środa, 12 lipca 2017

''Koń, który mnie wybrał'' Susan Richards [PATRONAT MEDIALNY]

Koń, który mnie wybrał
Susan Richards
Wydawnictwo: Replika
Data premiery: 11 lipca 2017
Ilość stron: 300
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI


 Koń, którego chciała uratować Susan Richards, nie dawał się zapędzić do przyczepy. Za to Lay Me Down, była klacz wyścigowa, razem ze swoim źrebięciem wmaszerowała po rampie wprost w życie Susan. Łagodne zwierzę - osłabione z powodu niedożywienia, zapalenia płuc i infekcji oka - przeszło trudną drogę, lecz w przedziwny sposób jego serce pozostało szczodre i otwarte. Najwyraźniej Lay Me Down było pisane trafić na pastwisko Susan i nauczyć ją, jak w pełni cieszyć się życiem pomimo jego niebezpieczeństw.

 Susan Richards – urodziła się w 1949 roku w Nowym Jorku. Uzyskała licencjat z języka angielskiego na University of Colorado i stopień magistra pracy socjalnej na Adelphi University. Miłośniczka zwierząt, a zwłaszcza koni, które – jak twierdzi – znacząco odmieniły jej życie. ''Koń, który mnie wybrał'' to najważniejsza książka w jej dorobku. Autorka zdobyła dzięki niej rzeszę czytelników, a sam tytuł podbił listy bestsellerów, w tym ,,New York Timesa''. Mieszka w Bearsville, w stanie Nowy Jork, i uczy pisania w SUNY Ulster oraz Marist College.

 Konie uważane są za piękne, mądre i niezwykle wrażliwe zwierzęta. Towarzyszą człowiekowi od wieków. Nie każdy jednak docenia ich wyjątkowość, zwłaszcza, gdy są kontuzjowane, schorowane bądź w podeszłym wieku. Wtedy najczęściej traktowane są jako rzecz zupełnie zbędną, którą należy czym prędzej się pozbyć. Liczba ubitych lub porzuconych koni zastraszająco rośnie. Takie niehumanitarne traktowanie zwierząt odbywa się w wielu miejscach. Całe szczęście są jeszcze na świecie ludzie, dla których liczy się coś więcej niż tylko dobra materialne. Można się o tym przekonać, czytając ,,Koń, który mnie wybrał. Jak znękana klacz uleczyła sponiewierane''. Zapewniam, że będziecie mocno poruszeni tą historią.

 Poznajemy Susan Richards, która mimo zdrowotnej niedyspozycji postanawia przygarnąć Lay Me Down - zagłodzonego, zmaltretowanego i porzuconego konia. Niebawem przekonuje się, że jej ''związek'' z uratowanym zwierzęciem jest niepowtarzalny pod wieloma względami…

,,Nigdy nie myślałam o czwartym koniu. Nie chciałam czwartego konia. Miałam czterdzieści trzy lata, mieszkałam sama, cierpiałam na dys­kopatię, co od dwóch lat uniemożliwiało mi jazdę szybszą niż stępa, i przez pięć dni w tygodniu pra­cowałam w opiece społecznej.''

 Ta książka jest niezwykłym świadectwem poszanowania godności parzystokopytnych istot. Chwyta za serce, uświadamia nam kruchość ziemskiej egzystencji, a jednocześnie skłania do wielu refleksji. Nie spodziewałam się aż tylu emocji. Autorka w przejmujący sposób pokazuje, że nic nie dzieje się bez przyczyny. W każdym z pozoru najprostszym wydarzeniu należy szukać głęboko ukrytego sensu. Tak właśnie jest w tym przypadku. Początkowo mogłoby się wydawać, że to Susan uratowała Lay Me Down, lecz w rzeczywistości pomogły sobie nawzajem. Dzięki ocalałej klaczy na nowo odkryła siebie, bogactwo swych doświadczeń, świat uczuć oraz znaczeń. Coś niesamowitego, nie sposób opisać słowami.

  W książce zwrócono także uwagę na ciężką przeszłość Susan, która bez żadnego skrępowania opisuje swoje traumatyczne dzieciństwo, domowy terror, nieudane małżeństwo i walkę z uzależnieniem od alkoholu. Bolesne przeżycia odcisnęły niezwykle mocne piętno na jej psychice. Czy kiedykolwiek uzna za oczywiste takie pojęcia jak spokój i bezpieczeństwo? Ten wątek budzi spore zainteresowanie, lecz mam wrażenie, że został potraktowany nieco po macoszemu. Zabrakło mi retrospekcji, które bardziej szczegółowo nakreśliłby gehennę głównej bohaterki. Co nie zmienia to faktu, że cała reszta jest magiczna, wręcz mistyczna.

  Bardzo sugestywnie i wiarygodnie zaprezentowano elementarne rodzaje zachowania koni. Psychologia tych zwierząt jest dość złożona, wymaga pełnego zrozumienia ich mowy ciała. Dzięki temu łatwiej odczytać ich komunikaty i emocje. Tym, co mnie szczególnie zaskoczyło, jest fakt, że konie, podobnie jak ludzie, mają różne temperamenty i charaktery. Niektóre są spokojne, cierpliwe, spragnione towarzystwa inne wręcz przeciwnie - znudzone, awanturnicze czy wyobcowane. Bez wątpienia to inteligentne, interesujące ssaki. Jeśli chcecie bardziej dogłębnie poznać ich osobowość i obyczaje, to zachęcam Was do niniejszej lektury.

,,Dokładnie w tym momencie pojęłam tego konia. Zrozumiałam jego naturę. Objawiła mi się jako ob­raz kota ubranego w ciuszki lalki i wożonego po ca­łym domu, w pozycji na grzbiecie, w obszytym fal­banami wózeczku dziewczynki. Tym właśnie była Lay Me Down. Takim kotem. Ulubieńcem, który pozwalał zrobić ze sobą wszystko, zwierzakiem, którego chłopcy dręczyli, a dziewczynki przebiera­ły, zaś on nigdy nie gryzł, nie drapał, nie uciekał ani się nie złościł, lecz rozkoszował się poświęcaną mu uwagą i był cudownym, czułym pupilem, za­wsze dostępnym na zawołanie. Była to dość rzadka cecha u psów czy kotów. Tego typu zaś łagodność u konia była niemal niespotykana.''

  Całość napisana jest prostym i szczerym, a przez to przekonującym językiem. Plastyczne opisy pozwalają poruszyć wyobraźnię, a sami bohaterowie (przede wszystkim ci zwierzęcy) są tak wyraziście nakreśleni, że bez problemu można ich zwizualizować w głowie. Akcja płynie leniwie i spokojnie, co wcale nie znaczy sennie. Osobiście z wielką uwagą chłonęłam każdą scenę, wyciągając z niej odpowiednie wnioski i stosowną naukę. Nie zabrakło też łez, nostalgii oraz chwili zadumy nad tym, jak wielki wpływ na nasze życie, mogą mieć zwierzęta i jak wiele mogą nas nauczyć. Ogólnie rzecz biorąc, cudowna historia, obok której nie sposób przejść obojętnie.

Podsumowując:
  ,,Koń, który mnie wybrał'' to ujmująca, urocza i inspirująca opowieść o odwadze, budowaniu zaufania, oddaniu i godzeniu się ze stratą. To także rozdzierający obraz niepowtarzalnej więzi łączącej człowieka i konia, który porusza najdelikatniejsze struny duszy i pozwala ujrzeć prawdę, utkaną z wielkiej miłości. Polecam serdecznie wielbicielom wszelkich stworzeń i wszystkim zainteresowanym.Naprawdę warto!

19 komentarzy:

  1. Lubię czytać o koniach, więc z chęcią się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. To może mi się spodobać, bardzo nietuzinkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie przeczytam, bo nie dość, że lubię książki o zwierzętach, to kocham konie ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że zupełnie nie moje klimaty, więc raczej sobie odpuszczę. ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Więź łącząca człowieka z koniem to coś pięknego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro tak bardzo polecasz, muszę kiedyś sięgnąć po tę książkę! :) Ogólnie myślę, że temat koni jest dość interesujący i chciałabym dowiedzieć się trochę więcej o tych zwierzętach, w czym na pewno pomogłaby mi ta powieść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogromnie zazdroszczę Ci lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obecnie nie mam ochoty na taką powieść,ale może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej w tej książce interesuje mnie relacja pomiędzy zwierzeciem a człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już się zakochałam w tej powieści. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie pojmę, jak można krzywdzić zwierzęta i konie wysyłać np. do rzeźni, aż mi się coś robi na samą myśl.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mamy nad nią wspólnie patronat <3 Książka jest rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam książki, w których zwierzaki są bohaterami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz to mnie zaciekawiłaś! I okładka jaka ładna :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach konie, jak ja je kocham. Cieszę się, że mogę patronować tak cudownej powieści i w tak doborowym towarzystwie ;)

    Ja nie pojmuję jak ludzie mogą wyrządzać krzywdę tak bezbronnym istotą? Jak można oddać towarzysza na rzeź, bo on nagle dostał kontuzji, bądź się bardzo zestarzał? Przykre. Sama miałam kiedyś kontuzjowanego konia - nawet na nim nie jeździłam - a przebywanie z nim było czystą przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapowiada się fantastyczna książka, chętnie przeczytam! Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...