Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do portfela, łóżka i sumienia. Patrzę i zaglądam za to w swoje odbicie w lustrze z nadzieją, że zawsze zobaczę człowieka. Nie świnię. ZROZUM. KOCHAJ. SZANUJ ❤

czwartek, 30 listopada 2017

Wywiad z Wojciechem Magierą


Na wstępie witam wszystkich odwiedzających Literacki Świat Cyrysi. Tak właściwie to mój debiut odnośnie odpowiadania na tak wiele pytań jednym tchem, więc mam nadzieję, że nie zaplączę się w odpowiedziach, a wy dacie radę dotrwać do końca.

No to do dzieła!


Karolajna
Jaki film z lat 90tych jest Pana ulubionym?


Pierwsze pytanie i już nie wiem co odpowiedzieć... Chyba tak naprawdę nie mam jednego ulubionego. Często wracam do kilku pozycji. Może i mało oryginalnie, ale na pewno trzeba wymienić tu kino według Tarantino, czyli Wściekłe Psy i Pulp Fiction - to jedne z tych filmów, które mogę oglądać bez końca. Dalej to Gorączka z De Niro i Pacino – też uwielbiam. Oprócz tego tak na szybko i z pamięci mógłbym wymienić takie obrazy jak: Porachunki, Leon Zawodowiec, Długi pocałunek na dobranoc, Piąty element, Tajemnice Los Angeles (książkę też polecam!) i wiele, wiele innych z różnych gatunków.

Skąd się biorą Pana pomysły na fabułę książki?

Może i zabrzmi to banalnie, ale trudno... Z wszystkiego, co nas otacza. Chociażby inne książki i filmy są już w pewnym sensie jakąś inspiracją, a te z kolei zwykle opierają się mniej lub bardziej na wydarzeniach „z życia wziętych”. Czasami jest też to jakiś bodziec, dostrzeżone przeze mnie zdjęcie, cokolwiek… Pomysły przychodzą czasem w najmniej spodziewanych. Przykładowo, pisząc książkę z akcją umiejscowioną w wielkim mieście, pomyślałem sobie, a czemu by nie napisać czegoś zupełnie innego, przeciwnego. I tak też powstały „Fragmenty zdarzeń”.

Czy chciałby Pan napisać książkę z jakimś innym pisarzem? Jeśli tak to kogo by Pan wybrał?

Tak. Nie... Sam już nie wiem. Szczerze, chyba sobie tego nie wyobrażam na tym etapie. Próbowałem jakiś czas temu eksperymentować pod tym kątem przy okazji małego opowiadania z pewną autorką, aczkolwiek skończyło się to jednym wielkim nieporozumieniem spowodowanym zupełnie innym podejściem do tworzenia bohaterów, układania fabuły itd., tak więc na hasło „napiszmy coś wspólnie” przechodzą mnie dreszcze. Trochę teraz z tego żartuję, więc kto wie, co tak naprawdę przyniesie przyszłość.

Myślę, że w moim przypadku udałoby się dojść do porozumienia z jakimś innym autorem na takiej zasadzie, aby każdy wcielił się w innego bohatera, a i tworzylibyśmy naprzemiennie i odrębnie kolejne rozdziały z dwóch punktów widzenia (przykładowo, gdyby miał to być kryminał bądź thriller: z pozycji ścigającego i zbiega) , dając tym samym sobie nawzajem kompletną swobodę twórczą. Taki zabieg mógłby przynieść coś ciekawego... trzeba o tym pomyśleć.

Gdybym miał wybrać kogoś do współpracy? Może akurat ktoś zainteresowany właśnie to czyta i sam się do mnie zgłosi. :)

Mateusz Wąsik
Jakie są Twoje pisarskie nawyki? Gdzie piszesz? Kiedy? Czy masz stałe rytuały jak wypicie filiżanki kawy lub coś mocniejszego przed rozpoczęciem pracy?


Nawyki i rytuały, można to podciągnąć pod jedną kategorię. Te zmieniają się chyba z porą roku, czy jakoś tak. Kiedyś lubiłem słuchać muzyki, teraz uwielbiam ciszę, kiedy tworzę kolejne akapity. Kawka w trakcie pisania jak najbardziej, ale gdyby jej nie było nie wpłynęłoby to raczej na wenę twórczą, na którą póki co nie mogę narzekać.

Piszę zwykle przy biurku w moim pokoju. Siadam, odcinam się w pewnym sensie od wszystkiego i tworzę wtedy, kiedy tylko mam czas. Czy to przy okazji układania fabuły do nowych książek, czy to podczas pisania lub poprawiania jakichś starych potworów z szuflady, zwykle przy biurku. Kiedy jednak nie mam laptopa pod ręką, a akurat pojawia się jakiś pomysł na ciekawą sytuację, wydarzenie czy bohatera, to staram się zanotować to wszystko na kartce papieru, w notatniku czy w telefonie, aczkolwiek potem i tak siadam do biurka i porządkuję wszystkie zapiski, których przybywa i przybywa.

Czy pisujesz w głowie?

Trudne pytanie, bo można go zrozumieć na kilka sposobów. Powiem tak, wyobrażam sobie pewne sytuacje i sceny, coś jak wizualizacje, które dopiero potem przekładam na zdania. Wyobrażając sobie jakieś miejsce czy też konkretną scenkę, łatwiej jest potem uporządkować to wszystko w głowie. Nie zdarza mi się jednak „zawieszać”, myśląc czasem nad jednym zdaniem czy opisem w nieskończoność, układając w myślach kolejne słowa w idealne zdanie. Wszystko to dzieje się już przed ekranem laptopa, trochę z marszu, ale tak już to u mnie działa.

Ewelina Łukawska
Budzi się Pan rano i widzi zatrważającą ciemność. Jaka jest Pana pierwsza myśl?


O! Aż się przestraszyłem! Pierwsza myśl: „To już?”. Świat niestety (w mojej opinii) zmierza w dziwnym kierunku, ale życzę wszystkim, abyśmy nie doczekali tej zatrważającej ciemności.

Gdzie szuka Pan natchnienia do pisania? Jakieś ulubione miejsca?

Natchnienie potrafi mnie najść dosłownie wszędzie, i to zwykle w najmniej spodziewanym momencie. Czasami widzę pewną osobę, zdarzenie, okładkę jakiejś książki, uginające się drzewo na ostrym wietrze czy kubek z ciepłą herbatą i po prostu to przychodzi. Mogę być gdziekolwiek, nie ma ustalonej reguły, nie mam jakiegoś specjalnego czy ulubionego miejsca, w którym zatracam się na parę chwil i po prostu główkuję.

aga23
Czy długie ciemne ciasne pomieszczenia/tunele sprawiają że odczuwa Pan pewnego rodzaju natchnienie i inspirację do swoich opowiadań?


Cóż, zaczynając pisać, tworzyłem głownie opowiadania mniej lub bardziej związane z postapokalipsą (dobrym przykładem są dwa opowiadania wydane antologii Szepty Zgładzonych pod szyldem Uniwersum Metro 2033). W zasadzie to szarość, mrok, czasem i brutalność tego wykreowanego świata związanego z postapokalipsą, która w pewnym sensie przypadła mi jako czytelnikowi do gustu, napędziła mnie do tworzenia moich tekstów. Moja pierwsza książka (tak samo jak i druga) nie jest związana z postapokalipsą czy nawet z fantastyką, aczkolwiek mam nadzieję, że kiedyś (może nawet wkrótce) do niej powrócę.

Basia
Proszę zachęcić mnie do przeczytania Pana książki tak, by mnie zainteresowała co w niej mogę znaleźć co nie znajdę może u innych autorów? Skąd pomysł na taką właśnie książkę. Skąd inspiracja?


Oj! Jak tu udanie zachęcić… Ciężko tak się samemu reklamować. Fragmenty Zdarzeń to w pewnym sensie kameralna opowieść, rozgrywająca się w małej wsi. Nie ma tu szaleńczych pościgów, nie ma ucieczek z najlepiej strzeżonych więzień na świecie, nie ma wybuchów, nie ma bohaterów wystrzeliwujących pięćdziesiąt pocisków z magazynka mieszczącego trzydzieści, nie ma kosmitów, a samoloty nie spadają z nieba… A może jednak wszystko to właśnie w niej opisałem? Myślę, że warto byłoby przeczytać i się samemu przekonać. A mówiąc tak całkiem poważnie, uważam, że książka broni się budowaniem napięcia, zwrotami akcji i niełatwym do odgadnięcia zakończeniem. Nie daję postaciom taryfy ulgowej, tak samo jak i czytelnikowi, prowokując go do myślenia nad wątkami i zakończeniem całej historii już od pierwszy stron. Czy to wszystko znajduje się w książkach innych autorów, których pani czytywała, tego nie wiem. A czy była to udana zachęta? Mam nadzieję, że tak.

Pomysł na historię i osadzenie akcji w małej wsi pełnej tajemnic, dziwnych mieszkańców tego jakże hermetycznego społeczeństwa zrodził się w pewnym sensie jako kontra do drugiej książki, którą tworzyłem jakby równolegle, a akcję której osadziłem w dużym mieście, tworząc kompletnie różnych bohaterów i historię. Książka Ukryty Cel, bo o niej mowa, będzie zupełnie inną pozycją, o czym, mam nadzieję, przekona się pani, czytając najpierw Fragmenty zdarzeń, a później następną moją książkę. Mam nadzieję, że i teraz jakoś zachęciłem. :)

martucha180
Czym jest dla Pana SŁOWO?


Czymś, co ma niewyobrażalną moc. A skoro tak, to chyba więcej dodawać nie trzeba.

Szalone pomysły przelewa Pan na papier. A jak jest z szaleństwem w pana życiu?

Dla niektórych szaleństwem jest pospać sobie do dziesiątej w niedzielę, dla innych są to skoki z samolotu bez zapasowego spadochronu. Ja raczej zaliczam się do tej pierwszej kategorii. Podsumowując, prywatnie jestem raczej spokojnym człowiekiem. Wycieczki z plecakiem w niespokojne rejony świata to raczej nie mój klimat, dlatego też kiedy tylko mam trochę wolnego czasu, sięgam po jakąś książkę lub też oglądam jakiś film. Przyziemnie. 

Sabina
Jak zareagowali znajomi i rodzina, na wieść, że pisze Pan książki?


Reakcje były różne, ale oczywiście w większości pozytywne. Było też sporo zdziwienia. Tak naprawdę pisałem długi czas w pewnym sekrecie, nie chwaląc się tym prawie nikomu. O moim debiucie, czyli opowiadaniach, tak właściwie nikt z moich bliskich się nie dowiedział. Planowałem ogłosić nowinę dopiero przy okazji wydania ewentualnej książki. No i tak też się stało. Rodzina dowiedziała się o tym, że piszę cokolwiek, kiedy podpisałem umowę na wydanie pierwszej książki. Znajomych z kolei poinformowałem jakoś dopiero tydzień przed oficjalną premierą. Niektórzy byli totalnie zszokowani. Przyjęcie było entuzjastycznie, powiedziałbym nawet, że niektórzy podchodzili do tego nieco bardziej emocjonalnie niż ja, co było kolejnym ciekawym doświadczeniem związanym z wydaniem pierwszej książki.

"Niedoszły gitarzysta rockowy, tatuażysta, filmowiec…" Co było inspiracją/początkiem, do przyszłych planów zawodowych?

Póki co wszystko z wyżej wymienionych traktuję jako pasję/hobby/zainteresowania. Zawodowo i na co dzień zajmuję się czymś innym, ale po godzinach „szaleję na całego”. Próbowałem szukać w życiu czegoś twórczego, w czym sprawdziłbym się, i co miałoby swoich odbiorców. Inspirowali mnie zawsze inni twórcy - różni, czy to muzycy, pisarze, filmowcy, po prostu osoby z pasjami. Granie w garażowych i podwórkowych kapelach to dawne lata. Gitarę wymieniłem na ołówek, starając się rysować, później pisać itd.

Wszystko kręciło się od wielu lat wokół wymyślania jakichś historii, które zacząłem spisywać, czy to w formie scenariuszy, czy nawet i kiepskich wizualnie rysunkowych historyjek. Wszystko poboczne odeszło i pozostało tworzenie opowiadań, a teraz już dłuższych tekstów. Pisanie daje mi satysfakcję. To, że udało mi się wydać moją pierwszą książkę (tu wielkie podziękowania dla całej ekipy wydawnictwa Vectra!) to naprawdę coś, co jeszcze do mnie w sumie nie dotarło. Mogąc podpisać komuś książkę, zamienić parę słów z czytelnikiem, który przeczyta coś, co sam tworzyłem jeszcze parę miesięcy temu, to też naprawdę świetne uczucie… Odbiegam już chyba od tematu, ale tak to czasem bywa.

Gosia
Tyle pasji, ale gdyby wybierał się Pan na bezludną wyspę to jakie trzy rzeczy zabrałby Pan ze sobą?


Tak, pasji sporo, a czasu na wszystko brak. Ciężko znów wybrać trzy rzeczy… Mam ostatnio problem z wyborami. Na pewno nie zabrałbym z sobą piłki, aby nie skończyć jak Tom Hanks w Cast Away. Hmm, to naprawdę ciężkie pytanie… Trzy rzeczy, nie wiem co wybrać. Może jakąś dobrą (i grubą) książkę, maczetę i wygodne buty. Jednak gdyby zapytać mnie o to jutro, pewnie wymyśliłbym coś innego.

Wierzy Pan w teorie spiskowe...a czy sam był Pan już jakiejś autorem?:)

Z tym wierzeniem w teorie spiskowe… Podchodzę do tego tak trochę pół żartem, pół serio. Z jednej strony śmieję się z takowych, z drugiej zaś dlaczego by nie wierzyć w niektóre z nich? Tak właściwie w obecnych czasach nie można być już pewnym tak naprawdę niczego. Gdyby ktoś parę lat temu opowiedział mi o kilku wydarzeniach z naszej teraźniejszości, pewnie uznałbym go za kogoś pokręconego, wierzącego właśnie w wydumane teorie, które czasem okazują się jednak prawdą… O czym to ja… Czy byłem autorem jakiejś teorii? Biorąc to tak całkiem na serio i poważnie, to chyba nie, ale dla żartu to pewnie kilka z nich udało mi się stworzyć na poczekaniu, aby kogoś rozbawić czy też skłonić to myślenia odnośnie tego, czy to prawda czy tylko moja głupia gadanina.

renata i chico
Czy kiedykolwiek , a jeśli tak, to w jakich okolicznościach, czuł się Pan jak intruz?


Myślę, że większość z nas (świadomie lub też nie) była już kiedyś intruzem - w jakiejś danej chwili i sytuacji. Może i raz czy dwa zdarzyło mi się mieć wrażenie, że jestem osobą niepożądaną w pewnym towarzystwie, ale szybko opuściłem to grono osób, bo po co się z nimi męczyć J

Paweł Richert
Skąd nacisk na TANIĄ whisky?


Trując się, lepiej nie przepłacać. To jedna z moich dewiz. Wolę tą, niż: „Jeśli się truć, to z klasą.”

Lubi Pan mroczne kryminały i fantastykę, czy planuje Pan zmierzać w kierunku konwencji neo-noir/hardboiled?

O, to ciekawe pytanie. Przyznam, że zawsze ciągnęło mnie w jakimś stopniu do tych klimatów. Chciałbym stworzyć w przyszłości coś, co choć trochę wiązałoby się z tą konwencją. Może nie trzymałbym się aż tak bardzo sztywno przyjętych zasad i trochę zmienił całość, tworząc własną historię, lecz chyba największym problemem byłoby dla mnie nie wymyślenie fabuły czy bohaterów, a osadzenie całej historii w jakimś konkretnym czasie i miejscu, aby miało to ręce i nogi. Jeśli kiedyś uda mi się przysiąść nieco dłużej nad tym pomysłem (a myślałem już o tym parę razy) i ustalę sam z sobą wszystkie szczegóły, a i stwierdzę, że chyba coś z tego będzie, to na pewno zabiorę się za pisanie takiej książki na poważnie.

A. Kami.
Zauważam u Pana wszechstronność zainteresowań. Sama mam wiele pasji, ale zawsze wracam do plecenia koralików. Stąd moje pytanie, która pasja jest Pana przystanią, do której Pan zawsze wraca po różnych eksperymentach?

Już teraz mogę powiedzieć, że przebrnięcie przez te wszystkie przygody związane z różnorakimi zainteresowaniami i pasjami ukierunkowały mnie na wymyślanie historii i spisywanie ich. Innymi słowy: chyba odnalazłem w końcu to, co najbardziej mi odpowiada. Mam nadzieję, że za parę lat będę mógł powiedzieć to samo przy okazji napisania - a jeszcze lepiej wydania - kolejnej książki.

Księgozbiór Kasiny
Pana ulubiony bohater fantasy to....?


I znowu ciężko u mnie z wyborem. Może Winter, czyli bohater książki, którą aktualnie kończę? Ale wracając do tematu… Fantasy… może tak bardziej ogólnie z fantastyki. W młodości, a nawet do teraz lubię Thorgala, czyli komiksową postać, przez którą zainteresowałem się w później wikingami i mitologią nordycką. Z „innej bajki” lubię oderwać się od rzeczywistości i zobaczyć jakiś film z stajni Marvela – tam też znalazłoby się paru fajnych bohaterów, których można by wymienić. No i jest też sporo postaci z Star Wars stojących po… ciemnej stronie mocy. :) No i jedyny sprawiedliwy sędzia, o którym nie można zapomnieć. Dredd!

Przy takich rozbieżnych zainteresowaniach dlaczego akurat wybrał Pan pisanie książek?

Krótko i na temat, bo w poprzednich odpowiedziach już nieco do tego nawiązałem, a więc: po prostu się w tym odnalazłem.

Lidia F.
Intruz z najgorszych koszmarów, jaki jest i jakimi zachowaniami się cechuje?


To jedno z tych pytań, na które w pierwszej chwili nie wiem co odpowiedzieć. Najbardziej przerażający są chyba ci, którzy czają się obok ciebie, nic nie mówią, spoglądają świdrującym wzrokiem i jakby czekali tylko na dogodny moment, by uderzyć w ciebie z całą siłą. Tacy niepokoją mnie najbardziej.

Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa


Ostatnio kiepsko u mnie z pamięcią. Czasami wieczorem potrafię zastanawiać się, co robiłem tego samego dnia rankiem, a co dopiero podróżować myślami do dzieciństwa… Ale chyba wspomnienie beztroskości i nadmiaru wolnego czasu, kiedy to młody człowiek miał jeszcze ten dylemat, czy porzucać piłką do kosza, czy może pobawić się w piaskownicy, aby zając jakoś czas, to była fajna sprawa. Teraz chciałoby się mieć tego czasu nieco więcej na spełnianie twórczych pasji.

Zapraszam w piątek na targi do Wrocławia!
Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy poświęcili swój czas i wymyślili wszystkie pytania, a także tym, którzy dotrwali do samego końca, czytając moje odpowiedzi.

Teraz najtrudniejsza część, czyli wyłonienie najlepszego/najciekawszego w mojej opinii pytania. I znów te wybory… ale cytując klasyka: „twardym trzeba być, nie miękkim”, tak też wybieram.


martucha 180

Gratuluję zwycięzcy.

Mam nadzieję, że jeszcze się tutaj spotkamy. Na koniec pozdrawiam i zachęcam do sięgnięcia po „Fragmenty zdarzeń”.


W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Panu Wojciechowi Magiera za niezwykle interesujący wywiad.
 
Laureatce serdecznie gratuluję i pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

9 komentarzy:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...