wtorek, 10 marca 2015

Nieuchronność losu


Bańki mydlane
Edyta Świętek

 
Wydawnictwo: Szara Godzina
data wydania: 9 lutego 2015
liczba stron: 160
ocena: 6/6








    
     Życie jest jak bańka mydlana. Piękna, barwna, ulotna, unosi się, spada i nagle jej nie ma. Żyjemy dniem dzisiejszym nie martwiąc się o jutro. Tymczasem rzeczywistość bywa okrutna. Kostucha zabiera z tego świata nie tylko wiekowych staruszków, lecz każdego, bez względu na wiek, bogactwo i pochodzenie. Przekonała się o tym osobiście główna bohaterka książki ''Bańki mydlane'' Edyty Świętek.

Michalina to młoda, wrażliwa i pełna życia dziewczyna. Ma kochających rodziców, serdeczną przyjaciółkę, wspaniałego chłopaka, zajmującą pasję, studia i ambitne plany na przyszłość. Ale w jednej chwili wszystko się sypie jak domek z kart. Pewnego dnia dziewczyna zaczyna źle się czuć. Zły stan utrzymuje się przez kilka tygodni. W końcu postanawia wybrać się do lekarza, gdzie zostaje poddana szeregowi różnorodnych badań. Niestety, wyniki są druzgocące. To nowotwór złośliwy. Jak pogodzić się z tak okrutną diagnozą? Czy można oswoić śmierć?

Edyta Świętek urodziła się w Krakowie. Absolwentka zarządzania firmą. W wolnych chwilach pomiędzy pracą zawodową a pisaniem powieści lubi aktywny wypoczynek, czyli długie spacery z rodziną oraz bieganie. W dorobku literacki posiada: Zerwane więzi (2010), Alter ego (2010), Wszystkie kształty uczuć (2011), Zakręcone życie Madzi Kociołek (2013), Cienie przeszłości (2014) oraz Tam gdzie rodzi się miłość (2015).

Nie lubię czytać książek o chorobach i cierpieniu, gdyż odbieram je zbyt emocjonalnie. Mimo to postanowiłam zapoznać się z historią niniejszej lektury, i nie żałuję. Co prawda spłakałam się jak głupia, ale jednocześnie tchnęła w moje serce nadzieja, że po "po drugiej stronie" czeka na nas coś więcej niż tylko pustka. Fabuła oscyluje wokół Michaliny, która zmaga się z nieuleczalną chorobą. Nieustanne badania, operacje, biopsje, chemioterapia, to teraz jej codzienność. Mimo to dziewczyna nie poddaje się. Dzięki wsparciu rodziny, przyjaciół i chłopaka walczy o każdy dzień. Jednak przychodzi taki moment, w którym musi podjąć ważną decyzję związaną z przyszłością jej najbliższych. Autorka wykazała się niezwykłym wyczuciem i kompetencją. Znakomicie portretuje zmagającą się z rakiem młodą kobietę i jej rodzinę. Jak pogodzić się z tym, co nieuchronne? Serce się kraje na samą myśl o tym. A jednak Edyta Świętek pokazuje, że wszystko dzieje się po coś, tylko trzeba umieć to coś zobaczyć. Nawet cierpienie i śmierć ma sens. Nie musi być końcem wszystkiego. Osobiście bardzo chce w to wierzyć…

Kompletnie brak mi słów, by wyrazić to co czuję po lekturze. Jest ona jak tęcza w deszczowy dzień. Łzy smutku mieszają się tu z uśmiechem, a ból z nadzieją. Po prostu coś niesamowitego, musicie to sami ''poczuć’''. Całość napisana jest lekkim i subtelnym językiem. Każde słowo zachwyca swoją prostotą i to jest fascynujące. Bohaterowie to ludzie z krwi i kości, wzruszają, zapadają w pamięć, pobudzają do refleksji. Także zakończenie ma bardzo optymistyczny wydźwięk, przekazuje myśl, że nie ma nic ostatecznego.

źr.
 ''Bańki mydlane'' są niezwykłą publikacją. I nie mam tu na myśli tylko jej ''zawartości''. Autorka zdecydowała się przeznaczyć całość swojego wynagrodzenia autorskiego na rzecz Hospicjum im. Świętego Łazarza w Krakowie. Również Wydawnictwo Szara Godzina przekaże 1% ze sprzedaży książek na konto Hospicjum. Dlatego gorąco zachęcam wszystkich do wsparcia tego projektu. Dołóżcie swoją cegiełkę do szczytnego celu! Ja wierzę, że czyniąc dobro wraca ono do nas. Z podwójną siłą.

To przejmująca historia młodej dziewczyny u progu dorosłości, która próbuje pogodzić się z tym, co zgotował jej los. Porusza struny serca, przenika do wnętrza duszy. Prócz tego pokrzepia, daje nadzieję na życie wieczne i uczy empatii. Co tu dużo zachwalać –z całego serca polecam!



 Beatius est magis dare, quam accipere 
po polsku: Więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu.

***
Wydawnictwo Szara Godzina.

54 komentarze:

  1. Muszę przeczytac- czasem dla oczyszczenia lubię popłakać nad książką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla mnie, ale chyba jednak przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak zachwalasz, że muszę sięgnąć po tę książkę. Lubię takie poruszające książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już wiele dobrego o tej książce, a twoja opinia tylko mnie utwierdza, że warto sięgnąć po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainteresowałaś mnie tą książką. Z pewnością ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie dla mnie, ale to zależy od gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Obawiam się, że ja również podeszłabym do tej książki bardzo emocjonalnie. Czasami potrzeba mi takiej lektury, która działa jak katharsis. Trudna i bolesna tematyka, ale na pewno warto sięgnąć po książkę i zastanowić się nad własnym życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, czasem potrzeba takiej lektury, która działa jak katharsis. Ja dzięki ''Bańkom mydlanym'' zaczęłam bardziej doceniać swoje życie. Gorąco polecam!

      Usuń
  8. Także wierzę, że dobro wraca :D
    Chętnie zakupię i przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie nie dam rady psychicznie tej lekturze. Jestem pod ogromnym wrażeniem gestu autorki, by cały dochód przeznaczyć na hospicjum. Wielka rzecz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i nie namawiam na siłę.'
      Również jestem pewna podziwu dla autorki i jej niezwykle pięknego gestu. Wierzę, że podarowane dobro powróci do niej ze zdwojoną siłą.

      Usuń
  10. Bardzo zachęcająca recenzja, z przyjemnością zajrzę do tejże publikacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś gdzieś kiedyś słyszałam ale nie pamiętam... Widzę że ocena wysoka, okładka śliczna i wszystko zachęca by przeczytać. A więc, dlaczego ja jeszcze po nią nie lecę do księgarni?? XD

    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Serdecznie dziękuję za wyrażenie opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za niezwykłe przeżycia jakie dostarczyła mi lektura ''Baniek mydlanych''.

      Usuń
  13. Pięknie napisane i podsumowane :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oby jak najwięcej było książek wzbudzających TAKIE emocje. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Również nie lubię czytać o zmaganiach bohaterów ze śmiertelną chorobą, dlatego po tę książkę nie sięgnę pomimo świetnej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja chętnie sięgnę. Od czasu do czasu lubię tego typu lektury. Sprowadzają mnie..do pionu, gdy narzekam. A jeszcze dodatkowo tak wysoko oceniłaś...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji, tym bardziej po Twojej ocenie.

    OdpowiedzUsuń
  18. No to się czuję zachęcona dopiero! Idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię takie książki... oczywiście między takimi pozycjami sięgam, po coś lżejszego... ;) szkoda, bo już zrobiłam zamówienie w księgarni internetowej... ale w przyszłym m-cu dorzucę ją do koszyka... koniecznie muszę ją przeczytać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam już o tej książce i na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Po dwóch książkach autorki mogę stwierdzić, że jej proza przypadła mi do gustu, więc na pewno chciałabym przeczytać "Bańki".

    OdpowiedzUsuń
  22. Książki o chorobie na pewno nie są ładne. Czytałam tylko ,,Cienie przeszłości" autorki, ale to zupełnie inna tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie słyszałam o niej... ale czuję, że to mogłaby być udana lektura ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. O rany, strasznie podoba mi się Twoja recenzja. Na pewno przeczytam książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękna recenzja, Cyrysiu... Muszę zdobyć tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa uznania i życzę owocnych poszukiwań.

      Usuń
  26. Tej książki nie można nie poznać, mimo tak trudnego i bolesnego tematu. A poza tym...warto dodać swoją cegiełkę do tak szczytnego celu. Nie bądźmy nieczuli na potrzeby innych osób!

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie musisz mnie zachęcać, bo to książka w moim stylu. Domyślam się, że jest wzruszająca i emocjonalna.

    OdpowiedzUsuń
  28. Po tej recenzji mam ochotę biec do księgarni!

    OdpowiedzUsuń
  29. "Jak pogodzić się z tym, co nieuchronne?" Dokładnie... Rak mnie przeraża, przeciez to na każdego może trafić. Co do książki chciałabym poznać, zobaczyć jak potoczą się losy bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przeraża ta choroba, bo mało kto wygrywa z nią walkę.
      A książkę polecam, jest niezwykła w swej prostocie.

      Usuń
  30. Ja również nie przepadam za książkami o chorobach, choć już czytałam jedną i nawet mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  31. Cieszę się, że książka aż tak przypadła Ci do gustu. Leży już u mnie na półce i niebawem będę ją czytać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ojej pewnie też bym płakała jak bóbr, ale tak napisałaś, że chyba musze przeczytać o Michalinie, trudno zaopatrzę się w chusteczki.

    OdpowiedzUsuń
  33. Muszę ją przeczytać, koniecznie! Chociaż temat chorób może nie jest najlżejszy to jednak warto poznawać takie historie

    OdpowiedzUsuń
  34. POPRZEZ
    "Szczególnie cenię naszych rodzimych pisarzy, dlatego z przyjemnością promuje ich twórczość po przez recenzje i wywiady".
    Proszę sobie poprawić ten błąd w opisie, bo to strasznie razi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "serdeczni" anonimowi jak zwykle czujni. Mam wrażenie, że niektórzy ludzie chodzą tylko po blogach i doszukują się błędów by je komuś wytknąć.

      Usuń
    2. A ja jestem wdzięczna za zwrócenie uwagi, bo faktycznie zarobiłam rażący błąd.Tak więc dziękuję za czujność :)

      Usuń
  35. To powieść, która przydałaby mi sie na dzisiejszych pochmurny dzień. Po wczorajszym iście słonecznym, taki promyk przyjemnej, ciepłej lektury byłby idealny. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam autorkę i bardzo chciałabym przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo lubię książki pani Edyty. "Bańki..." mam oczywiście w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Będzie konkurs? Bo jak nie to od razu zamawiam książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie przewiduję konkursu z tą książką. Jednak polecam ją kupić, tym bardziej, że jej dochód idzie na szczytny cel.

      Usuń
  39. W najbliższym czasie trzeba będzie rozejrzeć się za tą książką. Na mojej półce widnieje zbyt mało takich pozycji. Bardzo cenię sobie książki z konkretnym przesłaniem, poruszające najskrytsze zakamarki duszy.

    OdpowiedzUsuń
  40. Chętnie przeczytam za jakiś czas:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Cóż, również odbieram książki o chorobach zbyt emocjonalnie. Po tym jak ostatnio przeczytałam "Gwiazd naszych wina" moja poduszka była cała mokra od spływających moich łez. I mimo iż takie książki sprawiają mi niewyobrażalny ból, działają na mnie jak szpikulec wbity prosto w moje serce, to jednak przeczytam. Nie powiem, że z miłą chęcią, bo znów będę całkowicie przygnębiona po skończonej lekturze, ale zapoznam się z nią chociażby dlatego, aby odnaleźć w sobie siłę i spojrzeć zupełnie inaczej na otaczający mnie świat...

    OdpowiedzUsuń
  42. Też nie lubię książek z chorobami i cierpieniem, bo moja wrażliwość i psychika są dość... delikatne. I jeśli coś zawiera za wiele bólu, to ja po prostu tego nie umiem znieść. Ale cholera, piszesz o tej powieści w taki sposób... Muszę się poważnie nad nią zastanowić. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...