naprawdę szalenie trudny i wielokrotnie zmieniałam swoje typowania. Moim zdaniem wszyscy zasługujecie na nagrodę. Niestety reguły gry są jasne.

Tylko dwie osoby mogą otrzymać nagrodę i są to:


montagne

Włochy kojarzą mi się z pewną małą dziewczynką, która pewnego razu letnich wakacji postanowiła wybrać się na trip po Rzymie. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu… a dalej – rób co chcesz…

Forum Romanum i Palatyn – serca klasycznego Rzymu. Krążyła z mapami, próbując w upalnym słońcu nazwać fragmenty budowli i kolumn które mijała – Via Sakra – droga zwycięzców, Kuria – miejsce obrad pierwszego senatu, Rostra – mównica, kolumny świątyni Saturna czy Dioskurów, bazylika Juliana, Łuk Konstantyna i Sewera…


Biegała od jednego zabytku do drugiego w samym środku upalnego słońca.

Pizza Navonna – piękne kościoły, bajeczne fontanny, uliczni malarze, kawiarnie… Rzym to dziesiątki fontann – małych i dużych, ozdobionych w bajkowe postacie, zwierzęta, pszczoły, żółwie, delfiny – każdy większy plac ozdobiony jest fontanną lub obeliskiem. Wrzuciła do jednej z nich monetę, wg znanej legendy oznaczało to, że jeszcze kiedyś tam wróci.

Postanowiła kończyć podróż, zamknęła „Przewodnik po Rzymie”, odłożyła na półkę i poszła spać. Następnej nocy znowu czytała go przed snem. Legenda nie kłamała, wracała do Rzymu co wieczór, a z czasem nawet zaczęła o nim śnić. Aż pewnego dnia wyjechała do serca Włoch na dłużej… Tą dziewczynką byłam ja...

***

bassia5

Włochy kojarzą mi się z gorącym słońcem, winem, śpiewem. Z wielopokoleniowymi rodzinami, które zasiadają przy suto zastawionym stole i prowadzą ożywione dyskusje. Państwo to, jawi mi się także jako kolebka kultury. Zachwycają, pokazujące wielkość i artyzm człowieka starożytne budowle i działa sztuki. Koloseum, Kaplica Sykstyńską to budowle, które chciałabym zobaczyć, zwiedzić, poczuć panujący w nich klimat i atmosferę
Ojciec chrzestny

Włochy mają dla mnie jednak także drugie oblicze. Sycylijska mafia, handel narkotykami, porachunki gangsterów, bezwzględni ludzie, którzy nie przebierają w środkach i bez wahania pociągają za spust. Włochy mają dwa oblicza i należy o tym pamiętać.





***


Gratuluje! 

Dziękuję również pozostałym uczestnikom zabawy.

Pozdrawiam.

Cyrysia

sobota, 16 listopada 2013

Wywiad z Pawłem Leśniakiem

Kyou
1. Skąd wziął Pan pomysł na napisanie takich książek? Czytając recenzje wydaje mi się, że to nie jest książka, jaką napisałby polak. W jednej z opinii ktoś napisał, że 'Równowaga' jest napisana w 'hollywoodzkim stylu'. Ciekawi mnie, skąd się zrodził taki pomysł.


Zaczęło się od apokalipsy wdł. Św. Jana dużo myślałem na ten temat aż w końcu postanowiłem napisać krótkie opowiadanie i przerysować w formie komiksu. Pisząc, do głowy przychodziło mi coraz więcej pomysłów i tak powstała właśnie "Równowaga". Co do 'Hoolywodzkiego stylu' recenzentom chodziło zapewne o to, że na początku książki życie głównego bohatera jest bardzo sielankowe. 

2. W Pańskiej książce występują anioły i demony. Wierzy w nie Pan, czy traktuje wyłącznie jako fikcję literacką?

Wierzę w nie jak najbardziej.

3. Polska fantastyka - czy według Pana jest lepsza niż innych krajów?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ jest wielu dobrych pisarzy zarówno polskich jak i zagranicznych. Jednak jeśli miałbym do wyboru dwie nowe książki Stephena Kinga i Andrzeja Sapkowskiego, wybrałbym Sapkowskiego. 

Monika, Magnolie
1.W którym miejscu sport styka się z literaturą?


W żadnym ;)

Ellena
1. Widzę, że w Pańskich zainteresowaniach znalazło się malarstwo. Czy pisząc jakiś tekst, widzi Pan przed oczyma jego postaci? Zapewne tak. W takim razie, czy czasami przelewa Pan na papier ten obraz? A może jest odwrotnie, maluje Pan jakieś postaci, które potem pojawiają się w Pana powieściach?


Wszystkie postaci z książki mam zamiar przelać na papier, większość mi się już nawet udało. Rysuje ich jednak po tym jak już opisze w tekście. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć te rysunki to zapraszam na facebook'a, tam są wszystkie moje prace i na bieżąco dorzucamy postępy rysunku nad którym właśnie pracuję. Może komuś uda się nawet rozpoznać którąś z postaci.

2. Jakie wydarzenia bądź jakie myśli, filmy, książki, etc., skłoniły Pana do pisania lub wywołały w Panu zainteresowanie pisaniem?

Filmy czy nawet książki nie były tym co skłoniło mnie do pisania. Było to właśnie malarstwo,  miałem dość rysowania rzeczy lub postaci, których rysunki można było znaleźć przy zwykłym kliknięciu myszy w wyszukiwarce internetowej. Chciałem czegoś nowego, wtedy zacząłem przygodę z pisaniem. 

3. Czy kiedykolwiek czerpał Pan inspiracje ze swoich snów?

Nie, nigdy.

Dorota
1. Gdyby była możliwa taka sytuacja, że przez jedną dobę będzie Pan obdarzony jakąś nadprzyrodzoną mocą - jaką by Pan moc wybrał i jak ją wykorzystał?


Gdy byłem mały zawsze chciałem być Spider- Manem. Jednak teraz zapewne użyczyłbym sobie mocy Supermana i poleciał w miejsca na świecie, które zawsze chciałem zwiedzić.

2. Czy przypomina Pan sobie jakiś przerażający sen, o którym po przebudzeniu pomyślał Pan z ulgą: "Dobrze, że to tylko sen"?

Być może kiedyś taki był, jednak nie potrafię sobie przypomnieć.

3. Jakie są Pana literackie plany na przyszłość - będzie Pan wierny gatunkowi fantasy czy myśli Pan o spróbowaniu swych sił w innym gatunku?

Do końca roku mam zamiar skończyć trzecią i ostatnią cześć przygód Desmonda, będzie nosiła tytuł "Chaos". Co będzie dalej nie potrafię powiedzieć, mam kilka pomysłów i nie wszystkie są gatunkiem fantasy.

 Łukasz K
1. Jak koledzy z drużyny reagują dowiadując się o pasji Pawła?


Koledzy przyjęli to bardzo dobrze, kilku nawet zakupiło książkę.

2. Czy piłkarze czytają/samodoskonalą się poza boiskiem i czy możesz przytoczyć jakiś przykład kolegi ze swojej drużyny/drużyny przeciwko której grałeś, który imponuje inteligencją/oczytaniem?

Bardzo mało piłkarzy łapie za książki, jednak są tacy którzy to robią. Bartosz Szeliga obecnie gra w Piaście Gliwice i jest oczytany, więc jego mógłbym tutaj wyróżnić.  

3. Multum pasji i zainteresowań - to doprawdy imponujące. Czy ma to związek ze zwykłym nadmiarem energii, czy może jest kwestią wychowania, odpowiedniego wykształcenia lub jeszcze jakiegoś innego czynnika?

Nadmiar energii chyba nie ma nic do tego, ja po prostu łączę te trzy dziedziny od najmłodszych lat i w chwili obecnej jest to dla mnie naturalne. 

Adam A. Adamek
1.Tworzy Pan w ciszy czy przy jakiejś muzyce?


Muzyka towarzyszy mi za każdym razem kiedy piszę.

2. Jeśli przy muzyce, to jakiej muzyki słuchał Pan przy tworzeniu tych powieści? Czegoś co słucha Pan na co dzień, czy czegoś całkowicie odmiennego?

Tego co słucham na co dzień, jednak muzyka nie odgrywa dużej roli, kiedy piszę najczęściej o niej w ogóle zapominam.  

3. Co powie Pan coraz większej liczbie nastolatków, którzy są zniechęceni do książek by zachęcić ich do czytania?

Żeby nie słuchali głupiego gadania, że książki są nudne bo takie nie są. Przykładem jest kilku moich znajomych a zwłaszcza moja najmłodsza siostra, która pierwszą książkę jaką przeczytała była "Równowaga" a teraz czyta po dwie książki tygodniowo.

Aleksandra Luna
1. Czytałam jeden z wywiadów z Panem na internecie. Wspomniał Pan, że od dzieciństwa interesował się pan pisaniem. Co w takim razie wzbudziło tę pasję do pisania?


Tak jak powiedziałem wcześniej, wszystko zaczęło się od rysunku. Dopiero w trakcie pisania opowiadań zaczynało mi się to coraz bardziej podobać, w tej chwili nie wyobrażam sobie przez dłuższy czas nie usiąść przy zeszycie z piórem i nie pisać.

2. Bardzo spodobał mi się rysunek z łamiącą się aureolą. Czy obraz ten przedstawia anioła przechodzącego na stronę zła, a może coś innego?

Rysunek z łamiącą się aureolą przedstawia Lucyfera siedzącego na tronie a za nim widzimy dłonie i kawałek płaszcza Śmierci.

3. Czy koledzy z drużyny czytają Pana książki? :)


Kilku przeczytało i byli zadowoleni.

ebooki4u
1.Jak by miał Pan szansę cofnąć czas i inaczej opisać zachowanie zgwałconej kobiety, to co by Pan zmienił?


Nie zmieniłbym nic z tego względu, że dlaczego tak a nie inaczej zachowała się Kristen będzie wyjaśnione w trzeciej części.

Adriana B
1. Czym Pan się kierował obsadzając bohaterów jak i wydarzenia w Miami a nie np. w Warszawie?


W Miami bywam dosyć często. Pisząc "Równowagę" nie myślałem o jej wydaniu, wtedy wpadłem na pomysł aby osadzić głównych bohaterów w miejscach w których byłem. Sądziłem, że fajnie będzie za kilka lat usiąść i o nich poczytać. Kiedy dowiedziałem się, że książka ma zostać wydana, zmiana miejsca kosztowałaby mnie zbyt dużo czasu.

2. Czy według Pana, polskiemu autorowi jest trudniej dotrzeć z fantastyką do czytelników?

Wydaje mi się, że każdemu nowemu autorowi jest ciężko dotrzeć do czytelników.

kwiatusia
1. Kto lub co znalazłoby się na stworzonym przez Pana rysunku, który miałaby promować trylogię (słyszałam, że ma powstać 3 część :)) Pana książek?


Nigdy nad tym nie myślałem, ale najprawdopodobniej byłby to Desmond trzymający w rękach swoje rogi.

2. Gdyby miał Pan możliwość stać się na kilka chwil głównym bohaterem powieści - Desmondem Pearce. Którą scenę by Pan wybrał? Dlaczego akurat ją?

Wybrałbym scenę nad rzeką kiedy Desmond tuż obok  Sawyera zamienia się po raz pierwszy w demona. Chciałbym móc poczuć to co on wtedy.  

3. Czym jest dla Pana pasja? Czy wyobraża Pan sobie życie bez niej?
Pozdrawiam serdecznie


Pasja jest dla mnie tym, czym dla pisarza pióro ;)

Stokrotka Aga
1. A ja chciałabym się dowiedzieć, czy gdyby była taka możliwość spotkania się ze Stephenem Kingiem, o co chciałby Pan Go zapytać, o czym porozmawiać?


Zapytałbym go o to jak radził sobie kiedy zaczynał i co czyni go tak znakomitym w tym co robi.

martucha180
1. Skąd w Panu tyle różnych pasji? Jak Pańscy rodzice się na nie zapatrywali, gdy był Pan chłopcem? 


Nie traktowali ich poważnie. Uważali je za chwilowe zachcianki, sądzili że pobawię się aż mi się znudzi i wezmę się za coś innego. 

2. Od dzieciństwa interesował się Pan pisaniem. Czy Pański polonista wiedział o tym? Jeśli tak, to jak Pana wspierał, zachęcał do pisania? Jeśli nie, jak oceniał Pańskie wypracowania?

O tym, że piszę wiedziało zaledwie kilka osób. Gdyby nie moja książka do dzisiaj nikt nie wiedziałby również, że rysuję. Powiem tak, że moja polonistka za mną nie przepadała:) 

3. Jest Pan bardzo młody, więc czasy szkolne nie są tak odległe. Uczniowie nie za bardzo chcą czytać książki, bo lektury pozostawiają wiele do życzenia dla młodego czytelnika. Co by Pan umieścił w kanonie lektur?

Nie wiem, nie jestem socjologiem. Ja w szkolnym wieku fascynowałem się, przede wszystkim Andrzejem Sapkowskim. Być może więcej fantastyki jest kluczem?  

syl_ko91
1. Sąd Pan czerpie inspiracje i pomysły na swoje książki, na postacie i akcję?


Z głowy, nigdy nie musiałem szukać weny w muzyce czy czymś podobnym.

2. Jak Pan dzieli czas między wszystkimi swoimi pasjami i zajęciami, sport, malarstwo, praca, gdzie Pan odnajduje miejsce na pisanie?

Nie spieszę się z tym, nic na siłę. Piszę jak mam wolny wieczór.

3. Z jakiej pasji byłoby dla Pana najciężej zrezygnować, jeśli by zaszła taka potrzeba?

Chyba z każdej tak samo. Ludzie często mnie o to pytają i przyznam się szczerze, że ja sam siebie nie dzielę na pisarza, piłkarza czy malarza ponieważ ja łączę te wszystkie pasje już od dawna. Jestem sobą robiąc to wszystko na raz i nie mam zamiaru z niczego rezygnować.

rys. P. Leśniaka
Kratka
1. Jak wiadomo nie wielu ludzi lubi czytać książki. Czy nie jest pan pośmiewiskiem wśród kolegów, którzy uprawiają sport?

Pośmiewiskiem bo czytam książki? To powinno być na odwrót.

2. Jak pan myśli, dlaczego polscy pisarze nie interesują się literaturą fantastyczną?

Nie mam pojęcia, może nie czują się w tej tematyce dobrze.

3. Czy odgania sie pan od fanek? ;D

Ja mam tylko jedną fankę, moją dziewczynę ;)

li_lia
1. Prawdopodobnie każdy z nas ma swój sposób na uwiedzenie kogoś, kto niezmiernie przypadł nam do gustu. Czy zawierając znajomości powołuje się Pan na swoje piłkarskie umiejętności i dokonania, a może fakt, iż jest pan pisarzem bardziej przemawia do nowo poznanych kobiet?


Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żeby przechwalać się do nowo poznanej osoby tym czego dokonałem i czym się zajmuję. Może inni tak robią, ja nie.

2. Co motywuje Pana do pisania? Pieniądze, rosnąca grupa czytelników, a może po prostu pasja i chęć ujarzmienia słów oraz myśli za pomocą klawiatury?

Przy pierwszej książce była to pasja, ciekawość i przyjemność z pisania. Teraz doszło jeszcze zdanie czytelników, które jest dla mnie piekielnie ważne. Cudowne uczucie kiedy ktoś mówi, że to co napisałem im się podoba.  

3. Czy ma Pan sprawdzone sposoby na przywołanie weny? Jak radzi sobie Pan z chwilową (tymczasową) niemożnością pisania?

U mnie brak weny łączy się ze zmęczeniem, dlatego nie siadam przed zeszyt po ciężkim treningu.

biedronka
1. Czy zdarza się, że gdy książka jest już wydana, nie jest Pan w pełni zadowolony z efektu i z chęcią by Pan coś zmienił? może postać, jej cechy, jakieś wydarzenie, czy chociażby... okładkę?


Tak jest za każdym razem, choć są to błahe rzeczy. Kiedy oddaje maszynopis do wydawnictwa to wiem, że nie brakuje tam niczego co chciałem w powieści umieścić.

2.Czy umówi się Pan ze mną na randkę? ;) A może unika Pan kobiet, które robią pierwszy krok i spotkań "w ciemno"? ;)

Randka odpada, jestem szczęśliwie zakochany ;)

Kamila Nowosad
1. Witam, mam jedno frapujące pytanie o ile w sporcie pewnikiem jest, że bramki są dwie a piłka jest okrągła to co jest pewnikiem, znakiem rozpoznawczym w Pana twórczości?


Myślę, że pasja. Ponieważ w mojej twórczości czy to w pisaniu czy rysowaniu jestem samoukiem. Nie brałem żadnej prywatnej lekcji, czy nie miałem osoby, która mogłaby mi powiedzieć "nie rób tak, rób inaczej". Wszystko co teraz robię nauczyłem się samiuteńki sam. 

Dizzy
1. Jaką książkę, która wyszła już spod pióra innego pisarza chciałby Pan napisać?


Wiedźmin.

2. Czy chciałby Pan, aby pańskie książki zostały w przyszłości zekranizowane?


Oczywiście, wydaję mi się, że to marzenie każdego pisarza.

3. Co jest dla Pana ważniejsze: literatura czy malarstwo?

Literatura.

Ola C.
1. Tak wiele pasji... Czy znajduje Pan czas, aby to wszystko ze sobą pogodzić?


Bez problemu ;)

2. Czy przy pisaniu swoich książek miał Pan jakąś osobę, która Pana inspirowała i dodawała Panu otuchy?


Nie potrzebowałem takiej osoby.

3. Co daje Panu takiego "kopa", kiedy ma Pan wszystkiego dość?


Kiedy mam wszystkiego dość to czekam do zmroku wsiadam w samochód i jeżdżę słuchając głośno ulubionej muzyki. Najczęściej pomaga.

Joanna Sobczak
1. Skąd pomysł by akcję swych powieści umieścić w Miami czy Las Vegas? Sądzi Pan, że gdyby główny bohater pochodził z Sandomierza czy Krakowa, to byłby mniej interesujący, wyrazisty?


Odpowiadałem już na to pytanie wyżej.

2. Piłka nożna, pisarstwo, malarstwo i rysunek... Gdyby dysponował Pan wolnym czasem, to czego chciałby Pan jeszcze spróbować? O czym zawsze Pan marzył, ale nigdy nie było okazji by zrealizować swe pragnienia?

Chciałbym umieć grać na pianinie, kupiłem nawet keyboard i nauczyłem się kilku piosenek z internetu, ale nie mam czasu na to aby grać. W przyszłości mam zamiar kontynuować naukę jednak wtedy już z nauczycielem.  

3. Czy zdarzyło się Panu usłyszeć o sobie "on przełamuje stereotyp piłkarza"? Co prawda minęły już czasy, kiedy każdego sportowca posądza się o to, że nie potrafi wydukać zdania, a w głowie mu tylko piękne dziewczyny i szybkie samochody, ale nadal rzadko spotyka się piszących piłkarzy (i nie mam tu na myśli "literatury" w stylu "Pierwsza połowa" Radka Majdana).

Bardzo często o tym słyszę i cieszę się, że mogłem pokazać, że można rozwijać się nie tylko w jednej dziedzinie.

Jakub Kowalski
1. Niespełna trzy lata temu, Sandecja wraz z panem w składzie i od rundy wiosennej nowym trenerem Mariuszem Kurasem przez długi czas walczyła o miejsce premiowane awansem do ekstraklasy, niestety wówczas się nie udało, jednak fani wierzyli iż w następnym sezonie uda się awansować, realia były jednak inne, były miejsca zamiast z przodu tabeli, tuż przed strefą spadkową, w tym sezonie również znakomicie nie jest a Sandecji bliżej jest do strefy spadkowej niż do awansu, w między czasie trenerzy długo na ławce trenerskiej nie zagrzewali napierw zwolnienie Mariusza Kurasa, potem krótkie przygody (również nie udane) Roberta Moskala, Jarosława Araszkiewicza, Janusza Świerada, Mirosława Hajdo, duetu Stanisława Bodziony I Dariusza Peciaka a teraz widmo szybkiego rozstania się z Ryszardem Kuźmą, z którym z nich Panu osobiście najlepiej się pracowało i żałował Pan, że został on zwolniony, Czy nie sądzi Pan, że Sandecja powinna postawić na długotrwały rozwój i pracę z jednym szkoleniowcem dającym efekty nie w miesiąc czy dwa ale po roku lub dłużej i czy nie chciałbym Pan sam zająć miejsca na ławce trenerskiej, i poprowadzić kolegów nawet bez doświadczenia ale z wielką znajomością drużyny do jakiś sukcesów.


Najlepiej pracowało mi się z trenerem Wójtowiczem. Uważam tak samo jak Pan, niestety nie chce mi się wierzyć, że tak prezesi jak i kibice byliby cierpliwi gdyby nowy szkoleniowiec nie dostarczał wyników. Jeśli mam strzelać to po trzech porażkach z rzędu powstałyby już pierwsze plotki o zwolnieniu trenera. Nie znam się na rządzeniu klubem dlatego nie chce się w to mieszać. A na chwilę obecną chciałbym pokopać piłkę jeszcze przez jakiś czas i się tym pocieszyć, więc nie myślę jak na razie o prowadzeniu jakiejkolwiek drużyny.

2. Podobno pisarzy rozpoznaje się po tym o czym marzą, co chcieliby osiągnąć i jak określają siebie samych, no właśnie jakie Pan ma marzenie lub marzenia, o jakie sukcesy Pana interesują, sportowe, plastyczne czy pisarskie a może wszystkie na raz by stać się znanym we wszystkich tych zainteresowaniach, jak opisał by się Pan jako człowieka z charakteru, nie jako postać w książce tylko tak jakby po prostu miał Pan coś o sobie powiedzieć, coś czego w internecie i wywiadach znaleźć nie można.

Moim marzeniem jest to aby każda kolejna książka była lepsza od poprzedniej. Marzy mi się również aby kiedyś jedna z moich książek została zekranizowana. Zadebiutować w ekstraklasie i mieć wystawę w Paryżu. Ale są to tylko marzenia;) Jeśli chodzi o mój charakter to powiem tak, że jestem bardzo ambitny, ciągle wyznaczam sobie nowe cele do których dążę. Nie lubię nudy, zawsze staram sie coś robić i posiadam duże poczucie humoru. Potrafię też naśladować głosy i zachowania innych ludzi ;)

3. Gdyby Pan miał jeden dzień, w którym mógłby Pan skorzystać ze wszystkich cudów i nieistniejących przynajmniej teraz jeszcze rzeczy, takich jak wehikułu czasu, teleportacji na drugi kraniec ziemi, czy przenikanie do umysłów i myśli innych ludzi, co Pan by wykorzystał i co robił by Pan w taki dzień, malował sceny i portrety przenosząc się w daleką przeszłość, odkrywał nowe nieznane dla siebie krainy daleko od Polski, poznawał co tak naprawdę inni, koledzy, przyjaciele rodzina o Panu myślą a może coś zupełnie innego, jakaś skrywana przed światem zachcianka, lub senne marzenie, którego nie da się przynajmniej dzisiaj jeszcze spełnić?

Pokusiłbym się na wehikuł czasu. Zwiedził, zobaczył na własne oczy różne wydarzenia historyczne, zobaczył rodziców jak byli w moim wieku. Jak wyglądało miejsce w którym mieszkam ponad 500 lat temu, bałbym się tylko, że jedna doba to za mało czasu aby udać się do tych wszystkich miejsc. Może dowiedziałbym się nawet kto wybudował Stonehenge?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuje Pawłowi Leśniakowi za niezwykle ciekawy wywiad i życzę samych dalszych sukcesów zawodowych oraz prywatnych.
 
Do nagrody autor wytypował:
 
Ellena
Dizzy

Gratuluje zwycięzcom i dziękuję również pozostałym uczestnikom zabawy. Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!!!

 Cyrysia

piątek, 15 listopada 2013

Strażnicy Snów


Rozkosze nocy
Sylvia June Day


tłumaczenie: Małgorzata Miłosz
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 6 listopada 2013
liczba stron: 304
ocena: 5/6








      Sylvia June Day to amerykańska pisarka japońskiego pochodzenia. Jest autorką kilkunastu powieści fantasty, literatury erotycznej i paranormal romance, przetłumaczonych na prawie czterdzieści języków. Jej książki rozeszły się w kilkumilionowych nakładach (5 milionów książek w siedem miesięcy). Największą sławę zdobyła dzięki erotycznej trylogii o multimilionerze Gideonie Crossie. Tym razem nakładem wydawnictwa Akurat możemy poznać najnowszą pozycje pisarki zatytułowaną „Rozkosze nocy”, która jest pierwszym tomem bestsellerowego cyklu Strażnicy snów. Nie znam poprzednich dzieł pani Day, ale zapowiedź mrocznej ekstazy w jej wykonaniu podziałała na mnie, jak afrodyzjak. Jak przebiegło owe spotkanie? Zanim przejdziemy do sedna sprawy, kilka słów o fabule.

Kapitan Aidan Cross jest nieziemsko przystojnym, o pięknych niebieskich oczach i kruczoczarnych włosach nieśmiertelnym Strażnikiem pochodzącym ze świata Snów. Do jego zadań należy tropienie i niszczenie Koszmarów, które planują przedostać się do podświadomości Śniących. Przy okazji spełnia wszelkie najgłębsze erotyczne zachcianki śpiących kobiet wedle ich wyimaginowanych wyobrażeń. Nietypowa profesja niestety nie wzbudza w mężczyźnie już takiego entuzjazmu, jak kiedyś. Swoje obowiązki wykonuje mechanicznie bez emocjonalnego zaangażowania. Sytuacja ulega diametralnej zmianie, kiedy Aidan odwiedza we śnie Lyssę Bates, piękną i uroczą panią weterynarz, która dotychczas nie dopuszczała do siebie żadnych Strażników. Tym razem jest zupełnie inaczej. Kobieta pozwala Crossowi wejść do swojego strumienia świadomości i spędza z nim szaloną, upojną noc. Po przebudzeniu okazuje się jednak, że w przeciwieństwie do innych pań Lyssa pamięta swojego zmysłowego kochanka. Zdaniem starszyzny oznacza to, że zgodnie z pradawną legendą jest Kluczem, który doprowadzi do zagłady cały wszechświat Zmierzchu. Trzeba zatem zniszczyć nadchodzące zagrożenie. Aidan nie wierzy w te brednie, dlatego zamierza za wszelką cenę uratować dziewczynę. Aby zapewnić jej bezpieczeństwo pokonuje międzygalaktyczną barierę i przedostaje się do realnego świata. Jak Bates zareaguje, kiedy przystojny kapitan Cross zmaterializuje się przed drzwiami jej mieszkania? Czy ten związek ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie?

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak fantastyczną, intrygującą strukturą tematyczną, w której pojawiałby się wątek Strażników walczących z Koszmarami Śniących. Ten motyw zdecydowanie wyróżnia się na tle innych erotyków, bynajmniej w moim odczuciu został  zdominowany przez nieustane cielesne ekscesy głównych bohaterów. Nie przeszkadza mi fizyczna miłość, jeśli potraktowana jest z umiarem, ale co za dużo to niezdrowo. Mam nadzieję, że w kontynuacji autorka znacznie lepiej rozbuduje nadprzyrodzony świat Aidana Crossa pokazując go, z jak najbardziej atrakcyjnego punktu widzenia.

,,Rozkosze nocy" czyta się bardzo dobrze, płynnie i swobodnie. Język jest prosty, przejrzysty, bez żadnych zgrzytów. Nie musimy skupiać się na dogłębnej analizie tekstu, tylko na własnych wyobrażeniach pokrywających się z wizją wykreowaną przez Sylvię Day. Z wartkiej akcji wyłania się trochę intrygi, która dodaje ciekawego kolorytu całej historii. Z kolei opisy scen łóżkowych są niebywale śmiałe, dosadne, pieprzne, czasami zbyt obcesowe. Nie ma w nich miejsca na pruderię, ani żadne zahamowania. Osobiście mi to nie przeszkadza, aczkolwiek wolałabym nieco więcej zmysłowego romantyzmu zamiast zwierzęcych uniesień. Para głównych bohaterów tworzy interesujący duet. Aidan to niewątpliwie fascynujący mężczyzna o barwnej, złożonej osobowości. Dotychczas w swoje obowiązki angażował się całym sercem niemniej jednak czuł się samotny i niespełniony. Dopiero dzięki Lyssie odnalazł sens życia, której na imię miłość. Także piękna, inteligenta pani weterynarz zyskuje na bliskich kontaktach ze swoim Strażnikiem. Wreszcie czuje się potrzebna, kochana i szczęśliwa. Niestety wedle przepowiedni Starszyzny jest Kluczem, który  należy zlikwidować. Jak zatem dalej potoczą się jej losy? Czy uda się Crossowi ocalić swoją wybrankę? Zobaczcie sami.

Komu polecę najnowsze dzieło Sylvii Day? Jestem pewna, że miłośnicy literatury erotycznej odnajdą w niej coś dla siebie. To niezwykle żarliwy romans z odrobiną mistycyzmu i fantastyki. Znajdziemy tu nieziemską rzeczywistość snów i koszmarów, szalone, cielesne fantazje na pograniczu jawy i czegoś nierealnego oraz pradawną legendę, która będzie przyczyną wielu nieprzewidzianych wydarzeń. Osobiście miło spędziłam czas poznając tę książkę i chętnie przeczytam drugą część cyklu Strażnicy Snów zatytułowaną ,,Żar nocy'' (do księgarń trafi w styczniu 2014 roku) . Tymczasem wszystkich fanów twórczości autorki oraz zainteresowanych tematyką zachęcam do powyższej lektury. Moim zdaniem, warto.

***

Wydawnictwo Akurat.


środa, 13 listopada 2013

Miłość na obczyźnie


Zakochani w Brukseli
Anna Siwek 

 
wydawnictwo: Replika
data wydania: listopad 2013
liczba stron: 368
ocena: 5+/6









         Tak już w życiu bywa, że czasami los rzuca ludzi w różne zakątki świata. Coś na ten temat wie także Anna Siwek, absolwentka Wydziału Handlu Zagranicznego warszawskiego SGPiS, która dotychczas mieszkała między innymi w Montrealu, Londynie, Hamburgu, zaś obecnie od ośmiu lat wraz z mężem i dwoma nastoletnimi synami żyje w Brukseli, gdzie zaczęła realizować swoje marzenia z wczesnej młodości, czyli pisanie książki. Na początek zadebiutowała publikacjami artykułów podróżniczych w Travelerze (o Dubaju, Kubie, Nowym Jorku, Brugii i Gandawie, Neuschwanstein). Następnie w 2010 wyszła jej pierwsza powieść ,,Znów mnie pokochaj", w 2011 druga - ,,Powiedz, że mnie kochasz". Na swoim koncie posiada również dwa reportaże z podróży do Peru ("Moja przygoda z Peru") i z wejścia na Kilimandżaro ("Moja przygoda z Kilimandżaro"). Aktualnie nakładem wydawnictwa Replika ukazała się najnowsza książka autorki zatytułowana ,,Zakochani w Brukseli’’. O czym jest jej historia? Zaraz się tego dowiemy…

 Główna bohaterka Sonia, emigrantka polska, dotychczas przez dwadzieścia pięć lat mieszkała w Londynie. Życie na obczyźnie okazało się jednak jedną wielką porażką. Jej małżeństwo się rozpadło, studiująca córka na każdym kroku daje do zrozumienia, że potrafi radzić sobie sama, natomiast kariera zawodowa stoi po wielkim znakiem zapytania. Sonia pracuje dla korporacji farmaceutycznej TS-Med, która postawiła przed nią zawodowe wyzwanie. Od teraz w Brukseli będzie szefową komórki zajmującej się monitoringiem badań klinicznych nad Fingerolem, lekiem na otyłość. Z początku trudno jej zaaklimatyzować się w nowym miejscu, lecz pewnego dnia los stawia na jej drodze Michała. Niemal od razu między rodakami nawiązuje się nić porozumienia. Ich spotkania są coraz częstsze i w końcu zostają przyjaciółmi. Mężczyzna nie ukrywa, że w Polsce zostawił kochającą żonę i dorastającego syna. Mimo to coraz częściej myślami wraca do czarującej rozwódki. Sonia również wpada w szpony miłości. Co z tego dalej wyniknie? Którą z kobiet wybierze Michał?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Siwek uważam za nadzwyczaj udane. Nie spodziewałam się, że dostanę tak dobrą powieść obyczajową. Jestem pod wrażeniem. Nie znajdziemy tutaj typowego romansidła polanego litrami gęstego lukru, wręcz przeciwnie. ,,Zakochani w Brukseli’’ to piękna historia, którą mogło komuś spłodzić życie. Napisana jest pięknym, przejrzystym, przyjemnym i prostym językiem. Opisy poszczególnych postaci, miejsc, zdarzeń bądź krajobrazu są bardzo plastyczne i wiarygodne. Widać, że autorka jest doskonałą obserwatorką. Potrafi zauważyć najmniejsze szczegóły, których inni nie dostrzegają. We wszystkim umie znaleźć piękno. Tak wspaniale słowami odmalowała Brukselę, że z łatwością mogłam ją sobie wyobrazić. To miasto zauroczyło mnie swoją atmosferą i wyglądem. Wydawało mi się, że osobiście spaceruje po jej brukowanych uliczkach, w międzyczasie odwiedzam przytulne kafejki, w których raczę się filiżanką aromatycznego espresso. Niesamowite doznania.

Fabuła w dużej mierze oscyluje wokół perypetii Soni i Michała, ale nie zabraknie również pobocznych wątków, które także odgrywają istotną rolę. Zwłaszcza kulisy mechanizmu działania  korporacji  przypominają nieco wyścig szczurów. Nie zabraknie intryg, manipulacji czy biurokratycznych machlojek. Na uznanie zasługuje również rzetelna, przemyślana kreacja poszczególnych bohaterów. Ich zachowanie jest bardzo naturalne, spontaniczne, pozbawione sztuczności i zbędnego dramatyzmu. Natomiast akcja toczy się wartko i płynnie, bez zbędnych przestojów. Nawet nie zauważyłam, kiedy dobrnęłam do końca.

Jestem bardzo usatysfakcjonowana lekturą tej książki. To ciekawa, przyjemna, wciągająca, z nutką romantycznej miłości w tle powieść dla każdego bez względu na wiek czy płeć. Znajdziesz w niej wszystko: namiętność, zdradę, zemstę, oszustwa, chore ambicje oraz machinacje korporacyjne. Zobaczysz również, jak w urokliwej stolicy Belgii mieszkają, pracują i żyją expaci. Polecam, naprawdę warto!

***

Wydawnictwo Replika.
Prywatna strona Anny Siwek:klik
Fan Page autorki na Facebooku: klik