wtorek, 11 lipca 2017

''Wesoła rozwódka'' Iwona Czarkowska [PATRONAT MEDIALNY]

 Wesoła rozwódka
Iwona Czarkowska 
Wydawnictwo: Replika
liczba stron: 352
Data premiery: 11 lipca
ocena: 7/10
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI

Rozwódka wcale nie musi być kobietą smutną i przegraną! 
 
  Życie może rozsypać się w mgnieniu oka. Jednego dnia jesteś szczęśliwą mężatką i urządzasz nowy dom, a następnego do twoich drzwi puka obca kobieta i oznajmia, że ukochany mąż od dawna cię zdradza. To właśnie przytrafiło się Alicji. Wyprowadza się, składa pozew o rozwód i zaczyna nowe życie w kawalerce, której użycza jej przyjaciółka. Na przekór wszystkim postanawia udowodnić, że rozwódka nie musi być wcale stracona dla świata. Może być wesoła i cieszyć się nowym życiem! To nowe życie najlepiej rozpocząć z rozmachem i przytupem. A jak konkretnie? Alicja już wie i postanawia pomóc innym kobietom, które spotkało to, co ją, i pokazać im, że życiem można się cieszyć nawet po rozwodzie. A może przede wszystkim po rozwodzie?
Będzie wesoło i będzie się działo!

  Iwona Czarkowska debiutowała jako autorka opowiadań i książek dla dzieci. Swoją pierwszą powieść dla dorosłych czytelników opublikowała w roku 2009 – była to „Słomiana wdowa”; rok później ukazała się jej kontynuacja: „Kobieta do zadań specjalnych”, następnie ,,Dama z kotem''. Z wykształcenia jest dziennikarzem. Pracuje również jako tłumacz. Autorka bloga: http://truskawkiwmilanowku.blox.pl/html

  Rozwód to zawsze trudny moment, szczególnie wtedy, gdy jedna ze stron nadal kocha, a druga już zaczyna na nowo budować relację z kimś innym. Ale jak mówi stare porzekadło: ,,Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło''. Albowiem nieszczęścia czasami mogą nas czegoś nauczyć i niekiedy paradoksalnie dzieją się dla naszego dobra. Czy faktycznie tak jest? Możecie sprawdzić na przykładzie perypetii głównej bohaterki ,,Wesoła rozwódka''. To książka, która nie tylko rozbawi Was do łez, ale przede wszystkim natchnie optymizmem i pozwoli uwierzyć w lepsze jutro.

  Sama fabuła, choć nie wyróżnia się niczym oryginalnym, urzeka prostotą, realizmem i humorystycznym klimatem. Poznajemy Alicję Kalicką, która miesiąc po przeprowadzce do no­wego domu, niespodziewanie dowiaduje się, że jej mąż ma kochankę, będącą z nim w ciąży. Zdruzgotana dziewczyna wyprowadza się do kawalerki swojej najlepszej przyjaciółki, aby otrząsnąć się ze złudzeń i zacząć nowy etap w swojej szarej i jakże nieciekawej egzystencji. Jednak wkrótce okazuje się, że przewrotny los szykuje jej jeszcze wiele niespodzianek.

  Dostałam w swoje ręce rewelacyjną komedię romantyczną, przy której nie sposób się nudzić ani smucić. Niemal każde zdanie skrzy się bezpretensjonalnym dowcipem, delikatnym absurdem i ironią. Autorka z przymrużeniem oka porusza kwestię rozstań małżonków, pokazując nam, że nawet największą porażkę można obrócić w sukces, a ból przekuć w siłę. Wystarczy tylko odpowiedni motywacja, a wszystko staje się możliwe. W przypadku Alicji takim zbawiennym bodźcem okazały się jej szalone przyjaciółki: Łucja, Karolina i Ewa oraz nietuzinkowy pomysł na własny biznes. Jesteście ciekawi co też wymyśliła nasza panna z odzysku? Odsłonię nieco rąbka tajemnicy, zawczasu uprzedzając – nie jest to żadna branża cukiernicza. To coś o niebo bardziej innowacyjnego 😄

,,Tort w kształcie kochanki. Można by jej obciąć głowę. Albo w kształcie męża, z nożem wbitym w serce.
– Ja bym mu chciała obciąć… – Świeżo upieczona rozwódka zawiesiła głos i spojrzała znacząco na Ali­cję. – Czy można to dorobić z ciasta?
– Bez żadnego problemu – odpowiedziała Alicja. – W dowolnym rozmiarze.
– No to ja bym sobie zażyczyła jak najmniejszy – powiedziała kobieta i uśmiechnęła się mściwie. – I chętnie wyślę zdjęcia tej jego flamie.''

  Niewątpliwym atutem tej książki jest główna bohaterka. Energiczna, sympatyczna, z głową pełną zwariowanych myśli. Jak każdy człowiek ma swoje chwile słabości i zwątpienia, ale mimo kryzysu nie poddaje się, tylko dzielnie walczy z przeciwnościami, jakie stawia przed nią każdy kolejny dzień. Równie oryginalne są postacie drugoplanowe. Każda z nich nakreślona została wyrazistą kreską i stanowi mocny kontrast na tle pozostałych. I chociaż nie odgrywają jakiejś szczególnie ważnej roli w rozwoju wydarzeń, to jednak znacznie ubarwiają całość. Najbardziej w pamięć zapada pan Wiesiek, pewien majster zajmujący się rozweselaniem świeżo upieczonej rozwódki oraz gipsowy krasnal – sublokator Alicji, który zdaniem niektórych osób przejawia ''dziwne zachowania''.

,,Raz koczował tutaj przez dwa tygo­dnie Mirek, kuzyn Grześka z Gdańska. I twierdził, że Gipsowy podbierał mu krawaty. A potem przez niego uciekła dziewczyna, którą poznał w jakimś pubie i tutaj sprowadził.
– Przez gipsowego krasnala uciekła? – zdziwiła się Alicja.
– No, podobno tak. Mirek twierdził, że jak stał z nią pod oknem, to Gipsowy wsadził jej rękę pod spódnicę. Myślała, że to Mirek, dała mu z plaskacza, zbluzga­ła i wyniosła się.'' 

 
   W powieści pojawia się także subtelny wątek uczuciowy, który nie przytłacza swoją nachalnością. Wprost przeciwnie. Dzieje się jakby mimochodem. Na drodze Alicji staje czarujący, sympatyczny Tomasz. Jednak zrażona do wszystkich osobników płci męskiej Alicja, nie zamierza wdawać się w żadne bliskie kontakty. Tylko czy wytrwa w swoim postanowieniu?

,, O nie! – pomyślała i ruszyła ostro po schodach, jakby goniło ją stado wściekłych psów. – Żadnych facetów! Zwłaszcza przystojnych, uśmiechniętych, a przede wszystkim żadnych wysportowanych. Tacy są najgorsi.''

  Próżno tu szukać cukierkowego romansu i rzewnych wyznań. Wszystko biegnie swoim naturalnym torem w atmosferze niepewności i wyimaginowanych przypuszczeń. Aczkolwiek czuję niedosyt powodu dość lakonicznego potraktowania pewnych kwestii, zwłaszcza w fazie końcowej tej historii. Po prostu liczyłam na bardziej rozbudowany opis tej znajomości. Co nie zmienia to faktu, że świetnie się bawiłam śledząc interakcje Alicji i Tomasza.

   Styl autorki jest bardzo lekki, utrzymany w żartobliwym tonie. Z kolei błyskotliwa narracja okraszona żywymi dialogami sprawia, że przez tekst płynie się, jak po jakimś wartkim, górskim potoku. Akcja obfituje w szereg komicznych sytuacji, które rozruszają nawet największego ponuraka. Szczególnie rozwaliła mnie pewna scena trumną. Ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo zadowolona z tej lektury. Znakomita rozrywka na równie znakomitym poziomie. Nic, tylko czytać.

Podsumowując:
  ,,Wesoła rozwódka'' to pełna wdzięku opowieść o podnoszeniu się po utraconej miłości, sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy i nowych początkach. Z beztroską radością i pogodą ducha uświadamia nam, że mimo różnych niepowodzeń, nie warto się smucić i załamywać. Trzeba wziąć się w garść i walczyć o siebie oraz swoją przyszłość. Wszak nawet za najciemniejszymi chmurami może wyjść słońce, tworząc najpiękniejszą tęczę. Serdecznie polecam!

21 komentarzy:

  1. Tak, to świetna komedia. Również ją polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aktualnie mam ochotę tylko na takie lżejsze w odbiorze pozycje, więc z chęcią przeczytałabym i tę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarys fabuły kojarzy mi się nieco z "Powrotem do starego domu" Ilony Gołębiewskiej, tam zresztą też główna bohaterka ma na imię Alicja :D Ale w przypadku "Wesołej rozwódki" lektura wydaje się dużo przyjemniejsza! Lubię wątki humorystyczne, więc jestem ciekawa tej książki :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem czy jest równie zabawna co "Dama z kotem" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Siła nadziei, to bardzo motywuje, więc chętnie bym poczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się! Gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyda mi się coś wesołego, poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią zapoznam się z tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że to lektura idealna na letnie popołudnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Komedia romantyczna? Może być ciekawie i przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po takiej recenzji jestem jej bardzo ciekawa ☺

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi interesująco! Muszę tę pozycję przekazać mojej przyjaciółce, na pewno by jej się spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Recenzja brzmi zachęcająco, namówiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem, z czego to wynika, że na takie lżejsze powieści mam ochotę latem;)

    OdpowiedzUsuń
  15. komedia romantyczna? zdecydowanie wolę ten gatunek w formie książki a nie filmu, więc ten tytuł sobie zapisuje

    OdpowiedzUsuń
  16. Już tytuł zachęca do przeczytania, a i fabuła wydaje się interesująca :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...