Obudź się i zacznij doceniać to wszystko, co spotyka cię każdego dnia... Czerp radość z każdej chwili życia, zamiast czekać na jakiś moment w przyszłości, w którym pozwolisz sobie na relaks. Udane życie, to życie pełne radości ze wszystkiego czego doświadczamy... Nie ma drogi do szczęścia, droga jest szczęściem... [Wayne W. Dyer] ❤

środa, 11 października 2017

''Królik w lunaparku'' Michał Biarda [PATRONAT MEDIALNY]

Królik w lunaparku
Michał Biarda
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 310
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
Jak rozpoznać granicę między snem a wspomnieniem?

   Współczesna Warszawa. Troje nieznajomych. Jedna okraszona nutką fantastyki historia, która splata ich losy i wywraca ich życia do góry nogami. Student, licealistka i taksówkarz w średnim wieku mimowolnie znajdują się w centrum wydarzeń, którym bieg nadaje tajemniczy Królik. Czy w obliczu grożącego niebezpieczeństwa wszystkim uda się zachować zimną krew i zdrowe zmysły? [opis wydawcy]

   Michał Biarda - urodził się 13 marca 1987 roku. Z wykształcenia informatyk, z zamiłowania footbagowiec i mól książkowy. Od ponad osiemnastu lat programuje strony i sklepy internetowe. W 2015 roku postanowił wykorzystać klawiaturę komputera nie tylko do pracy, lecz także by spełnić jedno ze swoich największych marzeń: napisać powieść. W ten sposób powstał „Królik w lunaparku”.

   Bardzo lubię odkrywać nowych autorów, ponieważ coraz częściej można wśród nich znaleźć prawdziwe talenty. Dlatego też z wielką nadzieją sięgnęłam po twórczość Michała Biarda, licząc skrycie na powiew czegoś świeżego w polskiej literaturze. I nie zawiodłam się ani trochę. Mogę śmiało przyznać, że dostałam kawał świetnej, wielowątkowej prozy, w której nic nie jest proste i oczywiste, w której już na początku dowiadujemy się „kto?”, ale dopiero na samym finiszu odkrywamy „dlaczego?”. Bardzo ciekawe i niebanalne zagranie. Jednak dzięki temu powieść jest tak niezwykła.

  Książka podzielona jest na trzy części i każda z nich opisuje perypetie innego bohatera: Pawła, Kaśki i Zbigniewa. Paweł jest studentem. Ma piękną dziewczynę, kochających rodziców, świetną pamięć oraz niezwykle rozwinięte zdolności analitycznego myślenia i przetwarzania informacji. Pewnego dnia nieoczekiwanie mdleje na ulicy i budzi się w szpitalu, gdzie nawiedzają go jakieś niezrozumiałe wizje. Kaśka jest licealistką, która w wyniku splotu różnych zdarzeń dowiaduje się o czymś, co przewraca jej świat do góry nogami. Zbyszek pracuje w korporacji taksówkowej i od piętnastu lat zmaga się z demonami przeszłości. Z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, ale już niebawem pewne zbiegi okoliczności i przypadkowe na pierwszy rzut oka zdarzenia sprawią, że ich drogi nierozerwalnie połączą się w jedną całość.

  Przyznam się szczerze, że obawiałam się powielenia jakiegoś schematu z "Alicji w krainie czarów" Lewisa Carolla, gdzie też mamy do czynienia z tajemniczym królikiem. Na szczęście okazało się, że książka nie jest żadną kalką wspomnianej wcześniej klasyki. Autor stworzył oryginalne, acz nieco specyficzne dzieło, które nie tylko hipnotyzuje czytelnika swoją treścią, ale również zaskakuje nietuzinkowymi rozwiązaniami fabularnymi. Mamy tutaj elementy obyczajówki, romansu, dramatu psychologicznego, a nawet kryminału i fantastyki okraszonej groteską i absurdem. I choć początkowo panuje nieuporządkowany chaos, pełen sprzeczności, paradoksów, nierozwiązanych zagadnień i pytań, to jednak w miarę rozwoju akcji poszczególne fragmenty puzzli trafiają wreszcie na swoje miejsce, dając wyraźny obraz wzajemnych zależności. Wielkie brawa należą się panu Michałowi za to, że tak umiejętnie pokierował wątkami, że wszystko zachowuje ogólny sens i znaczenie.

   Na uznanie zasługuje także doskonała kreacja bohaterów. Ich portrety psychologiczne są niezwykle wyraziste i dynamiczne, z szeregiem charakterystycznych cech. Jak każdy z nas mają swoje mocne strony, jak również wady, czułe punkty i lęki. Muszę przyznać, że polubiłam wszystkich bez wyjątku i z wielkim przejęciem obserwowałam ich przygody. W szczególności zapałałam sympatią do Zbigniewa, który wraz ze swoim bagażem doświadczeń i zmagań, jest prawdziwym dowodem na to, że nawet z najgłębszego dna można się wydostać i wyjść na prostą. Generalnie każda postać jest wyjątkowa i nieustannie napędza akcję, komplikując ją na wiele sposobów.

  Nie sposób nie docenić stylu pisania autora. Bardzo prosty, swobodny, zwięzły ale miejscami i dowcipny. Opisy nie są przegadane, lecz plastyczne i przemawiające do wyobraźni. Wyczuwalna jest także aura napięcia, niepewności i niepokoju, która ani na moment nie opuszcza czytelnika, gwarantując przyjemny dreszczyk emocji. Praktycznie do samego końca nie wiadomo, co jest prawdą, co fikcją, kłamstwem i iluzją. A w głowie cały czas krąży to najważniejsze pytanie: kim jest tytułowy królik z lunaparku? Zdecydowanie nie można narzekać tutaj na nudę.

Podsumowując:
  ,,Królik w lunaparku'' to niekonwencjonalna niespodzianka, która niesie ze sobą mnóstwo frajdy oraz niewyczerpane źródło intensywnych przeżyć. Błyskotliwie, a przy tym zadziornie pokazuje, jak ulotne są chwile i nie zawsze wszystko jest takie jednoznaczne, jak mogłoby się nam wydawać. Nie wierzysz? Przekonaj się sam! Polecam. 

14 komentarzy:

  1. Ta specyficzność i oryginalność mocno mnie w niej intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początek chciałam zachwycić się tytułem i okładką! Coś wspaniałego! :) Początkowo nie miałam absolutnie ochoty na tę książkę, jednak po Twojej recenzji coś mnie tchnęło i chyba postaram się ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz czytam o tej książce. Nie wiem czy by mi przypadła do gustu, fakt, Twój opis jest intrygujący :)
    Na razie dostałam książkę od chłopaka i muszę się zabrać za jej czytanie. A u Ciebie jest tyle ciekawych pozycji, że starczyłoby mi ich na lata czytania :D
    Jako fanka królików, a mam ich u siebie w pokoju dwa :), chętnie sięgnę po nią w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro tak pozytywną rekomendacją warto zwrócić uwagę.
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce, ale jak do tej pory nie miałam czasu po nią sięgnąć. Jednak mam nadzieję, że znajdę chwilę czasu i przeczytam ją.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że powieść jest oryginalna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się, brzmi oryginalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację, nie wierzę, dopóki sama nie przeczytam. :)
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaki miszmasz gatunkowy, nie powiem, intryguje. Zastanowię się nad lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja lista książek "Do przeczytania" właśnie się powiększyła. :)
    Ash

    OdpowiedzUsuń
  11. Tytuł tej książki jakoś cały czas kojarzy mi się z "Joyland" Kinga, tylko zupełnie nie wiem dlaczego ;) Fabuła raczej jest inna.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Alicja w krainie czarów" może nie jest moją ulubioną lekturą, ale lubię tę książkę. Lubię też historie na granicy realności i wyimaginowania. W Twojej recenzji wyczuwam właśnie taką nutę. Chyba się skuszę, choć raczej w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...