piątek, 7 kwietnia 2017

KONKURS: Mam apetyt na...

Kochani,

Przychodzę do Was z konkursem, w którym można wygrać książkę ''Apetyt na więcej'' Agnieszki Olejnik [recenzja-klik]

Zadanie konkursowe:

Napisz w niebanalnej formie na co masz apetyt np. na wycieczkę dookoła świata, na jakąś wystrzałową kreację, a może na nową miłość 😁
 
Spośród wszystkich wypowiedzi wybiorę jed, moim zdaniem najciekawszą.

 ___

Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego
bloga
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
  - polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku
- udostępnisz informacje o moim konkursie


Do dzieła!!! Naprawdę warto!


   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Czwarta Strona.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy napisać w żartobliwej formie
4. Konkurs trwa od 7 kwietnia 2017 roku do 13 kwietnia 2017 roku do godz. 23.59
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 16 kwietnia 2017 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz ''Apetyt na więcej'' Agnieszki Olejnik.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową o ile zapoda swój adres mailowy w poście konkursowym. W przeciwnym razie w ciągu 7 dni laureat musi sam się ze mną skontaktować. Po upływie tego czasu nagroda przepada.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

19 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki! Powieść warta jest zaangażowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam apetyt na...życie! Bo czuję, że jest już w przekwicie! Więc czerpię z niego ile mogę, bo dzwon bije na trwogę. Stosuję motto "Carpe Diem", więc się raduję, dużo czytam i jem! A w poniedziałek stuknie mi 45 lat, więc najwyższy czas zobaczyć świat. Otworzyć oczy na życie, by zatracić się w zachwycie! I zamierzam iść tą drogą, aż kresu dni nie staną się przeszkodą! Beata Górniewicz

    OdpowiedzUsuń
  3. Pod koniec mam apetyt na coś słodko gorzkiego, mam apetyt na wszystko co wspaniałego już było, a może jeszcze będzie? Wiem, mam ochotę na OPTYMIZM!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam apetyt na...wymarzoną wycieczkę we dwoje do Egiptu❤Marzy mi się zwiedzanie piramid z mężem u boku. Dawno nigdzie nie byliśmy we dwoje..

    OdpowiedzUsuń
  6. W tym momencie mam apetyt na szarlotkę z gałką loda to takie możliwe do zrobienia zaraz 😉a ogromny apetyt mam na oddychanie i zasmakowanie Toskani. Już się widzę gdzieś w pięknym otoczonym zielenią i kwiatami miejscu z widokiem na wzgórza. Obok mnie lampka wina i książka . Nic więcej mi nie trzeba. Ciepły wiaterek muska mi twarz . Oj zaspokoilam bym swój apetyt na długo żyjąc później wspomnieniami których nikt i nic mi nie odbierze 😙

    OdpowiedzUsuń
  7. Apetyt na dobrą książkę wciąż mam,
    powieści świata chcę dotknąć bram,
    choć czasu brakuje mi na czytanie,
    pożeram każde "książkowe" danie 😀

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam apetyt na gorącą czekoladę. Ale nie na taką pierwszą lepszą, o nie! Na przepyszną, niesamowicie słodką, budzącą dobre wspomnienia czekoladę, którą piłam dwa lata temu w uroczym Kazimierzu. Klimatyczna kawiarenka, małe grono najbliższych i przed każdym filżanka tego cudownego płynu... a potem, po spróbowaniu pierwszej łyżki ta jedna wspólna myśl: "o Boże, nie dam rady!". Cóż, zostaliśmy pokonani przez zabójczą słodycz. Niemniej jednak, jak miałabym tę możliwość, już teraz, zaraz wsiadłabym do pociągu aby jeszcze raz podjąć wyzwanie! Tym razem wypiłabym całą, kremową, gęstą, aromatyczną...Ehh teraz to dopiero narobiłam sobie apetytu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. [...] chwileczkę zapomnienia... oderwać się od codzienności , zwykłych szarych dni, monotonii życia, chciałabym przeżyć coś niezwykłego, szalonego, spontanicznego . Mam apetyt na szaloną przygodę, nie koniecznie płomienny romans (wolę uniknąć kaca moralnego :P ) może być i z moim mężem ale żeby mnie zaskoczył.Chciałabym by wyciągnął mnie któregoś dla nawet w kapciach domowych,pociągnął za rękę w stronę lasu czy łąki,by poturlać się w trawie :D Mam ochotę przeżyć coś niesamowitego,pikantnego,zmysłowego, wychodzącego poza ramy wzorcowej rodziny/rodziców, nie myśleć że "to w tym wieku nie wypada" "co ludzie pomyślą" , poczuć się młodo, nie myśleć choć przez chwilę o konsekwencjach :P . A potem wrócić znów do codzienności i na nowo cieszyć się "normalnością" stabilizacją , ale mieć piękne wspomnienia :D

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja mam apetyt na wygraną tej książki :D Prosto, szczerze i na temat :P
    gabrysiek96@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam apetyt na jedzenie. Ech. Wszyscy piszą o podróżach itd., ale ja jako osoba wiecznie głodna musiałem napisać o jedzeniu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam apetyt na...mecz Polska - Niemcy!
    Nie twierdzę, że z pewnością byłoby to dla nas zwycięskie starcie, ale z pewnością wzbudzające wiele emocji!! Mam ogromny apatyt na obejrzenie takiego spotkania prosto z trybun, bo do tej pory jakoś nigdy nie udało mi się ugryźć tego apetycznego kąska!

    OdpowiedzUsuń
  13. Apetyt mam na książek stos,
    Bo książki kocham czytać - nawet w głos!
    Uwielbiam zapach nowego wydania,
    Lecz stara książka jest równie przeze mnie uwielbiana!
    Mam apetyt na coś romantycznego,
    Coś lekkiego, ale bardzo miłosnego.
    Lecz za chwilę coś się zmienia,
    Łapę na czytanie chwilowego ... LENIA!
    Nie! Nie! Tak być nie może!
    Co się tutaj dzieje, Mój Boże!
    Wnet po kryminał wyciągam dłonie,
    Prawie czuję, że ktoś siedzi 'mi na ogonie'!
    Akcja w nim jest tak napięta,
    Niemal wyrwałam sobie zęba!
    Na szczęście w porę się opamiętałam,
    Żadnego zęba sobie nie wyrwałam.
    Odkładam kryminał, dosyć już szkód,
    Wyciągam tomik poezji,
    Który w tym momencie dla mej duszy jest jak miód!
    Czytam powoli, zagłębiam się szczerze,
    No nie! Znów nie wierzę!
    Było tak błogo, było wspaniale,
    Aż nagle jak nosem o podłogę przywalę ...
    Kolejna pozycja, której nie kończę.
    Odkładam na półkę - kiedy indziej skończę.
    Za co się biorę, to coś się dzieje,
    Albo może to w mej wyobraźni tylko wszystko szaleje?
    Już nie wiem sama, czy to sen czy jawa.
    Może to była tylko ostra popijawa?
    Nie. Raczej nie. To miłość do książek.
    Tym się upiłam - nie wiem kiedy skończę.

    Pozdrawiam!

    mail: magduizm.magdy@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam apetyt na chwileczkę zapomnienia...oczywiście nie sama 😊 Chciałabym poczuć motyle w brzuchu, być pijana z miłości, kiedy nic w koło do mnie nie dociera bo myślę tylko o tym jedynym. Chcę biegać z nim w deszczu po łące, liczyć gwiazdy nocą - leżąc przytuleni na środku drogi,siedzieć godzinami gdziekolwiek i rozmawiać o czymkolwiek, chodzić do kina i czuć przez cały seans jego wzrok wpatrzony we mnie, wychodząc z pracy widzieć jak czeka na mnie na parkingu,gdy mi zimno zamyka mnie w swoich ramionach i nawet na chwilę nie wypuszcza, rozgrzewa mnie słowem i dotykiem.Tak tak chce kochać bez pamięci i być kochana do szaleństwa. Mam apetyt TYLKO na Niego.
    lidiakolbus@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Apetyt mam wielki na zielony zawrót głowy,
    gdy egzemplarz książki Agnieszki Olejnik otrzymam nowy ;)
    Na smakowitą czytelniczą ucztę dam się zaprosić,
    choć głód czuję duży, obiecuję kartek nie miętosić!
    Od czytania uzależniona jestem jak od czekolady,
    a gdy widzę cenioną autorkę powstrzymać się nie dam rady.
    Ciekawość mnie zżera, co bohaterkom przyniesie los,
    Czy słuszną podejmą decyzję? - powie mi ktoś?
    Literki mi smakują jak słodkie witaminy,
    a lekkostrawny styl pisania wydziela u mnie endorfiny :)
    Zwłaszcza, gdy historia jest życiowa, z mądrym przesłaniem,
    zachwycona jestem i do późnej nocy zajmuję się czytaniem.
    Cóż z tego, że nazajutrz człowiek ciut nieprzytomny,
    ale apetyt poskromiony, a poziom satysfakcji ogromny :)

    Pozdrawiam!
    obliczarozy@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Apetyt mam na... życie. Codzienne życie, nie zawsze w zachwycie ale życie. Lubię zachwycić się otaczającym nas światem, staram się dostrzegać chwile, które tworzą małe szczęścia: fajna rozmowa, kawa z mężem wypita na tarasie w wiosenny dzień, uśmiech synów, życzliwość innych. Mój uśmiech do obcego człowieka, który działa jak odbicie w lustrze. Proste życie to szczęśliwe życie. pozdrawiam Marzena
    marzenula7@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdybym napisała, że mam apetyt na kolejną książkę Pani Agnieszki Olejnik by móc postawić ją na półce obok dwóch poprzednich części, było by to jak to mówią najprawdziwszą prawdą. I taką też jest, ale ponieważ ktoś już mnie ubiegł odpowiedzią o podobnej treści, muszę wysilić się bardziej, bo bardzo ale to bardzo zależy mi na tej publikacji.
    W tej chwili chyba największy apetyt mam na sałatkę ze świeżutkich, zieloniutkich skąpanych w słońcu ogórków gruntowych z ogrodu mojego brata. Oczywiście nie mogłabym zapomnieć o młodych ziemniaczkach posypanych świeżutkim koperkiem. Póki co dowiedziałam się od brata, że wysiał wprost do gruntu z myślą o mnie rzodkiewkę, sałatę i szczypiorek, za którymi też przepadam, na które mam nie mniejszego smaka co na ogórki i które to idealnie skomponują się z nimi w wiosennej sałatce. Już się nie mogę doczekać. Liczę na poprawę pogody w najbliższych dniach, bo w przeciwnym razie nasionka w ziemi zgniją, a tego bym nie chciała, bo na prawdę mam wielki apetyt na nowalijki. Takie swojskie, prawdziwe, bez dodatku "chemii". :)Tyle z rzeczy bardzo przyjemnych. Choć wiadomo, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Kiedy już nakarmię swoje ciało zdrową jarzynową sałatką sezonową, będę mogła pokusić się o planowanie tego na co mam apetyt, a co nie dotyczy już spraw tak przyziemnych.
    Od długiego, długiego czasu właściwie od ponad 6 lat za sprawą pewnego filmu pt. "Hotel Marigold" nabrałam ogromnego apetytu na wyprawę do Indii. Póki co mogę jedynie marzyć, bo po pierwsze nie stać mnie na taką wyprawę, a po drugie wiodę szczęśliwe życie tu w kraju nad Wisłą i taka wyprawa wiązałaby się z szeregiem zmian w moim życiu. Nawet gdybym miała wybrać się tam na kilka dni, musiałabym bardzo przewartościować swoje życie, a na to w tej chwili nie jestem w stanie sobie pozwolić. Co nie zmienia jednak faktu, że mam apetyt na taką wyprawę kiedyś. Kto wie, może dane mi będzie to marzenie kiedyś zrealizować. Być może dane mi będzie przejechać się rikszą, skosztować specjałów kuchni indyjskiej, zobaczyć w realu nie za pośrednictwem szklanego pudła wnętrza Tadż Mahal. Kto wie, może też w przyszłości niczym bohaterowie wyżej wspomnianego filmu spakuję dorobek swojego życia i przeprowadzę się do Indii na stałe. To nie jest wykluczone. Poradzę sobie ze wszystkimi niedogodnościami tego kraju. Wychowałam się na wsi, pracy w pocie czoła się nie boję. :)

    Pozdrawiam Małgorzata Kubach

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...