piątek, 13 kwietnia 2018

Wywiad z Gretą Gulsen

martucha180
Czym dla Pani jest słowo?

Odp: Źródłem wyrazu, sposobem opisywania świata, naszych emocji i uczuć. Na słowie opiera się wszystko co znamy, cała nasza rzeczywistość i my sami.  "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo". Reasumując, słowo jest po prostu warunkiem naszego istnienia. 

Mateusz Wąsik
Co wpłynęło że zaczęła Pani interesować się okresem międzywojennym?

Odp: Trudno powiedzieć, właściwie od zawsze pociągały mnie tamte czasy. Od małego, nie wiem nawet jak to nazwać... Tęsknota? Myślę, że każdy ma jakiś okres historyczny, który jest mu szczególnie bliski, w moim przypadku jest to między innymi międzywojnie. Niemniej jeśli chodzi o kino międzywojenne, to bardziej złożona historia. Zaczęło się pięć lat temu, kiedy koncertowo "skopałam" maturę i potrzebowałam skutecznego narzędzia, by o tym nie myśleć. Pewnego dnia skakałam po kanałach telewizora i natrafiłam na zapowiedź filmu przedwojennego emitowanego w wieczornym paśmie TVP HISTORIA, zaciekawiło mnie jak wtedy kręcono filmy, więc postanowiłam sprawdzić. Obejrzałam i tak mi już zostało. :-) 

Czy uważa Pani że człowiek musi swoje wycierpieć by móc stać się silniejszym jak tytułowy Feniks z popiołów, upaść by powstać?

Odp: Jestem na to klasycznym przykładem, większość mojego życia to odradzanie się z popiołów. Od początku miałam w życiu pod górkę. Jeśli można tak to nazwać, to normalnego dzieciństwa nie miałam a i potem nie było wcale lepiej. Zmieniły się tylko problemy i dopiero pierwsze wydanie "Jak Feniks z popiołów" latem ubiegłego roku, coś w tej sprawie zmieniło. Niestety nie na długo, ale ufam, że najlepsze dopiero przede mną. Wielu wybitnych pisarzy, artystów w historii musiało zmagać się z przeciwnościami losu nim zostali naprawdę docenieni, więc to chyba jakiś schemat, w którym jestem i bardzo się z tego cieszę. Uważam, więc, że tak, człowiek musi swoje wycierpieć, by otrzymać to co jest mu przeznaczone. W życiu nie ma nic za darmo, a  jeśli czeka nas coś naprawdę dobrego to najpierw musimy sobie na to zasłużyć. Inaczej nie bylibyśmy w stanie docenić dobra, które ofiarowuje  nam wszechświat. 

lyanna gl
Jak rozumie Pani zwrot ,,odrodzić się jak feniks z popiołów''? I w jakiej sytuacji można tego zwrotu użyć?

Odp: To przede wszystkim niezłomność w obliczu klęski, wiara we własne możliwości i stawianie czoła kłopotom pojawiającym się na drodze do upragnionego celu. Każdy z nas w ciągu całego swojego życia doświadcza klęski, ale tylko nieliczni potrafią zamienić ją w triumf. Myślę, że we właśnie takich przypadkach to powiedzenie jest najbardziej adekwatne. 

Czy w Pani życiu jest coś co mogłaby Pani zmienić na lepsze, co to by było?

Odp: Jestem odrobinę niestabilna emocjonalnie i często irytuje tym ludzi, więc chciałabym umieć nad sobą panować. Za dużo też myślę, filozofuję, wszystko rozkładam na czynniki pierwsze. To bywa męczące, czasem przydałoby mi się móc włączyć pauzę w swoim mózgu. 

Kris Krzysztof
Gdyby mogła Pani zmienić coś w dziejach Historii, to co by to było, i dlaczego ?

Odp: Zabory i obie wojny światowe. Oczywiście rozumiem, że wojny i wszelkiego rodzaju katastrofy mają uczyć, są niezbędne, aby ludzkość zrozumiała jak ważny jest pokój. Niemniej, byłabym rada, gdybym mogła cofnąć czas i jakoś spróbować wyeliminować te zdarzenia z historii. 

red_sonia
W książce zawarłaś wszystkie swoje pasje - medycyna, muzyka i czas międzywojenny (mój ulubiony ;) a w jaki masz sposób na wyciszenie? Na uporządkowanie myśli i ich natłoku, który pewnie towarzyszy przy pisaniu? Pozdrawiam :)

Odp: W pisaniu mam spore przerwy, nie piszę codziennie, nie zmuszam się do tego. Jednakże jeśli już mnie odblokuję, potrafię w kilka tygodni nadrobić miesiące pisarskiej niemocy. To jest chyba klasyczny przykład weny twórczej. Tak czy inaczej, kiedy już ta wena jest, po prostu zamykam się w pokoju z laptopem i nic nie jest w stanie mi przeszkodzić. Nawet natłok myśli, który w moim przypadku jest czymś zupełnie naturalnym. Również pozdrawiam. :-)  

Agnieszka Mycoffeetime
Jaka jest Pani ulubiona kawa?

Odp: Cappuccino, choć według wielu to nie jest kawa. 

Henryka Bieranowska
Podobno nie jest ważne ile razy ktoś upada, ale ile razy podnosi się po upadku... A co by Pani poradziła osobom, które w tym momencie sięgają dna, aby mogły się podźwignąć? Jak wstać, skąd czerpać siłę, za czym/kim podążyć, w co uwierzyć?

Odp: Z autopsji, wiem, że nie ma sensu słuchać "dobrych rad". W większości pouczają nas ludzie, którzy nigdy nie byli w takiej sytuacji, a wydaje im się, że wyświadczają nam wielką przysługę swoimi "radami. Tak naprawdę tylko kopią leżącego.  Jeśli ktoś mówi nam co mamy robić, po prostu odetnijmy się od niego. Przeczekajmy, choć wiem, że to nie jest proste, ale wiem też, że czas leczy rany, a każda pozornie ciężka sytuacja hartuje nas i uczy pokory wobec życia. Możemy porozmawiać z kimś życzliwym, wypłakać się, wyżalić. Nieistotne, najważniejsze, żeby potraktować to co się stało jak doświadczenie, doświadczenie, które miało nas czegoś nauczyć. Żyjąc tu i obserwując ten świat, dopatrzyłam się w nim jednej prostej zasady: zawsze dostajemy tyle bagażu ile jesteśmy w stanie unieść i wszystko to na co zasłużyliśmy. Jeśli, więc sięgamy dna to nie bez przyczyny. Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że po każdej burzy wychodzi słońce.

Gosia
Dlaczego zdecydowała się Pani na publikację książki pod pseudonimem i skąd taki wybór?

Odp: Zawsze się wyróżniałam i lubiłam to podkreślać. Moje imię, choć ładne wydało mi się oklepane. Potrzebowałam czegoś bardziej oryginalnego, czegoś co wyróżni mnie z tłumu, poza tym już wtedy wiedziałam co chcę pisać, wiedziałam, że będą to raczej pozycje na nasze warunki bardzo kontrowersyjne. "Jak Feniks z popiołów" obnaża prawdę o nas samych i świecie, w którym żyjemy, a następna moja powieść (nieukończona) porusza kwestię homoseksualizmu, wobec tego uznałam, że bezpieczniej będzie się jakoś zakamuflować. Nie chciałam jednak zupełnie rezygnować z imienia, bo bałam się, że urażę rodziców, wybór padł na Gretę, germańską skróconą formę mojego imienia. Tak nazywali mnie znajomi, bo zresztą tak od dłuższego czasu funkcjonowałam w mediach społecznościowych, w których bycie incognito jest wręcz wskazane moim zdaniem. Miałam, więc już imię, teraz wypadało wymyślić fikcyjne nazwisko, Gulsen było najrzadziej występującym nazwiskiem w Polsce w dodatku w połączeniu z imieniem brzmiało całkiem nieźle. Postanowiłam to wykorzystać i tak się też przechrzciłam. Zorientowałam się jednak, że mój plan nie wypalił, kiedy pierwszy wydawca umieścił odnośnik do mojego konta na Facebooku na stronie wydawnictwa. Nie wiem czy bardziej byłam zła o to, że ktoś łamie moją prywatność, czy o odkrycie przed czytelnikami  mojej prawdziwej tożsamości. Wydawca mnie zdemaskował, ale Greta Gulsen brzmi bardziej światowo i może za parę lat ten pseudonim pomoże mi w osiągnięciu międzynarodowej kariery. :-)   

Mnie zawsze przerażała medycyna i odpowiedzialność tego zawodu. Czy Pani marzyła kiedyś by stać przy stole operacyjnym ze skalpelem w ręku?

Odp:  Na chirurga ze względu na kłopoty zdrowotne raczej bym się nie nadawała, ale owszem. Przez jeden krótki moment miałam plan, by skończyć medycynę, potem się to jakoś rozmyło. Zresztą znając moją szeroką gamę zainteresowań, raczej bym jej nie skończyła i zniechęciła się po miesiącu. Wolę o niej pisać i wystarczy mi rola pacjentki. 

Muzyka, medycyna, literatura...wiele pasji. Jak udaje się Pani to wszystko pogodzić czasowo?

Odp: Większość moich pasji realizuję w teorii, więc daje się to połączyć. Pisząc stale dopracowuję swój warsztat, mogę pisać o muzyce i medycynie, często też włączam muzykę w tle. Poza tym pracuję zdalnie, więc mogę łączyć przyjemnie z pożytecznym.  

Sabina
Czym Pani zajmuje się na co dzień?

Odp: Przez pewien czas pracowałam w bibliotece, a od niedawna wdrażam się w świat copywritingu.

Jakie są Pani marzenia?

Odp: Miło byłoby móc zobaczyć, którąś ze swoich powieści na ekranie. 

Księgozbiór Kasiny
Bardzo ciekawy pseudonim-ma jakąś genezę? 

Odp: Greta to skrócona niemiecka forma imienia Małgorzata, nazwisko wzięłam z Internetu. Dosłownie. Mając już imię potrzebowałam "drugiego" nazwiska, postanowiłam poszukać czegoś pod względem częstotliwości występowania. Norweskie nazwisko "Gulsen" noszą w Polsce tylko dwie osoby (według danych, do których dotarłam.) Nie zastanawiałam się dłużej. 

Skąd zainteresowanie okresem międzywojennym? Jest jakiś szczególny powód?

Odp: To irracjonalne, ale..."Czuję się tam "jak w domu". Nie potrafię tego inaczej wyjaśnić, ale oglądając filmy albo wtedy kręcone, albo opowiadające o tych czasach, już jako mała dziewczynka czułam szczególną więź z tym okresem historycznym. Tak naprawdę interesuje mnie szczególnie cały wiek XIX aż do końca lat 30-tych XX stulecia, a międzywojnie łapie się w tych granicach. Reinkarnacja? Nie mam innego wytłumaczenia.  

Ewelina Łukawska
Co pobudza Panią do działania w chwilach słabości?

Odp: Chwilę słabości staram się biernie przeczekać. W moim przypadku działanie w takich momentach tylko pogarsza sprawę. Wkładam maksimum pracy, a dostaję minimum efektu. Czekam na lepsza energię, na lepszy dzień. 

Czy ma Pani jakieś szczególne skojarzenia z Feniksem? Jest dla Pani jakimś symbolem?

Odp: Przede wszystkim kojarzy mi się teraz z moją powieścią. :-) Upatrzyłam go sobie, bo moim zdaniem jest wspaniałą metaforą ludzkiego życia, o czym w dużej mierze opowiada ta książka. 

Karolina Magdalena
Do jakiego pisarza/pisarki może się Pani porównać, z którym utożsamia się Pani?

Odp: Ciężko jest się do kogokolwiek porównywać, bo każdy jest indywidualnością...Hm, jednakże wydaje mi się, że pod względem tematyki, klimatu i przekazywanych wartości najbliżej mi do Olgi Tokarczuk i Doroty Terakowskiej. Kiedy archaizuje język przypominam Rodziewiczównę, filozofuję jak Maria Dąbrowska, bywam romantyczką niczym Mniszkówna w "Trędowatej". Lubię pisać udane historie społeczno-obyczajowe w stylu Jane Austin i wplatać w to zdarzenia oraz bohaterów historycznych jak Sienkiewicz. Fabułę tworzę filmowo, jak Reymont.  W sumie mam cechy każdej z tych osób, a jednocześnie wciąż pozostaje indywidualnością.  

Czy tworząc postacie wzoruje się Pani na osobach, które Pani zna, czy są one tworzone od podstaw, a może któraś postać jest odzwierciedleniem Pani?

Odp: To zależy, podam dwa przykłady. W "Jak Feniks z popiołów" jest wiele mnie, bo powieść w dużej merze powstawała na bazie moich doświadczeń. Występują tam, także inni bohaterowie, którzy mają cechy moich bliskich. Druga sytuacja to taka, kiedy w powieści umieszczam historycznych bohaterów. Jak teraz pisząc "Motyl w kolorze indygo", gdzie z racji opisywania fabularyzowanej historii Titanica obowiązkowo umieściłam kluczowe osoby związane z tym statkiem. Szczególne miejsce w fabule zajmuje mój ulubieniec, projektant statków, Thomas Andrews, którego wątek w powieści nie jest stricte biograficzny, ale wszystko mieści się w granicach dobrego smaku. Mówimy przecież o postaci historycznej, a w takich przypadkach szczególnie należy uważać na to co się pisze. Podsumowując, wszystko tak naprawdę zależy od rodzaju powieści. 

Jaka książka zajmuje w Pani sercu i biblioteczce szczególne miejsce i jaka wiąże się z nią historia?

Odp: Jestem wybredną czytelniczką i raczej daleko mi do mola książkowego, w związku z tym wszystkie książki, które przeczytałam w swoim dorosłym życiu musiały mieć w sobie jakąś głębię. Ale jednocześnie nie wiążą się z nimi jakieś szczególne historie. Bardzo lubię "Damę kameliową" oraz "Portret Doriana Greya".  

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Grecie Gulsen za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatem zwycięskiego pytania zostaje:
Karolina Magdalena

Serdecznie gratuluję i czekam na maila.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

14 komentarzy:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...