środa, 8 października 2014

Tajemniczy adorator


W cieniu fleszy
Paulina Ptasińska

 
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: październik
Ilość stron: ok. 229
Ocena: 5-/6









     Czy istnieje jakiś cień szansy, żeby sławny i bogaty celbryta zwrócił uwagę na szarą myszkę? Wydaje się być mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Jednak główna bohaterka ''W cieniu fleszy'' najnowszej książki Pauliny Ptasińskiej może mówić o prawdziwym szczęściu…

Dwudziestokilkuletnia Emily Smith jest nieśmiałą, zakompleksioną dziewczyną z Nowego Jorku. Pewnego dnia wspólnie z całą rodziną wyjeżdża na wakacje do Miami Beach. Przypadek sprawia, że poznaje na swojej drodze przystojnego Matthewa, wokół którego roztacza się dziwna aura tajemniczości. Między nimi nawiązuje się płomienny romans. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Zwiedziona pozorami dziewczyna szybko odkrywa, że jej kochanek to Christopher Gordon, jeden z najbardziej popularnych i pożądanych amantów filmowych, najgorętszy kawaler świata, marzenie wielu pań. Wkrótce panna Smitch znajduje się pod ostrzałem żądnych sensacji paparazzich. Co z tego dalej wyniknie? Jak zachowa się sławny aktor? Czy w imię miłości zrezygnuje z kariery zawodowej? A może to był jednorazowy wybryk, nic nieznaczący epizod w jego życiu?

Twórczość Pauliny Ptasińskiej miałam okazję poznać podczas ''Wesela'', debiutanckiej książki, którą wspominam nader pozytywnie. Dlatego z ogromną przyjemnością zabrałam się za czytanie ''W cieniu fleszy''. Fabuła już od pierwszych stron budzi zainteresowanie. Mamy skromną, dobroduszną dziewczynę i jej niesympatyczną rodzinkę: wymagającego, apodyktycznego ojca oraz protekcjonalną mamę i wyniosłą siostrę Jennifer. Jest jeszcze brat Justin, jedyna dobra dusza w tym towarzystwie. Dziewczyna ma dość życia pod presją bogatych rodziców, którzy oczekują od niej dobrych manier i etykiety. Dlatego kiedy przypadkiem spotyka czarującego, zabawnego Matta, oddaje się radosnym porywom serca. Jakże wielkie jest jej zdziwienie, gdy dowiaduje się, że jej kochanek jest sławną gwiazdą filmową, na dodatek zaręczony z aktorką, z którą wspólnie gra na planie. To cios poniżej pasa. W zaistniałej sytuacji dziennikarskie hieny nie dają Emily spokoju. A jak na ten cały medialny szum zareaguje Christopher (Matt)?

Pisarka stworzyła piękną, romantyczną historię pełną uczuć i emocji. Historia może i jest przewidywalna i schematyczna, mimo wszystko śledziłam ją z największą przyjemnością i zaangażowaniem. Kibicowałam główniej bohaterce z całych sił i wspólnie z nią przeżywałam wszelkie wzloty i upadki. Było mi jej żal widząc, jak rodzina nią pomiata, jaki ma do niej dyktatorski stosunek. Szczególnie nie mogłam znieść pięknej, wyrafinowanej siostry i oschłej matki. Na każdym kroku udowadniały, że Emily nie dorasta im do pięt. Na szczęście pojawia się ''książę z bajki'', który pragnie wyrwać ją z rodzinnego piekła. Ale czy mu się to uda? Wszak życie w świetle jupiterów nie sprzyja miłości. Miałam nadzieję, że w związku Em i Chrisa będzie więcej dramatycznych wydarzeń i podłych intryg. Jednak autorka postanowiła ich oszczędzić serwując jedynie drobne incydenty i niespodzianki. Trochę szkoda, bo liczyłam na więcej spektakularnego zamieszania. Pomijając ten fakt i tak jestem zadowolona, gdyż dostałam ciepłą, porywającą lekturę, która na kilka chwil oderwała mnie od szarej rzeczywistości.

Książka napisana jest swobodnie, płynnie i ze zrozumieniem. Plastycznie i niemęczące opisy pobudzają wyobraźnię i pozytywnie wpływają na komfort czytania. Akcja toczy się w kilku miejscach, między innymi w Miami, Nowym Jorku i we Włoszech. Szczególnie spodobała mi się niesamowita Toskania. Trudno opisać jej urodę i wyjątkową aurę. Na plus zaliczę także wyrazistych bohaterów o barwnej osobowości. W zależności od charakteru budzą naszą sympatię bądź antypatię (na pewno nie pozostawiają obojętnymi). Brakowało jedynie sylwetki narzeczonej Chrisa, istniała tylko i wyłącznie na papierze. Ale jakoś przebolałam jej ''nieobecność'', którą doskonale wykorzystała Jennifer, siostra Em. Ta podła, wyrafinowana żmija wyjątkowo działała mi na nerwy. Za to zakończenie ogrzało moje serce.

Oprócz szeroko rozwiniętego wątku miłosnego mamy również kilka pobocznych np. konflikty rodzinne, chorobliwa siostrzana zazdrość oraz zabawne darcie kotów między bratem Em a jej najlepszą przyjaciółką. Co prawda wspomniane przeze mnie elementy nie były zbyt mocno wyeksponowane i zbyt wielkiej roli nie odgrywały, lecz w jakimś stopniu urozmaiciły fabułę. W ogólnym rozrachunku to interesujący romans z nutką słodyczy przełamany kwaskowym smakiem. Momenty szczęścia miejscami przeplatane są smutkiem, niepewnością, zwątpieniem i nadzieją, czyli mniej więcej jak w naszym codziennym życiu.

Nie żałuję ani jednej minuty spędzonej nad tą lekturą. To delikatna, romantyczna, pełna optymizmu powieść okraszona czułością, przyjaźnią, miłością  i emocjami. Polecam każdemu, kto pragnie przyjemnej, niezobowiązującej rozrywki. Z pewnością nie będziecie zawiedzeni.

***
Wydawnictwo Novae Res

49 komentarzy:

  1. To musi być piękna książka, a przede wszystkim w moim stylu. Nie wiem jakim cudem ją ominęłam w zapowiedziach i nie przygarnęłam do recenzji :) Na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie znowu się "zbiegamy" I znów wszyscy będą komentować, że już czytali u Ciebie. Może to nawet lepiej bo mnie lektura mniej się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas ma inne gusta i inne oczekiwania. Mnie też co prawda brakowało jakiś szalonych emocji i spektakularnych wydarzeń, mimo to ogólnie oceniam dość dobrze.

      Usuń
    2. Masz rację, nie ma autora, który dogodziłby każdemu czytelnikowi

      Usuń
    3. Właśnie zastanawiałam się, u kogo kilka dni temu czytałam recenzję tej książki. Rzeczywiście, już kilka razy udało Wam się zgrać czasowo z publikacją recenzji, ale nie sądzę, żeby było w tym coś złego. Gdy na rynku pojawia się jakaś nowość wydawnicza, jej recenzje publikowane są na kilku blogach w krótkim odstępie czasu. To normalne.

      Usuń
  3. Właśnie czytałam recenzję Agnieszki T. Dwie osoby, dwa odmienne zdania. Jestem zaintrygowana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami dla wielkiego odprężenia schematyzm i przewidywalność fabuły są w cenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem takich historii :) Czekam na premierę W cieniu fleszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie mam, co czytać, więc się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię tak odrealnionych fabuł. Historie z szarymi myszkami zakochującymi się w "księciach" nie trafiają do mnie, bo tak jak piszesz, to schematyczne i przewidywalne opowieści. Z tego typu historii trawię tylko "Notting Hill" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jakoś lubię takie bajki o pseudo kopciuszkach :) I nie przeszkadza mi, że są do bólu schematyczne i przewidywalne. A "Notting Hill" oglądałam i faktycznie świetny film.

      Usuń
  8. Jeszcze o niej nie słyszałam, ale super się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami potrzeba takiej lekkiej i przyjemnej lektury żeby odpocząć od tych cięższych:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę przyznać, że z chęcią przeczytałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba najpierw wolałabym przeczytać "Wesele". A tak na marginesie, podoba mi się bardzo okładka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mam porównywać obie książki, to ''Wesele'' bardziej mi się podobało, dlatego szczerze zachęcam do tej lektury. Powyższa pozycja również nie jest zła, ale mogłaby być znacznie lepsza :) Ale okładka faktycznie zjawiskowa.

      Usuń
  12. Nie słyszałam o tej książce, ale jak będę miała możliwość, to przeczytam :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawa fabuła. Wesele wciąż przede mną, ale skuszę się kiedyś także na W cieniu fleszy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio mam bardzo napięty grafik a lektur co nie miara. Będę o niej pamiętać na przyszłość, w tej chili nie dam rady przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Motyw zwykłej dziewczyny i gwiazdy filmowej kojarzy mi się z książką "Miłość bez scenariusza ". Lubię takie historie i z chęcią sięgnę po ten tytuł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła ''W cieniu fleszy'' faktycznie trochę przypomina "Miłość bez scenariusza ", jednak pod względem wykonania jest niestety znacznie gorsza. Niemniej nie żałuje, że ją poznałam.

      Usuń
  16. Czasem, nawet gdy książka jest dość schematyczna, to czytamy ją z dużą ciekawością i przyjemnością, widzę, że to dla Ciebie było takie spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie będę specjalnie szukać książki, ale jak mi wpadnie w ręce to przeczytam. Szkoda, że nie ma więcej przeszkód i intryg, ale i tak bajka w sumie o kopciuszku to miła historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żałuje, że nie było więcej intryg, szaleństw i niebezpieczeństw. Dzięki temu historia nabrałaby również wyrazistości i pazura.

      Usuń
  18. Nie słyszałam o tej książce, ale czuję, że mogłaby mi się spodobać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapowiada się dość ciekawie, ale cóż.. Zobaczy się, czy znajdzie się czas na jej przeczytanie. [ Aleja Recenzji ]

    OdpowiedzUsuń
  20. W sumie trochę żałuję, że jej nie wybrałam, ale właśnie bałam się, że nie będzie jakiś wielkich fajerwerków, zachwytów i że wkradnie się ta przewidywalność oraz schemat. Niemniej jednak i tak jak będę miała okazję to się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie mogę napisać to samo. Ta recenzja potwierdza moje ostatnie postanowienie co do debiutów ;)

      Usuń
    2. chociaż to nie debiut ;) ale postanowienie zostaje, w końcu tyczy się "świeżych" autorów :)

      Usuń
    3. Zapewne nadarzy się jeszcze okazja, żeby przeczytać ''W cieniu fleszy''. W każdym razie trzymam w kciuki, aby Wam się udało :)

      Usuń
  21. Fajnie napisane, ale ja to chyba ostatnio czegoś bardziej awanturniczego szukam, czegoś mocniejszego, a " W cieniu fleshy" wręcz emanuje spokojem Oczywiście nie mówię, że kiedyś nie sięgnę, to zapewne ciekawa lektura

    OdpowiedzUsuń
  22. Na razie jestem obłożona książkami i tę odłożę na inny czas.

    OdpowiedzUsuń
  23. Coś w stylu: kopciuszek poznaje księcia? Jestem świeżo po tego typu lekturze i nie mam ochoty na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie, bo w tym przypadku kopciuszek też jest ''przy kasie', choć dalszy schemat bardzo podobny, dlatego nie namawiam jeśli nie masz ochoty na tego typu bajkowe historie.

      Usuń
    2. Za to ja bym się skusiłam, i to chętnie, na bardzo współczesną wersję kopciuszka :)

      Usuń
  24. Muszę sięgnąć po tą książkę bo uwielbiam takie klimaty :)
    Bardzo fajna recenzja :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Mimo pochlebnej recenzji jakoś sceptycznie podchodzę do tej książki. Może, dlatego że ciężko mi uwierzyć w to, że bohaterka nie rozpoznała popularnego amanta filmowego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterka nie rozpoznała słynnego amanta filmowego, ponieważ należy do tej kategorii osób, które nie interesują się życiem gwiazd i rzadko ogląda telewizje. Na dodatek Chris zapuścił brodę, zmienił styl umierania, więc ciężko było odgadnąć czy to typowy, zwyczajny facet, czy ktoś sławny.

      Usuń
    2. Niestety i tak jestem sceptyczna :P Nie oglądam telewizji i nie śledzę plotkarskich portali, a i tak wiem kto to George Clooney :) Pewnie się czepiam w tej chwili, ale po prostu trudno w dzisiejszych czasach nie kojarzyć ludzi, którzy wyskakują z każdej strony internetowej, dlatego szkielet fabuły do mnie nie przemawia.

      Usuń
    3. Też nie oglądam telewizji i nie śledzę plotkarskich portali, ale trochę kojarzę niektórych celebrytów. Niemniej wiele osób bez make up wygląda w rzeczywistości nieco inaczej niż na szklanym ekranie.
      Jednak skoro nie czujesz przekonania do tej książki, to nic na siłę :)

      Usuń
  26. Mam już tyle książek do recenzji, że nie wiem jakim cudem się do końca października wyrobię, więc póki co sobie odpuszczam tę pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Gdy przeczytałam, że główna bohaterka nie rozpoznała pożądanej przez wszystkie kobiety świata gwiazdy od razu na myśl nasunęła mi się "Ostatnia spowiedź". Fabuła powyższej pozycji trochę przypomina lekturę Niny Reichter i chyba ze względu na to byłabym zainteresowana książką Pauliny Ptasińskiej.

    OdpowiedzUsuń
  28. O to to. Absolutnie coś dla mnie. Po tym co piszesz jestem niemalże pewna iż to publikacja zdecydowanie dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę przyznać, że cała powieść wygląda na interesującą, ale... mam pewne zastrzeżenie. Fabuła tej książki brzmi niemal identycznie z powieścią "Miłość bez scenariusza", której co prawda nie czytałam, ale już czeka na swoją kolej w kolejce. Szczerze mówiąc nie wiem co mam myśleć o takiej zbieżności fabuły. Myślę, że na razie sobie odpuszczę ten tytuł a skupię jednak na twórczości Tiny Reber. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie jestem do końca przekonana, wolę jednak jak więcej się dzieje w powieściach.
    Teraz czytam powieść, której jak do tej pory fabuła "utknęła", ciekawe czy zmieni wraz z kolejnymi stronami...

    OdpowiedzUsuń
  31. Przed chwilą byłam u Agnieszki i tam recenzja niezbyt dobrze wpłynęła na moją ocenę, a tutaj takie zaskoczenie! Rany, mam mętlik w głowie... Może jednak przeczytam? Pożyjemy, zobaczymy... :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...