"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

sobota, 6 sierpnia 2016

Wywiad z Małgorzatą Falkowską

fot. Patrycja Milewska
izabela81
Berka chcąc wywiązać się ze swego noworocznego postanowienia desperacko poszukuje kandydata na męża. Mówi się, ze miłości nie powinniśmy szukać na siłę, że przyjdzie sama, gdy najmniej będziemy się jej spodziewać... A jakie jest Pani zdanie na ten temat - czy szukać męża "na wariata" tak jak Berka, a może spokojnie czekać na to, co ześle nam los?


Z racji mojego doświadczenia, mogę powiedzieć, że miłość sama przyjdzie, zazwyczaj wtedy, kiedy jej nie chcemy (nie planujemy). Mój plan był jasny, najpierw skończę studia, znajdę pracę i na samym końcu męża. Jednak mąż sam mnie znalazł przypadkiem. Pomógł wnieść walizkę do autobusu i jakoś wyszło :) (pomocny z niego facet, nie to, co inni). To tylko mój przykład, ale znam osoby, które szukały miłości i cóż…okazało się, jak u Berki :)

Berka w ramach postanowień noworocznych zamierza w ciągu roku wyjść za mąż. Ale statystyki mówią, że większość ludzi już 2 stycznia łamie swoje noworoczne postanowienia. A czy Pani robi postanowienia noworoczne, jak jest z ich dotrzymywaniem?

Moje postanowienie możecie przeczytać :) Miałam dokończyć książkę i to zrobiłam, a dzięki mężowi wysłałam ją dalej. Oczywiści robię mnóstwo postanowień typu, zacznę ćwiczyć, nie jem słodyczy itp. Nie wiem czy nawet do 2 stycznia one wytrzymują :)

Ula J.
Pani Małgosiu..., czy dziś, z perspektywy autorki będącej już po premierze swojej debiutanckiej książki, wie już Pani że pisarstwo to będzie wybór na całe życie i czy właśnie tak wyobrażała Pani sobie ten zawód, zajęcie, przedsięwzięcie...:)?

Od zawsze pisałam i pisać będę, a że ktoś chce to wydać, a potem jeszcze czytać to dodatkowa radość. Nie traktuję tego, jako pracy, raczej hobby, sposób na wylanie z siebie problemów. Kiedy jest źle pisze komedię, kiedy dobrze chętnie dotykam tematów z mojej pracy zawodowej. Niepełnosprawność intelektualna i choroby psychiczne to mój konik, co nawet w „Mężu…”można zauważyć.

A czy tak sobie to wyobrażałam? Może lepiej dla mnie, że właśnie nic sobie nie wyobrażałam. Wydanie książki było moim marzenie, które wydawało się nierealne do spełnienia. Mam do tego duży dystans, choć mój mąż się śmieje, jak reaguję na każda z recenzji i pytam: „to na pewno moja książka?”.

Czy powieść "Mąż potrzebny na dziś", to jednorazowa historia, czy też przewiduje Pani powrót do tej opowieści, tych bohaterów i ich dalszych losów:)?

Dla tych, którzy mieli książkę w ręku, nie jest zaskoczeniem, że kontynuacja losów bohaterów jest już prawie ukończona. Miała być jedna część, ale kiedy dochodziłam do końca, w mojej głowie rodziły się nowe pomysły. Bohaterki nie pozwoliły o sobie zapomnieć i stąd kontynuacja (choć zupełnie inna). W głowie i zeszytach (jestem uzależniona od zapisków w zeszytach) mam plan na kolejną, trzecią część, ale czas pokaże, jak z nią będzie, jeśli mowa o wydaniu (bo napisać i tak napiszę :)). Najgorsze jednak jest to, że im bliżej końca tym więcej myśli już o czwartej części i o całkiem nowych bohaterach.

Krzysztof Hawryszczyszyn
Tytuł konkursowej książki odważny, intrygujący i co najmniej zastanawiający. Czy ma coś wspólnego z Pani przeżyciami. Jeżeli nie to skąd się wziął pomysł?


Nie, ja męża nie szukam :) Od ponad roku jestem szczęśliwie zaobrączkowana :) Skąd tytuł? Ponoć wielu od niego zaczyna, a ja w sumie na nim prawie kończyłam. To czysty przypływ myśli, który i wydawnictwu się spodobał, co mnie cieszy, bo nawet z perspektywy czasu nie potrafiłabym nadać innego tytułu książce. Pierwsza myśl ponoć najlepsza :)

Aneta Garbas
Hmm, mąż potrzebny od zaraz... to albo fasolka w brzuszku albo rychło po 40 i chęć na "fasolkę"... przynajmniej tak mi się jakoś zobrazował wizerunek polskiej kobiety. :) Ale tak z podobnej beczki - wyobraża Pani sobie męża wybranego z przymusu w Polsce? W niektórych krajach ojciec każe to trzeba, taka kultura, potrafiłaby się Pani znaleźć w takiej sytuacji?? Oj.. ja nieee :(

Nie, nie ma szans. Mam bogatą wyobraźnię, ale jestem nauczona, że sama o sobie decyduję i odpowiadam za moje decyzje. Zapewne, gdybym mieszkała w kraju, gdzie jest to normą inaczej podeszłabym do sprawy. Uwielbiam pojęcie normy (dotyczy mojej pracy) i zawsze, kiedy o nim mówię zastanawiam się nad moimi odniesieniami do normy. Proszę mi uwierzyć, że dla każdego z nas norma, to coś, co zastajemy w naszych domach i tego się trzymamy. Wszystko, co inne nie jest normą w naszym przekonaniu.

Perus
Czy w związku z panującą obecnie modą na wolne związki rozważała Pani tytuł "Partner potrzebny na już"?


Nie miałam takiej wizji, co nie znaczy, że neguję takie związki. Berka szukała męża (nie partnera). Jej postanowieniem było wyjście za mąż i do tego dążyła. A że utrudniłam jej drogę, to już inna kwestia :)

Niektórzy nie szukają swojej drugiej połówki - wolą pozostać singlami. Jakie jest Pani zdanie na ten temat? Czy uważa Pani, że będąc singlem też można być szczęśliwym?

Oczywiście, że tak. Znam dużo osób, które nie mają drugiej połówki i są szczęśliwe. Realizują się w inny sposób, a chyba samorealizacja jest właśnie najważniejsza. Ktoś powie, że przecież trzeba mieć do kogo buzię otworzyć, ale bycie singlem nie oznacza bycie samotnym. Zawsze można mieć przyjaciół :)

Megami R.
Jakie cechy powinien posiadać mąż (prawie) idealny? (W końcu ideały nie istnieją). Jakie cechy powinien tolerować u piszącej żony? ;)


Trudne pytanie. Każdy ma inne upodobania. Ja zawsze marzyłam o blondynie o niebieskich oczach, a mam bruneta z ciemnymi :) Gdyby ktoś zapytał mnie lata temu, jaki będzie mój mąż, na pewno nie powiedziałabym cech Wojtka :)

Uważam, że w związku najważniejszy jest kompromis. Bycie razem, ale możliwość robienia tego, co się lubi. W moim małżeństwie mamy czas dla nas i czas dla siebie (choć i tak jesteśmy wtedy we dwoje). Wojtek gra na Playstation4, ja piszę lub czytam. Ważne, że jesteśmy razem (a uwierzcie, że spędzamy z sobą mnóstwo czasu :)).

Jeśli mowa o piszącej żonie, to tu mój mąż ma gorzej :) Podczas pisania „Męża…” często budziłam się w nocy, aby zapisać „złotą myśl”, a on nie mógł się wtedy nie obudzić (im bardziej staram się być cicho, tym mniej wychodzi). Kiedy miałam problem z losami bohaterów, także pomagał i dodawał słów, kiedy mi ich brakło.


Marzyła Pani od dziecka o pisaniu książek. Kto był wtedy dla Pani pisarskim guru i jakie lektury były wówczas Pani ulubionymi? Czy wraca Pani do nich także dziś?

Czytałam od małego, pisałam też od dziecka (pamiętniki były wszędzie, aż szkoda, że jej wyrzuciłam, bo by było dużo śmiechu). Potem była gazetka szkolna w IV LO we Włocławku, gdzie nauczyłam się nie wstydzić swojego zdania. Miałam własną rubrykę „nie podoba mi się”, bo zazwyczaj od tych słów, rozpoczynałam nasze piątkowe zebrania. Na studiach były eseje, referaty itp., aż w końcu mogłam zacząć pisać dla siebie.

Moi guru? Ciężkie pytanie. Na nikim się nie wzoruję, ale wielu mogłabym wymienić, którzy zostali w mej pamięci.

Czytałam wszystkie części „Pamiętnika księżniczki”, „Stowarzyszenia wędrujących jeansów”, za namową siostry sięgnęłam po „Pamiętniki wampirów”, aby mieć ogląd świata fantastyki. Teraz czytam kryminały i tu muszę wymienić Kasię Puzyńską, bo kocham lipowo :) oraz Remigiusz Mroza (dla nich mam dużo miejsca na półce). Nie mogę zapomnieć o „Mały Księciu” (to obowiązkowa książka na mojej półce :)), którego zabrałabym z sobą na bezludną wyspę, gdybym miała wybrać tylko jedną książkę.

sarajewianka
Rozumiem, że skoro na uczelni prowadzi Pani zajęcia dla oligofrenopedagogów, to sama, w ramach terapii zajęciowej, opiekuje się Pani osobami upośledzonymi umysłowo. To bardzo trudna praca, gdyż terapeuta nie otrzymuje od swojego podopiecznego "bezpośredniej zwrotnej wiadomości, reakcji". Skąd czerpie Pani siłę, by takim osobom dawać swój czas, swoją obecność i uwagę?


Moją siła są ONI Wiele osób uważa, że nie ma z nimi kontaktu, ale nawet jeśli ktoś nie mówi, nie znaczy, że nie rozumie. Moi Podopieczni dodają mi wiary w siebie (nie każdy w pracy słyszy, że się pięknie wygląda czy, że ktoś nas kocha). Niby małe rzeczy, ale dają dużo radości. Fakt są ciężkie chwile (może częściej niż by się chciała, aby były), ale uważam, że lepiej wspominać to, co dobre, a o złym zapominać. Moja praca pozwala spojrzeć na życie inaczej. Bez wątpienia uczy pokory oraz pokazuje, że trzeba się cieszyć tym, co mamy. Mogłabym pisać godzinami o moich Podopiecznych i na pewno, pokochaliby Państwo ich, taj jak ja. 

W Pani życiu najważniejsza jest rodzina, która niestety w ostatnich czasach wśród młodych ludzi wcale nie stoi na pierwszym miejscu. Proszę przybliżyć, jeśli nie jest to zbyt osobiste pytanie, jakim skarbem jest dla Pani Pani rodzina - mąż, mama, babcia, siostra...

W moim życiu rodzina była i będzie na pierwszym miejscu (choć oni pewnie myślą, że praca jest ważniejsza). Mam grono osób, które jest dla mnie szczególne. Zacznę od męża, bo to on (biedaczek) spędza ze mną najwięcej czasu. Dużo by o nim mówić, ale najważniejsze jest to, że mnie wspiera lub stopuje, kiedy „płynę” zbyt głęboko. Kiedyś śmiałam się, że nie chcę męża, który będzie taki, jak mój tata, ale dziś wiem, że nie potrafiłabym inaczej :) Wojtek sprawia, że mi się chce, kiedy mi się nie chce :)

Rodzice Mama, najlepsza przyjaciółka do dziś (mimo, iż nie mieszkamy razem to wie wszystko na bieżąco). Jest najlepszym człowiekiem, jaki nosi świat, gdyby każdy był tak dobry, jak ona, nie byłoby zła, o którym coraz więcej słyszymy. Tata, mój motywator od dziecka. Zawsze chciał ze mnie „wycisnąć” wszystko, co najlepsze. Dzięki niemu jestem ambitna i dążę do celu. Każdemu życzę takich rodziców i mam nadzieję, że ja i Wojtek właśnie takimi będziemy, bo mamy się na kim wzorować.

Mój brat, bratowa i Zuzia. To małe „stworzenie” przewróciło świat do góry nogami (a jeszcze, jak słyszę, że ma coś za mną, to pękam z dumy). Nawet po dłuższej przerwie w widzeniu, potrafimy usiąść i rozmawiać, co cieszy :)

Ekipa włocławska :) Babcia i dziadzia, Dorota, Mariusz i Dominika. Kiedy się widzimy, moja głowa pęka (pozytywnie) od rodzących się w niej pomysłów do książek (to będą bestsellery :)).

Każde z osobna zajmuje ogromną część mojego serducha, a jak połączę ich z sobą dają moc, której nie dadzą nawet baterie Duracell :) Wiem, że zawsze mogę na nich liczyć, co pokazali niejednokrotnie.

Monika Piotrowska-Wegner
Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju? [zdaję sobie sprawę z Pani młodego wieku, więc chyba będzie Pani musiała wytężyć wyobraźnię :)]


Nie muszę wytężać wyobraźni :) Ja po prostu chciałabym usłyszeć, że byłam dobrym człowiekiem i że Ci, których zostawiłam na dole są szczęśliwi.

fot. Patrycja Milewska
martucha180
Tak się zastanawiam… czy na pewno mąż jest potrzebny? Czy wystarczy partner, a może… partnerka? Dlaczego zdaniem Pani ludzie powinni dobierać się w pary i tak funkcjonować na co dzień?


Moje zdanie jest takie, że każdy powinien żyć tak jak mu wygodnie, byle nie ranić przy tym drugiej osoby. Decyzja o ślubie powinna być wspólna, bez przymusu osób trzecich, co niestety często ma miejsce. Znam wile osób, które funkcjonują jako para i nie chcą ślubu. Nie neguję to ich decyzja. To, że ja mam ślub nie znaczy, że każdy ma mieć proste :) A nie okłamujmy się ślub to wydatki…i niech nikt nie mówi, że jest inaczej. Nie każdego stać na niego lub po prostu wolą zainwestować pieniądze w coś innego np. mieszkanie. 

Jeśli może Pani zdradzić… jakie inne wielkie marzenie z dzieciństwa zostało spełnione albo się wkrótce spełni?

Mam łyżwy (i tu moja rodzina się śmieje). Od dziecka marzyłam o łyżwach, choć we Włocławku nie było lodowiska. Ja chciałam i już. I mam je :) Wymarzone, białe, praktycznie nie używane, bo nie mam z kim chodzić na lodowisko :) To nie znaczy, że jestem rozpieszczona, bo łyżwy pojawiły się dopiero wraz z lodowiskiem, choć prosiłam o nie kilka lat.

Izabela Raszka
Jakie jest Pani ulubione danie? Załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinna mieć według Pani składniki?


Kocham makarony. Mogę jej jeść i jeść, przegryzając lodami :)

Proces wydawania książki to bez wątpienia tagiatelle z łososiem w sosie śmietanowym z kurkami. Długi, ale mocny makaron to praca nad książką moja i Wydawnictwa). Łosoś (kocham go) to ludzie, z którymi mogłam pracować, a kurki to ja (takie niewiedzące, gdzie się podziać i co dalej), połączeni z sobą za pomocą śmietany.

Odchodząc od jedzenia, chciałabym dodać, że cieszę się, że Wydawnictwa Videograf obdarzyły mnie takim zaufaniem i pozwolili dołączyć do ich rodziny.

Załóżmy, że na chwilę mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści. Jaką by Pani wybrała i dlaczego? A może żadną?

Zabierzcie mnie, gdzie chcecie tylko nie do horroru, bo zapewne wchodziłabym wszędzie, gdzie nie trzeba :) a tak całkiem serio to chciałabym trafić do lasu z „Władcy Pierścieni”, który był moją zmorą podczas czytania. Istny trening dla wyobraźni.

Mea Culpa
Jakie wartości w życiu są dla Pani priorytetem?


Bez wątpienia rodzina i każdy, kto się w niej kryje. Ważna dla mnie jest samorealizacja oraz ambicja, dzięki której mam siłę, by się spełniać zawodowo i nie tylko. 

Proszę wyciągnąć jednego ze swoich ulubionych bohaterów z wybranej lektury i opowiedzieć mu czym jest literatura według Pani.

Ja nie chcę mu opowiadać, ja mu ją po prostu pokażę, jak wpadnie do mojego mieszkania :) Biedy Kubuś Puchatek…mam tylko pól słoika miodu.

Jola
Pani Małgosiu. Jest pani piękną młodą i utalentowaną kobietą/moi synowie są starsi, a ja to już chyba "dinozaur"jak mawiał mój syn/
Pani książka to głos Waszego pokolenia jak mniemam-wolność, wolne związki ,singielki itp. Ja tu "natruję" -"w moich czasach było inaczej/_ha,ha.
Jaki styl życia jest Pani bliższy-tradycja czy nowoczesność na co dzień?

I tradycja, i nowoczesność. Jeśli mowa o życiowej ścieżce to tutaj tradycyjnie skończyłam studia, znalazłam pracę, wyszłam za mąż i wierzę, że przyjdzie pora na powiększenie rodziny :) Nowoczesność to moje gotowanie. Tutaj do tradycji i dwudaniowych obiadków daleko. Często jemy na mieście albo w tzw. biegu. Zazwyczaj o 14 jeszcze nie wiem, co będzie na obiad za godzinę :) taka spontaniczność. Nie jestem też za tradycyjnym modelem rodziny, zona w domu z dziećmi, mąż zarabia na dom, bo w dzisiejszych czasach nas na to nie stać. Ja pracuję od poniedziałku do niedzieli i to mi się podoba. Aż boję się czasów gotowania zupek dla dziecka…chyba wtedy powstanie nowa komedia o młodej matce :)

Pisarz jest zazwyczaj też molem książkowym. Jaki rodzaj literatury jest Pani najbliższy?

Czytam dużo, ale mam dobrego dostawcę książek (mój mąż nie żałuję na moją pasję). Z racji pisania, ubyło czasu na czytanie, ale kiedy jest chwila to siadam i chłonę. Kiedyś czytałam tylko obyczajówki, potem pokochałam kryminały, a co ciekawe po komedię sięgnęłam dopiero wiedząc, że moja zostanie wydana. Zauważyłam, że nie każda mnie śmieszy i zapewne tak będzie z moją, bo każdy ma inne poczucie humoru :) Pamiętam moje spotkanie z „Awarią małżeńską”, która była niczym lek.

Pozdrawiam i cieszę się, że jest Was, młodych, zdolnych pisarzy coraz więcej!

Kasia s.
Z tego, co widzę jest Pani dość zapracowana osoba. Kiedy w tym życiu czas na pisanie?


Czas na pisanie jest wieczorową porą lub w nocy. Jest ciemno, a ja otwieram worda i klikam w literki, tworząc książkę dla Was :) 

Co skłoniło Panią do napisania książki?

Napisałam jedną książkę, z mocnym umiejscowieniem choroby psychicznej, ale dostałam odpowiedzi typu, że jestem za młoda na takie tematy lub, że tematyka jest zbyt trudna. Dla mnie to codzienność, dla innych nie. Postanowiłam napisać coś lekkiego i oto jest „Mąż potrzebny na już”. Przewidywalny, ale z zakończeniem, jakiego oczekuje czytelnik. Może na rynku wydawniczym znajdzie się kiedyś miejsce dla Falkowskiej piszącej o depresji czy niepełnosprawności. Czas pokaże :)

Anka.firanka
 Ile w Pani Berki albo innej z dziewczyn z książki?


Skłamałabym mówiąc, że nic :) W każdej z dziewczyn jest część mnie. Ile? Tyle ile chciały, byłam dla nich otwarta. Oczywiście teraz myślicie, że przerysowałam siebie i poszłam na łatwiznę, ale tak nie jest. Każdy autor daje jakieś swoje cechy swoim bohaterom, są wtedy tacy bardziej „nasi”. Zarówno Berka, jak i inni mają coś ze mnie, ale tylko najbliżsi mogliby doszukać się podobieństw i niech tak zostanie :)

Zakładając, że książka odniesie duży sukces (i tego życzę) czy zrezygnuje Pani z pracy, aby oddać się pisaniu?

Smutna wiadomość dla osób z Fundacji, jest taka, że zostanę z nimi tyle ile mi pozwolą. Kocham moją pracę i ludzi, z którymi pracuję <3 A pisanie…nie traktuję go jako pracy. Poza tym lubię stabilizację, a pisanie mi jej nie daje. Tu nie wiem, co będzie jutro, a żyć trzeba :)

Anonimowy
1. Dlaczego akurat komedia i czy to jedyny gatunek jakiego Pani sięgnie. Widząc biografię czekam na jakąś specjalistyczną książkę, co Pani na to?


Zaczęłam od komedii, skończę na fantastyce :) żartuję oczywiście. Komedia powstała w najtrudniejszym okresie mojego życia (wielu myśli młoda, co mogła przejść), o którym mam nadzieję, że dane będzie mi kiedyś napisać. Zamiast się załamywać, pisałam i to pomogło, choć nieuniknione musiało nadejść.

Ja również chciałabym dać Wam coś specjalistycznego, pisanego z mojej perspektywy. Może kiedyś, kto wie :)

Jaki ma Pani plan na przyszłość, nie chodzi mi tylko o pisanie, ale o całokształt? Przecież każdy o czymś marzy.

Mam tyle marzeń, że brakłoby czasu na pisanie :) Ale najważniejsze to powiększenie rodziny i możliwość zapewnienia wszystkiego, co najlepsze. No i ten kredyt hipoteczny :) Oby go spłacić, jak najszybciej :)

Monika Mańka
Współczesna kobieta to istota niezależna, czerpiąca z życia to co najlepsze, można zaryzykować stwierdzenie, że nawet hedonistka. Przestaje utożsamiać siebie z tym co utylitarne, nie ma być jedynie użyteczna, działa na własnych zasadach i naprawdę dobrze jej to wychodzi. My Półki, choć myślę, że to bardziej zależy od motywacji płci niż nacji, wchodząc w relację z facetem stajemy się, wpisujemy się w użyteczność, która jest nam przypisana kulturowo. Jak kobieta, zgodnie z własnym sumieniem i potrzebami, ma w poszukiwaniu drugiej połówki nie zatracić gdzieś po drodze siebie, swoich marzeń i pragnień? Czy wizja kreowania przez otoczenie, starej panny-wariatki, posiadającej stado kotów to jedyne, ma co może liczyć kobieta, której mąż nie jest potrzebny od/na zaraz?


Nie lubię określenia stara panna. Oj te stereotypy, niby mamy XXI wiek, a wciąż myśli jak ze Średniowiecza. Faktycznie koty kojarzą się nie wiem czemu ze staropanieństwem, ale mam koleżanki, które mają koty i rodzinę więc coś tu się gryzie. Kobiety bez mężów uważano od zawsze za gorsze i wiele starszych osób tak myśli do dziś :) uwielbiam te stwierdzenia „żaden jej nie chciał” czy „nawet chłopa nie umie zatrzymać”. Społeczeństwo wywiera niepotrzebną presję na kobietach, bo może to ona go nie chciała lub po prostu on był zły. Ile to się słyszy o przemocy fizycznej i psychicznej w małżeństwie, gdzie kobiety boją się mówić, bo w sumie wiedzą co usłyszą. Biorą winę na siebie, bo przecież facet to facet. Jestem za równouprawnieniem w związku i tego się trzymam :)

Jeśli miałaby Pani wybrać jednego autorka/-ę, który zainspirował/-a Panią do napisania pierwszego zdania w karierze? Dlaczego właśnie ta osoba?

I tu nie wymienię autora, lecz moją opiekunkę w gazetce szkolnej, która z redaktora technicznego dała szansę tworzenia gazetki z innej perspektywy. Ukłony dla pani mgr Doroty Jóźwiak z IV LO we Włocławku (Baczyński ma się dobrze :)). Później było łatwiej. Otworzyłam się na pisanie i nie bałam się, że ktoś to czyta. Chciałam tego i nadal chcę :) Mimo, iż minęło sporo czasu, wiem, że to ona jako pierwsza we mnie uwierzyła. 

Oblicza Rozy 
To, że kocha Pani czytać z pewnością wiedzą osoby z Pani otoczenia, ale czy wiadomość o wydaniu książki była zaskoczeniem? Jakie były reakcje bliskich i kto jako pierwszy przeczytał "Męża potrzebnego na już"? 

fot. Patrycja Milewska
Zaskoczenie? Do dziś ludzie piszą i pytają czy to naprawdę moją książka. No fakt, zmieniłam nazwisko i dla wielu pod Falkowską jestem anonimowa:)  Najbliżsi cieszyli się razem ze mną (może nie tak intensywnie, jak ja, ale to zrozumiałe, bo oni są „normalni” - nie tańczą po dostaniu maila). Kto pierwszy przeczytał? Oni dopiero go poznają, teraz jak jest już prawdziwa książką :) wcześniej nie mieli możliwości zapoznania się z treścią. Cieszy mnie ich reakcja na bohaterów i komentarze na fb, zwłaszcza mojego wujka Mariusza, którego ciekawi los trzecioplanowego Teodora:)

Pani książka została objęta patronatem przez świetnych blogerów, tych znanych, lubianych, często odwiedzanych :) Myślę, że to niezwykle ważne, zwłaszcza gdy chodzi o debiut. Jak ocenia Pani wkład blogerów w promocję książki?

Moje patronaty są wspaniałe. Zaczynając od Krysi z LŚC, z którą mam częsty kontakt. Już jej pisałam więc się powtórzę, że dla autora praca z nią to zaszczyt :) Malwina z Malwina czyta, jest ze mną znacznie dłużej niż myślicie. Jej logo wręcz musiało być na książce, a sama blogerka jest niezastąpiona i wierzę (a nawet wiem), że będzie o niej jeszcze głośno. Innych poznałam przy tworzeniu listy patronatów i nie ukrywam, że mamy z sobą dobry kontakt. Szczególnie Ola z Imperium Książkomaniaczki zasługuje na wyróżnienie za swoje pozytywne myślenie (ja myślałam, że jestem optymistką, ale Ty królujesz). Każdy z nich się stara, co mnie cieszy. Są nawet tacy, których nie ma na w gronie patronów, a dają z siebie maksimum. Taką osoba jest Sandra z Miłość do czytania :) Każdemu z nich dziękuję za możliwość współpracy oraz za pokazanie Waszego świata, który od zawsze mnie ciekawił. Powyżej wymienieni oraz Dziewczyny z „Literatura kobieca, co czytać?” Martyna z „Zakochani w słowach”, „Czytadełko”, „Polishbooklover”, „Turkusowa sowa”, „Polacy nie gęsi…”


Nie pozwólcie, aby życie się z Was śmiało, bądźcie szybsi i to Wy śmiejcie się z niego
 

~~ * ~~

W imieniu swoim i czytelników mojego bloga dziękuję Małgorzacie Falkowskiej za niezwykłe interesujący wywiad.
 
Nagrodę w postaci książki ''Mąż potrzebny na już'' otrzymują:
sarajewianka oraz Jola

Gratuluję i pozdrawiam,
Cyrysia


10 komentarzy:

  1. Obszerny i niezwykle interesujący wywiad. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję autorce za fajne,wyczerpujące odpowiedzi.Oczywiście serdeczne dzięki za wygraną nagrodę.Pozdrawiam serdecznie i gratuluję koleżance,która również wygrała.Pośmiejemy się razem.Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję Pani Krystynie za zorganizowanie konkursu i nagrodę :), Pani Joli gratuluję wygranej :)
    PANI MAŁGOSIU, dziękuję za odpowiedzi, które świadczą o Pani dużej wrażliwości, empatii w stosunku do osób, które spotyka Pani w życiu (zwłaszcza w stosunku do Pani podopiecznych) i dojrzałości – w młodym wieku docenia Pani, szanuje i kocha swoich najbliższych :) Życzę Pani wszystkiego najlepszego! Cieszę się, że będę mogła przeczytać książkę napisaną przez Panią :)
    sarajewianka

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! Takze dla zasłużonych blogerek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wywiad i zdjęcie Pani :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję. Interesująca rozmowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję bardzo za świetne odpowiedzi! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy wywiad, bardzo miło mi się go czytało! ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...