poniedziałek, 30 maja 2016

Wywiad z Krzysztofem M. Kaźmierczakiem

Gab riela

Jest Pan dziennikarzem śledczym, czy ma Pan więc czasem wrażenie bycia kimś w rodzaju Sherlocka Holmesa?

– Moja praca ma pewne cechy wspólne z pracą detektywa i bywają momenty, że czuje się trochę detektywem. Na ogół jednak praca dziennikarska jest mniej widowiskowa niż powieściach detektywistycznych.

Jak spore dostrzegł Pan różnice w pisaniu powieści kryminalnej, a nie książki reporterskiej czy historycznej?

– Pisanie książki reporterskiej czy historycznej jest łatwiejsze. Jeśli już zbierze się materiał i przygotuje plan to wówczas pozostaje realizowanie go punkt po punkcie, niemalże mechaniczne. Powieść natomiast wymaga stworzenia nie istniejącego świata, bohaterów z osobowościami i budowy relacji między nimi. Ten świat się zmienia w miarę postępów pisania. Konieczna jest przy tym ciągła uwaga, by wszystko było spójne i wyglądało wiarygodne.

izabela81
Podobno w "Krótkiej instrukcji obsługi psa" nawiązuje Pan do sprawy Jarosława Ziętary. Czy myśli Pan, że ta sprawa kiedyś zostanie definitywnie rozwiązana, dowiemy się prawdy?


– Prawda o tym, co się wydarzyło jest z grubsza znana. Wiadomo dlaczego Jarosław Ziętara został zamordowany i z jakich środowisk wywodzili się ludzie, którzy mają jego krew na rękach. Problemem jest jednak procesowe tego udowodnienie, bo od zabójstwa minęły niemal 24 lata. Obawiam się, że nigdy nie poznamy wszystkich szczegółów tej zbrodni, a przynajmniej część odpowiedzialnych za nią nie poniesie żadnych konsekwencji.

Jest Pan dziennikarzem śledczym. Na ile pomogło to Panu w napisaniu powieści kryminalnej i to historii, która mogła wydarzyć się naprawdę?

– Praca jaką wykonuje zdecydowanie pomogła w przypadku tej książki. Mogłem przedstawić w niej znane mi dobrze realia świata policji, służb specjalnych i mediów. To dodało wiarygodności wydarzeniom. Nadałem też powieści styl – można powiedzieć – reporterski, dzięki temu ma ona większą dynamikę niż klasyczna powieść kryminalna.

M42Prince
Wiadomo, dziennikarstwo śledcze to bardzo intrygujące zajęcie. Oprócz dokumentów należy rozmawiać z ludźmi. Czy znalazł się Pan z sytuacją, że naraził się Pan na niebezpieczeństwo. W jakiej to było sprawie?


– Niespecjalnie mogę mówić o szczegółach, bo ujawniłbym osoby. Ale podam jeden z przykładów. Kiedyś, spotkany po kilku latach negatywny bohater jednego z moich artykułów śledczych powiedział mi w chwili szczerości, że miał takie chwile, że zastanawiał się czy nie zrobić pożytku z posiadanej przez siebie broni i że z trudem udało mu się nad sobą zapanować. Miewałem też pogróżki w sprawie dotyczącej zabójstwa Ziętary.

Czy ma Pan swoich zaufanych informatorów?

– Ważniejsza jest odwrotna relacja. Nie tyle, żeby mieć informatorów, którym się ufa, tylko by samemu wzbudzać zaufanie u osób, które chcą przekazać informacje. A te trzeba sprawdzać zawsze – nawet gdy otrzymuje się je od osób zaufanych.

dorota
Panie Krzysztofie, prawdziwą satysfakcję odczuwa Pan przy ujawnianiu czy zdobywaniu informacji?


– I zdobywanie informacje i ujawnianie ich w artykułach bywa emocjonujące. Największą satysfakcję odczuwam jednak wtedy, gdy efekty mojej pracy okazują się przydatne społecznie – pozwalają uniknąć strat, pomagają wyjaśnić nieprawidłowości, pociągnąć winnych do odpowiedzialności lub – bo często zajmuje się tematami dotyczącymi historii – pozwalają przywrócić pamięć o zapomnianych wydarzeniach i uhonorować ich bohaterów .

Jak Pana pracę odbierają organy ścigania, zwłaszcza w sprawach, w których jesteście po prostu lepsi i skuteczniejsi?

– Dziennikarze generalnie nie konkurują z organami ścigania. Jeśli już to uzupełniamy je lub zastępujemy – gdy z jakiegoś powodu nie zajmują się czymś, co wymaga ich zainteresowania. Odbiór tego jest różny. Nierzadko kierownictwa np. policji czy prokuratury jawnie okazują niezadowolenie. Ale dla mnie ważniejsze są reakcji poszczególnych policjantów czy prokuratorów , którzy poznaje się zajmując się danym tematem. Wielu z nich uważa dziennikarzy za swoich sojuszników, ale wyraża to na ogół jedynie w indywidualnych, prywatnych rozmowach.

Wojtek
Dlaczego dał Pan swojej książce akurat taki tytuł? 
Joanna R
Czy tytułowy pies ma związek jakiś z policją? Skąd inspiracja na taki tytuł? 

– Bohaterami powieści są m.in. policjanci czyli – mówiąc żargonem, którym posługują się zarówno funkcjonariusze jak i przestępcy – psy. Pokazuję różne ich postawy , w tym także metody manipulowania nimi przez gangsterów i służby specjalne.

An–da
Czy Pana książka jest tylko dla tych którzy znają sprawę zabójstwa dziennikarza Ziętary?

– W żadnym wypadku. „Krótka instrukcja obsługi psa” jest adresowana do wszystkich miłośników powieści kryminalnych. Można ja przeczytać i mieć satysfakcję z lektury wcale nie znając sprawy zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. 

Gdzieś czytałam, że pisał Pan swój kryminał aż 10 lat. Dlaczego tak długo?

– Zacząłem ją pisać 10 lat temu i wtedy wymyśliłem znaczna część fabuły. Książka powstawała jednak fragmentami, gdyż ciągle brakowało czasu, by skupić się na powieści. Dopiero o podpisaniu umowy z wydawcą musiałem zdopingować się i znaleźć czas na intensywną pracę nad książką.

Edyta Chmura
Dziennikarz, Pismak, Major... żadnych imion, w końcu nie wiadomo, kto może podsłuchiwać. Dlaczego bohaterowie Pana książki nie mają imion? Aby byli bardziej zagadkowi czy może chodziło o uniwersalizm całej historii?


– O nadanie fabule cech realizmu. Akcja kryminału rozgrywa się w świecie przestępczym, gdzie normą jest używanie pseudonimów, a nie nazwisk. Niemniej dwaj główni bohaterowi mają imiona, a kilka osób występujących w powieści ma też nazwiska.

Czego boi się Pan najbardziej?

– Jako dziennikarz? Tego, że praca jaką wykonuję przestanie mnie w końcu „kręcić”, że się wypalę zawodowo.

Monika Piotrowska–Wegner
Mam tylko jedno pytanie. Tradycyjnie zadaję je prawie każdemu. Zakładając, że niebo istnieje, co chciałby Pan usłyszeć od Boga u bram Raju?

– Chciałbym usłyszeć „Zapraszam”.

~~ * ~~

  W imieniu swoim i czytelników mojego bloga dziękuję panu Krzysztofowi za niezwykłe interesujący wywiad.

Nagrodę w postaci książki
„Krótka instrukcja obsługi psa'' otrzymuje:  
Dorota
  (proszę o kontakt na maila)

 
Gratuluję i pozdrawiam,
Cyrysia

9 komentarzy:

  1. Gratuluję. Swoją drogą ciekawy wywiad i interesujące pytania. Ja ze swojej strony mogę polecić książkę z całego serca i życzyć miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję, bardzo interesujący wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję :)
    Bardzo ciekawy wywiad. Książki jeszcze nie czytałam, ale na pewno postaram się to nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pan jest dziennikarzem śledczym, więc książka już mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje!
    Jak zawsze wywiad jest świetny :))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle ciekawy wywiad :) Mam tę książkę na półce, więc na pewno ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...