piątek, 14 lipca 2017

''Przyszłość ma twoje imię'' Elżbieta Rodzeń [PATRONAT MEDIALNY]

Przyszłość ma twoje imię
Elżbieta Rodzeń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 17 lipca
Moja ocena: 10/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI

  Blanka właśnie wyprowadziła się od rodziców, zaczyna studia i pracę. Wciąż zmaga się z jednym wydarzeniem z przeszłości – kilka lat wcześniej padła ofiarą napadu i do dziś słabo radzi sobie z jego skutkami. Teraz szuka spokoju i zapomnienia. Poznanie Mateusza wprowadza zamieszanie w jej życie. Dziewczyna czuje się niezręcznie z powodu jego przeszłości, gdyż okazuje się, że spał on niemal z każdą dziewczyną z ich wspólnej pracy.

  Mateusz nie miał łatwego życia. Odkąd skończył piętnaście lat, musiał nieustannie walczyć o siebie, o swojego brata, o przetrwanie. Teraz ciężko pracuje, aby zasłużyć sobie na zaufanie Blanki. Czy zaskakujące fakty z ich życia pozwolą im spojrzeć z nadzieją w przyszłość?
źródło opisu: http://www.zysk.com.pl/

  Elżbieta Rodzeń jest pedagogiem terapeutą. Pracuje w poradni z dziećmi i młodzieżą mającymi trudności w nauce. Pisze, bo historie, które rodzą się w jej głowie, nie dają jej spokoju, dopóki nie znajdzie dla nich miejsca na papierze. Czyta, aby wkradać się w życie innych. Lubi długie zimowe spacery, nietuzinkowe filmy i dobrą herbatę. Mieszka wraz z mężem w małym domu pod lasem. Zadebiutowała fantastyką dla młodszych czytelników ,,Noc świetlików'', a następnie ukazały się ,,Dziewczyna o kruchym sercu'' i ,,Zimowa miłość''.

  Pisanie pozytywnych recenzji z reguły jest łatwiejsze niż negatywne ocenianie czyjejś twórczości. Jednak tym razem powstała we mnie jakaś blokada, chaos myśli, który nie umiem uporządkować. Intuicyjnie czułam, że najnowsza proza Elżbiety Rodzeń przypadnie mi do gustu, ale nie spodziewałam się, że aż tak mocno mną zawładnie. Jeszcze kilka dni po skończonej lekturze nie mogłam się otrząsnąć. Nieustannie analizowałam każdą scenę i każdy najdrobniejszy szczegół. Co za historia! Co za emocje! Jestem niesamowicie przejęta, zachwycona i oczarowana. W moim osobistym rankingu stawiam tę książkę na samym podium.

  Fabuła wpisuje się w nurt young adult/new adul. Poznajemy Blankę – dziewczynę po traumatycznych przeżyciach i Mateusza – chłopaka z poranioną przeszłością. Przypadek, a może przeznaczenie sprawia, że drogi tych dwojga krzyżują się ze sobą. Początkowa nieufność przeradza się w ciepłe uczucie owocujące szczerym zaangażowaniem. Niestety, niespodziewanie demony z przeszłości dają o sobie znać, niosąc ze sobą niedowierzanie, rozpacz, smutek i poczucie beznadziei. Czy mimo piętrzących się przeszkód uda im się zbudować wspólną przyszłość? A może happy end nie jest im pisany?

  Nowa powieść autorki okazała się spełnieniem moich literackich oczekiwań. Znalazłam w niej to, co lubię najbardziej: trudne doświadczenia życiowe, sekrety, intensywne uczucia, szokujące odkrycia oraz pewne cenne wartości, które skłaniają do głębszych refleksji. Bezsprzecznie jedna z najoryginalniejszych powieści w swoim gatunku. Istna perełka! Mogłabym na okrągło rozkoszować się perypetiami Mateusza i Blanki. Są tak absorbujące, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie.

  Uwielbiam nieoczywistych bohaterów, niby normalnych, a jednak balansujących na krawędzi młodzieńczych niepokojów i wewnętrznego rozedrgania. Tu mamy do czynienia właśnie z takim wizerunkiem. Blanka po przebytym dramacie (była ofiarą napadu) od kilku lat żyje w ciągłym strachu i depresji. Izoluje się od publicznych miejsc, zwłaszcza sklepów, unika osobników płci męskiej, a wszelkie sytuacje bliskości odbiera jako zagrożenie. Z kolei Mateusz na pozór sprawia wrażenie luzaka, który wszystko ma gdzieś. Jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że jest to niezwykły wrażliwiec, mocno poturbowany przez los. Studiuje, pracuje na dwa etaty, kocha taniec, a seks traktuje jako ucieczkę od innych problemów, rozładowanie negatywnych impulsów, emanujących z jego świadomości. Poza tym... jest jeszcze coś. Coś, co ma dla niego kolosalne znaczenie. Jesteście ciekawi, co to może być? Tego musicie dowiedzieć się sami. Pisarka naszkicowała bardzo ciekawe i wiarygodne portrety psychologiczne. Czytelnik nie ma żadnych obiekcji, co do ich cierpień, tęsknot, pragnień czy obaw. Dzięki temu łatwo się z nimi zżyć, kibicować im w zmaganiach, czy nawet się z nimi identyfikować.

  Wątek uczuciowy jest najmocniejszym i równolegle najpiękniejszym aspektem tej książki. Zdaniem terapeutki Blanka nie powinna wchodzić w żadne zażyłe relacje, gdyż związek mógłby utrudnić proces jej zdrowienia. A już na pewno nie powinna wiązać się z Mateuszem, który nie ma niczego do zaoferowania oprócz popapranej psychiki. Jednak miłość rządzi się swoimi prawami. Kiedy do głosu dochodzi serce, wtedy wszystko wydaje się względne. Cudownie nakreślono silną zażyłość i namiętność, jaka wybucha między tym dwojgiem młodych ludzi. Uczą się od siebie nawzajem zaufania, szczerości i otwartości, a także dystansu do pewnych spraw, dostrzegania przymiotów drugiego człowieka i stawiania czyichś potrzeb ponad swoimi. Ten aspekt jednocześnie uzmysławia, że wszelkie troski, bolesne wspomnienia i zadry stają się o wiele znośniejsze, gdy ma się u swojego boku osobę ukochaną. A co istotne – każde nieszczęście, każdą porażkę i każdy błąd można przekształcić w coś dobrego. Wystarczy tylko dać sobie szansę. Nie myślcie sobie jednak, że zewsząd wieje sztampą oraz banałem. Wprost przeciwnie. Autorka przeszła samą siebie, tworząc wielowymiarowy labirynt, skrywającym prawdę mrożącą krew w żyłach. W najmniej oczekiwanym momencie wychodzą na jaw pewne okoliczności, które w dramatyczny sposób łączą dotkliwą przeszłość z pozornie spokojną teraźniejszością. Przez dłuższy czas nie mogłam wyjść z szoku. Zapewniam - takiej petardy nikt z Was nie będzie się spodziewał.

  Nie sposób nie docenić świetnego stylu pisania pani Elżbiety. Z wrodzoną intuicją i wrażliwością prowadzi żywą narrację, umiejętnie tworzy plastyczne opisy i z niezwykłą starannością buduje naturalne dialogi oraz interakcje między postaciami. Plusem jest także wciągająca akcja, która skupia się na wielu istotnych kwestiach. Znajdziemy tu między innymi zagadnienia dotyczące tańca współczesnego, łyżwiarstwa figurowego, pilotowania samolotu, niedostosowania społecznego, metodyki sprawowania dozoru kuratorskiego, pobytu w młodzieżowym ośrodku socjoterapii bądź zasady funkcjonowania rodzin zastępczych. Wszystko to składa się na solidny kawał dobrej lektury, która nie tylko zapewnia rozrywkę, ale przede wszystkim pozwala zajrzeć w głąb wnętrza własnego jestestwa, aby odkryć siebie na nowo i zrozumieć, co daje nam poczucie sensu. Generalnie każda strona niesie jakieś niespodzianki okraszone niepewnością, wątpliwościami i pytaniami. Aż żal było kończyć czytać.

Podsumowując:
  ,,Przyszłość ma twoje imię'' to wzruszająca, a zarazem pełna uroku i naturalnego wdzięku opowieść o walce z wewnętrznymi demonami, dążeniu do realizacji własnych marzeń i pasji, popełnianiu błędów i ich konsekwencjach oraz uzdrawiającej miłości i płynącej z niej sile, która pomaga zasklepić nawet najgłębsze rany. Mądrze pokazuje, że czasami warto dawać ludziom drugą szansę i nie bać się sięgać po szczęście. Tylko dzięki temu mamy możliwość przeżyć coś naprawdę wyjątkowego. Polecam! Ta książka zrujnuje Twój spokój ducha i odbuduje go na nowo. Sprawdź czy jesteś na to gotów!


 https://www.facebook.com/magdalenamajcherautorka/?fref=ts

22 komentarze:

  1. Nie znałam wcześniej tego tytułu, ale jak będę miała okazję, to sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest dramatycznie, myślę że warto byłoby ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takiej recenzji mam wielką ochotę przeczytac tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wiele czasem może zmienić w życiu naszym i innym danie drugiej szansy, ile błędów można uniknąć, ile krzywd naprawić. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz mniej czytam youn adult, ale ta "petarda" mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypuszczam, że gdyby nie Twoja recenzja to przeszłabym obok tej pozycji obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Juz wcześniej zwróciłam na nią uwagę. Zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Elżbietę Rodzeń! Mam za sobą dwie książki jej autorstwa, trzecia czeka na półce i w poniedziałek zamawiam tą! Cieszę się, że zrobiła na Tobie takie wrażenie i sama po prostu nie mogę doczekać się lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję patronatu :) Skoro tak wysoko oceniasz to może kiedyś po nią sięgnę, ale na pewno nie teraz, bo nie mam ochoty teraz na książki związane z miłością...

    OdpowiedzUsuń
  10. Po tak pozytywnej recenzji koniecznie muszę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po Twojej recenzji mam jeszcze większą chęć przeczytać tę książkę :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ się cieszę z tej twojej opinii, ponieważ niedługo będzie już na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Waham się co do tej książki, szkoda, że nie ma fragmentu. Gratuluję patronatu Krysiu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaka śliczna okładka, aż chciałoby się mieć na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Okładka jest przepiękna! Podoba mi się, bardzo, ale no... Jak już wiemy, nie dla mnie, haha.
    Pozdrawiam
    http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/07/chopak-z-innej-bajki-bierz-i-czytaj.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś mnie przyciąga do tej książki :) lubię bohaterów wiarygodnie psychologicznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam już jedną książkę autorki i bardzo spodobała mi sie jej styl. Po tę pewnie też sięgnę 😊

    OdpowiedzUsuń
  18. nie czytałam jeszcze żadnej książki Autorki, ale po tę na pewno się skuszę! :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Już samą Twoją recenzją jestem zachwycona i czuję te emocje ;) Muszę to przeczytać (tylko chyba raczej później, bo teraz mam sporo zaległości). Uwielbiam książki, które nie dość, że dostarczają ogromu emocji to jeszcze niosą w sobie wiele refleksji ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie mogę się doczekać lektury :) jestem ogromną fanką Zimowej miłości i jeśli ta książka jest choć w połowie tak dobra, wprost nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...