niedziela, 1 kwietnia 2018

Wywiad z Katarzyną Grabowską

Karolajna
Przeczytałam w opisie książki, że pojawia się w niej dylemat pomiędzy tym co jest słuszne, a tym co podpowiada serce. Jakiego wyboru Pani by dokonała? 

Najtrudniejsze w życiu są wybory, których musimy dokonywać. Czasem jest tak, iż czegoś bardzo pragniemy, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że taki wybór będzie zły i może innym przysporzyć cierpień. Wtedy musimy dokonać obrachunku z własnym sumieniem. Czy przedłożymy własne pragnienia, uczucia, nad dobro innych? W tym momencie trudno jest mi odpowiedzieć, jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji. Myślę, że mało kto mógłby odpowiedzieć bez wahania na to pytanie. Łatwo powiedzieć – „dla mnie liczy się dobro ogółu, jestem altruistą, nie myślę tylko o sobie, nie kieruję się uczuciem”, jednak gdy nadchodzi ten moment, w którym musimy podjąć decyzję, większość z nas staje się jednak egoistami. 

Czy chciałaby Pani żeby magia istniała naprawdę? 

Dla mnie magia istnieje, chociaż może nie w takiej formie, jak się przyjęło uważać. Magiczne są chwile, które na zawsze pozostają we wspomnieniach. Magiczne są niewytłumaczalne momenty, które przytrafiają się każdemu. Można nazwać je cudem. Można nazwać je magią. Jednego jestem pewna – nie chciałabym, aby ktoś miał monopol na magię. Aby mógł jej używać dowolnie, również obracając przeciwko innym. 

Agnieszka Mycoffeetime
W dzisiejszym skomputeryzowanym, cyfrowym świecie, gdzie wszystko da się zapisać w formie algorytmów wydaje się, że nie ma już miejsca na magię. Dlaczego więc temat magii w książce? - NAGRODA 

Dzisiejszy świat, jest światem cyfrowym. Życie ludzkie zamyka się w wirtualnej przestrzeni. Laptopy, tablety, smartfony… Wszędzie technika, postęp. Oczywiście postęp jest rzeczą dobrą i nie neguję tego, jednak w tym skomputeryzowanym świecie brakuje czegoś, co pozwala dostrzec niezwykłość życia, piękno świata. Idąc nad wodospad, turysta myśli o zrobieniu dobrego selfie – jak ustawić aparat, jaką zrobić minę, komu rozesłać zdjęcie. Gdzie w tym wszystkim miejsce na ów podziw, który budzi natura? Gdzie odkrywanie legend, mitów związanych z danym miejscem? Bohaterka mojej powieści jest właśnie taką typową, współczesną, młodą dziewczyną, która wszystko planuje, oblicza, nie rozstaje się ze swoim telefonem. I ta uzależniona od techniki nastolatka zostaje zmuszona do zmiany planów – zamiast na wymarzone wakacje w Hiszpanii, jedzie zająć się schorowaną babcią. Świat babci jest inny od świata Julii. Jednak ten babciny świat zaczyna wciągać wnuczkę. Legenda o głazie staje się początkiem jej dalszych przygód i całkowitej zmiany życia. Dopiero odrywając się od współczesnych nowinek technologicznych, przenosząc się w czasie i przestrzeni dotyka magicznej sfery życia i odkrywa prawdziwe uczucia. Uważam, iż magia jest w każdym z nas, tylko nie potrafimy jej odkryć, wydobyć z siebie. Jesteśmy zbyt zabiegani, zapracowani, w ciągłym pędzie. Powinniśmy przystanąć, rozejrzeć się, poczuć. 

Księgozbiór Kasiny
Czy gdyby magia istniała, to jaką moc chciałby Pani posiadać? 

Nie chciałabym posiadać żadnej mocy, gdyż jestem człowiekiem, a człowiek ma to do siebie, że zawsze dąży do podporządkowania sobie innych. Nikt nie powinien mieć monopolu na magię. Jednak jeśli mogłabym wybrać jakąś umiejętność, to wybrałabym latanie. Mam lęk przed podróżą samolotem, więc gdybym umiała latać, bez problemu przeniosłabym się, gdzie tylko bym chciała. 

Czy w życiu kieruje się Pani bardziej sercem czy rozumem? 

Sama nie wiem. Staram się zachować umiar. Ciężko rozdzielić serce od rozumu, ale warto szukać kompromisu. 

Ewelina Łukawska
Jaki jest Pani ulubiony kamień? Wierzy Pani, że posiada szczególną moc? 

Uwielbiam opal. Jego tajemnicze refleksy przyciągają mnie do siebie. Mam wrażenie, że zaklęta jest w nim dusza. Ponoć ten kamień przynosi nieszczęście, jednak ja go tak nie odbieram. 

Co jest Pani inspiracją do pisania książek? 

Lubię pisać i pisałam właściwie od zawsze – odkąd tylko poznałam literki. Po prostu czuję czasem potrzebę, aby usiąść i przelać na papier (teraz już na klawiaturę laptopa) te wszystkie myśli, które kłębią się mi w głowie. Pomysły same się pojawiają – czasem na skutek jakiegoś impulsu, czasem pod wpływem rozmowy. A kiedy już się pojawią, to żyją i męczą mnie, dopóki nie stworzę jakiejś historii. 

Sabina
Jakie jest Pani marzenie? 

Moje marzenia są prozaiczne. Zdrowie dla najbliższych, spokój. Chciałabym też wreszcie pojechać do Korei, która stanowi przedmiot moich badań naukowych. Może kiedyś to marzenie się ziści, chociaż niestety odczuwam ogromny lęk przed lataniem 

Kto był pierwszym czytelnikiem Pani książki? 

Pierwszym czytelnikiem jest moja starsza córka Basia. Zawsze po napisaniu rozdziału czytam go jej, a ona wyraża swoją opinię. Czasem mówi mi, aby coś zmienić, albo wręcz przeciwnie odwodzi mnie od zmian, gdy ja jestem na nie gotowa :) Wcześniej prowadziłam bloga i to właśnie tam zamieszczałam moje opowieści. Czytelnicy bloga bardzo mnie wspierali – dzięki nim zaczęłam myśleć o wydaniu książki. I wreszcie się udało :) 

Basia
Co w życiu sprawia Pani radość, co zadowolenie, co uszczęśliwienie? 

Tak jak wspomniałam wcześniej, moje życie jest proste. Cieszą mnie drobnostki. Pierwszy promień wiosennego słońca, kwitnące jabłonie, spadające gwiazdy, uśmiech moich córek. Byłam szczęśliwa, gdy słyszałam pierwsze słowa wypowiadane przez moje córki, gdy widziałam ich pierwszy krok, gdy pierwszy raz odprowadzałam je do przedszkola, szkoły. Cieszę się z ich sukcesów. Zadowolona jestem, gdy nie muszę borykać się z problemami, gdy nic mnie nie stresuje. Uważam, iż radość, zadowolenie i uszczęśliwienie przenikają się wzajemnie i razem składają się na pewien koktajl odczuć, które czasem mi towarzyszą. Na pewno byłam bardzo szczęśliwa, radosna i zadowolona, gdy wreszcie mogłam wziąć do reki moją książkę :) 

Jakie marzenie jeszcze odnośnie pisania ma Pani do spełnienia? 

Nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Po prostu chcę dalej pisać i mam nadzieję, że historie przeze mnie stworzone zostaną ciepło przyjęte przez Czytelników. 

Skąd tytuł czy był pierwszy czy już po napisaniu książki? 

Wiedziałam o czym będę pisać, wiedziałam, że głównym sprawcą zamieszania będzie kamień, ale nie wiedziałam, jaki tytuł wymyśleć. Roboczo zatytułowałam „Magia ukryta w kamieniu” i tak już zostało. Teraz uważam, że to był strzał w dziesiątkę. Czasem szuka się czegoś daleko, a tymczasem jest to tak blisko. 

Czy zmieniłaby Pani coś teraz już po jej napisaniu? 

Oj, ja bym cały czas coś zmieniała. Za każdym razem, gdy czytam moje opowieści, myślę sobie, że mogłabym to inaczej przedstawić. Tom drugi „Las Potępionych” jest już napisany, ale nadal dokonuję jego poprawek – zmieniam niektóre wątki. Gdyby ktoś przeczytał pierwowzór i wersję końcową, to bardzo by się zdziwił. Zresztą przy „Magii ukrytej w kamieniu” było tak samo. Wystarczy chociażby wspomnieć sprawę Baldurii – w pierwotnej wersji, dostępnej wcześniej na blogu i w formie e-booka, urodziła bliźniaki, w wersji książkowej już tylko syna :) 

Ania J
Dlaczego właśnie kamień? Co takiego mają w sobie kamienie że ludzie uważają je za magiczne? 

Kamień jest trwały, według wielu legend ma zaklętą w sobie duszę. Kamień jest łącznikiem pomiędzy czasami. Ludzie przemijają, drzewa obumierają, a kamień – niemy świadek wydarzeń sprzed wieków, nadal jest ten sam. Czyż to nie czysta magia? Gdyby tak nagle kamień ożył, to cóż by nam mógł opowiedzieć? 

martucha180
Czemu tak długo czytelnicy musieli czekać na wersję papierową Pani książki? 

Książka już dawno temu miała się ukazać, ale wydawnictwo, z którym podpisałam umowę nie wywiązało się z niej. Zwodzili mnie długo, że mają w planach, ale najpierw inne zobowiązania, aż w końcu przestali odpowiadać na moje maile, a listów poleconych w ogóle nie odbierali. Po konsultacjach z prawnikiem, w związku z niedotrzymaniem warunków umowy przez wydawnictwo, umowa przestała obowiązywać i mogłam poszukać innego wydawcy. Wtedy też trafiłam do wspaniałego Wydawnictw Videograf. Tu już proces wydawniczy był krótszy. Umowa podpisana w 2017 roku, książka wydana w roku następnym :) 

Ciekawi mnie, jak to było z tytułowym kamieniem. Czyżby początek piosenki „Cicha woda” miał na to jakiś wpływ: „Płynął strumyk przez zielony las, a przy brzegu leżał stukilowy głaz”? Czy coś zupełnie innego? 

Akurat nie pomyślałam o tej piosence, ale faktycznie pasuje. Powiem tak, miałam zamysł historii, która będzie się działa w innym czasie (później doszedł do tego też inny wymiar), potrzebowałam tylko jakiegoś łącznika pomiędzy teraźniejszością i przeszłością. Wtedy pomyślałam o kamieniu. Z racji tego, że kamień jest wieczny, trudno go zniszczyć, wydał się mi najlepszym rozwiązaniem. 

Anna Glesner
Czy według Pani magia istnieje we współczesnym świecie? Jak się objawia? 

Oczywiście, że magia istnieje. Jest ona wszędzie. Czasem nawet nie zdajemy sobie z niej sprawy. Czasem coś się dzieje, niby przypadkiem. Przypadkiem? W dzisiejszym świecie wszystko zmierzyliśmy, opisaliśmy, wyjaśniliśmy. Wydaje się nam, że jesteśmy panami wszechświata – wszak coraz dalej zagłębiamy się w kosmos. Jednak tak naprawdę nie wiemy nic. To właśnie ta magia. Coś, czego nie możemy dotknąć, a jednak wpływa na nasze życie. Siła wyższa, cud, przypadek… Różnie można ją zwać. 

Lubi Pani czytać, słuchać legend, baśni albo podań. Która jest Pani ulubioną? 

Od zawsze lubiłam słuchać bajek, podań, legend, mitów. One w cudowny sposób wyjaśniają świat. Pokazują jego głębsze znaczenie. Z racji osobistych zainteresowań i pracy naukowej, szczególnie bliskie są mi wierzenia i legendy koreańskie. Mam wiele ulubionych np.: legendę wyjaśniającą dlaczego kogut pieje, skąd się wziął gwiazdozbiór Wielkiej Niedźwiedzicy, dlaczego żaby rechoczą w deszczu, skąd się wzięło Słońce i Księżyc, jak przechytrzyć duchy. Koreańczycy mają niezwykle ciekawą i bogatą mitologię oraz setki (jak nie tysiące legend). Wierzą, że każdy przedmiot ma swego ducha opiekuńczego, np. w domu każda belka ma innego. Polecam zapoznać się z dostępnymi na polskim rynku pozycjami pani Haliny Ogarek-Czoj. 

Mateusz Wąsik
Jak wygląda Pani normalny dzień? Czy pogodzenie pisania z codziennymi obowiązkami bywa trudne? 

Mój normalny dzień? Zaczynam go zazwyczaj o szóstej rano – muszę wyszykować obie córki do szkoły (jedna uczy się w podstawówce, druga w liceum). Szybko wychodzę z psami (mam dwa yorki, idę po pieczywo. Po powrocie do domu budzę panny. Szykuję śniadanie, przygotowuję kanapki do szkoły. Młodszą odprowadzam, gdyż chodzi dość daleko od domu. Wracając ze szkoły robię zakupy. Dopóki Karolcia jest w szkole mam czas, aby ogarnąć mieszkanie, wstawić obiad, pouczyć się trochę (przygotowuję się do obrony doktoratu). Gdy odbiorę młodszą córkę czas na obiad, wspólne odrabianie lekcji, rozmowy, zabawy. W międzyczasie wraca starsza, więc ponownie obiad, sprzątanie, po posiłku, rozmowy ze starszą córką. Spacer z psami, może jeszcze jakieś zakupy. Trochę nauki. Nadchodzi czas na kolację, którą jadamy wspólnie, musze więc wszystko przygotować. Po kolacji ostatni spacer z psami, zabawy z młodszą, kąpiel, oglądanie filmów z dziewczynami. Może trochę pisania, ale nie dużo, gdyż obiecałam sobie, że na dobre wrócę do pisania dopiero po obronie. Dzień się kończy. Zwyczajne, normalne życie. Ponieważ nie pracuję jest mi o tyle łatwiej, iż mam więcej czasu na rozmowy z córkami. W tym miejscu muszę pochwalić Basię (starszą córkę), która niezmiernie mi pomaga. Gdyby nie ona, nie wygospodarowałabym czasu na napisanie książek, ani doktoratu. Gdy piszę ona przejmuje na siebie moje obowiązki. Dziękuję Basiu :) 

Czy do pisania książek ktoś Panią zachęcał? Co przyczyniło się do tego, że zaczęła Pani pisać? 

Gdy nauczyłam się pisać, bardzo spodobało się mi to, iż mogę sama przelać na papier swoje myśli. Chyba w drugiej klasie podstawówki napisałam swoją pierwszą bajkę. Później pisałam dużo: wiersze i powieści. Jedną z powieści zatytułowaną „Perły i diamenty” zapisywałam w grubych zeszytach (wtedy nie było jeszcze komputerów), które mam do dziś (oj sporo ich, sporo). Dłuższą przerwę miałam na studiach i po urodzeniu pierwszej córki. Wtedy całkowicie pochłonęło mnie życie rodzinne. Dopiero, gdy urodziła się moja młodsza córka wróciłam do pisania. Wtedy też założyłam bloga i zaczęłam publikować moje historie w odcinkach. Narodziny Karolci, były dla mnie takim impulsem do zmian w moim życiu. Właściwie moje życie obróciło się o 360 stopni. 

Edyta Chmura
Mając magiczny kamień, który umożliwia podróże w czasie i miejscu, gdzie chciałaby się Pani wybrać? Uściślę, że nie miałaby to być podróż w jedną stronę, ale tak powiedzmy, na miesiąc ;) 

Oczywiście do dawnej Korei czasów Joseon, Trzech Królestw (Kogurjo, Pekdze i Silla), oraz epoki Goryeo. Chciałabym zobaczyć na własne oczy to, o czym wiem z książek historycznych. No i chciałabym poczuć się prawdziwą koreańską damą w hanboku. Jestem miłośniczką i kolekcjonerką strojów orientalnych. W mojej kolekcji jest również oryginalny hanbok, jednak wolałabym nosić go w dawnych czasach i na co dzień, a nie trzymać tylko w szafie :) 

Jaki jest Pani ulubiony gatunek? Co lubi Pani czytać? 

Lubię książki historyczne, podróżnicze, biograficzne. W wolnych chwilach, dla odprężenia, sięgam tez po coś lżejszego. Zdecydowanie preferuję książki o tematyce Dalekiego Wschodu – ot takie skrzywienie zawodowe. Mam już naszykowany cały stosik przeróżnych książek, które przeczytam po obronie. Oj będę wtedy odpoczywać i nadrabiać zaległości czytelnicze i pisarskie.

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Katarzynie Grabowskiej za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatem zwycięskiego pytania zostaje:
Agnieszka Mycoffeetime

Serdecznie gratuluję i czekam na maila wraz z danymi do wysyłki nagrody.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

14 komentarzy:

  1. Poznałam Panią nieco bliżej, a teraz z przyjemnością sięgnę po książkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję. Bardzo ciekawe odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesujący wywiad!

    Pozdrawiam, ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wywiad, miło było go przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Uważam, iż magia jest w każdym z nas, tylko nie potrafimy jej odkryć, wydobyć z siebie. Jesteśmy zbyt zabiegani, zapracowani, w ciągłym pędzie. Powinniśmy przystanąć, rozejrzeć się, poczuć". - w pełni się z tym zgadzam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy wywiad. Nie znałam wcześniej ani tej autorki, ani jej twórczości. Teraz być może sięgnę po jej powieść :)

    Pozdrawiam i zapraszam:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię te wywiady u Ciebie. A fakt, że pytania zadają czytelnicy sprawia, że często możemy poznać daną osobę z różnych stron i wielowątkowo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przyjemny wywiad, bije z niego ciepło. Miło, że Pani Kasia docenia swoich bliskich. Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...