wtorek, 14 października 2014

Piekielny los


Dzień, w którym umarłam
Belen Martinez Sanchez


Tytuł oryginalny: Lilim
Wydawnictwo: MIRA
Liczba stron: 380
Premiera: 10.09.2014
Ocena: 5/6







 
      Czy istnieje życie po śmierci? Jeśli tak, to jak wygląda niebo i piekło? Czy anioły rzeczywiście są dobre, a demony złe do szpiku kości? A może to tylko nasze wyimaginowane wyobrażenia? Belén Martínez Sánchez w swojej książce ''Dzień, w którym umarłam'' pokazuje, że nic nie jest takie, jakim się wydaje.

Siedemnastoletnia Diletta Mair jest na pozór zwyczajną dziewczyną, jakich wiele. Ale pod fasadą normalności skrywa pewien sekret- widzi i słyszy duchy, choć skutecznie je ignoruje. Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego coś się nagle zmienia, kiedy przez przypadek zostaje zraniona floretem (rodzaj broni) przez kolegę z klasy Aloisa Petersena. Od tego incydentu zjawy nie dają jej spokoju, co kończy się tragicznym wypadkiem. Drugiego października dwa tysiące trzeciego roku świat przestaje dla niej istnieć. Tego dnia Diletta umiera i przenosi się do Panteonu, czyli piekła, gdzie zostaje demonem zwanym Lilim. Jakby tego było mało, spotyka tam Aliosa. Kim tak naprawdę jest uczeń z jej klasy i jakie plany mają wobec niej mieszkańcy piekła?

Jestem bardzo miło zaskoczona niniejszym debiutem młodziutkiej hiszpańskiej pisarki, Belen Martinez Sanchez, laureatki Konkursu Literackiego na najlepszą powieść młodzieżową. Książka podbiła serca nastolatków w Hiszpanii, a teraz próbuje przypaść do gustu polskim czytelnikom. Moją sympatię już zaskarbiła. Początkowo byłam przekonana, że mam do czynienia z tematyką wampirów, a nie ze skrzydlatymi istotami. Niemniej lekkie rozczarowanie rozpłynęło się we mgle, kiedy tylko zagłębiłam się w fabułę, która wprawdzie jest nieco schematyczna, jednak zawiera ewidentny powiew świeżości. Poznajmy nastoletnią Dilettę, a także jej przyjaciół i najbliższe otoczenie. Dziewczyna mieszka sama z mamą, gdyż ojciec zostawił je wiele lat temu. W jej życiu nie dzieje się nic zaskakującego, poza tym, że widzi duchy. Na szczęście nikt nie zna jej sekretu, aż do momentu niefortunnego epizodu z Aloisem. Chłopak odkrywa jej dar, sam również ma swoje tajemnice. Autorka zapewniła nam nie lada atrakcje. Od pierwszych chwil czuć wszechobecne napięcie i złowieszczy nastrój grozy. Okazuje się, że anioły i demony podjęły walkę o duszę dziewczyny, co w konsekwencji przyczyniło się do jej śmierci. Teraz w czeluściach piekieł zaczyna swoją pośmiertną egzystencje. Spodobała mi się zgoła odmienna wizja pisarki dotycząca piekła i nieba. Człowiek po śmierci może sam dokonać wyboru, po której stronie mocy pragnie stanąć. Ciekawa perspektywa. Na dodatek, nie ma tu klasycznego podziału na nieskazitelnie dobrych aniołów i odrażających diabłów. Pokazane są także różne odcienie szarości.

Największym atutem tej książki są jej bohaterowie: naturalna, pewna siebie, zadziorna, pyskata, ale też wrażliwa, dobroduszna i bojaźliwa w obliczu zagrożenia, Diletta oraz ''… okrutny, zarozumiały, wyniosły, arogancki, zimny, dumny, bezwzględny, porywczy, bezduszny, nieczuły, powierzchowny, pyszny, egocentryczny?'' Alois, demon z wyższym niż Mount Everest ego. Ale za tą fasadą zła kryje się jednak zalążek dobra, który za sprawą Diletty zdaje się ewoluować. Między nimi iskrzy aż miło. Nie myślcie jednak, że dostaniecie słodki niczym miód wątek miłosny. Przeciwnie. Ich relacje są oparte na wzajemnych docinkach, uszczypliwościach czy sarkastycznych wypowiedziach. Rozrywka gwarantowana.

Powieściopisarka ma lekkie, proste pióro, pisze ciekawie, dynamicznie i bardzo obrazowo. Pierwszoosobowa narracja prowadzona jest z punktu widzenia Diletty i Aloisa. Dzięki temu bez trudu można przeniknąć do ich myśli, uczuć i lepiej zrozumieć ich zachowanie i emocje, które nimi targają. Tempo akcji całkiem żwawe, wydarzenia gonią wydarzenia, wśród nich kryją się m.in.: zdrady, spiski, ataki wrogów, krwawe bitwy, tajemnicze morderstwa, ucieczki, itp. W wielu sytuacjach bohaterowie będę musieli wykazać się nie lada męstwem, sprytem, odwagą oraz pomysłowością. Często będą podejmować wybory, nie zawsze zgodne z tym co czyni tłum. Ale dzięki temu stają się bardziej wiarygodni dla czytelnika. Nie brak też sporej dawki czarnego humoru. Minus daje jedynie za drugoplanowe postacie, które w moim mniemaniu są za mało wyraziste i charakterne. Mimo to w ogólnym rozrachunku jest to pozycja frapująca i godna uwagi.

Nie żałuję czasu spędzonego przy tej lekturze, dlatego polecam ją wszystkim wielbicielom gatunku i nie tylko. Znajdziecie tu przyjaźń, miłość, zdrady, wzajemne nieporozumienia, konflikty, niechęci, urazy, walkę z własnym losem, z własnymi przekonaniami i spojrzeniem na rzeczywistość oraz widowiskowe konfrontacje między aniołami a demonami itp. Zapraszam do czytania.


***
Wydawnictwo Harlequin/Mira

46 komentarzy:

  1. Tym razem nie dla mnie lektura, wyjątkowo, ale ciesze się, ze Tobie przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już drugi raz w tym tygodniu napotykam się na recenzję tej książki :D
    Mam już tyle książek, że starczy mi na cały październik, a jeszcze ma do mnie przybyć kilka, więc pozycję omawianą przez Ciebie sobie odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wprawdzie to nie moja bajka i nie moje klimaty, ale nie mówię NIE. W sobotę skończyłam czytać paranormal romance Katarzyny Stachowiak i przyznam szczerze, że byłam miło zaskoczona.. Recenzja na dniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię twórczość Katarzyny Stachowiak i kibicuje jej ogromnie, dlatego cieszę się, że jej książka przypadła ci do gustu. Czekam zatem na recenzje.

      Usuń
  4. Słyszałam o tej książce, ale chyba jej nie przeczytam. W ogóle zauważyłam, że zazwyczaj dajesz dobre ceny książkom, chyba potrafisz zauważyć w każdej coś dobrego :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, staram się w każdej książce znaleźć coś dobrego, ponieważ doceniam czyjąś pracę, choćby czasami była ''nieudana''. Ale w powyższym przypadku śmiało mogę powiedzieć, że autorka stworzyła kawał dobrej powieści, którą gorąco polecam.

      Usuń
  5. Ni i teraz żałuje, że nie skusiłam się na nią gdy miałam okazję, bo ciekawie się zapowiada. Ale nic straconego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się ten arogancki typek, lubię takich mocnych bohaterów :) Chętnie przeczytam :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy jeszcze o niej nie słyszałam, fajnie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten mroczny pan na okładce przez moment przypominał mi Edwarda ze "Zmierzchu" :D co do książki to lubię takie lektury, więc postaram się ją odnaleźć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie pierwsze skojarzenie :)

      Usuń
  9. To coś dla mnie. Czytałam już na temat tej książki i za każdym razem mam coraz większą ochotę na nią :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę przyznać, że całkiem niedawno czytałam coś podobnego- dziewczyna widząca duchy, arogancki typek, miłość etc. Wtedy pozycji nie oceniłam najlepiej. Spodziewałam się jakiegoś "wow" a tym czasem zostałam niemile zaskoczona. Albo po prostu oczekiwałam od tamtej pozycji zbyt wiele i w konsekwencji nie obroniła się ona. Zatem do powyższej pozycji będę podchodzić z dystansem i nadzieją, że jednak ten mój sceptycyzm z czasem zmaleje do tego stopnia, że z czystym sercem będę mogła sięgnąć po debiut Belen Martinez Sanchez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że się rozczarowałaś. A nie pamiętasz może tytułu tej książki? Dobrze by było wiedzieć, czego się wystrzegać.
      Odnośnie powyższej pozycji, ja jestem usatysfakcjonowana, więc polecam.

      Usuń
    2. Niestety nie pamiętam tytułu. Pamiętam tylko, że do najnowszych książek nie nalezy. Wygrzebałam ją z zapomnianej półce w bibliotece- teraz się nie dziwie, ze o niej zapomnieli...
      Fabuła powyższej pozycji muszę przyznać, ze zacheca do zapoznania się z całością, ale jak na razie muszę się podniesć z ostatniej porażki. W każdym bądź razie nie skreślam jej definitywnie i z czasem myśle, że się na nią skuszę ;)

      Usuń
  11. Muszę kiedyś przeczytać, bo czuję, że mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że książka wzbudziła Twój entuzjazm, bo dzięki temu mogłam przeczytać taką Twoją recenzję, jak najbardziej lubię:) Nawet jeśli to nie gatunek, po który bym mogła sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z przyjemnością sięgnę po tę pozycję ;) Chyba nawet prędzej niż później ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dość rzadko czytam tematykę demonów i aniołów, jednak tej książce mówię zdecydowanie tak.

    OdpowiedzUsuń
  15. Spotkałam się z wieloma recenzjami tej książki; pozytywnymi jak i negatywnymi, jednak nie mam ochoty jej czytać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm, może przeczytam sobie, jak znajdę wolną chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie sądziłam, że okaże się taka fajna, a tu proszę , miłe zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka zagościła niedawno u mnie jako e-book, po Twojej recenzji wiem, że nie mogę doczekać się gdy ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hm. Anioły wolę ostatnio w wersjach realistycznych, czyli historiach prawdziwych. Jednak tematyka aniołów i demonów intryguje mnie na tyle, aby prędzej czy później zapoznać się z tym debiutem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie nie ma znaczenia w jakiej wersji występują anioły, gdyż lubię tą tematykę w każdej odsłonie.

      Usuń
  20. "Na dodatek, nie ma tu klasycznego podziału na nieskazitelnie dobrych aniołów i odrażających diabłów. Pokazane są także różne odcienie szarości." - Dobrze, że wspominasz o tych odcieniach szarości, bo reszta elementów wydaje się dość schematyczna, on arogancki, egocentryczny, ona wrażliwa, ale i zadziorna + sarkastyczne wymiany zdań. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie fabuła brzmi nieco schematycznie, jednak autorka wprowadziła tu pewien element świeżości pokazując anioły i demony w zupełnie innym świetle niż pierwotnie zakładamy.

      Usuń
  21. Zastanawiałam się nad tą książką, ale w końcu wybrałam inną.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anioły i demony, coś dla mnie :D Mam tę książkę na liście zakupów:)

    OdpowiedzUsuń
  23. W wolnej chwili na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię taką tematykę; duchy, anioły i demony, to mój żywioł, ale obawiam się, że schematyczność powieści, bardzo typowa dla mlodzieżówek, będzie mnie drażnić. Ty potrafisz przymknąć na to oko, a ja irytuję się jak diabli ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając odrobinę twoje upodobania literackie myślę, że możesz mieć racje. Ja zazwyczaj przymykam oko na schematyczne fabuły, gdyż lubię czytać banalne historie, ale niektórych czytelników może to irytować. Niemniej uważam, że niniejsza pozycja nieco odbiega od utartego schematu.

      Usuń
    2. Nie mówię nie, może nie pogonię za nią do księgarni, ale podpowiem tytuł paniom bibliotekarkom :-)

      Usuń
  25. Dobre kreacje bohaterów to podstawa. Może się skuszę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  26. myślę, że mogłaby mi się spodobać, mimo, że okładka mnie nie nęci;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Raczej chyba nie przypadnie mi do gustu, to raczej już było, i ostatnio nie czytam młodzieżówek.

    OdpowiedzUsuń
  28. Okładka mało interesująca, ale wnętrze niesamowite. Ja również bardzo miło spędziłam przy niej czas :)

    OdpowiedzUsuń
  29. zastanawia mnie zawsze jedno, czy książki tego typu dla młodzieży są kalką tych wszystkich amerykańskim dzieł? Czy może mają jakieś swoje indywidualne, niepowtarzalne wątki? Generalnie nie dla mnie. Ale być może fani tego typu książek coś dla siebie znajdą.

    OdpowiedzUsuń
  30. Może być ciekawa. Choć trochę kojarzy mi się z serią Katarzyny Miszczuk, szczególnie z pierwszym tomem "Ja, diablica" :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Z przyjemnością bym to przeczytała. Ta tematyka mi się bardzo podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak, tak, już w zapowiedziach wydawniczych książka niesamowicie zwróciła moją uwagę:) I jak widzę, moje przeczucia się sprawdziły:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ach, ostatnio dostałam ebook tej powieści w prezencie i jestem strasznie zadowolona bo z tego co widzę, będzie co czytać! :) Uwielbiam kiedy pomiędzy bohaterami iskrzy od napięcia i wzajemnych docinków, a fakt, że autorka jest Hiszpanką, tym bardziej pobudza moją wyobraźnię. :) Wprost nie mogę się doczekać lektury! :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...