sobota, 20 czerwca 2015

Wywiad z Małgorzatą Mroczkowską

nieidentyczna
1. Czy fakt, że była Pani dziennikarką wpływa jakoś na Pani twórczość, może ułatwia pisanie, a może wręcz przeciwnie?


Dziennikarstwo prasowe, a takim właśnie się zajmowałam i zajmuję cały czas polega na codziennym pisaniu. A to świetna szkoła do warsztatu, który jest niezbędny w pisaniu książek. Polecam tę ścieżkę każdemu, kto poważnie myśli o pisarstwie. Bycie dziennikarką na pewno ułatwiło mi napisanie książki, bo pisanie artykułów jest moją pracą.


2. Pisanie to według Pani przyjemność, czekanie na natchnienie, a może ciężka rzemieślnicza praca?


Ciężka, rzemieślnicza praca. Ja nie czekam na natchnienie, bo gdyby tak było nie powstałaby ani jedna kartka w mojej powieści. Dlatego tak ważne w procesie twórczym jest kontynuowanie pisania. Każda kolejna książka jest lepsza i widać to doskonale na przykładzie nawet znanych pisarzy.

3. Kim jest według Pani tzw. "dobry pisarz"? Czy istnieje w ogóle takie pojęcie? Ma Pani swojego osobistego dobrego, ulubionego pisarza, który jest dla Pani wzorem lub którego twórczość Pani wprost uwielbia?


Dobry pisarz to taki, na którego książki czekają Czytelnicy. I nie jest ważne, czy jest Hemingway, Nesbo czy autorka romansów. To wszystko są dobrzy pisarze, bo piszą tak, że ludzie wykupują cały nakład. Dobry pisarz pozostawia w swoim Czytelniku też ziarno niepewności, zostawia w książce otwartą furtkę, która pozwala domyślać się bardziej niż czytać wprost.

Magdalena B
1.  Skąd Pani bierze mobilizację do pisania?


Z mobilizacją jest najtrudniej. Zawsze znajdzie się powód, żeby robić coś innego niż trzeba. Myślę, że największą mobilizacją są dla mnie moi Czytelnicy. Żyjemy w czasach, gdzie kontakt z autorem jest ułatwiony poprzez media społecznościowe. Ja również czytam listy do mnie, które Czytelnicy piszą poprzez mojego Facebooka autorskiego. Inaczej się pracuje, jeśli wiemy, że ktoś czeka na naszą pracę i już zaciera ręce, by przeczytać książkę.

2. Czy trudno jest napisać książkę, która będzie o czymś innym niż dotychczasowe powieści? Skąd ta pewność, że Pani książka nie będzie przypominać innej?


Powielanie tematów jest nieodłącznym elementem literatury. Czyż nie napisano już wszystkiego o miłości? A mimo to pisarze ciągle o niej piszą. Chodzi o to, by pokazać ten sam temat z innej strony czy perspektywy, po prostu po swojemu. Mam nadzieję, że to mi się udaje.

izabela81
1. Pani Małgosiu, co Pani zdaniem "Angielskie lato" może wnieść w życie mężczyzn, którzy zdecydują się je przeczytać?


Jestem wzruszona faktem, że po moją książkę sięgają również mężczyźni i jakby tego było mało, nie wstydzą się o tym mówić głośno. Każdy znajduje w niej coś dla siebie, a przynajmniej bardzo chciałabym żeby tak właśnie było.

2. Czy mieszkając w Anglii, obserwując tamtejsze zwyczaje, klimat, mentalność i dziwactwa Brytyjczyków, nie wydaje się Pani, że wszystko co angielskie to chłodne? I jak to wpłynęło na Pani powieść?


Coś w tym jest, że Anglicy są chłodni i zdystansowani, o czym zresztą piszę w swojej książce. Ale może w ten sposób kokietują nas i chcą, byśmy poznali ich tym bardziej? Kultura anglosaska bardzo różni się od polskiej, Anglicy w przeciwieństwie do Polaków nie lubią mówić rzeczy wprost, bo to według nich jest brakiem kultury.

3. Gdzie chciałaby Pani spędzić swoje lato marzeń?


Nigdzie dalej niż sięga Europa. Nie rozumiem, jak można zwiedzać Tajlandię, czy tak popularny Meksyk nie odwiedziwszy wcześniej Grecji, Włoch czy Francji. To w Europie jest kolebka kultury, z której się wywodzimy. I nie chodzi mi o zwiedzanie muzeów w stolicach. Pomieszkać wśród zwykłych ludzi, najlepiej w wynajętych domach prywatnych, popatrzeć, co jedzą i gdzie kupują owoce. To jest piękne. Przynajmniej dla mnie. Uwielbiam włoskie i francuskie małe miasteczka położone z daleka od turystycznych wydeptanych szlaków. W tym roku wybieramy się rodzinnie do Portofino.

Natalia Kapela
1. Dlaczego zdecydowała się Pani wyjechać i czemu akurat wybrała Pani Londyn?


Wyjechałam z rodziną, jak sporo Polaków w 2004 roku czyli zaraz po tym, kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej. Nie skorzystanie z możliwości  życia po europejsku wydawało mi się wtedy stracenie szansy. Chciałam zobaczyć, jak żyją Anglicy, a że padło na Londyn to przypadek. Wyjechaliśmy z Warszawy gdzie mieszkaliśmy już od lat i przeprowadzka do kolejnego dużego miasta wydawała się dla nas czymś naturalnym. Poza tym spora część mojej rodziny, dalszej i bliższej mieszka za granicą i to od dawna. Mam rodzinę w USA, Australii, we Włoszech, moja mama przez ponad dziesięć lat mieszkała w Belgii. Wiele rodzin polskich ma podobnie.

2. Jak Pani może porównać życie w Anglii i Polsce czym różnią się ludzie w tych krajach?


Wszystkim. Przede wszystkim różni nas mentalność. Polak lubi narzekać, na wszystko. Anglik nie narzeka nawet na pogodę, rozmawia o niej, mówi, że leje, ale nie narzeka podkreślając, że deszcz czyni cuda z ich słynnymi trawnikami. Anglicy będą wszystkich przed sobą przepuszczać, Polak potraktuje to jako oznakę słabości i frajerstwa. Różni nas bardzo wiele i to dlatego wielu Polaków nie umie się odnaleźć w Wielkiej Brytanii.

3. Jak Pani wspomina Polskę?


Polska kojarzy mi się przede wszystkim z pięknym latem i piękną, śnieżną zimą. Przez dziesięć lat życia w Londynie śnieg widziałam zaledwie przez pięć dni. Polska jest krajem wspaniałych owoców i warzyw, nasze bazary nie mogą mieć kompleksów. Koperek nigdzie nie pachnie tak jak w ogródku mojej babci w Józefowie nad Wisłą. Ale już na przykład herbata jest dużo lepsza w Anglii.

Agnieszka Mikołajczyk
1. Dlaczego nadała Pani tytuł ANGIELSKIE LATO?


Tytuł książki narodził się wraz z pomysłem, czyli bardzo wcześnie. Wszyscy uważają, że w Anglii nie ma ciepłego lata. Otóż bywają lata upalne, i takie właśnie przytrafiło się bohaterom mojej książki.

2. Dlaczego opisała Pani relacje jako żona, męża anglika, u boku Pani?


Taki miałam pomysł na tę powieść. Wydał mi się ciekawy.


3. Dlaczego zdecydowała się Pani napisać o tych relacjach.?


Uważam, że mało jest książek opisujących tego typu relacje między starszą kobietą, a młodszym mężczyzną. Taka relacja daje inną perspektywę i warto czasem się jej przyjrzeć.
 

Kinga K.
1. Od chwili gdy zobaczyłam tytuł i okładkę książki, bardzo mnie ona zaintrygowała:-). Chciałabym się dowiedzieć kto wpadł na pomysł tytułu, "Angielskie lato", Pani czy może wydawca? Jest niby prosty, ale zdecydowanie ma w sobie to "coś":-)!


Dziękuję za miłe słowa na temat okładki, również mnie spodobała się bardzo. Tytuł pochodzi ode mnie, a wydawca go zaakceptował.

2. Drugie pytanie dotyczy fabuły:-), chociaż znam ją tylko z opisów i recenzji, bo na książkę dopiero poluję;-). To naturalne, że doświadczenie emigracji to świetne pole eksploatacji dla pisarza, ale odnoszę wrażenie, że Pani potraktowała temat ambitnie, bo spod wierzchniej warstwy doświadczeń wydobyła Pani warstwę emocjonalną, a ta, jak wiadomo, zawsze jest międzynarodowa;-). Skąd pomysł na takie ujęcie tematu, które jedna z moich Przyjaciółek zwykła nazywać "rozdrapami";-)?


Nie interesuje mnie płytkie podejmowanie tematu. Sama dużo rozmyślam. Jeśli ktoś, lub coś, jakiś temat mnie zaintryguje czuję go w sobie niczym drzazgę. Tak długo o nim myślę, aż zrozumiem sens. Czasem rozmawiam o tym również z moimi bliskimi, lubię słuchać opinii innych. Emocje ludzkie są w kręgu moich największych zainteresowań. Moja bohaterka, Anna w pewnym momencie przestraszyła się życia i gdyby mogła, cofnęłaby wszystko. Ten moment jest dla mnie niezwykle pasjonujący: dlaczego ludzie decydują się na tak poważny w konsekwencjach krok.

3. Czy wyjazd do Anglii miał jakiś wpływ na realizację Pani marzenia o pisaniu ( bo zakładam, że Pani o tym marzyła;-) ), tzn. utrudnił je, albo właśnie przeciwnie, umożliwił:-)?

 
Ułatwił. Widząc różnorodność na ulicach Londynu chciałam jak najszybciej sięgnąć po pióro i opisać to wszystko. Na przeszkodzie moich planów stanęło pojawienie się na świecie mojego syna, który teraz ma siedem lat. Pisanie musiało poczekać, bo najpierw musiałam zająć się jego wychowywaniem. To właśnie wtedy wpadłam na pomysł założenia portalu dla polskich rodziców mieszkających tak jak ja na stałe w Wielkiej Brytanii mumsfromlondon.com.


Lew Kanapowy
1.  Jak Pani to robi, że mając dwójkę dzieci i spore psisko potrafi Pani wygospodarować jakikolwiek czas wolny na realizację hobby, a nawet na napisanie książki?


Staram się. Nie zawsze to wychodzi, ale należy dbać o wszystkie poziomy naszej egzystencji. Należy ciężko pracować, ale też i ciężko odpoczywać czyli dużo. Na emigracji nie jest to łatwe, bo nie ma na przykład z kim zostawić dzieci, nie mamy pod ręką żadnej babci, ani cioci.
Staram się jak mogę. Tak jak wszyscy cierpię na brak na czasu, ale staram się żyć systematycznie i zawsze kończę to, co zaczęłam.


2. Za czym Pani tęskni mieszkając za granicą? Czy ma Pani jakieś smaki, zapachy, widoki, których w Londynie próżno by szukać i co jakiś czas wspomina je Pani z nostalgią?

Tęsknię za krajobrazem z dzieciństwa. Każde wakacje spędzałam u dziadków w Józefowie nad Wisłą. Wszystko, co jest związane z tym zaczarowanym miejscem, sady, polne drogi wysypane białym, kredowym kamieniem, wszystko to jest tym, za czym zawsze będę tęsknić.


3. Czy wydanie książki wpłynęło w znaczący sposób na Pani życie? Pozwoliło się uzewnętrznić, poukładać uczucia, uporządkować emocje? A może to tylko realizacja pomysłu, spełnione marzenie, podjęte wyzwanie nie niosące za sobą żadnych głębszych skutków egzystencjalnych?


To spełnienie marzeń, ale też ciężka praca. Pisanie to odkrywanie siebie, swojego wnętrza i nie zawsze jest to miłe, nie zawsze tego chcemy. Czy wydanie książki wpłynęło na moje życie? Oczywiście. Przede wszystkim moi znajomi zaczęli postrzegać mnie, jako pisarkę. Typowe, nowe określenie które pojawiło się podczas spotkań to: trzeba uważać, co się mówi, bo możemy o tym potem przeczytać w książce. Oczywiście to żart, nigdy nie kopiuję sytuacji z mojego życia na kartki książek, które piszę.

Szczęśliwa Mama
1. Bardzo często czytam, że ulubionym zwierzęciem domowym dla Pisarzy jest kot. "Podobno mruczenie kotów może sprawić, że zrosną się nawet pogruchotane na miazgę kości albo czyjaś dusza ozdrowieje. Jednak kiedy tak się stanie, koty odchodzą, nie oglądając się nawet za siebie. Miłość kota pozbawiona jest nieśmiałości. Nie stawia warunków, ale też nie składa obietnic" (Nina George - "Lawendowy pokój"). Ja również kocham koty i uważam, że to właśnie koty wybierają swoich właścicieli. Co Pani o tym sądzi? Czy również posiada Pani kota?


Mam psa i to całkiem sporego. Nigdy nie rozumiałam kotów, ich natura raczej mnie przerażała, boję się ich wręcz. Pies zawsze wydawał mi się bliższy człowiekowi, bardziej kontaktowy. W moim domu zawsze były psy, znam je od dziecka.

2. Wspominając dzieciństwo nasuwa mi się obraz moich dziadków, którzy siedzą przed kominkiem, dziadek pali fajkę, w całym domu unosi się zapach wanilii, a babcia robi na drutach ciepły sweter dla kolejnego wnuka. W kominku pali się ogień, w domu jest ciepło i przyjemnie, a dziadek zaczyna gawędzić o czasach wojennych (mój dziadek przeżył I i II Wojną Światową). Czasem babcia coś dopowie i tak za każdym razem moja wiedza o tych czasach się pogłębia. Na lekcjach historii w szkole bardzo często wykorzystywałam te wiadomości, co bardzo podobało się moim nauczycielom. Oczywiście również dużo czytam książek o tematyce historycznej, wojennej. Czy i Pani czerpała też wiadomości od dziadków, a potem wykorzystała w swoich powieściach? Czy może dzięki rozmowom z dziadkami czy też innymi członkami rodziny naszły Panią konkretne pomysły do wykorzystania w książce? Jak bardzo Pani życie czy też życie kogoś z rodziny wpisuje się na karty Pani książek? Czy wydarzenia, jakie Panią dotąd spotkały stają się inspiracją dla losów bohaterów? A jeśli tak, to jakie?


Moi dziadkowie również często karmili nas opowieściami z wojny. Lubiłam ich słuchać, ale nigdy nie myślałam, żeby te historie przenieść na kartki książek. A byłoby co pisać, bo byli wypędzeni przez Armię Czerwoną na daleką Syberię. Jeśli chodzi o opisywanie członków mojej rodziny, to nigdy nie odważyłabym się o nich pisać bez ich wyraźnej zgody. Inspiracją dla moich bohaterów faktycznie mogą być moje losy. Anna, bohaterka „Angielskiego lata” tak samo jak ja wyjechała z Polski i zamieszkała w Anglii. Pisarz zawsze gdzieś tam pisze o sobie, nawet jeśli chce tego bardzo uniknąć.


3. Pisanie na pewno wciąga i uzależnia. Spróbowało się raz i chce się jeszcze, więcej. Jakie są więc Pani dalsze plany pisarskie? Czy myślała Pani o pisaniu książek dla dzieci i młodzieży? Czy pozostanie Pani w kręgu powieści dla dorosłych?


Chciałabym napisać coś dla dzieci i dla młodzieży. Byłoby to kolejne wyzwanie literackie i kto wie, może kiedyś to zrobię.

Agnesto
1. Nie szata zdobi człowieka, jednak w przypadku książki - okładka odgrywa ogromną rolę. Co prawda mówimy: nie sądź książki po okładce, ale często to przecież ona sprawia, że zwracamy uwagę na daną publikację. Nie ukrywam, że jestem wprost zachwycona tym, co widnieje na okładce "Angielskiego lata" i stąd moje pytanie - czy założyłaby Pani taką koronkową sukienkę i jaki w ogóle jest Pani styl ubierania się?


Okładka jest faktycznie cudowna. Czy ja założyłabym taką sukienkę? Niestety nie mam tak pięknej figury. Gdybym była szczuplejsza, to na pewno tak!
Na co dzień chodzę w wąskich dżinsach i białych trampkach, uwielbiam szale i apaszki.

2. Co stanowi tematykę Pani obrazów i czy woli Pani pędzel czy pióro?


Lubię malować, niestety teraz nie mam na to czasu. Lubię malować kwiaty i ludzkie twarze.

3. Powieści obyczajowych mamy "na pęczki", ale w sumie to dobrze, bo każdy może znaleźć coś dla siebie. O czym Pani sama lubi czytać, a o czym nie?


Lubię czytać o uczuciach, o ludzkich losach po prostu. Nie jestem fanką kryminałów, choć czasem czytam też i ten rodzaj literatury.

Ela
1. Jakby Pani zarekomendowała swoją książkę osobie, która nie wie co ma teraz czytać? Jakie słowa powinien usłyszeć taki niezdecydowany czytelnik, aby sięgnąć po "Angielskie lato"?


Książka jest nie tylko o uczuciach. Mam nadzieję, że udało mi się w niej zmieścić także opisy angielskiego krajobrazu i każdy kto marzy o wyjeździe na wyspy znajdzie w niej kawałek Wielkiej Brytanii. Jeśli chcecie poznać brytyjskie podejście do życia, ich mentalność to także jest to w mojej książce.


2. Co najbardziej Panią zaskoczyło w Anglii?


Pogoda. Jest dużo lepsza niż myślałam. I nie wiem już, czy tak jest naprawdę, czy ja po tylu latach przyzwyczaiłam się do tych wszystkich psikusów pod angielskim niebem.


3. Co Panią najbardziej zaskakuje w spotkaniach z czytelnikami?


Pytania o to, jak długo powstaje książka. Wszyscy myślą, że jedną powieść pisze się latami i są zaskoczeni, kiedy mówię, że zwykle zajmuje mi to kilka miesięcy.

Zakładka
1.  Gdyby mogła Pani na jeden dzień zamienić się życiem ze swoją ulubioną bohaterką książkową, kto by to był i dlaczego?


Alicja w krainie czarów, wiadomo dlaczego.


2. Jaka jest według Pani książka którą każdy powinien przeczytać?


Ojej, to trudne pytanie, ale postaram się odpowiedzieć. Każdy powinien sięgnąć po to, co najbardziej go kręci, dla jednych będzie to kryminał, dla innych Biblia czy Koran. Dla mnie są to „Wichrowe wzgórza” Emily Bronte.


3. Czy jest autor, na którym się pani wzoruje bądź jest on pani inspiracją? Jeśli tak: dlaczego?


Jest ich wielu, i powiem więcej, cały czas odkrywam nowych, świetnych pisarzy.

monalisap
1.  Dlaczego los bywa taki przewrotny?


Bo inaczej zanudzilibyśmy się na tym łez padole. A tak, zawsze coś się dzieje, coś, co zmusza nas do działania i zmiany.


2. Jaka różnica między Polakami a Anglikami rzuca się Pani najbardziej w oczy?


Pisałam o tym już wcześniej.

Kornelia
1. Dlaczego Pani napisała taką książkę o takiej fabule miała pani jakiś cel w tym?


Chciałam poruszyć temat mało popularny i wciąż kontrowersyjny. Zależało mi na pokazaniu różnicy wieku z innej perspektywy, gdzie tym razem to kobieta jest starsza. Miałam w tym tylko jeden cel: powiedzieć otwarcie, że nie ma w tym nic złego.

2. Dlaczego zaczęła pani pisać? Mogła pani robić coś innego.


Nie pamiętam, bo było to strasznie dawno temu. Moje pierwsze pieniądze z pisania do gazet zarobiłam w drugiej klasie liceum. Pisałam w dziale młodzieżowym w lokalnej gazecie, a także w tygodniku ogólnopolskim „Na przełaj”. Takie były moje początki.

Jane S
1. W „Angielskim lecie” mowa jest o 40- letniej kobiecie mieszkającej w Londynie. Już to daje do myślenia, gdyż można odnaleźć coś wspólnego między Panią, a główną bohaterką Pani powieści. Stąd moje pytanie: czy w książce zamieściła Pani zdarzenia z Pani życia? Czy Pani przeszłość, wspomnienia były po części inspiracją do napisania powieści?


Nie wydaje mi się, by było tam wiele sytuacji z mojego życia, choć oczywiście opisy morza są prawdziwe. Wszędzie byłam, znam te miejscowości  i wiem jak smakuje morze w tych zatokach.


2. Chcę się dowiedzieć trochę więcej o Pani obrazach. Czy stara się Pani naśladować pewnych znanych malarzy czy też tak jak w przypadku Pani książki puszcza Pani wodze fantazji? I czym właściwie jest Pani moment, w którym trzyma Pani pędzel?


Uwielbiam malować i poświęcam temu każda wolną chwilę. Lubię malarstwo nowoczesne, pełne żywych kolorów. Moje prace są pełne różnych odcieni czerwieni i turkusów.

3. Co jest dla Pani ważniejsze- iść czy dojść? Co czuła Pani w chwili pisania kolejnych stron książki? Jakie uczucia (być może ze sobą sprzeczne) Pani towarzyszyły, gdy ją Pani skończyła?


I jedno i drugie jest fascynujące. Idziemy, by dotrzeć do jakiegoś celu, ale możemy sobie tę drogę wysiać kwiatami lub rozrzucić pod nią kolce. Zależy od tego co kto lubi. Co czułam po napisaniu zdania: koniec? Ulgę. I strach, czy wszystko udało się napisać i przekazać.

Kasia
1. Ja też uwielbiam kwiaty w ogrodzie i na balkonie. Jakie hoduje Pani co roku i czy co roku zmienia Pani ich kompozycje?


Cześć moich kwiatów jest stała, takie jak krzak hortensji, który z roku na rok jest coraz pełniejszy. Lubię też staromodne, babcine czerwone pelargonie, które tak jak nad morzem śródziemnym sadzę w kamionkowych donicach. Co ciekawe, moje pelargonie rosną na ogródku przez cały rok, nawet zimą nie muszę ich chować do domu, bo jest ciepło. Królową mojego ogrodu w Londynie jest róża, która pnie się na drewnianej altance, którą zrobił wiele lat temu mój mąż. W ciepłe dni  pod tą altanką właśnie, wśród śpiewu ptaków i dźwięku pszczół pisałam „Angielskie lato”. Para kosów założyła sobie gniazdo tuż nad moim stolikiem i przez kilka tygodni wszyscy kibicowaliśmy małym ptakom, które któregoś dnia wyfrunęły z naszego ogródka.

2. Czy w książkach dzieli się Pani swoimi małymi tajemnicami, których nie zdradziłaby Pani otwarcie najbliższym?


Pewnie tak. Mimo wszystko łatwiej jest pisać, niż mówić. Kiedy chcemy coś komuś powiedzieć bezpośrednio musimy patrzeć mu w oczy, widzieć jego twarz. Pisząc jest dużo bezpieczniej, bo nie widzimy reakcji, możemy się jej jedynie spodziewać.

3. Na co dzień woli Pani filmy/seriale, książki, czy babskie pogaduchy - żeby poznawać inny
świat?


Wszystko. I seriale, i dobry film i spotkania z przyjaciółkami. Z każdej z tych aktywności można coś „wynieść” dla siebie. Lubię słuchać, przypatrywać się, ale nie podglądać, bo ta czynność mnie zawstydza.


Emilka Z
1. Który moment w pisaniu tej książki był najtrudniejszy, miała Pani jakiś kryzys i chciała ją wyrzucić do kosza?


Najtrudniej jest w środku, kiedy już wiemy jak to się potoczy i gdzie historia zatoczy koło, a mimo to trzeba jakoś brnąć do celu. Podobnie rzecz ma się z filmem. Oczywiście, że chciałam wyrzucić to w diabły! I raz omal tego nie zrobiłam. Jak każdy twórca miałam taki moment. Są takie dni, kiedy wydaje nam się, że to o czym piszemy jest takie banalne i oczywiste, że nagle historia, która tak nas wcześniej fascynowała wydaje nam się teraz płytka. Wszystko dlatego, że ja bardzo dobrze poznaliśmy. W takich chwilach zawsze biorę się w garść i idę dalej.

2. Jaki jest Pani stosunek do bezdomności zwierząt, czy adoptowałaby Pani pieska ze schroniska?


Tak, adoptowałabym. Muszę przyznać, że jestem wstrząśnięta ilością bezdomnych psów i kotów w Polsce i w krajach Europy Wschodniej. W Wielkiej Brytanii nie ma tego problemu, każdy pies ma właściciela, chipowanie jest bezpłatne dlatego jeśli pies się zgubi, łatwo go znaleźć.


3. Czym różni się angielskie lato od naszego polskiego?


W rzeczywistości jest dużo łagodniejsze, chłodne. Podczas tych wszystkich lat w Anglii przeżyłam jednak kilka upałów, które starałam się opisać w mojej powieści. Klimat się ociepla, więc jest nadzieja.

addictedtobooks
1. Istnieje wiele tematów tabu, takich jak kazirodztwo, homoseksualizm czy miłość pomiędzy dwojgiem ludzi, których dzieli znaczna różnica wieku. Czy uważa Pani, że te tematy powinny być częściej poruszane w literaturze?


Kazirodztwa nie wrzucałabym do jednego worka z homoseksualizmem. A jednak wszystkie te tematy znajdują swoje miejsce w literaturze, bo ludzie są ich po prostu ciekawi.


2. Czy myślała Pani kiedykolwiek o powrocie do Polski?


Tak, myślę, że każdy emigrant o tym myśli i bardzo tego pragnie.


3. Czy pomysł na tą książkę długo kiełkował w Pani wyobraźni, czy powstał pod wpływem chwili? Zawsze mnie to zastanawiało, skąd pisarze i pisarki czerpią tak wielką inspirację i potrafią stworzyć tak bardzo rzeczywistą i poruszającą historię.


Sama nie wiem. Pomysł po prostu wykiełkował w mojej głowie i prosił się o napisanie. To jest jak zakochanie, wpada się w to po uszy i chce się w to brnąć. Podobnie jest z pisaniem, przynajmniej na początku bo potem jest ból skończenia tego, co się zaczęło.

Michalina Miśka
1. Co skłoniło Panią by napisać tę książkę, inspiracja była "na wyciągnięcie ręki", czy musiała Pani poszukać jej gdzieś dalej, czym jest dla Pani pisanie?


Pomysł miałam w głowie od dawna, chodziło tylko o dobranie odpowiedniej scenerii do całej historii. Pisanie jest dla mnie wędrówką w nieznane. Lubię pisać, ale przede wszystkim kocham czytać.


2. Czy swoje dalsze, życie planuje Pani poświęcić na pisanie książek, może pisze Pani już kolejną książkę?


Bardzo bym chciała pisać i przyznam, że skończyłam już moją kolejną powieść. W zawodzie pisarza podoba mi się najbardziej kontakt z Czytelnikami, listy od nich i rozmowy. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze.


3. Co zrobiłaby/ powiedziałaby Pani by zachęcić osoby, które książek unikają jak ognia, by zaczęły czytać? :)


Czytając żyjemy podwójnie, zapominamy o własnych problemach, bo życie bohatera wciąga nas tak bardzo, że przy nim nasze kłopoty bledną. Warto czytać!

kwiatusia
1.  "Angielskie lato" zbiera same pozytywne recenzje - proszę nam zdradzić Pani przepis na napisanie tak dobrej powieści. Co w trakcie pisania było dla Pani najłatwiejsze, a co najtrudniejsze? Czy pojawił się brak weny twórczej; problem ze znalezieniem wydawcy?


Bardzo dziękuję wszystkim, którym książka się spodobała. Sama jestem zaskoczona, bo nie spodziewałam się aż tak wielu miłych słów i listów od Czytelników, którzy wręcz domagają się kontynuacji i drugiej części książki. Czy był problem ze znalezieniem wydawcy? Powiem krótko: ja takiego problemu nie miałam.


2. Co czuje autor, który pisze ostatnie zdanie swojej powieści? ;)


Ulgę. I strach, czy o czymś nie zapomniał.


3. Czym jest dla Pani pasja i czy wyobraża sobie Pani życie bez niej?


Pasja jest życiem. Trzeba żyć z pasją, z pomysłem, nie bać się realizować swoje plany i marzenia. Tylko wtedy żyje się w pełni, a nie na pół gwizdka. Pasja to nie tylko rejs dookoła świata. Pasja to także ogródek na balkonie, czy fantastycznie upieczone naleśniki dla kogoś bliskiego.

martucha180
1. Dlaczego zdecydowała się Pani studiować politologię?


Byłam dziennikarką i ten wybór wydawał się oczywisty. Wcześniej przez rok studiowałam filozofię na KUL-u, ale nie potrafiłam się tam odnaleźć.


2. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pana wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Panu talent literacki czy wręcz przeciwnie?


Zaczęłam pisać do gazet bardzo wcześnie, bo już na początku liceum. Niestety, mojej polonistce nie podobało się to, że nie pokazuję jej pierwszej tego, co napisałam. Zemściła się na mojej maturze i omal jej nie oblałam właśnie z polskiego. Tak to bywa z nauczycielami.


3. Kiedy przychodzą Pani do głowy najciekawsze pomysły? I gdzie je wtedy Pani zapisuje?


Podczas podróży i zwiedzania. Głowa jest wtedy lekka i otwarta na wszystko co nowe. Mam specjalny zeszyt, w którym wszystko starannie zapisuje po powrocie. O ile oczywiście taki pomysł nie uleci w międzyczasie.

Klaudia Cebula
1. Czy w życiu kieruje się Pani uczuciami i emocjami czy wybiera Pani racjonalne podejście do życia? 


Chciałabym mieć podejście racjonalne. Niestety jestem bardzo uczuciowa i większości wyborów dokonuję sercem.


2. Czy za cenę miłości warto rezygnować z dobrobytu?


No pewnie! Po co życie w domu ze złota, jeśli nie ma tam miłości?
Ma pani do swojej dyspozycji machinę czasu by przenieść się w przeszłość i przeżyć jeden dzień swojego życia jeszcze raz. Co to za dzień i dlaczego akurat ten?
To lata sześćdziesiąte albo siedemdziesiąte. Chciałabym na własne oczy zobaczyć tych wszystkich mężczyzn w białych dzwonach i kobiety w miniówkach słuchające Czerwonych Gitar.
 

Kudlata
1.  Minęło 11 lat odkąd wyjechała Pani z Polski. Czy nie tęskni Pani za Polską? Jak w Londynie Polak postrzega Polaka?


Polak Polakowi wilkiem, tak się mówi na emigracji. Polacy nie pomagają sobie, a wręcz przeciwnie. Kiedyś słyszałam nawet takie określenie, że jeśli ktoś sam sobie nie poradzi, to znaczy, że nie nadaje się do życia poza Polską.


2. Jest Pani szczęśliwą posiadaczką labradora ;) Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Czy wyobraża sobie Pani teraz, że w domu mogłoby zabraknąć tego labradora?


Psy zawsze były obecne w moim życiu i nie wyobrażam sobie życia bez tych stworzeń.


3. Jaka jest Pani najważniejsza myśl (idea), którą chciałaby Pani wszystkich zarażać?


Radość życia. Docenianie każdego dnia, bez względu na pogodę życia. Dziś leje, ale jutro może zaświecić słońce.

Niebieska zakładka
1.  Jak wygląda zwykły dzień pisarki?


Pisarką się bywa, kiedy dzieci są w szkole, pies po spacerze i obiad zaplanowany. Wtedy siadam z moim komputerem i sobie piszemy. Niestety ten błogi stan trwa zawsze za krótko.


2. Jakie to uczucie widzieć swoje dzieło na półce w księgarni?


Wspaniałe! Uwielbiam kiedy obcy ludzie, Czytelnicy przysyłają zdjęcia mojej książki z różnych księgarń  i bibliotek. Wszystkie umieszczam na Facebooku.


3. O czym będzie Pani kolejna książka?


O ludziach związanych ze sobą węzłem toksycznym.


Małgorzata P
1. Każdy ma swoje przyzwyczajenia i miejsca, gdzie czuje się najlepiej i odpoczywa. W dzieciństwie bardzo lubiłam rozkładać koc na balkonie i tam właśnie spędzałam sporo czasu z książką. Jakie było ulubione miejsce, w którym Pani odpoczywała, czytała książki czy też pisała pierwsze opowiadania?


Na kocu w kratkę, który rozkładało się na trawie pod gruszą w sadzie dziadków. Sad pełen kwitnących wiosną jabłoni był magicznym miejscem, który na zawsze pozostanie w moim sercu. Dziś dziadków już nie ma, ale lata spędzone u nich są i będą w mojej głowie.


2. W życiu przeżywamy różne chwile, czasem gorsze a innym razem lepsze. Każdy z czegoś jest bardzo dumny, a innej rzeczy może żałować. Jaka jest jedna rzecz, którą chciałaby Pani cofnąć, zmienić ale nie ma już takiej możliwości?


Gdybym mogła cofnąć czas nie pozwoliłabym mojemu bratu wsiąść do samochodu, którym jechaliśmy. Zginął mając zaledwie osiemnaście lat na tydzień przed maturą.

3. Wiele osób ma różne zainteresowania przy których się relaksuje i spełnia. Ja bardzo lubię wszelkie prace hand made i codziennie odkrywam co rusz to nowe techniki, których kiedyś chciałabym się nauczyć. Maluje Pani obrazy. Czy jest jakaś umiejętność, którą chciałaby Pani jeszcze nabyć? Technika, którą chciałaby Pani w przyszłości poznać?


Rzeźba. Uwielbiam rzeźby i chciałabym się tego kiedyś nauczyć.

Emis
1. Do krótkiej biografii autora trzeba często wybrać kilka z bardzo wielu informacji. W tej powyżej można przeczytać, że jest Pani właścicielką labradora. Jakie jest jego (a może jej) znaczenie w pisarskim życiu? Może patrzy znacząco, gdy nie ma Pani tymczasowo pomysłu i zaczyna się zajmować czym innym niż pisanie, by mieć jakieś wytłumaczenie dla tego faktu? Może to jemu Pani narzeka na brak weny, a on cierpliwie słucha?


Naszego psa przejęły dzieci i to one, a zwłaszcza starsza córka się nim zajmują. Ja dbam tylko, by niczego mu nie brakowało. Nie rozmawiam z psem i zawsze zazdrościłam ludziom, którzy posiadają taką umiejętność.


2. Pisząc książkę w Anglii z pewnością widziała Pani za oknem ulewne deszcze i szarość nieba. Czy wpływa to jakoś na wenę? Psuje się Pani humor i przestaje pisać, czy może wchodzi jeszcze bardziej w akcję książki, by uciec od rzeczywistości?


Muszę przyznać, że ponura pogoda bardzo dobrze wpływa na pisanie. Przynajmniej tak się dzieje w moim przypadku. Deszcz mi nie przeszkadza, za to słońce rozprasza.


3. Choć nie powinno się oceniać książki po okładce, często zwracamy na nią uwagę. Jaki był Pani wpływ na oprawę "Angielskiego lata"? Jeśli nie miała Pani wiele do powiedzenia, czy jest i tak zadowolona z efektu? W jakim, Pani zdaniem, stopniu oddaje ona treść książki? Czy do niej pasuje?


Nie miałam wpływu na okładkę, ale jej wybór uważam za trafiony. Osobiście w kobiecie z okładki widzę właśnie Annę.

Edyta Chmura
1. Strona mumsfromlondon.com działa bardzo prężnie. Spodziewałam się bloga o życiu poza granicami Polski, a jest to bardzo bogata w treść strona, na której każdy może znaleźć odpowiedź na przeróżne zagadnienia. Jak doszło do jej założenia? Kto Pani pomaga, bo chyba nie prowadzi jej Pani sama? Jakie sukcesy udało się osiągnąć podczas jej prowadzenia?


Nasz portal składa się z redakcji kilkunastu blogerek, które mieszkając w UK opisują codzienność na emigracji. Kiedyś, na samym początku sama wiele pisałam, teraz nie mam na to już tak wiele czasu, choć wciąż staram się pisać od czasu do czasu. Założyłam portal, bo sama byłam mamą z małym dzieckiem i nigdzie nie mogłam znaleźć potrzebnych mi informacji. Postanowiłam, że to, co uda mi się znaleźć będę opisywać, aby inni mogli skorzystać z raz przetartego szlaku. I tak się zaczęło.


2. Co było bezpośrednim impulsem, który popchnął Panią, dodał odwagi do wysłania swojej powieści do wydawców? Wygrywała Pani wiele konkursów literackich, więc chyba nie wątpiła we własne umiejętności i talent?


Determinacja i chęć wydania książki, a zwłaszcza ogromna chęć pokazania tego, co piszę innym. Moja rodzina także namawiała mnie do tego coraz częściej. Wiedzieli przecież, że piszę.


3. W Polsce tolerancja jeszcze mocno kuleje. Nie wiem, na ile można jej się nauczyć, przebywając w innym państwie. Może po prostu jedni potrafią zaakceptować odmienność, a inni nigdy nie zrzucą balastu uprzedzeń? Gdyby Pani dowiedziała się, że któreś z Pani dzieci wdało się w romans z kimś o 30 lat starszym, a do tego żonatym/zamężną, jaka byłaby Pani reakcja?


Myślę, że taka jak każdej matki: byłabym szczęśliwa, że moje dziecko jest szczęśliwe. Miłość nie liczy przecież lat.

Joanna Mikulec
1. Mieszka już Pani jakiś czas w Wielkiej Brytanii, więc zapewne się Pani zadomowiła. Poznała wiele ciekawych miejsc i wielu intrygujących ludzi. Czy być może historia, którą przedstawiła Pani w "Angielskim lecie" zaczerpnęła Pani od właśnie jakiegoś swojego ulubionego czy zwiedzonego miejsca albo też przez jakiegoś człowieka? A może natchnęło Panią własne życie?


Akcja książki dzieje się w miejscu, które istnieje naprawdę na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii. Historia jest moja, choć oczywiście mogło się coś takiego przytrafić komuś naprawdę.

2. Muszę się przyznać, że sama bardzo chciałabym zostać pisarką. Odkąd tylko pamiętam uwielbiałam pisać, wymyślać własne historie, ale często też sama sobie poprawiałam obejrzane filmy czy przeczytane książki. Mam kilka pomysłów i uważam je za całkiem dobre, ale moim największym problemem jest nie możność skupienia się na jednej historii, bo wciąż przychodzą mi do głowy inne. Czy miałaby pani dla mnie jakąś receptę dotyczącą pisania i skupienia się tylko na jednej historii? Czy w ogóle to jest możliwe? Będę bardzo wdzięczna za pomoc.


To trudne, bo chcą coś napisać ciągle przychodzą nam nowe pomysły do głowy. Trzeba trzymać się jednak początkowego pomysłu.


3. Czy nachodzą czasem Panią takie nostalgiczne, melancholijne dni, kiedy patrzy Pani w okno? (jeśli oczywiście czasami Pani patrzy). Czy nie tęskni Pani za Polską?


Czasem tęsknię, ale po tylu latach wiem już, że moja tęsknota jest bardziej za czasem, który minął i już nigdy nie wróci. Polska bardzo zmieniła się od mojego wyjazdu. Ja także się zmieniłam.

Bogdan N
1. Uwielbiam pisać od podstawówki. Zawsze moje wypracowania się podobały. Dużo czytam i również marzę o własnej książce. W Polsce rynek wydawniczy jest bardzo pokaźny. Mamy to szczęście, że jest dużo wydawnictw, ale jak tworzyć w Polsce i nie zwariować, a przy tym jeszcze zarobić? Czy jest możliwość wydać książkę, zwłaszcza debiut, bez protekcji, znajomości i sponsoringu? Jak przekonać Wydawcę, by wydał właśnie moją książkę?


Mnie się udało, więc na pewno jest to możliwe. Nikt nie załatwił mi książki, nawet nie przyszłoby mi to do głowy. Trzeba po prostu szukać wydawcy tak długo, aż się go znajdzie.


2. Uwielbiam jeść i gotować. Ciągle próbuję nowych potraw, często oglądam programy kulinarne, kupuję wiele książek kucharskich. Z każdych wakacji przywożę coś do mojej kuchni. Przyznam, że gotowanie idzie mi coraz lepiej. Moi znajomi są zachwyceni. Chętnie przyrządzę dla Pani coś wyjątkowego. Jaka potrawa to musiałaby być? Jaką kuchnię Pani preferuje? Jakie przyprawy muszę być dodane i czy sama Pani też lubi gotować?


Bardzo lubię kuchnię włoską i francuską. Uwielbiam wszelkie makarony, sery i zioła. A najbardziej lubię odkrywać nowe smaki i kuchnie, których nigdy wcześniej nie próbowałam. Nigdy nie zapomnę, jak będąc młodą dziewczyną pojechałam z akcją charytatywną na Litwę, gdzie zawoziliśmy dary do polskich domów dziecka. Poczęstowano mnie tam pierożkami o nazwie pielmienie. Ich smak mam w ustach do dziś, polecam litewską kuchnię.


3. Kocham również czytać, moja żona również. Odkąd zobaczyłem, że ma w planach przeczytanie tej książki, sam zacząłem się zastanawiać, dlaczego właśnie ta? Potem poszukałem w Internecie więcej informacji i przyznam, że już sama okładka jest zachęcająca. Ale oprócz okładki również uwagę przyciągają rekomendacje innych sławnych osobistości. Ostatnio moja żona czyta te książki, które poleca Pan Janusz Leon Wiśniewski. O rekomendacji jakiej znanej osoby marzy Pani, by pojawiła się na okładce Pani książki?


Pana Wiśniewskiego właśnie :)


Apmeka1985
1. Czy główna bohaterka Pani powieści ma w sobie więcej z typowej Brytyjki czy Polki?


Myślę, że tak jak ja jest przede wszystkim Polką.


2. Czy po ponad dekadzie spędzonej za granicą planuje Pani wrócić do ojczyzny? Czy może już Wielka Brytania stała się nową ojczyzną?


Anglia jest moją nową ojczyzną, bo tutaj mieszkam, płacę podatki, tutaj moje dzieci się uczą. Co nie zmienia faktu, że Polska jest moją prawdziwą Ojczyzną. I nic tego nie zmieni. Nie planuję powrotu do Polski, ale nigdy nic nie wiadomo.


3. Z jakim zamiarem pisała Pani tę książkę? Czy miała to być kolejna powieść o życiu emigrantów albo klasyczna powieść kobieca? Albo powieść ku przestrodze?


Chciałam z całą pewnością pokazać świat emigrantów, nawet jeśli  w powieści „Angielskie lato” nie udało mi się przedstawić typowego życia typowego Polaka. Anna obraca się w innym kręgu niż większość Polaków. Ma męża Anglika i nie spotyka się z polskimi przyjaciółkami. Całe jej środowisko jest typowo angielskie. Może właśnie dlatego tak bardzo zafascynował ją Wojtek, który jest bardzo polski.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 
Dziękuję serdecznie Pani Małgorzacie Mroczkowskiej za poświęcenie swojego cennego czasu i za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu. 

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. 
 
Nagrodę w postaci książki ''Angielskie lato'' otrzymują:
 
1.
izabela81
2. Lew Kanapowy
 3. Emis 

Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!! 

cyrysia

26 komentarzy:

  1. Wywiad jak zwykle arcyciekawy:)
    Gratuluję zwycięzcom:))

    OdpowiedzUsuń
  2. bym poszła z nią na kawę i ciacho i pogadała o mobilizacji:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :) najbardziej mimo wszystko podobają mi się pytania nieidentycznej. Co do Anglików i Polaków, chyba nie do końca zgodzę się, że Polacy to są tacy otwarci i otwarcie wszystko mówią. Nas obcokrajowcy postrzegają wręcz odwrotnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę nasze polskie lato, ale na książkę mam wielką ochotę. Świetny wywiad!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję, wywiad bardzo interesujący, fajnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy wywiad, Pani Małgorzata to przemiła osoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow jakie to długie :D Też słyszałam o tym, że za granicą Polacy nie są chętni do pomagania innym Polakom i właściwie jest w tym ziarno prawdy, bo znam takie przypadki. Wiadomo na pewno nie każdy taki jest, ale zauważyłam, że najchętniej pomagają jeśli mają z tego później jakąś korzyść...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielu ciekawych rzeczy dowiedziałam się z tego wywiadu, super:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaki długi i ciekawy wywiad :) Coraz częściej czytam o tym, żeby pisać codziennie, systematycznie. Ja o wiele bardziej wolę koty, niż psy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny pomysł na wywiad - to naprawdę bardzo fajne uczucie móc zaspokoić ciekawość i otrzymać odpowiedzi na swoje pytania. Jestem też pod wrażeniem kreatywności innych, niektóre z pytań nigdy nie przyszłyby mi do głowy, a są genialne.

    Serdecznie dziękuję z wyróżnienie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wywiad.Już sobie zamówiłam książkę.Mam nadzieję,że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie po raz kolejny sie powtórzę - uwielbiam te wywiady! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy wywiad. Myślę, że ta książka mogłaby mi się spodobać.

    http://diamentowe-slowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje, zostałaś nominowana do LBA. Szczegóły u mnie. Zapraszam :)

      http://diamentowe-slowa.blogspot.com/2015/06/liebster-blog-award.html

      Usuń
  14. Super:) Przeczytałam z wielką przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam powieści tej autorki, ale po tym wywiadzie mam zamiar poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ulala, ale ciekawy wywiad :) Mam teraz ochotę na książkę tej autorki - dlatego serdecznie gratuluję nagrodzonym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazdroszczę autorce chłodnego lata :)
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  18. "Angielskie lato" bardzo mi się podobało, cieszę się, że mogłam jeszcze przeczytać wywiad z autorką do kompletu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo udany wywiad a autorka wydaje się przesympatyczną kobietą :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podziwiam za chęci do tej rzemieślniczej pracy!
    Gratuluję zwyciężczynią :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Marzę o labradorze, ale póki co na 38 m2 nie ma dla niego miejsca:(
    Gratuluję zwyciężczyniom.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawy wywiad, gratulacje dla zwycięzców.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...