poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Wywiad z Bożeną Pajdosz

Mateusz Wąsik
Jaka była pierwsza książka, która sprawiła że Pani płakała?

Dokładnie nie pamiętam. To musiała być „Dziewczynka z zapałkami” albo „O psie, który jeździł koleją”. Nie wiem czy płakałam... Na pewno mocno mnie poruszyły. Ja jestem beksa. Płaczę z radości, ze złości, ze smutku i wzruszenia. Lektury obowiązkowe w szkole podstawowej były zupełnie inne niż teraz. Wiele z nich mogło doprowadzić do łez nie tylko dziecko, którym wówczas byłam. „Anielka”, „Janko muzykant”, „Nasza szkapa”... Któż przy tym nie płakał?

Czy kiedykolwiek rozważała Pani pisanie pod pseudonimem?

Cztery lata temu, gdy wydawałam swoją pierwszą książkę nie zastanawiałam się nad tym. Bardzo trudno jest zaistnieć debiutantowi w czasach kiedy odnoszę wrażenie, że więcej ludzi pisze niż czyta. Wydać drugą pod pseudonimem to zaczynać tę drogę od początku. Poza tym ja jestem chwalipięta. Radość z wydanej książki byłaby mniejsza, gdybym nie mogła się tym chwalić na lewo i prawo. Ból po krytyce pewnie odczułabym równie wielki w obu przypadkach. Rozumiem, że niektórzy chcąc chronić prywatność swoją i swoich bliskich, tworzą pod pseudonimem. W tym właśnie kontekście pytanie o pseudonim usłyszałam dziś wieczorem od moich długoletnich znajomych będących jednymi z pierwszych czytelników. Znali oni moją pierwszą książkę „Pisane nocą”, w której jest całkiem spora dawka prawdziwych wspomnień, rozważań i uczuć. Czytając „Puch niemarny” zaczęli spekulować kto jest kto. Ogłaszam więc wszem i wobec, że wszystkie postacie w mojej drugiej książce są fikcyjne.

Co jest najtrudniejsze w pisaniu książek?

Najtrudniej jest wygospodarować czas. Pisanie, przynajmniej w moim przypadku, nie jest zajęciem dochodowym. Mam w związku z tym wyrzuty, że marnuję czas zamiast zająć się czymś pożytecznym. Byłoby fajnie móc się utrzymać z pisarstwa... tylko czy wówczas, kiedy stałoby się to pracą, nadal sprawiałoby taką frajdę.

Bardzo trudne jest też oczekiwanie na pierwsze opinie. Ja nie potrafię obiektywnie ocenić swoich książek. Są dni kiedy wydają mi się genialne i są takie kiedy zmięłabym kartki i wrzuciła do płonącego kominka. Na szczęście dziś nie piszemy na kartkach i kiedy złe emocje mijają, nie trzeba zaczynać od początku.

Ewa C.
W wielu książkach bohaterowie wierzą w to, że miłość zwycięża wszelkie przeciwności. Czy według Pani, miłość wystarczy by pokonać przeciwności życia, czy czasem to trochę za mało? 

Ja bardzo chciałabym wierzyć, że miłość zwycięża wszelkie zło. Niestety tak nie jest. Miłość czasem nawet przyczynia się do czynienia zła. Bilans jest jednak na plus dla miłości, warto więc kochać i dobrze jest kiedy ta miłość jest w czołówce listy naszych priorytetów. W dzisiejszych czasach to szwankuje. Rezygnacja na przykład z kariery dla ukochanej osoby jest uznawana za głupotę. 

Zatraciła też ludzkość zdolność pielęgnowania miłości. Nie mamy czasu dla bliskich. Nie tylko dla partnerów ale i dla dzieci, starszych rodziców. Utrzymywanie kontaktów z dalszą rodziną ratują trochę portale społecznościowe...

Czasem to los rozdziela kochanków. Śmierć, wojna... Nie mamy na to wpływu.
No i przede wszystkim do tanga trzeba dwojga. Kiedy kocha tylko jedno, małe szanse na przezwyciężenie nawet drobnych przeciwności.

Co najbardziej lubi Pani w winie?

Najbardziej lubię ten stan po spożyciu :) A tak poważnie... Cenię złożoność wina. Wino potrafi pieścić tak wiele zmysłów, jest dobrym partnerem przy każdym nastroju. Pośmieje się z człowiekiem, pocieszy go .Towarzyszy zarówno chwilom wielkim i wzniosłym jak i szaremu dniu. Dzięki winu poznałam mnóstwo pięknych miejsc i ciekawych ludzi. Wino jest jak pies najlepszym przyjacielem człowieka.

Jakie jest Pani wymarzone miejsce na wakacje i dlaczego? 

Ciche miejsce, gdzie można zarzucić wędki i spokojnie poczytać. Nie lubię dalekich podróży, nie lubię tłumów.

Sabina
Czy pomaga Pani synowi przy produkcji wina, czy tylko konsumuje?

Przy produkcji wina pomagam niewiele bo tam jest potrzebna po pierwsze wiedza (moja jest znikoma), po drugie siła fizyczna. Moja pomoc w winiarni ogranicza się do przynieś, wynieś, pozamiataj. Więcej pomagam na winnicy, gdzie praca zaczyna się w marcu od zimowego cięcia krzewów, a kończy zbiorami w listopadzie. Staram się odciążyć go w prowadzeniu dokumentacji i bieganiu po urzędach, bo tego nie lubi najbardziej a zajmuje to sporo czasu. Do niedawna było siedem instytucji kontrolujących winiarza. Teraz jest o dwie mniej bo niektóre się połączyły, ale papierologii nie ubyło. W tym miejscu uczciwie muszę przyznać, że na szczęście urzędnicy w naszym regionie są Ludźmi przez duże L i oby nigdy się to nie zmieniło. 

Przede wszystkim zajmuję się wysyłką win i przyjmowaniem ekoturystów. Zrobienie zakupów do przygotowania posiłku lub tylko samych przekąsek jest bardzo czasochłonne. Po wyśmienite sery jeździmy do lokalnego serowara, nabiał kupujemy we wsi oddalonej o 10 km. Po wiejskie wędliny jeździmy w przeciwnym kierunku. Po jaja za las. Kozie twarożki są dowożone. Pasztet z królika i domowy smalec robi moja mama. Chleb piekę sama z mąki z lokalnego, małego młyna.

Czym zajmuje się Pani zawodowo?

Do niedawna pracowałam w laboratorium wodno-ściekowym. Kilka miesięcy temu zrezygnowałam. Trochę ze względów zdrowotnych, trochę z chęci większego uczestnictwa w całym tym zamieszaniu zwanym winiarstwem, no i przede wszystkim żeby mieć więcej czasu na pisanie dla Was, drodzy czytelnicy, kolejnych książek. :)

Mieszka Pani od 16 lat na wsi i gdzie Pani lepiej i łatwiej się żyje-w mieście czy na wsi?

Gdzie łatwiej? To jest sprawa drugorzędna. Lepiej zdecydowanie na wsi. Uwielbiam swoją wieś, do której wszystkich serdecznie zapraszam. Oprócz wyśmienitego wina i widoku najpiękniejszej polskiej winnicy, można tu podziwiać ruiny pałacu neogotyckiego z parkiem przypałacowym., rezerwat przyrody Buczyna Jakubowska, czy sanktuarium św. Jakuba, które jest zabytkiem z ponad tysiącletnią tradycją. Jest jeszcze kilka innych atrakcji turystycznych, o których możecie przeczytać w mojej książce, choć „Puch niemarny” przewodnikiem zdecydowanie nie jest.

Gosia
Jakie jest Pani ulubione miejsce do czytania?

Jak pisałam wyżej, ciche miejsce gdzie można zarzucić wędki. A tak na co dzień to poczekalnia u dentysty. Wieczorem w łóżku też jest przyjemnie. Tyle, że często zmęczenie daje się we znaki i coraz rzadziej zdążą mi się zarwać noc dla książki.

Również uwielbiam wina, ale nie znoszę kiedy niezdarnie jakimś cudem przechyli mi się kieliszek i zawartość ląduje na kanapie lub obrusie....Czy Pani również zdarza się podobna sytuacja, a może opatentowała Pani metodę jak pozbyć się takich plam? ( mi niestety zdarza się to często i zazwyczaj piorę wszystko kilka razy ręcznie zanim skutecznie usunę plamę:) ) 

To może lepiej nie męczyć się z ich usuwaniem tylko każdą plamę podpisać gatunkiem I rocznikiem? :)

Czy zamieniłaby Pani mieszkanie na wsi na duże miasto?

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co musiałoby się stać żebym zechciała wrócić do miasta.

fruda87
Czym jako pisarka najbardziej chciałaby Pani uwieść czytelnika: oryginalną fabułą, ciekawymi postaciami bohaterów, czy własnym, niepowtarzalnym stylem?

Wszystkie trzy elementy są bardzo ważne. Ja jednak jako czytelnik najbardziej cenię sobie w książkach emocje. Jako autorka właśnie nimi chciałabym się dzielić.

Co jest ważniejsze w twórczości pisarskiej: wena czy pracowitość?

Doświadczonym pisarzom z dużym dorobkiem zapewne wystarcza pracowitość. Ja potrzebuję weny. Nawet z nią nie jestem pewna czy to co piszę jest dobre. Wyczytałam kiedyś radę dla pisarzy: “Pisz pijany, redaguj trzeźwy”. Coś w tym jest. Życiorysy sławnych to potwierdzają. Mojej wenie, choć sławna nie jestem (mam nadzieję, że ten stan niebawem się zmieni :)) kieliszek wina pomaga.

Czy sama również czytuje Pani powieści obyczajowe? A może dla rozrywki preferuje Pani inne gatunki np. kryminały lub thrillery?

Nie mam ulubionego gatunku. Jeśli książka napisana jest z polotem, jeśli są w niej emocje, czuję żal gdy za zakładką niewiele już stron. Niektóre pozycje odrzucam po paru kartkach bo nie potrafią mnie wciągnąć. Raz zmusiłam się do dobrnięcia do końca bo wyczytałam, że jak chce się dobrze pisać to należy czytać wszystko, te kiepskie też. Moim zdaniem to była zła rada, która zmusiła mnie do przeczytania złej książki. Życie jest zbyt krótkie żeby pić kiepskie wino i czytać kiepskie książki.

Agnieszka
Czy nastaje w życiu kobiety moment, gdy faktycznie czuje się jak wino które zyskuje z każdym wiekiem?

Z winem wcale tak nie jest. Istnieje tylko kilka gatunków winorośli, z których wino ma tak zwany potencjał starzenia i wówczas rzeczywiście z wiekiem zyskuje. Większość win powinno się jednak wypić do trzech lat. Bardzo stare wina, które sprzedawane są za grube pieniądze mają najczęściej wartość kolekcjonerską.

Jak jest z kobietami? No cóż… każdy wiek ma swoje zady i walety :) Myślę, że każda z nas chciałaby mieć mądrość i doświadczenie dojrzałej kobiety a urodę młodej.

Bajka z dzieciństwa którą Pani kojarzy zza czasów małej dziewczynki, a teraz jest zapomniana/mało znana? 

Ja nie mam jeszcze wnuków. Nie jestem więc zorientowana w temacie dzisiejszych bajek. Nie wiem co się jeszcze pamięta a co już pokrył kurz i oplotły pajęczyny.

martucha180
Czym dla Pani jest SŁOWO?

Słowo jest potęgą. Może ranić, może nawet zabić, może uskrzydlić, dowartościować, sprawić radość, może nauczać. Ze względu na tę wielką moc słów, powinniśmy strzec ważnej zasady, żeby nie były one szybsze niż myśli.

In vino veritas! A Pani powiada, że wino otwiera wszystkie drzwi w Pani głowie. Jak to jest z tą prawdą i wyobraźnią?

Myślę, że one się mocno zazębiają i uzupełniają. W moim przypadku często jakiś z pozoru nic nie znaczący szczegół ze świata realnego potrafi rozbujać wyobraźnię. W “Puchu niemarnym” przykładem tego są tory, którymi Małgosia szła do Anielki. W swojej pracy zawodowej dużo jeździłam w teren. Często przejeżdżałam przez przejazd kolejowy zagubiony wśród pól, przez który przejeżdżał ponoć tylko jeden pociąg na dobę. Te tory mnie za każdym razem zachwycały. Wiem, że zachwycać się torami to nie do końca objaw dobrej kondycji psychicznej… Cóż jednak poradzić? Zachwycały i już. Były takie prościutkie po sam horyzont, takie bezkresne jak kosmos.

Jaki gatunek wina, jaki rodzaj wina poleciłaby Pani osobie, która nie lubi tego trunku? 

Myślę, że to kwestia gustu. Nie ma reguły. Ważne, żeby było w odpowiednim szkle (podanie wina w jednorazowym kubku plastykowym jest profanacją), żeby było odpowiednio dobrane do posiłku i podane w prawidłowej temperaturze. Mawia się, że serwowanie wina w nieodpowiedniej temperaturze jest zniweczeniem pracy winiarza.

Gdyby mi jednak ktoś przyłożył pistolet do skroni i kazał odpowiedzieć na to pytanie, poleciłabym białe półsłodkie lub półwytrawne z chłodniejszych klimatów (niemieckie, francuskie, austriackie i oczywiście polskie).

Bożena Osowiecka
Szukałam informację o Pani w internecie i na jednym z portali znalazłam taki wpis: "Jest trochę z innej bajki, czyli nieprzystosowana do życia w społeczeństwie. Za słaba na walkę ze złem tego świata, izoluje się od niego. Ciągle wierzy w miłość, dobroć i uczciwość." I super! Widzę, że mamy ze sobą wiele wspólnego, ale nie ukrywam, że czasem czuję zwątpienie... Co Pani robi, by nigdy nie upadła w Pani wiara w drugiego człowieka? Jak traktować życie, by wiara w dobroć i uczciwość innych nigdy nie wygasła?

U mnie ta wiara jest chyba rodzajem mechanizmu samoobronnego. Podobnie jak wybiórcza pamięć długotrwała. Wypieramy rzeczy złe, pamiętamy dobre, żeby przetrwać. Gdybyśmy stracili wiarę w istnienie choć okruszyn dobra… po co żyć? Wierą w to, że dobro jest naturalnym stanem a każde zło ma przyczynę, łatwiej usprawiedliwić nie tylko innych ale i siebie. 

Z tym dobrem I złem jest jak z białym i czarnym. Między nimi cała gama szarości. I wszystko zależy od tego, kto patrzy, z jakiej perspektywy, w jakim świetle, kto pokazuje, czy dotyczy nas czy innych. To już temat dla filozofów nie dla nas.

Ada Frąckowiak
W dzisiejszym świecie ludzie w większości przypadków marzą o tym, by wyrwać się ze wsi i zamieszkać w mieście, robić tam karierę i być bardziej "światowi." Pani obrała inną drogę. Uciekła z miasta do miejsca, które pewnie mogłaby Pani nazwać "oazą spokoju." Czy wieś pomaga Pani odnajdywać inspiracje do pisania? Czy może jednak to w mieście odnalazłaby Pani teraz więcej punktów zaczepnych do tego, by o nich napisać? :)

Mam dokładnie odmienne zdanie na ten temat. W zachodniej części Polski, ludzie uciekają z miast na wieś. Co prawda wybierają miejsca bliskie miastu, w którym pracują i robią kariery. Mieszkanie na wsi nie przeszkadza w byciu “światowym”. Ale przyznam, że takich jak ja, którzy rzucają pracę zawodową by mieć więcej czasu na bycie w tej “oazie spokoju” jest niewielu. 

Większe inspiracje do pisania daje mi zdecydowanie wieś. Tu widać co wieczór gwiazdy, bo nie przeszkadza świetlna łuna znad miasta. Tu słychać ptaki, bo nie ma zgiełku ulicznego, tu się nie mija sąsiadów mamrocząc “dzień dobry” ale staje przy płocie i pyta o zdrowie, tu jest czysty śnieg, tu każda wiosna jest euforią i każdy spacer przynosi ukojenie. Zmęczenie po ciężkim dniu pracy daje poczucie dobrze spełnionego obowiązku a nie wypompowania i wyssania.

Karolina
"Puch niemarny" jest raczej skierowany do kobiet. Jak zachęciłaby Pani mężczyzn, by sięgnęli po tę książkę?

Próbowałabym im wmówić, że dzięki niej lepiej zrozumieją kobiety, choć wszyscy wiedzą, że to możliwe nie jest.

Komu ze współczesnych znanych ludzi podarowałaby Pani "Puch niemarny" w dowód sympatii i dlaczego? 

Nie bardzo się orientuję w światku celebrytów. Pewnie przez to, że nie oglądam telewizji. A książka jest częstym prezentem, nawet bez okazji.

W filmie „Powrót do Brideshead” jeden z bohaterów mówi, że wino tworzy więź między mężczyznami. Mnie zawsze się wydawało, że bliższa więź z winem jest między kobietami, a mężczyźni wolą mocniejszy alkohol. Jak Pani sądzi? 

Myślę, że to nie jest kwestia płci. Raczej tradycji, trendu. Są kraje gdzie od zawsze króluje wino, w innych piwo. W Polsce rzeczywiście były czasy kiedy na stołach gościły tylko mocne trunki i to nie te z najwyższej półki. Dziś, na szczęście to się zmieniło. Wino nie jest już trunkiem “patykiem pisanym”.
Wspomnianego filmu nie oglądałam.

Edyta Chmura
Czytałam "Pisane nocą" - opowieść bolesną, osobistą, opartą na emocjach. Czy w "Puchu niemarnym" również zobaczę kawałek Pani świata - tego prawdziwego, nie tylko istniejącego w wyobraźni?

Zdecydowanie mniej. Nie ma tu moich wspomnień. Może kilka rozważań i refleksji. Jak pisałam wyżej wiele prawdziwych incydentów pobudziło moją wyobraźnię. Jednak prawdziwe, nie oznacza moje osobiste. Dużo jest zasłyszanych, jak chociażby wojenna opowieść pani Helenki.

Czy pisanie ma dla Pani działanie terapeutyczne, odpręża czy pozwala uciec do innego świata? Jakie znaczenie mają w codziennej rutynie godziny spędzone na tworzeniu książki?

“Pisane nocą” rzeczywiście było moją autoterapią. Z “Puchem…” jest zupełnie inaczej. Tu chciałam pokazać, że skomplikowana natura kobieca, niezrozumiała dla niej samej, nie jest tylko tematem do żartów. Ta natura boli i drażni same kobiety. My wcale nie chcemy być zołzy, marudy i histeryczki. Wolałybyśmy się śmiać całymi dniami a nie płakać bez powodu. Znam wiele popapranych kobiet. Wszystkie są cudownie wrażliwe.

Uciec do innego świata obecnie bardziej pozwala mi czytanie. Nie bardzo teraz nawet mam potrzebę ucieczki. Podczas tworzenia “Pisane nocą” rzeczywiście uciekałam od myśli, uczuć, świata. Ale to był rozdział mojego życia, o którym już nie chcę pamiętać. Jak działa na mnie pisanie dziś? Chyba jeszcze nie wiem. Wiem natomiast, że radości towarzyszącej otwieraniu przesyłki z pierwszymi wydrukowanymi egzemplarzami, z niczym nie da się porównać.

Pisanie nie jest elementem mojej rutyny. Robię to bardzo nieregularnie. Mam dużo notatek robionych nocą, na spacerze, na urlopie, na rybach… Każdy zachwyt i każdy ból coś tam ze mnie wyciska na papier. A potem jakoś to montuję. To nie jest tak, że ja mam pomysł i plan na książkę. Ja mam problem i emocje z nim związane, ja mam radość, którą się trzeba podzielić, ja mam wybujałą wyobraźnię, której trzeba dać ujście.

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Bożenie Pajdosz za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatem zwycięskiego pytania zostaje:
martucha180

Serdecznie gratuluję i czekam na maila.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

niedziela, 29 kwietnia 2018

ZAPRASZAM NA SPOTKANIE AUTORSKIE 😍


Ja postaram się być. Z kim się zobaczę? 

PS. Jako ciekawostkę dodam, że  podczas spotkania autorskiego będzie można zakupić książki Kasi Grabowskiej, tym samym zdobyć jej autograf, dedykację i pamiątkowe zdjęcie. Polecam!

KONKURS: Ustrzel książkę 📚

KOCHANI

Zapraszam na kolejny ''strzelecki konkurs''. 😊

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 511 111 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ''Dotyk słońca'' Karoliny Wilczyńskiej.

AKTUALIZACJA#1

Niestety tym razem nikomu nie udało się ustrzelić właściwej liczby. Zatem bawimy się dalej.

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 522 222 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ''Dotyk słońca'' Karoliny Wilczyńskiej.

AKTUALIZACJA #2

Niestety tym razem nikomu nie udało się ustrzelić właściwej liczby. Zatem bawimy się dalej.

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 533 333 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ''Dotyk słońca'' Karoliny Wilczyńskiej.


AKTUALIZACJA #3

Niestety znów nikomu nie udało się ustrzelić właściwej liczby. Zatem bawimy się dalej.

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 544 444 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ''Dotyk słońca'' Karoliny Wilczyńskiej.

AKTUALIZACJA # 4:

Tym razem trzy osoby ''ustrzeliły'' właściwą liczbę. W tym przypadku o zwycięstwie decyduje zasada: kto pierwszy ten lepszy. Zatem najszybsza okazała osoba o pseudonimie:
angela95_95

Gratuluję! A już niebawem kolejny konkurs :)
  




Swoje zgłoszenia proszę przysyłać tylko i wyłącznie na maila:

 kryniame@wp.pl

Życzę powodzenia! 
  


Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!



   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Czwarta Strona.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie  z licznikiem 2 511 111 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 29 kwietnia 2018 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki ''Dotyk słońca'' Karoliny Wilczyńskiej.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

sobota, 28 kwietnia 2018

ZAPOWIEDŹ: ''Uwikłani'' Adrianna Rak # pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,Uwikłani''Adriany Rak - autorki bloga Tajemnicze książki.
Agata jest młodą kobietą, którą los od samego początku nie traktował dobrze. Nieudany związek z Michałem, przy którym doświadczyła ogromnego cierpienia pozostawił w jej sercu i pamięci wiele nieprzyjemnych wspomnień i uczuć. Niestety los ponownie chce z niej zadrwić, podstawiając na jej drodze kogoś, kto wywróci jej świat do góry nogami.

Piotr to szczęśliwy ojciec Jasia, który żyje tylko dzięki niemu. Każdego dnia musi udawać, że wszystko jest w porządku, że jest członkiem kochającej się rodziny. Stwarza pozory przed najbliższymi, co nie do końca pozwala mu być szczęśliwym. Uwięziony między tym, co trzeba, a tym, co chce, długo nie może wybrać właściwej drogi.

Dwoje zranionych przez życie ludzi, którzy chcą zapomnieć o tym, co było, chcą nauczyć się żyć od nowa, szukając drogi do szczęścia. Los niejednokrotnie wystawia ich na próbę pokazując, że to o czym się marzy nie zawsze jest osiągalne nawet wtedy, kiedy bardzo się tego chce.

Co spotka Agatę i Piotra? Czy kiedykolwiek wywalczą swoje prawo do szczęścia? Co kryje ich mroczna przeszłość? Na te i wiele innych pytań odpowie Wam pierwszy tom serii “Uwikłani”.


 Planowana premiera: 01.05.2018 r.

 
Skusicie się?

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę ,,Ja pas!'' w wykonaniu Kasi Nosowskiej.

Katarzyna Nosowska (ur. 30 sierpnia 1971 w Szczecinie) – polska piosenkarka, autorka tekstów, wokalistka zespołu rockowego Hey(1992), laureatka nagrody Paszport „Polityki” (1993) i trzydziestu dwóch Nagród Muzycznych „Fryderyk”; członkini Akademii Fonograficznej Związku Producentów Audio-Video (ZPAV); felietonistka.


Miała być jedna lampka, dwie, poszły konie wio, było lampek moc, ej,
Jesteś jak, elektrownia co, całe miasto chce zaopatrzyć w prąd, ej
Nie mów stary, że masz kaganiec, że masz na smyczy metylowego psa, ej
Ten pies Ci z filmu wyszarpuje klatki, a ostatni sezon z życia pies w całości zjadł

Ja pas! Ja pas! Ja pas! 
Ja pas! Ja pas! Ja pas!
Ja pas! Ja pas! Ja pas!

W tej piosence co ją Prońko śpiewa, facet robi małpę i ma Krysia w domu cyrk,
Ty po małpie robisz ćwiartkę, pół, trzy czwarte, a gdy robisz krowę to mam w domu syf,
Oto cały Ty, ej,
Oto cały Ty ej,
W żłobie leżysz znów, ej,
Nie przybieży nikt, eee
Oto cały Ty,
Oto cały Ty,
W żłobie leżysz znów, nie przybieży nikt,

Ja pas! x24

Wrócę, gdy przestaniesz tańczyć,
Gdy wygrzebiesz się z serpentyn,
Wrócę gdy się skończy bal,

Ja pas! x24 

piątek, 27 kwietnia 2018

''Dotyk słońca'' Karolina Wilczyńska # PATRONAT MEDIALNY

Dotyk słońca
Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 4 kwietnia 2018
Liczba stron: 312
 Ocena: 8/10 
Patronat medialny:
Pierwsze wiosenne i ciepłe promienie słońca to znak, że wszystko wokół budzi się do życia. Tak jak rozkwitają pąki kwiatów, tak rodzą się nowe uczucia i emocje…

  Róża przeżywa euforię ponownego zakochania. Gdy mężczyzna jej życia zjawia się po latach w progu mieszkania, Róża zupełnie traci głowę. Przyjaciółki radzą jej zachować ostrożność, lecz czy samotna dotąd kobieta będzie w stanie oprzeć się upojnej nocy w objęciach ukochanego?

  Gdy ten niespodziewanie znika, Róża zostaje… nie tak całkiem sama. W trudnych chwilach będzie mogła liczyć na pozostałe mieszkanki bloku przy ulicy Kwiatowej, mimo że każda z nich musi borykać się ze swoimi problemami. Ale od czego są przyjaciółki!

  „Rok na Kwiatowej” to pełne kobiecych emocji powieści, z którymi zechcesz się zaprzyjaźnić!

   Karolina Wilczyńska. Autorka najpiękniejszej literatury obyczajowej. Kobieta ze wszystkimi zaletami i wadami swojej płci: wrażliwa, emocjonalna i romantyczna, ale bywa też kapryśna, złośliwa i bezwzględna. Wierzy w przeznaczenie i miłość, a że jest uparta, to mimo różnych doświadczeń nadal ufa w ludzką szczerość i własną intuicję. Pisze o tym, co jej zdaniem ma największe znaczenie w życiu – o uczuciach – nie bojąc się nawet tych najskrytszych i najtrudniejszych. Bo najważniejszy jest dla niej człowiek i jego emocje. Prawie najważniejszy. Zaraz po miłości. Autorka powieści: Performens (2006), Ta druga (2011), Anielski kokon (2013), Jeszcze raz, Nataszo (2014), Ja, kochanka (2016), Dasz radę, Nataszo (2016) oraz bestsellerowego cyklu Stacja Jagodno. 

   ''Dotyk słońca'' to trzeci tom cyklu ''Rok na Kwiatowej'', który stanowi integralną część z ''Wędrownymi ptakami'' oraz ze ''Zmarzniętymi sercami'', dlatego sugeruję zacząć przygodę z tą serią od samego początku. Osobiście bardzo cenię sobie całą dotychczasową twórczość autorki, ponieważ z wyjątkowym wdziękiem, bez uciekania się do tanich fabularnych zagrywek – potrafi kreować wspaniałe życiowe historie, które nie tylko urzekają realizmem i budzą spore emocje, ale przede wszystkim przywracają wiarę w proste wartości takie jak przyjaźń, wzajemna życzliwość, zaufanie, szczerość bądź możliwość liczenia na kogoś w każdej sytuacji. Nie inaczej jest tym razem. ''Dotyk słońca'' wręcz rozgrzewa pozytywną energią i urzeka swoim naturalnym pięknem. Czego chcieć więcej?

  Tym razem najwięcej uwagi poświęcono Róży – młodej, nieśmiałej nauczycielce angielskiego, która najlepiej czuje się w zaciszu swoich czterech ścian. Mogłoby się wydawać, że jej życie jest zwyczajną kartką niewartą zainteresowania. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że dziewczyna ma za sobą bolesną przeszłość, naznaczoną bólem rozstania z narzeczonym. Niespodziewanie po kilku latach nieobecności, dawny ukochany wraca do kraju z Wysp Brytyjskich i ponownie stara się o jej względy. Złakniona miłości Róża postanawia dać mu drugą szansę. Tylko czy to aby dobra decyzja? Może jednak nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki? 

  Ta książka wręcz tętni wiosenną aurą skąpaną w promieniach słońca. Poprzednie tomy wspominam nadzwyczaj dobrze, jednakże to perypetie Róży wzbudziły we mnie największe kontrowersje: od złości, przez współczucie, po zrozumienie. Autorka bardzo wiarygodnie nakreśliła jej rys osobowościowy i psychologiczny. Łatwo ją sobie wyobrazić i poniekąd rozgryźć jej motywy postępowania. Na pierwszy rzut oka irytuje swoją nieśmiałością, naiwnością i bezmyślnością, jednak przy bliższym poznaniu ujmuje swoją szczerą dobrocią, pokorą i uczciwością. Niestety wpojone cechy powodują, iż dziewczyna nie potrafi właściwie ocenić kłamstw oraz prawdziwych intencji innych ludzi. Ale jak mówi znane powiedzenie: Kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę i liczyć się, że w nią dostanie. Czy wobec tego Róża znajdzie w sobie siłę, żeby sprostać wszelkim problemom i wyzwaniom? Przekonajcie się sami.

  Dużo dzieje się także u pozostałych przyjaciółek z Klubu Kapciowego. Wioletta ma na swojej głowie troje dzieci, upierdliwą teściową, masę kompleksów oraz męża, który z każdym dniem coraz bardziej się od niej oddala. Malwina po śmierci ojca ciągle musi mierzyć się ze sprawami, w których nie ma prostych rozwiązań. Za to jej życie uczuciowe kwitnie niczym krokusy na wiosnę. Niestety wkrótce pojawiają się pewne nieporozumienia oraz rodzinne niesnaski. Z kolei Liliana próbuje jakoś odnaleźć się w roli opiekunki Agnieszki. Obie pomału wychodzą na prostą, ale czeka ich jeszcze jedna ważna sprawa – ostateczne rozliczenie się z przeszłością. Czy temu podołają? U każdej z tych osób można odnaleźć odzwierciedlenie własnych poglądów, wyobrażeń, myśli oraz lęków, zmartwień i pragnień. Niekiedy ma się wrażenie, jakbyśmy znały je od podszewki. 

  Powieść mimo lekkiego wydźwięku porusza znaczące tematy, które mogą spotkać każdego z nas, m.in. samotność, trudne relacje między rodzicami i dziećmi, gorzki smak odrzucenia, zdrada, fałszywie pojmowana lojalność, zamiatanie niemoralnych czynów pod dywan oraz wielka determinacja w walce o własne szczęście. Pisarka niczego nie ukrywa i nie ubarwia, lecz ukazuje rzeczywistość taką, jaka jest ona naprawdę, czyli pełną wzlotów i upadków, popełnionych błędów oraz osiągniętych sukcesów. Mądrze uzmysławia, że nie na wszystko mamy wpływ, dlatego trzeba docenić to, co się ma i zaakceptować to, co nowe i nieznane. 

<<Nie da się wszystkiego przewidzieć i nie można zaplanować każdego momentu. Trzeba być gotowym na niespodzianki, nauczyć się przyjmować nieoczekiwane wydarzenia spokojnie. Nie warto wyobrażać sobie wszystkiego w czarnych barwach. Oczywiście nie ominą nas w życiu złe chwile, ale po co zakładać od razu najgorsze? Lepiej oceniać wydarzenia dopiero wtedy, gdy miną, bo często nasze wyobrażenia mogą być mocno przesadzone.>>
  
  Dużą zaletą niniejszej publikacji jest również styl pisania pani Karoliny: prosty, przejrzysty i obrazowy, a co za tym idzie, całość pochłaniamy w mgnieniu oka. Nie sposób nie wspomnieć o nietypowej narracji, w której narratorki zwracają się do czytelnika per ,,Ty'', co daje poczucie przynależności do zaprzyjaźnionej grupy sąsiedzkiej, a zarazem mocniej podkreśla autentyczność wydarzeń. Z kolei zmienność akcji ani przez moment nie pozwala na nudę. Zwykła codzienność przeplata się z beztroską, przykrymi epizodami i podejmowaniem ważnych kwestii. Z utęsknieniem czekam na ciąg dalszy, który najprawdopodobniej ukaże się jeszcze w tym roku i będzie nosił tytuł ''Owoce miłości''.

  
  Podsumowując: ''Dotyk słońca'' to pogodna i klimatyczna opowieść o niełatwej sztuce tworzenia więzi międzyludzkich, pragnieniu szczęścia, mocy przyjaźni oraz dojrzewaniu do odpowiedzialności za własną przyszłość. Porusza, rozczula i błyskotliwie sygnalizuje, by przestać się ciągle zamartwiać i widzieć świat w czarnych barwach, bo najważniejsze, to… ,,Dotyk słońca, chwila, w której się robi ciepło na sercu i w której czujemy, że kochamy i jesteśmy kochani''. Serdecznie polecam fanom twórczości Karoliny Wilczyńskiej i wszystkim zainteresowanym. Myślę, że się nie zawiedziecie. 

PRZEJDŹ DO SKLEPU