poniedziałek, 7 listopada 2016

Wywiad z Anną Szafrańską

Gab riela
Pisanie o młodzieży i dla młodzieży wbrew pozorom jest rzeczą trudną. Stąd moje pytanie, skąd czerpie Pani inspiracje?


Zawsze lubowałam się w literaturze młodzieżowej. W ciągu kilku ostatnich lat modny okazał się gatunek new adult – powieść dla młodych dorosłych. Swego czasu na ścieżce zawodowej miałam dużą styczność z młodzieżą, a także mam młodszego brata, więc informacje o młodzieńczym buncie i dojrzewaniu mam z pierwszej ręki :)

Kiedyś namiętnie zaczytywałam się w książkach i opowiadaniach z Wattpada. Teraz jednak, po półtorej roku blogowania i pisania recenzji, dostrzegam mnóstwo wad, których nie zauważałam wcześniej. W większości poziom tekstów jest niski, a wyrażając konstruktywną krytykę w celu doradzenia, zostaję zalana falą hejtu. Ciekawi mnie, jak w Pani oczach wygląda społeczność Wattpada? I jak to jest "od środka", kiedy to Pani publikuje tam teksty, a ludzie wyrażają swoją opinię.
 
Bardzo dobre i złożone pytanie, dlatego pozwoli Pani, że cofnę się o kilka lat, konkretnie do roku 2008. Wtedy po raz pierwszy zaczęłam „wrzucać” swoje teksty do Internetu. Najpierw był to forum Twilightseries, gdzie spotkałam się zarówno z pozytywnymi komentarzami, jak i hejtem, który był dla hejtu. To było moje pierwsze zderzenie z ludźmi, którym nie podobało się nie tyle jak pisze, ale że mam czytelników. Bo rozumiem pojęcie konstruktywna krytyka – jeśli ktoś wyrażał swoją opinię na temat tego jak i co piszę oraz jakie błędy popełniam. Wówczas przyjmowałam to (i do tej pory przyjmuję) na klatę i grzecznie dziękuję za komentarze. Jednak nigdy nie wdaje się w dyskusję, bo to nie ma sensu. Zawsze znajdzie się osoba, która złapie haczyk i pociągnie nas za język. A po co psuć sobie krew. Później przyszedł moment na chomikuj.pl, gdzie publikowałam swoje opowiadania autorskie. Chociaż przyznam szczerze, że nigdy nie dostawałam komentarzy, co do stylu i warsztatu pisania, dlatego gdy zmieniłam portal na wattpad nie spotkałam się z hejtem z negatywnymi komentarzami. Jednak moja rada dla osób lubiących pisać – nie zrażajcie się do krytyki; zawsze znajdzie się ktoś, kto sypnie nam piaskiem po oczach i sprawi, że zaczniemy się zastanawiać „czy pisanie dalej ma sens”. Otóż ma! Bo jeśli będziemy szlifować swój talent to nasz styl ewoluuje. Sama dostrzegam różnicę w pisaniu w tekstach sprzed 5 lat. W końcu nawet King nie urodził się od razu wielkim pisarzem :)

s-a
Zaciekawiło mnie określenie, że została Pani odkryta przez jedną "z lepszych blogerek literackich" :) Co kryje się pod takim sformułowaniem? Czy mogłaby Pani przybliżyć świat blogerów - jacy są lepsi, jacy są gorsi, jak funkcjonuje taki świat i jak to może pomóc autorom, którzy chcą wydać książkę. Jak widać, Pani takie odkrycie przez inną osobę bardzo pomogło. Może Pani odpowiedź będzie pomocna dla tych, którzy piszą świetnie, a mimo to dostają od wydawnictw odpowiedzi negatywne. Myślę, że takich osób jest wiele... Będę wdzięczna za odpowiedź :). Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesów oraz takich dobrych duszków obok, które powiedzą: "Spróbuj. Raz jeszcze." 

 
Cóż, jeszcze kilka lat temu sama prowadziłam bloga literackiego, dlatego znam trochę ten świat „po drugiej stronie lustra” :) Dla mnie dobry bloger literacki to nie taki, który oceni książkę 5/5, tylko dlatego, że dostał ją za darmo od wydawnictwa (a znam też takich), jednak taki, który stworzy konstruktywną recenzję. Bo potrafiłam wczuć się w rolę czytelnika – moja ocena wpłynie na to, czy dana osoba zakupi książkę, czy może warto wydać pieniądze na jakąś inną pozycję. Chociaż nigdy nie skrytykowałam książki po całości; zawsze wynajdywałam jakieś plusy i minusy. Trafienie pod skrzydła recenzenta, który potrafi rozpracować warsztat autora i rozłożyć na elementy pierwsze to prawdziwy dar. A jeśli chodzi o odmowy od wydawnictw – temat rzeka dla mnie! Rada ode mnie: pisać, szlifować, czytać i znowu szlifować. Dziś jest wiele wydawnictw, jednak debiutantom ciężko przedrzeć się przez sito, bądź w ostateczności warunki finansowe, które nie są szczytem marzeń. Ale dla momentu, w którym widzi się swoje nazwisko na okładce książki… boskie uczucie!

izabela81
Pisze Pani New Adult. Książki z tego gatunku w znacznej mierze dotyczą miłości i związanych z tym uczuciem problemów. Powieści te docelowo skierowane są do młodego odbiorcy. A jak Pani sądzi, dlaczego New Adult wzbudza zainteresowanie również w starszym czytelniku?


Nie mam bladego pojęcia J Przez kilka lat pracowałam jako bibliotekarka, gdzie oczekiwano ode mnie pomocy w doborze lektury. Jedni woleli kryminały, inni erotyki a kolejni książki dla młodzieży. Gusta są różne, a gatunek new adult tak naprawdę funkcjonuje już od dawna, tylko teraz został tak nagłośniony. Tak samo było z modnym paranormalromans (dokładnie po wydaniu książek Saga Zmierzch), jednak ten gatunek znany był wcześniej – chociażby w książkach Nory Roberts „Trylogia Kręgu” (romans wampira i młodej księżniczki, czarnoksiężnika i czarownicy, wojowniczki i zmiennokształtnego). Tu chodzi tylko o nazwę. W dzisiejszych czasach etykietka zmienia wszystko. Z mojej strony mogę powiedzieć, że od lat zaczytuję się w różnego typu młodzieżówkach, a nigdy nie potrafiłam czytać kryminałów.

Gdyby miała Pani wybrać (podobnie jak Nela) - lojalność wobec rodziny czy prawdę, pójście za głosem serca czy rozumem - co by Pani wybrała? Czy byłby to prosty wybór?

To na pewno nie byłby prosty wybór. Mam bardzo dobry kontakt ze swoją rodziną, którą kocham nad życie i zrobiłabym dla nich wszystko, jednak własne szczęście jest najważniejsze. Mocne i głębokie uczucie, jakim darzy się drugą osobę to coś zupełnie obłędnego – nie możesz bez niej oddychać, jeść czy normalnie funkcjonować. Wtedy żyjesz tylko dla niej i dla momentu, gdy jesteście razem. A miłość to przyszłość. Dlatego zdecydowanie stawiam miłość przed lojalność. Nel jest postawiona w bardzo trudnej sytuacji - stara się być lojalna wobec rodziny, jednak uczucie, jakim darzy Gilberta jest silniejsze od przeciwności losu. I to sprawia, że w jej zagmatwanym, niejasnym świecie pełnym tajemnic to miłość wydaje się być jedyną prawdą i kotwicą, której Nel się trzyma.

Magia słowa
Kto zapropagował w Pani ideę czytania, oraz pisania?


Dużo czytałam w szkole – w ogóle miałam problemy z czytaniem, dlatego musiałam sporo szlifować. Oczywiście muszę wspomnieć, że kluczowy okazał się być Harry Potter :) W gimnazjum złapałam bakcyla na czytanie, gdzie wyczytałam niemal całą bibliotekę z różnego typu młodzieżówek, z Meg Cabot na czele. A jeśli chodzi o pisanie nikt nie musiał mnie do tego namawiać. Już jako dzieciak miałam bujną wyobraźnię i lubiłam sobie dopowiadać różne wątki z czytanych przeze mnie książek. Później to ewoluowało w zeszyty z opowiadaniami, a one w worda z powieściami.

Ma Pani swoją jedną, ulubioną powieść i czy czerpie z niej Pani jakieś wzorce/wartości? 

Musiałabym wymienić zbyt dużo książek! Ale jeśli miałabym wymienić ścisłą czołówkę to na pewno J.K. Rowling, Lucy Maud Montgomery, Meg Cabot (Jenny Carrol) oraz Agnieszkę Lingas-Łoniewską. Jestem zwolenniczką swobodnego stylu pisania :)

lirith
Pisze Pani dla nastolatek, jestem ciekawa jaką nastolatką Pani była; taką zwyczajną, niewyróżniającą się zbytnio czy może taką z tych zbuntowanych?

To pytanie idealne dla moich rodziców – na pewno napisaliby o tym książkę :) Od dziecka słyszę, że jestem żywym srebrem. Wszędzie mnie pełno. A jako nastolatka zapisana byłam do różnych kółek zainteresowań – chór, teatr, wolontariat. I załaziłam rodzicom za skórę. Buntowałam się, i to sporo, ale to dlatego, że lubiłam mieć własne zdanie (jak każdy nastolatek). Problemów wychowawczych nie sprawiałam, niemniej zdarzało mi się przekraczać granicę dużym palcem u nogi.

Czy pamięta Pani swoją nastoletnią miłość, jaka ona była, czym się zakończyła?
 
Pamiętam doskonale. I tak naprawdę, mimo upływu lat nadal gdzieś tli się to uczucie. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że to była pierwsza miłość. Nie zauroczenie, czy zakochanie, ale właśnie ta miłość. Niestety czasem los plącze drogi w ten sposób, że ludzie rozstają się tak naprawdę bez przyczyny. Teraz wiem, że pewne sprawy można było rozegrać inaczej. Niedawno odszukaliśmy się na Facebooku i teraz wiem, że M* z chłopaka stał się prawdziwym mężczyzną. Mężem i ojcem.

Szkoda, że nie możecie mnie teraz zobaczyć! Odpowiadam na to pytanie od co najmniej piętnastu minut! Dzięki za to pytanie, bo przypomniałam sobie wspaniałe, acz nie tak odległe czasy :)

Natka Z.
Co sądzi Pani o wydawaniu książek tzw."na siłę"? W XXI wieku coraz częściej spotykamy się z tym zjawiskiem, stąd moja ciekawość. :)


Nikt nikogo do czytania nie zmusza. Jeśli pisarz ma potrzebę napisania kolejnego tomu, wyjaśnienia pewnych faktów albo pociągnięcia nowych, to okej. Nie mam nic przeciwko. O ile wydawca widzi w tym sens. Niedawno usłyszałam niechlubne opinie na temat wydanej przez E.L. James czwartej części Pięćdziesięciu twarz Greya – Grey. Pięćdziesiąt twarz Greya oczami Christiana. Duże grono twierdziło, że jest to pisane pod publikę, dla zysku itd. Ale mało osób wie, że nim powieść stała się książką, była ona fanfikiem, którą autorka pod pseudonimem Snowqueens Icedragon umieszczała na fanfiction.net. Master of the universe, bo taki był tytuł, miał wiele wstawek, gdzie autorka pisała rozdziały z punktu widzenia głównego bohatera. I ja naprawdę rozumiem, że chciała przekazać czytelnikom sposób Christiana. Nawet jeśli miałoby to zapełnić cały tom.

Co najbardziej Pani lubi w samym pisaniu?

To, że mogę kreować bohaterów i świat, który powstaje w mojej wyobraźni. Oraz to w jaki sposób przelewam swoje myśli na elektroniczny papier. A wisienką na torcie jest reakcja czytelników – to, że podoba im się to co robię :)

sabka-sabka
Skąd Pani natchnienie do napisania tej książki?

Pojawiło się prawie siedem lat temu, ale skąd? Nie wiem. Może z powietrza? :) Pewnie coś czytałam, oglądałam, może nawet byłam świadkiem jakiejś sytuacji – a już wyobraźnia powiedziała wio! i ruszyła galopem. Temat to nie jest coś, nad czym panuje. Czasami to iskra i już wiem, co-jak-dlaczego-kto-z kim. Obecnie pracuję nad nową powieścią „Właśnie tak!”, na którą wpadłam będąc w tym roku na wiejskim weselu mojej kuzynki. To powieść o młodej pisarce, która wraca do rodzinnej miejscowości, by uczestniczyć w ślubie swojej kuzynki z dawną pierwszą miłością. To słodko-gorzka komedia romantyczna, gdzie dwudziestosześcioletnia dziewczyna prowadzi wewnętrzną wojnę z demonami z przeszłości, a w znienawidzonej miejscowości, z której pochodzi, poznaje nową miłość – gorącą i namiętną. Więc jeśli chodzi o temat na książki – to przychodzi sam. 

Basia
Czy długo pisała Pani swoją książkę i czy było coś, co sprawiało, że ciężko było ją dokończyć? Jak godzi Pani pisanie z dniem codziennym?


Widmo grzechu pisałam dość sprawnie (chyba ukończyłam ją w ciągu kilku miesięcy). Wtedy nosił tytuł „Teatr życia” i publikowałam go na portalu chomikuj.pl. Tam już miałam całkiem zgranych fanów, którzy motywowali mnie i domagali się rozdziału przynajmniej raz w tygodniu. Więc musiałam się zmobilizować. Wtedy studiowałam, teraz pracuję, więc czas na pisanie znajduję dopiero późnym wieczorem. Ale w myśl zasady Kinga, najważniejsze jest to, by codziennie coś dopisać, poprawić i mieć kontakt ze swoim tekstem.

Grażyna Mierzejewska
Czy pisanie traktuje Pani jak przyjemność i hobby, które nie męczą czy jak dosyć a nawet bardzo ciężką pracę, jeżeli tak to proszę powiedzieć jak Pani odpoczywa kiedy odchodzi od zapisanych kartek?

 
Nie mogę powiedzieć, że odpoczywam! :) Po całym dniu pisania (w weekendy albo święta) bolą mnie oczy i głowa, ale mam wewnętrzną satysfakcję, że jestem dziesięć, dwadzieścia stron do przodu. To coś jak przymus; coś co muszę z siebie wyrzucić, bo cały czas o tym myślę. W ten sposób mam już cztery skończone powieści, a każda lepsza od poprzedniej. (Powiało ode mnie skromnością, nie ma co!) 

Perus
Kiedyś mówiło się po prostu "literatura młodzieżowa" i wszystko było jasne. Teraz mówimy o Young Adult, New Adult, a niedługo pewnie powstanie więcej takich kategorii, chociaż przeciętny czytelnik nawet ich nie odróżnia. A jak wygląda sprawa z punktu widzenia pisarza? Czy łatwiej jest napisać książkę w ramach określonej kategorii, czy to jednak pewne ograniczenie wolności artystycznej? Co ma zrobić pisarz, kiedy kusi go opuszczenie niektórych "wymaganych elementów" New Adult, na przykład chce stworzyć bohatera bez traumy lub mrocznych sekretów z przeszłości?

Wypowiedziałam się na temat New adult i literatury młodzieżowej, ale mogę powtórzyć: żyjemy w czasach, gdzie wszystko musi mieć etykietkę, a im bardziej obco brzmi, tym lepiej. Szczerze, pisząc parę lat temu Widmo grzechu, nie zagłębiam się do jakiego gatunku będzie należeć. To była dla mnie sprawa siedmio-ośmio-tysięczno rzędna. Lubię używać słowa New adult, ale i tak częściej mówię o swojej książce „taka tam młodzieżówka”. Moim zdaniem, młody pisarz powinien nie myśleć o „wymaganych elementach” tylko skupić się na tym, o czy pisze i jak to przekazać. A to czy jego powieść stanie się młodzieżówką czy literaturą obyczajową – nie ma znaczenia.

Justowa
Pisze Pani dla młodzieży i o młodzieży, czy nie jest to sposób na cofnięcie się do czasu, który minął. Zastanawiam się czy pisząc nie przelewa Pani na papier historii, które Pani przeżyła lub chciała przeżyć będąc nastolatką. Może są to takie ukryte tęsknoty, a może w swoich książkach zamieszcza Pani przesłanie dla młodych ludzi by pomóc im uniknąć błędów, które Pani sama popełniła. Czy w Pani postaciach można doszukiwać się Pani cech, czy nie mają one z tym nic wspólnego i są czystym wytworem wyobraźni?


Do tych czasów nie muszę się tak bardzo cofać. {Witam, tu Ania i mam 26 lat :)}

Widmo grzechu to całkowicie (od A do Z) wytwór mojej wyobraźni. No, może niektóre dialogi rodzinnych uszczypliwości padły w moim domu, ale nigdy nie będę utożsamiać się z Nel. Przynajmniej ja tak sądzę, chociaż słyszę od czytelników z kręgu moich znajomych i rodziny, że niektóre moje cechy można odszukać w Nel. Nie wiem nic na ten temat, niemniej ponoć każdy pisarz cząstkę swojej osoby oddaje każdemu bohaterowi. A tak przynajmniej słyszałam.

Izabela Raszka
Załóżmy, że na 24 godziny mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, jaką by Pani wybrała i dlaczego? a może żadną?

O matko, aż mi zadrżały palce! I tak, odpowiem na Pani pytanie moją pierwszą myślą. Harry Potter. I uratowanie Severusa Snape. Nie pytajcie dlaczego, ale kiedy pierwszy raz czytałam o przygodach młodego czarodzieja, od razu zakochałam się w tym nieprzystępnym facecie. Nawet teraz uwielbiam czytać fanfiction z udziałem mistrza eliksirów. W ogóle Alan Rickman to był obłędny aktor, który skradł moje serce swoją charyzmą.

Jakie jest Pani ulubione danie? Jeśli już przy tym jesteśmy, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinna mieć według Pani składniki?
 
Bezapelacyjnie spaghetti carbonara. Ku rozpaczy moich przyjaciół, bo niemal w każdej knajpie jem to danie, gdy nic innego nie wpadnie mi w oko :) Więc jeśli moje spaghetti to powieść, to wydaje mi się, że makaron to cały wymyślony świat, sos śmietanowo-serowy to bohaterowie, szynka/boczek to problemy bohaterów, a cebulka i czosnek… miłość <3

Hmmm… zgłodniałam…

martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO?


Słowo to coś co mam moc. Obojętnie czy pisane czy mówione. To coś co ma znaczenie mimo pływu lat.

Jak objawia się u Pani dwubiegunówka i czy jest groźna dla otoczenia? ;)
 
Moja dwubiegunówka to całkowicie zaraźliwa choroba, na którą zapadła już moja koleżanka z pracy :) Potrafię w jednej chwili z osoby zdenerwowanej i całkowicie zrezygnowanej zmienić się w całkowicie rozluźnioną – na przykład zaczynam śpiewać różne dziwne piosenki. W ogóle pokręcona ze mnie dziewczyna.

Zacisze Lenki
Interesuje mnie Pani warsztat pracy. Wyobrażam sobie Panią rozmarzoną, siedzącą za biurkiem, na którym jest laptop,lampka, sterta papierów i kubek z kolejną kawą, w tle muzyka, a obok Pani leżą lub kręcą się wierni towarzysze-psy.Jak jest w rzeczywistości, jak wygląda Pani kącik twórczy?


O. Mój… Proszę się przyznać, podglądała mnie Pani?

A tak poważnie, w wielu miejscach ma Pani rację. Ale zamiast kawy (którą pijam tylko rano) jest herbata jaśminowa, natomiast moje psy wolą biegać po ogrodzie niż siedzieć ze mną i nudzić się w jednym pokoju. A sam mój kącik to białe biurko z wiklinowym krzesłem, lampki nie posiadam jednak jest masa papierów (co najmniej w trzech zeszytach; jeden do odręcznych notatek, drugi do tych uporządkowanych, a trzeci… no właśnie, do czego on jest…). I zawsze muszę mieć okulary. Bez nich ślepnę po godzinie.

Edyta Chmura
Opis Pani debiutanckiej książki nasunął mi porównanie głównych bohaterów do Romea i Julii. Czy ta ponadczasowa, wszystkim znana para stanowiła wzorzec w kreacji Neli i Kraszewskiego? Jest Pani fanką twórczości Szekspira?

Pewnie to zdziwi, ale nigdy nie byłam fanką Romea i Julii. Od nich wolałam Poskromienie złośnicy. Czy Nel i Kraszewskiego chciałam stworzyć na podobieństwo pary tragicznych kochanków? Sama nie wiem, jednak mają ze sobą dużo wspólnego. Rodzinny konflikt, namiętność łącząca nastolatków i przeszkody spotykane na każdym kroku. Tu muszę przerwać, ponieważ historia Nel i Kraszewskiego będzie mieć kontynuację, a chyba każdy z nas wie, jak się kończy Romeo i Julia. Nie, ależ nic nie sugeruję…

Na kartach powieści wszystko jest możliwe. Dobrze jest czytać o tym, jak silne uczucia wygrywają potyczki z rozumem, jak bohaterowie radzą sobie z przeciwnościami losu :) W realnym świecie nie zawsze jest tak kolorowo, więc ten fikcyjny świat jest doskonałą ucieczką. Tak wygląda to przynajmniej z perspektywy czytelnika. A jak postrzega efekt swojej pracy pisarz? Co przede wszystkim chciałaby Pani przekazać poprzez swoją twórczość? Jakie reakcje wywołać?

Tak naprawdę to nie wiem, jakich reakcji mam się spodziewać po czytelniku; bo to zależy od niego samego, w jaki sposób odbierze książkę. Ja wymyśliłam historię i puściłam w obieg, żeby wywołać emocję. Dla niektórych czytelników będzie to wiara w miłość, innym przyniesie ukojenie podczas „wojny” z rodzicami, a jeszcze kolejni docenią swoją najlepszą przyjaciółkę, bo może cechy Olgi są w każdej BFF. A tak naprawdę chciałabym, żeby każdy czytelnik miło spędził czas przy lekturze Widma grzechu…

No, okej. Chciałabym, żebyście wkurzali się na Nel, dopingowali Kraszewskiego, pokochali Olgę i gryźli paznokcie czekając na rozwiązanie historii młodych kochanków.


Bardzo dziękuję za Wasze pytania. Naprawdę, spędziłam bite trzy godziny starając się odpowiedzieć najlepiej na Wasze pytania. Mój pierwszy wywiad, więc czytajcie z przymrużeniem oka, bo mogła mnie ponieść fantazja :)

Pozdrawiam ciepło i dziękuję za Wasze wsparcie,

Ann

Wynik: na najlepsze pytanie… Nie będę ściemniać, bo naprawdę trudno podjąć decyzję, kiedy tak szczerze odpowiadałam na Wasze pytania. Nad każdym musiałam się pochylić, niektóre były zabawne, pokręcone, niecodzienne. I zdarzyło się takie pytanie, nad którym wzdychałam i długo myślałam.

Więc pełne 100 punktów dostaje… Izabela Raszka!!!

~~ * ~~

W imieniu swoim i czytelników mojego bloga dziękuję Annie Szafrańskiej za niezwykle interesujący wywiad.

 
Gratuluję laureatce i pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie,

Cyrysia

15 komentarzy:

  1. Jak na pierwszy wywiad jakiego pani Ania udzieliła, to jest naprawdę bardzo interesujący. Izabela Raszka gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, dzięki serdeczne! Nawet nie wiecie, ile radości mi dało odpowiadanie na Wasze pytania <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Twórczości tej autorki jeszcze nie znam. Wszystko więc przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy i dość obszerny wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przyjemny wywiad :) Przeczytałam z uśmiechem na twarzy. Zgadzam się z tym, co stwierdziła Autorka - wszystko musi mieć teraz swoją etykietę, chociaż wcześniej funkcjonowało bez niej (chyba taki znak naszych czasów). No i bardzo spodobało mi się stwierdzenie, że przecież nikt nie musi czytać niczego na siłę :)
    Świetny wywiad, a ja ze swojej strony życzę szlifowania, pisania, sukcesów i radości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna taka dwubiegunówka. Gratuluję koleżance!

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę bardzo dobry wywiad, gratuluję :)

    www.word-is-infinite.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe pytania i takie same odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczynam odczytywać zaległ posty u Ciebie:)
    Zrobiłam sobie herbatę i z wielką przyjemnością przeczytałam wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciepły wywiad, ja również czytałam z uśmiechem, wręcz odnosi się wrażenie jakby się uczestniczyło w spotkaniu autorskim. Gratuluję, pierwszy wywiad wypadł super.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wywiad, który z zainteresowaniem przeczytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam wcześniej o autorce, ale cieszę się, że mogłam ją trochę dzisiaj poznać. ;) Ciekawy wywiad. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coraz lepsze te wywiady u Ciebie. I jakie złożone pytania tym razem.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...