Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Gdy nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód. [M.L.King] ❤

środa, 8 listopada 2017

''Fragmenty zdarzeń'' Wojciech Magiera [PATRONAT MEDIALNY]

Fragmenty zdarzeń
Wojciech Magiera
Data premiery: 26 października
Ocena: 8/10
Patronat medialny:
 

  Starając się zamknąć pewien rozdział w swoim życiu, Sara Krejner przybywa do małej miejscowości na pogrzeb wujka. Już po kilku godzinach kobieta wplątuje się w szereg niefortunnych zdarzeń, mających związek z przeszłością i tragicznymi wydarzeniami dotyczącymi jej rodziny. Zwykła wizyta zmienia się w śledztwo, które Sara przeprowadza na własną rękę, nie bacząc na zagrożenia czyhające z każdej strony. Wplątując się w kolejne zdarzenia, rozdrapuje dawne rany, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego - bestialskie morderstwo sprzed lat, seria pożarów, tuszowanie prawdy, pogoń za winnymi… Wtyka kij w mrowisko hermetycznego społeczeństwa, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji… [opis wydawcy]

  Wojciech Magiera - Rocznik ’88, mieszkaniec Zwonowic - małej miejscowości
na Śląsku graniczącej z Rybnikiem. Niedoszły gitarzysta rockowy, tatuażysta, filmowiec…Na co dzień zwyczajny facet na etacie, po godzinach człowiek przelewający swoje szalone pomysły na papier. Z natury wieczny optymista.
Fan teorii spiskowych. Uwielbia tanią whiskey, kino lat dziewięćdziesiątych, książki Dennisa Lehane’a i szeroko pojętą fantastykę. Debiutował opowiadaniami w antologii Uniwersum Metro 2033 Szepty Zgładzonych. ''Fragmenty zdarzeń'' to jego pierwsza powieść. Kolejne w przygotowaniu.

  Napisać swoją pierwszą powieść to dla autora duże wzywanie, wszak nigdy nie wiadomo, z jakim odbiorem się spotka. Czy będzie to druzgocąca krytyka czy może jednak zasłużona pochwała? Przed takim samym dylematem stoi także czytelnik, który sięga po dany debiut, zwłaszcza w polskim wydaniu. Toteż z lekką nutą obawy zaczęłam czytać ,,Fragmenty zdarzeń'', nie spodziewając się niczego szczególnego. Jednak, ku mojemu zdziwieniu dostałam kawał dobrego thrillera, który hipnotyzuje, zachwyca i absorbuje swoją historią? Jestem pod ogromnym wrażeniem.

  Fabuła zaczyna się całkiem spokojnie, ale im bardziej się w nią zagłębiamy, tym więcej zagadek przed nami roztacza. Do Polspowic – maleńkiej wsi nieopodal Łodzi, na pogrzeb swojego dawno niewidzianego wujka przybywa Sara Krejner. Kobieta zamierza jak najszybciej załatwić wszelkie formalności związane z odziedziczonym domem i czym prędzej powrócić do swojej codziennej rutyny. Niestety już pierwszej nocy pada ofiarą włamywacza. Wkrótce okazuje się, że to nie koniec niespodzianek. Niespodziewanie trafia w sam środek piekła, które zdaje się mieć związek z odległą przeszłością i tragicznymi wydarzeniami dotyczącymi jej zmarłego wujka. Co z tego dalej wyniknie? Pewne jest tylko jedno: zaskoczenie!

  Tylko jedno słowo ciśnie mi się na usta – WOW! To świetnie skrojona proza z dreszczykiem, która nie tylko dostarcza wielogodzinnej rozrywki, ale przede wszystkim prowokuje nasze szare komórki do działania. Nic tu nie jest tak oczywiste jakby się na początku wydawało. Jeden incydent uruchamia szereg pozornie niezwiązanych ze sobą zdarzeń, układających się w niepojętą i przerażającą rzeczywistość. Autor nie daje nam na tacy gotowych wskazówek ani jednoznacznych odpowiedzi. Przeciwnie. Umiejętnie kluczy, myli tropy, podsuwa fałszywe założenia, mnoży niejasne sytuacje. A wszystko po to, żeby pokazać nam, jak pełna sprzeczności i nieodgadnionych tajemnic jest ludzka natura. Często ulega żądzom i popada w skrajności, co owocuje rozbudzeniem pierwiastka zła, który degraduje człowieczą duszę ludzką, niszczy jej wartość i plami niewinność.

  Ciekawym zabiegiem jest nietypowa konstrukcja narracji, która opiera się na części współczesnej, jak i sekwencjach retrospektywnych. Dzięki temu naprzemiennie śledzimy przeżycia bohaterki i zarazem poznajemy genezę tragedii, jaka dotknęła rodzinę Zagórskich. Ktoś przed laty porwał i zamordował w bestialski sposób maleńkiego kuzyna Sary. Winny na szczęście poniósł karę. Jednakże na jaw wychodzą nowe fakty, które podważają dotychczasowe dowody w tej sprawie. Sara na przekór wszystkim zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę. Na jej drodze pojawiają się sprzymierzeńcy, ale też i niebezpieczni wrogowie. Wojciech Magiera znakomicie nakreślił specyfikę małego miasteczka, gdzie nikt nie jest czysty jak łza; każdy ma jakieś brudne sekrety, których nie chce wyjawić. Dlatego obecność niechcianego gościa wywołuje u miejscowych poczucie frustracji i wrogości, co z kolei przekłada się na serię różnych intryg, manipulacji, spisków a nawet popycha do przestępstw. Z całą pewnością na nudę nie można narzekać.

  Bezsprzeczną zaletą książki jest znakomita kreacja Sary. Niezwykle barwna i wyrazista. Daleko jej do szarej, zahukanej myszki. Można śmiało ją określić jako kobietę z mentalnymi jajami. Uparta, dociekliwa i zawzięta. Nie cofnie się przed niczym, byle tylko dopiąć swego. W rezultacie naraża się na liczne złowróżbne ostrzeżenia, lecz nawet to nie powstrzymuje ją przed realizacją swojego planu. Tylko czy igranie z ogniem, którego trudno okiełznać, jest warte ryzyka? Tego musicie dowiedzieć się sami. Równie istotne są postacie drugoplanowe. Każda z nich wprowadza dużo kolorytu do rozwoju wydarzeń.

  Nie sposób nie docenić lekkiego pióra, jakim swobodnie posługuje się pan Wojciech. Nie znajdziemy tutaj długich, zbędnych opisów, ani przesadyzmu czy szukania nowatorstwa na siłę. Wszystko ze sobą współgra, a poszczególne rozdziały tworzą jedną spójną całość. Atmosfera stopniowo się zagęszcza, barwne pozory znikają, a napięcie rośnie, prowadząc do nieoczekiwanego, lecz konsekwentnego dramaturgicznie finału. Generalnie nie mam się do czego przyczepić. Jedynie ubolewam nad słabo rozbudowanym wątkiem miłosnym. Został ledwie liźnięty, a szkoda, bo zapowiadał się znakomicie. Po prostu lubię romanse i kryminały a połączenie tych gatunków to wyjątkowa uczta dla moich zmysłów. Pomijając jednak ten aspekt, cała reszta stoi na naprawdę wysokim poziomie. Oby tak dalej!

Podsumowując:
  ,,Fragmenty zdarzeń'' to niesamowicie intensywny, wciągający dreszczowiec o kamuflowaniu brutalnej prawdy, układach i układzikach rządzących małymi miejscowościami, a także o niegodziwości i nienawiści, czającej się w ludzkich umysłach. Z każdą kolejną przewracaną stroną dostarcza coraz mocniejszych wrażeń, skłania do zastanowienia się nad iluzorycznością otaczającego nas świata i funkcjonujących w nim zasad moralnych, jak również pokazuje, że niewiedza bywa czasem prawdziwym błogosławieństwem. Zdecydowanie zachęcam do lektury. Satysfakcja gwarantowana.

15 komentarzy:

  1. Wpadając ostatnio w pewną rutynę przydała by się mała dawka dreszczyku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję, że powieść przypadłaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się fakt, że zmusza do myślenia. Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi bardzo intrygująco :) Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chciałabym przeczytać tę powieść! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie za bardzo kusi mnie książka. Gratuluje kolejny raz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie czytam. Niebawem zamieszczę swoją recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Manipulacje, spiski, intrygi, sekrety... lubię to w książkach, więc myślę że ta mogłaby mi się spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. zapowiada się całkiem ciekawie muszę przyznać :-) Uwielbiam thrillery więc ....

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawą aranżację zastosowałaś przy prezentacji ksiażki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję się maksymalnie zachęcona, czuję że mi się też może spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się niezły thriller, już sama okładka mnie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...