niedziela, 18 maja 2014

Wywiad z Mirosławem Tomaszewskim

nieidentyczna
1. Jak zaczęła się Pana przygoda z pisaniem?


Nie pamiętam ile miałem lat, kiedy zacząłem samodzielnie czytać.  To musiało być trochę wcześniej niż w podstawówce. Wspomnienie tego czasu, przy mojej słabej pamięci jest bardziej tym, co sobie na dany temat wyobrażam niż faktami. Ale czy twarde fakty w ogóle istnieją? Według mnie są zwykle tylko wspomnieniami lub ich skrawkami. Resztę buduje nasza wyobraźnia. Moja podpowiada mi, że po przeczytaniu kliku pierwszych książek dla dzieci byłem zdegustowany potwornym infantylizmem, którym były przesączone. Chyba zawsze czułem się dorosły i takie dedykowane dzieciom lektury potwornie mnie irytowały. Do dziś nie wiem dlaczego tak popularny jest „Kubuś Puchatek”. Chyba już wtedy musiałem zacząć wymyślać własne historie i zacząć je zapisywać. Oczywiście z fatalnym rezultatem. Ziarno zostało jednak zasiane i pęczniało jeszcze kilka razy, bez wyników. W końcu jednak, wiele lat później coś zakiełkowało i wyrosło.

2. Jaką rolę w Pana życiu odgrywa historia i pamięć o minionych wydarzeniach?

Oprócz sierpnia 80, w moim życiu osobistym ważna była śmierć ucznia mojej szkoły w grudniu 70, co było jednym z motywów powstania „Marynarki”.
Pamięć i historia to podstawowe budulce tworzenia opowieści. Same jednak pisarzowi nie wystarczą. Można być profesorem historii i nie potrafić stworzyć żadnej historii. Te biorą się z wyobraźni i wiedzy ogólnej. Wyobraźnia pozwala tworzyć oryginalne kompilacje z cegiełek faktów i mitów, czyli innych opowieści. Wiedza pomaga nadawać tym historiom sens. To bardzo ważne dla każdego piszącego, żeby posiadał jakąś orientację o tym kawałku świata i postaciach, które zamierza opisać. Dlatego warto dużo czytać, nie tylko literaturę.

2. Proszę dokończyć zdanie: "Dobry pisarz to..."

  …ten, którego twórczość pragniemy poznać w całości.

martucha180
1. Zapewne ma Pan przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Wena jest moją niewolnicą, a nie przyjaciółką. Chociaż nigdy nic nie mówi, przypuszczam, że mnie nienawidzi. Zapędzam ją do pracy zawsze gdy zabieram się do pisania/wymyślania. Zmuszam ją również do siedzenia obok przez wiele godzin pracy. To musi być dla niej strasznie nudne. Nie chciałbym być w skórze mojej Weny.

2. Czym jest dla Pana SŁOWO?

 Atomem.

3. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pana wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Panu talent literacki, czy wręcz przeciwnie?

Miałem problem z polonistką w Technikum Chłodniczym. Przez nią i dzięki niej nie poszedłem na filologię, ani w ogóle na studia humanistyczne. Prowadziłem z nią wojny na wypracowania. Wciąż kazała mi je poprawiać, często jako jedynemu w klasie. Zapewne widziała we mnie jakiś potencjał, ale nie podobały jej się moje prowokacyjne prace. Jedyną trójkę na świadectwie maturalnym, ze wszystkich przedmiotów przez 5 lat nauki, mam z języka polskiego. Byłem polonistycznym punkiem.

iza.81
1. Czy wierzy Pan w świat alternatywny dla świata komercji i globalizacji? Czy taki świat jest jeszcze w ogóle możliwy?


Nie potrafimy zmienić świata, ale wierzę w wewnętrzną wolność człowieka. Komercja i globalizacja w najbliższych dziesięcioleciach są nieuniknione. Ale w środku wszystko zależy od nas. Jeśli chcemy być wolnymi – jesteśmy nimi. To jednak niemało kosztuje. Większość ludzi nie chce płacić tej ceny. Wygodniej jest płynąć z prądem, uznać poglądy większości za swoje, odpuścić to czego nie da się zmienić, nie buntować się.

2. Czy jest coś o czym pisać Panu łatwiej lub trudniej?

Trudności nie zależą od tematów. Pojawiają się, gdy zupełnie się ich nie spodziewam.

3. Gdyby musiałby Pan wybierać między pisaniem książek, a tworzeniem scenariuszy, co by Pan wybrał? A może zabrałby się Pan za wynalazki?

Najchętniej pisałbym scenariusze filmów fabularnych lub autorskich seriali. Myślę, że to wychodziłoby mi najlepiej, najszybciej, dostarczając największej przyjemności. Niestety, polski przemysł filmowy nie respektuje takiego odrębnego bytu/podmiotu jakim jest scenarzysta filmowy. O tym jest mój pierwszy wpis na blogu: „Scenarzyści niepotrzebni”. Zapraszam na http://tomaszewski.edumuz.pl/wordpress/?paged=2
Odpuściłem więc sobie pisanie scenariuszy, ale powieści to nie jest dla mnie żadna zsyłka. Na wynalazki jest już za późno, ale inżynierem będę zawsze, tyle że niepraktykującym, oprócz domowych napraw.

mam namyszy
1. Cóż dla pana znaczy "patriotyzm"? Jak Pan myśli, dlaczego "wymiera" on wśród młodego społeczeństwa?


Słowo „patriotyzm” zbyt często używają ludzie szerzący nietolerancję, ksenofobię, rasizm i nienawiść. Dlatego się zdewaluowało. Wciąż ma ono jednak znaczenie. Myślę, że każdy humanista z definicji jest także patriotą. Bycie nim, to dokładanie swojego ziarenka do wspólnoty ludzi dobrej woli, którzy nic nie mówią o tym, jakimi są wielkimi patriotami i nie usprawiedliwiają swoich złych uczynków koniecznością czynienia zła dla dobra narodu.

2. Kto jest dla Pana pełnomocnikiem?

Słabo pamiętam tę swoją książkę. Dzisiaj pełnomocnik jest dla mnie uzurpatorem i manipulantem, który używa władzy dla niecnych celów. Na przykład Putin.

3. Jak zareagowałby pan na ofertę " Stwórz Coś o śmierci" ? Napisałby Pan scenariusz, czy książkę? Niech pan uzasadni swój wybór.


Śmierć pojawia się w każdej mojej powieści, ale tworzenie odrębnej książki poświęconej temu tematowi byłoby zbyt depresyjne, zarówno dla mnie, jak i dla czytelników.

„Pełnomocnik” – epoka kartki, ołówka i gumki
 Sylwka S.
1. Jaka jest Pana definicja szczęścia?


Szczęście to krótkotrwały okres, w czasie którego, na skutek jednego wydarzenia lub ich ciągu, w mózgu człowieka zaczynają wydzielać się endorfiny i inne substancje chemiczne. Objawia się krótkotrwałym stan euforii, prowadzącym do zaburzeń w spostrzeganiu i ocenie rzeczywistości. Nie należy się tym przejmować. Zwykle szybko mija.

2. Z czym kojarzy się dla Pana dom rodzinny?

Dom rodziny kojarzy mi się z bezpieczeństwem, zupą pomidorową, brakiem konieczności podejmowania samodzielnych decyzji, bezpowrotnie utraconym mitem nieograniczonych możliwości, które czekają na zewnątrz lub odwrotnie – strachem przed zagrożeniami czającymi się w obcym świecie.

2. Jest Pan pisarzem, ale jakie książki lubi Pan najbardziej czytać, czy są to kryminały, czy wręcz odwrotnie romanse?

Lubię romantyczne filmy, ale nie znoszę romantycznych książek. Nie wiem czy przeczytałem w całości jakiś romans. Raczej nie. Kryminałów także raczej nie czytam, chociaż niektórzy zaliczają moje książki do tego gatunku. Ja wiem, że nimi nie są. Nie mam swojego ulubionego gatunku. Interesuje mnie każda literatura, która pobudza wyobraźnię, wywołuje emocje lub zmusza do myślenia w jakikolwiek sposób. Zwykle nie jest to sprawa gatunku ani tematu, ale stylu i głębi przemyśleń autora.

Piotr Śliwiński
1. Inżynier, w wolnych chwilach pisarz czy humanista ze smykałką do majsterkowania?


Wolnych chwil nie mam. Od pewnego czasu zajmuję się głównie pisaniem. Majsterkuję bardzo chętnie, ale teraz już tylko w ramach prac domowych. Przyjemnie jest zrobić/naprawić coś materialnego, co można dotknąć i co na pewno się przydaje. Nie zawsze da się to powiedzieć o literaturze.

2. "Koncentracja – jedyny sposób, żeby osiągać swoje cele" - na czym obecnie się Pan koncentruje?

Koncentruję się na tym, żeby nie marnować czasu. To oznacza pisanie i kontemplację sztuki – filmowej serialowej, muzycznej, literackiej. Aktualnie kończę pisać komedię teatralną. Koncentruję się na tym, jak zrobić, żeby komuś się spodobała i zechciał ją wystawić.

3. "Dobra konstrukcja to podstawa każdego dzieła" - czy również (a może przede wszystkim) stosuje Pan tę zasadę w swoich książkach?

Staram się. Błąd konstrukcyjny unieważnia niemal cały późniejszy wysiłek. Pomyłka kosztuje wiele pracy. Warto ogarnąć całość „dzieła” na początku, wykryć słabe punkty i naprawić je zanim szkielet wypełni się słowami. To się na pewno nie uda od razu, ale dzięki takiej zapobiegliwości potem jest dużo łatwiej poprawiać. Są jednak twórcy dla których konstrukcja nie jest najważniejsza, a wychodzą im wspaniałe książki. Nie ma jednej recepty na ciekawą twórczość.

Olo Romanov
1.  Czy zastanawiał się Pan nad stanem psychicznym bohaterów 84 (i samego G.O.), kiedy bez zająknięcia potwierdzili gotowość do pełnego posłuszeństwa, ze skrzywdzeniem dziecka włącznie, "dla dobra sprawy"?
(Nie mogę się do dziś pogodzić z taką decyzją autora, szczególnie znając ich wcześniejsze życie i doświadczenia, o swoich własnych nie wspominając - ale może to ja jestem jakiś ...inny...)


„Rok 1984” Orwella był kiedyś dla mnie bardzo ważną książką. Dzisiaj podobałby mi się chyba mniej, ze względu na styl. Pamiętam ją słabo, ale psychologia postaci, to nie jest najsilniejsza strona tej powieści. Ważna jest tam wizja przerażającego świata, do dziś w jakiś sposób aktualna, skoro Putin ma w Rosji 80% poparcia. Społeczeństwo deklaruje gotowość najazdu, posłuszeństwa, wojny (w domyśle – zabijania, więc i krzywdzenie dziecka także) . Socjotechniczne chwyty, utracona imperialność, sen o wielkości, nawet w dobie internetu, wciąż są skuteczne. Na naszych oczach kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą, w 30 lat po „Roku 1984”.

2. Czy w trakcie swojej pracy, zdarzyło się Panu stanąć na rozdrożu i zastanawiać w którym kierunku "pchnąć swoje dzie...cko", a później ( gdy już za późno) uznać że to nie był najlepszy wybór?

Każde napisane zdanie to rozdroże, która ma dziesiątki rozwidleń. Pisanie to nieustanne dokonywanie wyborów. Pójście jedną ze ścieżek za chwilę prowadzi do zupełnie innego rozwidlenia. Nieskończoną ilość razy zdarzało się mi i wciąż zdarza dokonać złego wyboru, nie tylko podczas pisania. Trzeba wtedy znaleźć siłę, by zawrócić, wyrzucając na śmietnik wiele godzin, dni, tygodni i miesięcy pracy. Komu się nie uda, zgubi się na zawsze.

3. Która z książek odcisnęła na Panu największe piętno ... i może ...dlaczego ?
( Moim obuchem na zawsze chyba pozostanie ... podręcznik totalitaryzmu... myślozbrodnia... myślozbrodnia.... myślozbrodnia.....)


Wspomniany „Rok 1984”  Georga Orwella był kiedyś jedną z tych lektur formujących, na wczesnym etapie. Przedtem były „Przygody dzielnego wojaka Szwejka”  Jaroslava Haska, potem „Archipelag Gułag” Aleksandra Sołżenicyna. Te książki miały wizję, informację lub poczucie humoru, ale brakowało im stylu i egzystencjalnej głębi. Ta pojawiła się dla mnie w mini powieściach Alberta Camusa – „Upadek”, „Obcy”, a potem w „Procesie” i „Zamku” Franza Kafki. Nie bez znaczenia była też mała książeczka starożytnego filozofa Seneki, o tytule „Stoicyzm”, o ile dobrze pamiętam.

monweg
1. Proszę sobie wyobrazić, że znalazł się Pan na bezludnej wyspie. Ma Pan ze sobą tylko jedną książkę. Jaką i dlaczego właśnie tę?


Przydałby mi się ilustrowany poradnik – „Sto sposobów na to jak przeżyć na bezludnej wyspie”.

2. "Pełnomocnik". Czytałam, że to świetna książka (jeszcze nie zdążyłam się o tym przekonać - może to się zmieni po tym konkursie) Skąd pomysł na taką właśnie książkę?

Skąd wziął się pomysł na książkę „Pełnomocnik”  już nie pamiętam. Na pewno wpływ na jej kształt miał stan wojenny, a także lektura „Ciemności w południe” Arthura Koestlera, a także „Rok 1984”. Dzisiaj niektórzy widzą w tej książce historię Lecha Wałęsy. Podobnie sądził jej wydawca Krzysztof Wyszkowski, wtedy szef Krajowej Agencji Wydawniczej, jeden z przeciwników byłego przywódcy Solidarności, którego oskarża o agenturalność.  Ja jednak nie miałem takich intencji i nie zdawałem sobie sprawy ze skojarzeń jakie może wywołać lektura „Pełnomocnika”. Unikam zabierania głosu w sprawach polskiej polityki. Chciałem napisać historię uniwersalną dziejącą się wszędzie i nigdzie. Wyobraźnia czytelnika idzie jednak tam, gdzie chce. Autor nie ma tu nic do gadania. I to jest w literaturze piękne.

3. Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałby Pan usłyszeć od Boga u bram Raju? (bardzo proszę wysilić wyobraźnię)

Gdybym znalazł się u bram Raju, zapytałbym Boga, który stworzył świat i jest sprawcą wszystkiego: dlaczego pozwolił na Holocaust, Katyń, Srebrenicę, morderstwo Madzi z Sosnowca i wiele innych zbrodni? Czy jego urzędnicy: arcybiskup Petz w Poznaniu i Wesołowski na Dominikanie musieli molestować małych chłopców? Do czego ludzkości te doświadczenia były potrzebne? Czy na pewno były niezbędne? Czy jesteśmy od tego lepsi? Czy w Raju, u którego bram stoję, na pewno jest inaczej? Wolałbym to wiedzieć zanim zdecyduję się wejść, o ile w ogóle zostanę zaproszony, co nie jest pewne.

Świat po „UGI”
Aleksandra X
1. Nagle znajduję się Pan w nieznanej krainie. Jaka jest pierwsza myśli i czynność?


Gdzie tu jest jakieś lotnisko? Jak zamówić bilet powrotny? Muszę jak najszybciej wrócić do domu, gdzie mam moje książki i filmy. Może wśród nich jest jakiś, który dzieje się w nieznanej krainie, z której próbuję się wydostać. Jeśli dobry, chętnie obejrzę.  Podróże na żywo to strata czasu. W dziełach sztuki świat jest o wiele ciekawszy.

2. Łatwiej jest wybaczyć czy zapomnieć? Dlaczego?

Wybaczyć jest łatwiej, jeśli uda się zapomnieć. Ale zapomnieć ponieważ się tak postanowi, jest niemożliwe. Nic nie jest więc łatwe, a jednak się zdarza. Nasze mózgi bronią się w ten sposób przed obłędem, który niesie z sobą niewybaczanie i nienawiść.

3. Czy obawia się Pan opinii czytelników?

Najbardziej obawiam się, że nie będę miał czytelników. Jeśli się znajdą, będę zadowolony, a przez chwilę może nawet szczęśliwy (patrz wyżej czym ten stan jest). Opinii czytelników, nie boję się. Nie dlatego, że jestem pewien, że wszyscy będą usatysfakcjonowani. Bo na pewno nie będą. Są czytelnicy tak inni ode mnie, że wolałbym, aby im się nie spodobało. Każda książka jest dla innej grupy ludzi. Jeśli zadowoleni byliby wszyscy (choć to niemożliwe), to coś z powieścią byłoby nie tak. Wszystko co dobre musi mieć swoich wrogów. W tej odwiecznej walce gustów, poglądów i opinii każdy ma oponentów i zwolenników, wrogów i przyjaciół. Tak naprawdę twórca walczy przede wszystkim o uwagę. Dziękuję za nią wszystkim, którzy dotrwali do ostatniego pytania i odpowiedzi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

KOMUNIKAT KOMISJI KONKURSOWEJ

Jednoosobowe jury w składzie: autor, informuje, że miało wielki problem z przyznaniem nagród. Postanowiło odpowiedzieć na wszystkie pytania w nadziei, że potem uda się łatwiej wybrać zwycięską trójkę, ale okazało się to jeszcze trudniejsze.
Jury postanowiło więc przyznać miejsca w kolejności zgłaszania pytań. Płynąć może z tego następująca nauka: kiedy masz coś zrobić – nie czekaj, bądź pierwszy.

I.  Miejsce nieidentyczna
II. Miejsce martucha180
III. Miejsce  iza.81


ps. nagrody z dedykacją autora zostały wysłane do laureatek konkursu

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Serdecznie dziękuję Panu Mirosławowi Tomaszewskiemu za poświęcony czas i interesujący wywiad.

Zwycięzcom gratuluje wygranej!


Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. ♥

Pozdrawiam!
Cyrysia

20 komentarzy:

  1. Podobały mi się pytania Martuchy;) Od tego bym zaczęła wywiad z pisarzem. Ciekawa rozmowa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe pytania i odpowiedzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wywiad :) Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję zwycięzcom. I Tobie także Cyrysiu udanego wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad, chyba właśnie ten najbardziej mi się spodobał do tej pory! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo za wyróżnienie :)
    Wywiad rzeczywiście wyszedł ciekawy. Milo go było poczytać...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję, wywiad pierwsza klasa cyrysiu. Pozdrawiam cieplutko xx.

      Usuń
    2. Dziękuję, choć to nie moja zasługa tylko tych osób, które niestrudzenie biorą udział w konkursowych wywiadach. To dzięki nim powstaje tak wspaniały projekt.
      Również pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  7. Gratuluję laureatkom i jak zwykle, Cyrysiu, wywiad świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cyrysiu, podziwiam Twoje tempo, kochana :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dzięki Wam (czytelnikom mojego bloga) mam taki power :)

      Usuń
  9. Świetne pytania. Wywiad czytałam z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały wywiad, autor w interesujący sposób odpowiadał na pytania, dzięki czemu całość czytało się z przyjemnością i ochotą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię te Twoje wywiady :) Zawsze się dowiem czegoś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słowo atomem, a Wena niewolnicą... intrygujące! Ciekawy wywiad. Gratulacje dla koleżanek :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...