wtorek, 12 września 2017

''Kandydat na ojca'' Susan Elizabeth Phillips [PATRONAT]

Kandydat na ojca  
Susan Elizabeth Phillips 
Wydawnictwo: Amber
Liczna stron: 336
Data premiery: 17 sierpnia
Ocena: 8/10
Patronat medialny: 

  Jane Darlington od dziecka zapowiadała się na geniusza. I jak każdy mały geniusz była potwornie samotna.

   Teraz ma trzydzieści cztery lata, oszałamiającą urodę i doktorat z fizyki. I nadal jest sama. Desperacko pragnie dziecka, ale nie chce się z nikim wiązać. I nie chce, żeby jej dziecko miało takie same problemy jak ona. A to znaczy, że tata nie może być zbyt inteligentny... Lucy potrzebuje kogoś niezbyt bystrego, niezbyt wykształconego, za to dobrze zbudowanego. I wybiera idealnie! Przynajmniej tak się jej wydaje… [opis wydawcy]

   Susan Elizabeth Phillips, jedna z najpopularniejszych amerykańskich autorek, to twórczyni pełnych życia, błyskotliwych powieści z wysokich miejsc amerykańskich list - o wartkiej akcji, ogromnym poczuciu humoru i niezmierzonej dozie optymizmu (Idealna para, Wymyślne zachcianki, Nie będę damą). Jest laureatką prestiżowych nagród, m.in. Romantic Times Lifetime Achievement Award za całokształt dorobku literackiego oraz najwyższego wyróżnienia przyznawanego autorkom literatury kobiecej: wpisu do Romance Writers Association Hall of Fame (Lista Sław Stowarzyszenia Amerykańskich Autorów Romansów).

  Nie ukrywam, że jestem wzrokowcem i przy wyborze danej książki zazwyczaj najpierw kieruję się okładką, potem opisem fabuły i na samym końcu opiniami innych osób. Dlatego cieszę się, że przed lekturą ,,Kandydata na ojca'', nie wiedziałam jaka będzie jej szata graficzna (czytałam przed premierą), albowiem nigdy w życiu nie skusiłabym się na tak koszmarnie wyglądającą publikację. Zamiast dodawać uroku trąci sztucznością i groteską. A szkoda, gdyż sama treść książki jest przecudowna, pełna emocji i niezapomnianych wrażeń. Aż żal było kończyć czytać.

  Pomysł na fabułę prezentuje się całkiem obiecująco. Poznajemy trzydziestoczteroletnią Jane Darlington – atrakcyjną profesor fizyki, która wykłada teorię względności pola oraz bada kwarki w Laboratorium Preeze. Jej kariera wręcz kwitnie, niestety tego samego nie można powiedzieć o jej sferze prywatnej. Brak jakichkolwiek przyjaciół, tym bardziej adoratorów. Tymczasem zegar biologiczny nieubłaganie tyka. Jane wprawdzie pogodziła się już ze statusem singielki, acz chciałaby zostać matką. Z racji tego wpada na iście szatański plan. Za namową swojej sąsiadki decyduje się przespać z Calem Bonnerem, przystojnym, znanym gwiazdą futbolu, który jej zdaniem niski iloraz inteligencji, co stanowi doskonałą przeciwwagę dla jej błyskotliwego umysłu. Początkowo wszystko idzie zgodnie z planem, jednak wkrótce sytuacja wymyka się spod kontroli i przybiera zupełnie nieoczekiwany obrót. Czy Jane spełni swoje najskrytsze marzenie? A może wpakuje się w niezłą kabałę i przekreśli swoją szansę na macierzyństwo?

   Świetna, błyskotliwa powieść, idealna na poprawienie nastroju. Elementy humorystyczne umiejętnie równoważą się tu z poważnymi zagadnieniami takimi jak: pragnienie posiadania dziecka, kompleksy i poczucie małej wartości z powodu braku rodzicielskiego ciepła, a także strach przed starością oraz przed emocjonalną bliskością i zaangażowaniem w stały związek. Autorka w sposób lekki i subtelny uświadamia nam, że każdy człowiek potrzebuje miłości, akceptacji i zainteresowania drugiej osoby, by odkryć, ukazać swoją prawdziwą wartość. Jeśli tego nie ma gubi właściwą życiową drogę, zaczyna błądzić i coraz bardziej pogrąża się w odmętach wewnętrznej pustki.

   Bezsprzeczną zaletą powieści są prawdziwi i wyraziście nakreśleni bohaterowie oraz gorączkowe interakcje między nimi. Jak każdy z nas mają swoje lepsze i gorsze dni, humory, wady, zalety i słabości. Dzięki temu wydają się bardziej ludzcy, dostępni i autentyczni. Pierwsze skrzypce gra oczywiście bardzo ambitna, szalenie inteligenta kobieta, jednocześnie przeraźliwie samotna Jane. Nie ma ani jednej bliskiej, pokrewnej duszy. Jej matka zmarła, a oziębły ojciec traktował ją jako zbędny balast, dziwaczkę, z którą nie warto wchodzić w jakąś zażyłą komitywę. Polubiłam również Cala, choć początkowo denerwował mnie swoim infantylnym podejściem do wieku partnerki (nie spotykał się z dziewczynami, które miały więcej niż dwadzieścia dwa lata, toteż kiedy dowiedział się, że Jane jest prawie tyle samo lat, co on, czyli powyżej trzydzieści – wpadł w szał). Na szczęście z czasem zaczął zyskiwać w moich oczach, zwłaszcza podczas sceny włamania do sklepu, kiedy to nieudolnie próbował pokazać swoje prawdziwe uczucia. Moim zdaniem to było urocze. Dużo miejsca poświęcono także postaciom drugoplanowym, w szczególności rodzicom Cala i jego babci. Także borykają się z wieloma problemami i próbują dzielnie z nimi walczyć. Gwarantuję, że ich perypetie z rozgrzeją Wasze serca.

  Nie sposób nie wspomnieć o elektryzującym wątku sercowym. Niemal na każdym kroku iskrzy aż miło. Cal jest wściekły, że został tak perfidnie wykorzystany. Jane z kolei miota się między radością a poczuciem winy, niebezpiecznie balansując na granicy frustracji. Co z tego dalej wyniknie? Pisarka daje nam niezłą pożywkę dla wyobraźni, a zarazem cenną lekcję moralności.

,,…. każdy dobry uczynek, choćby najmniejszy, będzie się mnożył i rozrastał, aż cały świat stanie się lepszy. Jej czyn też pociągnął takie skutki, tyle że w odwrotną stronę. Jej egoizm powodował cierpienie niewinnych ludzi. A końca nawet nie widać. Szkoda jest coraz większa, efekt motyli się potęguje.''

   Jak to mówią - każdy kij ma dwa końce, to znaczy, że wszystko można oceniać z dwóch punktów widzenia; wszystko ma swoje dobre i złe strony. Osobiście rozumiem niemoralne pobudki Jane, wszak pragnienie miłości czasem bywa silniejsze niż rozum. W efekcie jesteśmy narażeni na uleganie impulsom. Krótko mówiąc, przestajemy się kontrolować, a co za tym idzie – dążymy do celu za wszelką cenę, nie bacząc na związane z tym ryzyko i zagrożenie. Aczkolwiek, wedle egzegezy nawiązującej do starego porzekadła: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przekonajcie się o tym sami :)

  Niewątpliwie sporym atutem lektury jest styl pisania autorki. Prosty język okraszony ironicznym humorem, plastyczne opisy oraz wartka, pełna napięcia akcja, to wszystko przekłada się na znamienitą komedię romantyczną, która bawi, rozczula i porusza. Z całą pewnością sięgnę po inne dzieła pani Susan. A Was serdecznie zachęcam do zapoznania się z niniejszym tytułem. Naprawdę warto dać mu szansę!

Podsumowując:
  ,,Kandydat na ojca'' to czarująca historia o podążaniu za własnymi marzeniami, nieoczekiwanych przeszkodach oraz wyzwaniach i nadziei na lepsze jutro. Z właściwym sobie wdziękiem pokazuje, że niekiedy warto iść na żywioł i zrobić coś dla siebie. Bo kto nie ryzykuje, ten nic nie ma. Polecam!

22 komentarze:

  1. Słyszałam już o tej książce i naprawdę wydaje się całkiem niezła:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka faktycznie nie najbardziej trafiona, ale dobrze, że książka nadrabia treścią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się ciekawa, choć zbyt często takich nie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że ciekawe książki zostają pokarane takimi okładkami. ;/ Nie ukrywajmy - ludzie są wzrokowcami i przez takie "kwiatki" mogą zupełnie książkę odrzucić. ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie okładka odrzuca od siebie, ale sama fabuła mnie intryguje, więc może przymknę oko na okładkę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Treść intryguje, ale okładka... nieco infantylna i przesłodzona.

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak, teraz jestem ciekawa i chciałabym ją przeczytać. Bardzo!
    zapraszam i pozdrawiam
    http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/09/najlepszy-powod-by-zyc-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Może się skuszę.
    Kojarzy mi się trochę z Bridges Jones.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluje patronatu:) Chociaż jest ona świetnym przykładem jak dobra historię można zepsuć fatalną okładką... Kupić bym na pewno nie kupila, ale jak będzie w bibliotece to wypożyczę;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie sięgnę po tą lekturę. Wydaje się być bardzo ciekawa.
    Serdecznie pozdrawiam.
    https://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  11. Tytuł ciekawy, a okładka faktycznie nietrafiona

    OdpowiedzUsuń
  12. Autorkę lubię, dlaczego by nie sięgnąć po kolejną jej książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zbyt pozytywna jak dla mnie, ale będę polecała osobom, które lubują się w podobnych powieściach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie okładka nie zachęca, ale treść już tak :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie tak, czasem dążymy do czegoś za wszelką cenę ;)
    Zapowiada się całkiem fajna lekturka, ale mi brak czasu na jej przeczytanie ;(

    Gratuluję patronatu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka jest okropna, to muszę przyznać. Ale skoro mówisz, że treść super, to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...