wtorek, 15 maja 2018

Wywiad z Anetą Grabowską

Księgozbiór Kasiny
Skąd zamiłowanie do sportu? Czy i Córce będzie chciała Pani przekazać to hobby? 

Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że notka biograficzna na stronie wydawcy może być nieco myląca, ponieważ sport lubię, ale oglądać. Moja aktywność ogranicza się obecnie do długich spacerów z wózkiem przed sobą, bo jak mogliście przeczytać, kilka miesięcy temu zostałam mamą. Lubię piłkę nożną w naszym ligowym wydaniu. Kiedyś można mnie było czasem spotkać na jednym z ekstraklasowych stadionów, teraz mecze oglądamy z mężem w TV. Skąd zamiłowanie do piłki? Najpierw oglądał ją mój tata, a ja jako córeczka tatusia spoglądałam w ekran z poziomu jego kolan. Z kolei dla mojego męża sport nie ma chyba żadnych tajemnic. Ktoś musiałby się naprawdę natrudzić, żeby znaleźć coś, zwłaszcza w obszarze piłki nożnej, na co nie znałby odpowiedzi mój ślubny. Dwaj najważniejsi mężczyźni w moim życiu kibicują, więc przeszło to także na mnie. Moja mama zresztą też chodzi z tatą na mecze. Chyba po prostu mamy to rodzinne.

Czy chciałabym przekazać to hobby córce? Z jednej strony na pewno, choć może w bardziej aktywnej postaci. Byłoby super, gdyby chciała uprawiać jakiś sport. Mam jednak świadomość tego, że pragnienia rodziców a wybory dzieci to dwie różne sprawy. Mój tata marzył kiedyś, że z bratem będziemy trenować lekkoatletykę. Brat przez jakiś czas rzucał oszczepem, ja natomiast należałam raczej do tych, którzy na wf-ie nie byli wybierani do drużyny w pierwszej kolejności. Wybrałam książki i tak mi zostało. Dlatego będę się starała wspierać córkę w każdym jej wyborze :)

Jak zrodził się pomysł na rozpoczęcie przygody z pisaniem?

Studiowałam polonistykę, a myślę, że wielu studentów tego kierunku po cichu marzy o tym, żeby stworzyć coś własnego. Nie byłam wyjątkiem i z perspektywy czasu cieszę się, że nie poprzestałam na marzeniach, ale zabrałam się za ich realizację. Pewnie, że jedna książka nie czyni ze mnie pisarki, ale jest dobrym początkiem i motywacją na przyszłość. W końcu każdy kiedyś zaczynał. 

Bożena Osowiecka - NAGRODA
Czy długo pisała Pani "do szuflady" zanim zdecydował się wreszcie pokazać światu swoje "dziecko"?

To trwało kilka lat. Kiedyś nawet odważyłam się wysłać do jednego z wydawnictw owoc mojej pracy, ale otrzymanie w odpowiedzi zgrabnej formułki o potencjale oraz trudnościach w wypromowaniu nowego nazwiska na rynku skutecznie podcięło mi skrzydła na dłuższy czas. Szufladowa twórczość trwała więc dalej i przyniosła kilka zaczętych, ale jeszcze nieukończonych powieści. Tak było aż do powstania "Tu i teraz".

Dlaczego Bieszczady stały się miejscem ucieczki dla bohaterki "Tu i teraz"? Czy to Pani ulubiona odskocznia od rzeczywistości? 

Pewnego lata mąż zabrał mnie w Bieszczady i od tamtej pory wiedziałam, że chciałabym je kiedyś uczynić miejscem akcji książki, którą napiszę. Na pewno to miejsce jest odskocznią od rzeczywistości. Jest po prostu magiczne. Człowiek ma wrażenie, że czas płynie tam inaczej, wolniej, ludzie nigdzie się nie spieszą i wszędzie można dojść pieszo. To naprawdę urzeka. Czy jednak jest to moja ulubiona odskocznia? Nie wiem. Takich miejsc jest kilka i one także czekają na swoją kolej, aby stać się tłem dla losów bohaterów, których trzymam jeszcze w głowie.

Kiedyś przeczytałam piękne słowa: Nie czekaj aż życie będzie łatwiejsze, bo nie będzie. Ucz się być szczęśliwym Tu i Teraz! Czy takie jest przesłanie Pani książki czy chodziło o coś zupełnie innego?

To bardzo mądre słowa i myślę, że stanowią trafne podsumowanie przesłania książki. Kiedyś sama często łapałam się na tym, że za dużo czasu poświęcam na rozpamiętywanie przeszłości i planowanie przyszłości, zapominając, jak ważna jest chwila obecna. Że za chwilę to ona będzie przeszłością, a jedynym z niej wspomnieniem będzie zastanawianie się, co w danej sytuacji mogłam zrobić lepiej. Zmiana takiego nastawienia nie jest łatwa, ale możliwa. Teraz staram się cieszyć każdą chwilą, zwłaszcza że spędzam je w najlepszym z możliwych towarzystwie - mojej córki. Cieszę się jej dzieciństwem i staram każdy wspólny moment zapisać w pamięci, bo przecież wspomnienia związane z rodziną należą do tych najpiękniejszych.

bookworm
Czy pisząc książkę, miała Pani od razu w głowie cały plan fabuły i znała od początku zakończenie historii, czy był to "spontaniczny" proces twórczy? 

Wiem, że wiele osób w taki sposób pisze - najpierw powstaje szczegółowy plan, który staje się osią książki. Ja tak nie potrafię, choć próbowałam. Za każdym razem zbaczałam z raz obranej ścieżki, bo wydawało mi się, że właśnie wpadłam na o wiele ciekawszy pomysł. Pisząc, znam początek historii, może kilka pierwszych rozdziałów, a wszystko, co dzieje się później, jest tworem bieżącym mojej wyobraźni. Być może planowanie sprawiłoby, że moja książka byłaby lepsza. Tego nie wiem. Ale nie chcę się zmuszać, w końcu pisanie ma być przyjemnością, nie chcę traktować go jak pracy i trzymać się ściśle określonych reguł. 

Jaką piosenką opisałaby Pani swoją książkę? 

Myślę, że byłoby to połączenie piosenki "Nic nie może wiecznie trwać" Anny Jantar ze "Stanem pogody" Anny Jurksztowicz.

Ewelina Łukawska
Ma Pani swoje miejsce, swój azyl do którego lubi powracać?

Tak, jest kilka takich miejsc, w których moje serce zaczyna szybciej bić. Są to między innymi Bieszczady, ale nie tylko. Zauważyłam, że dane miejsca stają się dla mnie azylem dopiero w momencie, gdy nie odwiedzam już ich tak często. Zdecydowanie największą część swojej młodości spędziłam w Kielcach, okres studiów z kolei należał do Nowej Huty. Kiedyś po prostu lubiane, ale raczej normalne miejsca, dziś są dla mnie czymś wyjątkowym. Odwiedzając je, mam przed oczami wiele pięknych wspomnień, które się z nimi wiążą. Ale to chyba ludzkie, że doceniamy coś bardziej dopiero wtedy, gdy nie mamy już tego na co dzień.

Jak zmieniło się Pani życie i podejście do niego po pojawieniu się na świecie Pani córeczki? Miało to wpływ na postrzeganie świata, dążenie do realizacji marzeń czy życie jest takie jak dawniej?

Oczywiście! Kiedyś byłam osobą bardzo towarzyską i kilka razy w tygodniu spotykałam się ze znajomymi. Teraz tego czasu wolnego jest mniej, bo zmieniły się priorytety. Te z Was, które zostały już mamami, pewnie wiedzą, jak wiele czasu i energii pochłania opieka nad niemowlęciem. Zwykle wieczorem opadam już z sił, ale jest to ten przyjemny rodzaj zmęczenia - po dniu pełnym wrażeń, bo moja córka zapewnia mi ich mnóstwo :) Swoją drogą, określenie urlop macierzyński musiał chyba wymyślić mężczyzna ;)

JoAnna Polska
Czy praca nauczyciela pomogła przy pisaniu książki? Jeśli tak, to w jaki sposób :)

Na pewno w jakimś stopniu była pomocna. To w końcu praca z drugim człowiekiem, dająca możliwość poznania różnych emocji i reakcji na nie. Zresztą uważam, że praca rozwija, nie pozwala człowiekowi stać w miejscu. Sama na pewno dzięki pracy w charakterze nauczyciela stałam się dojrzalsza i bardziej odpowiedzialna. To pomaga w pisaniu.

Recenzje emocjami pisane
Załóżmy, że na jakiś czas mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, jaką książkę by Pani wybrała i dlaczego? A może żadną?

Jeśli ktoś kiedyś napisze książkę, w której umieści moją rodzinę, wtedy mogłabym przenieść się tam na chwilę, aby zakosztować uroków innego życia. W przeciwnym razie nic z tego, nie rozstanę się z nimi nawet na jakiś czas :)

Załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa, jakie powinna mieć według Pani składniki?

Inne niż w gotowym przepisie! Pewnie, że można trzymać się głównych zasad przepisu, ale warto dodać coś od siebie, co sprawi, że potrawa będzie wyjątkowa, doprawiona zgodnie z naszymi upodobaniami. To oczywiście w przenośni, bo w rzeczywistości kucharka ze mnie raczej przeciętna ;)

Jaka była mała Aneta? Jakie nawyki zostały Pani do dzisiaj?

W domu uparta, poza domem nieśmiała. Najlepiej czułam się w gronie domowników i bliskich mi osób. Chyba można powiedzieć, że byłam nawet trochę rozpieszczona. Ale przede wszystkim rodzice ofiarowali mnie i bratu swój czas. Do tej pory z sentymentem wspominam chwile, w których tata po pracy siadał z nami i pomagał odrabiać matematykę, mama - język polski. Taki już był podział w domu - mama nadzorowała przedmioty humanistyczne, tata - ścisłe. A w niedzielę wszyscy często leżeliśmy długo w łóżku, zajadając się frytkami i oglądając jakąś bajkę w TV. Może i były to poranki nie do końca super w rozumieniu współczesnego żywienia dzieci, ale za to niezapomniane!
Co pozostało we mnie do dziś? Duża emocjonalność i potrzeba rozmowy na temat uczuć. I świetny kontakt z rodzicami, bratem i resztą rodziny.

Dorota Falęcka
Czy pisząc, jest Pani przygotowana na słowa krytyki i jak ją Pani przyjmuje? 

Czy jestem przygotowana na krytykę? Staram się być, choć to dla mnie nowość. Do tej pory sama recenzowałam książki, wskazując ich zalety i wady. Mam świadomość tego, że przede mną jeszcze długa droga. Wiem, że zdarzają mi się potknięcia i nie wypieram się ich. Słowa krytyki czytam, analizuję i przyznaję im rację lub nie. Nie jest też tak, że zgadzam się z każdym napisanym zdaniem na temat mojej książki, bo po prostu gusta są różne i to, co podoba się jednym, niekoniecznie znajdzie upodobanie w oczach innych. To normalne. Na pewno konstruktywna krytyka wpływa na człowieka motywująco, bo pozwala stawać się coraz lepszym w tym, co robi.

Jakie otoczenie najbardziej sprzyja Pani wenie twórczej?

Cisza zakłócana jedynie cichą melodią znanych i lubianych utworów, które dobrze wpływają na moją wyobraźnię. I najlepiej jeszcze świadomość, że nie muszę się spieszyć, bo wszystkie sprawunki już za mną. Ale jako świeżo upieczona mama rzadko miewam takie chwile :)

Czy ma Pani już pomysł na kolejną książkę?

Tak, pomysłów jest nawet kilka, brak natomiast czasu, aby napisać książkę w takim tempie, jak to miało miejsce w przypadku "Tu i teraz". Wtedy trwało to kilka miesięcy, teraz może to być dłuższy proces, bo po prostu czasu, jaki mogę przeznaczyć na pisanie, jest mniej. Nie chcę, aby coś, nawet pisanie, odbywało się kosztem mojego czasu dla rodziny. 

Sabina
Czy uczniowie wiedzą o tym, że Pani pisze?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, gdyż "Tu i teraz" powstało, kiedy byłam w ciąży. Obecnie jestem na urlopie macierzyńskim, więc chwilowo nie zaglądam do swojego miejsca pracy. Zresztą moi uczniowie to przedszkolaki, więc nawet jeśli wiedzą o tym od rodziców, to chyba jednak tylko bardzo ogólnie - że pani Aneta napisała książkę. Dorosną jeszcze do takiej tematyki :)

Czy lubi Pani swoją pracę nauczyciela?

Zdecydowanie tak! To praca, która daje dużo radości i rozwija człowieka. Nie jest tak, że tylko ja przekazywałam wiedzę. Każdego dnia uczyłam się także od dzieci i myślę, że dzięki relacjom z nimi mogę być teraz jeszcze lepszą mamą dla własnej pociechy.

Czego Pani brakuje najbardziej, żyjąc z dala od miejskiego zgiełku?

Czasem, choć nie zawsze, chyba właśnie tego zgiełku. Należę do osób, których nie obudzi samochód przejeżdżający za oknem, ale już poranne pianie koguta - owszem. W mieście zostawiłam zdecydowaną większość przyjaciół, z którymi nie widuję się już tak często. Na szczęście żyjemy w czasach telefonów i internetu, więc ten kontakt jest. Niemniej doceniam zalety mieszkania na wsi, a mając małe dziecko, taka okolica jest zaletą sama w sobie. Lubię moje obecne miejsce na ziemi, a gdy potrzebuję więcej wrażeń, po prostu biorę córkę i jedziemy do miasta. 

Gosia
Jakie sporty Pani uprawia, a jakie woli jedynie oglądać ?

Jak już wspominałam, moja aktywność ogranicza się do długich spacerów z wózkiem pchanym przed sobą. Oglądam natomiast piłkę nożną w polskim wydaniu ligowym i bardzo sobie chwalę tę formę rozrywki. Tym bardziej, że mój mąż ją podziela, więc oglądamy razem.

Gdyby mogła Pani wybrać się w wymarzoną podróż, gdzie by Pani pojechała? 

Nie jestem typem zagranicznego podróżnika. W sumie zagranicą byłam tylko raz, na Węgrzech. Lubię natomiast południe naszego kraju i gdy córka trochę podrośnie, pewnie wrócimy do rodzinnego chodzenia po górach, które jednak nie wymagają umiejętności wspinaczkowych. To mnie relaksuje. Zresztą wychodzę z założenia, że mniej ważne gdzie się podróżuje, ważne z kim :)

Jakiej drużynie piłkarskiej Pani kibicuje? :-)

Chociaż od lat mieszkam w Małopolsce, to pochodzę z województwa świętokrzyskiego, więc odpowiedź może być tylko jedna - Korona Kielce :)

Ewa C.
Czy jest jakaś bohaterka (z dowolnej powieści) z którą mogłaby się Pani utożsamić? 

To trudne pytanie. Nie sądzę, bym mogła wskazać jedną konkretną postać, ale pewnie znalazłabym cechy wspólne nawet z kilkoma. Myślę, że cechuje mnie ten rodzaj emocjonalności, który reprezentuje na przykład Marianna Dashwood, chociaż było to bardziej widoczne, gdy byłam młodsza. Teraz czasem zdarza mi się przypominać raczej jej siostrę, nie chcąc kłopotać otoczenia własnymi problemami. Cóż, chyba po prostu dorosłam.

Co jest najtrudniejsze w napisaniu książki? 

Zdecydowanie jest to ten pierwszy krok. Gdy już się zacznie pisać, jest dużo łatwiej. Trzeba natomiast zawalczyć o systematyczność i nie dać się zwariować, gdy do głowy wpadnie nowy pomysł na książkę. Świeży, więc oczywiście lepszy. Może on przecież poczekać na swoją kolej. Sama już kilka razy wpadłam w tę pułapkę.

Laurel Ka
Za jakim wspomnieniem tęskniłaby Pani najbardziej, budząc się w sytuacji bohaterki "Tu i teraz"?

Zdecydowanie za chwilą, gdy na świecie pojawiła się moja córka, która całkowicie odmieniła życie moje i męża.

Czy ma Pani w planach napisanie kolejnej powieści?

Jak najbardziej. Mam już kilka pomysłów. Muszę wybrać jeden z nich i postarać się znaleźć czas, by zabrać się za pisanie czegoś dłuższego. Chociaż mam też w planach napisanie czegoś dla dzieci, co za kilka lat mogłaby przeczytać moja Zosia.

Czym "przekupiłaby" Pani swoich uczniów, by część wolnego czasu przeznaczyli na czytanie książek?

Przekupić, a raczej zachęcić do czytania, można jedynie dobrą książką. Jeśli coś nie sprawia nam przyjemności, to nie ma sensu robienie tego na siłę.

Agnieszka Mycoffeetime
W notce biograficznej przeczytałam, że jest Pani niezwykle zajętą osobą - jak znajduje Pani czas na pisanie książek? 

"Tu i teraz" powstało, kiedy byłam w ciąży i musiałam sporo odpoczywać. Dysponowałam wtedy dużą ilością czasu wolnego, który postanowiłam przeznaczyć na napisanie książki. To była dobra decyzja. Zgadza się, jestem osobą raczej zajętą - przede wszystkim pełnoetatową mamą, w dodatku pracującą zdalnie, ale staram się także znaleźć kilka chwil w tygodniu po prostu na przyjemności - czytanie, pisanie, recenzowanie czy odpoczynek. Łatwiej jest to wykonać w weekendy, kiedy mam przy sobie męża całymi dniami.

Mateusz Wąsik
Czy pisanie energetyzuje Panią czy wyczerpuje?

Zdecydowanie opcja pierwsza. Uwielbiam pisać i gdy już zacznę, ciężko mi skończyć. Dorosłe życie nie pozwala jednak na przeznaczenie na pisanie tyle czasu, ile bym chciała.

Muzyka czy cisza?

Ich połączenie. Cisza zakłócana jedynie delikatną, cichą melodią ulubionych utworów, które pobudzają wyobraźnię, nie absorbując jednak sobą za bardzo umysłu.

Jaka jest Pani ulubiona część książki?

Epilog. Kiedy zaczynam pisać, znam początek fabuły. Zakończenie długo pozostaje dla mnie niewiadomą.

Dominika
Jak to wszystko Pani łączy? Głównie praca, dziecko i pisanie - nie powoduje to wszystko brak czasu dla rodziny?

Rodzina jest i zawsze będzie na pierwszym miejscu. Dla niej zrezygnowałabym ze wszystkiego innego, gdyby zaszła taka konieczność. Piszę teraz zdecydowanie mniej, ale mimo wszystko to robię. Cieszę się, że mogę się realizować, ale gdyby odbywało się to ze szkodą dla moich najbliższych, po prostu bym tego zaprzestała.

Jeżeli mogłaby Pani zagrać w drużynie piłkarskiej, to którą by Pani wybrała i dlaczego? :)

Z moją kondycją, zwłaszcza po ciąży, szanse na to są mniejsze niż na Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury ;) Ale jeśli mamy pogdybać, to byłaby to Korona Kielce, której od lat kibicuję.

Czy napisanie i wydanie własnej książki było Pani wielkim marzeniem od zawsze?

Może nie od zawsze, ale od długiego czasu. Dokładnie odkąd zaczęłam studia polonistyczne - to już ponad dziesięć lat.

Lex May
Gdyby miała Pani zrezygnować z blogowania, sportu lub pisania książek, co by odpadło? Bez czego nie potrafi Pani żyć?

Przede wszystkim nie potrafiłabym żyć bez moich bliskich. Wszystko inne jest tylko dodatkiem. Owszem - bardzo miłym i przyjemnym, ale wciąż dodatkiem do tego, co najważniejsze. 

Zastanawia się Pani, co przyniesie przyszłość lub co można było zmienić w przeszłości? A może po prostu liczy się dla Pani "Tu i teraz"?

Przeszłość to ważna część naszego życia, w pewnym sensie warunkuje to, kim jesteśmy obecnie. Dlatego lubię do niej wracać, ale już nie na zasadzie rozpamiętywania błędów czy niepowodzeń. Po prostu jako do wspomnień. Przyszłość jest niewiadomą, ale w pewnym sensie kształtujemy ją już tu i teraz, więc to chwila obecna jest najważniejsza. Jest początkiem tego, co nas spotka.

Akcja utworu dzieje się w Bieszczadach. Ponoć uważa je Pani za raj na ziemi. Nigdy tam nie byłam i planuję pojechać. Chciałabym się jednak dowiedzieć czy faktycznie warto i są one takie niezwykłe?

Tak, według mnie to niezwykłe miejsce, gdzie nie odczuwa się upływającego czasu. Ludzie nigdzie się nie spieszą, ruch uliczny znikomy, bo wszędzie można dojść pieszo. To taka odskocznia od codzienności, która pozwala naładować baterie. Zdecydowanie polecam!

Edyta Chmura
Amnezja - okazja, aby zacząć wszystko od początku czy przekleństwo? Jak Pani uważa?

Dla mnie zdecydowanie byłoby to przekleństwo - nie pamiętać twarzy bliskich i tych wszystkich chwil, kiedy moja córka uśmiecha się do mnie. Chyba jednak dobrze znać swoją przeszłość, bez względu na to, jaka ona była.

„Najtrudniejszy pierwszy krok, za nim innych zrobisz sto” - co spowodowało, że Pani debiutancka książka ukazała się akurat teraz, nie odłożyła jej Pani do szuflady, nie poprawiała w nieskończoność?

W ciąży miałam po prostu czas, aby napisać całość - od początku do końca. Bez zostawiania czegoś na bliżej nieokreślone później, które często nigdy nie nadchodzi. Mam nadzieję, że po tym pierwszym przede mną kolejne kroki i że będą łatwiejsze :)

Muszę przyznać, że uwielbiam pełne ciepła i wigoru babcie jako bohaterki książek. Ma Pani gdzieś blisko siebie taką babcię Anielę? :)

Moje babcie to cudowne kobiety. U jednej z nich mieszkałam nawet przez dwa lata, kiedy zmieniłam szkołę. Moja babcia Wandzia jest taką właśnie mądrą, ciepłą i kochaną osobą.

Izabela Wyszomirska
Wiele razy spotykam się w książkach z akcją rozgrywającą się w Bieszczadach. Niezaprzeczalnie mają swój magiczny klimat. Podobno do osadzenia akcji w tym miejscu skłoniły Panią spędzone tam wakacje. Co najbardziej Panią zaskoczyło, zauroczyło w Bieszczadach?

To, że dla spotykanych tam ludzi czas zdaje się nie mieć żadnego znaczenia. Jest dzień i noc, ale nic poza tym. I oczywiście krajobraz widziany ze szczytu połoniny - tego nie da się opisać słowami.

Nawiązując do tematu, jaki Pani porusza w "Tu i teraz", czy zawsze warto wracać do przeszłości? Czy może lepiej zostawić wszystko jak jest, nie rozdrapywać ran, nie wiedzieć?

Należę do osób, które lubią wiedzieć :) Kiedyś często rozpamiętywałam różne potknięcia z przeszłości, teraz zdarza mi się to sporadycznie. Cieszę się tym, co jest teraz, a do przeszłości wracam jako do pięknych wspomnień, których szczęśliwie mam całkiem sporo.

Czy życie tu i teraz, chwytanie każdej chwili, tzw. spontan jest prostsze niż zimne kalkulowanie, roztrząsanie każdej, najbardziej błahej decyzji?

Jeśli zimne kalkulowanie rozumiemy w ten sam sposób, to nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo taki sposób myślenia jest mi obcy. Nigdy nie kalkulowałam, podejmując jakąś ważną decyzję. Należę do osób, które kierują się w życiu raczej emocjami, a nie rachowaniem zysków i strat.

fruda87
Załóżmy, że napisała Pani autobiografię. Przez wzgląd na życie, ścieżki zawodowe, problemy, sukcesy, upadki czy zabawne sytuacja, jak zatytułowałaby ją Pani? 

Po prostu rób swoje - to jedno zdanie zawiera w sobie całą filozofię mojego podejścia do rzeczy, którymi się zajmuję i chętnie uczyniłabym je, jeśli nie tytułem, to mottem przewodnim swojej autobiografii.

Pamięta Pani swoją pierwszą napisaną książkę bądź opowiadanie? Jak dawno temu to było i o czym Pani pisała? Przybliży Pani fabułę?

Swoją pierwszą książkę - o, dziwo! - napisałam nawet w całości. To było kilka lat temu. Pisałam o kobiecie samotnie wychowującej dziecko, jej codziennych problemach i trudnych decyzjach, które musiała podjąć. Z perspektywy czasu uważam, że była to całkiem miła opowieść, ale teraz na pewno sporo bym w niej zmieniła.

Czy kiedykolwiek przeżyła pani takie historie jakie pani opisała w swoich książkach?

Nie, moje życie jest bardzo spokojne i przewidywalne, ale w ten przyjemny sposób. Codzienne małe i duże radości z córką, praca w trakcie jej drzemek, powrót męża z pracy, czasem odwiedziny u rodziców. Tak jest dobrze. Chyba nazywamy to życiową stabilizacją i choć dla niektórych pewnie powiało nudą, to nie potrzebuję takich niespodzianek od losu, jakie szykują autorzy swoim bohaterom.

Czy zgodziłaby się Pani z tezą, że to rodzinny dom i panujące w nim relacje kształtują przyszłą twórczość pisarzy czy też da się doszczętnie wyplewić z umysłu wpływ minionych lat? 

Mnie ukształtował dom rodzinny, młodość i przyjaźnie. Wydaje mi się, że nie zmieniłam się zbytnio od czasu, gdy byłam beztroską dziewczyną w liceum. Może po prostu trochę dojrzałam, na kilka spraw patrzę inaczej niż dawniej, ale to wciąż ta sama Aneta. Chyba nie ma znaczenia wiek - patrzymy na świat przez pryzmat minionych doświadczeń i tak też piszemy.

Wolałaby Pani zobaczyć ekranizację swoich książek czy przenieść je na deski teatru?

Aż się uśmiechnęłam przy tym pytaniu :) Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Na razie udało mi się w końcu wydać dopiero jedną książkę. Ale jeśli kiedyś miałoby to nastąpić, myślę, że teatr byłby ciekawszym doświadczeniem. Choć kilka ekranizacji różnych książek zrobiło na mnie dobre wrażenie.

Karolina
Czy uważa Pani, że pisania można się nauczyć czy jest to dar?

Darem może być rozwinięta wyobraźnia, choć nad nią także możemy popracować, na przykład czytając książki. Pisania chyba można się nauczyć, ale tak naprawdę trudno mi to stwierdzić z całą pewnością, bo zawsze to lubiłam i od najmłodszych lat nie miałam problemów z wypracowaniami i innymi formami wypowiedzi pisemnych.

Gdyby Pani miała taką możliwość, komu ze znanych ludzi podarowałaby swoją książkę "Tu i teraz"?

Jest taki wokalista, którego muzykę i poczucie humoru, jakim zaraża ludzi na swoich koncertach, bardzo lubię i cenię. Chciałabym zresztą cytaty z jego piosenek umieścić w jednej z moich przyszłych książek. Nazywa się Robert Kasprzycki. Trochę jednak obawiałabym się reakcji na moją twórczość, bo sam jest z wykształcenia... doktorem filologii polskiej!

Czytelnictwo w Polsce spada. Czy ma Pani pomysł na to jak zachęcić ludzi do czytanie książek? 

Zachęcić do czytania można chyba tylko dobrymi książkami. Ale jeśli ktoś nie lubi czytać, trudno zmienić jego nastawienie. Miałam z tym do czynienia. Byłoby świetnie, gdyby więcej ludzi czytało, nie mam natomiast przekonania, do jakiego stopnia można w to ingerować. 

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Anecie Grabowskiej za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatem zwycięskiego pytania zostaje:
Bożena osowiecka

Serdecznie gratuluję i czekam na maila.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

9 komentarzy:

  1. Długi, ale bardzo interesujący wywiad :)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Korona Kielce:-) zupełnie jak ja, bo również mieszkam w Świętokrzyskim:-) czasami nawet udaje mi się wybrać na mecz:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje, interesujące i wyczerpujące odpowiedzi

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały wywiad, a ja bardzo dziękuję za wyróżnienie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad, z przyjemnością przeczytałam, szczególnie odpowiedsibna moje pytania:)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...