poniedziałek, 3 października 2016

''Nakarmię Cię miłością'' i... drobnymi kłamstwami - Anna Dąbrowska [recenzja premierowa]



Nakarmię Cię miłością
Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 26 września 2016
Ilość stron: 352 
Moja ocena: 1/6 
 
~~ * ~~


,,Nakarmię cię miłością
Ukołyszę dźwiękiem płynących łez
Jak dużo mojego świata mam ci ukazać,
Byś w końcu zrozumiała, że dwa słowa to nie był tani blef”

(słow. Anna Dąbrowska)

  Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.

   Anna Dąbrowska. Prywatnie matka i żona. Z wykształcenia technik usług kosmetycznych, z zamiłowania kreatorka malowania słowem. Niepoprawna marzycielka i romantyczka. Wielka fanka Thirty Seconds To Mars i miłośniczka twórczości Stephenie Meyer. Zadebiutowała powieścią ''Stalowe serce'', którą wydała pod nazwą Laven Rose. Postanowiła jednak zerwać z pseudonimem i być kojarzona wyłącznie z imienia i nazwiska.

Nie tego się spodziewałam.
  Doskonale pamiętam debiut autorki. Wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Dlatego z ogromną niecierpliwością wyczekiwałam jej kolejnej książki. W końcu nadszedł ten dzień, a ja czym prędzej zabrałam się za czytanie ,,Nakarmię Cię miłością’’. I już po kilku stronach nie mogłam wyjść ze zdumienia, gdyż nastawiłam się na coś zupełnie innego. Ta proza diametralnie różni się od swojej poprzedniczki. Jest bardziej różnorodna i bardziej efektowniejsza w odbiorze. Próżno tu szukać przesadnej ckliwości czy sztucznego dramatyzowania. Znajdziemy za to szeroką paletę emocji, które zaspokoją oczekiwania nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Pełen podziw.

Sztampowa fabuła.
  Nic bardziej mylnego. Jak dla mnie pomysł na fabułę okazał się strzałem w dziesiątkę. Wieczór panieński, gra w pokonywanie wybranych przez siebie wyzwań oraz seksowny, charyzmatyczny muzyk. Co mogło wyjść z takiego połączenia? Powiem Wam. Niezła mieszanka wybuchowa.

Powielanie schematów.
  Skądże znowu. Autorka stworzyła New Adult inne niż wszystkie książki z tego gatunku. Zazwyczaj wiek bohaterów to 20-26 lat, czyli okres obejmujący studia i rozpoczynanie życia zawodowego. Tymczasem poznajemy dwoje dorosłych ludzi wkraczających w magiczną „trzydziestkę”, a co z a tym idzie – ich problemy i oczekiwania mają nieco inny wymiar. Ewentualnie jakby się mocno uprzeć - to można znaleźć minimalne podobieństwo do popularnej serii After – Anny Todd. Choć uważam, że ,,Nakarmię cię miłością’’ znacznie ją przewyższa, ponieważ nie znajdziemy tu kolejnej naiwnej nastolatki, która sama nie wie czego chce oraz buntowniczego chłopca, który co rusz popada w agresję. Jedyne co łączy te dwie pozycje to silne uczucia, konflikty, nieprzewidziane sytuacje, bolesna przeszłość, trudna miłość oraz niezwykły finał obfitujący w wiele niespodzianek.

Papierowi bohaterowie.
  Bynajmniej. To postacie z krwi i kości, z doskonale zarysowanym portretem psychologicznym. Ich zachowanie i reakcje wydają się wiarygodne i spójne. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Laura - miła, spokojna i poukładana dziewczyna. Pracuje w banku razem ze swoim chłopakiem Pawłem, który jest typowym egoistą zapatrzonym w czubek własnego nosa. Mimo to Danielska nie potrafi od niego odejść, ponieważ targa nią silny lęk, że nie zajdzie nikogo, kto zdoła ją pokochać. Nie mniej ważną osobą jest Tobiasz – zdolny muzyk obdarzony niezwykłym magnetyzmem. Często bywa impulsywny, wulgarny; zdystansowany do ludzi i negatywnie nastawiony do życia. Na uwagę zasługuje także temperamentna Kaśka o niezwykłej osobowości. Początkowo drażni swoim luzackim podejściem do spraw damsko-męskich, ale wiele zyskuje przy bliższym poznaniu. Brakowało mi tylko tej przysłowiowej "kropki nad i" czyli więcej scen z udziałem Pawła i rodziców Laury. Lecz to taka mała drobnostka, która nie wpływa w żaden sposób na mój odbiór całości.

Walka z demonami - ale to już było…
  Czy faktycznie było? Mogłabym polemizować w tej kwestii, albowiem trauma traumie nierówna. Tak właśnie jest w przypadku Laury i Tobiasza. Oboje noszą ciężkie brzemię przeszłości, od którego niełatwo się uwolnić.

,,Każdy z nas ma swoje piekło, które naznacza nas swym ogniem, tworząc blizny. Blizny na sercu, które nigdy nie znikną. Blizny, z którymi należy nauczyć się żyć.’’

  Pisarka z właściwą sobie wrażliwością porusza ważne tematy społeczne takie jak przemoc domowa, brak ciepłych relacji rodzinnych, zażywanie narkotyków jako forma ucieczki od rzeczywistości lub niemożność wyrwania się z impasu cierpienia i pogodzenia się z oczywistą prawdą. To wszystko sprawia, że lektura nabiera wyjątkowej głębi i realizmu.

Przesłodzony wątek miłosny.
  Wprost przeciwnie. Zażyłość, jaka wywiązuje się pomiędzy Laurą i Tobiaszem daleka jest od banału i mdlącego lukru. Karski, zraniony do granic możliwości, panicznie boi się kolejnych rozczarowań. Z kolei Danielska marzy o czymś stałym, najlepiej na zawsze. Czy wspólnie dojdą do kompromisu? Pojawiają się wszelkie wątpliwości, lęki, żale, dylematy, nadzieje, rozterki i burzliwe porywy serca. Czasami będzie wesoło i pikantnie, niekiedy poważnie i wzruszająco, a innym razem wstrząsająco i dramatycznie. Z całą pewnością nikt nie powinien narzekać na brak wrażeń.

Przeciętny styl pisania.
  Oczywiście, że nie. Anna Dąbrowska doskonale umie operować słowem. Pisze płynnie, przekonująco i sugestywnie. Znakomicie też odmalowuje uczucia, o których najtrudniej jest mówić. Ciekawym zabiegiem jest poprowadzenie dwutorowej narracji - zarówno z punktu widzenia Laury jak i Tobiasza. Dzięki temu mamy możliwość znacznie lepiej poznać ich poglądy, obawy i przemyślenia. Warto też docenić żwawe tempo akcji. Cały czas coś się dzieje, wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie. Znajdziemy tu również kilka scen erotycznych nakreślonych z dużym wyczuciem smaku, jednocześnie mocno działające na zmysły. Lecz prawdziwą wisienką na torcie jest nietuzinkowe zakończenie. Wysoki poziom adrenaliny gwarantowany.

Podsumowując: Nie polecam.
 Nie polecam, a wręcz zmuszam do przeczytania ,,Nakarmię Cię miłością’’. To piękna i wyjątkowa powieść o rozkwitającym uczuciu, trudnej przeszłości i niekończącej się walce o własne szczęście. W przejmujący sposób uświadamia, że prawdziwa miłość nie potrzebuje znaków i drogowskazów. Gdy przyjdzie twój czas sama wejdzie do twojego domu, życia, serca. Nie mogę przestać myśleć o tej książce. Zakochałam się w niej od pierwszych przeczytanych słów. Teraz kolej na Ciebie!

 Na koniec dodam, że moja przewrotna ocena ma na celu pokazanie Wam, że to co najważniejsze, przeważnie jest niewidoczne dla oczu, a to co rzuca się w oczy - to często pozory :)


Fanpage Anny Dąbrowskiej: KLIK

33 komentarze:

  1. Kiedy zobaczyłam ocenę 1/6 myślałam, że dostanę zawału, bo na powieść się bardzo nakręciłam haha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna i unikatowa recenzja! :) Z każdym Twoim słowem się zgadzam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka świetna i pomysłowa recenzja. Czuję się przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  4. A już myślałam, że jakaś książka wybitnie Ci się nie spodobała :)) Zapowiada się ciekawie, więc możliwe, że się skuszę w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Swoją oceną przyprawiłaś mnie o zawał serca! :) i szczerze zastanawiałam się przez moment, co z Tobą nie tak :) ale po przeczytaniu recenzji już wiem wszystko :)
    Świetna recenzja :)

    Pozdrawiam
    www.myfairybookworld.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  6. Ksiazka juz do mnie ,,idzie"...
    Jestem bardzo zainteresowana od samego poczatku kiedy ujrzalam okladke.Jakis impuls pragnie by byla moja.
    Małgorzata Heimel.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ksiazka juz do mnie ,,idzie"...
    Jestem bardzo zainteresowana od samego poczatku kiedy ujrzalam okladke.Jakis impuls pragnie by byla moja.
    Małgorzata Heimel.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie czytając Twoją recenzję zaczynałam się dziwić skąd taka ocena :D bardzo mnie zaciekawiłaś tą książką. Zapisuję tytuł bo zbudowałaś super napięcie i jestem ciekawa jak się potoczyła historia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale dałam się nabrać! Aż wielkie oczy zrobiłam, jak zobaczyłam tę jedynkę. Książkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezły psikus. Książka znajduje się na mojej liście do przeczytania, a tu niepochlebna na pierwszy rzut oka recenzja ;) Dałam się nabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. no nie wiem czy bym chciała;p na razie mam fazę na osobliwy dom pani Peregrine;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama recenzja zachęca do przeczytania :-) ja już tupie nogami i czekam na swój egzemplarz w sklepie :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahahah :D
    Genialnie Ci wyszła ta recenzja - aż czytałam ją z większą uwagą! I to tak mimowolnie :D
    Super sprawa! Aż chcę przeczytać książkę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czułam, że ta ocena i recenzja Twoje małe oszustwo. :) Na książkę już czekam i jestem pewna, że się również nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zobaczyłam tę ocenę i czytam recenzję i czytam i myślę: "to za co w końcu ta 1, skoro wszystko jest ok" ? ;)
    I wręcz na koniec pojawił się cytat z "Małego Księcia" - "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu" <3
    Mi nazwisko Dąbrowska w zestawieniu z imieniem Anna od razu skojarzyło się z piosenkarką. Myślałam, że może to Ania coś wydała ;)
    Historia trochę nie w moim stylu więc raczej nie przeczytam, ale cieszę się, że ma grono odbiorców ;)
    Zapraszam na nową notkę i serdecznie pozdrawiam :)
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
  16. Spotkałam się gdzieś ze stwierdzeniem "To kolejne polskie g*wno. Cyrysia tego nie poleca!", a sama bardzo nakręcona na książkę aż musiałam sprawdzić o co tu chodzi. No i sprawdziłam, ale raczej to jak ludzie czytają recenzje.
    Tak się cieszę, że będę miała powieść, już się nie mogę doczekać czytania!
    Pozdrawiam, Iza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Już od pewnego czasu mam w planach zapoznanie się z warsztatem pisarskim tej autorki, a Twoja recenzja dodatkowo mnie do tego przekonała :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj przymusilas mnie do wnikliwego zapoznania sie z recenzja;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy raz czytam u Ciebie taką negatywną ocenę. Na pewno nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Teraz możesz się przekonać, kto serio czyta Twoje recenzje :D tak od deski do deski ;D. Wchodzę, patrzę, 1/6 - myślę "kuuurde, biedna Cyrysia, ale się zawiodła" a tu niespodzianka! :D Skoro Ci tak się bardzo podobała ta książka, to nie pozostaje mi nic innego jak się za nią rozejrzeć ;)). Fajnie, że mamy takie dobre książki.

    Pozdrawiam ;).

    PS Pomysł na recenzję super!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przewrotna jesteś :)

    Co do samej książki, kto wie, skoro bohaterowie nie są nastolatkami to może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwsze słyszę o tej autorce, ale muszę przyznać, że mega mnie zaciekawiłaś tą pozycją! Mam nadzieję, że będzie mi dane po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ależ mnie zmyliłaś tymi śródtytułami! Ale rozumiem, że wyjątkowa książka zasługuje na wyjątkową recenzję! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A to niespodzianka dla Autorki i Wydawnictwa!
    Brawo za recenzję:)
    s-a

    OdpowiedzUsuń
  25. Raczej nie dla mnie, ale gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Rewelacyjna, przewrotna recenzja :D taką niesamowitą, pod wszystkimi względami, recenzję czytałam pierwszy raz :) cudownie :D gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetna recenzja, aż chce się czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak właśnie myślałam, że z ta 1 coś jest nie tak. Nie pamiętam żebyś ostatnio tak nisko oceniła jakąś książkę :D Dowcipnisia z Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...