piątek, 20 czerwca 2014

Wywiad z Olgą Rudnicką

Damian
1.Jakie jest pytanie, które zadając sobie sama, wybrała by Pani jako najlepsze?


Jak to się zaczęło? ;-) To pytanie pada zawsze. Jednak pojawienie się moich  książek na rynku to dla mnie taka niespodzianka, że sama nie mogę w to uwierzyć. Gdy o tym opowiadam , za każdym razem przechodzą mnie ciarki, a ja uwielbiam to uczucie.

2. Jak bardzo po napisaniu pierwszej książki zmieniło się Pani życie?

Zmieniło się całkowicie. Przede wszystkim uwierzyłam w siebie, schowałam większość kompleksów do kieszeni. Otworzyłam się na ludzi, nauczyłam cieszyć się małymi rzeczami. Klucha w gardle, która mi towarzyszy przy każdym wywiadzie jest coraz mniejsza, a ludzie na spotkaniach autorskich wciąż mnie zaskakują! To Wy dajecie mi najwięcej energii do pisania, dziękuję :)

3. Gdzie Pani ma największa wenę twórczą, a może wszędzie zabiera pani zeszyt i notuje najciekawsze pomysły ?

Największa wena towarzyszy mi w moim pokoju i kiedy spaceruję po lesie. Rzadko kiedy coś notuję. Jednak zdarza mi się często w towarzystwie "odpływać". Jestem tylko ciałem, ale mój duch rozrabia z bohaterami moich książek ;-) Myślę o tym by wrócić jak najszybciej do domu i dosłownie "wpaść" w klawiaturę mojego laptopa ;-)

martucha180
1. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Baaaardzo natrętna! Ma nade mną całkowitą władzę i zawsze pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. A gdy jej potrzebuję - to zapewne jest na mnie obrażona i nic nie podpowiada! To bywa strasznie frustrujące.

2. Czym jest dla Pani SŁOWO?

Wszystkim. Słowo jest dla mnie najważniejsze. To dzięki nim wiemy jakimi jesteśmy ludźmi, czego chcemy od życia i do czego powinniśmy dążyć. Słowa wyrażają nas, innych ludzi, przyrodę. Cudownie!

3. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

Czasy szkolne to był dla mnie trudny okres. Byłam bardzo nieśmiała i skryta. Nikt nie wiedział, że piszę. Nikomu o tym nie mówiłam. Byłam pewna, że rówieśnicy mnie wyśmieją, nikt tego nie zrozumie. Prace pisane w szkole wymagają tzw. klucza. A ja lubiłam "coś" wnieść do tej pracy. I to był błąd. Często miałam niższe oceny ze względu na odbieganie od tematu. To była dla  mnie katorga!

Le Sherry
1. Skąd pomysł na pisanie kryminałów? Co sprawiło, że zapragnęła Pani pisać książki tego typu?


Od najmłodszych lat zaczytuję się kryminałami. Pojawiały się mroczne sny, które napędzały moją wyobraźnię. Chyba lubię się bać ;-)

2. Uważam, że jest Pani na bardzo interesującym wydziale: "Edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną". Co sprawiło, że zdecydowała się Pani, na taki, a nie inny wydział i czy w jakiś sposób Pani studia, pomagają w pisaniu książek? Korzysta Pani z wiedzy zaczerpniętej na Uniwersytecie przy pisaniu?


Zdecydowałam się na taki kierunek ponieważ uwielbiam ludzi. Patrząc na osoby niepełnosprawne odczuwałam potrzebę bycia z nimi, wspierania w najtrudniejszych momentach. Gdy mnie dotyka coś przykrego mam wokół siebie  rodzinę i przyjaciół. Niektórzy nie mają nikogo i jakoś nie mogę się z tym pogodzić. Uważam, że nie ma nic gorszego od samotności. Praca wiele mnie uczy, przede wszystkim pokory i doceniania najmniejszych rzeczy. Czerpię z niej sporą satysfakcję i mam nadzieję, że moi podopieczni też ;-) Wszystko co mnie spotkało dotychczas m.in. studia, przyczyniają się do pisania. Zawsze zostaje we mnie namiastka "czegoś" która może okazać się przydatna.

3. Ze spisu ulubionych autorów widzę niezwykłe nazwiska! Chmielewska, King, Coben - jak zaczęła się Pani przygoda z literaturą tego typu?

Poszukiwania porywającej historii! Lubię akcję, emocje, zagadki!

Mała Pisareczka
1. Od kiedy Pani pisze? Jaka była pierwsza historia, którą pani wymyśliła?


Wszystko się zaczęło w wieku 12, 13 lat. Spisywałam swoje sny, potem je ubarwiałam, aż w końcu powstawały opowiadania. Ale nie mam pojęcia która historia była tą pierwszą :-)

2. Jakimi słowami opisałaby Pani mola książkowego?

Ciekawa osobowość, cierpliwa, wyrozumiała, spontaniczna i inteligentna.

3. Czy i jak powinniśmy pomagać osobom niepełnosprawnych?


Oczywiście, że powinniśmy pomagać. Jak? Wszystko zależy od potrzeb osoby i sytuacji. Nie da się tego spisać w pigułce. Jednak należy pamiętać, że  niektórzy  nie lubią, gdy się im pomaga. Za wszelką cenę chcą udowodnić, że sobie poradzą. I należy to zrozumieć, a jednocześnie wspierać w tym.

Ann RK
1. Kryminał wydaje się być męską domeną, o czym świadczą liczne nominacje do Nagrody Wielkiego Kalibru dla panów. Jak Pani sądzi, z czego to wynika? Czyżby kobiety wolały jednak prozę obyczajową czy romanse?


Znam sporo kobiet, które uwielbiają kryminały, horrory itp. Wydaję mi się, że wszystko zależy od gustu, wyobraźni, potrzeby. Wprawdzie nie znam żadnego mężczyzny, który uwielbiałby romanse, ale kto wie, co tam pod poduszką po cichu czytają Być może kobietom, które są bardziej emocjonalne, bliżej do tego typu literatury niż kryminału.

2. Gdyby mogła Pani wcielić się w rolę jakiegoś bohatera powieści kryminalnej (niekoniecznie swojej), w czyjej postaci chciałaby Pani rozwiązywać zagadki lub wręcz przeciwnie, prowadzić żywot nieuchwytnego przestępcy?

Po przeczytaniu tego pytania aż serce zaczęło mi szybciej walić!!!
Chciałabym się wcielić w Jane Rizzoli z cyklu Tess Gerritsen. Jest odważna, silna, konsekwentna i inteligentna. Udowadnia, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych, a do tego jest normalna i naturalna. Uwielbiam ją! Chciałabym choć raz poczuć się jak ona :-)

3. Czy uważa Pani kryminał za gatunek czysto rozrywkowy, czy też może on pełnić rolę portretu społeczeństwa, na którym doskonale widać co w nim nie gra i może powodować przestępcze skłonności?

Jedno i drugie. Kryminał kryminałowi nierówny. Przykładowo, porównajmy powieści Joanny Chmielewskiej i Aleksandry Marininy. Gatunek – kryminał. Jednak są one zupełnie różne. Chmielewska pisze w sposób zabawny, jej celem, przynajmniej w moim mniemaniu jest nie tylko zaintrygowanie czytelnika, ale przede wszystkim wprawienie go w dobry humor. Marinina uprawia gatunek kryminału określany mianem kryminału miejskiego. Mamy opisy ulic, miejsc, postaci bardzo szczegółowe, realistyczne, relacje między bohaterami są bardzo dobrze opracowane pod względem psychologicznym. A co do przesłania… Każdy wyniesie  z książki to co zechce. Jedna osoba skoncentruje się na intrydze, inna na problemie społecznym, który jest w nim poruszany.

Sylwka S.
1. Jaka jest Pani definicja szczęścia?


Radosna, spokojna, bezpieczna, bez wątpliwości, zero  myśli o przeszłości czy przyszłości, skupiona na tu i teraz! Ale pamiętajmy, że szczęście jest ulotne, trwa tylko chwilę, nikt z nas nie żyje w stanie euforii cały czas. W moim odczuciu pełnia szczęścia to pewien stan świadomości, gdy jesteśmy zadowoleni z tego co robimy, potrafimy docenić drobne rzeczy, cieszyć się ludźmi. Nie szukać dziury w całym, nie dzielić włosa na czworo.

2. Z czym kojarzy się dla Pani dom rodzinny?

Z chaosem i rozgardiaszem, ale w pozytywnym znaczeniu :-) W moim domu jest bardzo głośno, przewija się sporo ludzi i wciąż każdy ma coś do powiedzenia. Niekończąca się rozrywka ;-)

3. Czy dała Pani do przeczytania książkę dla kogoś bliskiego, jeszcze jako maszynopis? Czy obserwowała Pani tą osobę z zaciśniętym sercem czy raczej z ulgą?

Tak, zdarzyło mi się to po napisaniu "Cichego wielbiciela". Ta książka znacznie odstaje od pozostałych i opierałam się na definicji stalkingu. Zależało mi na tym, by doskonale zobrazować ten problem, nikogo nie wprowadzić w błąd. Pomógł mi przy tym psycholog Adam Straszewicz oraz moja połówka - Mikołaj, któremu jęczałam, że książka nie oddaje wrażeń i emocji :) Gdy ją czytali chodziłam jak porażona prądem! ;

Zosia Samosia :)
1. Jak Pani myśli co może siedzieć w głowie psychopaty?


Nie mam pojęcia, na szczęście takowej nie posiadam ;-) Najlepiej zaczerpnąć wiedzy z fachowej literatury.

2. Do dziś pamiętam zapach ... ?

Lasu. I wciąż mi go mało. Staram się jak najczęściej spędzać w nim wolne chwile.

3. Gdyby wiedziała Pani, że ma przed sobą tylko jeden dzień życia, jakby go Pani spędziła i co by robiła w tych ostatnich minutach?


Objadałabym się żelkami i jeździła konno ;-)

Marta Kusz
1. Jak powstaje intryga? Czy najpierw jest sprawca i czyn, a potem trzymanie się konspektu czy może raczej zmienia się to wszystko w trakcie pisania?


Nie ma reguły. Czasami pojawia się pomysł na osobę. Otrzymuje pewną osobowość, która „ciągnie” za sobą fabułę jak w przypadku Natalii, gdzie najpierw powstały moje dziewczyny, potem intryga. W przypadku „Lilith” do napisania powieści natchnął mnie obraz Johna Colliera o tym samym tytule. Wykorzystałam ten archetyp we współczesnej powieści i najpierw powstał pomysł na miejscowość, w której doszło do procesów o czary i dokonano spalenia czarownic. Starałam się powiązać tamte zdarzenia z wątkiem okultystycznym w nowoczesnym wydaniu.

2. Z tego co widzę celuje Pani zazwyczaj w komedię albo kryminał, albo połączenie jednego i drugiego (czytałam tylko "Natalii 5" i kontynuację). Czy ma Pani w planach napisanie książki z całkiem innego gatunku? Fantastyka, albo modna ostatnio - erotyka? :)

Nie, miałam małą przygodę z bajkami, ale nie spotkały się z uznaniem mojego wydawcy. Uznałam, że nie ma co kombinować i pisać to co sprawia mi przyjemność, a w rzeczywistości najbardziej cieszą mnie te moje „kryminałki”. Nie wykluczam jednak, że w przyszłości pojawi się coś innego. Kto wie kto i co czeka na mnie za progiem nowego dnia?

Kasia Roszczenko
1. Pierwsza myśl: wspomnienie dzieciństwa...


Piaskownica pod moim blokiem. Kochałam ją! Spędzałam w niej mnóstwo czasu "budując" domy, ogrody, stajnie i wybiegi dla koni. Mam z nią wiele wspaniałych wspomnień. I jedną anegdotkę, którą często opowiadam jako dowód mojego błądzenia w obłokach. Gdy miałam ok 20 lat zadzwonił do mnie kurier z przesyłką. Pokierowałam go do klatki naprzeciw piaskownicy. Po kilku minutach mężczyzna zadzwonił i oznajmił:  - Ale pod tym blokiem nie ma piaskownicy. Ja na to: - jak to nie ma???
 Okazało się, że zlikwidowali ją już jakiś czas temu, ale dla mnie tyle znaczyła, że wyparłam to. Żyłam w poczuciu, że ona wciąż tam jest... :-)

2. Skąd pomysł na pisanie? Czy to się rozwijało w perspektywie czasu, czy usiadła Pani pewnego dnia i tak powstał pierwszy rozdział książki, czy opowiadanie?


Wszystko zaczęło się dzięki snom, ale o tym wspomniałam we wcześniejszym pytaniu.

3. Gdybym nie pisała, to...

Moje życie byłoby baaardzo nudne! Nie da się nie pisać, nie wyobrażam sobie tego!

Lustro Rzeczywistosci
1. Dziany i Nadziany, czyli skąd czerpie Pani inspirację?


O rany, z głowy czyli z niczego Uznałam, że zbieżne nazwiska mogą wprowadzić możliwość serii pomyłek, ale pierwotny pomysł tak się rozwinął, że doszła nam postać Gianni’ego, który w znacznej mierze zdominował „Fartownego pecha” i chwała mu za to. Mam do niego słabość;-)

2. Wybiera się Pani na spotkanie autorskie, które ma poprowadzić Pani... pierwsza miłość ;) Będzie ucieczka, czy wielka radość?


Hahaha miła niespodzianka. Miałabym z tego niezły ubaw, ale też czułabym się pewnie skrępowana :)

3. Jaką supermocą chciałaby Pani władać?


Przenosić się ot tak z miejsca na miejsce. Dzięki temu miałabym więcej czasu na pisanie.

iza.81
1. W swoich książkach opisuje Pani perypetie trzydziestolatków. Dlaczego akurat ten przedział wiekowy?


Gdyby moi bohaterowie byli młodsi musiałabym pisać dla dzieci i młodzieży, a to mi jakoś w duszy nie gra. Moi bohaterowie muszą być dorośli, mieć zawód, jakąś przeszłość, jakieś życie, a nie wymykać się oknem na randkę, bo dostali szlaban od rodziców

2. Lubi Pani łączyć humor ze śmiercią. Co jest według Pani istotą czarnego humoru?

Trudne pytanie. Dużo problemów nie jest takich strasznych, gdy je wyśmiejemy. Staram się pozytywnie podchodzić do życia. Pracuję z osobami niepełnosprawnymi. Moim zadaniem nie jest litowanie się nad nimi i okazywanie im współczucia na każdym kroku. Oni potrzebują wsparcia, świadomości, że są ważni, że mogą w wielu sprawach radzić sobie sami, pomagam, jeśli to tylko możliwe, w walce o ich niezależność, jeśli sytuacja, np. fizyczna na to nie pozwala, na zachowanie godności. Ale zawsze idę do pracy z uśmiechem. Płakać mogę w domu. W życiu prywatnym robię to samo. Gdy jest źle, szukam dobrych stron. Czasami najlepiej coś wykpić. Np. mamy sąsiada, który pod wpływem alkoholu puka do wszystkich po kolei a mieszka na czwartym piętrze, więc budzi całą klatkę. Można wezwać policję, wyzwać go, zrobić awanturę, wściec się, ale co to da? Więc powiedziałam mu: - Panie Z. Proszę zapamiętać. Jak skończą się panu schody to znaczy, że jest pan w domu.
O dziwo, podziałało. Wprawdzie to dopiero kilka tygodni, ale może akurat tę informację pamięta nawet w stanie wyłączającym świadomość

3. Na co dzień pracuje Pani jako opiekunka społeczna z osobami niepełnosprawnymi. Czy nie myślała Pani, aby wykorzystać to do napisania powieści psychologicznej?

Nie. Czułabym się, że w jakiś sposób wykorzystuję historie moich podopiecznych, którzy mi ufają, zwierzają się z wielu problemów, a bez tego zaufania nie mogłabym dobrze wykonywać swojej pracy. To było po pierwsze. A po drugie – moja praca jest bardzo obciążająca emocjonalnie. Potrzebuję czegoś co pozwoli mi się znaleźć w innym świecie, gdzie mogę odetchnąć i nabrać sił, by następnego dnia pójść do pracy.

mam namyszy
1. To ON zawsze podstawia nogę. To ON nas kompromituje. To ON żywi się ludzkimi nieszczęściami. To do NIEGO wrzeszczymy: "Pieprzony PECH!". Kim on jest dla Pani? Często go Pani spotyka? Jak przebiegają Jego ingerencje w Pani życie?


Sama siebie teraz zaskakuję, ale nie mam do niego pretensji. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że wszystko co się wydarzyło, wydarzyło się "po coś". Wszystko biegnie swoim torem, łączy się w pewnym sensie. Każda sytuacja mnie czegoś uczy: ponoszenia konsekwencji, podejmowania racjonalnych decyzji czy radzenia sobie w różnych sytuacjach. Gdyby nie TEN  pech to mogłoby być troszkę nudno i nie poznałabym wielu wspaniałych osób. No i bądźmy szczerzy, ten pech to najczęściej skutek mojego roztrzepania albo bujania w obłokach

2. Moja miłość do słodkości jest doprawdy nierozerwalna. Gdy się złoszczę- sięgam po słodycze, jestem szczęśliwy- sięgam po słodycze, nudzi mi się- sięgam po słodycze, czytając książkę. A gdyby dziwnym trafem zamieniła się Pani w "coś słodkiego" (przyjmijmy, że zostałaby Pani trafiona różdżką znakomitej Zochy Straszliwej III ), w co by się Pani zmieniła i jaką miała masę/ nadzienie? Jaki byłby przepis, żeby Panią upiec?

Ufff, gotowanie czy pieczenie to dla mnie przeszkoda nie do przeskoczenia ;-) Ale na pewno naturalną truskawkową masę: niby słodką, ale też kwaskową oblałaby biała czekolada! A do tego byłaby zapakowana w mnóstwo kolorowych papierków, pod którym kryłby sie mój nastrój, moje inne oblicze  ;-)

3. Podróże są ważnym elementem poznawania świata. Gdzie chciałaby się Pani udać? Do bardziej przyziemnych miejsc czy do tych, gdzie można wyjechać tylko wyobraźnią?

Nowa Zelandia. Marzę o niej każdego dnia.

monalisap
1. Czy zetknęła się Pani osobiście ze stalkingiem?


Na szczęście nie. Choć po ukazaniu się powieści ktoś pozwolił sobie na brzydki dowcip. Dostałam sms-a podpisanego przez prześladowcę z „Cichego wielbiciela”. Ciarki mnie przeszły po plecach. Na szczęście był to tylko jednorazowy incydent.

2. Dlaczego czytelnicy lubią kryminały, dlaczego fascynują nas literackie przestępstwa?

Nie wiem dlaczego czytelnicy je lubią. Wiem, dlaczego ja je lubię. ciekawa intryga, akcja, niebanalne postacie. Zagadka w tle. Dreszcze emocji. To coś co mnie kręci;-)

Monika Piotrowska-Wegner
1. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, to jaką książkę chciałaby Pani mieć ze sobą i dla czego tę?


Nie lubię być zbyt długo sama, więc byłaby to jakaś komedia... "Harpie" Joanny Chmielewskiej?

2. Porównują Panią do Joanny Chmielewskiej. Czy jest trudno zmierzyć się z talentem takiej pisarki?

Joanna Chmielewska jest niepowtarzalna i bardzo bolałam nad jej odejściem, choć nigdy jej nie spotkałam osobiście. Porównanie traktuję jako ogromny komplement, ale nigdy nie zamierzałam się z nią mierzyć ani naśladować. Piszę tak jak potrafię i cieszę się, że są czytelnicy, którzy lubią czytać moje powieści.

3. Zakładając że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju? (bardzo proszę wysilić wyobraźnię).

Rudnicka! Gdzie cię diabli nadali?!

Burlesque
1. "Drugi przekręt Natalii" zakończył się w sposób, który wskazuje na to, że raczej kolejna część się nie pojawi. Czy mimo to myśli Pani o napisaniu kontynuacji? (nie ukrywam, że byłabym zachwycona;) )


W przypadku Natalii nic nie jest oczywiste, więc kto, czy dziewczyny nie przyszykują nam kolejnej niespodzianki?

2. "Lilith" całkowicie odbiega od tematyki pozostałych Pani książek. Co Panią skłoniło do napisania tego typu książki?

Zobaczyłam obraz Johna Colliera o tym samym tytule. Przedstawiał piękną, nagą kobietę, a wokół niej okręcony był wąż. Być może to banał, ale postać na płótnie do tego stopnia mnie zaintrygowała, że zaczęłam szukać informacji na jej temat. Krążyło wokół niej tyle legend, że aż prosiła się o wykorzystanie. Do tego natrafiłam na informacje dotyczące procesów czarownic i powoli zaczęła pojawiać się miejscowość jak historyczne Salem, nowoczesne, ale wciąż głęboko zakorzenione w przeszłości.

3. Zachwycił mnie "Cichy wielbiciel". Jest to książka, która daje do myślenia i pozostawia po sobie cień, który przez długi czas nie znika. Jak się Pani czuła pisząc tę książkę?

Strasznie. Nie sądziłam, że koszt emocjonalny będzie tak duży. Problem stalkingu uznałam za wstrząsającym, interesujący, chciałam o nim napisać. Kiedy powstali moi bohaterowie, zaczęło się prześladowanie Julki, stopniowe zmiany, które w niej zachodziły, lęki, depresja… Trudno było o tym pisać. Jednym ze stałych motywów była piosenka „Martwe morze” z Budki Suflera, która znakomicie oddawała klimat powieści i której wciąż słuchałam podczas pisania. Miałam nawet taki moment, że choć w domu panowała cisza, wydawało mi się, że słyszę tę melodię. Do dziś nie mogę słuchać tej piosenki.

Inna Niezwykła
1.Co było Pani największą inspiracją przy pisaniu książki ?


Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Zawsze pojawia się jakiś element, który pobudza moją wyobraźnię, ale nie określiłabym tego mianem „największej inspiracji”. Ale pisząc „Cichego wielbiciela” wciąż słuchałam piosenki „Martwe morze” Budki Suflera, by wprowadzić się w odpowiedni klimat, więc może ją uznajmy za takową inspirację

2. Dlaczego właśnie wybrała Pani kierunek studiów Edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną?

Już o tym "mówiłam" ;-)

3. Gdyby mogła Pani cofnąć czas zrobiłaby to?

Nie. Bo nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz.

JaneS
1. Z doświadczenia wiem, że najtrudniejsze to wytrwać w tworzeniu, na nowo odnajdować motywację i cel pisania, gdy dotykają nas małe i większe kryzysy. Jak sobie Pani radziła, gdy przychodziły trudniejsze dni? Co stanowiło dla Pani motywację? Co nie pozwalało Pani porzucić pisania, gdy przychodziły chwile zwątpienia?


Pisanie właśnie. Zwątpienie dotyczyć mogło wszystkiego, co działo się w moim życiu, ale nie pisania. Gdy miałam gorsze dni, gdy działo się coś złego, to pisanie pozwala mi je pokonać.

2. W jaki sposób pokazałaby Pani treść książki osobie, która jest niema, głucha i niewidoma? Jak oddać przesłanie, słowa tworzące historię?

Jedyną formą kontaktu pozostaje dotyk, dlatego konieczne byłoby zastosowanie metod porozumiewania się opartych na dotyku jak metoda kreślenia na dłoni liter łacińskich, metoda oparta na piśmie Braille’a, alfabetu palcowego czy też inna metoda. Konieczne byłoby ustalenie w jaki sposób dana osoba porozumiewa się ze światem, a potem sama musiałabym się jej nauczyć. Uczyłam się języka migowego, ale nie jestem przygotowana do radzenia sobie z takim stopniem niepełnosprawności.

3. Marzenia są beztroskie i z roku na rok wymagają od nas odrobiny poświęcenia. Jakie jest pani zdanie na temat marzeń? Jest pani typem kobiety- marzycielki, czy raczej kobiety- realistki? Jak patrzy pani na świat? Czy zrealizowała już pani swoje marzenia?

Jestem typem  marzycielki, ale też czasem wrzaśnie na mnie realistka. To właśnie marzenia ubarwiają moją codzienność, a gdy je realizuję... mam ochotę krzyczeć, piszczeć, skakać z radości! Stosuję metodę małych kroczków. Nic na siłę. Czasami fajnie jest mieć marzenie, które dopiero zostanie zrealizowane

Anushka
1. Jeśli mogłaby Pani na jeden dzień stać się jedną z postaci literackich i żyć w jej świecie, kim chciałaby Pani być?


Odpowiedź jest kilka pytań wyżej;-)

2. Czy jest na świecie miejsce (państwo, bądź konkretne miasto) o zamieszkaniu, w którym Pani marzy?


Nie ma konkretnego miejsca. Marzę o małym domku na wsi z ogrodem, w którym mieszkałabym  z rodziną, psem, kotami, końmi, szczurkami i fretkami i gdzie dodatkowo chodziłyby dwie małe kosiareczki do trawy - kuce szetlandzkie. Pomijając jednak kwestię możliwości finansowych rodzina obawia się, że przywlokę same ofiary a jeśli choć jeden koń będzie miał więcej niż trzy nogi to będą skakać ze szczęścia. Twierdzą, że ze schroniska przywlokłam najgłupszego psa, w dodatku z chorobami skóry, jeden kot ma autyzm, drugi schizofrenię, a szczurek alergię na trociny, a mimo tego marudzenia i tak kochają je wszystkie równie mocno jak ja

3. Jeśli miałaby Pani możliwość porozmawiać z jednym z Pani ulubionych pisarzy, kogo by Pani wybrała i dlaczego właśnie ją/jego?

Stephen King. Bałabym się spotkania z nim! Co może mieć człowiek w głowie który pisze TAKIE książki?! I to właśnie ciągnie mnie do niego. Jestem baaardzo ciekawa jego osobowości i wyobraźni.

aaagusiek
1. Ktoś powiedział kiedyś, że w każdym człowieku tkwi materiał na jedną powieść, trzeba tylko umieć to w sobie odnaleźć i włożyć trud, by uzewnętrznić. Czy mogłaby się Pani do tego ustosunkować? Jak Pani sądzi, czy pisać może każdy, kto tylko doskonale się tego wyuczy, czy jest to coś wrodzonego, co po prostu trzeba mieć?


Ojej, ale mnie ktoś zastrzelił tym pytaniem Jak powiem, że trzeba mieć to coś to wyjdzie na to, że „sobie wlewam” używając języka młodzieży, od której w końcu tak bardzo nie odstaję W moim osobistym odczuciu chodzi nie tylko o umiejętność pisania czy też jej brak, ale przede wszystkim o wyobraźnię. Jeśli ktoś ją posiada, czuje potrzebę jej uzewnętrznienia, zawsze znajdzie sposób. Nie musi to być pisanie. Może być to inna forma przekazu jak rzeźba, obraz, albo pełne wrażeń życie. Każdy realizuje się na swój sposób. A co do samego pisania… Jeśli ktoś nie czuje tej wewnętrznej potrzeby by tworzyć …

kwiatusia
1. Czy pamięta Pani jakie uczucia towarzyszyły Pani, gdy pierwszy raz ujrzała Pani swoje nazwisko na okładce swojej własnej książki? Czy teraz coś się zmieniło, gdy zostaje wydana Pani 9 powieść? Jakie są plusy i minusy bycia pisarką?


Pierwsza okładka – wielki płacz. Potem te emocje nie są już tak silne. Człowiek przyzwyczaja się do wielu rzeczy, choć ostatnia okładka „Fartownego pecha” bardzo mnie rozbawiła. Świetnie oddaje klimat powieści. Nie myślę w kategorii plusów i minusów. Żyję tak samo jak zawsze. Owszem, są wywiady, sesje fotograficzne, spotkania z czytelnikami, ale traktuję to jako element mojej pracy, choć spotkania z czytelnikami nie przerażają mnie już tak bardzo jak na początku. Mimo to zawsze towarzyszy im stres, nie jest to jednak zżerająca mnie trema, która sprawia, że nie słyszę co się do mnie mówi i nie pamiętam jak się nazywam.

2. Czy przed przystąpieniem do pisania książki ma Pani już stricte określoną fabułę; czy bohaterowie, ich losy, zwroty akcji powstają dopiero z chwilą tworzenia powieści?

I tak i nie. Wprawdzie gdzieś tam wygospodaruję konspekt, ale na ogół to co jest w pierwotnym planie, a to jak wygląda książka, to dwie różne rzeczy. Często jest tak, że same postacie zmuszają mnie do zmian. To, że ja wymyśliłam sobie zdarzenie A, po którym nastąpi reakcja B, nie oznacza, że mój bohater nie wymyśli wersji C. Zmiana związana jest wówczas z osobowością postaci, która by tak nie postąpiła. Np. czy ktoś wyobraża sobie Natę jako typową matkę – polkę, albo Gianni’ego w roli rozlazłego mazgaja, bo go dziewczyna rzuciła?

3. Czy po wydaniu kilku powieści zdarza się Pani po wysłaniu tekstu do wydawnictwa mieć wątpliwości typu: „A jednak mogłam napisać to inaczej, albo coś dopisać i dlaczego wcześniej nie wpadło mi to głowy?” Czy pojawiają się obawy przed premierą nowej książka, czy spodoba się czytelnikom i czy fani nie będą zawiedzeni?

Kiedy wysyłam tekst myślę: - Wydadzą czy nie wydadzą. Potem seria poprawek, gdzie już nie mogę patrzeć na własny tekst. Kiedy ostateczna wersja trafia do wydawcy mam jej taks serdecznie dość, że wcale o niej nie myślę, tylko z ulgą zabieram się za pisanie kolejnej. Co do czytelników… Owszem, pewna trema przed premierą zawsze się pojawia, ale wiem, że nie każdemu moja powieść się spodoba i nie stanowi to dla mnie problemu, gdy recenzja jest negatywna. Mnie też nie każda książka, którą wezmę do ręki zachwyca i traktuję to jako naturalne. Mam tu na myśli rzecz jasna merytoryczne recenzje, a nie wulgarne, złośliwe komentarze, które też się czasami pojawiają.

Ewa Rudnicka
1. Czy myśli Pani, że "nasze" nazwisko - Rudnicka, jest 'chwytliwe' i łatwe do zapamiętania dla wszystkich fanów? Być może plusem jest to, że jeszcze się w polskiej przestrzeni pisarzy (ani innych artystów) nie pojawiło? :)


Nie wiem czy jest chwytliwe. Brzmi dość twardo… Co do artystów. Kilku już się pojawiło. Adolf Rudnicki, Halina Rudnicka, Zofia Rudnicka. Nie jesteśmy „osamotnione”;-)

Ignam
1. Czy powrócą jeszcze siostry Sucharskie? Mam wielką nadzieję na kolejną część.


Z pewnością zrobią nam jeszcze niespodziankę, ale dajmy im szansę, by nas wszystkich zaskoczyły.

2. Czy będzie miała Pani wpływ na ekranizację "Natalii 5"? Czy będzie Pani autorką scenariusza? Czy będzie miała Pani wpływ na obsadę?

Nie. Nie. Nie. Nie byłabym sobą, gdybym pewnie czegoś nie skomentowała, czy nie wtrąciła trzech groszy, ale na tym się moja ewentualna rola skończy niech każdy zajmuje się tym na czym zna się najlepiej. Nigdy nie pisałam scenariusza i nawet nie wiem jak się za to zabrać. Nie znam się na kręceniu filmów. Tylko je oglądam

Grzegorz Justyna Rojek 
1. Kto jest dla Pani wzorem literackim?

Nie wiem jak rozumieć to pytanie. Jeśli chodzi o naśladowanie to nie mam nikogo kogo bym chciała naśladować. Nie wzoruję się na nikim i piszę najlepiej jak tylko potrafię. Zależy mi na tym, by mieć własny styl. Jeśli chodzi o autorytet… Podziwiam Joannę Chmielewską za styl, Stephena Kinga za klimat, Stiega Larssona za intrygę, Stefana Żeromskiego za całokształt pracy twórczej. Nigdy jednak nie miałam aspiracji by komuś dorównać czy naśladować. Chcę być sobą.

2. Czy chciałabym Pani by jej książki zekranizowano? Jeśli tak to kto miałby być reżyserem?

Oczywiście, że bym chciała. To ogromny zaszczyt dla autora. Nie mam żadnych oczekiwań, jeśli chodzi o reżysera. Jeszcze bym tego brakowało, żebym zaczęła gwiazdować;-)

3. Ujęła mnie Pani książka Lilith ,co stanowiło inspirację do jej napisania?

Odpowiedziałam już na to pytanie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Oldze Rudnickiej za zainteresowanie, poświęcenie swojego cennego czasu i udzielenie niezwykle ciekawego wywiadu.

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. ♥

Do nagrody autorka wytypowała:

LUSTRO RZECZYWISTOŚCI
MAM NAMYSZY
KASIA ROSZCZENKO

Gratuluje i pozdrawiam!!!
Cyrysia

25 komentarzy:

  1. Nigdy nie wpadłabym na pomysł zapisywania swoich snów i odpowiedniego uatrakcyjniania ich. Twoja rozmówczyni na pewno ma bardzo bogatą wyobraźnię, super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna rozmowa i wspaniałą kobieta! Super się czyta jej odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu... bardzo chciałam wygrać tę książkę :<
    No nic - gratuluję :D
    Niezwykła kobieta!!
    Już ją lubię!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję!
    Po książki autorki na pewno sięgnę. Na oku mam "Przekręt Natalii" oraz najnowsze dzieło "Fartowny Pech". Pani Olga wydaje się być niezwykle sympatyczną osobą!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały wywiad, mam w planach Natalii 5 tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wywiad!
    Wygranym gratuluję i strasznie zazdroszczę;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobry wywiad! Świetnie się czyta odpowiedzi autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! Widzę, że pani Olga postawiła na nowy wizerunek - zupełnie inaczej zapamiętałam ją z okładek książek! Bardzo na plus
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ obszerny wywiad :) gratuluje wszystkim wygranym

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczny wywiad, tak myslałam, że autorka jest uroczą osobą, ten uśmiech nie może być nieszczery ;)
    Marzyłam o tej książce od dnia premiery i wzięłam udział chyba we wszystkich możliwych konkursach ;) Cieszę się, że pani Olga uznała moje pytanie za ciekawe i dostanę swój egzemplarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale przyjemna osoba z tej pani :) Czytałam na razie jedynie "Martwe jezioro" i "Czy ten rudy kot to pies?", ale "Natalii 5" już czeka na mojej półce!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny wywiad! Czytało się go z prawdziwą przyjemnością, co jest chyba wynikiem różnorodności pytań i intrygujących odpowiedzi autorki :) Raczej nie da się jej nie polubić. :) Tym bardziej mam ochotę na przeczytanie jej najnowszego tworu. :)
    Gratulacje dla zwyciężczyń! :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  13. Ileż ciekawego można się dowiedzieć :)
    Dziękuję serdecznie za książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wywiad! Skusił mnie jeszcze mocniej, by sięgnąć po książki autorki. Brawo dla Pani Olgi za podejście do osób niepełnosprawnych. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam przyjemności przeczytać żadnej książki, ale po tym wywiadzie po prostu muszę.
    Gratuluję wygranym!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratulacje dla wygranych. A wywiad nam ładny wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję za uwzględnienie moich pokonkursowych pytań :) Ciekawość (częściowo) zaspokojona :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam autorkę, a to u mnie rzadkość, bo z reguły nie czytam polskich książek :) Dlatego wywiad przeczytałam z ogromną przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wywiad świetny jak zawsze
    Bardzo dziękuje za odpowiedzi na moje pytania :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny wywiad! Uwielbiam twórczość pani Olgi!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Fantastyczny wywiad - uwielbiam panią Olgę :) Gratuluję zwyciężczyniom.

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny wywiad, ale u Ciebie to już standard

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak zwykle wyszedł bardzo ciekawy wywiad. A najnowszą książkę autorki na pewno przeczytam. Podobnie jak te z poprzednich, których jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo fajny wywiad i miło jest poznać kolejną polską autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Powstał kolejny niesamowicie ciekawy wywiad. Wiele się dowiedziałam o autorce. :)
    Gratulacje dla laureatów! :) Też będę miała możliwość przeczytać najnowszą powieść pani Olgi, bo szczęście uśmiechnęło się do mnie w innym konkursie :))

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...