wtorek, 17 marca 2015

Wywiad z z Thomasem Arnoldem

Witajcie ponownie.
Minął już rok, odkąd ostatnio miałem przyjemność gościć na blogu Cyrysi. Fajnie znowu Was spotkać :) Sprawiliście mi niezłą frajdę niektórymi pytaniami, nad innymi musiałem się trochę zastanowić. Za wszystkie dziękuję i żałuję, że nie mogę nagrodzić wszystkich. Dziękuję również Cyrysi, która objęła patronatem moją książkę.

~~~
Katarzyna Żarska
1. Jak zrodziła się u Pana miłość do literatury?


Mieliśmy w domu sporo książek, ciekawych, wciągających. Zacząłem czytać. Nie ukrywam, że na początku szło to opornie. Wiecie jak to jest... Trzeba nauczyć się cierpliwości, żeby pochłonąć kilkuset stronnicową powieść. Na początku szybko się zniechęcałem. Zaczynałem po kilka książek, żadnej nie kończąc. Z czasem szło coraz lepiej :) Z kolei pisanie przyszło jakoś samo, ale tutaj trzeba jeszcze więcej cierpliwości... znacznie, znacznie więcej. A szczególnie przy poprawianiu i doprowadzaniu tekstu do ostatecznej formy.

2. Skąd pomysł na tytuł "33 dni prawdy"?

Akcja powieści jest podzielona na 33 podstawowe rozdziały, które odpowiadają kolejnym dniom. Wydarzenia przybliżają Czytelnika do ostatecznego rozwiązania - prawdy, którą poznajemy na samym końcu. Także nie czytać mi od końca! :) A sama liczba nie była podstawowym założeniem. Tak jakoś fajnie wyszło :)

3. Jaka jest Pana największa pasja? (oprócz pisania oczywiście).

Kiedyś wydawało mi się, że kolekcjonowanie monet jest super. Szybko mi przeszło :) Teraz, gdy od kilku lat odnajduję się w pisaniu książek, uwielbiam buszowanie po księgarniach i kupowanie kolejnych pozycji. Lubię zapach książki. Trzymanie jej w dłoniach. Wiem, że przy obecnym trybie życia większości z nich nie przeczytam, ale samo posiadanie też jest fajne, prawda? :) Chciałbym mieć pokój zastawiony półkami z książkami. Od podłogi aż po sufit - taką prawdziwą biblioteczkę. A na środku stałoby moje biurko.

Do Xxil
1. Skąd bierze Pan pomysły na swoje książki?


Z życia... nie no, żartuję :) To byłoby straszne. Wymyślam, o czym chcę napisać książkę, a później dorabiam fabułę i wątki. Pomimo tego, że moje powieści to fikcja literacka, staram się urzeczywistniać wydarzenia. Większość lokalizacji, ich położenie, niektóre detale to szczera prawda. Fikcja wkrada się poprzez wymyślone postacie i ich perypetie.

2. Co najbardziej ceni Pan w Polakach?


Ostatnio wielu ludzi bezinteresownie mi pomogło. Wszyscy mówią, że każdy orze jak może i patrzy na siebie. Ale nie... Ostatnio otrzymałem zastrzyk pozytywnej energii od osób naładowanych nią. Jest wielu dobrych, bezinteresownie dobrych ludzi, tylko że to jest tak jak z wiadomościami - na pierwszym miejscu podaje się te złe. Dobre są zagłuszane albo postrzegane przez pryzmat złych. Fajnym przykładem są niektóre grupy na FB. Jest kilka osób, które non stop sieją żółć. I po co? Do grupy należy często kilka tysięcy ludzi, a całość postrzegana jest przez tych parę osób, którym wiecznie coś się nie podoba, a w ich wypowiedziach wieje monotematycznością.

3. Gdyby mógł Pan podróżować w czasie to gdzie i do jakiego okresu Pan by się wybrał?

Do czasów, kiedy każdy detal książki powstawał ręcznie. To byłoby coś naprawdę ekscytującego, zobaczyć tych niezmordowanych ludzi przy pracy swojego życia. Teraz pisanie książki polega na stukaniu po klawiaturze laptopa, wtedy w książce była zawarta nie tylko treść, ale także życie człowieka.

Wonderland OfBook
1. Dlaczego Pan zdecydował się wydać książkę pod pseudonimem? Dlaczego właśnie takim?


Na początku pseudonim miał być całkowitym rozgraniczeniem dwóch zajęć - pracy i hobby. Szybko okazało się, że zachowanie anonimowości jest trudniejsze, niż to się wydawało :) Wiadomo, że im dłużej pierwsza książka była na rynku, tym więcej osób dowiadywało się o mojej pasji. Tak więc dla znajomych i rodziny ten pseudonim praktycznie nie istnieje. A dlaczego takim... Prawdziwe imię stało się nazwiskiem - zachowałem w tym całym zamęcie cząstkę siebie i dodałem imię, które uznałem za pasujące. Zapożyczyłem :) dane angielskiego historyka z XIX wieku, ale mam nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe :)

2. Czy czuje się Pan spełniony zawodowo?

Jako Farmaceuta chyba tak. Lubię tę pracę i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał się przebranżowić. No chyba że na pisarza :) Ale z drugiej strony, takie samotne siedzenie przed laptopem po parę godzin dziennie nie jest zdrowe. Kontakt z ludźmi jest dla mnie ważny. Natomiast jako autor... to zupełnie inna para kaloszy. Długa droga przede mną i nie sądzę, żebym kiedykolwiek osiągnął spełnienie w tym "zawodzie". Tak na dobrą sprawę, to jeszcze nawet nie wiem, co to spełnienie oznacza. "33 dni prawdy" to dopiero moja druga wydana książka. Pisać można do końca życia i jeden dzień dłużej. Osiągnięcie spełnienia w zawodzie autora zależy od celu. Jeszcze żadnego sobie nie postawiłem. No... może oprócz tego, żeby pisać.

Iza Batraniec
1. Jakie najczęściej książki czytał Pan w dzieciństwie ?


W dzieciństwie... niestety lektury :) Ale przeczytałem większość, choć prawie żadnej nie pamiętam. Potem zacząłem sięgać po sensację, kryminały, thrillery. Dominowali zagraniczni autorzy. I tak zostało mi do dziś :) To mi się spodobało i sam postanowiłem pójść w tym kierunku.

2. Jest Pan od czegoś uzależniony ?


Wiem, że to brzmi źle, ale chyba od pracy. Mam tak, że gdy nagle pojawi się jakiś czas wolny, nie wiem, co ze sobą zrobić. Obawiam się, że to już podchodzi pod chorobę. A gdy w którąś niedzielę posiedzę trochę przed telewizorem albo z tabletem w ręku, to mam wyrzuty sumienia. Tak... to już zdecydowanie choroba. Ale winę zwalam na nasze czasy, w których wszyscy wszędzie się spieszą i nie można zwolnić, bo zostaje się w tyle.

3. Bałby się Pan skoczyć ze spadochronem ?


No ba... Choć ostatnio coraz więcej osób mi mówi, że artyści/pisarze/poeci doceniani są po śmierci. Pytanie powinno brzmieć, czy chciałbym ten spadochron otworzyć :)

Sylwka S.
1. Posiadam wiele książek na półce, ale jak by Pan zachęcił mnie, abym sięgnęła w pierwszej kolejności po "Kasację", a nie po inną książkę?


Dobre pytanie... Odpowiem, jak tylko przeczytam powyższą książkę :)

2. Dużo się ostatnio mówi i pisze o zwyczajach pisarzy. Rozkłada się ich warsztat na czynniki pierwsze: autor pisze codziennie od 7.00 do 14.00, minimum 300 słów, inny polega na natchnieniu, jeszcze inny czerpie energię twórczą z wyjazdów na Mazury. A jak Pan pracuje: metodycznie, a może w zaciszu domu, w kawiarni, w parku?

Myślę, że te opisy charakteryzują pracę etatowych pisarzy, a ja na razie jestem tylko autorem. Pisanie traktuję jak hobby, więc tak naprawdę praca w aptece determinuje mój wolny czas, a przez to także pisanie. Nad książkami pracuję zawsze w domowym zaciszu. Nie ma się co przyzwyczajać do przesiadywania na dworze w altance, bo pogoda przez ostatnie lata nas nie rozpieszcza. Co chwilę pada... dramat jakiś. Zostaje dom :( Ale wybiegając marzeniami, chciałbym mieszkać w śródziemnomorskiej miejscowości, gdzie codziennie można wyjść na balkon i zakosztować przyjemności w postaci morskiej bryzy, świeżego powietrza i oślepiającego słońca. Toskania byłaby w sam raz :)

3. Pisarz to człowiek, który żyje raczej z dala od reflektorów, z dala od kamer. Taki zawód – to książki i ich bohaterowie bywają popularniejsi od samych twórców. Proszę mi powiedzieć, czy często jest Pan zaczepiany na ulicach, czy też w restauracjach i proszony o autograf?

Dajcie spokój... zaczepiany? Chyba o drobne przy markecie :) Parę razy zdarzyło się, że ktoś wpadł do apteki i zapytał, czy to ja napisałem tę książkę :) To tyle. Ten pseudonim jednak swoje zrobił, ale nie narzekam i zgadzam się całkowicie, że to bohaterzy i książki powinni przemawiać zamiast autora. Nie lubię popularności, ale niezmiernie miło mi, gdy ktoś sięgnie po moją powieść i to ona staje się coraz bardziej popularna.

Marzena Jaroszek
1 Jak walczy Pan z brakiem natchnienia albo takimi momentami, gdy go brakuje? Na przykład, napisałby Pan jakiś fragment pełen akcji, i na tym koniec… i co wtedy? Co może pomóc w odzyskaniu natchnienia?


Cappuccino... zdecydowanie cappuccino. Najlepiej rumowe. Albo sam rum :)
Ogólnie pojęcie "natchnienia" bardziej kojarzy mi się z poezją, malarstwem. W moim przypadku pojawia się raczej brak cierpliwości. Zazwyczaj staram się mieć poukładane w głowie wydarzenia przynajmniej na jakiś rozdział do przodu. Może to zabrzmi trochę chojracko, ale nie mam problemu z natchnieniem. Dla mnie kryminał, thriller to gatunki, które wymagają skupienia i planowania. Przyznam, że często myślę, jakby to wszystko dalej poskładać, żeby akcja miała ręce i nogi, ale to raczej kwestia determinacji niż weny. Bądźmy szczerzy... napisanie thrillera jest znacznie łatwiejsze niż napisanie "Pana Tadeusza" :)

2. Czy bohaterowie Pana książek pojawiają się w Pana snach? Czy był moment, w którym śnił się Panu fragment, albo cała fabuła jakiejś Pańskiej książki?

Ze spaniem to u mnie w ogóle kiepsko. Ogólnie mało sypiam. Późno chodzę spać -rzadko przed dwunastą, szybko wstaję. A ze snami jest jeszcze gorzej. Nigdy nic mi się nie śni albo po prostu tego nie pamiętam. W którymś momencie zmartwiło mnie to, ale wyczytałem we wszechwiedzącym Internecie, że to nie jest groźne dla życia, więc przestałem się przejmować. Moi bohaterowie też wtedy mają wolne :)

3. Czy gdyby miano nakręcić film na podstawie Pana książki kogo by Pan widział w roli dwóch detektywów, zabójcy i ofiary (mogą być aktorzy polscy lub zagraniczni)?
P.S. Moją drugą córkę urodziłam w Rydułtowach :-)


No żartuje Pani... A propos... Ostatnio do apteki przyszła pielęgniarka z ginekologii w Rydułtowach i zbierała podpisy, żeby nie zamykać tego oddziału. Smutna historia. Ale wracając do ciekawego pytania. Będę wybierał z zagranicznych gwiazd, bo akcja dzieje się w Stanach. Detektyw Ross - Ryan Reynolds. Detektyw Adams - kurcze, ciężka sprawa... on był dość niski, drobniuteńki i lekko podstarzały. Może Michael J. Fox? W obsadzie widziałby też Ryana Goslinga jako Younga, a kapitana Goldwyna mógłby zagrać Morgan Freeman (wiem, że kolor skóry ani wiek się nie zgadza, ale uwielbiam tego aktora) :)  Ofiar było kilka, więc tutaj budżet musiałby być spory, żeby sprostać wymaganiom adaptacji :) A morderca... No cóż... nigdzie nie jest jakoś szczególnie scharakteryzowany, więc można wziąć kogoś z łapanki :)

Sekretarzyk
1. Jaka jest Pana ulubiona forma spędzania wolnego czasu z rodziną i przyjaciółmi?
Pozdrawiam serdecznie!


Ostatnio obudziły się w nas dzieci i uwielbiamy grać w gry planszowe :) Fakt faktem, że porzuciliśmy "Człowieku nie irytuj się" na korzyść bardziej wymagających pozycji, gdzie często czas przeczytania instrukcji i jej zrozumienia przekracza kilka godzin, ale odnaleźliśmy w tym sporą dawkę pozytywnej energii i dużo dobrej zabawy :) Polecam!

Natalia
1. Gdyby mógł Pan przez jeden dzień "zamienić się miejscami" z dowolnym bohaterem literackim, kogo by Pan wybrał?


Kiedyś powiedziałbym Bondem, Greyem... Teraz bardziej imponuje mi Robinson Cruzoe i Alex Cross. Doświadczenie samotności lub prawdziwego zła tego świata (oczywiście mówimy tutaj cały czas o fikcji literackiej) pomogło by mi uzmysłowić sobie, jakie szczęście mnie spotkało, że mogę żyć własnym życiem.

2. Czy od zawsze marzył Pan o pisaniu książek, czy może kiedyś chciał robić Pan coś zupełnie innego.

Myślałem o kilku pasjach, które mógłbym rozwijać, ale żadna nie pochłonęła mnie na tyle, żeby się jej bardziej oddać. Była numizmatyka, oglądanie filmów, czytanie książek, ale niczym nie zajmowałem się tym regularnie. I wtedy pomyślałem sobie, żeby napisać książkę. Wzięło się to z niczego. Usiadłem przed laptopem i coś tam wystukałem. Oczywiście nie nadawało się to do niczego, więc w ruch poszedł klawisz "Backspace". Po kilku próbach było przyzwoicie, ale pierwsza książka, jak to często bywa, poszła do tak zwanej szuflady. A o niej trochę więcej w następnym pytaniu.

3. Czy próbował Pan napisać jakąś książkę przed "Anestezją"?

Tak było. Nawet mi się to udało, ale jak ją teraz czytam, to dochodzę do wniosku, że tylko pomysł był dobry, bo wykonanie koszmarne. No ale na czymś trzeba się nauczyć :) Może jeszcze kiedyś do niej wrócę. Przyznam, że musiałbym napisać ją od nowa, ale pamiętam, że tytuł i pomysł fabuły były dość oryginalne, więc może warto... Jak zobaczycie okładkę, na niej mój pseudonim, a pod nim napis "Mauzoleum", to będzie to to :)

Asia Cuber
1. Czy w jakiś sposób pana żona przyczyniła się do napisania jakiejś pana książki?


Była cierpliwa... Nie krzyczała... Przynosiła cappuccino :) (chyba uzależniłem się od tego napoju. Jak ktoś usłyszy o AC - anonimowych cappuccinoholikach, to dajcie znać :) )No i została moim pierwszym korektorem :)

2. Lubi pan podróżować czy są miejsca które zainspirowały do powstania jakiejś fabuły które potem przelał pan na papier?

Pierwszym miejscem, które w jakiś sposób pomogło mi stworzyć w głowie wizerunek budynku, jaki później opisałem, był gmach dawnego Domu Dziecka w gminie Kornowac, ale to niedaleko mnie, więc "podróż" trwała zaledwie kilkanaście minut :) Jak do tej pory pracowałem głównie wyobraźnią i wyszukiwarką :) Moje lokalizację są niewyszukane, często wręcz prostackie i pospolite. Złomowisko, piwnica, podziemia budynków, wille bogatych ludzi, komisariat. Mistrza ma tutaj Dan Brown, który potrafi na bazie szkieletu powieści sensacyjnej stworzyć "przewodnik" po Florencji - patrz "Inferno".

3.Gdyby miał pan możliwość zekranizowania swojej jednej książki to która by to była i dlaczego akurat ta?

Gdybyście mnie o to zapytali jeszcze rok temu, to odpowiedziałbym "Anestezję". Chciałbym zobaczyć, jak radiowóz przejeżdża pod prywatnym odrzutowcem i wyłamuje mu przednie koło. Obliczyłem... Prawdopodobnie byłoby to możliwe :) Wtedy bardziej kręciła mnie akcja. W tej ekranizacji znalazłoby się więcej widowiskowych akcji, których nakręcenie byłoby świetną zabawą. Oczywiście, jeżeli zaprosiliby mnie na plan :) Teraz sam już nie wiem. Nakręcenie ciekawego, zagmatwanego thrillera/kryminału typu "33 dni prawdy" wydaje mi się równie intrygujące. Moja Pani Korektor powiedziała, że to się nazywa dojrzewanie autora i chyba zgodzę się z tym określeniem :)

izabela81
1. W jak dużym stopniu ważna jest dla Pana prawda i czym ona jest?


Pracuję w zawodzie, który klasyfikowany jest jako zawód zaufania publicznego, więc jeżeli chodzi o codzienne obowiązki i normalne życie, to "prawda" przede wszystkim. Nie mogę sobie pozwolić na stratę zaufania Pacjentów i ludzi, którzy są mi bliscy. Ale za to w książkach... to już zupełnie co innego :) "33 dni prawdy" uświadomiły mi, jak bardzo lubię zabawę z Czytelnikiem w kotka i myszkę :) Choć kłamstwo to może za dużo powiedziane w tym temacie, ale umiejętne manewrowanie faktami i niedopowiedzeniami pozwala wciągnąć zainteresowanego w wir wydarzeń. I tak naprawdę, gdy już wydaje nam się, że wszystko wiemy, w słoneczny dzień pojawia się informacja, która uderza nas w głowę jak obuch siekiery :)

2. Jak ocenia Pan rynek kryminałów w Polsce? I jak widzi Pan w nim siebie?

Mam wrażenie, że cały księgarski rynek nie stoi za dobrze, więc adekwatnie również kryminały mają się średnio. Wiadomo... Króluje literatura dla kobiet, a wszystko inne próbuje ją gonić. A ja jestem sobie taką malutką kropelką w morzu. Ogólnie sam mam trudności z zaklasyfikowaniem swoich książek. Pierwsza to bardzie thriller sensacyjny/medyczny, druga - thriller kryminalny, jak określił to mój obecny Wydawca. Na razie trochę eksperymentuję. Ostatecznie chciałbym stworzyć dobre połączenie tych wszystkich gatunków, dając Czytelnikowi jak najwięcej frajdy podczas lektury moich kolejnych powieści.

3. Gdy zaczyna Pan pisać to... Co się wtedy dzieje?

Staram się wyłączyć i wyciszyć. W głowie zaczynam układać sobie kilka akapitów do przodu i jazda... A czasem wręcz przeciwnie... Zależy od sceny, rozdziału. Zdarza mi się zakładać słuchawki i pisać pod wpływem muzyki - znacznie rzadziej, ale jednak.

Lustro Rzeczywistosci
1. Jak spędziłby Pan ostatni dzień życia?


W poprzednim wywiadzie u Cyrysi też mnie o to zapytano i tam wymyśliłem cały bieg wydarzeń. Ale jak to moja Pani Korektor powiedziała, moje książki dojrzewają razem ze mną, więc tym razem powiem inaczej...
Z rodziną... Bez większych planów... Po prostu z rodziną.

2. Thriller medyczny to niezła gratka, planuje Pan kolejną książkę o tej tematyce?

Tak... Moja czwarta książka (jak Bóg da, bo jeszcze nie ukazała się trzecia :) ) będzie nosiła tytuł "Horyzont Umysłu" i mam nadzieję, że warsztat pozwoli mi na zaspokojenie oczekiwań Czytelnika i stworzenie czegoś ciekawego z tego zakresu. Ma być o chorobach psychicznych, lekach, urojeniach itp. + sporo akcji. Będzie to dla mnie po części nowe doświadczenie, bo "Anestezja" bardziej powierzchownie traktuje problemy medyczne. Nie ma skomplikowanych terminów ani operacji na otwartym sercu :) W tym przypadku postaram się nieco bardziej dążyć w stronę tego konkretnego gatunku, ale też nie chciałbym przesadzić. Postaram się znaleźć złoty środek. Zobaczymy... Na pewno będzie to dla nowe wyzwanie.

3. Jaką inspirację czerpał Pan z książek Dana Browna?

Podobała mi się szybka akcja u Pana Browna. Szczególnie w "Zwodniczym Punkcie". Uważam, że to świetny przykład, jak nie zanudzić czytelnika. Cenię sobie książki, w których sporo się dzieje. Nie koniecznie fabuła musi przeplatać ze sobą wybuchające samoloty i trzęsienia ziemi połączone z trąbami powietrznymi, ale ważne, żeby bohaterowie brali czynny udział w wydarzeniach, prowadzili dialogi, a opisy były wplecione w akcję powieści, a nie odwrotnie.

martucha180
1. Dlaczego akurat 33 dni?


44 było już w "Dziadach", a w 22 rozdziałach nie dałem rady zmieścić fabuły :) Ale tak poważnie... Na początku miało być pełnych 5 tygodni - czyli 35 dni... potem trochę ścieśniłem wydarzenia i uznałem, że w ten sposób będzie lepiej. No i chyba fajnie wyszło :)

2. Trafia Pan do zespołu szkół i musi przeprowadzić lekcje języka polskiego w klasie V szkoły podstawowej i klasie II gimnazjum. Jakie tematy by Pan poruszył? O jakich lekturach rozmawiał z uczniami?

Najpierw zrobiłbym to, co zawsze chciałem... Wyciągamy karteczki... :)
Aż musiałem zerknąć, co się teraz czyta :) Klasa piąta to zdecydowanie przygody Tomka Sawyera. Bardzo spodobała mi się ta książka i zupełnie wyleciała mi z głowy. Chyba jedna z nielicznych lektur, które naprawdę mnie wciągnęły. Polecam każdemu piątoklasiście, który czuje pociąg do przygody :) Pamiętam do dziś... Pierwsza książka, podczas której się wystraszyłem. Była tam na końcu taka scena, jak bohater wychodzi, chyba z jakieś jaskini (nie pamiętam dokładnie), a drogę niespodziewanie zastawia mu przeciwnik. Świetny przykład, jak pięcioklasista możne zostać pochłonięty przez książkę.
A co do drugiej klasy gimnazjum, to widzę, że omawiane są fragmenty "Pana Tadeusza" i raczej to powinienem poruszyć na pierwszym miejscu, ale chyba najlepiej wspominam "Małego Księcia" :). Kiedyś grałem w przestawieniu, byłem bankierem na swojej małej planecie :) i dlatego też najlepiej pamiętam tę lekturę. Była stosunkowo prosta i napisana bardzo przystępnym językiem, ale poruszała mnóstwo problemów, o których można by mówić bez końca.

3. Thriller medyczny to coś, co tygryski lubią najbardziej, znaczy się ja. Czy nie myślał pan o tym, by swoją powieść osadzić w realiach apteki, leków, jednym z bohaterów uczynić farmaceutę? Miałby Pan pole do popisu!

Owszem, myślałem :) Byłoby zabawnie, ale obawiałem się... i dalej się obawiam, że ludzie zaczęliby niepotrzebnie drążyć i szukać porównań oraz odniesień do mojego otoczenia i codziennego życia. Biorąc pod uwagę charakter moich powieści, kilka osób trzeba by zabić, ze dwie otruć, potrzebowalibyśmy skorumpowanych lekarzy oraz nieuczciwych pracowników służby zdrowia, wpływowe firmy farmaceutyczne, charakterystycznych pacjentów i paru innych. Naprawdę o tym myślałem i to całkiem poważnie, ale mogłoby być z tego więcej problemów niż radości.

Danuta Kisiel
WITAM z okolic Rybnika!


:) Pozdrowionka niedaleka Sąsiadko! :)

1. Jakie śląskie okolice/miasta opisuje Pan w swoich książkach?


No przyznam się, że praktycznie żadne, oprócz budynku, o którym już wcześniej wspominałem, a który trochę mnie ukierunkował. Do tej pory fabułę umieszczałem poza granicami naszego Kraju i na razie tak pozostanie, przynajmniej w przypadku dwóch kolejnych książek.

2. Dlaczego sierociniec stał się siedzibą mrocznych i zawiłych wątków?


Człowiek, z którym spotkamy się w powieści, przeżył piekło na różnych etapach swojego życia, a wszystko zaczęło się właśnie na progu budynku sierocińca. Potrzebowałem postaci, którą los był w stanie zmusić do brutalności wobec innych. Jak wcześniej napisałem, dla mnie najważniejsza jest rodzina. Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niej, więc miejsce, które nas od niej odcina i seria niefortunnych zdarzeń wydały mi się wystarczająco złe, aby ukształtować w człowieku negatywne uczucia popychające do zbrodni. Ale oczywiście nie tylko to miejsce odcisnęło piętno na bohaterze. Dzięki retrospekcjom przewijającym się w książce, poznajemy kilka chwil z jego życia, kiedy, mówiąc bardzo łagodnie, "rozczarował się" na innych ludziach. Tak więc to otoczenie w jakim żyje staje się przyczyną zła, a nie samo miejsce.

3. Proszę zdradzić Pana przepis na napisanie dobrej powieści?. Co w trakcie pisania jest dla Pana najłatwiejsze, a co najtrudniejsze?

Paradoksalnie najłatwiejsze staje się dla mnie wymyślenie przebiegu wydarzeń, często sami bohaterowie nakreślają dalszą fabułę. Najtrudniej to wszystko opisać, żeby wątki dobrze zazębiały się za sobą, a całość była czytelna. Już nie raz się złapałem na tym, że Czytelnikowi zapomniałem wyjaśnić ważny szczegół. Ja o nim wiedziałem, bo przecież wymyśliłem fabułę :) Po przeczytaniu książki próbuję wczuć się w Czytelnika i na podstawie kolejnych rozdziałów analizować, czy żaden ważny aspekt fabuły nie został pominięty. Z "33 dniami prawdy" było to znacznie trudniejsze niż z "Anestezją", bo moja nowa książka posiada bardzo rozbudowaną, wielowątkową, "wielobohaterową" fabułę, a śledczy często odnoszą się do wydarzeń, jakie miały miejsce w przeszłości. Dodatkowo retrospekcje przenoszą akcję o różne przedziały czasowe. To był dramat, żeby wszystko poskładać razem :) Wielokrotnie łapałem się na tym, że gdzieś okres dwunastu lat, po dwustu stronach powieści zmienił się w dziesięcioletni. I wcale nie wynikało to z mojej niewiedzy o tym, co pisałem. Po prostu czasem sami bohaterowie wymyślali scenariusz i okazywało się, że oni mają na to wszystko lepszy pomysł niż ja miałem na początku :) I znowu trzeba było wracać i poprawiać. Czytelnik często nie zwraca uwagi na proste określenia typu "dziesięć lat temu byłem..." albo "rodzice zginęli kilka lat temu", ale autor powinien. Dla przykładu... Tuż przed samym oddaniem książki do druku znalazłem własną pomyłkę - w jednym miejscu rodzice martwej przedszkolanki/zakonnicy zmarli krótko po tym, jak opuściła zakon, a w drugim miejscu, w środku powieści, ktoś informuje, że zginęli kilka lat temu. Dwa niewinne określenia, na pierwszy rzut oka nie związane czasowo, ale po skrupulatnej analizie biegu wydarzeń okazuje się, że rozbieżność w tym przypadku wyniosła około 10 lat :)

Edyta Chmura
1. Istnieje podział literatury na "kobiecą" i "nie-kobiecą". W pewnym stopniu rozumiem, o co w tym podziale chodzi, z drugiej dziwią mnie takie ograniczenia. Czy czytał Pan w ostatnim czasie jakąś powieść, poleconą przez żonę czy inną kobietę? Dałby się Pan w ogóle namówić na powieść obyczajową lub romans? :)


Jakiś rok temu grałem sobie na komputerze, a żona czytała dramat obyczajowy opisujący życie kobiet na Wschodzie. Pewnie już wszyscy wiedzą, o co chodzi. Burki itd. Poprosiłem, żeby poczytała trochę na głos. Książka nie była specjalnie obszerna, więc udało mi się dotrwać do zakończenia i nie mogę powiedzieć, że jakoś strasznie się wynudziłem. Potraktowałem to bardziej na zasadzie dokumentu - ciekawostki, jak może wyglądać życie kobiet w innym kraju. A idąc w kierunku romansu, mój kolega z wydawnictwa, F. Kacyniak, napisał książkę "Osiem", która z kolei jest pozytywnie odbierana również przez facetów, pomimo tego, że często szufladkuje się ją jako romans. Autor ma specyficzne podejście do tematu i wielu Czytelników już je doceniło. Ja sam raczej nigdy z własnej woli nie sięgnę po książkę obyczajową, ponieważ cenię sobie akcję. Przemyślenia i dywagacje nie są moją mocną stroną, zostawiam je innym :)

2. Pierwsze prawdziwe wakacje (czyli takie bez rodziców, przez tydzień poza domem ;)) spędziłam w Rydułtowach, gdzie mam rodzinę :) Z tego wyjazdu wróciłam z głową pełną cudownych wrażeń. Proszę opowiedzieć o swoich najlepszych wakacjach z czasu dzieciństwa :) Co dodało im wyjątkowości?

Nie mogę tutaj wymienić konkretnego miejsca, bo każde wtedy było wyjątkowe. Człowiek był mały i chłonął wszystko dookoła. Najważniejsze, że spędzało się ten czas z rodziną. Ceniłem sobie to i nadal mieszkam w rodzinnym domu, choć oczywiście na oddzielnym piętrze :) Więzi jakie wypracuje się w dzieciństwie są bardzo ważne. Każdy wspólny wyjazd zacieśnia je i powoduje, że chce się więcej. To właśnie dla mnie było i jest wyjątkowe. Bardziej ten aspekt, a nie konkretne miejsca pamiętam z dzieciństwa.

3. Tytuł Pana nowej powieści mówi o prawdzie, więc zapytam przewrotnie. Czy jest Pan dobrym kłamcą? ;)

Mam nadzieję, że na tyle dobrym, aby Czytelnik nie domyślił się, co tak naprawdę dzieje się w tej powieści, aż do ostatnich rozdziałów :)

kwiatusia
1. Czy po wydaniu książki "Anestezja" Pana życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia autorem?


Trochę tak, ale bez przesady :) Ucieszył mnie fakt, że "Anestezja" spodobała się kilku osobom. To jest budujące. Dzięki temu ciągnie mnie do pisania kolejnych książek. Człowiek wie, że to, co sobie założył, ma jakiś sens i może do czegoś prowadzić.
Minus - do końca życia nie znajdę tyle czasu, żeby wszystkie pomysły przelać na papier. Pisanie książek jest bardzo czasochłonne.
Plusy - zostawię po sobie drobny ślad. Pewnie każdy chce jakoś w życiu zaistnieć. Ja znalazłem swój sposób.

2. Czy ma Pan takie "specjalne" miejsce, gdzie najlepiej się Panu pisze? (Jeśli tak, to proszę to miejsce nam opisać :) ).

Raczej nie, ale zawsze robię to w domu, w tzw. dużym pokoju, czasem w sypialni. Zależy co akurat leci w TV - czyli kto włada pilotem :) Za to pozy na krześle/w fotelu przybieram przeróżne - tego akurat nie da się opisać :) Nie lubię szwendać się po dworze z laptopem. Raz (pierwszy i ostatni) wziąłem go sobie do serwisu samochodowego. Wiedziałem, że trochę poczekam, więc szkoda było marnować dnia.  Piszę dość szybko... Ludzie siedzący obok mnie patrzyli jak na wariata :) Jeden zapytał, czy to jakaś praca na studia. Gdy powiedziałem, że piszę książkę, spojrzeli z zaciekawieniem, które szybko zmieniło się we współczucie. Coś na zasadzie... Biedaku... Pół roku roboty i po co ci to? Lepiej weź ty się za normalną pracę :)

3. Czy zdarza się Panu po wysłaniu tekstu do wydawnictwa mieć wątpliwości typu: „A jednak mogłem napisać to inaczej, albo coś dopisać i dlaczego wcześniej nie wpadło mi to głowy?”
I czy pojawiły się obawy przed premierą nowej książki i pytania: „Czy spodoba się czytelnikom i czy fani nie będą zawiedzeni?”


Jasne, że tak :) Pozdrawiam tutaj mój Zespół Wydawniczy! Niezmordowanie wprowadzali poprawki :) Za co jestem im bardzo wdzięczny. Wiem, że to trochę nieprofesjonalne z mojej strony, ale wszyscy Ci, którzy pisali jakiś tekst, niekoniecznie książkę, wiedzą, o czym mówię. Najnowsza powieść - 33 dni prawdy - posiada naprawdę wiele wątków, retrospekcje, a także odniesienia do przeszłości. To wszystko sprawiło, że trzeba było sprawnie operować pewnymi faktami, datami, przedziałami czasowymi. Dopiero po którymś czytaniu wydarzenia na tyle głęboko zapadały w pamięć, aby dało się skorygować niektóre błędy - często zupełnie niedostrzegalne dla czytelnika, który raz przeczyta książkę i odłoży ją na półkę.
A co do wątpliwości... Są i to spore. Zawsze są. Tym bardziej, że tak jak wspomniałem, nowa książka ma spokojniejszy charakter, ale jest znacznie bardziej rozbudowana, przez co intryga staje się głębsza i łączenie faktów może sprawić Czytelnikowi większą frajdę. Tak samo zakończenie, wprawdzie nic nie wybucha, ale dowiadujemy się faktów, które całą fabułę odwracają niemalże do góry nogami :) I należy ponownie spojrzeć na to, co się przeczytało. W przypadku moich dwóch powieści, grono odbiorców może być różne, ale widzę, że mimo spokojniejszego charakteru, "33 dni prawdy" cieszą się większym zainteresowaniem (chociażby oceniając to na podstawie komentarzy na blogach). Odniosłem wrażenie, że wielu Czytelników dużo bardziej ceni sobie skomplikowaną fabułę i wielowątkowość ponad głównego bohatera, który ratuje świat przed złem:)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Thomasowi Arnoldowi za okazane mi zaufanie i za ogromny zaszczyt patronowania jego powieści oraz za udzielenie czytelnikom mojego bloga niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. 


Nagrodę w postaci książki "33 dni prawdy'' otrzymują:

Marzena Jaroszek
martucha 180

Gratuluje zwyciężczyniom!!! 
cyrysia
***
Ponadto, niezdecydowanym czytelnikom zachęcam do kupna ''33 dni prawdy''. Macie możliwość nabycia tej powieści z osobistą dedykacją autora i w nietypowym opakowaniu :) Szczegóły: TU
Na zachętę polecam obejrzeć zwiastun promujący książkę.

 

25 komentarzy:

  1. Wywiad ciekawy, a ja właśnie zaczynam lekturę "33 dni ..." :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję :) Wywiad jak zwykle niezwykle ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wywiad! Z zaciekawieniem czytałam odpowiedzi na pytania! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wywiad świetny. To wspaniałe mieć w Polsce takich zdolnych ludzi. Dziękuję za docenienie moich pytań.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektóre odpowiedzi były zabawne :) Mam nadzieję, że autor zdobędzie rzeszę wiernych fanów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kojarzę autora dzięki Twojemu blogowi. Pomysł na pakowanie książki fajny. Najbardziej spodobało mi się pytanie o zaczepianie na ulicy i odpowiedź na nie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny sposób na wybieranie tytułu ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy wywiad. Słuszne uwagi o FB...

    OdpowiedzUsuń
  9. haha spoko ziom z tym tytułem wykombinował xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wywiad, gratulacje dla wyróżnionych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy i chyba jeden z zabawniejszych wywiadów na blogu :) lekturę tejże książki odłożyłam sobie na weekend P:

    OdpowiedzUsuń
  12. Dopiero teraz przeczytałam wywiad. I zgadzam się z autorem, że dobrze mieć książki w domu, tylko szkoda, że brak czasu na ich przeczytanie. Bardzo się cieszę z wyróżnienia i gratuluję koleżance.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak czytam te wywiady u Ciebie, to mi się aż humor poprawia :) są takie... optymistyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miło wiedzieć, że autorzy troszczą się o swoich fanów ;) Na książkę najnowszą poluję cały czas wytrwale ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy wywiad. Muszę sięgnąć po książkę "33 dni prawdy" :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wywiad jak zawsze ciekawy :)
    Gratuluję zwyciężczynią...a taką miałam nadzieję, na wygraną. Może innym razem?

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie czekam na książką tego autora. A wywiad przeczytałam z przyjemnością :) Poznałam dzięki niemu pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja już chyba do końca życia pozostanę dzieckiem, ponieważ uwielbiam gry planszowe. Gratuluję wywiadu!

    OdpowiedzUsuń
  19. Drugi wywiad z autorem i przyznaję, że równie ciekawy jak pierwszy :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka o chorobach psychicznych, lekach, urojeniach itp. + sporo akcji - już mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny wywiad! :) Odpowiedzi autora czytałam z wielkim zainteresowaniem. :)
    Gratuluję zwycięzcom!
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...