piątek, 29 lipca 2016

''Jeszcze żyję...'' Joanna Tlałka-Stovrag (Prawdziwa miłość nie zna żadnych granic)

Jeszcze żyję...
Joanna Tlałka-Stovrag
Wydawnictwo: Branta
liczba stron: 168
Ocena: brak

~~ * ~~ 

 
  Początek lat 90-tych XX w. Joanna wyjeżdża na studia do Sarajewa. Mimo początkowych obaw dziewczyna jest zachwycona wielokulturowym miastem przesiąkniętym duchem tolerancji i zrozumienia. Zaprzyjaźnia się z wieloma osobami i poznaje Seja - bośniackiego studenta, który z miejsca zdobywa jej sympatię oraz serce.

,,Jasny promień z nieba otulił nas znienacka i na zawsze.’’

  Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Młoda Polka wraca do Krakowa. Tymczasem nieoczekiwanie w Bośni i Hercegowinie wybucha bratobójcza wojna. Czy wbrew wszelkim przeciwnościom Joanna i Sejo będą jeszcze kiedyś razem?

  Joanna Stovrag, choć urodziła się w Krakowie, całym sercem pokochała Sarajewo. Jest absolwentką slawistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, z zawodu i zamiłowania zajmuje się przekładem oraz nauczaniem języków chorwackiego, bośniackiego i serbskiego. Pasjonują ją podróże po pachnących jaśminem i zachwycających pięknem krajobrazu oraz różnorodnością Bałkanach, urzeka ciepły Adriatyk, w którego błękicie skąpane są liczne wysepki porośnięte lawendą i mimozami… W swoim domu serwuje smaczną musakę, potrafi zrobić bosanską pitę, a na deser podaje baklavę i tufahije z aromatyczną mocną kawą, którą parzy w tygielku nazywanym džezva.

  Zanim opublikowała poruszającą najczulsze struny duszy autobiograficzną opowieść o triumfie miłości nad bezsilnością i strachem, czyli „Jeszcze żyję… Historia prawdziwa”, wydała jako współautorka przewodnik „Chorwacja” z serii „Przewodnik praktyczny – polscy autorzy” (Wydawnictwo Pascal) oraz „Słownik Pisarzy Świata” (Wydawnictwo Zielona Sowa). Obecnie pracuje nad kolejną powieścią, tym razem fikcją literacką, osadzoną w krajach nad Adriatykiem oraz w Krakowie.

  Są takie publikacje, które bardzo ciężko poddać ocenie, wszak jak można zaopiniować czyjeś życie? Dlatego nie będę wystawiać tej książce żadnej noty, jedynie podzielę się moimi wrażeniami. 

  Poznajemy dramatyczne losy dwojga młodych ludzi, których rozdzieliła wojna. Ona katoliczka, on muzułmanin. Dzieli ich różnica kultury i religii, ale łączą wspólne cele, marzenia i spojrzenie na świat. Jestem pełna podziwu dla autorki, która mimo upływu czasu, odległości i innych komplikacji nie przestała kochać Seja. Przeciwnie. Jej uczucie rosło w siłę, będąc świadectwem niezwykłej odwagi, determinacji i wierności.

,,Bo nie jest dobrze się śpieszyć lub robić coś bez umiaru. Wszystko, co ważne i wartościowe wraca.’’

  Narratorka nie skupia się tylko i wyłącznie na wątku uczuciowym, lecz również poświęca sporo uwagi życiu studentów, muzyce i kulturze byłej Jugosławii oraz codziennej egzystencji zwykłych ludzi uwikłanych w wojenną zawieruchę. Jak niewiele trzeba, by to wszystko stracić… Obraz zrujnowanego Sarajewa poraża, wstrząsa i daje do myślenia. Nie jestem w stanie o tym pisać, gdyż wzruszenie ściska moje serce.

  Na kartach książki pojawia się postać Waldemara Milewicza – legendy polskiego dziennikarstwa. W czasie wojny pani Joanna towarzyszyła Waldemarowi jako tłumacz w wyjazdach organizowanych przez TVP. Wiele mu zawdzięcza, przyszedł jej z pomocą w tych najtrudniejszych, najstraszniejszych czasach. Warto wspomnieć, że Milewicz nakręcił dokumentalny film o bałkańskiej miłości głównych bohaterów.

  Całość czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Autorka z właściwą sobie wrażliwością i prostotą przenosi na papier swoje doświadczenia, obserwacje, uczucia etc. Bez kombinowania i naginania rzeczywistości opowiada o miłości, rozłące, wojnie i niegasnącej nadziei, która wyzwala odwagę i daje nową wiarę na lepsze jutro. Mam jednak pewne zastrzeżenia do niektórych wątków i scen. Kilka z nich sprawia wrażenie niedokończonych, jakby były naszkicowane w pośpiechu. Stąd mój lekki niedosyt. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to pozycja godna uwagi.

Podsumowując.
  Niezwykła historia, którą napisało samo życie. Przywraca wiarę w człowieka i udowadnia, że prawdziwa miłość potrafi pokonać każdą barierę. Polecam każdemu bez względu na wiek i preferencje czytelnicze.

 ~~* ~~

Oficjalna strona autorki: http://www.chorwacki.pl/ 
Wypożycz książkę w bibliotece: klik 
Piosenka "Sarajevo" J. Nohavicy w wykonaniu Michała Łanuszki, która wprowadza w klimat powieści ,,Jeszcze żyję...'' - klik

34 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że wkrótce znajdę czas na tę książkę. Choć wiem, że będzie to pozycja niosąca z sobą wielki bagaż emocjonalny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie, że autorka nie skupia się tylko na motywie miłości. Widać, że porusza również aspekty życia codziennego. Przeczytałaby i to z miłą chęcią:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki , które napisało samo życie są zawsze najlepsze... Pamiętam Milewicza i wiadomość o jego śmierci, która mną wstrząsnęła.. Bardzo sięgnę po powyższą lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie pisze najciekawsze książki. Jestem na tak, by poznać tę poruszającą historię.

    OdpowiedzUsuń
  6. I we mnie książka wywoła z pewnością wiele emocji. A takie lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czytałem i wiem z pewnego źródła, że historia jest w 100% autentyczna, co zresztą poparte jest filmem Waldemara Milewicza.
    Także zdecydowanie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  8. To musi być mocno emocjonująca książka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz słyszę o tej książce i choć cała historia spisana jest na niespełna 200 stronach, to czuję, że przyniosłaby z sobą mnóstwo emocji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zainteresowałaś mnie tą książką. Może puścisz ją kiedyś w obieg? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obieg nie planuje wysłać, ale będzie za to konkurs :)

      Usuń
  11. Nie da się opisać emocji, jakie niesie ze sobą lektura tej książki. Autorka udowodniła w niej, że wiara, nadzieja i miłość to uniwersalne wartości, których wyznawania potrafi czynić cuda.
    Bardzo polecam!
    Z niecierpliwością czekam na następną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę połknęłam w jedną noc. Nie dałam rady przerwać. Wciągająca, wzruszająca, mądra, refleksyjna. Choć emocjonalna to bardziej cenię w niej zachęcenie do przemyśleń i pozostawienie tzw śladu w przeżyciu czegoś wartościowego. Szkoda, że już "nie do zdobycia". Czekam na następną książkę. Autorki. Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm... Jestem pewna, że muszę tę książkę przeczytać. Zwłaszcza ze względu na wykreowanych bohaterów. Leci na listę "do przeczytania"! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz rację, nie sposób ocenić historię prawdziwą. Jestem ciekawa, czy autorka była z miłością swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie bez powodu mówi się, że życie pisze najciekawsze scenariusze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolejna pozycją na którą ostrzę swoje czytelnicze kły. Może pod koniec sierpnia znajdę więcej czasu na czytanie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Życie pisze najlepsze scenariusze, bardzo chętnie przeczytam książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Takie książki lubię. Mądre i wartościowe zawsze warto przeczytać. Nie zaprzeczę, że książka wzbudza moją ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  19. Super książka, niezwykle emocjonalna i życiowa, która pokazuje Sarajewo przed wojną - klimat miasta i młodych ludzi, oraz historię bohaterki i miłość, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje! Bardzo polecam!

    OdpowiedzUsuń
  20. danuta.gajewska@gazeta.pl
    Od wydania książki minie, niebawem, dziesięć lat. "Historia prawdziwa" zawsze będzie prawdziwa- jest oparta na wiedzy, doświadczeniu i znajomości tematu. Joanna poznała Sarajewo przedwojenne, przeżywała wojenne i obserwowała podnoszące się miasto. Własnym sercem i rozumem, i na własne oczy. Współpracowała z ludźmi, którzy, w opisywanej wojnie, uczestniczyli. Nazwiska, daty, wydarzenia, opisy z pierwszej ręki. "Aleja Snajperów" istnieje w Wikipedii od lipca 2008 roku, Joanna napisała o niej jako pierwsza. W literaturze na pewno pierwsza w Polsce.
    Wątek miłosny bezdyskusyjnie niesamowity. Całość- wiarygodna i historycznie prawdziwa. Można wiedzieć, co się pisze, albo pisać, co się wie. Autorka, Joanna Tlałka - Stovrag, bezdyskusyjnie, wiedziała co pisze.
    Czekam na kolejną książkę! Lubię autorów, których wiedzy, można ufać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozbudziłaś moją ciekawość, przeczytałabym tę historię:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zainteresowałaś mnie: miłość wystawiona na próbę czasu i przeciwności losu plus tło kulturowe, poszukam tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie pomyślałabym, że to taka dobra historia. Przekonałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O. nie słyszałam wcześniej o tym wydawnictwie.

    OdpowiedzUsuń
  25. a wlasnie wydawnictwa nie znam :D ale poweisc wydaje sie byc swietna :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię książki, które nie skupiają się na jednym wątku, ale i na życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Do przeczytania książki namówiła mnie moja małżonka. Nie jestem już człowiekiem pierwszej młodości, więc trochę w życiu przeczytałem. Mogę powiedzieć, że ta książka pozostawia w pamięci ślad na zawsze. Napisana jest pięknie, emocjonalnie i zawsze można do niej wracać. Wzruszyłem się szczerze w wielu momentach. Książka jest niesamowita, bo opisuje życiową prawdę, że miłość potrafi narodzić się wszędzie i zawsze, w każdej porze i o każdym czasie. Przypominają się historie miłości z Powstania Warszawskiego.
    Wczoraj oglądaliśmy z małżonką drogę krzyżową z papieżem Franciszkiem w telewizji i padły tam słowa, które zapamiętałem z książki p. Joanny: DOBRZE JEST CZEKAĆ W MILCZENIU RATUNKU OD PANA.
    Niestety, filmu p. Milewicza nie widzieliśmy, a obejrzałbym go z dużym zainteresowaniem, gdyby była taka możliwość. Książkę polecam - jest jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa.
    Andrzej i Halinka

    OdpowiedzUsuń
  28. mnie również przekonałaś!

    OdpowiedzUsuń
  29. Danka
    A ja, ten film - wtedy- pokazywałam młodzieży, bo byłam - wtedy- szkolną bibliotekarką w liceum, gdzie były klasy o profilu wojskowym. Robił na nich wrażenie! Oprócz tego, że dużo się dowiedzieli. Oglądali przecież reportaż zrobiony ręką Mistrza.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja już przeczytałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Odebrałyśmy tę książkę bardzo podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo szkoda, że recenzja krótka i ogólnikowa, jakby sygnałowa, bo książka na pewno niesie z sobą wiele emocji i ciekawych treści, a została chyba tylko przekartkowana. Tym bardziej szkoda, że na blogu bywają bardzo rzetelne recenzje. Nikt też nie oczekuje, by recenzent oceniał lub wystawiał notę czyjemuś życiu - dziwne podejście do istoty recenzji.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...