poniedziałek, 23 czerwca 2014

Wywiad z Agnieszką Walczak-Chojecką

Kasia Roszczenko 
1. Skąd pomysł na pisanie dla innych?

Z samą sobą rozmawiam na co dzień, ale od święta potrzebny mi „słuchacz”.
Dla mnie pisanie to przede wszystkim dialog z czytelnikiem. Przedstawiam mu swoje wizje, emocje, przemyślenia, a potem wsłuchuję się w jego reakcje, które są dla mnie niezmiernie ważne

2. Czy wyobraża Pani sobie życie bez czytania?


Bardziej wyobrażam sobie życie bez czytania, niż bez pisania, choć oczywiście bardzo lubię dobrą lekturę.

3. Po jakie gatunki literackie najchętniej Pani sięga, przy wyborze lektur do poduszki?

Najwięcej czytam powieści obyczajowych oraz reportaży (często zbeletryzowanych) z wypraw wysokogórskich. Te ostatnie wybieram dlatego, że fascynują mnie motywacje zdobywców szczytów i pokonywanie ludzkich barier, uwielbiam też same góry.

Sylwia Silviana
1. Czy już od wczesnego dzieciństwa marzyła Pani o zostaniu pisarką?

Jako mała dziewczynka podpatrywałam mojego tatę, który jest literatem i chciałam tak jak on pisać i występować na scenie. Pewnie dlatego już w wieku pięciu lat ułożyłam swój pierwszy wiersz. Przez długi czas nęciły mnie jednak przede wszystkim krótkie formy – wiersze, teksty piosenek, ewentualnie opowiadania. Do napisania powieści dorosłam dopiero w tzw. wieku dojrzałym. 

2. Kto z Pani najbliższego otoczenia najbardziej Panią wspierał w swoich marzeniach i dążeniach?

Mam to ogromne szczęście, że moi najbliżsi zawsze mnie wspierali w życiowych wyborach, choć nie zawsze je rozumieli. I nie chodzi mi tu nawet o dawnego chłopaka, który nie przypadł do gustu moim rodzicom (śmiech), ale o fakt, że na wiele lat porzuciłam twórcze pasje i zajęłam się pracą w biznesie. Na szczęście dwa lata temu wróciłam do pisania i mój ojciec mógł odetchnąć z ulgą, że tradycja rodzinna nie zostanie zaprzepaszczona.

3. Z jakimi problemami musi się Pani zmagać jako znana pisarka?

Na razie jestem tylko debiutantką, a z debiutem wiąże się wiele barier, które trzeba pokonać. Przede wszystkim nie jest łatwo znaleźć wydawcę, który zechce zainwestować w książkę nieznanego autora, a gdy się już takiego znajdzie (mnie się udało), to potrzeba trudu, by wypromować swoje nazwisko. Współczesny autor musi być nie tylko zdolnym twórcą literackich opowieści, ale też własnym menadżerem i marketingowcem. Mnie przydają się umiejętności zdobyte przez wiele lat pracy w korporacjach.
Oprócz tego borykam się z codziennymi, domowymi sytuacjami, w których nigdy nie byłam mistrzynią. Np. zdarza mi się rozgotować obiad, bo akurat poprawiam coś w tekście i zapominam o bożym świecie. Raz niestety nie odebrałam dziecka z zajęć, tak bardzo zatopiłam się w fikcji. Na szczęście córka przywołała mnie szybko do porządku.

 Inna Niezwykła
1. Czy gdyby miała Pani okazję, to wróciłaby do śpiewania ?


Jasne! Jeśli tylko ktoś potrzebuje niezbyt profesjonalnej wokalistki do zespołu, to z chęcią się zgłoszę. (śmiech)

2. Jakie jest Pani ulubione miejsce w Azji ?

Trudno mi wybrać jedno miejsce, bo Azja jest różnorodna i niezwykle barwna, ale są dwa kraje, do których na pewno chciałabym wrócić. Jeden z nich to Filipiny, a konkretnie mała, przepiękna wyspa Boracay, wymarzone miejsce na relaks i zapomnienie o całym świecie. Drugi kraj to Japonia. Polecam ją wszystkim tym, którzy lubią zwiedzać i smakować kulturę zupełnie odmienną od naszej. Oczywiście świetnie czuję się także w Tajlandii, gdzie rozgrywa się spora część akcji „Dziewczyny z Ajutthai”.

3. Gdzie najbardziej chciałaby Pani się wybrać w podróż w najbliższych latach ?

Bardzo chciałabym pojechać na koniec świata, czyli do Australii i Nowej Zelandii, przede wszystkim ze względu na cudowne, bezkresne pejzaże, jakie można tam znaleźć.

aaagusiek
1. Czy po tak intensywnym obcowaniu ze sztuką, nie było Pani pusto bez pisania, gdy pracowała Pani w biznesie?


Ze względu na natłok obowiązków i ciągłe zagonienie nawet nie uświadamiałam sobie tego, jak bardzo brakowało mi twórczości. Swoje zdolności starałam się  wykorzystywać pracując nad reklamami, scenariuszami imprez firmowych, czy korporacyjnym czasopismem, ale to oczywiście nie było to samo. Wydaje mi się, że od przeznaczenia nie można uciec, więc moje mnie dopadło. :)

2. Pani historia jest dobrym przykładem na potwierdzenie hipotezy, że pisanie wystarczy mieć we krwi i można przerwać je i wrócić do niego w każdym momencie nie zatracając przy tym swojego geniuszu. Jak Pani się na to zapatruje? Pisanie trzeba mieć we krwi, czy przede wszystkim szlifować swój warsztat i przebywać w odpowiednim środowisku?

To trudne pytanie. Tzw. talent na pewno jest pomocny, ale do pisania potrzebna jest także wytrwałość, samodyscyplina i chęć ciągłego doskonalenia warsztatu. By napisać książkę, nie wystarczy świetny pomysł, trzeba określoną ilość razy stuknąć w klawisze komputera. Potem najlepiej ją odłożyć na pewien czas, by jak dobry bigos doszła i dopiero zacząć poprawiać. Jak w większości zawodów do pisania bardzo przydaje się zapał, ale nie można się zachłysnąć samym faktem, że coś wyszło spod naszych palców. Myślę, że to jednak ćwiczenie czyni mistrza. Niedawno w artykule o selfpublishingu przeczytałam zdanie, które bardzo mi się spodobało: ”Jeśli chcesz szybko widzieć efekty, zajmij się czyszczeniem sedesów. Pisarstwo to zajęcie dla długodystansowców.” Absolutnie się z tym zgadzam.

3. Ktoś powiedział kiedyś, że w każdym człowieku tkwi materiał na jedną powieść, wystarczy włożyć tylko trochę wysiłku i każdy jest w stanie tę powieść napisać? Czy mogłaby się Pani ustosunkować do tego stwierdzenia?

Myślę, że w każdym z nas jest materiał na wiele powieści. Często się zdarza, że pisarz wydaje już którąś książkę, a tak naprawdę ciągle pisze jedną i tę samą, opartą na swoim życiu. Trudno zresztą nie czerpać z własnych doświadczeń. Inną kwestią jest to, czy każdy potrafi napisać tę swoją powieść. Uważam, że nie, bo do tego potrzebna jest mieszanka talentu, pracowitości i chęci pisania.

Sylwka S.
1. Jaka jest Pani definicja szczęścia?


Nie lubię definicji, ale mogę powiedzieć co mnie czyni szczęśliwą. Spędzanie czasu z rodziną, możliwość robienia tego, co mnie pasjonuje i odpowiadanie za to przede wszystkim przed sobą, podróże i poczucie wolności, widok Tatr. Czuję się szczęśliwa, gdy widzę jak moja córka tańczy i jak bardzo ją to cieszy, oraz gdy spotykam się ze swoimi czytelnikami a oni chcą ze mną współodczuwać.

2. Z czym kojarzy się Pani dom rodzinny?

Z wszystkim co najlepsze – z bezpieczeństwem, miłością, śmiechem i ze sztuką. A, i jeszcze z pysznym murzynkiem mojej mamy.

3. Jakie jest Pani najśmieszniejsze lub najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?

Hm... najśmieszniejsze? Zdarzenie, które przytoczę znam chyba bardziej z rodzinnych opowieści, niż sama je pamiętam, ale wydaje mi się dość zabawne. Opisuję je nawet w swojej drugiej powieści. Otóż mój tata, który zawsze ma głowę w chmurach, kiedyś mnie zgubił. To było zimą, a ja byłam całkiem mała i siedziałam na sankach, które za sobą ciągnął. Tata zajęty swoimi myślami nie zauważył, że zsunęłam się w śnieg i poszedł dalej. Kto wie jak by się ta przygoda skończyła, gdyby nie pewna miła niewiasta, która zaczęła krzyczeć na cały park: „Proszę pana, proszę pana, dziecko pan zgubił!” 

iza.81
1. Często mówi się, że pierwsza książka ma wiele elementów autobiograficznych. Ile w "Dziewczynie z Ajuthai. Niezbyt grzeczna historia" jest z Pani? Czy Joanna jest Pani odzwierciedleniem?


Na pewno w Joannie - głównej bohaterce mojej debiutanckiej książki, jest sporo ze mnie. Dotyczy to przede wszystkim wewnętrznej przemiany, jaką ona przechodzi, od zafascynowanej korporacją pracoholiczki, do osoby, dla której najważniejsza jest bliskość z innymi ludźmi, wolność odkrywana w podróżach i możliwość tworzenia.

2. Jakie są według Pani zasadnicze różnice pracy w korporacji i poza nią? Czy praca w korporacji to męczarnia, o której tak wiele się mówi? Czy można oderwać się od "wyścigu szczurów"? Jak było z Panią?

Odpowiadając krótko – praca w korporacji może być fajną przygodą, jeśli człowiek potrafi zachować dystans do otaczającego świata i nie da się zwariować, ani wkręcić w ciągłą rywalizację. Jeśli jednak nie będzie tego potrafił, to jest niebezpieczeństwo, że zatraci samego siebie. Zapraszam do lektury „Dziewczyny z Ajutthai”, to znajdzie tam Pani szerszą odpowiedź na większość z zadanych pytań. 

3. Od czego zależy i czym tak w ogóle jest według Pani dzisiaj sukces w literaturze?

Myślę, że dla każdego autora sukces znaczy co innego. Jedni uznają, że go osiągnęli, jeśli zdobędą literacką nagrodę i uznanie krytyków, inni, jeśli sprzedadzą co najmniej kilka tysięcy egzemplarzy swojej książki, a jeszcze inni, jeśli w ogóle uda im się ją wydać. Dla mnie sukcesem jest to, że znalazłam liczne grono czytelników, którzy twierdzą, że przeczytali moją powieść z przyjemnością i proszą o więcej. 

Zosia Samosia :)
1. Do dziś pamiętam zapach ... ?


Mimozy – żółtych kwiatków sprzedawanych na ulicach Belgradu, stolicy dawnej Jugosławii, gdzie mieszkałam ponad cztery lata w czasach szkolnych i gdzie powróciłam na pół roku jako studentka.

2. Lubi pani pisać, zapewne jest to Pani pasja, czy ma Pani jeszcze jakąś pasję, hobby?

Tak, uwielbiam podróże i ich planowanie, wyszukiwanie miejsc godnych odwiedzenia, tanich przelotów i fajnych, atrakcyjnych cenowo kwater. Bardzo lubię też śpiewać. Tym ostatnim nie jest zachwycona moja rodzina, bo potrafię wydzierać się przy domowym karaoke nawet kilka godzin bez przerwy.

3. Gdyby wiedziała Pani, że ma przed sobą tylko jeden dzień życia, jakby go Pani spędziła i co by robiła w tych ostatnich minutach?

Pewnie już w pierwszej minucie umarłabym ze strachu. A jeśli nie, to starałabym się przypomnieć sobie jakich rozmów nie odbyłam z najbliższymi i je nadrobić.

 martucha180
1. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?

Owszem, to niezła zołza. Niby mnie lubi, a czasem nie chce mnie odwiedzić. Na ogół daje się jednak obłaskawić kawą i czekoladą, którą kładę koło komputera.

2. Czym jest dla Pani SŁOWO?

Zwierciadłem duszy

3. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

Z wypracowaniami radziłam sobie w szkole bardzo dobrze, przy przedmiotach ścisłych musiałam natomiast mocno kombinować. Pamiętam, że w podstawówce mojej nauczycielce szczególnie przypadła do gustu XIII księga „Pana Tadeusza”, którą napisałam dwunastozgłoskowcem. Generalnie nigdy nie miałam problemów z popuszczaniem wodzy fantazji, gorzej było z ortografią.

JaneS
1. Z doświadczenia wiem, że najtrudniejsze to wytrwać w tworzeniu, na nowo odnajdować motywację i cel pisania, gdy dotykają nas małe i większe kryzysy. Jak sobie Pani radziła, gdy przychodziły trudniejsze dni? Co stanowiło dla Pani motywację? Co nie pozwalało Pani porzucić pisania, gdy przychodziły chwile zwątpienia?

Przy pisaniu pierwszej książki nie miałam w ogóle takich chwil, znajdowałam się wręcz w stanie twórczej euforii. Towarzyszyło mi wrażenie, że ta powieść mieszka we mnie od dawna i że słowa z łatwością przelewają się na ekran komputera. Przy drugiej powieści stałam się o wiele bardziej samokrytyczna, więc pisanie nie szło mi już tak gładko, ale i tak cały czas miałam ogromną motywację, by tworzyć kolejne strony.

2. W jaki sposób pokazałaby Pani treść książki osobie, która jest niema, głucha i niewidoma? Jak oddać przesłanie, słowa tworzące historię?

Na to pytanie odpowiedział na szczęście za mnie Louis Braille tworząc swój alfabet.

3. Marzenia są beztroskie i z roku na rok wymagają od nas odrobiny poświęcenia. Jakie jest pani zdanie na temat marzeń? Jest pani typem kobiety- marzycielki, czy raczej kobiety- realistki? Jak patrzy pani na świat? Czy zrealizowała już pani swoje marzenia?

Uh, dużo pytań! Uważam, że marzenia są siłą napędową naszego życia i wierzę, że człowiek ma moc, by je realizować. Jestem marzycielką, która jeśli trzeba potrafi twardo stąpać po ziemi. Za marzeniami trzeba podążać, ale też warto mieć wciąż nowe, więc pewnie nigdy wszystkich się nie osiągnie.

Monika Piotrowska-Wegner
1. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, to jaką książkę chciałaby Pani mieć ze sobą i dlaczego akurat tę?

Wzięłabym ze sobą „Piotrusia Pana” J. M. Barriego, by przypominał mi o tym, że zawsze można wzlecieć, jeśli się tylko zachowa dziecięcą wyobraźnię.

2. Jestem ciekawa jak układała się współpraca z Piotrem Rubikiem? (słyszy się bardzo różne opinie, więc postanowiłam sprawdzić u źródła).

Gdy ja współpracowałam z Piotrem byliśmy oboje bardzo młodymi ludźmi, studentami i dopiero zaczynaliśmy swoją twórczą drogę. Mieszkaliśmy w bloku na tym samym piętrze i przyjaźniliśmy się. Naszą współpracę, choć krótką, wspominam jako bardzo ciekawą i ekscytującą.

3. Jeżeli Niebo istnieje, to co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju? (proszę o szczerą odpowiedź z użyciem dużej wyobraźni).

„Długo czekałem, ale się opłacało. Nareszcie będę miał co poczytać.” (śmiech)

kwiatusia
1. Przeczytałam, że w wieku pięciu lat ułożyła Pani swój pierwszy wiersz. Pani talent ujawnił się dość wcześnie. Proszę nam zdradzić jak powstaje wiersz? Czy ma znaczenie: miejsce w którym Pani przebywa, pora dnia, muzyka, a może emocje, które się pojawiają się niespodziewanie? Czy jednak musi Pani cierpliwie czekać aż pojawi się wena twórcza?

Obecnie rzadko piszę wiersze. Powstają one najczęściej nocną porą, gdy koleżanka Wena zagląda do mnie tuż przed zaśnięciem i ściąga mnie z łóżka.

2. Czy po wydaniu książki "Dziewczyna z Ajuthai. Niezbyt grzeczna historia'' Pani życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia autorką?

Moje życie zmieniło się przede wszystkim wtedy, gdy zaczęłam pisać tę książkę. Pomieszczenia biurowe korporacji i wieczne zagonienie zamieniłam na stół w moim ogrodzie i spokojne wyprawy w wyobraźnię. Po opublikowaniu książki dodałam do tego  ulubione spotkania z czytelnikami. A minusy? Brak stałego, porządnego wynagrodzenia i niepokój jak moją twórczość odbiorą wydawcy i czytelnicy.

3. „Wonderful world”, czy ”Dziwny jest ten świat"?

Stanowczo „wonderful world”, ale dlatego, że pięknie dziwny i wielobarwny.

mam namyszy 
1. Patrzę za okno i widzę...? A co Pani chciałaby zobaczyć?

To co właśnie widzę – słońce, ogród, kolory.

2. Nawiązując do okładki książki, pewnie lubi Pani otaczać się kolorami. A więc czym byłby dla Pani świat bez kolorów? Co one dla Pani znaczą? Dlaczego właśnie taka okładka książki, a nie inna?

To nie ja jestem autorką okładki, lecz grafik. Trzeba jednak przyznać, że doskonale uchwycił on barwy mojej powieści, które są jednocześnie moimi ulubionymi kolorami. Lubię te, które są intensywne, np. chabrowy jak głębia oceanu i pomarańczowy jak ogniste słońce.

3. Każda książka ma w sobie coś innego. Jedna podoba nam się mniej, druga bardziej. Jaka przeczytana książka rozczarowała Panią w życiu najbardziej? Dlaczego? I według kontrastu jaka pozycja stała się pani numerem 1?

O tym jaka książka jest dla mnie na tyle ważna, że zabrałabym ją na bezludną wyspę przeczyta Pani w jednej z wcześniejszych odpowiedzi. Dorzucę do tego jeszcze tomik wierszy Gałczyńskiego, bo bardzo chętnie do nich wracam, a niektóre z nich  np. „Inge Barch” bardzo lubię recytować. A jaka książka mnie rozczarowała...? Hm, sama nie wiem, w każdej, którą czytam znajduję coś ciekawego.

miqaisonfire 
1. Gdyby mogła Pani cofnąć czas i zmienić jedną rzecz w swoim życiu, co by to było? Czy jest taka rzecz/sytuacja? Jeśli nie, to dlaczego nie chciałaby Pani nic zmieniać?

Żałuję, że mam tylko jedno dziecko, gdybym mogła wsiąść do wehikułu czasu i przycisnąć przycisk „wstecz”, to na pewno starałabym się o powiększenie rodziny. Pocieszam się jednak, że moja córka jest udana! :)

2. Czym dla Pani jest pisanie? Czy uważa Pani, że wydanie jednej książki gwarantuje "plakietkę" pisarz? Czy jednak trzeba sobie zasłużyć na to miano i wydać więcej książek?

Dobre pytanie. Myślę, że to, czy ktoś może się czuć pisarzem, czy jeszcze nie, wynika bardziej z faktu jak poważnie traktuje pisanie i czy wiąże z nim swoją przyszłość. Ilość wydanych książek gra tu chyba mniejszą rolę, choć oczywiście trudno nazwać pisarzem kogoś, kto jeszcze nic nie opublikował. Dodatkowo ważna jest na pewno jakość tego co tworzymy, w moim przekonaniu grafomana nie można uznać twórcą. 

3. Czy planuje Pani napisać jeszcze jakąś książkę? Czy może jest już Pani w trakcie pisania? Jeśli tak, to proszę uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić o czym ona będzie.

Ponieważ pisarskie przeznaczenie dopadło mnie po wielu latach i mocno schwyciło w swoje szpony, to nie zamierzam poprzestać na napisaniu jednej książki. Skończyłam już drugą powieść i jestem w trakcie pisania kolejnej. Ta druga książka to opowieść o tym, ile jest w stanie znieść i poświęcić kobieta, która bardzo pragnie mieć dziecko. Więcej szczegółów, a także jej fragmenty znajdzie Pani na mojej stronie www.walczak-chojecka.pl 
 
Aleksandra X
1. Dostaje Pani list z informacją, że za 3 dni straci Pani wszystkie zmysły. Co Pani robi?

Ojoj! Jaka straszna wizja! Chyba nie chcę się nad nią zastanawiać.

2. Kto jako pierwszy przeczytał Pani książkę? Jaka była reakcja tej osoby i jakie miała zdanie o Pani twórczości?

Pierwszym wytrwałym słuchaczem moich książek jest trzynastoletnia córka. Ma ona często bardzo celne uwagi. Jednocześnie jest tak zasłuchana w moje opowieści, że daje mi to wielką motywację do dalszego pisania. Wiernym czytelnikiem jest też mama, natomiast tata – literat daje mi bardzo cenne, fachowe rady. Wszyscy oni reagują żywiołowo i mnie wspierają.

3. Jak zareagowała Pani, widząc swoją książkę po raz pierwszy na sklepowej półce?

To była piękna chwila. Czułam się jakbym co najmniej dostała nagrodę Nike. Wiem, że to śmieszne ale biegałam z „Dziewczyną...” w ręku po całym Empiku i robiłam jej zdjęcia. Postawiłam nawet na chwilę książkę na półce Top 20. A co mi tam, grunt to wiedzieć koło kogo się ustawić (śmiech).

ulvang 
1. Czy w kolejnej Pani książce miejscem akcji znów będzie któreś z państw azjatyckich? (może coś z Birmą lub Jemenem):)

W Birmie ani w Jemenie nigdy nie byłam, więc trudno by mi było opisać te kraje, ale w drugiej książce przenoszę na chwilę czytelnika w dalekie azjatyckie miejsce, na Filipiny. Jednak główna część akcji, oprócz Polski, rozgrywa się na malowniczym wybrzeżu Chorwacji.

2. Wiele Pani podróżuje więc zapytam o najtrudniejsze i najgroźniejsze wydarzenie z Pani podróży oraz o miejsce w którym mogłaby Pani osiąść na zawsze.

Na pierwsze pytanie znajdzie Pani odpowiedź na kartach „Dziewczyny z Ajutthai”. Opisałam tam prawdziwą historię, która choć była kłopotliwa, skończyła się dobrze. Dotyczyła pomyłki związanej z biletami lotniczymi. Przy ich zakupie pomyliłam datę powrotu z wakacji. Ostatniego dnia wyprawy siedziałam sobie spokojnie wraz z mężem i córką w małej miejscowości na wyspie Koh Lanta podczas gdy nasz samolot z Bangkoku do Warszawy właśnie odlatywał. Mało brakowało, a musielibyśmy zapłacić za bardzo drogi przelot  jeszcze raz. Dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności tak się jednak nie stało.
A gdzie mogłabym osiąść na dłużej? Na jakiś czas chętnie zamieszkałabym we Włoszech w starym domu na skarpie z widokiem na morze, wśród cyprysów i drzew piniowych. Mogłabym też osiąść przy plaży na Filipinach lub w Tajlandii. Jednak na stałe chcę mieszkać w Polsce, by być blisko rodziców i przyjaciół.

3. Czy Pani książka przeznaczona jest tylko dla kobiet bo ostatnio spotkałem się z opiniami kilku polskich współczesnych pisarek jakby ich książki o charakterze obyczajowym były przeznaczone tylko i wyłącznie dla płci pięknej?

Moja książka jest dla każdego kto zechce ją przeczytać, płeć nie gra tu roli. Co więcej, wielu mężczyzn twierdzi, że bardzo im się podobała, więc i Pana zapraszam serdecznie do lektury.

Zjadam Skarpety 
1. "Niektórych książek wystarczy skosztować, inne się połyka, a tylko nieliczne trzeba przeżuć i strawić do końca." - jest to cytat z twórczości Cornelii Funke. I właśnie w związku z nim mam do Pani pytanie - jakie tytuły w Pani przypadku spełniły trzeci warunek i na trwałe zostały nie tylko w pamięci, ale i w sercu?

Na pytanie o ważne dla mnie książki odpowiedziałam już wcześniej. Wymieniłam „Piotrusia Pana” i tomik wierszy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Dodam, że istotne znaczenie miały dla mnie także powieści serbskiego współczesnego pisarza Milorda Pavicia, przede wszystkim „Słownik chazarski” i „Wewnętrzna strona wiatru”. O niezwykłych grach i zabawach Pavicia z czytelnikiem  pisałam w pracy magisterskiej. Książki te polecam szczególnie tym, którzy lubią zabawy z konstrukcją powieści i różnego typu literackie łamigłówki.

2. Z życiorysu wynika, że jest Pani niezwykle aktywną osobą - widzę, że nie może Pani narzekać na nudę, gdyż ciągle coś się w życiu dzieje, chwyta się Pani nowych możliwości, korzysta z okazji i czerpie z życia pełnymi garściami. Czy można więc określić, że Pani dewizą jest epikurejska maksyma "Carpe diem"?

Można tak powiedzieć, bo lubię gdy w moim życiu dużo się dzieje. Uwielbiam przede wszystkim dalekie podróże i wszelkie twórcze zajęcia, jednak od czasu do czasu potrzebuję też spokojnej chwili tylko dla siebie. Jestem więc chyba ekstrawertykiem ze skłonnością do zadumy. 

3. Napisała Pani, że największym sentymentem darzy Azję, co i przełożyło się na fabułę debiutu. Co w tym kontynencie tak zachwyca Panią i przyciąga do siebie?

Azjatyckie klimaty są niesamowite, kraje, które odwiedziłam oczarowały mnie przede wszystkim życzliwością i uśmiechem ich mieszkańców, przepięknymi pejzażami, zabytkami rodem z bajek i pysznym jedzeniem. W dodatku można się tam czuć całkowicie bezpiecznie i np. biegać po parku w centrum miasta w środku nocy.

Marzena Strawa
1. Czy to biznes zrezygnował z Pani, czy pani zrezygnowała z biznesu? 20 lat potrafi wyssać radość życia. Czy Pani dalej chce się chcieć tyle, ile w latach młodości?


Po dwudziestu latach wysysania mojej energii przez korporacje niestety chciało mi się coraz mniej, więc postanowiłam rozstać się z biznesem. W zasadzie zrezygnowaliśmy z nim z siebie nawzajem. Teraz, gdy zajmuję się pisaniem znów odnalazłam dziecięcą radość tworzenia i jestem pełna zapału.

Edyta Chmura 
1. Buzia mi się szeroko uśmiecha na wspomnienie mojego pierwszego wierszyka, napisanego podobnie jak Pani w wieku 4-5 lat. A brzmiał on następująco:
"Bombeczki, bombeczki pójdziemy na saneczki,
Tam spotkamy dwa liseczki i wsadzimy do klateczki
Damy chleba, damy sera i wypuścimy z tej klateczki" ;D
Rodzina do dziś opowiada jako anegdotę to z jaką dumą recytowałam owo dzieło ;) No cóż, mój talent się nie rozwinął (i chyba dobrze dla polskiego rynku wydawniczego) ;)
Jakie wydarzenie Pani wspomina jako przełomowe w swojej karierze pisarskiej? Które wyróżnienie czy usłyszane od kogoś słowa pochwały napawają Panią największą dumą?


Jestem niepoprawną optymistką, przy tym dość niecierpliwą. Dlatego wydawało mi, że gdy tylko skończę pisać książkę, zaleją mnie oferty od wydawców. Niestety szybko się okazało, że rzeczywistość jest diametralnie różna od moich wyobrażeń i nie jest łatwo znaleźć wydawcę na debiut.  Niektórzy autorzy szukają miesiącami, a nawet latami. Dla mnie przełomowym momentem było więc spotkanie, na którym usłyszałam od wydawczyni, że moja powieść bardzo jej się podoba i chce ją wydać.
Co ciekawe przy drugiej książce urzeczywistniła się moja wizja i miałam problem wyboru pomiędzy kilkoma świetnymi wydawcami.
A dumą napawa mnie każde dobre słowo od moich czytelników, bo daje mi wiarę w to, że jestem na właściwej drodze.

2. Czy tak wszechstronna i aktywna osoba jak Pani czuła obawę przed krytyką swej debiutanckiej powieści czy zdobyte doświadczenie daje Pani poczucie bezpieczeństwa w tym, jak czytelnicy przyjmą książkę/nową autorkę?

Po napisaniu debiutu śmiałam się, że najlepszą chwilą była ta, w której książka była już gotowa do druku, ale jeszcze się nie ukazała, bo wtedy nikt nie mógł jej skrytykować. Ale tak naprawdę rzeczowa krytyka jest potrzebna autorowi tak samo jak pochwały, bo tylko wsłuchując się w nią może się rozwijać. Ja jestem otwarta na wszelkie uwagi czytelników i recenzentów, dlatego czekam na nie z niecierpliwością także jeśli chodzi o moją drugą powieść, która ukaże się za kilka miesięcy.

3. Proszę sobie wyobrazić, że znajduje się Pani na tonącym statku. W oddali już widać zarys wyspy, da się do niej dopłynąć, a może nawet zabrać kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Jakie trzy przedmioty zabrałaby Pani ze statku?

Zabrałabym zeszyt, ołówek i butelkę. Przydadzą się do pisania powieści, ale także by wysłać list, dzięki któremu ocaleję jeśli nie ja, to moja twórczość.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Agnieszce Walczak- Chojeckiej za poświęcenie swojego cennego czasu i udzielenie niezwykle interesującego wywiadu.


Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. ♥

Do nagrody autorka wytypowała:

Kwiatusia (szczególnie za pyt nr 3) 
miqaisonfire (szczególnie za pyt nr 2)
ulvang - (szczególnie za pyt nr 3)

Gratuluje i pozdrawiam!!!
Cyrysia

25 komentarzy:

  1. Ależ się cieszę Cyrysiu! :) Starałam się być twórcza w tworzeniu pytań, a zwłaszcza to drugie do łatwych nie należało, bo nie chciałam nikogo urazić, a kierowałam się ciekawością. Bardzo się cieszę z wyróżnienia i już nie mogę się doczekać lektury książki!
    Gratuluję pozostałym zwycięzcom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie znam prozy autorki, a już mnie cieszy informacja, że planuje kolejne książki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję kolejnego świetnego wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobry pomysł z tym wywiadem. Można dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy na temat autorki.

    pozdrawiam i zapraszam do mnie http://anonimowaksiazkoholiczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle świetny wywiad. Gratuluję Kwiatusi i pozostałym zwycięzcom ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O autorce dowiedziałam się kolejnych, ciekawych rzeczy. Super wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wywiad! Nie pozostaje nic więcej, jak brać się za czytanie książek od tej autorki... Gratuluję zwycięzcom :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja Wena też zołza ostatnimi czasy, nic nie chce mi szepnąć do uszka :)
    Fajny wywiad. Koleżankom gratuluję wygranej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się spodobały odpowiedzi Twojej rozmówczyni: proste, konkretne i (mam nadzieję) szczere. Oby więcej było takich wywiadów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobnie jak Twoja rozmówczyni, również chciałabym pojechać "na koniec świata", do Australii i Nowej Zelandii. Gratuluję zwycięzcom i czekam na więcej takich świetnych wywiadów:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wywiad, choć o tej pani nie słyszałam jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny wywiad, bardzo dziękuje za odpowiedzi na moje pytania :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Doskonały wywiad. Gratuluję wygranej:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję nagrodzonym oraz Tobie Cyrysiu za kolejny wywiad. Jak ja lubię je czytać...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo miło przeczytać, co autorka ma do powiedzenia na te wszytskie pytania. Aż dziwne, że na wszystkie tak ciekawie odpowiedziała! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już przyzwyczaiłaś nas do ciekawych wywiadów. Kolejny udany :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szacunek za to, że pani Agnieszka porzuciła pracę w korporacji i postawiła na pasję :)
    I gratuluję zwycięzcom :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Niezwykle interesujący wywiad :) Dziękuję bardzo za wyróżnienie! :)
    Gratulacje dla pozostałych 2 laureatów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. zwierciadło duszy;) ładnie powiedziane! ;) fajny wywiad pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ przyjemnie mi się go czytało! :) I znów, nie wiem czy to zasługa ciekawych pytań czy ciekawych odpowiedzi ;) W każdym razie, gratulacje dla zwycięzców! :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...