niedziela, 15 kwietnia 2018

''Cichy Zachód'' Artur Justyński # PATRONAT MEDIALNY

Cichy Zachód"
Artur Justyński
DATA PREMIERY: 11.04.2018
WYDAWNICTWO: Warszawska Firma Wydawnicza
ILOŚĆ STRON: 164
OCENA: 7/10
PATRONAT MEDIALNY:

  „Cichy Zachód” to swoisty zapis fascynacji ziemiami odzyskanymi wsparty wspomnieniami autora, z pierwszych tutaj dni spędzonych. To historia starszego człowieka, mieszkańca nadodrzańskiej wsi zaczerpnięta z jego wspomnień dzięki imaginacji ubarwiona. To opowieść o przyjaźni, samotności i przemijaniu okraszona pewnym niewiarygodnym wydarzeniem połączonym z morderstwem, w pamiętną mroźną zimę w Świnoujściu, tuż po wojnie dokonanym z najsłynniejszą historią sprzed dwóch tysięcy lat ściśle powiązanym.

  Artur Justyński – miłośnik literatury, pisarz, autor zbioru opowiadań ''Opowieści zza rzeki''. Obecnie mieszka i tworzy w Szczecinie. O pasji autora do rzemiosła pisarskiego najdobitniej mówią słowa Neila Gaimana: <<Dorastałem, kochając i szanując opowiadania. Wydawały mi się najczystszymi i najdoskonalszymi dziełami ludzkimi: w najlepszych nie znalazło się ani jedno zbędne słowo. Jedno machnięcie ręki autora i nagle powstał świat, mieszkający w nim ludzie, idee. Początek, środek i koniec, które zabiorą was przez cały wszechświat i doprowadzą z powrotem.>>

  Miałam już przyjemność poznać twórczość autora, dzięki jego debiutanckiej antologii prezentującej różne oblicza fantasy i science-fiction, która przeogromnie przypadła mi do gustu. Dlatego też bez wahania zgodziłam się przeczytać kolejną publikację pisarza — tym razem w formie prozatorskiej. Czy w pisaniu dłuższych tekstów fabularnych pan Artur jest równie dobry, jak w sferze zwięzłych form narracyjnych? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Pewne elementy nieznacznie przemawiają na korzyść ''Opowieści zza rzeki'', aczkolwiek ''Cichy Zachód'' także posiada wiele atutów. Niemal na każdym kroku intryguje, zadziwia, urzeka swoją wieloznacznością i tajemniczym, nieco psychodelicznym klimatem, a także zmusza do głębszych przemyśleń na temat istoty wiary, złożoności ludzkiej natury i zasad panujących we wszechświecie. Z całą pewnością jest pozycja warta polecenia.

  Poznajemy Artura, młodego mężczyznę, który zaprzyjaźnia się z Cichym – sympatycznym i zagadkowym staruszkiem, mieszkańcem nadodrzańskiej wsi. Oboje spędzają ze sobą bardzo dużo czasu, odkrywając nawzajem siebie, swój światopogląd i charakter. Nieoczekiwanie starszy pan umiera, co staje się zaczątkiem do odświeżenia wspomnień. Wspomnień, które budzą nostalgię, beztroskę, a także swoisty niepokój i pragnienie wyjaśnienia pewnej tajemnicy. Wkrótce Artur przekonuje się, jak łatwo zatracić się w swoich wyobrażeniach i jak szokujące może być ich skonfrontowanie z rzeczywistością.

  Dostałam w swoje ręce kawał innowacyjnej lektury, która wmyka się jednoznacznym interpretacjom i daje niesamowite pole do popisu naszej wyobraźni. Przenosimy się na zachodnią granicę Polski, gdzie pomimo upływu kilkudziesięciu lat od wojny, czas zdaje się stać w miejscu. Autor zabiera nas w sentymentalną podróż po śladach "minionej epoki", ukazując jego pejzaż, architekturę (popegeerowskie gospodarstwa, małe miasta obwarowane zabytkowymi murami), niepowtarzalny nastrój oraz pewien rodzaj wrogości, podszytej uprzedzeniami.

<<Tutaj zawsze tak było, my zza Buga, tamci z centrali, inni ze Śląska i Bóg jeden wie, skąd jeszcze. Wszyscy na wszystkich wilkiem patrzyli. Każdy obcy.>>

  Uległam swoistej magii tamtych czasów. Jakby coś chciało się ze mnie uwolnić i wyjść na zewnątrz. Jakaś niewypowiedziana siła, skąpana w intensywnej iluzji wykraczającej poza percepcję zmysłową. 

<<Ludzie z Ziem Odzyskanych zaraz po wojnie mieli swoją przeszłość. Przeszłość, o której nie mówili. Często wstydliwą bądź niebezpieczną. Przeszłość, od której uciekali. Przeszłość, która budziła w nocy bądź nie pozwalała spojrzeć w lustro.>>

  Bezsprzeczną zaletą tej powieści jest nietypowy wątek kryminalny. Wiele lat wcześniej w zakładzie energetycznym, w którym Cichy pracował jako dyspozytor – doszło do makabrycznego incydentu: ktoś próbował ukrzyżować Antoniego, starego elektryka. A co dziwniejsze, na miejscu czynu nie ujawniono żadnych śladów wskazujących na udział osób trzecich. 

<<Był przybity do ściany. Gwoździami. Rozłożone na boki ręce były przybite w nadgarstkach, a gołe stopy razem jednym gwoździem pół metra nad podłogą. Buty ułożone starannie stały obok. Wisiał przybity gwoździami do ściany.
– Jak Jezus? – zapytałem też, wstając. Siedząc, czułem się dziwnie. Nie dość poważnie, lekceważąco.
– Jak Jezus.
– Ktoś go musiał przybić, sam by się przecież nie przybił.
– Ano nie – odparł Cichy, nie zmieniając pozycji.(…) Nie było żadnych śladów ani żadnych oprawców.
– Jak to nie było?
– Tak to – odparł poirytowany. – Nie było i już.
– Szukał pan?
– Przebiegłem dookoła budynek. Nic nie znalazłem. Tylko moje ślady i jego. (…) – Nie było wyjścia na dach, w budynku nie było okien, tylko luksfery wysoko pod sufitem. Cztery metry nad podłogą.>>

  O co tu chodzi? Czyżby zadziałały tu siły wyższe? A może da się to jakoś logicznie wytłumaczyć? Próbowałam poukładać elementy układanki w sensowną całość, lecz bezskutecznie. Pan Artur całkiem zgrabnie nakreślił zagadkę, której rozwiązania trudno się domyślić. Idąc wytyczonym sobie torem serwuje nam niekończące się pasmo pytań bez odpowiedzi. Jak zakończy się ta sprawa? Czy prawda ujrzy światło dzienne? Przekonajcie się sami.

  Całość napisana jest zrozumiałym językiem, dzięki czemu treść czyta się zdumiewająco łatwo i do tego przyjemnie. Plastyczne opisy pozwalają odbiorcy popuścić wodze fantazji i wczuć się w atmosferę fabuły. Akcja płynie wolnym nurtem, mimo to trzyma w ryzach naszą uwagę. By jednak nie było za słodko, w tej beczce miodu, dodam malutką łyżkę dziegciu. Nie przypadła mi zbytnio do gustu konstrukcja narracji, w której brak płynności w przechodzeniu do kolejnych rozdziałów. Czasem pojawiały się też jakieś niepotrzebne wypełniacze, nie wnoszące nic konkretnego do opisywanej historii. Liczyłam również na bardziej szczegółową charakterystykę postaci, co pozwoliłoby mi lepiej zwizualizować daną jednostkę. Pomijając jednak wspomniane uwagi – jestem zadowolona z niniejszej prozy. Ma bowiem w sobie to ''coś'', jakiś pierwiastek abstrakcji i szaleństwa, który przyciąga jak magnes i pozostawia w pamięci swój ślad.

  Podsumowując: ''Cichy Zachód'' to nieszablonowa, przepojona oniryzmem opowieść o samotności, przemijaniu, potrzebie przyjaźni i bliskości drugiej osoby. Już od pierwszych stron wprowadza czytelnika na nieznane ścieżki Ziem Odzyskanych, gdzie zaciera się cienka granica pomiędzy światem realnym, a przestrzenią imaginacji. Dzięki tej książce możesz stać się częścią fascynującej przygody. Sprawdź, czy jesteś gotów na tak niecodzienne doznania. Polecam!

9 komentarzy:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...